I CR 330/62
WyrokIzba Cywilna1962-03-11
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy pracodawca ponosi odpowiedzialność za śmierć pracownika spowodowaną nadmiernym przemęczeniem wynikającym z nadmiernego czasu pracy, nawet jeśli pracownik wyraził zgodę na takie warunki?Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że pracodawca ponosi pełną odpowiedzialność za skutki nadmiernego zatrudnienia pracownika, nawet jeśli pracownik wyraził zgodę na takie warunki. Zatrudnienie pracownika w godzinach nadliczbowych w sposób zagrażający jego życiu i zdrowiu, pozbawiający go możliwości wypoczynku, stanowi naruszenie przepisów o ochronie życia i zdrowia pracowników, uzasadniające roszczenie o odszkodowanie. Sąd podkreślił, że pracodawca jest zobowiązany brać pod uwagę następstwa pogwałcenia zakazu zatrudniania pracownika ponad ustawowo dopuszczalną liczbę godzin, a odpowiedzialność za te uchybienia spoczywa w pełni na nim.Stan faktyczny
Maria P. i jej sześcioro małoletnich dzieci dochodzili od Miejskiego Przedsiębiorstwa Remontowo-Budowlanego odszkodowania i renty po śmierci Józefa P., który zmarł na skutek zaczadzenia tlenkiem węgla. Przyczyną śmierci było przemęczenie wynikające z pracy po 16 godzin dziennie, co uniemożliwiało mu wypoczynek. Sąd Wojewódzki zasądził zadośćuczynienie i rentę, uznając winę pracodawcy. Pozwany wniósł rewizję, kwestionując winę pracodawcy i wysokość zasądzonych świadczeń.Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy zmienił zaskarżony wyrok w części dotyczącej zasądzonych sum zadośćuczynień dla małoletnich powodów, obniżając je, a w pozostałym zakresie rewizję oddalił.Pełny tekst orzeczenia
Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia J. Krzyżanowski. Sędziowie: F. Szczepański, J. Knap (sprawozdawca).SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa Marii P. i małoletnich Bogusława, Zbigniewa, Barbary, Stanisława, Józefa i Czesława P. przeciwko Miejskiemu Przedsiębiorstwu Remontowo-Budowlanemu w S. o odszkodowanie, na skutek rewizji pozwanego od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Białymstoku z dnia 13 grudnia 1961 r., zaskarżony wyrok w tym tylko zmienił, że zasądzone nim na rzecz małoletnich powodów: Bogusława, Zbigniewa, Barbary, Stanisława, Józefa i Czesława P. sumy zadośćuczynień obniżył do kwoty 5.000 zł (pięciu tysięcy złotych) dla każdej z tych osób; poza tym rewizję oddalił.Uzasadnienie faktyczneMaria P., działając w imieniu własnym oraz w imieniu i na rzecz sześciorga małoletnich dzieci, wystąpiła z żądaniem zasądzenia od Miejskiego Przedsiębiorstwa Remontowo-Budowlanego w S. na rzecz powodów 70.000 zł tytułem zadośćuczynienia oraz 500 zł miesięcznie stałej renty uzupełniającej.Powódka twierdziła, że z winy pozwanego Przedsiębiorstwa mąż jej Józef P., ostatnio zatrudniony u pozwanego w charakterze dozorcy, uległ w dniu 16.II.1961 r. śmiertelnemu zaczadzeniu tlenkiem węgla.Strona pozwana wnosiła o oddalenie powództwa.Sąd Wojewódzki wyrokiem z dnia 13 grudnia 1961 r. przyznał każdemu z powodów zadośćuczynienie w kwocie po 10.000 zł, a ponadto na rzecz każdego z małoletnich powodów zasądził rentę wyrównawczą w wysokości po 84 zł miesięcznie, płatną