C 946/51
PostanowienieIzba Cywilna1952-02-02
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy umowa sprzedaży nieruchomości zawarta w czasie okupacji hitlerowskiej, dotycząca majątku polskiej instytucji komunalnej, może być uznana za ważną i skuteczną, jeśli została zawarta przez osoby działające na podstawie zarządzeń okupanta?Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uchylił wyroki sądów niższych instancji, uznając, że czynności prawne dotyczące majątku polskiej instytucji komunalnej, dokonane w czasie okupacji hitlerowskiej na podstawie zarządzeń okupanta, nie mogą być uznane za ważne i skuteczne. Nawet jeśli teza o nieważności czynności prawnych z okresu okupacji nie jest absolutna, nie może być rozciągana na sytuację, gdy polska instytucja komunalna została pozbawiona swoich organów statutowych przez okupanta, a sprzedaż nieruchomości nastąpiła w wyniku działań bezprawnej komisji administracyjnej powołanej przez okupanta. W takich okolicznościach osoby działające w imieniu instytucji nie posiadały uprawnień do reprezentowania jej w obrocie prawnym.Stan faktyczny
Sprawa dotyczyła uznania umowy sprzedaży nieruchomości przez Komunalną Kasę Oszczędności miasta Krakowa za nieważną. Sądy niższych instancji, w tym Sąd Najwyższy w poprzednich orzeczeniach, uznawały umowę za ważną, argumentując, że została sporządzona w czasie okupacji, ale nie naruszała przepisów skierowanych przeciwko Państwu Polskiemu. Rewizja nadzwyczajna Generalnego Prokuratora R.P. podniosła zarzuty dotyczące niewłaściwej oceny prawnej czynności dokonanych w okresie okupacji, zwłaszcza w kontekście zarządzeń okupanta dotyczących Kasy Oszczędności.Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił wyroki Sądu Najwyższego z dnia 14 lutego 1950 r. i 22 grudnia 1950 r. oraz Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 1 lipca 1950 r., a zatwierdził wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 30 maja 1949 r.Pełny tekst orzeczenia
Skład orzekającyPrzewodniczący: p. o. Prezes W. Święcicki. Sędziowie: M. Lisiewski, S. Kałamajski, Z. Sitnicki, S. Gross (sprawozdawca), J. Gałecki, J. Kamiński. Przedstawiciel Generalnej Prokuratury R.P. L. Karłowski.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa Komunalnej Kasy Oszczędności miasta Krakowa przeciwko Piotrowi W. i Antoninie G. o uznanie umowy sprzedaży nieruchomości za nieważną i pozbawioną skutków prawnych, po rozpoznaniu rewizji nadzwyczajnej Generalnego Prokuratora R.P. od wyroku Sądu Najwyższego - Ośrodek sesji wyjazdowej w Krakowie z dnia 22 grudnia 1950 r.,uchylił wyroki: Sądu Najwyższego Ośrodka sesji wyjazdowej w Krakowie z dat 14 lutego 1950 r. i 22 grudnia 1950 r. oraz Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia (26 czerwca) 1 lipca 1950 r.; zatwierdził wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 30 maja 1949 r.Uzasadnienie faktyczneW wyroku z dnia 14 lutego 1950 r. Sąd Najwyższy wyraził pogląd, że sporny akt kupna-sprzedaży "nie może być uznany za nieważny i pozbawiony skutków prawnych jedynie z tego powodu, że został sporządzony w czasie okupacji", że sprzedaż pozwanym nieruchomości nabytej na licytacji ze względu na art. 24 rozporządzenia z dnia 24 października 1934 r. o komunalnych kasach oszczędności objęta była zwykłą działalnością gospodarczą Kasy i "decyzja w tym względzie z mocy statutu (art. 23) należała do Dyrekcji Kasy" oraz że sporne umowy "formalnie uważać należy za ważne i zgodne z art. 22 statutu" powodowej Kasy. Pogląd ten, wiążący dla wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 1 lipca 1950 r., znalazł także pośrednio aprobatę w ostatnim wyroku Sądu Najwyższego z dnia 22 grudnia 1950 r.Zarzuty rewizji nadzwyczajnej skierowane przeciw tak sformułowanemu stanowisku prawnemu uznać należy za usprawiedliwione.Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 14 lutego 1950 r. wyprowadza przytoczone wyżej wnioski na podstawie wywodu, w którym argumentem długotrwałości okupacji hitlerowskiej uzasadnia tezę, że czynności prawne z dziedziny życia gospodarczego, które nie były oparte na przepisach okupanta skierowanych przeciwko Państwu Polskiemu lub jego obywatelom, nie mogą być uznane za nieważne i pozbawione skutków prawnych. Teza ta jest w zasadzie słuszna, nie prowadzi jednak do wniosków, jakie wysnuł z niej Sąd Najwyższy w zaskarżonym wyroku. Niemożność bowiem kwestionowania skutków niektórych czynności prawnych okupanta o charakterze gospodarczym podyktowana jest jedynie względami na potrzebę ochrony uzasadnionych interesów obywateli polskich i odnosić się może tylko do takiego zakresu spraw tych obywateli, jaki wynikał z nieuniknionej konieczności życiowej stykania się w sferze czynności prawnych z okupantem hitlerowskim lub jego przedstawicielami. Ten "niezbędny immunitet" dla bezprawnych z istoty swej czynności organów okupacji hitlerowskiej nie może być jednak w żadnym razie rozciągany poza wskazany wyżej zakres, jak to uczynił w zaskarżonym wyroku Sąd Najwyższy obejmując nim sprzedaż nieruchomości należącej do polskiej instytucji komunalnej. Całkowicie chybiony jest także dalszy argument cytowanego wyroku, oparty na art. 24 rozporządzenia o komunalnych kasach oszczędności dotyczącym sprzedaży przez kasy nieruchomości nabywanych w drodze licytacji, gdyż przepis ten, wymierzony przeciwko zamrażaniu funduszów obrotowych kas oszczędności, obliczony był na czasy normalne i nie mógł być stosowany wówczas, gdy Kasa znalazła się w rękach hitlerowskiego najeźdźcy dążącego do zniszczenia narodu polskiego i wszelkich materialnych podstaw jego egzystencji, do czego skutecznym narzędziem mogło stać się między innymi stosowanie omawianego przepisu.Jak już wyjaśnił Sąd Najwyższy w orzeczeniu z dnia 4 grudnia 1948 r. składu 7 sędziów w sprawie C. 571/48 (Zb. Orz. S.N. zeszyt 1 z 1950 r., poz. 1), prawie wszystkie wydane przez niemieckiego okupanta "przepisy i zarządzenia albo bezpośrednio zmierzały do biologicznego, moralnego i ekonomicznego wyniszczenia narodu polskiego i do zagrabienia wszelkiego mienia nie tylko państwowego, lecz i mienia polskich osób prawnych i fizycznych, albo dążyły do osiągnięcia tych celów w najbliższej przyszłości", przy czym należy do nich zaliczyć także "przepisy i zarządzenia okupanta dotyczące zarządu i likwidacji polskich instytucji bankowych mające na celu zagrabienie majątku tych instytucji na rzecz państwa niemieckiego i jego instytucji, jak to: ustanowienie zarządców, komisarzy, powierzanie bankom i urzędom niemieckim likwidacji polskich banków, rozporządzanie wierzytelnościami i majątkiem polskich instytucji bankowych itp."Rewizja nadzwyczajna słusznie wskazuje, że analogiczny charakter miało zarządzenie pełnomocnika dla spraw kas oszczędności przy szefie dystryktu w Krakowie z dnia 8 listopada 1939 