I K 559/60

WyrokIzba Cywilna1961-08-16

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy kierowca, który nie zachował należytej ostrożności podczas wyprzedzania stojącego na przystanku autobusu, jadąc z nadmierną szybkością i nie dając sygnałów ostrzegawczych, w wyniku czego potrącił przechodzącego przez jezdnię człowieka, powodując jego śmierć, ponosi odpowiedzialność karną z art. 230 § 1 k.k.?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy utrzymał w mocy wyrok skazujący kierowcę za nieumyślne spowodowanie śmierci człowieka. Kluczowe dla rozstrzygnięcia było ustalenie, że kierowca nie zachował należytej ostrożności, mimo iż ofiara wypadku również ponosiła winę. Ostrożność kierowcy polega na przewidywaniu możliwości wystąpienia niebezpieczeństwa i czynieniu wszystkiego, co możliwe, aby uniknąć katastrofy, co obejmuje nie tylko przestrzeganie przepisów, ale także dostosowanie zachowania do konkretnych warunków drogowych, w tym używanie sygnalizacji dźwiękowej.
Stan faktyczny
Henryk Ż., kierowca samochodu ciężarowego, został oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci Ryszarda G. Wypadek miał miejsce, gdy oskarżony wyprzedzał stojący na przystanku autobus, a zza autobusu wybiegł Ryszard G., który został potrącony. Sąd Wojewódzki uznał oskarżonego za winnego, wskazując na nadmierną szybkość i brak należytej ostrożności, w tym nieudzielenie sygnałów ostrzegawczych. Oskarżony wniósł rewizję, kwestionując popełnienie przestępstwa.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy utrzymał w mocy zaskarżony wyrok Sądu Wojewódzkiego w Kielcach, uznając, że oskarżony Henryk Ż. ponosi odpowiedzialność karną za nieumyślne spowodowanie śmierci.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia K. Czajkowski.Sędziowie: W. Ostrowski, A. Bachrach (sprawozdawca).Prokurator: T. Miernik.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie Henryka Ż. oskarżonego z art. 230 § 1 k.k., po rozpoznaniu założonej przez oskarżonego rewizji od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Kielcach z dnia 14 marca 1960 r., na podstawie art. 375 k.p.k.utrzymał w mocy zaskarżony wyrok; (...)Sąd Wojewódzki w Kielcach po rozpoznaniu w dniu 14 marca 1960 r. sprawy Henryka Ż. oskarżonego o to, że: nieumyślnie spowodował śmierć Ryszarda G. przez to, iż jako kierowca samochodowy, prowadząc samochód "Star" typ. W-14, nie zachował należytych środków ostrożności podczas wyprzedzania stojącego na przystanku samochodu MKS, jechał zaś z nadmierną szybkością, w wyniku czego potrącił przechodzącego przez jezdnię Ryszarda G., powodując u tegoż złamanie podstawy czaszki i wstrząs mózgu, a w następstwie śmierć, tj. o czyn przewidziany w art. 230 § 1 k.k., uznał Henryka Ż. za winnego tego, że nieumyślnie spowodował śmierć Ryszarda G. przez to, że jako kierowca samochodowy, prowadząc samochód "Star" typ. W-14, nie zachował należytej ostrożności podczas wyprzedzania stojącego na przystanku samochodu MKS, jechał zaś z nadmierną szybkością, nie dając przy tym sygnałów ostrzegawczych, w wyniku czego potrącił przechodzącego przez jezdnię Ryszarda G., powodując u tego ostatniego złamanie podstawy czaszki i wstrząs mózgu, a następnie śmierć, i za to na mocy art. 230 § 1 k.k. skazał go na karę 1 (jednego) roku więzienia. Na mocy art. 61 k.k. orzeczoną karę pozbawienia