II PR 170/66

WyrokIzba Cywilna1966-07-30

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy pracodawca ponosi odpowiedzialność za zaniedbania specjalisty spoza zakładu pracy, który nadzorował prace przygotowawcze do niebezpiecznych robót, a którego zaniedbania przyczyniły się do śmierci pracownika?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że zakład pracy odpowiada za zaniedbania specjalisty spoza jego struktury, który nadzorował prace przygotowawcze do niebezpiecznych robót, jeśli specjalista ten działał na terenie zakładu i w jego interesie, a jego zaniedbania naruszyły przepisy BHP i przyczyniły się do śmierci pracownika. Odpowiedzialność ta wynika z art. 24 dekretu o p.z.e., nawet jeśli osoba ta nie jest formalnie pracownikiem zakładu, pod warunkiem, że naruszenia BHP wywołały negatywne skutki dla pracownika. Sąd uznał również, że stopień przyczynienia się zmarłego do wypadku (70%) był zbyt wysoko oceniony przez Sąd Wojewódzki, co uzasadniało podwyższenie odszkodowania i rent dla powodów.
Stan faktyczny
Stanisław B., główny inżynier w Kamieniołomach Drogowych w R., zginął w wyniku katastrofy przy odstrzale komorowym. Jego wdowa i dwaj małoletni synowie domagali się odszkodowania i rent, twierdząc, że do wypadku doszło z powodu nieprzestrzegania zasad techniki strzałowej i zaniedbania środków ostrożności przez Zakład pracy. Sąd Wojewódzki ustalił, że do naruszeń przepisów dopuścili się m.in. zmarły inżynier (w 70%), inspektor jednostki nadrzędnej oraz dyrektor przedsiębiorstwa, zasądzając odszkodowanie w wysokości 30% należnego.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy zmienił zaskarżony wyrok, podwyższając kwoty zadośćuczynienia i rent zasądzone na rzecz powodów, a w pozostałej części oddalił rewizję powodów i w całości rewizję pozwanego.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia K. Marowski. Sędziowie: W. Formański (sprawozdawca), S. Graban.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa Irmgardy Magdaleny B. oraz małoletnich Stanisława Wojciecha B. i Piotra S. przeciwko Kamieniołomom Drogowym w R. o odszkodowanie, na skutek rewizji obu stron od wyroku Sądu Wojewódzkiego we Wrocławiu z dnia 16 listopada 1965 r.,zmienił zaskarżony wyrok tylko w ten sposób, że zamiast zasądzonej tym wyrokiem na rzecz powodów łącznie kwoty 15.000 zł (pkt 1 wyroku) zasądził na rzecz powódki Irmgardy Magdaleny B. 5.000 zł (pięć tysięcy złotych), a na rzecz małoletnich Stanisława Wojciecha B. i Piotra S. po 10.000 zł (dziesięć tysięcy złotych) dla każdego z nich, z odsetkami od powyższych kwot od dnia 14.XII.1961 r., a nadto zamiast zasądzonych rent dla małoletnich powodów po 200 zł zasądził na ich rzecz od pozwanego Przedsiębiorstwa renty miesięczne po 282 zł (dwieście osiemdziesiąt dwa złote) dla każdego z nich, począwszy od dnia 1 września 1959 r., z 8% zwłoki, przy czym od dnia 6.II.1962 r. w stosunku do rat zaległych od dnia wytoczenia powództwa; w pozostałej części rewizję powodów i w całości rewizję strony pozwanej oddalił.Uzasadnienie faktyczneW dniu 20 listopada 1955 r. Stanisław B., zatrudniony w pozwanym Przedsiębiorstwie na stanowisku głównego inżyniera, zginął wraz z dziewięcioma innymi osobami przy odstrzale komorowym w Kamieniołomach w R.Powodowie, to jest wdowa i dwóch małoletnich synów, domagają się zasądzenia 30.000 zł zadośćuczynienia za krzywdę moralną oraz tylko dla dzieci - gdyż wdowa