r. w sprawie powołania dla powodowej Kasy Komisji Administracyjnej i usunięcia dotychczasowych organów (Rady i Dyrekcji). Nie wytrzymuje natomiast krytyki argument przytoczony przez pozwanych w odpowiedzi na rewizję nadzwyczajną, przypisujący znaczenie wzmiance w powyższym zarządzeniu, iż Komisja Administracyjna prowadzić ma interesy Kasy "z przestrzeganiem ustawowych przepisów obowiązujących w sprawach kas oszczędności tudzież statutów". Pomijając już, że pozwani gołosłownie twierdzą, iż mowa tu o przepisach polskich, oraz że przemilczają dalsze zalecenie stosowania się do "wskazówek wydanych przez szefa dystryktu w Krakowie albo jego pełnomocnika", trudno poważnie traktować tego rodzaju zaufanie do "hitlerowskiej praworządności" na tle tragicznych doświadczeń narodu polskiego z okresu okupacji.Powyższe bezprawne zarządzenie powołało wprawdzie do Komisji Administracyjnej między innymi także dyrektora zarządzającego Kasy sprzed wojny, Józefa D., uczyniło to jednak równocześnie ze zwolnieniem z czynności dotychczasowych organów Kasy, w których skład wchodził Józef D., i z udzieleniem tym organom polecenia, by wstrzymały się od wszelkiego dalszego współudziału w zarządzie Kasą. Późniejsza działalność Józefa D. z ramienia hitlerowskiej administracji Kasy w czasie trwania okupacji nie miała przeto i nie mogła mieć charakteru czynności dyrektora zarządzającego bądź członka Dyrekcji czy innego organu statutowego, gdyż okupant organy te przemocą usunął, lecz była działalnością członka bezprawnej "Komisji Administracyjnej", która siłą okupanta zawładnęła polską instytucją finansową. Józef D. nie miał więc w tym okresie lepszego tytułu do występowania w imieniu powodowanej Kasy, niż hitlerowiec Tadeusz M., ustanowiony bezprawnym zarządzeniem władz okupacyjnych najpierw prokurentem, później zaś dyrektorem powodowej Kasy. Z tych samych przyczyn nie mogła też w tym okresie nastąpić wymagana dla sprzedaży nieruchomości nabytych na licytacji przez § 23 statutu Kasy decyzja Dyrekcji, o której wspomina wyrok Sądu Najwyższego z dnia 14 lutego 1950 r., skoro Dyrekcja powołanym wyżej zarządzeniem okupanta została od czynności swych usunięta.W tych warunkach uznać należy, że sporne akty jako podpisane przez osoby nie posiadające uprawnień do reprezentowania powodowej Kasy i nie potwierdzone w następstwie przez jej organy nie mogły odnieść zamierzonego w nich skutku w postaci przeniesienia na pozwanych własności nieruchomości należącej do tejże Kasy.Bez znaczenia są przeto argumenty pozwanych, oparte na rzekomo odmiennym potraktowaniu przez powodową Kasę innych analogicznych transakcji z czasu okupacji, gdyż sprzedaż nieruchomości z tego okresu mogła odnieść skutek jedynie w razie późniejszego potwierdzenia jej przez organy uprawnione do reprezentowania Kasy, tj. na podstawie oświadczenia woli tejże Kasy, którego przesłanki i motywy nie mogą mieć wpływu na przedmiot obecnego sporu.Aczkolwiek z przytoczonych wyżej zasad wynika, że rozważenie kwestii, czy Józef D. podpisał sporne umowy pod przymusem, posiada dla rozstrzygnięcia sprawy jedynie znaczenie uboczne, nie można odmówić słuszności dalszym zarzutom rewizji nadzwyczajnej upatrującym naruszenie art. 41 k.z. w stanowisku, jakie wyrok Sądu Najwyższego z dnia 22 grudnia 1950 r. zajął w tym przedmiocie.Przede wszystkim zasadnie podnosi rewizja nadzwyczajna, że art. 41 k.z. nie uzależnia prawa