I PR 98/69

WyrokIzba Cywilna1969-06-05

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy pracodawca ponosi odpowiedzialność za śmierć pracownika, jeśli wypadek nastąpił poza godzinami pracy, ale w związku z korzystaniem z mienia pracodawcy i naruszeniem przepisów BHP?
Ratio decidendi
Odpowiedzialność pracodawcy z tytułu naruszenia przepisów BHP (art. 24 dekretu z 25.VI.1954 r. o p.z.e.) może być uzasadniona nie tylko w przypadku wypadków mających miejsce w czasie lub miejscu pracy, ale także w każdym przypadku, gdy szkoda pozostaje w związku przyczynowym z naruszeniem obowiązków pracodawcy wynikających z przepisów lub zasad bezpieczeństwa i higieny pracy. Obejmuje to również sytuacje, gdy pracownik korzysta z niesprawnego sprzętu pracodawcy, nawet poza godzinami pracy, jeśli takie korzystanie było dozwolone lub tolerowane przez pracodawcę lub jego przełożonych.
Stan faktyczny
Gabriel W. utonął w wyniku wywrócenia się łodzi należącej do Okręgowego Zarządu Wodnego. W momencie wypadku Gabriel W. wraz ze swoim przełożonym przewozili paliki, które kierownik oddziału zgodził się dać pracownikom. Łódź była niesprawna, nie posiadała sprzętu ratunkowego, a przewożone paliki nie były zabezpieczone. Wdowa i dzieci zmarłego domagali się odszkodowania i renty. Sąd Wojewódzki zasądził odszkodowanie i rentę, ale strony wniosły rewizje.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy zmienił zaskarżony wyrok w części dotyczącej renty odszkodowawczej, zasądzając dla każdego z powodów po 400 zł miesięcznie, a w pozostałym zakresie oddalił rewizje obu stron.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia J. Krzyżanowski (sprawozdawca). Sędziowie: K. Piasecki, A. Szczurzewski. SentencjaSąd Najwyższy po rozpoznaniu sprawy z powództwa Wandy W. oraz małoletnich Jerzego, Ryszarda i Tomasza Gabriela W. przeciwko Okręgowemu Zarządowi Wodnemu w W. o odszkodowanie, na skutek rewizji obu stron od wyroku Sądu Wojewódzkiego dla m.st. Warszawy z dnia 7 stycznia 1969 r., zmienił zaskarżony wyrok w pkt II w części dotyczącej renty odszkodowawczej w ten sposób, że zasądził dla każdego z powodów tytułem renty po 400 zł miesięcznie, począwszy od dnia 11.XI.1967 r., z przyznanymi odsetkami; poza tym rewizję pozwanego oraz w całości rewizję powodów oddalił.Uzasadnienie faktycznePowódka Wanda W., działając osobiście i w imieniu nieletnich dzieci: Jerzego, Ryszarda i Tomasza Gabriela W., domagała się zasądzenia od pozwanego Okręgowego Zarządu Wodnego w W. odszkodowania za śmierć męża i ojca powodów Gabriela W., mianowicie jednorazowego odszkodowania w sumie 30.000 zł dla wdowy i po 20.000 zł dla małoletnich oraz renty miesięcznej w kwocie 1500 zł od 11.XI.1967 r. jako od dnia śmierci Gabriela W.Do procesu przystąpiło w charakterze interwenienta ubocznego po stronie pozwanej Towarzystwo Ubezpieczeń i Reasekuracji "W" SA w W., jednakże żadnych wniosków nie zgłosiło.Sąd Wojewódzki zasądził od pozwanego Zarządu tytułem jednorazowego odszkodowania: 20.000 zł dla wdowy i po 10.000 zł dla każdego z nieletnich powodów z % od 2.V.1968 r., a ponadto zasądził na rzecz tychże powodów - tytułem renty miesięcznej - po 2.110 zł, począwszy od 11.XI.1967 r., z % za zwłokę. Sąd oddalił powództwo w