Rw 970/62

PostanowienieIzba Cywilna1962-09-28

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy opinia służbowa oficera, wskazująca na jego nieprzydatność do służby wojskowej, może stanowić okoliczność obciążającą przy wymiarze kary za czyn przestępny, jeśli nie udowodniono winy oficera w powstaniu tej nieprzydatności?
Ratio decidendi
Opinia służbowa oficera, nawet negatywna w zakresie jego przydatności do służby wojskowej, nie może stanowić okoliczności obciążającej przy wymiarze kary za czyn przestępny, jeśli nie udowodniono winy oficera w powstaniu tej nieprzydatności. Okoliczność obciążająca musi mieć istotny ciężar gatunkowy i być zawiniona przez sprawcę. Ponadto, sąd nie może z urzędu przypisać oskarżonemu winy za skutki czynu, który nie był objęty aktem oskarżenia, bez zapewnienia stronom możliwości realizacji prawa do obrony.
Stan faktyczny
Jan B. został skazany za zaniedbanie obowiązków służbowych, polegające na spóźnieniu się do służby, zaniechaniu wykonania zadania i udaniu się na zabawę taneczną w stanie nietrzeźwości, a także skłonieniu do tego podwładnego. Wacław C. został skazany za podobne zaniedbanie obowiązków służbowych oraz za nieostrożne obchodzenie się z bronią służbową w stanie nietrzeźwości, co skutkowało zranieniem dwóch osób. Prokurator wniósł rewizję, domagając się zaostrzenia kar, podczas gdy obrońca Wacława C. domagał się uchylenia wyroku lub złagodzenia kary.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy nie uwzględnił skargi rewizyjnej prokuratora co do Jana B. i utrzymał w mocy wyrok Wojskowego Sądu Garnizonowego w Szczecinie. W odniesieniu do Wacława C., Sąd Najwyższy częściowo uwzględnił skargę obrońcy, uchylając wyrok w części dotyczącej jednego z przestępstw, uchylając karę łączną i łagodząc karę za drugie przestępstwo.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia płk J. Badecki.Sędziowie: płk W. Winawer (sprawozdawca), mjr H. Kostrzewa.Prokurator: kpt. J. Burzyński.SentencjaSąd Najwyższy rozpoznał na posiedzeniu niejawnym na skutek skarg rewizyjnych prokuratora i obrońców sprawę Jana B. i Wacława C., skazanych wyrokiem Wojskowego Sądu Garnizonowego w Szczecinie z dnia 15 sierpnia 1962 roku. Jan B. został skazany na karę 8 miesięcy więzienia za przestępstwo polegające na tym, że dnia 17 lutego 1962 r. nie dopełnił obowiązku służbowego w ten sposób, iż udał się do służby granicznej z godzinnym opóźnieniem, zaniechał wykonania do końca powierzonego mu zadania i poszedł na zabawą taneczną do N., skłaniając do tego samego czynu podległego mu członka patrolu; na zabawie tańczył i pił alkohol, wprawiając się w stan nietrzeźwy. Wacław C. został skazany na karę 4 miesięcy aresztu za przestępstwo określone w art. 130 § 1 k.k.W.P. przy zastosowaniu art. 53 § 1 k.k.W.P., polegające na tym, że dnia 17 lutego 1962 r., wchodząc w skład patrolu granicznego, nie dopełnił obowiązku służbowego w ten sposób, iż zaniechał wykonania zadania w całości i udał się do N., gdzie na zabawie tanecznej wprawił się w stan nietrzeźwy; ponadto Wacław C. został skazany na karę 1 roku więzienia za przestępstwo określone w art. 148 § 1 k.k.W.P., polegające na tym, że dnia 18 lutego 1962 r. w N. nieostrożnie obchodził się z bronią służbową (pistoletem pmk) w ten sposób, iż