I PR 174/67
WyrokIzba Cywilna1967-05-07
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy pracodawca ponosi odpowiedzialność za śmierć pracownika, jeśli mimo wiedzy o jego schorzeniach uniemożliwiających wykonywanie pracy, dopuszcza go do wykonywania obowiązków, a śmierć nastąpiła w wyniku tych schorzeń w związku z wykonywaną pracą?Ratio decidendi
Pracodawca ponosi odpowiedzialność za szkodę wynikłą ze śmierci pracownika, jeśli mimo wiedzy o jego poważnych schorzeniach, które czyniły go niezdolnym do wykonywania pracy, dopuszczał go do wykonywania obowiązków. Nawet jeśli pracownik był kwalifikowany jako zdolny do lotów przez komisję lekarską, pracodawca miał obowiązek zainteresować się stanem zdrowia pracownika, zwłaszcza gdy posiadał wiedzę o jego inwalidztwie lub schorzeniach stwierdzonych przez lekarza zakładowego. Niewywiązanie się z tego obowiązku, a tym samym dopuszczenie pracownika do pracy w warunkach zagrażających jego życiu, stanowi podstawę odpowiedzialności pracodawcy, choć może prowadzić do zmniejszenia odszkodowania ze względu na przyczynienie się pracownika do własnej śmierci.Stan faktyczny
Powódki dochodziły odszkodowania za śmierć męża i ojca, pilota Benedykta U., który zmarł na zawał serca. Twierdziły, że pozwany pracodawca przyczynił się do śmierci, dopuszczając go do lotów fotogrametrycznych na dużych wysokościach, mimo jego problemów zdrowotnych. Pracownik był inwalidą wojennym, uznanym za niezdolnego do pracy pilota, a lekarz zakładowy stwierdził u niego nerwicę wegetatywną i osłabienie mięśnia sercowego. Sąd Wojewódzki zasądził część odszkodowania, uznając związek przyczynowy między pracą a śmiercią oraz winę pracodawcy, ale zmniejszył je ze względu na przyczynienie się pracownika do śmierci.Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy oddalił rewizję strony pozwanej, utrzymując w mocy wyrok Sądu Wojewódzkiego.Pełny tekst orzeczenia
Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia J. Tyszka (sprawozdawca). Sędziowie: Z. Stypułkowska, A. Szczurzewski.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa Ireny D. i Elżbiety D. przeciwko Polskim Liniom Lotniczym "Lot" w W. o odszkodowanie, na skutek rewizji strony pozwanej od wyroku Sądu Wojewódzkiego dla m. st. Warszawy z dnia 16 lutego 1967 r., oddalił rewizję.Uzasadnienie faktycznePowódki dochodziły od pozwanego przedsiębiorstwa odszkodowania za śmierć ich męża i ojca Benedykta U., który jako pilot komunikacyjny zmarł dnia 22.V.1962 r. na zawał serca. Zdaniem powódek pozwany przyczynił się do śmierci denata, albowiem skierował go do lotów fotogrametrycznych na dużych wysokościach (4-6 tysięcy metrów) przy użyciu aparatów tlenowych i przy czasie pracy 8-9 godzin dziennie. Wymagało to ustawicznej koncentracji kontroli wszystkich sił psychofizycznych denata, który - jak wykazała sekcja jego zwłok - nie był sprawny do lotów w ogóle. Pozwany zaniechał przy tym specjalistycznych badań denata, przez co naruszył przepisy dotyczące ochrony życia i zdrowia pracowników.Sąd Wojewódzki zgodnie z obroną pozwanego wyrokiem z dnia 7.V.1965 r. powództwo oddalił.Wyrok ten na skutek rewizji powódek został uchylony wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 13.X.1965 r. wobec niedostatecznego