pozostałej części i przyznał powodom od pozwanego 2.000 zł kosztów procesu.Sąd ustalił, że Gabriel W. był zatrudniony w pozwanym Zarządzie od 1966 r. jako stały pracownik fizyczny, płatny akordowo przeciętnie po 2.110 zł miesięcznie netto. Bezpośrednim zwierzchnikiem Gabriela W. był strażnik wodny Jan L., a przełożonym L. był kierownik Oddziału Tadeusz Z.W sobotę 11.XI.1967 r. praca miała w zasadzie trwać do godz. 13, ale faktycznie przeciągnęła się dłużej, ponieważ L. i Gabriel W. ładowali kartofle gospodarzowi S. K. między 15 a 16. W tym czasie przeczekiwali oni około 1,5 godziny deszcz w budce strażnika S. C., a także po godz. 13 przewozili łodzią na drugi brzeg Wisły kobiety pracujące przy robotach Zarządu nad Wisłą. Około godz. 16 załadowali na łódź paliki pozostałe po rozbiórce ogrodzenia zabezpieczającego brzeg, których usunięcie było konieczne i zlecone przez kierownika Z. Drzewo z palików, jako nie przedstawiające wartości dla Okręgowego Zarządu Wodnego, kierownik Z. zgodził się dać L. Po załadowaniu 2 m3 palików na łódź, stanowiącą własność pozwanego Zarządu, L. i Gabriel W. wracali po godz. 16 Wisłą do miejsca swego zamieszkania na prawym brzegu Wisły. Łódź była prowizorycznie dostosowana do żagla i była pod żaglem. W części dziobowej miała otwór wielkości 5 x 10 cm. Paliki na łodzi nie były zabezpieczone przed przesuwaniem się. Łódź nie miała sprzętu ratunkowego, kotwica nie była krótko spięta. Łódź była wypożyczona w czerwcu 1967 r. przez L. - za zgodą kierownika Z. - od K.; L. zapisał ją tymczasowo na swój stan posiadania. Wypadek miał taki przebieg, że Gabriel W., wkładając na stojąco płaszcz, niechcący spowodował przechył łodzi; woda dostała się wtedy przez burtę, ale jej usuwanie nie dało wyniku, ponieważ dalszy przechył łodzi nastąpił na skutek przesunięcia się nie umocowanego drzewa. Łódź w końcu wywróciła się. L. zdołał się uratować, natomiast Gabriel W. utonął.Starszy inspektor bhp pozwanego Zarządu świadek J. M. nie zaliczył wypadku z Gabrielem W. do wypadków przy pracy, bo utonięcie nastąpiło po godz. 16 i przy przewożeniu palików na użytek własny. Natomiast inspektor pracy przy Zarządzie Okręgowym Zw. Zaw. Marynarzy i Portowców świadek T. M., po przeprowadzeniu dochodzenia, zakwalifikował zdarzenie jako wypadek przy pracy, ponieważ nastąpiło ono na niesprawnym sprzęcie pozwanego, bez zabezpieczenia i w godzinach pracy. Inspektor pracy stwierdził liczne zaniedbania w Okręgowym Zarządzie Wodnym w zakresie bhp.Na podstawie opinii biegłego z zakresu bhp inżyniera W. R. Sąd ustalił naruszenie przez pozwanego szeregu przepisów o bezpieczeństwie i higienie pracy, wymienionych w pisemnej ekspertyzie. Zdaniem Sądu Wojewódzkiego odpowiedzialność pozwanego Zarządu jest uzasadniona przepisem art. 24 dekretu z dnia 25.VI.1954 r. o p.z.e., ponieważ jest niesporne, że:1) wypadek miał miejsce na łodzi stanowiącej własność pozwanego i że była ona niesprawna (dziurawa) oraz nie zaopatrzona w sprzęt ratowniczy;2) wypadek nastąpił w miejscu pracy, którym dla denata była rzeka i jej brzeg;3) wypadek nastąpił w czasie pracy, ponieważ zabranie z brzegu palików z ogrodzenia było czynnością zleconą wyraźnie przez kierownika Oddziału, a zatem należało je przewieźć w