od dnia 16.II.1961 r.Sąd Wojewódzki oparł się przy tym na następujących ustaleniach i wysnutych z nich wnioskach:Zmarły Józef P. był pracownikiem pozwanego Przedsiębiorstwa. Od 1.II.1961 r. pełnił on obowiązki dozorcy i pracował wg umowy po 16 godzin dziennie przez 3 tygodnie, a 4 tydzień miał mieć wolny. Zmarły P. na skutek przemęczenia nie był w stanie w nocy pełnić dyżuru bez wypoczynku i zmuszony był chwilowo odpoczywać w pomieszczeniu biurowym i tam na skutek zaczadzenia zmarł. Zatrudnienie po 16 godzin na dobę bez żadnej przerwy i zmiany oraz wypoczynku stoi w wyraźnej kolizji z przepisami o czasie pracy w przemyśle i handlu.P. nie był w ogóle przeszkolony w zakresie bhp, a w szczególności z właściwym obchodzeniem się z piecami opalanymi węglem.P. mieszkał na wisi. W warunkach wiejskich nie używa się węgla i dlatego P. mógł nie orientować się, jak należy palić i kiedy zamykać szyber.Pracodawca nie przedstawił dokumentów wykazujących przeszkolenie zmarłego lub pouczenie go o bezpiecznej metodzie palenia w piecu węglem, aczkolwiek dozorcy musieli palić w piecach, ponieważ do ich obowiązków należało gotować kawę robotnikom.Dozorca może pracować najwyżej po 12 godzin na dobę. W niniejszym wypadku P., pracując 16 godzin na dobę, pozbawiony był tym samym regeneracji potrzebnych mu sił przy strzeżeniu mienia państwowego.Przyczyną śmierci P. było przemęczenie, spowodowane wadliwymi metodami pracy wynikłymi z winy pracodawcy.Dopiero po wypadku dyrektor wydał zarządzenie, na mocy którego dozorcy pracowali co drugi dzień po 16 godzin.Okoliczność, czy ówczesny dyrektor sam zarządził, by zmarły pracował po 16 godzin przez 3 tygodnie, czy też prosił go nawet o to sam P., jest dla niniejszej sprawy o tyle nieistotna, że - niezależnie od powyższych okoliczności - nie wolno było zatrudnić pracownika w podobnych warunkach, nawet gdyby sam pracownik takie warunki pracy zaproponował.P. mieszkał na wsi oddalonej o kilka kilometrów od miejsca pracy i do pracy dochodził, a z całej doby miał wolne tylko 8 godzin (16 pracował) i w tym czasie musiał pójść do domu, wrócić do pracy, odpocząć i posilić się. W świetle powyższych ustaleń, a w szczególności mając na uwadze zeznania świadka Reginy S., personalnej pozwanego, która zeznała, że to ówczesny dyrektor wydał na piśmie zarządzenie, żeby dozorcy pracowali po 16 godzin codziennie przez 3 tygodnie - Sąd nie uwzględnił wniosku pełnomocnika pozwanego o dopuszczenie dowodu ze świadka Józefa Ch. na okoliczność - miedzy innymi - że zmarły wyraził zgodę na zatrudnianie go przez 3 tygodnie po 16 godzin. Gdyby nawet P. sam ubiegał się o podobne warunki pracy, to kierownictwo pozwanego na takie warunki nie powinno się zgodzić.Prowadzone przez Prokuraturę Powiatową śledztwo w związku ze śmiercią P. zostało umorzone wobec braku cech przestępstwa.Niemniej jednak wypadek, zdaniem Sądu, nastąpił z winy pracodawcy przez stworzenie zmarłemu w pracy pracownikowi karygodnych wręcz warunków pracy. Warunki te w dość krótkim czasie wyniszczyły pracownika i spowodowały wypadek, którego każdy normalnie pracujący i nie przemęczony pracownik z łatwością by uniknął.Pracodawca odpowiada za skutki nadmiernego zatrudnienia pracownika