4 CR 816/56

PostanowienieIzba Cywilna1957-03-07

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy ustalenie stopnia winy kilku sprawców szkody wyłącza ich solidarną odpowiedzialność na podstawie art. 137 § 1 k.z. w sytuacji, gdy ich zawinione czyny łączą się w jedno niepodzielne zdarzenie?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że ustalenie stopnia winy kilku sprawców szkody nie wyłącza ich solidarnej odpowiedzialności, jeśli ich zawinione czyny łączą się w jedno niepodzielne zdarzenie, co uniemożliwia określenie, kto w jakim stopniu przyczynił się do wyrządzenia szkody. Przepis art. 137 § 1 k.z. jako przesłankę wyłączenia solidarności wskazuje na udowodnienie stopnia przyczynienia się do powstania szkody, a nie stopnia winy. W przypadku zderzenia pojazdów z winy obu kierowców, odpowiedzialność jest zazwyczaj solidarna.
Stan faktyczny
Doszło do zderzenia samochodu osobowego prowadzonego przez pozwanego z wojskowym samochodem ciężarowym. Sąd Wojewódzki uznał winę obu kierowców i zasądził od pozwanego pełną kwotę odszkodowania za remont samochodu osobowego, przyjmując solidarną odpowiedzialność kierowców. Pozwany wniósł rewizję, kwestionując wysokość szkody oraz zarzucając większą winę kierowcy wojskowego. Sąd Najwyższy uchylił wyrok w części zasądzającej ponad określoną kwotę, wskazując na potrzebę dodatkowych ustaleń faktycznych dotyczących przyczynienia się jednostki wojskowej do wypadku.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok w części zasądzającej ponad kwotę 4.766,43 zł i przekazał sprawę Sądowi Wojewódzkiemu w Szczecinie do ponownego rozpoznania w tym zakresie.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia S. Kałamajski. Sędziowie: F. Błahuta, J. Ignatowicz (sprawozdawca).SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa Szczecińskiego Urzędu Morskiego w S. przeciwko Władysławowi K. o zapłatę 14.299,28 zł, po rozpoznaniu rewizji pozwanego od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Szczecinie z dnia 29 września 1954 r.,zaskarżony wyrok w części zasądzającej ponad kwotę 4.766,43 zł uchylił i sprawę w tym zakresie przekazał Sądowi Wojewódzkiemu w Szczecinie do ponownego rozpoznania.Uzasadnienie faktyczneWyrokiem z dn. 29 września 1954 r. Sąd Wojewódzki w Szczecinie zasądził od pozwanego Władysława K. na rzecz Szczecińskiego Urzędu Morskiego kwotę 14.299,28 zł, przyjąwszy za udowodniony następujący stan faktyczny:W dniu 27 października 1950 r. doszło na skrzyżowaniu ul. Ł. i ul. R. w S. do zderzenia samochodu osobowego powodowego przedsiębiorstwa, prowadzonego przez pozwanego, z wojskowym samochodem ciężarowym, prowadzonym przez strzelca W., przy czym na tym ostatnim samochodzie znajdowało się 25 ludzi oraz broń. Samochód ciężarowy, mając pierwszeństwo przejazdu na równorzędnych ulicach, nie hamował. Podobnie nie hamował pozwany, choć powinien był dać pierwszeństwo samochodowi nadjeżdżającemu z jego prawej strony, liczył bowiem na to, że zdąży przed nim przejechać. W wyniku zderzenia samochód osobowy doznał poważnych uszkodzeń; remont jego w Motozbycie wyniósł kwotę 14.299,28 zł. Pozwany za wymieniony czyn został prawomocnie skazany na 200 zł grzywny z art. 242 § 3 k.k.Na podstawie tak ustalonego stanu faktycznego Sąd Wojewódzki, opierając się na opinii biegłego, uznał, że winę za spowodowanie wypadku ponosi zarówno pozwany, jak i strzelec W. Wina pozwanego polega na tym, że wbrew przepisowi § 56 pkt 1 przepisów o prowadzeniu i ruchu pojazdów mechanicznych nie ustąpił pierwszeństwa samochodowi wojskowemu nadjeżdżającemu z jego prawej strony, a wina strzelca W. wyraża się w tym, że nie zmniejszył szybkości i nie zachował na skrzyżowaniu należytej ostrożności (§ 55 wymienionych przepisów) oraz w tym, że prowadził samochód załadowany ludźmi, pomimo że posiadane przezeń prawo jazdy nie upoważniało go do tego. Ponieważ jednak biegły nie mógł ustalić stopnia winy obydwu kierowców, Sąd Wojewódzki