wolności warunkowo zawiesił na okres lat 3 (trzech).Od tego wyroku odwołał się oskarżony.Rewizja oskarżonego zarzuca błędną ocenę okoliczności faktycznych sprawy i skazanie oskarżonego mimo braku w jego czynie cech przestępstwa oraz wnosi o wydanie wyroku uniewinniającego.Uzasadnienie faktyczneSąd Najwyższy wyraził następujący pogląd prawny: Oskarżony Henryk Ż. odpowiada w sprawie niniejszej za nieumyślne spowodowanie śmierci człowieka z powodu nieostrożnego prowadzenia samochodu. Istota zatem zagadnienia sprowadza się do ustalenia, czy oskarżony nie zachował zwykłych, wymaganych od kierowców środków ostrożności i na czym owa nieostrożność polegała.Sąd Wojewódzki prawidłowo ustalił, że katastrofa nastąpiła w chwili, gdy oskarżony Henryk Ż. wyprzedzał samochodem "Star" (wywrotka) stojący na przystanku autobus, sprzed maski którego wybiegł człowiek i wpadł na tor jazdy samochodu prowadzonego przez oskarżonego.Sąd Wojewódzki prawidłowo ustalił też, że ofiara wypadku ponosi główną winę za brak ostrożności przy usiłowanym przebiegnięciu szosy bez upewnienia się, czy jest ona wolna.Jednakże do wypadku mogłoby nie dojść, gdyby oskarżony Henryk Ż. zachował należytą ostrożność jako kierowca.Każdy kierowca jadący szosą lub ulicą w granicach osiedla obowiązany jest wiedzieć o tym, że z autobusu pasażerskiego na przystanku wysiadają ludzie, powinien zaś przewidywać, że ze strony pasażerów nastąpić może eksces drogowy stwarzający niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia użytkowników jezdni. Toteż ostrożność polega na takim zachowaniu się kierowcy, aby uczynić wszystko, co jest możliwe, dla uniknięcia ewentualnej katastrofy przy założeniu normalnej eksploatacji pojazdu.Typowym środkiem stosowania przez kierowcę ostrożności jest regulowanie szybkości pojazdu i jego odległości od możliwej przeszkody oraz uruchamianie sygnalizacji.Zachowanie przez kierowcę ostrożności lub stwierdzenie nieostrożności kierowcy nie zawsze jest zbieżne z przestrzeganiem lub nieprzestrzeganiem określonego przepisu administracyjno-drogowego. W pewnych sytuacjach zachowanie ostrożności może dyktować potrzebę naruszenia określonego przepisu regulującego ruch drogowy (np. użycie sygnału dźwiękowego lub świetlnego wbrew zakazowi, przekroczenie dozwolonej szybkości jazdy dla uniknięcia zderzenia z nieoczekiwaną przeszkodą, wyprzedzanie lub wymijanie z nieprawidłowej strony pojazdu zajmującego nieprawidłowe miejsce na jezdni itd.).Pojęcie ostrożności w prowadzeniu pojazdu określa całokształt konkretnych warunków, w jakich znajduje się pojazd, a więc np. rodzaj pojazdu i jego obciążenie, rodzaj i stan drogi, warunki klimatyczne i widoczność, rodzaj i charakter możliwej przeszkody na drodze itd.Kierowca nie może więc bronić się skutecznie przed zarzutem nieostrożności tym, że nie naruszył żadnego przepisu administracyjno-drogowego, a nawet tym, że postąpił zgodnie z istniejącym nakazem albo zakazem drogowym, jeżeli fachowa ocena jego zachowania się w konkretnej sytuacji drogowej z punktu widzenia umiejętności prowadzenia pojazdów na drogach publicznych dyktuje wniosek, iż nie zachował on ostrożności wymaganej do wykonywania zawodu lub czynności kierowcy. I odwrotnie: naruszenie przez kierowcę takiego czy innego nakazu lub zakazu drogowego nie daje podstawy do ścigania karnego, jeżeli nie stanowi