3 CR 762/58

PostanowienieIzba Cywilna1959-08-04

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy szpital ponosi odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przez pielęgniarkę, która samowolnie dokonała transfuzji krwi innej grupy niż przepisana, przekraczając swoje uprawnienia?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że szpital ponosi odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przez pielęgniarkę na podstawie art. 145 k.z., ponieważ pielęgniarka, wykonując czynności w ramach powierzonych jej obowiązków, nawet jeśli przekroczyła granice zlecenia, pozostawała w wewnętrznym związku z ogółem tych czynności. Samowola pielęgniarki była przesłanką uzasadniającą odpowiedzialność szpitala, a nie ją wyłączającą, zgodnie z zasadą, że przełożony odpowiada za winę podwładnego.
Stan faktyczny
Po operacji Bolesława T. pielęgniarka Gertruda G. samowolnie, wbrew obowiązkom, zmieniła butelkę z krwią podczas transfuzji, podłączając krew innej grupy. Spowodowało to wstrząs poprzetoczeniowy i śmierć pacjenta. Powódki, żona i córki zmarłego, dochodzą od szpitala i pielęgniarki renty. Sąd Wojewódzki uwzględnił powództwo w całości.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę Sądowi Powiatowemu w B. do ponownego rozpoznania, uwzględniając koszty postępowania rewizyjnego.

