I PR 156/62

WyrokIzba Cywilna1963-05-10

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy pracownik, który zginął ratując kolegę z pracy porażonego prądem, przyczynił się do powstania śmiertelnego zdarzenia w rozumieniu art. 158 § 2 k.z., a tym samym czy zakład pracy jest zwolniony od odpowiedzialności odszkodowawczej?
Ratio decidendi
Pracownik, który zginął ratując kolegę z pracy porażonego prądem, nie przyczynił się do powstania śmiertelnego zdarzenia w rozumieniu art. 158 § 2 k.z. Zachowanie człowieka, który niepomny własnego niebezpieczeństwa, pod wpływem bezpośredniego impulsu usiłuje nieść ratunek innej osobie, znajduje społeczną aprobatę i nie może być traktowane jako przyczynienie się do wypadku. Zakład pracy ponosi odpowiedzialność za skutki wypadku, jeśli nie zapewnił bezpiecznych warunków pracy i odpowiedniego nadzoru.
Stan faktyczny
Czesław W., pracownik Przedsiębiorstwa Kolejowych Robót Elektryfikacyjnych, zginął w wypadku przy pracy porażony prądem podczas ustawiania słupa trakcyjnego pod linią wysokiego napięcia. Zmarły próbował ratować kolegę, który został porażony jako pierwszy. Wdowa po zmarłym dochodziła odszkodowania i renty. Pozwany zakład pracy wnosił o oddalenie powództwa, twierdząc, że zmarły przyczynił się do wypadku.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy oddalił rewizję pozwanego od wyroku Sądu Wojewódzkiego.