uznał, że brak jest przesłanek do zasądzenia od pozwanego przypadającej od niego części odszkodowania, że zatem odpowiedzialność obydwu współwinnych kierowców jest solidarna.Wymieniony na wstępie wyrok zaskarżył pozwany w części przekraczającej 1/3 część zasądzonego odszkodowania, twierdząc, że wina strzelca W. jest większa, wobec czego on powinien uiścić 2/3 odszkodowania. W ustnym wywodzie rewizji pełnomocnik pozwanego zarzucił ponadto, że nie można pozwanego obciążać pełną odpowiedzialnością za spowodowaną szkodę, skoro strona powodowa zaniechała ubezpieczenia samochodu od wypadków. Wreszcie pełnomocnik pozwanego na rozprawie w Sądzie Najwyższym kwestionował - tak jak to czynił w toku postępowania przed Sądem I instancji - wysokość ustalonej przez Sąd Wojewódzki szkody.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Skarżący jest zdania, że ustalenie przez Sąd stopnia winy obydwu kierowców, którzy spowodowali wypadek, wyłączałoby ich solidarną odpowiedzialność, a to zgodnie z przepisem art. 137 § 1 k.z., który stanowi, iż solidarność kilku sprawców szkody nie istnieje wówczas, gdy "udowodnione będzie, kto w jakim stopniu przyczynił się do wywołania szkody". Na tym samym stanowisku stoi także Sąd Wojewódzki, skoro przyjął w niniejszej sprawie solidarną odpowiedzialność obydwu kierowców tylko dlatego, że na podstawie opinii biegłego nie można było ustalić, w jakim stopniu zawinili oni wypadek. Pogląd ten jest jednakże błędny. Z brzmienia art. 137 § 1 k.z. bynajmniej nie wynika, że ustalenie stopnia winy kilku sprawców szkody prowadzi do stosunkowego rozłożenia między nich obowiązku zapłaty odszkodowania. Przepis ten nie mówi w ogóle o winie jako o przesłance wyłączającej solidarną odpowiedzialność kilku sprawców szkody, lecz o stopniu przyczynienia się przez nich do wywołania tej szkody, przyjmuje zatem jako podstawę wyłączenia solidarności ustalenie związku przyczynowego między działaniem każdego sprawcy szkody a określoną częścią szkody. Tak więc, gdyby np. zostało ustalone, że kierowca prowadzący samochód, który uległ następnie uszkodzeniu, wjechał na słup i spowodował rozbicie motoru, drugi zaś kierowca najechał następnie na uszkodzony samochód i rozbił tylną część jego karoserii, wówczas należałoby - zgodnie z art. 137 § 1 k.z. - przyjąć, że zostało udowodnione, w jakim stopniu każdy z kierowców przyczynił się do wyrządzenia szkody, jeden bowiem odpowiadałby za uszkodzenie motoru, drugi zaś za uszkodzenie karoserii. Gdy natomiast zawinione czyny obydwu współsprawców szkody łączą się w jedno niepodzielne zdarzenie, określenie, kto z nich w jakim stopniu przyczynił się do wyrządzenia szkody, jest niemożliwe. Tak jest z reguły w wypadku wyrządzenia szkody na skutek zderzenia się z winy obydwu kierowców dwu samochodów.Na to, że stopień winy dwu lub więcej sprawców szkody nie jest tą przesłanką, która w myśl art. 137 § 1 k.z. wyłącza solidarność, wskazuje zresztą nie tylko brzmienie tego przepisu. Do tego samego wniosku prowadzi zestawienie § 1 art. 137 k.z. z jego § 2, który to przepis wyraźnie zaznacza, że stopień winy jest elementem istotnym, ale dopiero w procesie regresowym między współsprawcami szkody. Wreszcie podkreślić wypada, że odmienna wykładnia prowadziłaby z reguły do wyłączenia solidarnej odpowiedzialności kilku sprawców szkody, albowiem ustalenie stopnia ich winy przez sąd, który korzysta z daleko idącej swobody, gdy chodzi o ocenę materiału dowodowego, jest zwykle możliwe. Praktycznie zatem wyjątkowa sytuacja przewidziana w zd. końcowym art. 137 § 1 k.z. stałaby się regułą.Wychodząc z powyższych założeń, uznać należy, że ostateczne stanowisko zaskarżonego wyroku, iż pozwany oraz strzelec W. odpowiadają solidarnie, jest - pomimo błędnego uzasadnienia - prawidłowe.Chybiony jest również zarzut podniesiony przez pełnomocnika powoda na rozprawie w Sądzie Najwyższym a zmierzający do uwolnienia pozwanego od odpowiedzialności z