1 CR 46/56

WyrokIzba Cywilna1956-10-23

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy zleceniodawca odpowiada za szkodę poniesioną przez zleceniobiorcę w związku z wykonywaniem zlecenia, jeśli szkoda wynika z niewłaściwego zabezpieczenia terenu eksploatacji przez zleceniodawcę?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że zasada, iż zabezpieczenie życia i zdrowia pracowników obciąża pracodawcę, nie ma zastosowania do umów o świadczenie usług, które podlegają przepisom o zleceniu. Zleceniobiorca, będąc niezależny, sam musi troszczyć się o swoje bezpieczeństwo. Zleceniodawca może odpowiadać za szkodę zleceniobiorcy tylko wtedy, gdy szkoda jest wynikiem jego zawinionego działania lub zaniechania, np. niewłaściwego zabezpieczenia terenu eksploatacji.
Stan faktyczny
Powód, wykonując umowę o dowóz ziemi na rzecz pozwanego przedsiębiorstwa, został przysypany ziemią podczas ładowania piasku. Powód doznał uszkodzenia ciała, utracił zarobek i poniósł koszty leczenia. Powód twierdził, że pozwany nie zabezpieczył miejsca pobierania ziemi. Pozwany zarzucił, że umowa miała charakter zlecenia, a nie umowy o pracę, i nie ciążył na nim obowiązek zabezpieczenia zleceniobiorcy. Sąd Wojewódzki zasądził część dochodzonej kwoty, opierając się na przepisach o bezpieczeństwie i higienie pracy.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił wyrok Sądu Wojewódzkiego w części zasądzającej powództwo i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania.