wyjaśnienia sprawy.Powódki w dalszym toku procesu zmieniły swoje roszczenia, żądając zasądzenia od pozwanego po 53.533,05 zł na rzecz każdej z nich tytułem zaległej renty za czas od 1 maja 1962 r. do 31 stycznia 1965 r. oraz po 35.000 zł na rzecz każdej tytułem zadośćuczynienia za krzywdę moralną.Sąd Wojewódzki po ponownym rozpoznaniu sprawy zasądził od pozwanego tytułem zadośćuczynienia na rzecz powódki Ireny D. 17.500 zł, a na rzecz powódki Elżbiety D. 15.000 zł, a ponadto na rzecz tej ostatniej 11.872 zł tytułem zaległej renty za czas od czerwca 1962 r. do 30 stycznia 1965 r., w pozostałej zaś części powództwo oddalił, przytaczając w uzasadnieniu wyroku, co następuje:Dla ustalenia związku przyczynowego pomiędzy śmiercią denata (na zawał serca) a warunkami jego pracy jako pilota fotogrametrycznego Sąd Wojewódzki dopuścił dowód z opinii 3 biegłych: dra A., dra N. i dra W. Biegli ci nie byli w stanie kategorycznie stwierdzić istnienia powyższego związku, jednakże opierając się na wynikach badania anatomopatologicznego wskazującego na przewlekłą chorobę wieńcową denata i świeżo doznany zawał mięśnia sercowego (prof. A.), stwierdzili, że istnieje przeważające prawdopodobieństwo, że odbywane przez denata w ciężkich warunkach loty mogły przyczynić się do wystąpienia zawału.Dr N. wyjaśniła przy tym, że charakter i warunki wykonywanej przez denata pracy związane były ze stałym napięciem psychicznym i emocjonalnym przez wiele godzin pracy w ciągu dnia, a niekiedy i nocy. Charakter tej pracy narażał również organizm na duże i nagłe zmiany ciśnień oraz na duże i nagłe różnice w utlenianiu ze względu na konieczność przebywania na różnych wysokościach. Ponadto dr N. stwierdziła na podstawie danych z akt rentowych denata, że od wielu lat był on stygmatyzowany zaburzeniami wegetatywnymi.Biegły zaś dr W. podał w swej opinii, że ze względu na znaczny stopień nasilenia zmian w układzie krążenia, można przypuszczać, że nawet niewielkie obniżenie cząsteczkowego tlenu przy lotach na średnich pułapach powodowało nasilenie się procesu przewlekłego niedotlenienia mięśnia sercowego. Ujemny wpływ na układ krążenia mogły również wywierać wahania ciśnienia barometrycznego nawet w miernych granicach, a także czynniki nerwowo-psychiczne. Wobec istnienia ograniczonych warunków predysponujących denata do niedotleniania mięśnia sercowego, biegły dr W. stwierdził, że praca denata w charakterze pilota fotogrametrycznego mogła narażać go na działanie czynników niekorzystnych, a tym samym stwarzać warunki jeszcze bardziej sprzyjające powstaniu zawału.Ponadto biegły ten wyjaśnił, że przy stopniu ciężkości - stwierdzonych w czasie sekcji zwłok denata - zmian patologicznych w naczyniach wieńcowych i w mięśniu serca zawał mógł się dokonać nawet bez uprzednio poprzedzającego go wysiłku związanego z wykonywaną pracą pilota. Istnieje jednak prawdopodobieństwo, że wysiłek związany z wykonaniem zadania lotniczego w dniu lub przed kilkoma dniami poprzedzającymi zgon przyczynił się do powstania zawału.Sąd Wojewódzki, opierając się na powyższych opiniach, przyjął za udowodnione istnienie związku przyczynowego między zgonem denata a warunkami jego pracy jako pilota. Zarzuty strony pozwanej podniesione przeciwko opiniom biegłych