uchylenia się od skutków prawnych oświadczenia woli od tego, czy druga strona o groźbie wiedziała lub wiedzieć była powinna. Poza tym nie można zgodzić się z wyrażonym w tym wyroku zapatrywaniem, które w całkowitym oderwaniu od znanych całemu społeczeństwu warunków życia w czasie okupacji hitlerowskiej dyskwalifikuje szczegółowe i trafne uzasadnienie stanu przymusu Józefa D. zawarte w wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 1 lipca 1950 r. wysnuwając nieżyciową argumentację o braku danych by Józef D. lub ktokolwiek z urzędników Kasy był szykanowany lub narażony na niebezpieczeństwo "w związku działalnością urzędową i z powodu tej działalności zgodnej ze statutem Kasy, do której dyrektor Józef D. został przez Niemców powołany". Zapatrywanie to nosi bowiem wyraźne cechy sprzeczne z tragicznym doświadczeniem okupacyjnym supozycji, że hitlerowcy mogli istotnie powołać Józefa D. lub kogokolwiek innego z Polaków do wykonywania działalności zgodnej ze statutem Kasy, a nie, jak to w rzeczywistości miało miejsce, dla ułatwienia sobie rabunku, i że jakakolwiek próba przeciwstawienia się temu rabunkowi mogła ujść bezkarnie. Nie jest także trafne powołanie się Sądu Najwyższego na inne zdarzenia mające charakteryzować rzekomą możliwość bezkarnego sprzeciwu ze strony Józefa D. Spośród przytoczonych bowiem przez Sąd Najwyższy trzech przypadków, pierwszy, dotyczący komunikowania się polskich urzędników z Józefem D. mimo zakazu Niemców, nic nie mówi, skoro ustalone zostało, że kontakty te odbywały się w tajemnicy przed Niemcami, drugi odnosi się do sprzeciwu, który miał oparcie w przepisach niemieckich zabraniających Polakowi podpisywania się pod pieczątką dyrekcji niemieckiej, trzeci zaś nie ustala, kiedy i w jakich okolicznościach nastąpić miał rzekomy sprzeciw Józefa D. wobec zwolnienia z pracy urzędników Polaków.Wymaga wreszcie rozważenia argumentacja pozwanych podniesiona "ze społecznego punktu widzenia tudzież w imię postulatów sprawiedliwości społecznej".W argumentacji tej uderza przede wszystkim brak obiektywizmu i całkowita dowolność w ocenie charakteru spornej transakcji. Pozwani pomijają bowiem okoliczność stale rosnącego pogotowia kasowego tzw. starego interesu Kasy oraz fakt "stezauryzowania" jego funduszów w hitlerowskich biletach skarbowych i zdewaluowanych pieniądzach okupacyjnych na rachunkach bankowych, które wręcz wyłączają powołany przez pozwanych związek sprzedaży nieruchomości z obsługą należności posiadaczy przedwojennych wkładów oszczędnościowych czy innymi społecznie użytecznymi czynnościami Kasy. Fakty te ilustrują natomiast w pełni charakter operacji, z której pozwani pragnęli utrzymać swe "prawa".Przeceniając w swym "piśmie przygotowawczym" ważkość motywów, które skłoniły ich do dokonania spornej transakcji, pozwani bagatelizują zarazem bezpodstawnie szkodę, jaką transakcja ta wyrządziła interesom społeczeństwa polskiego przez pomniejszenie realnych aktywów polskiej instytucji komunalnej, a w konsekwencji Państwa Ludowego. W związku z tym pozwani błędnie sprowadzają istotę obecnego sporu do kwestii "przysporzenia większego zysku" stronie powodowej, która w rzeczywistości dąży jedynie do wyrównania szkody, jakiej wskutek grabieżczej działalności okupanta doznało polskie mienie społeczne.Nie dostrzegają wreszcie pozwani faktu, że w spornej transakcji zbrodniczy okupant hitlerowski, który zawładnął