w godzinach nadliczbowych. Zatrudnienie pracownika poza normalnymi godzinami pracy stanowi naruszenie przepisów o ochronie życia i zdrowia pracowników w rozumieniu art. 24 dekretu z dnia 25.VI.1954 r. o powszechnym zaopatrzeniu emerytalnym pracowników i ich rodzin (Dz. U. z 1958 r. Nr 23, poz. 97), uprawniające pracownika bądź pozostałą po nim rodzinę do żądania odszkodowania od pracodawcy - ponad świadczenia z ubezpieczenia społecznego - jeżeli pracownik był zatrudniony w godzinach nadliczbowych w taki sposób, że zagrażało to jego życiu i zdrowiu, a więc gdy np. zatrudnienie pracownika pozbawiałoby go możności wypoczynku. Skoro wypadek nastąpił z winy pozwanego Przedsiębiorstwa, to roszczenie powodów dotyczące renty (dla małoletnich powodów) i zadośćuczynienia za krzywdę moralną znajdują uzasadnienie w art. 162 § 2 i 166 k.z.Zmarły Józef P. utrzymywał żonę i sześcioro dzieci. Przeciętny zarobek P. za ostatnie trzy miesiące wynosił 775 zł. Po śmierci jego dzieci otrzymują rentę w wysokości 595 złotych.Zmarły bardzo się troszczył o dzieci. Poza pracą zarobkową pracował na własnym gospodarstwie. Był dobrym, troszczącym się o rodzinę mężem i ojcem.Obecnie sytuacja całej rodziny uległa zmianie na gorsze. Dzieci są małe, matka jest chorowita i nie może pracować. Obecnie sama musi się troszczyć o dzieci.Jak wynika z zaświadczenia lekarskiego, powódka cierpi na nerwicę serca, reumatyzm stawowy, nieżyt żołądka i zapalenie ucha środkowego.Przy takim stanie zdrowia nie wydaje się rzeczą możliwą, żeby powódka mogła bez pomocy wydajnie prowadzić gospodarstwo rolne.W tych warunkach żądana przez powódkę kwota tytułem renty na dzieci jest uzasadniona, a to tym bardziej, że zmarły jej mąż był dobrym, wzorowym ojcem i wkładał dużo pracy osobistej, by utrzymać rodzinę.Dlatego też żądanie co do renty powodów Sąd uwzględnił w całości.Również nie wydaje się wygórowane dalsze żądanie co do zadośćuczynienia za krzywdę moralną.Powódka utraciła męża, a powodowie ojca. Sytuacja ich wszystkich uległa zmianie na gorsze i ze względu na dolegliwości powódki nie rokuje zmiany na lepsze.Kwota po 10.000 zł tytułem zadośćuczynienia dla każdego z powodów jest umiarkowana i zostanie zużyta na bieżące potrzeby rodziny, jak np. na wynajęcie siły roboczej w czasie robót polnych oraz na wychowanie małoletnich powodów.W rewizji pozwane Przedsiębiorstwo wniosło o zmianę tego wyroku i oddalenie powództwa bądź o uchylenie zaskarżonego orzeczenia i przekazanie sprawy Sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania.Zdaniem skarżącego błędny i sprzeczny z treścią zebranych w sprawie dowodów jest pogląd Sądu Wojewódzkiego o istnieniu przesłanek uzasadniających winę zakładu pracy w powstaniu śmiertelnego zdarzenia.