Sąd uznał za nieuzasadnione. Sprowadzają się one do zwalczania stanowiska biegłych w kwestii istnienia powyższego związku przyczynowego oraz w kwestii przyjęcia, że loty, które odbywał denat, były ciężkie. Twierdzenie pozwanego, że loty te nie były ciężkie, Sąd uznał za gołosłowne, przyjmując na podstawie zeznań świadków D., J. i S., że loty "foto" są trudniejsze od lotów komunikacyjnych, gdyż odbywają się na dużych wysokościach (od 2 do 4 tysięcy metrów), wymagają większej uwagi, skupienia i szybko wyczerpują pilota, zwłaszcza gdy lot trwa przeszło 6-7 godzin dziennie. Z zestawienia lotów denata wykonanych przez niego w 1962 r. wynika, że w kwietniu 1962 r. odbył on 2 loty "foto" (dnia 24 i 26), a następnie 4 maja dwa loty techniczne. Z zeznań św. K. wynika, że od 1 maja 1962 r. świadek ten jako mechanik został przydzielony do pracy z denatem, z którym odbywał loty fotogrametryczne. Po 10 maja 1962 r. przylecieli oni samolotem z W. do K. dla odbycia lotów "foto", ale wobec złej pogody lotów nie odbyli. Wprawdzie, jak zeznał św. S., powód nie skarżył się wtedy na stan zdrowia, jednakże św. S. zeznał, że na 2-3 tygodnie przed śmiercią denat w rozmowie z nim nadmienił, że chciałby, aby w jego samolocie zainstalowano butlę tlenową. Bezsporne jest, że w samolotach wprowadzono urządzenia tlenowe dopiero w połowie 1962 r. Fakt, że denat na krótko przed śmiercią, zwracał się o tlen do samolotu, wskazuje zdaniem Sądu na to, że już wówczas nie czuł się dobrze w czasie lotów.W świetle opinii biegłego dra W. Sąd uznał za nietrafny pogląd pozwanego, że tylko wtedy można by założyć istnienie związku przyczynowego między lotem a zgonem denata, gdyby zawał wystąpił u niego w czasie lotu, lub w niedługi czas po jego wykonaniu. Skoro bowiem jest bezsporne, że denat cierpiał na zmiany miażdżycowe w naczyniach wieńcowych serca, to jest zdaniem Sądu niewątpliwe, że praca w powietrzu, wymagająca nieco większego zapotrzebowania tlenowego dla pracujących narządów, wskutek zaistniałej dysproporcji zapotrzebowania i podaży tlenu spowodowała zaburzenia w ukrwieniu mięśnia sercowego, które doprowadziły do zawału, zwłaszcza jeśli się weźmie pod uwagę liczbę odbytych przez denata lotów od 1 kwietnia od 10 maja (około 20) i datę jego zgonu (22 maja) w następstwie zawału. Pozasądowe zaś odmienne opinie 3 lekarzy strony pozwanej nie mogą podważyć powyższego stanowiska opartego na opinii 3 biegłych.Poza sporem jest także, że zmarły mąż i ojciec powódek był inwalidą wojennym, któremu KIZ przyznała rentę inwalidzką i uznała go za niezdolnego do wykonywania zawodu pilota (akta rentowe). Pozwany wiedział o inwalidztwie denata, jednakże nie interesował się wynikami orzeczeń KIZ-u, nie zawiadomił o tych wynikach Głównej Wojskowej Komisji Lekarskiej, a także o stwierdzonym przez własnego lekarza ambulatorium schorzeniu denata (nerwica wegetatywna i osłabienie mięśnia sercowego, na które denat leczył się w tymże ambulatorium od 16.IX.1957 r.). Główna Komisja Lekarska Lotnicza, przeprowadzając badania denata i kwalifikując go jako zdolnego do lotów, działała zatem w oderwaniu od zaobserwowanej już i stwierdzonej sytuacji chorobowej denata, zwłaszcza że denat na Komisji skarg nie zgłaszał, co miało ten skutek, iż warunki