każdym razie w inne miejsce, przy czym jest obojętne, czy odwożono je do miejsca zamieszkania L. czy W. W każdym razie po wykonanej czynności musieli oni wracać do domu, wobec czego ich pobyt na łodzi był uzasadniony i powinien być bezpieczny;4) drzewo było przewożone do L. i na jego polecenie, czemu W. nie miał podstawy odmówić;5) Gabriel W. nie był przeszkolony pod kątem przepisów bhp, m.in. co do sposobu zachowania się w łodzi, ani co do tego, jak prawidłowo powinna być łódź zaopatrzona. Praca na Wiśle, zwłaszcza w późnej porze jesiennej i przy deszczowej pogodzie, nie może się zamykać w ścisłych granicach od 8 do 13. Jest więc zrozumiałe, że Gabriel W. i L. musieli np. przeczekać deszcz i przewieźć pracownice wracające z pracy. Jeśli chodzi o ładowanie kartofli K., to nie należało to do ich pracy, ale skoro był przy tym zwierzchnik denata, to fakt wykonania tej pracy też nie może obciążać Gabriela W.; wpłynęło to tylko na pewne opóźnienie czynności służbowych i spowodowało powrót L. i W. z drzewem dopiero po godz. 16.Oceniając wysokość dochodzonych roszczeń, Sąd Wojewódzki miał na uwadze, że wdowa znalazła się w krytycznej sytuacji. Nie ma ona zawodu, nie może pracować, bo ma troje dzieci, z których najmłodsze urodziło się po śmierci ojca. Pomaga jej rodzina i ludzie obcy. Nie pobiera żadnej renty z ZUS-u. Rada Zakładowa udzieliła wdowie zapomogi w kwocie 3.00 zł, pokryła koszty pogrzebu i zaopatrzyła ją w węgiel na zimę. W ustalonych okolicznościach usprawiedliwiona kwota odszkodowania będzie - zdaniem Sądu Wojewódzkiego - dla wdowy 20.000 zł, a dla małoletnich po 10.000 zł dla każdego. Uzasadnione jest także przyznanie powodom miesięcznej renty w wysokości przeciętnie pobieranych zarobków przed wypadkiem przez denata. Uwzględnienie żądania w wyższym zakresie byłoby nieuzasadnione.Wyrok ten zaskarżyły obie strony. Pozwany Zarząd, zarzucając naruszenie art. 24 dekretu z 25.VI.1954 r. o p.z.e., art. 233 § 1 k.p.c. oraz istnienie sprzeczności istotnych ustaleń z materiałem sprawy, wniósł o uchylenie wyroku w części uwzględniającej powództwo oraz o przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi I instancji.Powodowie, zarzucając naruszenie art. 446 § 3 k.c., domagali się zmiany wyroku i podwyższenia przyznanego im odszkodowania: dla wdowy - do 30.000 zł, a dla małoletnich - do 15.000 zł dla każdego.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje.A. Co do rewizji strony pozwanej.Skarżący reprezentuje pogląd, że odpowiedzialność zakładu pracy z art. 24 dekretu o p.z.e. może być uzasadniona tylko wówczas, gdy wykazane zostanie naruszenie obowiązków pracodawcy w zakresie bhp, ciążących na nim podczas pracy wykonywanej przez pracownika lub w związku z tą pracą.Konsekwentnie rzecz biorąc - nie obciążają wobec tego pracodawcę obowiązki z tego zakresu w odniesieniu do czynności pracownika dokonywanych po godzinach pracy, a zwłaszcza dokonywanych samowolnie, skoro - zdaniem skarżącego - wypadek nastąpił przy czynnościach, które ani nie miały miejsca w czasie pracy, ani nawet w związku z wykonywaną pracą. Uwzględnienie w tych warunkach powództwa narusza przepis art. 24 dekretu o p.z.e. Ten podstawowy zarzut rewizji nie jest uzasadniony.Redakcja art. 24 