mieniem powodowej Kasy, był ich kontrahentem z wyboru, co wprost niezrozumiałym czyni ich twierdzenie, iż kwestionowanie tego rodzaju transakcji "godziłoby wręcz w interesy społeczeństwa polskiego, bo równałoby się odmowie jego członkom praw do życia i przeżycia okupacji".Nie można też zgodzić się z wywodami pozwanych, które zmierzają do usprawiedliwienia dokonanej transakcji obawą wysiedlenia z Krakowa i "opatrznościową okazją", jaką stała się dla nich możność nabycia nieruchomości w Wieliczce. Obawa ta wcale bowiem nie zmuszała pozwanych do szukania ratunku w nabyciu nieruchomości, czego przecież nie mógł czynić ogół społeczeństwa prześladowany przez hitlerowskiego najeźdźcę, a argumenty pozwanych w niczym nie podważają podstawowego faktu, że pozwani zdecydowali się budować sobie dogodną egzystencję w bardzo nieodpowiednim do tego okresie okupacji hitlerowskiej kosztem polskiego majątku społecznego niszczonego przez wroga i przez czynność prawną z okupantem, którego dobrowolnie wybrali sobie jako kontrahenta. Tego zaś rodzaju stosunki, których unikali i winni byli unikać polscy obywatele, nie mogły zrodzić uprawnień dających się pozytywnie ocenić "ze społecznego punktu widzenia tudzież w imię postulatów sprawiedliwości społecznej".Z tego też względu sobie tylko przypisać muszą pozwani stratę, jaką wypadnie im ponieść w wyniku restytucji do stanu poprzedniego, gdyż strata ta stanowi jedynie naturalną konsekwencję przekreślenia skutków bezprawnej działalności okupanta, w której wyniku pozwani dobrych praw nabyć nie mogli.Wobec zasadności zarzutów rewizji nadzwyczajnej oraz z uwagi na to, że obydwa wyroki Sądu Najwyższego z dat: 14 lutego i 22 grudnia 1950 r. wydane zostały z naruszeniem interesów Państwa Ludowego, jak również wskazanych wyżej istotnych przepisów prawa, wyroki te, a w konsekwencji także wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia (26 czerwca) 1 lipca 1950 r. podlegają uchyleniu.W tym stanie rzeczy Sąd Najwyższy na podstawie art. 16 § 3 ustawy z dnia 20 lipca 1950 r. (w brzmieniu zmienionym nowelą z dnia 29 grudnia 1951 r.) orzekł jak w sentencji.
Powiązane orzeczenia
- I CK 619/04 2005-01-21Czy umowa sprzedaży nieruchomości zawarta w formie pisemnej w czasie II wojny światowej, bez zachowania formy aktu notarialnego, może być uznana za ważną, jeśli strony powołują się na niemożność zachowania tej formy z po…
- II CR 334/57 1958-01-29Czy posiadanie nieruchomości od 1912 do 1945 roku, przy braku formalnej umowy sprzedaży i opłacaniu symbolicznego czynszu dzierżawnego, może prowadzić do nabycia prawa własności przez zasiedzenie, uwzględniając zmiany pr…
- C 112/51 1951-09-18Czy umowa darowizny nieruchomości zawarta w czasie okupacji niemieckiej bez zachowania formy aktu notarialnego jest skuteczna?
- II CR 491/66 1967-03-15Czy umowa sprzedaży nieruchomości nierolniczej zawarta w 1956 r. jest ważna, jeśli pierwotne orzeczenie administracyjne przyznające prawo pierwokupu zostało uchylone po zawarciu umowy, a nabywca (mąż sprzedającej) był ka…
- PoC 452/49 1950-04-20Czy poświadczenie dziedziczenia wydane przez niemiecki sąd w okresie okupacji, na podstawie którego dokonano wpisu prawa własności do księgi wieczystej, jest ważne w świetle polskiego prawa po zakończeniu wojny?
Powołane przepisy
art. 24art. 23art. 22art. 41art. 16 § 3§ 23§ 3
Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 20.07.2026.