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Rację ma strona skarżąca, że w świetle doświadczenia życiowego trudno pogodzić się z wyrażonym przez Sąd Wojewódzki zapatrywaniem, jakoby denat, człowiek w chwili zgonu 54-letni, nie zdawał sobie w ogóle sprawy z niebezpieczeństwa zaczadzenia w razie przedwczesnego zamknięcia szybrów, zwłaszcza przy opalaniu węglem. Zjawisko wydobywania się przy spalaniu węgla szkodliwego dla zdrowia gazu jest tak powszechnie znane, że rodzi domniemanie, iż co najmniej każdy dorosły człowiek jest z nim zapoznany. Również na wsi, po ostatniej wojnie, węgiel nie jest rzadkim środkiem opałowym. Józef P. zaś miał z nim do czynienia na terenie własnego zakładu pracy w swoich codziennych czynnościach dozorcy nocnego.Jednakże dla przebiegu tragicznego zajścia istotny okazał się nie moment pewnej nieprzezorności ze strony nieżyjącego już dziś P., który według wszelkiego prawdopodobieństwa odemknął drzwiczki kuchni, aby się lepiej i szybciej ogrzać, lecz fakt jego nagłego zaśnięcia pod wpływem szczególnego przemęczenia i odurzenia ciepłem. W rewizji trafnie zauważa się, że "gdyby denat nie zasnął, uniknąłby śmierci". To nagłe popadniecie Józefa P. w sen strona skarżąca słusznie uważa za okoliczność pozostającą w bezpośrednim związku przyczynowym ze śmiercią denata na skutek zatrucia. Ale zarazem bezzasadnie czyni pozwany pod adresem zachowania się pracownika zarzut, że przez zaśnięcie podczas służby uchybił obowiązkom należytego wykonywania pracy. Sąd Wojewódzki przekonywająco w tym względzie stwierdził, że P. nie był w stanie co dzień, a właściwie co noc pełnić przez 2/3 doby dyżurów bez krótkotrwałych wypoczynków i bez ogrzania się. Krytycznej nocy, podczas takiego właśnie chwilowego wypoczynku w ogrzanym pomieszczeniu, denat na skutek wielodniowego niedospania, a przynajmniej 10-godzinnej służby w danym dniu (o godz. 1.00 jeszcze żył) i odurzenia ciepłem, został owładnięty snem, któremu nie był w stanie się oprzeć. Tak więc jedynym momentem, który w sposób istotny zaważył w rozwoju zdarzenia zakończonego śmiercią pracownika w zatrudnieniu, stało się to, że na zlecenie pracodawcy dozorca musiał pełnić służbę w warunkach uniemożliwiających pracownikowi konieczną regenerację sił. A że tak się działo za zgodą pracownika, jest dla wyniku sprawy bez znaczenia, ponieważ następstwa pogwałcenia zakazu zatrudniania pracownika ponad dopuszczalną ustawowo liczbę godzin na dobę, zwłaszcza bez przerwy, obowiązany jest brać w rachubę sam zakład pracy. I on też ponosi w pełni odpowiedzialność za skutki własnych w tym względzie uchybień obowiązującym przepisom.W konsekwencji przytoczonych rozważań nie można uznać za usprawiedliwiony reprezentowanego w rewizji poglądu, że brak jest podstaw do przypisania pozwanemu Przedsiębiorstwu odpowiedzialności za powstałą dla powodów szkodę oraz że zachodzą przesłanki uzasadniające przyjęcie przynajmniej przyczynienia się do wypadku ze strony denata.Nie jest także trafne twierdzenie pozwanego co do rzekomo błędnego obliczenia przez Sąd Wojewódzki zasądzonych na rzecz małoletnich powodów rent uzupełniających.Przy oznaczeniu podstawy określenia wysokości szkody w zakresie bieżących dochodów nie można, jak to sugeruje skarżący, ograniczyć się do kwoty zarobków, jaką zmarły otrzymywał miesięcznie u pozwanego, lecz nadto doliczyć należy wartość pracy wkładanej przez denata w uprawę własnego gospodarstwa rolnego. Tutaj rola doświadczonego mężczyzny w kierowaniu i organizowaniu robót polowych i zbytu produktów ma decydujące znaczenie dla należytego prosperowania gospodarstwa również wtedy, gdy zarobkowe zatrudnienie gdzie indziej poważnie