dekretu z 25.VI.1954 r. o p.z.e. i jego cel społeczny nie uzasadniają ograniczania jego zasięgu tylko do tych wypadków, które miały miejsce w czasie pracy lub w miejscu pracy. Prawidłowa wykładnia cyt. przepisu prowadzi do wniosku, że na jego podstawie pracownik może dochodzić odszkodowania od uspołecznionego zakładu pracy w każdym wypadku, gdy szkoda wywołana chorobą i niezdolnością do pracy pozostaje w związku przyczynowym z naruszeniem przez zakład pracy jego obowiązków wynikających z przepisów lub zasad bezpieczeństwa i higieny pracy. Jakkolwiek szkody tego rodzaju powstają najczęściej w związku z wypadkiem w czasie pracy, to jednak mogą się wydarzyć również przy innej działalności pracownika na terenie zakładu pracy, lub nawet poza tym terenem (np. gdy pracownik korzysta z niesprawnego środka lokomocji przydzielonego mu przez zakład), chyba że zdarzenie powodujące szkodę pracownika leży całkowicie poza granicami wzajemnych praw i obowiązków wynikających ze stosunku pracy.Zakład pracy obciąża też obowiązek troski o należyty stan maszyn i wszelkich urządzeń, z których za zezwoleniem przełożonych może korzystać jego pracownik również dla własnej potrzeby i w godzinach pozasłużbowych (por. orzeczenie Sądu Najwyższego z 21.XI.1958 r. 2 CR 995/57: NP z 1959 r. nr 9, str. 1105 i PZS z 1960 r. Nr 6, str. 86).W szczególności dopuszczenie i tolerowanie eksploatacji przez pracowników niesprawnego (dziurawego) wodnego środka lokomocji (łódki), tylko prowizorycznie dostosowanego do żagla i nie zaopatrzonego w potrzebny sprzęt ratowniczy, stanowi naruszenie istotnych obowiązków pracodawcy w zakresie bhp i uzasadnia w myśl art. 24 dekretu o p.z.e. jego odpowiedzialność za szkodę na zdrowiu lub życiu pracownika pozostającą w związku z tym zaniedbaniem. Również tolerowanie korzystania z łodzi przez pracownika nie przeszkolonego pod kątem widzenia zasad bhp, m.in. co do sposobu zachowywania się na łodzi oraz niezbędnego jej wyposażenia, usprawiedliwia zarzut niedopełnienia obowiązków pracodawcy w zakresie zapewnienia mu bezpieczeństwa.Sąd niewadliwie ustalił (i ustaleń tych skarżący nie usiłuje nawet podważyć), że łódź, którą wypłynęli wspólnie Gabriel W. i L., była stale używana przez pracowników pozwanego, że była ona w dyspozycji L., który był bezpośrednim przełożonym Gabriela W., że łódź była niesprawna (dziurawa i tylko prowizorycznie dostosowana do żagla, z którego L. korzystał) i nie była wyposażona w niezbędny sprzęt ratunkowy, oraz że denat, chociaż używał łodzi również w celach służbowych np. przy przewozie pracujących kobiet, nie był przeszkolony co do sposobu zachowania się na łodzi oraz co do tego, w jaki sprzęt ochronny łódź powinna być zaopatrzona.W świetle przytoczonej wyżej wykładni art. 24 dekretu o p.z.e. już choćby te nie kwestionowane ustalenia uzasadniały odpowiedzialność pozwanego Zarządu wobec powodów za śmierć ich ojca i męża, wobec czego zarzut naruszenia cyt. przepisu nie może być uznany za uzasadniony. W związku z tym nie mogą mieć istotnego znaczenia dalsze wywody rewizji o charakterze polemicznym co do tego, czy praca Gabriela W. i L. na brzegu przedłużyła się i o ile, czy przewożenie przez nich palików miało miejsce w czasie pracy czy nie oraz