pracy denata godziły w jego życie i zdrowie w ciągu wielu lat (od 16.IX.1957 r. do 12.V.1962 r.), albowiem przez wszystkie te lata denat latał i to w ciężkich warunkach.Opierając się na tych ustaleniach, Sąd uznał, że pozwany przez dopuszczenie denata, dotkniętego poważnym schorzeniem naczyń wieńcowych i serca, do odbywania lotów naruszył obowiązki wynikające z przepisów bhp, a mianowicie art. 1 rozp. Prez. RP z dnia 16.III.1928 r. o bhp, uchwałę nr 552 Prezydium Rządu z dnia 1.VIII.1953 r. w sprawie zapewnienia postępu w dziedzinie bhp, art. 26 dekretu z dnia 14.VIII.1954 r. o zaopatrzeniu inwalidów wojennych oraz § 8 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 13.X.1958 r. w sprawie ustroju i zakresu działania komisji lekarskich do spraw zatrudnienia (paragraf ten głosi, że orzeczenia komisji lekarskich w zakresie wskazań i przeciwwskazań co do warunków pracy są wiążące dla zakładu pracy). Okoliczność, że Główna Komisja Lekarska Lotnicza, która była powołana do kwalifikowania pilotów pod względem lekarskim i z której usług korzystał pozwany, stwierdziła zdolność denata do lotów - nie zwalnia, zdaniem Sądu Wojewódzkiego, od odpowiedzialności pozwanego za szkodę powódek powstałą na skutek śmierci ich męża i ojca, skoro bezsporne jest, że Komisja ta nie przeprowadzała badań elektrokardiograficznych pilotów, które były konieczne (obowiązek ich przeprowadzenia został wprowadzony w 1963 r.), oraz skoro nie była zawiadomiona przez pozwanego o orzeczeniach KIZ-u dotyczących denata i o stwierdzonych u niego (w ambulatorium pozwanego) schorzeniach nerwicy wegetatywnej i osłabienia mięśnia sercowego w końcu 1957 r. Zawiadomienie bowiem Komisji o wykrytych u denata zmianach chorobowych typu wegetatywnego mogłoby zmobilizować ją do przeprowadzenia dokładniejszych badań łącznie z EKG, co umożliwiłoby ujawnienie stanu chorobowego denata, a tym samym zapobiegałoby tragicznym skutkom w postaci postępującego procesu miażdżycowego i osłabienia serca przez dopuszczenie do lotów. Podstawą zatem odpowiedzialności pozwanego za szkodę wynikłą na skutek śmierci denata stanowi art. 24 dekretu z dnia 25.VI.1954 r. o p.z.e.Biorąc jednak pod uwagę, że denatowi znane były orzeczenia KIZ-u, stwierdzające u niego m.in. psychonerwicę reaktywną z silnymi objawami neurowegetatywnymi (zwłaszcza że na powyższe schorzenie leczył się on w ambulatorium pozwanego od 1957 r.) oraz że również obowiązkiem denata było zawiadomienie Głównej Komisji Lekarskiej Lotniczej o istniejących u niego schorzeniach tego typu, a denat, jak wynika z kart jego badań przez Gł. K.L.L., żadnych skarg tego typu przed Komisją nie zgłaszał - Sąd Wojewódzki uznał, że denat w stopniu nie mniejszym niż pozwany przyczynił się do swej śmierci i dlatego na podstawie art. 158 § 2 k.z. zmniejszył do połowy odszkodowanie.