będąc w stanie nietrzeźwym i wdawszy się w pijacką awanturę, załadował broń, groził jej użyciem oraz spowodował nieostrożny strzał, wskutek czego zranił ciężko w prawą rękę K. oraz w okolicę szyi żonę tegoż ostatniego Gertrudę. Łącznie wymierzono Wacławowi C. karę 1 roku więzienia.Wyrok ten został zaskarżony przez prokuratora co do obu oskarżonych z powodu wymierzenia im zbyt łagodnej kary.Skargę rewizyjną złożył także obrońca Wacława C., który domagał się uchylenia wyroku skazującego Wacława C. i umorzenia postępowania z braku dowodów winy, a ewentualnie - o złagodzenie kary.Sąd Najwyższy, kierując się art. 265, 273 i 276 k.w.p.k., postanowił:1. nie uwzględnić skargi rewizyjnej prokuratora co do obu skazanych i utrzymać w mocy wyrok Wojskowego Sądu Garnizonowego w Szczecinie z dnia 13 sierpnia 1962 r. w sprawie Jana B;2. w częściowym uwzględnieniu skargi rewizyjnej obrońcy oskarżonego Wacława C. zmienić tenże wyrok co do oskarżonego Wacława C. przez: a) uchylenie wyroku w części skazującej za przestępstwo określone w art. 130 § 1 k.k.W.P. z braku dowodów winy i umorzenie postępowania karnego, b) uchylenie kary łącznej, c) złagodzenie kary orzeczonej za przestępstwo określone w art. 148 § 1 k.k.W.P. do kary 8 (ośmiu) miesięcy więzienia.Uzasadnienie faktyczneSąd Najwyższy wyraził następujący pogląd prawny: Nie można zgodzić się z prokuratorem, że Jan B. od kilku lat ma ujemną opinię służbową. Z opinii służbowych Jana B. wynika wprawdzie, że nie nadaje się on do służby wojskowej ze względu na to, iż nie ma do tej służby zamiłowania, że interesuje się innymi sprawami, jak literatura, fotografia, że wreszcie nie ma odpowiedniego zdrowia. Nie oznacza to jednak, że opinia taka jest ujemna w aspekcie toczącej się sprawy karnej. Okresowe opinie służbowe w wojsku nastawione są przede wszystkim na ocenę przydatności żołnierza do służby wojskowej, do zajmowania określonego stanowiska, perspektyw jego awansu, rozwoju itp. Negatywna nawet ocena w tym zakresie nie stanowi jeszcze okoliczności obciążającej dla oskarżonego. W sprawie karnej opinia służbowa jest jedynie dowodem służącym do ustalenia dotychczasowego przebiegu służby oskarżonego. Przebieg zaś służby wojskowej jest istotną okolicznością dla wymiaru kary, ale tylko o tyle, o ile wiąże się z oceną osobowości oskarżonego, rzutującą na jego winę w zakresie przypisanego mu czynu przestępnego. O ile można jeszcze zgodzić się z tym, że okoliczności obiektywne, tj. niezależne od sprawcy, mogą wpłynąć korzystnie na wymiar kary (np. za usiłowanie wymierza się z reguły kary niższe niż za dokonanie przestępstwa), o tyle nie można nigdy uznać za obciążającą okoliczności, której sprawca nie zawinił. Opinia służbowa stwierdzająca, że oficer nie nadaje się do służby wojskowej, sama przez się nie daje jeszcze podstawy do stwierdzenia, że pełnił on służbę o tyle źle, by mu to poczytać za okoliczność obciążającą. Dopiero analiza przyczyn, dla których oficer do służby się nie nadaje, oraz ustalenie na jej podstawie, że złe pełnienie służby wojskowej jest przez oficera zawinione, może doprowadzić do uznania za okoliczność obciążającą dotychczasowego przebiegu służby wojskowej.Wracając do oceny osobowości Jana B., stwierdzić należy, że jakkolwiek w ocenie jego