czy paliki te były przeznaczone dla L. czy denata, jako również czy przewożenie tych palików było czynnością "służbową".Istotne było w sprawie, że W. korzystał z niesprawnej i nie zabezpieczonej łodzi, stanowiącej własność pozwanego, nie tylko za zgodą swego bezpośredniego przełożonego, lecz wspólnie z nim, oraz że jego utonięcie pozostawało w związku z wymienionymi wyżej uchybieniami strony pozwanej, prawidłowo zakwalifikowanymi przez biegłego i Sąd Wojewódzki jako naruszenie obowiązujących przepisów z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy.Jeśli chodzi o wywody rewizji co do bezpośrednich przyczyn zatonięcia łodzi, to należy zauważyć, że Sąd nie ustalił, iż początkową przyczyną nabrania wody przez łódź była dziura w części dziobowej, jak to sugeruje skarżący, natomiast, ustalając przebieg zdarzenia, przyjął, że woda pierwotnie dostała się przez burtę wskutek przechyłu oraz że usuwanie jej nie dawało wyniku wobec dalszego przechyłu łodzi, do czego przyczyniło się przesunięcie się nie umocowanego drzewa. W tym okresie znacznego przechyłu łodzi istnienie w niej znacznego otworu nie mogło pozostać bez wpływu na ostateczne zatonięcie.Wbrew odmiennym wywodom rewizji należy też podzielić pogląd Sądu Wojewódzkiego, że wypadek, któremu uległ denat, nastąpił w drodze powrotnej z miejsca pracy do domu, co w rozumieniu art. 36 ust. 2 pkt 4 dekretu o p.z.e. jest wypadkiem pozostającym w związku z zatrudnieniem.Nie jest kwestionowane w rewizji ustalenie, że brzeg, od którego odbili L. i Gabriel W., był miejscem pracy tego ostatniego, jak również to, że zamierzali oni dostać się łodzią do miejsca zamieszkania. Spływ łodzią po Wiśle był przeto ich drogą powrotu z pracy do domu. Nie wpływa na zmianę charakteru tej czynności fakt, że rozpoczęli ją nie bezpośrednio po zakończeniu pracy, lecz dopiero po jakimś czasie, zwłaszcza że jest niesporne, iż zwłoka w przeważającej części spowodowana była przewożeniem pracownic z drugiego brzegu oraz koniecznością czekania przez przeszło 1 1/2 godziny na ustanie deszczu.Całkowicie bezpodstawne i dowolne jest twierdzenie rewizji, że czynności dokonane przez denata po godzinach pracy, a więc zapewne i skorzystanie z łodzi pozwanego, były samowolne. W materiale sprawy brak jakiegokolwiek śladu, by kierownictwo pozwanego zakazało swym pracownikom korzystania z pozostających do ich dyspozycji łodzi po godzinach pracy. Niezależnie od tego fakt obecności, a nawet branie udziału w korzystaniu z łodzi bezpośredniego przełożonego, w którego dyspozycji łódź pozostawała, nie pozwala na ocenę działalności Gabriela W. jako samowolnej.Bezzasadny jest wreszcie zarzut niewyjaśnienia, czy dzieci denata mają przyznaną rentę sierocą z ZUS-u. Sąd Wojewódzki prawidłowo bowiem ustalił (zresztą jako okoliczność bezsporną), że rodzina denata żadnej renty z ubezpieczenia społecznego nie pobiera.Mimo że zarzuty rewizji okazały się nieuzasadnione, zaskarżony wyrok nie mógł być w całości utrzymany w mocy. Wychodząc bowiem poza granice rewizji (art. 381 § 2 k.p.c.), Sąd Najwyższy wziął z urzędu pod rozwagę, że zasądzenie dla powodów łącznej renty po 2.110 zł narusza przepis art. 446 § 2 k.c. Stosownie do cyt. przepisu uprawnienia członków rodziny pozostałej