absorbuje go pod względem czasu i bardzo utrudnia osobiste wykonywanie prac rolnych. Oceniając w podanym aspekcie wartość nakładu pracy w prowadzeniu gospodarstwa rolnego, którego uprawa stanowiła podstawowe źródło utrzymywania rodziny, trzeba przyjąć za zgodne z obserwacją dnia codziennego, że zmarły Józef P. dawał na utrzymanie swych sześciorga małoletnich dzieci co najmniej kwotę 1.100 zł miesięcznie. Skoro zaś małoletni pobierają rentę rodzinną w wysokości 595 zł, to przyznana im suma rent wyrównawczych w globalnej kwocie 504 zł miesięcznie stanowi stosowne uzupełnienie wynagrodzenia doznanych szkód co do bieżących dochodów.Jest wreszcie oczywiste, że nagły zgon męża i gospodarza pogorszył sytuację rodziny, a w szczególności wdowy, na którą spadła całkowita troska o zapewnienie bytu sobie i małoletnim dzieciom. Ta wyjątkowość położenia Marii P. w następstwie śmierci współmałżonka nakazywała zasądzić na jej rzecz nawiązkę wyższą od kwoty, jaka przypadłaby każdemu z dzieci, przy czym w świetle tej wyjątkowości przyznanego powódce zadośćuczynienia w kwocie 10.000 zł nie można poczytać za wygórowane.Inaczej nieco przedstawia się sprawa w stosunku do pozostałych powodów. Sumy zadośćuczynień zasądzonych na ich rzecz wykraczają znacznie poza kwoty odszkodowań, jakie w ustalonym orzecznictwie sądów przyznaje się w podobnych wypadkach. Skoro więc zaskarżony wyrok w omawianym przedmiocie w niedostateczny sposób respektuje zasadę miarkowania odszkodowań z tytułu zadośćuczynienia ze względu na ich istotę, co z kolei doprowadziło do naruszenia przez Sąd Wojewódzki art. 166 k.z., to należało go częściowo zmienić na podstawie art. 386 k.p.c.Dalej idącą rewizję wypadało oddalić, jako nie zawierającą usprawiedliwionych podstaw (art. 383 k.p.c.).Rozstrzygnięcie co do kosztów procesu za instancję rewizyjną oparte jest na przepisie art. 100 k.p.c.
Powiązane orzeczenia
- I PR 174/67 1967-05-07Czy pracodawca ponosi odpowiedzialność za śmierć pracownika, jeśli mimo wiedzy o jego schorzeniach uniemożliwiających wykonywanie pracy, dopuszcza go do wykonywania obowiązków, a śmierć nastąpiła w wyniku tych schorzeń w…
- 2 CR 332/61 1961-10-02Czy pracodawca ponosi odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną pracownikowi przez innego pracownika w wyniku pobicia, które nastąpiło przy sposobności wykonywania czynności służbowych, a nie przy ich bezpośrednim wykonywani…
- I PR 98/69 1969-06-05Czy pracodawca ponosi odpowiedzialność za śmierć pracownika, jeśli wypadek nastąpił poza godzinami pracy, ale w związku z korzystaniem z mienia pracodawcy i naruszeniem przepisów BHP?
- 2 CR 939/55 1957-01-03Czy pracodawca ponosi odpowiedzialność za wypadek przy pracy, jeśli zlecił wykonanie prac osobie trzeciej, a wypadek nastąpił w wyniku naruszenia przepisów dotyczących ochrony życia i zdrowia pracowników?
- III CZ 126/62 1962-01-29Czy w przypadku śmierci pracownika w wypadku przy pracy, pracodawca ponosi odpowiedzialność odszkodowawczą niezależnie od świadczeń z ubezpieczenia społecznego i odprawy pośmiertnej?
Powołane przepisy
art. 24art. 162 § 2art. 166art. 386 KPCart. 383 KPCart. 100 KPC§ 2
Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 17.07.2026.