przełożonych był on oficerem mało wartościowym i w zasadzie nie kwalifikującym się do dalszej służby wojskowej, to jednak brak jest jakichkolwiek danych, by stan ten uznać za zawiniony przez oskarżonego. Wręcz przeciwnie, fakt, że oskarżony przez cały czas swej blisko dziewięcioletniej służby wojskowej nie był karany dyscyplinarnie, świadczy o tym, że jego niezadowalające wyniki w służbie wojskowej nie były przez niego zawinione, a jeśli nawet były zawinione, to nie w tym stopniu, by uzasadniały uznanie ich za przewinienia dyscyplinarne. Tym bardziej więc nie mogą one być uznane za okoliczności obciążające w zakresie czynu przestępnego. Czyn przestępny bowiem jest najbardziej skrajną postacią naruszenia zasad życia społecznego. Dlatego też za okoliczność obciążającą dla sprawcy tego czynu, a więc za okoliczność wpływającą na zwiększenie wymiaru kary, mogą być poczytane nie wszelkie ujemne okoliczności, lecz tylko okoliczności ujemne o istotnym ciężarze gatunkowym.Wbrew więc twierdzeniu skargi rewizyjnej prokuratora opinii służbowej Jana B. nie można uznać za ujemną o tyle, by stanowiła ona okoliczność świadczącą o wymierzeniu mu kary zbyt łagodnej.Zatrzymać się wreszcie należy nad argumentem prokuratora, że na odpowiedzialność Jana B. powinien rzutować fakt postrzelenia przez Władysława C. dwóch osób. Jest to argument poważny, gdyż istotnie Sąd okoliczności tej przy skazaniu Jana B. nie uwzględnił. Uwzględnienie tej okoliczności oznaczałoby jednak nic innego jak przypisanie Janowi B. winy nieumyślnej w zakresie spowodowania uszkodzenia ciała dwóch osób. To, że strzał spowodował Wacław C., a nie Jan B., jest z punktu widzenia przyczynowości bez żadnego znaczenia. Rzecz jednak w tym, że zarzutu tego rodzaju nie wysunięto w stosunku do Jana B. nawet w akcie oskarżenia. Według konkluzji aktu oskarżenia, czyn zarzucany Janowi B. polegał na tym, że "W dniu 17 lutego 1962 r. udał się do służby garnizonowej z godzinnym opóźnieniem i bez broni służbowej, a następnie nie wykonawszy powierzonego mu zadania skontrolowania elementów służby garnizonowej na lewym styku, wraz ze swym podwładnym Wacławem C. zamiast na wyznaczony odcinek granicy udał się do N. na zabawę, gdzie sam wprawił się w stan nietrzeźwy, czyniący go niezdolnym do pełnienia służby granicznej, oraz zezwolił Wacławowi C. na picie alkoholu i wprawienie się w stan nietrzeźwy w czasie służby granicznej".Spowodowania zranienia dwóch osób nie było wiec objęte zarzutem oskarżenia. Z protokołu rozprawy nie widać też, by prokurator dążył do wykazania winy Jana B. w tym zakresie. Oczywiście ani sformułowanie aktu oskarżenia, ani postawa prokuratora na rozprawie nie stanowią przeszkody dla sądu do uwzględnienia - nawet na niekorzyść oskarżonego - okoliczności czynu nie dostrzeżonych lub nie docenionych przez prokuratora. Jest to nie tylko prawo, lecz obowiązek sądu, pod warunkiem jednak zapewnienia stronom możności korzystania z ich praw wynikających z art. 203 § 1 k.w.p.k., a zwłaszcza pełnej realizacji prawa do obrony. Nieograniczone jednak w zasadzie prawa sądu do działania z urzędu nie umniejszają roli stron w procesie, a zwłaszcza roli prokuratora i obrońcy. Sąd działa z urzędu w granicach dostępnego mu materiału sprawy, brak więc wniosków stron nie