Pełny tekst orzeczenia

SentencjaSąd Najwyższy po rozpoznaniu w dniu 23 października 1956 r. sprawy z powództwa J. G. przeciwko Płockiemu Przedsiębiorstwu Robót Masowych w Płocku o 11.791 zł po rozpoznaniu rewizji pozwanego od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Białymstoku z dnia 29 października 1955 r. zaskarżony wyrok w części zasądzającej powództwo uchylił i w tym zakresie przekazał sprawę Sądowi Wojewódzkiemu do ponownego rozpoznania.Uzasadnienie faktycznePowód jako wozak zawarł z pozwanym przedsiębiorstwem umowę o dowóz ziemi na nowo powstający odcinek szosy. W dniu 10 lutego 1955 r. powód w czasie ładowania piasku w miejscu wskazanym przez stronę pozwaną został przysypany usuwającą się z góry zamarzniętą ziemią i doznał uszkodzenia ciała dokładnie opisanego w pozwie.W wyniku tego powód był przez okres 3 miesięcy - poza okresem przebywania w szpitalu - niezdolny do pracy, utracił zarobek, a nadto musiał ponieść koszty leczenia.Powód twierdzi, że za powstałą szkodę odpowiedzialne jest pozwane przedsiębiorstwo, które nie zabezpieczyło miejsca pobierania ziemi, mimo istniejących nawisów i groźby ich oberwania się, oraz nie dozorowało miejsca wskazanego do pobierania ziemi przez wozaków.Pozwane przedsiębiorstwo wniosło o oddalenie powództwa zarzucając, że na miejscu poboru ziemi umieściło ostrzeżenie o obowiązku zachowania ostrożności przy kopaniu ziemi i obowiązku usuwania nawisów zmarzłej ziemi.Zaskarżonym wyrokiem Sąd Wojewódzki zasądził na rzecz powoda kwotę 9.791 zł, w pozostałej zaś części powództwo oddalił. Sąd ustalił następujący stan faktyczny. W dniu wypadku powód z innymi wozakami ładował na wóz piasek wydobywany z góry piaskowej wysokości 20 m. Góra w swej wierzchniej warstwie była zmarznięta na grubości ok. 1,5 m. Ziemia zmarznięta tworzyła nawisy i groziła niebezpieczeństwem osunięcia w dół. Kierownictwo robót umieściło na miejscu pobierania piasku ostrzeżenie o grożącym niebezpieczeństwie i obowiązku obsuwania zmarzłej ziemi na dół stromego zbocza.Zdaniem Sądu Wojewódzkiego samo ostrzeżenie o grożącym niebezpieczeństwie nie było należytym zabezpieczeniem terenu eksploatacji. Pozwane przedsiębiorstwo obowiązane było z mocy rozporządzenia z dnia 16 marca 1928 r. o bezpieczeństwie i higienie pracy dbać o bezpieczeństwo życia i zdrowia również wozaków.W rewizji opartej na podstawach z art. 371 § 1 pkt 3 i 4 k.p.c. pozwane przedsiębiorstwo wnosi o zmianę wyroku i oddalenie powództwa względnie o uchylenie wyroku. Skarżący zarzuca, że umowa między nim a powodem była umową o świadczenie usług podlegającą w myśl art. 458 § 2 k.z. przepisom o zleceniu. Te ostatnie przepisy nie przewidują obowiązku zleceniodawcy zabezpieczenia życia i zdrowia zleceniobiorcy w czasie wykonywania przez niego zlecenia. Przyjęcie przez Sąd, że powód był pracownikiem, sprzeczne jest z materiałem zebranym w sprawie.Uzasadnienie prawneRozpoznając rewizję Sąd Najwyższy zważył co następuje:Zasada wypowiedziana przez Sąd Wojewódzki w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, że zabezpieczenie życia i zdrowia pracowników niezależnie od tego, czy pracownik pracuje na podstawie zawartej umowy o pracę czy o świadczenie usług, obciąża zawsze pracodawcę - jest błędna. Osoba, świadcząca usługi nie uregulowane odrębnymi przepisami o umowie o pracę nie jest pracownikiem, umowy bowiem tego rodzaju, jak to trafnie podkreśla rewizja, podlegają przepisom o zleceniu (art. 498 § 3 k.z.). Umowa zlecenia nie stwarza stosunku zależności między zleceniobiorcą a zleceniodawcą, dlatego też stosunek nią uregulowany mimo wielu podobieństw nie może być traktowany jako stosunek pracy, którego istotną cechą jest organizacyjne podporządkowanie pracownika pracodawcy. Zleceniobiorcę cechuje niezależność przy wykonywaniu zlecenia i dlatego nie może on być uważany za. pracownika. Powód świadczył usługi - przewóz ziemi - a nie pracę i dlatego jego stosunek musi być traktowany jako świadczenie usług podlegające przepisom o zleceniu. Powód w tym wypadku był samoistnym przedsiębiorcą.Rozporządzenie z dnia 16 marca 1928 r. o bezpieczeństwie i higienie pracy ma zastosowanie tylko do stosunków pracy, dlatego powoływanie przez Sąd powyższego rozporządzenia jako podstawy rozstrzygnięcia jest chybione ze względu na to, że