tej racji, że uszkodzony samochód nie został ubezpieczony od wypadków. Po pierwsze, brak jest przepisu, który by takie ubezpieczenie nakazywał, tym samym więc zaniechanie ubezpieczenia nie może dla strony powodowej pociągać ujemnych następstw, gdy chodzi o jej roszczenie odszkodowawcze. Po drugie, ubezpieczenie takie nie zwalniałoby od odpowiedzialności kierowcy, który wypadek spowodował swym zawinionym postępowaniem; co najwyżej zmieniłaby się jedynie osoba wierzyciela, tzn. roszczenie odszkodowawcze przeciwko kierowcy przysługiwałoby nie właścicielowi uszkodzonego samochodu, lecz instytucji, która wypłaciłaby odszkodowanie ubezpieczeniowe.Pomimo nietrafności powyższych zarzutów zaskarżony wyrok nie mógł być utrzymany w mocy, albowiem Sąd Wojewódzki pominął istotne dla rozstrzygnięcia sprawy okoliczności, na które wskazuje zebrany materiał dowodowy. Mianowicie już z opinii biegłego wynika, że strzelec W. prowadził samochód załadowany wojskiem i bronią, nie posiadając odpowiedniego pozwolenia; poza tym uzasadnienie postanowienia o umorzeniu śledztwa przeciwko strzelcowi W. wskazuje na to, że jedną z przyczyn wypadku było przeładowanie samochodu ciężarowego, wskutek czego W. nie był w stanie na czas samochodu zahamować. Gdyby te fakty znalazły potwierdzenie w postępowaniu dowodowym i gdyby spowodowały one także zderzenie samochodów, uznać by należało, że jednostka wojskowa, która poleciła strzelcowi W. dokonanie jazdy w opisanych warunkach, przyczyniła się także, a być może nawet zawiniła częściowo powstanie szkody. W związku z tym oraz ze względu na to, że w sprawie powodem jest Skarb Państwa reprezentowany przez Szczeciński Urząd Morski, przyczynienie się do wypadku przez inną jednostkę, także reprezentującą Skarb Państwa, należałoby traktować jako przyczynienie się w rozumieniu art. 158 § 2 k.z. przez poszkodowanego do wyrządzenia szkody, co powodowałoby odpowiednie zmniejszenie odszkodowania. Okoliczność, że jedna jednostka budżetowa jest stroną poszkodowaną, inna zaś przyczyniła się do wyrządzenia szkody, nie może stać na przeszkodzie zastosowaniu art. 158 § 2 k.z., skoro jest to tylko zagadnienie wewnętrznej organizacji tej samej osoby prawnej, jaką jest w danym wypadku Skarb Państwa. (…)Gdy chodzi o rozmiar szkody, a więc o wysokość odszkodowania, to pozwany zarzucał w toku postępowania przed Sądem I instancji, a następnie zarzucił w ustnych wywodach przed Sądem Najwyższym, że koszty naprawy, jakie policzył Motozbyt, są wygórowane, zwłaszcza że jeden ze świadków zeznał, iż on gotów byłby dokonać tej naprawy za ca 4.500 zł. Tak postawiony zarzut jest chybiony, strona bowiem powodowa mogła wybrać do dokonania poważnego remontu takie przedsiębiorstwo, które ze względu na posiadane zezwolenie daje gwarancję należytego wykonania roboty. Nie można zaś od strony powodowej wymagać, aby remont powierzyła, nawet abstrahując od obowiązujących w tej mierze zarządzeń, osobie prywatnej, która takich gwarancji nie daje, gdyż stanowiłoby to co najmniej wyraz lekkomyślnego zarządu majątkiem państwowym. Ponieważ jednak wyrok w części zasądzającej ponad kwotę 4.766,43 zł został uchylony, pozwany może zgłaszać dalsze zarzuty co do kosztów remontu i dowodzić, że koszty te były zbyt wysokie. Muszą to jednak być konkretne twierdzenia, że określona robota czy określony materiał został wyceniony zbyt wysoko albo też że remontem objęto uszkodzenia samochodu, jakie istniały już przed wypadkiem.Z zasad wyżej przedstawionych, skoro prawidłowe rozstrzygnięcie sprawy wymaga dokonania dodatkowych ustaleń faktycznych, wyrok Sądu Wojewódzkiego należało w części zaskarżonej uchylić i sprawę z mocy art. 384 k.p.c. w tym zakresie przekazać Sądowi I instancji do ponownego rozpoznania.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 242 § 3 KKart. 137 § 1art. 137art. 158 § 2art. 384 KPC§ 3§ 56 pkt 1§ 55§ 1§ 2

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 18.07.2026.