Rw 420/65

PostanowienieIzba Cywilna1965-03-06

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy warunkowe zawieszenie wykonania kary pozbawienia wolności oraz zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na okres 2 lat są współmierne do społecznego niebezpieczeństwa czynu i winy oskarżonego, który prowadził pojazd w stanie nietrzeźwości, nie posiadając uprawnień, co doprowadziło do wypadku ze skutkiem w postaci ciężkich obrażeń ciała i uszkodzenia pojazdu?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że warunkowe zawieszenie wykonania kary pozbawienia wolności oraz zakaz prowadzenia pojazdów na okres 2 lat były niewspółmiernie łagodne w stosunku do społecznego niebezpieczeństwa czynu i winy oskarżonego. Podkreślono, że namowa innych osób nie zmniejsza winy oskarżonego, który dobrowolnie podjął się prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości i bez uprawnień, a także oddalił się z miejsca wypadku. Sąd Najwyższy stwierdził, że dotychczasowy nienaganny tryb życia oskarżonego nie uzasadniał tak łagodnej kary przy przestępstwie o poważnej szkodliwości społecznej.
Stan faktyczny
Oskarżony Zygmunt R., będąc w stanie nietrzeźwości i nie posiadając uprawnień do kierowania pojazdami, prowadził samochód marki "Żuk". W wyniku utraty panowania nad pojazdem doprowadził do zderzenia z przydrożnym drzewem, w wyniku czego dwie osoby doznały ciężkich obrażeń ciała, a pojazd został uszkodzony. Oskarżony został skazany przez Wojskowy Sąd Garnizonowy na karę 1 roku więzienia z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres 2 lat oraz zakazem prowadzenia pojazdów na 2 lata. Prokurator zaskarżył wyrok, uznając karę za zbyt łagodną.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok Wojskowego Sądu Garnizonowego w Szczecinie i przekazał sprawę temu Sądowi do ponownego rozpoznania.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia ppłk M. Bieniaszewski.Sędziowie: płk W. Winawer (sprawozdawca), mjr H. Kwaśny.Prokurator: ppłk J. Bilicki.SentencjaSąd Najwyższy rozpoznał na posiedzeniu niejawnym, na skutek skargi rewizyjnej prokuratora, sprawę Zygmunta R., skazanego wyrokiem Wojskowego Sądu Garnizonowego w Szczecinie z dnia 13 kwietnia 1965 r. za przestępstwo z art. 30 ustawy z dnia 10 grudnia 1959 r. o zwalczaniu alkoholizmu na karę 1 roku więzienia - z warunkowym zawieszeniem jej wykonania ma okres 2 lat oraz z zakazem nadania uprawnień do prowadzenia pojazdów mechanicznych na okres 2 lat - za to, że w dniu 25 grudnia 1964 r. sprowadził nieumyślnie niebezpieczeństwo katastrofy w komunikacji lądowej przez to, iż w stanie nietrzeźwości prowadził samochód marki "Żuk" i nie panując nad kierownicą, doprowadził do uderzenia nim w przydrożne drzewo, w wyniku czego jadący tym samochodem żołnierze Stefan J. i Bogdan W. doznali ciężkich uszkodzeń ciała, a samochód został poważnie uszkodzony.Wyrok ten został zaskarżony przez prokuratora z powodu wymierzenia niewspółmiernie łagodnej kary (art. 275 lit. d) k.w.p.k.).Sąd Najwyższy, uwzględniając skargę rewizyjną prokuratora, postanowił uchylić wyrok Wojskowego Sądu Garnizonowego w Szczecinie z dnia 13 kwietnia 1965 r. w sprawie Zygmunta R. i sprawę jego przekazać temuż Sądowi do ponownego rozpoznania.Uzasadnienie faktyczneSąd Najwyższy wyraził następujący pogląd:1. W zaskarżonym wyroku sąd I instancji ustalił następujące okoliczności przestępstwa popełnionego przez oskarżonego:"W dniu 25 grudnia 1964 r. w godzinach przedpołudniowych do mieszkania oskarżonego przyszedł wraz z żoną jego sąsiad Marian W. z bratem Stanisławem W. Bracia W., którzy znajdowali się już w stanie podchmielenia alkoholowego, przynieśli ze sobą pół