Pełny tekst orzeczenia

SentencjaS. N. w sprawie z powództwa 1) Anieli T., 2) Krystyny Małgorzaty T. i 3) Danuty Teresy T. przeciwko Szpitalowi Miejskiemu nr 1 w B. i Gertrudzie G. o 11.640 zł na skutek rewizji obu pozwanych od wyroku S. Woj. w K. z 12 II 1958 r. sygn. akt. X C 786/57 uchyla zaskarżony wyrok i przekazuje sprawę S. Pow. w B. do ponownego rozpoznania przy uwzględnieniu kosztów postępowania rewizyjnego policzonych przez powódki.Uzasadnienie faktycznePowódki twierdzą, że 8 I 1955 r. po dokonanej operacji u Bolesława T. w Szpitalu Zespołowym w B. odbywało się w pokoju pooperacyjnym przetaczanie krwi do jego organizmu. Antoni B. widząc, że transfuzja krwi z założonej butelki kończy się, przywołał pielęgniarkę Gertrudę G. Ta zamiast wezwać do chorego lekarza, sama "wbrew swym obowiązkom zmieniła butelkę z krwią. Okazało się jednak, że pielęgniarka założyła do zastawu choremu butelkę z krwią innej grupy, co wywołało u chorego wstrząs poprzetoczeniowy, a następnie śmierć.Na tej podstawie, skoro powódki wskutek śmierci Bolesława T. poniosły szkodę, domagają się od pozwanych szpitala i pielęgniarki G. renty po 970 zł miesięcznie.Zaskarżonym wyrokiem S. Woj. uwzględnił powództwo w całości.Sąd ustalił, że pozwana Gertruda G. prawomocnym wyrokiem została skazana na 3 miesiące aresztu za przestępstwo z art. 286 § 3 k.k. Choć działała z chęci przyjścia z pomocą choremu, rażąco lekkomyślnie przekroczyła swe uprawnienia i nie sprawdzając dokładnie oznaczenia na butelce z krwią, a co istotniejsze nie pytając o dyspozycję jedynie uprawnionego do wydania decyzji w tym przedmiocie lekarza, samowolnie wzięła butelkę z krwią i podłączyła do aparatu transfuzyjnego, co wywołało wobec nieodpowiedniej zawartości butelki szok, a następnie śmierć chorego znajdującego się zresztą w bardzo ciężkim stanie pooperacyjnym.Gertruda G. była podwładną szpitala i wyrządziła szkodę przy wykonywaniu powierzonej jej czynności, przy czym chodzi tu nie o czynność, która konkretnie spowodowała szkodę, gdyż zlecenia zabiegu G. nie otrzymała, ale o czynności w szerszym tego słowa pojęciu obejmujące zakres powierzonych pozwanej obowiązków, które ona w tej sprawie właśnie przekroczyła.Bolesław T. pobierał ostatnio wynagrodzenie w kwocie 1.640 zł. miesięcznie, które oddawał żonie korzystając: sam z utrzymania w internacie, a nadto otrzymywał zasiłek rodzinny w kwocie 182 zł 50 gr. Powódka Aniela T. jest zdolna do pracy w bardzo ograniczonym zakresie. Powódki otrzymują rentę rodzinną w wysokości 670 zł miesięcznie.Wyrok zaskarżyli oboje pozwani. W rewizji pozwany szpital kwestionuje swą odpowiedzialność co do szkody, pozwana zaś Gertruda G. podnosi, że Sąd orzekający odmiennie niż sąd karny określił "rozmiary" jej winy, nie uwzględnił okoliczności, że kierowała się przede wszystkim dobrem chorego. Zarzuca nadto skarżąca, że Sąd nie rozważył, czy Bolesław F. przeżyłby operację ze względu na swój stan zdrowia, oraz faktu, że jednak powódka Aniela T. jest zdolna do pracy chociaż w ograniczonym zakresie, a nadto okoliczności, że zasądzona od skarżącej renta przewyższa jej zarobki, które wynoszą 900 zł miesięcznie.Uzasadnienie prawneS. N. zważył, co następuje:Rewizja pozwanego szpitala jest nieuzasadniona. Powierzenie wykonania czynności przyjąć należy zawsze, ilekroć jedna osoba - obojętnie fizyczna czy prawna - przez swe organy przenosi na drugą, która od jej wskazówek jest mniej lub więcej zależna, dokonanie jakiejkolwiek czynności. Rodzaj powierzonej czynności jest bez żadnego znaczenia. W szczególności obojętnym jest, czy chodzi o czynność natury faktycznej czy prawnej, o czynność wyższego lub niższego rzędu, czy czynność ma charakter trwały, czy tylko chwilowy, czy polega na załatwianiu całego szeregu interesów, czy też jest tylko pojedynczą czynnością.Pozwana Gertruda G. była pielęgniarką. Jako taka była zależna od władz szpitalnych, musiała się stosować do ich wskazówek, była zależna od woli szpitala, wyrażanej każdorazowo przy poszczególnych czynnościach przez przełożonych, czy też zawartej w przepisach instrukcyjnych, regulaminowych czy statutowych. Pozwana G. była więc podwładną szpitala w rozumieniu art. 145 k.z. Szpital powierzył jej wykonywanie czynności pielęgniarki. Jest to czynność stała, złożona z całego szeregu czynności. Przyjęcie polecenia zobowiązuje do wykonywania stałych czynności regulaminowych, jak i poszczególnych czynności zleconych każdorazowo, przy czym w obu wypadkach pielęgniarka zawsze zależna jest od wskazówek i zleceń. W ramach tych czynności, co jak już wyżej powiedziano jest bez znaczenia dla wykładni art. 145 k.z., pielęgniarka zobowiązana jest do wykonywania czynności natury faktycznej przy transfuzji krwi. Czynności pielęgniarki przy transfuzji krwi wchodzą więc w zakres tych wszystkich czynności, które przedstawiają się jako wykonywanie czynności powierzonych. Czynności pielęgniarki przy transfuzji krwi jako personelu pomocniczego, pozostają w ścisłym wewnętrznym związku z ogółem czynności powierzonych pielęgniarce.Świadome lub w błędzie dokonane przekroczenie granic udzielanego zlecenia nie pozbawia odnośnego działania charakteru, podjętego przy wykonywaniu powierzonej czynności, jeśli tylko zachowany został wewnętrzny związek między odnośnym działaniem a wykonywaniem czynności powierzonej w najszerszym tego słowa znaczeniu. Świadome więc lub nieświadome przekroczenie granic zlecenia przez pozwaną G. przy wykonywaniu transfuzji przez to, że dokonała czynności faktycznej zmiany butelki bez szczególnego zlecenia lekarza, nie pozbawia tej czynności związku wewnętrznego z ogółem czynności zleconych pielęgniarce i dlatego do odpowiedzialności szpitala za działanie Gertrudy G. ma pełne stosowanie art. 145 k.z. Samowola pozwanej G. jest właśnie przesłanką uzasadniającą odpowiedzialność szpitala, a nie wyłączającą jej, gdyż w myśl art. 145 przełożony odpowiada za winę podwładnego. Gdyby tej samowoli pozwanej nie było pozwany szpital w ogóle by nie odpowiadał.Z tych względów rewizja pozwanego szpitala nie mogła odnieść skutku.Natomiast nie można odmówić słuszności rewizji pozwanej G. Choć wywody oskarżonej jakoby "rozmiary" jej winy były przez Sąd ustalone sprzecznie z wyrokiem karnym są nieuzasadnione, to jednak trafnie wywodzi pozwana G., że Sąd nie uwzględnił okoliczności, które z mocy art. 158 § 1 k.z. uzasadniałyby odstąpienie co do pozwanej G. od zasady pełnego odszkodowania i zasądzenia od niej odszkodowania niższego, szczególnie ze względu na motywy jej działania oraz stosunki majątkowe pozwanej, której zarobki nie pozwalałyby na pełne wyrównanie szkody.Trafnie również zarzuca skarżąca, że Sąd wbrew wyraźnej dyspozycji art. 162 § 2 k.z. nie zajął się ustaleniem prawdopodobnej długości życia zmarłego oraz ewentualnych dochodów zmarłego. Prawdopodobna długość życia zmarłego byłaby miarodajna dla ustalenia czasu, przez który pozwani zobowiązani byliby płacić rentę, jego zaś przyszłe dochody decydowałyby o wysokości renty. Nie pozbawione słuszności i prawdopodobieństwa jest twierdzenie skarżącej, że Bolesław T. mógł nie przeżyć operacji, a nawet przeżywszy mógł być w znacznym stopniu niezdolny do pracy.Sąd winien był więc przeprowadzić dowód z biegłego dla ustalenia prawdopodobnej długości życia zmarłego, i jego możliwości zarobkowych po ewentualnym powrocie do zdrowia. Należy podnieść, że Sąd nie wziął pod uwagę nawet tak oczywistej okoliczności jak czasowość otrzymywania przez zmarłego wyżywienia w internacie.Pominięcie tych wszystkich okoliczności czyni niemożliwą kontrolę rewizyjną prawidłowości ustalenia renty tak co do jej wysokości, jak i czasu trwania.Zasadnie również podnosi skarżąca, iż Sąd nie uwzględnił, że powódka Aniela T. jest w pewnym stopniu zdolna do pracy, przy czym należy zauważyć, że opinie co do jej zdolności są zbyt ogólnikowe i nie zawierają konkretnych danych co do stopnia niezdolności powódki.Z tych względów zaskarżony wyrok ulega uchyleniu i to w stosunku do obydwojga pozwanych, gdyż zarzuty pozwanej G. co do naruszenia art. 162 § 2 k.z. uzasadniają uchylenie wyroku również w stosunku do szpitala z mocy art. 381 k.p.c., mimo że jego rewizja co do zasady swej odpowiedzialności okazała się nieuzasadniona.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 286 § 3 KKart. 145art. 158 § 1art. 162 § 2art. 381 KPC§ 3§ 1§ 2

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 26.07.2026.