może spowodować uznania czynności sądu za prawidłowe, jeżeli sam nie okaże inicjatywy w ustaleniu istotnych dla sprawy okoliczności, na których istnienie wskazuje materiał sprawy. Chodzi tu przy tym zarówno o okoliczności korzystne, jak i niekorzystne dla oskarżonego. Nie można jednak poczytać za błąd sądu, gdy nie będzie rozważał z urzędu wszystkich teoretycznie możliwych wersji, jeżeli z materiałów sprawy nie wynika ich realna możliwość. Tu właśnie otwiera się droga dla inicjatywy stron, a zwłaszcza dla prokuratora, który działając przed sądem jako oskarżyciel, jest zarazem rzecznikiem interesu społecznego, przy czym wiąże go art. 3 k.w.p.k. Inicjatywa ta powinna polegać na tym, by teoretyczne prawdopodobieństwo sprowadzić na grunt realności.Tego rodzaju inicjatywy prokuratora nie zdoła zastąpić działalność sądu z urzędu, a zarzut w skardze rewizyjnej, że sąd błędu prokuratora nie naprawił, nie zdoła podważyć słuszności wyroku.Nie jest wyłączone, że w sprawie Jana B. należało badać kwestię jego winy w sprawie zranienia dwóch osób. Wymagało to ustalenia, że zdarzenie takie od strony obiektywnej było skutkiem koniecznym niedopełnienia obowiązków przez Jana B., a od strony subiektywnej, że Jan B. mógł i powinien był zdarzenie tego rodzaju przewidzieć. Ustalenia takie, a raczej wnioski można jednak było poczynić tylko wówczas, gdyby zostały poprzedzone ustaleniami zarówno obiektywnego, jak i subiektywnego charakteru, a więc przebiegu i atmosfery zabawy, czy też nawet w ogóle zabaw odbywających się w tej miejscowości, osobowości obu oskarżonych, zaufania, jakie żywił Jan B. do Wacława C., i słuszności tego zaufania itp. W tym jednak, że Sąd I instancji z urzędu nie podjął badań w zakresie tak mało realnej wersji, trudno dopatrzyć się błędu. Dlatego też skarga rewizyjna prokuratora co do Jana B. nie może być uwzględniona.Co do Wacława C. prokurator w skardze rewizyjnej zarzuca niewspółmierną łagodność wymierzonej kary, wskazując na aktywną rolę Wacława C. w wywołaniu awantury na zabawie i na poważne skutki jego postępowania w postaci ciężkiego zranienia dwóch osób.Otóż trzeba tu stwierdzić, że w sprawie brak jakichkolwiek dowodów na to, by Wacławowi C. można było przypisać jakąkolwiek inicjatorską czy nawet aktywną rolę w powstałej na zabawie awanturze. Zresztą prokurator, formułując w skardze rewizyjnej ten zarzut, nie wskazał żadnych dowodów na jego uzasadnienie. Należy nawet uznać, że stwierdzenie w wyroku, iż oskarżony Wacław C. "wdał się w burdy pijackie", jest dla oskarżonego krzywdzące. W sprawach wynikłych na tle bójek w ogóle, a zwłaszcza na zabawie, jest niemal regułą, że występują dwie grupy świadków, które składają wręcz przeciwstawne zeznania. Tak jest właśnie i w sprawie niniejszej. Zarówno jednak osobowość oskarżonego, jak i jego zachowanie się na zabawie, a w szczególności to, że zachęcał on swego przełożonego Jana B. do opuszczenia zabawy i do powrotu na służbę, że z chwilą powstania awantury wyprowadził spokojnie oficerów i ich żony z sali zabaw, przemawia za tym, by dać wiarę świadkom zeznającym w sposób korzystny dla oskarżonego (np. świadek P.) i ustalić, że oskarżony nie tylko nie był aktywnym uczestnikiem bójki, lecz został do niej wciągnięty wbrew swojej woli. Wskazuje to