po zmarłym w wypadku pracowniku są ograniczone do żądania wyrównania szkody w formie renty obliczonej w stosunku do możliwości zarobkowych i majątkowych poszkodowanego.Szkodą w rozumieniu tego przepisu będzie suma świadczeń, jaką rodzina otrzymywała za życia poszkodowanego i na jaką mogła liczyć w przyszłości, gdyby wypadek nie nastąpił - oczywiście przy wzięciu pod uwagę możliwości zarobkowych zmarłego. Zagadnienie możliwości majątkowych zmarłego w konkretnej sprawie nie wchodzi w grę. Wysokość szkody, tj. utraconych przez rodzinę świadczeń, z reguły jest limitowana wysokością zarobków zmarłego po uwzględnieniu kwoty, jaką musiał wydatkować na własne potrzeby. Przy prawidłowo ustalonych przez Sąd Wojewódzki zarobkach miesięcznych Gabriela W. w kwocie 2.110 zł należało przyjąć - przy uwzględnieniu charakteru jego pracy - że na utrzymanie swej rodziny nie mógł on z tych zarobków przeznaczyć więcej niż 1600 zł, resztę zaś zużywał na własne utrzymanie. W związku z tym szkoda każdego z powodów, podlegająca wyrównaniu w formie renty, nie może przekraczać kwoty 400 zł w stosunku miesięcznym (1600:4). Każdy z powodów reprezentuje własne prawa, renta przeto powinna być zasądzona nie łącznie, lecz dla każdego oddzielnie. W tym też tylko zakresie zaskarżony wyrok należało zmienić.Uznając, że w zakresie roszczeń z tytułu renty nie ma uchybień procesowych, zachodzi zaś tylko naruszenie prawa materialnego (art. 446 § 2 k.c.), Sąd Najwyższy z mocy art. 390 § 1 k.p.c. zaskarżony wyrok zmienił jak w sentencji, a poza tym rewizję pozwanego oddalił (art. 387 k.p.c.).B. Co do rewizji powodów.Niesłusznie zarzucają powodowie, że przyznane im tytułem odszkodowania kwoty są zbyt niskie, w związku z czym orzeczenie w tym zakresie narusza przepis art. 446 § 3 k.c. Wbrew wywodom skarżących Sąd Wojewódzki rozważył wszechstronnie te okoliczności sprawy, zwłaszcza w zakresie znacznego pogorszenia sytuacji życiowej powodów, które mogły mieć wpływ na określenie przypadającego im odszkodowania, a podstawy, jakie przytoczył na uzasadnienie swego rozstrzygnięcia w tym względzie, charakteryzują zasądzone kwoty tytułem odszkodowania dla każdego z powodów jako stosowne w rozumieniu art. 446 § 3 k.c.Określenie wysokości odszkodowania dla najbliższych członków rodziny zmarłego (art. 446 § 3 k.c.) należy w zasadzie do swobodnej oceny sądu meriti i nie podlega kontroli rewizyjnej, chyba że wysokość ta była obniżona w takim stopniu, że raziłaby poczucie prawne społeczeństwa. Rewizja nie zawiera argumentów, które nie byłyby wzięte pod uwagę przez Sąd I instancji i które - podważając dokonaną przez ten Sąd ocenę - mogłyby wskazywać, że zasądzone odszkodowania są rażąco niskie i krzywdzące powodów. Z tych względów rewizja powodów podlegała oddaleniu (art. 387 k.p.c.). Uwzględniając stosunek, w jakim każda ze stron utrzymała się ze swymi żądaniami, Sąd Najwyższy przyznał powodom częściowy zwrot kosztów postępowania rewizyjnego w kwocie 750 zł (art. 100 k.p.c.).

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 24art. 233 § 1 KPCart. 446 § 3 KCart. 36 ust. 2art. 381 § 2 KPCart. 446 § 2 KCart. 390 § 1 KPCart. 387 KPCart. 100 KPC§ 1§ 3§ 2

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 18.07.2026.