(...) Pozwany w rewizji od tego wyroku domaga się jego zmiany i oddalenia powództwa w całości, ewentualnie uchylenia wyroku i przekazania sprawy Sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Skarżący niesłusznie kwestionuje w rewizji swoją odpowiedzialność za szkodę powódek wynikłą ze śmierci ich męża i ojca, w szczególności niesłusznie zarzuca brak związku przyczynowego pomiędzy zgonem denata a warunkami jego pracy jako pilota fotogrametrycznego oraz osobistymi jego warunkami zdrowotnymi.Z nie kwestionowanych w rewizji ustaleń Sądu Wojewódzkiego oraz z materiału sprawy wynika, że denat już od kilku lat przed śmiercią cierpiał m.in. na przewlekłą chorobę wieńcową, w związku z czym został w 1959 r. uznany przez komisję lekarską do spraw inwalidztwa i zatrudnienia za trwale niezdolnego do pracy pilota. Ponadto lekarz zakładowy strony pozwanej już w 1957 r. stwierdził u denata nerwicę wegetatywną oraz osłabienie mięśnia sercowego. Sąd Wojewódzki słusznie w tych warunkach uznał, że wina pozwanego polega na tym, że zatrudniał przez szereg lat denata jako pilota, pomimo że był on już od dłuższego czasu dotknięty poważnymi schorzeniami, które niewątpliwie czyniły go niezdolnym do wykonywania tego zawodu. Wynika to przede wszystkim z danych stwierdzonych podczas sekcji zwłok denata, a także z opinii biegłych lekarzy. Jest rzeczą zrozumiałą, że stan taki zagrażał podczas lotów odbywanych przez denata jako pilota zarówno bezpieczeństwu jego życia, jak i bezpieczeństwu osób razem z nim latających.Każdy zakład pracy obowiązany jest troszczyć się o bezpieczeństwo swoich pracowników, a gdy rodzaj ich pracy tego szczególnie wymaga, powinien także interesować się stanem ich zdrowia, który wiąże się z bezpieczeństwem ich pracy.Skarżący nie może skutecznie zasłaniać się tym, że zgodnie z obowiązującymi przepisami kierował swoich pilotów (w tym także denata) na okresowe badania lekarskie do Głównej Komisji Wojskowej Lekarsko-Lotniczej, która zawsze uznawała denata za zdolnego do pilotażu. Na tym bynajmniej nie wyczerpywał się obowiązek skarżącego jako podmiotu zatrudniającego pilotów. Nie chodzi bowiem w danym wypadku o to, czy skarżący miał czy też nie miał - jak twierdzi w rewizji - obowiązku przeprowadzania badań stanu zdrowia pilotów we własnym zakresie, a więc w innym trybie niż przewidziany obowiązującymi przepisami i prowadzenia dokumentacji z tym związanej, lecz o to, że pomimo możności nie ujawnił w ogóle powyższych poważnych schorzeń denata i nie zapobiegł przez to dalszemu odbywaniu przez niego lotów.Stan inwalidztwa denata był, a w każdym razie powinien być skarżącemu znany, gdyż stan ten wynikał z wyraźnej adnotacji zamieszczonej w legitymacji ubezpieczeniowej denata, w której skarżący jako pracodawca poświadczał jego zatrudnienie. Skarżący powinien był zatem ze względu na rodzaj pracy denata i podkreślony wyżej szczególny swój obowiązek zainteresować się bliżej stanem zdrowia denata jako inwalidy przez zapoznanie się z jego aktami rentowymi, z których dowiedziałby się o jego powyższych schorzeniach. Ujawnienie tych schorzeń i zawiadomienie o nich Głównej Komisji Wojskowej Lekarsko-Lotniczej, do czego skarżący był oczywiście obowiązany, zapobiegłoby niewątpliwie dalszemu kwalifikowaniu denata jako zdolnego do pracy pilota.Skarżący nie może także zasłaniać się tym, że nie wiedział o tym, iż jego lekarz zakładowy (K.) stwierdził u denata w 1957 r. schorzenie mięśnia sercowego. Skarżący odpowiada bowiem za winę swego pracownika, jakim był jego lekarz zakładowy, który pomimo ujawnienia wspomnianej choroby u denata nie zawiadomił o tym - wbrew swemu obowiązkowi - powyższej Głównej Komisji Lekarskiej, lecz