litra wódki, w związku z czym oskarżony urządził przyjęcie. W czasie tego przyjęcia oskarżony R. wypił około 100 g wódki. Pod koniec przyjęcia bracia zwrócili się z propozycją do oskarżonego R., aby pojechał z nimi samochodem marki "Żuk" - obsługiwanym przez kierowcę Stanisława W., a zaparkowanym na okres świąt na podwórzu - na dworzec PKP celem przywiezienia ich matki, która miała przyjechać pociągiem z Poznania. Propozycję swoją W. uzasadniali tym, że są pijani i obawiają się kontroli drogowej, natomiast oskarżonego jako osobę wojskową nikt z pewnością nie będzie kontrolował. Oskarżony, mimo że sam również był w stanie nietrzeźwości i nie posiadał pozwolenia na prowadzenie pojazdów mechanicznych, wyraził zgodę na propozycję W. W związku z tym wszyscy trzej udali się na podwórze i po uruchomieniu zaparkowanego tam samochodu marki "Żuk", należącego do Przedsiębiorstwa Budownictwa Rolniczego, udali się nim na dworzec kolejowy. Samochód prowadził oskarżony Zygmunt R., który - jak wyjaśnił - ukończył w 1964 r. kurs dla kierowców samochodowych, ale w międzyczasie został przeniesiony służbowo i do tej pory prawo jazdy z niewiadomych mu przyczyn nie zostało mu nadesłane.Na dworcu obaj W. udali się do bufetu, gdzie pili piwo, natomiast oskarżony pozostał w kabinie samochodu. W tym czasie zwróciły się do niego z prośbą dwie kobiety oraz mężczyzna, których nazwisk nie zdołano ustalić, aby odwiózł ich do miejscowości N. Oskarżony oświadczył, że sam nie może o tym decydować i że z taką prośbą należy się zwrócić do dysponenta, który za chwilę powróci z poczekalni dworca. Po upływie kilku minut nadszedł Marian W. i kiedy wspomniane niewiasty ponowiły swą prośbę, zgodził się on na odwiezienie ich do N. Jednej z kobiet kazał wsiąść do kabiny, a drugiej kobiecie oraz mężczyźnie kazał zająć miejsce na skrzyni. Sam jako trzeci zajął miejsce w kabinie i kazał oskarżonemu R. rozpocząć jazdę.W odległości około 8 km za dworcem samochód zatrzymali przez podniesienie ręki Stefan J. i Bogdan W., którzy prosili kierowcę, by podwiózł ich do N. Oskarżony Zygmunt R. zgodził się na to, polecił im wsiąść na skrzynię samochodu, po czym dalej kontynuował jazdę. Po dojechaniu do skrzyżowania dróg w miejscowości N., oskarżony, który nie znał trasy, na skutek podpowiadania mu przez znajdujące się w kabinie osoby, tj. przez W. i jadące kobiety, wskazówek, żeby skręcił w lewo, a następnie - już na samym skrzyżowaniu - w prawo, oraz wskutek znajdowania się w stanie nietrzeźwości nie potrafił zapanować nad pojazdem, przejechał skrzyżowanie w linii prostej i uderzył samochodem w przydrożne drzewo.Po wypadku pasażerowie wiezieni przez oskarżonego Zygmunta R. udali się pieszo do N. Na miejscu pozostał jedynie oskarżony R. i Marian W., którzy po zorientowaniu się, że wszyscy pasażerowie odeszli i że samochód został uszkodzony, oddalili się z miejsca wypadku i powrócili do domu, nikogo o tym nie zawiadamiając.W dniu następnym Stefan J. i Bogdan W. zostali skierowani z jednostki do Wojskowego Szpitala Garnizonowego, gdzie u pierwszego stwierdzono strzaskanie dolnej nasady kości promieniowej lewej ręki, a u Bogdana W. złamanie lewego obojczyka.W dniu 28 grudnia 1964 r. oskarżony Zygmunt R. ściągnął uszkodzony samochód na teren zakładu Przedsiębiorstwa Budownictwa Rolniczego i tu w dniach następnych remontował go na własny koszt, który wyniósł około 4.000 złotych".Powyższe ustalenia Sądu I instancji uznać należy za prawidłowe. Nie są one zresztą kwestionowane ani przez prokuraturę, ani przez obrońcę.Zawieszając oskarżonemu wykonanie kary, Sąd I instancji miał na uwadze, że do wypadku w znacznej mierze przyczynili się bracia W., którzy