na niesłuszność rewizji prokuratora, a na słuszność rewizji obrońcy, gdy wnosił on o złagodzenie kary. Za złagodzeniem kary przemawia w szczególności to, że Wacław C. poszedł na zabawę na polecenie swojego przełożonego i wykazał dobrą wolę, przypominając Janowi B. o tym, by zabawę opuścił. Z urzędu podnieść należy, że nie było podstaw do skazania Wacława C. za przestępstwo określone w art. 130 § 1 k.k.W.P. O tym, by nie wykonać zadania służbowego i pójść na zabawę, zdecydował Jan B. Oczywiście nie było to polecenie o randze rozkazu i Wacław C. miał prawo, a nawet obowiązek go nie wykonać, ponieważ czyn miał charakter wyraźnie przestępny. Rzecz jednak w tym, że oskarżony bez Jana B. nie miał już możliwości wykonania zadania służbowego i dlatego nie można mu przypisać winy za jego niewykonanie. Wacław C. wykazał zresztą dużo dobrej woli co do wykonania obowiązku kontroli posterunków, skoro przypominał o tym Janowi B.Nie jest słuszna skarga rewizyjna obrońcy, gdy żąda uniewinnienia oskarżonego z zarzutu popełnienia przestępstwa określonego w art. 148 § 1 k.k.W.P. z tego względu, że działał on w obronie koniecznej, przy czym zamach na niego miał polegać na odebraniu mu broni. Koncepcji obrońcy przeczą zeznania świadka F. Świadek F. jest żołnierzem i zeznania jego świadczą raczej o przychylnym nastawieniu do oskarżonego. Na zabawie nie należał on do grupy osób atakujących oskarżonego, był raczej neutralny. Jeżeli w tych warunkach uznał on za konieczne wyrwanie oskarżonemu magazynka z chwilą, gdy zobaczył, że oskarżony ładuje broń, to jest to dowodem, że sytuacja nie uzasadniała użycia broni. Przyjmując nawet, że oskarżony był zagrożony, należy uznać, że nie było podstaw do użycia czy grożenia napastnikom bronią, skoro oskarżony miał możność schronienia się w mieszkaniu K., dokąd bezpiecznie zaprowadził inne osoby.Sąd Najwyższy nie podziela wypowiadanego niekiedy w doktrynie poglądu, że istnienie możliwości uniknięcia zamachu przez nieznaczne chociażby wycofanie się z miejsca zagrożenia nie powinno być brane pod uwagę przy ocenie adekwatności zastosowanych aktywnych środków obrony. Niewątpliwie, prawo do wolności każdego człowieka uzasadnia prawo do nieustępowania przed agresją i odparcia jej w drodze zastosowania koniecznego aktywnego działania. W razie napaści nie można żądać od napadniętego, by uciekał, a nie bronił się przed napaścią w sposób aktywny. Jeżeli jednak do uniknięcia zamachu wystarczy jedynie się odsunąć, to byłoby przekroczeniem granic prawa do obrony, gdyby napadnięty zastosował nierównie drastyczniejsze i niebezpieczniejsze w skutkach środki obrony.Taka sytuacja zachodzi właśnie po stronie oskarżonego Wacława C., który odprowadził inne osoby do mieszkania K. w momencie, gdy istniał już stan zagrożenia, lecz sam nie zdecydował się na uniknięcie tego zagrożenia przez wejście do mieszkania, tak jak to zrobili inni. Uzasadnia to odrzucenie koncepcji obrońcy o działaniu w obronie koniecznej. Można tu mówić jedynie o przekroczeniu granic obrony koniecznej, co także uzasadnia potrzebę złagodzenia kary.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 130 § 1 KKart. 53 § 1 KKart. 148 § 1 KKart. 265art. 203 § 1art. 3§ 1

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 17.07.2026.