ono przy tym połączonego łańcuchem przyczynowo-skutkowym fragmentu czynu stanowiącego przestępstwo.Z tego właśnie punktu widzenia należy ocenić zachowanie się oskarżonego kierowcy Henryka Ż.Z materiałów sprawy wynika, że wypadek zdarzył się na szosie, a więc w miejscu przeznaczonym do szybkiego ruchu samochodów. Należy przyjąć na podstawie zeznań świadków, że szybkość samochodu "Star" nie przekraczała w chwili wyprzedzania autobusu 40 km/godz. Okoliczność ta z punktu widzenia prawno-karnej oceny zdarzenia nie ma jednak charakteru istotnego, albowiem w konkretnej sytuacji, wobec nagłego i niespodziewanego wyskoczenia człowieka na jezdnię, wypadku nie dałoby się uniknąć nawet przy szybkości 20-25 km/godz., pozbawione zaś byłoby znaczenia, gdyby samochód jechał nawet z szybkością wyższą niż 40 km/godz.Należy tu zauważyć, że względy ekonomiczno-eksploatacyjne nie umożliwiają radykalnego zmniejszania szybkości samochodów na szosach (poza osiedlami) w związku z możliwością ekscesów drogowych ze strony dzieci i przechodniów, furmanów i rowerzystów, motocyklistów lub innych kierowców samochodowych.Sytuacje drogowe, które dyktowały postulat zmniejszania szybkości samochodu do minimalnej granicy umożliwiającej zahamowanie pojazdu na małej przestrzeni, są tak liczne, że praktycznie stosowanie tej zasady unicestwiłoby eksploatacyjną wartość transportu samochodowego w zakresie przewozu ludzi i towarów.Z tego względu zmniejszenie szybkości jazdy do granicy bezpiecznej dla natychmiastowego zahamowania nie stanowi ani jedynego, ani wyłącznego czynnika ostrożności w prowadzeniu samochodu.Czynnikiem takim może być również sygnalizacja, zwłaszcza dźwiękowa, która spełnia funkcję ostrzegawczą, przy czym kierowca ma możność w licznych wypadkach obserwować, czy sygnał doszedł do ostrzeganych.Jakkolwiek w danej sprawie człowiek wybiegł na szosę z miejsca zasłoniętego przez autobus, to jednak można przyjąć za rzecz pewną, że gdyby oskarżony Henryk Ż., wyprzedzając stojący na przystanku autobus (który zasłaniał mu widoczność pewnego odcinka pobocza drogi), dawał ostre sygnały dźwiękowe, to wówczas ofiara wypadku Ryszard G. nie wybiegłby na szosę.Tymczasem z materiału sprawy wynika, że oskarżony bądź nie sygnalizował wcale w pobliżu miejsca wyprzedzania, bądź też użył sygnału w taki sposób, że usłyszeć to mógł jedynie świadek K., siedzący w samochodzie obok oskarżonego. Natomiast ani kierowca autobusu, ani żaden z pasażerów autobusu sygnału nie słyszeli, a zatem nie mógł słyszeć tego sygnału również i zmarły w wyniku katastrofy Ryszard G.W tych warunkach, jeśli się zważy, że oskarżony, wyprzedzając autobus pasażerski zatrzymany na przystanku, tj. w miejscu wysiadania pasażerów, jechał z przeciętną szosową szybkością w niewielkim oddaleniu od wyprzedzanego autobusu, nie dając przy tym dobrze słyszalnych sygnałów dźwiękowych, należy dojść do wniosku, że ustalenie Sądu Wojewódzkiego, iż oskarżony nie zachował należytej ostrożności w prowadzeniu samochodu, jest bezbłędne i w konkretnym wypadku stanowi podstawę do przypisania mu występku z art. 230 § 1 k.k.Z tych powodów zaskarżony wyrok należało utrzymać w mocy i orzec jak w sentencji.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 230 § 1 KKart. 375 KPKart. 61 KK§ 1

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 20.07.2026.