Pełny tekst orzeczenia

SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa M.W. działającej w imieniu własnym oraz w imieniu i na rzecz małoletniego Edwarda W. przeciwko Przedsiębiorstwu Kolejowych Robót Elektryfikacyjnych w W. o odszkodowanie, na skutek rewizji pozwanego od wyroku Sądu Wojewódzkiego dla m.st. Warszawy z dnia 20 kwietnia 1962 r. rewizją oddalił.Uzasadnienie faktyczneDnia 30 kwietnia 1959 r. uległ w czasie pracy śmiertelnemu wypadkowi porażenia prądem Czesław W. pracownik Przedsiębiorstwa Robót Elektryfikacyjnych, Zarząd w W.W związku z tym zdarzeniem wdowa po zmarłym Maria W., wystąpiła z żądaniem zasądzenia od b. pracodawcy jej męża na jej rzecz 60.000 zł zadośćuczynienia i na rzecz małoletniego Edwarda W. renty w kwocie 1.000 zł miesięcznie.Strona pozwana wnosiła o oddalenie powództwa.Sąd Wojewódzki wyrokiem z dnia 20 kwietnia 1962 r. przyznał Marii W. tytułem zadośćuczynienia kwotę 30.000 zł i zasądził na rzecz małoletniego powoda rentę uzupełniającą w wysokości 190 zł miesięcznie, płatną poczynając od dnia 1 maja 1959 r.Według ustaleń Sądu Wojewódzkiego, pracownicy pozwanego Przedsiębiorstwa ustawiali słupy trakcyjne linii kolejowej w B. Jeden ze słupów musiał być ustawiony pod linią wysokiego napięcia. Pracownicy nie wiedzieli, że prąd na linii wysokiego napięcia nie był wyłączony. Przy stawianiu słupa nastąpiło zetknięcie tegoż słupa z linią wysokiego napięcia, skutkiem czego został porażony prądem pracownik D. Mąż powódki, chcąc mu pośpieszyć z pomocą, chwycił go za rękę i również został porażony prądem. Dopiero pracownik J.K. przy pomocy ławy drewnianej odepchnął słup od linii wysokiego napięcia, uwalniając w ten sposób porażonych spod prądu.D. wkrótce odzyskał przytomność, natomiast mąż powódki, mimo iż przez dłuższy czas robiono mu sztuczne oddychanie, w drodze do szpitala zmarł.Z karty wypadku przy pracy wynika, że nakazano zdjęcie ze stanowiska brygadzisty K. za dopuszczenie do ustawiania słupa pod linią wysokiego napięcia bez nadzoru technicznego. W tych warunkach Sąd Wojewódzki uznał, że wypadek nastąpił z winy pozwanego Przedsiębiorstwa, które nie uprzedziło pracowników, że będą pracowali pod linią wysokiego napięcia, a ponadto nie postarało się o wyłączenie prądu z linii na okres pracy robotników. Poza tym Przedsiębiorstwo świadome, że praca ma być wykonywana pod linią wysokiego napięcia, nie przydzieliło odpowiedniego nadzoru technicznego, pozostawiając robotników samych, bez wykwalifikowanego pracownika technicznego.W przedmiocie wysokości odszkodowania Sąd Wojewódzki stwierdził:Mąż powódki zarabiał przed wypadkiem 1.719 zł miesięcznie. Powódce oraz małoletniemu została przyznana renta od chwili wypadku w wysokości 956 zł z tym, że powódka ma otrzymywać rentę do dnia 1.I.1963 r., a małoletni do ukończenia 18 lat względnie do ukończenia lat 24, jeżeli będzie się uczył.Powódka dla siebie renty nie żąda, a tylko zadośćuczynienie za krzywdę moralną. Sąd uznał roszczenie to za słuszne i z tego tytułu przyznał jej kwotę w wysokości 30.000 zł.Zmarły mąż powódki zarabiał 1.719 zł miesięcznie, czyli na jedną osobę wypadało 573 zł, a na żonę i dziecko kwota 1.146 zł miesięcznie. Powódka i dziecko otrzymują razem rentę rodzinną w wysokości 956 zł miesięcznie, czyli stracili przez śmierć męża kwotę (1.146-956) równą 190 zł.Sąd Wojewódzki uznał zatem, że dla małoletniego należy zasądzić rentę w wysokości 190 zł miesięcznie.W rewizji pozwany żądał zmiany tego wyroku i oddalenia powództwa w całości.W ocenie skarżącego, pogląd Sądu Wojewódzkiego, iż wypadek nastąpił z winy zakładu pracy, pozostaje w sprzeczności z prawidłowo poczynionymi ustaleniami Sądu, co do przebiegu wypadku.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Dopuszczenie do powstania sytuacji, która w efekcie sprowadziła bezpośrednio niebezpieczeństwo utraty życia po stronie jednej z zatrudnionych osób, co z kolei postawiło pozostałych członków ekipy roboczej wobec nagle wyłonionego obowiązku ratowania współtowarzysza pracy, pozostaje w normalnym związku przyczynowym ze śmiercią, jakiej uległ jeden z ratujących.Według niewątpliwych, i zresztą nie kwestionowanych ustaleń Sądu Wojewódzkiego, winę za nastąpienie takiej właśnie sytuacji ponosi zakład pracy. Oznacza to, że o sugerowanym w rewizji wyłączeniu odpowiedzialności pozwanego Przedsiębiorstwa za skutki wypadku nie może być mowy. Natomiast wysuwa się do rozważenia kwestia, czy denat przyczynił się do porażenia go prądem w aspekcie hipotezy zawartej w przepisie art. 158 § 2 k.z.W Państwie Ludowym, w którym człowiek pracy stanowi najwyższe dobro, a zapewnienie mu bezpiecznych warunków pracy należy do podstawowych obowiązków zatrudniającego go zakładu pracy, pracownik spieszący z pomocą koledze zagrożonemu utratą życia nie może być obarczony zarzutem, że w podjętej samorzutnie akcji przejawił brak rozwagi i przedsięwziął krok nieprzemyślany oraz w ten sposób sam naraził własne życie na niebezpieczeństwo. Zachowanie się człowieka, który niepomny własnego niebezpieczeństwa, pod wpływem bezpośredniego impulsu usiłuje nieść ratunek innej osobie, znajduje społeczną aprobatę zawsze, a więc i wtedy, gdy w ocenie obiektywnej przedstawia się jako zastosowanie nieudolnego środka ratownictwa.Norma art. 158 § 2 k.z. tłumaczona z uwzględnieniem przytoczonych uwag (art. 1 p.o.p.c.) nie pozwala na uznanie zachowania się denata na przyczynienie się do powstania śmiertelnego zdarzenia i tym samym jej zastosowanie nie ma w sprawie uzasadnienia.Gdy więc dowolne i niesłuszne jest zawarte w rewizji twierdzenie pozwanego, że "w przypadku wina męża powódki za jego wypadek obciąża jedynie i wyłącznie zmarłego", a zdanie to wyraża całość zarzutów rewizyjnych, rewizję jako pozbawioną usprawiedliwionych podstaw należało oddalić na mocy art. 383 k.p.c.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 158 § 2art. 1art. 383 KPC§ 2

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 16.07.2026.