powód nie był pracownikiem. Wprowadzenie przepisów o bezpieczeństwie i higienie pracy tylko w zakładach pracy w stosunku do pracowników tłumaczy się ich podporządkowaniem organizacyjnym i obowiązkiem przestrzegania poleceń pracodawcy co do sposobu wykonywania pracy. Zleceniodawcy nie są podporządkowani dającemu zlecenie, sami decydują w zasadzie o sposobie wykonania zlecenia, sami więc muszą troszczyć się o bezpieczeństwo życia i zdrowia przy wykonywaniu zlecenia. Art. 508 k.z. regulując obowiązek zwrotu wydatków i nakładów poczynionych przez zleceniobiorcę przy wykonywaniu zlecenia, nie nakłada na niego obowiązku zwrotu szkody poniesionej przy wykonywaniu zlecenia. Z powyższego wypływa wniosek, że obowiązek ten należy ocenić według zasad ogólnych, to znaczy, że przy świadczeniu usług innych niż praca zleceniodawca może odpowiadać za szkodę poniesioną przez zleceniobiorcę przy wykonywaniu zlecenia tylko wówczas, gdy szkoda jest wynikiem zawinionego działania dającego zlecenie (art. 134 i nast. k.z.).Jak to wyżej powiedziano, zgodnie z art. 502 § 1 k.z. zleceniobiorca sam podejmuje decyzję co do sposobu wykonania zlecenia, ma tylko obowiązek wykonać je sumiennie i ze starannością, jakiej wymaga rodzaj czynności. W przypadku, gdy dający zlecenie da wskazówki co do sposobu wykonania zlecenia, zleceniobiorca może odstąpić od wskazanego sposobu nawet bez zgody zleceniodawcy, gdy zachodzi przypuszczenie, że zgodziłby się on na zmianę, gdyby wiedział o istniejącym stanie rzeczy. Z akt sprawy wynika, że pozwany dał wskazówki co do sposobu wykonania zlecenia w ostrzeżeniu z dn. 28 stycznia 1954 r., że należy przy kopaniu ziemi obsuwać ziemię zmarzniętą na dół stromego usypiska. Jeśliby powód nie znał tych wskazówek, do niego wyłącznie należał wybór sposobu wykonania zlecenia. Jeśli powód znał ostrzeżenie pozwanego, od wskazanego w nim sposobu wykonania zlecenia nie wolno mu było odstępować bez zgody pozwanego, w żadnym bowiem przypadku nie można przypuszczać, że pozwany zgodziłby się na odstąpienie od wskazanego przez siebie sposobu zabezpieczenia terenu eksploatacji.Dlatego też Sąd winien był rozważyć, czy szkoda jest następstwem sposobu wykonania zlecenia obranego przez powoda, czy wynikiem działania lub zaniechania pozwanego (art. 157 k.z.).Jeśli szkoda była wynikiem niewłaściwego pobierania ziemi przez samego powoda, w tym przypadku skutki tego musi ponieść sam powód.Jak już wyżej wskazano, pozwany mógłby odpowiadać za szkodę, jeśli ona byłaby następstwem jego zawinionego działania lub zaniechania (art. 134 i 157 k.z.). Do obowiązków pozwanego, który wskazał teren w eksploatacji i znany był mu rzeczywisty stan tego terenu, grożący niebezpieczeństwem dla życia i zdrowia ludzkiego, należało niewątpliwie zabezpieczenie terenu tak, by nie było niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia osób trzecich. Pozwany winien więc dozorować teren eksploatacji celem usuwania zagrożenia, wynikłego czy to wskutek niewłaściwej eksploatacji terenu przez wozaków, czy niezależnie od tego w wyniku warunków atmosferycznych i usytuowania terenu. Pozwany nie miał obowiązku dozorowania sposobu wykonywania zlecenia przez wozaków z przyczyn wyżej wyłożonych i czuwanie, czy ten sposób wykonania nie zagraża im niebezpieczeństwem. Pozwany miał natomiast obowiązek dozorowania, czy teren eksploatacji nie zagraża osobom trzecim. Jeśliby więc przysypanie powoda ziemią nastąpiło przed przystąpieniem przez niego do kopania ziemi, wskutek usytuowania terenu, to należałoby to uznać za skutek zawiniony przez pozwanego, w tym bowiem wypadku szkoda mogła zostać wyrządzona każdej osobie trzeciej.Gdy wypadek nastąpił w czasie kopania i ładowania ziemi przez powoda, należy rozważyć, w jakim stopniu powód przyczynił się do powstania szkody i ewentualnie zastosować przepis art. 158 § 2 k.z.Skoro Sąd Wojewódzki nie rozważył tych wszystkich okoliczności opierając orzeczenie na niewłaściwie zastosowanym rozporządzeniu o bezpieczeństwie i higienie pracy, wyrok ulega uchyleniu z mocy art. 384 k.p.c.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 371 § 1 pkt 3art. 458 § 2art. 498 § 3Art. 508art. 134art. 502 § 1art. 157art. 158 § 2art. 384 KPC§ 1 pkt 3§ 2§ 3

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 22.07.2026.