poprzestał na wydaniu denatowi zaświadczenia lekarskiego stwierdzającego tę chorobę, którą tenże złożył do swoich akt rentowych.W świetle zgodnej opinii trzech biegłych lekarzy Sąd Wojewódzki - wbrew poglądowi rewizji - miał podstawę do przyjęcia, że ze względu na podkreślony wyżej stan zdrowia denata zachodzi związek przyczynowy pomiędzy jego zgonem (na zawał serca) a warunkami jego pracy jako pilota, odbywającego częstokroć loty w trudnych warunkach.W procesie nie zawsze da się przeprowadzić każdy dowód "bez reszty". Jest to częstokroć utrudnione ze względu na uwarunkowanie - jak w danym wypadku - aktualnym stanem wiedzy medycznej, która nie zawsze jest w stanie dać stanowczą odpowiedź na każde pytanie. W takiej sytuacji Sąd może, po rozważeniu całokształtu okoliczności sprawy, uznać dowód za przeprowadzony, mając na uwadze wysoki stopień prawdopodobieństwa, na który - jak w niniejszej sprawie - powołują się biegli. Należy w szczególności uznać za przekonywający pogląd biegłego H., że wskutek mniejszej odporności denata, spowodowanej jego schorzeniami, zachodzi "przeważające prawdopodobieństwo" co do istnienia omawianego związku przyczynowego, gdyż duże i nagłe zmiany ciśnień oraz różnice w utlenieniu podczas lotów na różnych wysokościach i przy użyciu aparatu tlenowego narażały organizm denata na niebezpieczeństwo i stwarzały warunki sprzyjające powstaniu zawału serca, co potwierdził także biegły W.Sąd Wojewódzki słusznie uznał, że denat, ukrywając ze zrozumiałych względów swoje schorzenia zarówno przed Główną Komisją Lekarsko-Lotniczą, jak i przed pozwanym przyczynił się niewątpliwie do swej śmierci. Niemniej jednak Sąd Wojewódzki słusznie także uznał, że w świetle tego, co wyżej powiedziano, nie zwalnia to od odpowiedzialności pozwanego, a powoduje tylko zmniejszenie odszkodowania na podstawie art. 158 § 2 k.z.Z tych względów oraz wobec niekwestionowania przez skarżącego wysokości odszkodowania rewizja podlegała oddaleniu (art. 387 k.p.c.).
Powiązane orzeczenia
- 2 CR 939/55 1957-01-03Czy pracodawca ponosi odpowiedzialność za wypadek przy pracy, jeśli zlecił wykonanie prac osobie trzeciej, a wypadek nastąpił w wyniku naruszenia przepisów dotyczących ochrony życia i zdrowia pracowników?
- I CR 330/62 1962-03-11Czy pracodawca ponosi odpowiedzialność za śmierć pracownika spowodowaną nadmiernym przemęczeniem wynikającym z nadmiernego czasu pracy, nawet jeśli pracownik wyraził zgodę na takie warunki?
- I PR 518/73 1974-02-05Czy pracownik, który mimo wiedzy o swoim złym stanie zdrowia i zaleceniach lekarza o ograniczeniu pracy, kontynuuje zatrudnienie, przyczynia się do własnej śmierci w rozumieniu art. 362 k.c.?
- III CZ 126/62 1962-01-29Czy w przypadku śmierci pracownika w wypadku przy pracy, pracodawca ponosi odpowiedzialność odszkodowawczą niezależnie od świadczeń z ubezpieczenia społecznego i odprawy pośmiertnej?
- III PSKP 16/24 2024-09-25Czy pracodawca ponosi odpowiedzialność odszkodowawczą za skutki wypadku przy pracy, jeśli pracownik miał schorzenia samoistne, które mogły przyczynić się do powstania szkody, a jeśli tak, to w jakim zakresie?
Powołane przepisy
art. 1art. 26art. 24art. 158 § 2art. 387 KPC§ 8§ 2
Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 20.07.2026.