rozpoczęła po śmierci męża pracować w pozwanym Przedsiębiorstwie - rent po 400 zł miesięcznie, twierdząc, że do katastrofy doszło wskutek nieprzestrzegania przez Zakład pracy podstawowych zasad techniki strzałowej i zaniedbania elementarnych środków ostrożności, czego dowodem są wyroki skazujące pracowników jednostki nadrzędnej przedsiębiorstwa, Okręgowego Urzędu Górniczego w W. i Wyższego Urzędu Górniczego w K.Pozwane Kamieniołomy wniosły o oddalenie powództwa, zarzucając brak podstaw do obciążenia ich odpowiedzialnością za skutki wypadku, skoro bezpośrednio spowodował ów wypadek żywiciel powodów, który jako główny inżynier dopuścił przy odstrzale do zaniechania przestrzegania elementarnych zasad ostrożności, a za zawinienia pracowników jednostki nadrzędnej oraz urzędów górniczych przedsiębiorstwo nie odpowiada.Sąd Wojewódzki zasądził od pozwanego Przedsiębiorstwa na rzecz powodów globalną kwotę 15.000 zł zadośćuczynienia za krzywdę moralną oraz na rzecz małoletnich powodów rentę po 200 zł miesięcznie, począwszy od dnia 14.XII.1961 r., tj. od daty wniesienia pozwu, oddalając powództwo w pozostałej części. Sąd ustalił - głównie na podstawie akt w sprawie karnej Sądu Wojewódzkiego we Wrocławiu, opinii biegłych i protokołu powypadkowego - że przy dokonywaniu odstrzału komory w dniu 20 listopada 1955 r. dopuszczono się niezwykłej lekkomyślności i zaniedbania podstawowych zasad techniki strzałowej oraz elementarnych środków ostrożności przez użycie do założenia sieci strzałowej nieprzepisowych przewodów strzałowych o różnej średnicy i ze starego drutu nawojowego z uszkodzoną izolacją oplotu bawełnianego, przez zainstalowanie pojedynczej sieci strzałowej zamiast dwóch niezależnych od siebie sieci strzałowych, przez badanie obwodu strzałowego przy nie wyłączonej linii wysokiego napięcia oraz przez ładowanie materiałów wybuchowych w czasie normalnych prac eksploatacyjnych i prowadzenie prac przygotowawczych do odstrzału bez zatwierdzenia przez Wyższy Urząd Górniczy dokumentacji dotyczącej zamierzonego odstrzału komorowego. Oprócz skazanych w sprawie karnej z art. 286 § 1 k.k.: Pawła S., inspektora Okręgowego Urzędu Górniczego, Wiesława G., inspektora Wyższego Urzędu Górniczego, i Stanisława Ch., kierownika działu górniczego Centralnego Zarządu Kamieniołomów i Klinkierni Drogowych w W. za brak należytego nadzoru nad pracami przygotowawczymi do odstrzału łącznie z dokumentacją - naruszenia przepisów bezpiecznego prowadzenia odstrzałów komorowych, wedle ustaleń zaskarżonego wyroku, dopuścili się nadto: sam inż. Stanisław B., który z ramienia pozwanego Przedsiębiorstwa kierował tymi pracami, inż. T. K., inspektor jednostki nadrzędnej, specjalista w dziedzinie odstrzałów komorowych, którego zadaniem było nadzorowanie czynności przygotowawczych, oraz dyrektor przedsiębiorstwa R.N., który nie sprzeciwił się przystąpieniu do odstrzału mimo braku zatwierdzenia dokumentacji przez Wyższy Urząd Górniczy i zdecydował się na użycie przewodów strzałowych nieprzepisowych i częściowo już zużytych.W tym stanie rzeczy Sąd Wojewódzki uznał, że denat ponosi w 70% winę za spowodowanie wypadku, w związku z czym należne powodom odszkodowanie przyznał jedynie w 30%. Przyznając renty na dzieci po 200 zł, Sąd miał na uwadze, że ojciec, gdyby nie uległ śmiertelnemu wypadkowi, zarabiałby 4.230 zł netto miesięcznie, z którego to zarobku przeznaczyłby na każde dziecko 1/4 