nakłonili oskarżonego do jazdy, a w szczególności Stanisław W., który jako kierowca w żadnym razie nie miał prawa oddawać powierzonego mu do obsługi samochodu osobie nieuprawnionej (w dodatku nietrzeźwej), że tryb życia oskarżonego jest nienaganny (nie był on dotychczas karany sądownie, a jak wynika z wystawionej mu opinii służbowej, jest podoficerem wzorowym) oraz że uszkodzony samochód wyremontował na własny koszt, a na rozprawie wykazał skruchę, co - zdaniem Sądu - pozwala wnioskować, iż oskarżony w pełni zrozumiał bezprawność i szkodliwość popełnionego czynu.2. Prokurator w skardze rewizyjnej kwestionował zasadność warunkowego zawieszenia kary, wskazując na rozmiary społecznego niebezpieczeństwa czynu oskarżonego, który, prowadząc samochód w stanie nietrzeźwości i nie mając uprawnień do jego prowadzenia, nie tylko doprowadził do poważnego w skutkach wypadku, lecz stworzył stan zagrożenia bezpieczeństwa ruchu na drodze.Wywody prokuratora uznać należy w dużym stopniu za słuszne. To, że oskarżony zasiadł za kierownicą pod wpływem namowy ze strony W., nie zmniejsza - wbrew stanowisku Sądu I instancji - stopnia jego winy. Oskarżony jest dorosłym człowiekiem, o poziomie intelektualnym zapewne nie niższym od W. Nie pozostawał też w żadnym stosunku zależności od nich. Jeśli więc uległ ich namowom, to tylko dlatego, że sam chciał poprowadzić samochód. Oskarżony zdawał sobie sprawę ze swego stanu nietrzeźwości, gdyż motywem tego, że zasiadł za kierownicą zamiast W., było dążenie do uniknięcia kontroli drogowej, a nie że np. on sam był trzeźwy lub chociażby mniej nietrzeźwy niż W. Motywy więc postępowania oskarżonego były także ze wszech miar naganne.Zresztą oskarżony nie ograniczył się przy prowadzeniu pojazdu jedynie do jazdy na dworzec po matkę W., tj. do jakiegoś celowego "minimum", lecz z własnej woli pojechał dalej na znaczną odległość, odwożąc całkowicie obcych mu ludzi. Wskazuje to, że oskarżony prowadził samochód po prostu dla własnej przyjemności.Należy też zgodzić się z prokuratorem, że na niekorzyść oskarżonego przemawia to, iż zasiadł on za kierownicę, nie mając do tego uprawnień. Sąd I instancji powinien był zresztą sprawdzić twierdzenie oskarżonego, że ukończył on kurs samochodowy i zdał wymagany egzamin, a tylko nie wyrobił sobie właściwych dokumentów. Gdyby istotnie tak było, to stopień winy oskarżonego w związku z prowadzeniem samochodu bez wymaganych uprawnień byłby odpowiednio mniejszy.Reasumując powyższe wywody, należy dojść do wniosku, że niebezpieczeństwo społeczne czynu oskarżonego z uwzględnieniem stopnia jego winy oraz poważnych a zawinionych przez niego skutków nie uzasadniało wymierzenia mu kary, która nie stwarza dla niego efektywnej dolegliwości. Dotychczasowy nienaganny tryb życia oskarżonego należało rzeczywiście uwzględnić przy wymiarze kary, lecz nie aż tak dalece, by przy przestępstwie o poważnej szkodliwości społecznej poprzestać na udzieleniu oskarżonemu jedynie ostrzeżenia.Charakterystyczne jest zresztą, że zawieszając oskarżonemu karę, sąd nie uznał nawet za celowe wymierzyć mu kary grzywny na podstawie art. 34 § 2 k.k.W.P., choć oskarżony czynem swoim wyrządził szkodę w mieniu społecznym. Okoliczność, że szkoda w mieniu społecznym została wyrządzona przez oskarżonego nieumyślnie, jest bez znaczenia, gdyż art. 34 § 2 k.k.W.P. lege non distinguente dotyczy zarówno przestępstw umyślnych, jak i nieumyślnych. Wymierzeniu grzywny nie stało także na przeszkodzie późniejsze naprawienie przez oskarżonego szkody.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 30art. 275art. 34 § 2 KK§ 2

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 16.07.2026.