część, czyli 1057 zł, a po odliczeniu 437 zł pobieranej przez dziecko renty rodzinnej, pozostaje nie wyrównana szkoda w wysokości 620 zł; wobec przyczynienia się samego poszkodowanego do wypadku w 70%, odszkodowanie to na rzecz dziecka na podstawie art. 158 § 2 k.z., podlega obniżeniu do 200 zł miesięcznie.Wyrok zaskarżyły obie strony. Powodowie kwestionując ocenę stopnia przyczynienia się denata do wypadku i wywodząc, że w okolicznościach sprawy stopień ten jest znacznie niższy, wnieśli o zmianę wyroku przez podwyższenie zadośćuczynienia do 30.000 zł oraz rent do 400 zł miesięcznie, i to od dnia 7 sierpnia 1959 r. Pozwane Kamieniołomy natomiast wniosły o zmianę wyroku i oddalenie powództwa w całości, gdyż - jak twierdzą - wypadek nastąpił z winy wyłącznie inż. B., a osoby skazane w sprawie karnej nie były pracownikami skarżącego Przedsiębiorstwa.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Rewizja Przedsiębiorstwa jest bezpodstawna. Chybione jest samo podstawowe założenie rewizji, że za wypadek winę ponosi wyłącznie inż. B., gdyż z ustaleń Sądu Wojewódzkiego, mających pełne oparcie w materiale dowodowym, a więc niewadliwych, wynika, że naruszenie przepisów bezpiecznego prowadzenia prac związanych z użyciem materiałów wybuchowych, wiążącego się przyczynowo z katastrofą, dopuściły się inne osoby. Do osób tych zalicza Sąd Wojewódzki nie tylko skazanych w postępowaniu karnym, którzy rzeczywiście nie byli pracownikami strony pozwanej i za których zaniedbania strona ta nie odpowiada, lecz również dyrektora Przedsiębiorstwa R.N. i inspektora jednostki nadrzędnej inż. T.K.Poczynionych w wyroku ustaleń co do naruszenia obowiązków przez dyrektora Przedsiębiorstwa i inspektora jednostki nadrzędnej pozwane Przedsiębiorstwo nie usiłuje nawet w rewizji podważyć. Pozostaje więc jedynie - w związku z zarzutem rewizji - rozważyć i skontrolować prawidłowość stanowiska Sądu Wojewódzkiego co do obciążenia pozwanego Przedsiębiorstwa odpowiedzialnością za zaniedbania inspektora jednostki nadrzędnej, nie będącego pracownikiem przedsiębiorstwa.Inż. K. był specjalistą w dziedzinie odstrzałów komorowych i do jego obowiązków należało nadzorowanie czynności przygotowawczych u pozwanego. Działał więc on na terenie pozwanego Zakładu pracy i w jego interesie, pomagając swoją wiedzą i umiejętnościami w tym celu, by czynności przygotowawcze do odstrzałów przebiegały w sposób prawidłowy. Współpracując z pracownikami pozwanego Przedsiębiorstwa działał wprawdzie z ramienia jednostki nadrzędnej, lecz jednocześnie był osobą, z której usług Przedsiębiorstwo korzystało i którą się wyręczało w wypełnieniu zadań wchodzących w zakres działalności przedsiębiorstwa. Za zaniedbania takiej osoby, stanowiące naruszenie przepisów bądź zasad bezpieczeństwa pracy, zakład pracy odpowiada na podstawie art. 24 dekretu o p.z.e., mimo że osoba ta nie jest pracownikiem tego zakładu pracy, byleby naruszenia w zakresie bhp wywołały chorobę, niezdolność do pracy lub śmierć pracownika.Bezpodstawność zarzutu co do nadmierności przyznanych powodom sum pieniężnych będzie wynikała z dalszych rozważań dotyczących rewizji powodów, opartej na zarzucie błędnej oceny stopnia przyczynienia się denata do szkody. Temu ostatniemu zarzutowi nie można odmówić słuszności, zważywszy ciężar gatunkowy uchybień i zaniedbań, jakie można przypisać zakładowi pracy. Tu należy przede wszystkim mieć na uwadze, że dostarczenie przepisowych materiałów, od których w dużym stopniu zależy prawidłowość przebiegu prac, z natury swej bardzo niebezpiecznych, należy do kardynalnych obowiązków zakładu pracy. O tym, że posiadane w tym czasie przez Przedsiębiorstwo materiały były nieodpowiednie, wiedział dobrze dyrektor N., który zamiast poprzeć inż. B., proponującego - wobec nienadejścia zamówionego drutu do odstrzału - odroczenie na kilka dni terminu odstrzału, nalegał i wywierał nacisk na niego, by nie odraczał terminu odstrzału i posłużył się drutem używanym już przy odstrzale w W. (szczegółowe na ten temat zeznanie złożył świadek Bolesław M.).Inż. B. kierował wprawdzie pracami związanymi z odstrzałem, jednakże w tych czynnościach podlegał nadzorowi specjalisty inż. K., którego zaniedbania, jak również niewłaściwa postawa dyrektora i brak odpowiednich materiałów stanowią okoliczność obciążającą Zakład pracy. Ich ciężar gatunkowy uzasadnia przypisanie pozwanemu Przedsiębiorstwu odpowiedzialności za skutki wypadku co najmniej w połowie, a nie w 30%, jak to przyjął Sąd Wojewódzki, zwłaszcza że zaniedbania inż. B. są w znacznym stopniu następstwem niewłaściwych warunków pracy, stworzonym młodemu inżynierowi na pierwszej posadzie po studiach.W tym stanie rzeczy prawidłowe zastosowanie art. 158 § 2 k.z. zezwala na obniżenie odszkodowania należnego powodom najwyżej 0 50%. Tym założeniem się kierując, Sąd Najwyższy podwyższył zadośćuczynienie małoletnim do 10.000 zł dla każdego z nich uznając, że stosownym dla nich zadośćuczynieniem z art. 166 k.z. w związku z niewątpliwym pogorszeniem się ich sytuacji życiowej wskutek utraty ojca będzie suma 20.000 zł dla każdego z nich, podlegająca jednak z mocy art. 158 § 2 k.z. obniżeniu do połowy. Przyznana przez Sąd Wojewódzki kwota 5.000 zł dla powódki - wdowy jest według oceny Sądu Najwyższego stosownym zadośćuczynieniem, jeśli się zważy, że pobrała już ona z Ministerstwa Górnictwa 5.000 zł i z PZU także 5.000 zł (ubezpieczenie NW na koszt zakładu pracy), przy jednoczesnym uwzględnieniu stopnia przyczynienia się denata do wypadku.Podwyższając natomiast renty dla małoletnich powodów do kwoty 282 zł miesięcznie, Sąd Najwyższy wyszedł z założenia, że przy wynagrodzeniu 4.230 zł netto ojciec przeznaczyłby na każdego z nich po 1.000 zł miesięcznie. Odliczając pobieraną przez każdego z nich rentę z ubezpieczenia społecznego w wysokości 437 zł, pozostaje nie pokryta szkoda w wysokości 563 zł. Kwota 282 zł stanowi należne każdemu z dzieci odszkodowanie w postaci renty wyrównawczej po zastosowaniu przepisu art. 158 § 2 k.z.Podlegało także uwzględnieniu żądanie zasądzenia renty od dnia 1 września 1959 r., a nie dopiero od dnia wniesienia pozwu, skoro zarobki denata w wysokości przekraczającej 4.000 zł kształtowałyby się tak na podstawie układu zbiorowego pracy dla pracowników Kamieniołomów Drogowych z dnia 7 sierpnia 1959 r., co stwierdza pozwane Przedsiębiorstwo w zaświadczeniu przedłożonym do akt.Z powyższych przyczyn rewizję pozwanego Zakładu pracy, z braku uzasadnionych podstaw, należało oddalić (art. 387 k.p.c.), rewizję zaś powodów częściowo uwzględnić i zmienić wyrok jak w sentencji (art. 390 § 1 k.p.c.), oddalając ją w pozostałym zakresie.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 286 § 1 KKart. 158 § 2art. 24art. 166art. 387 KPCart. 390 § 1 KPC§ 1§ 2

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 18.07.2026.