I K 292/50

WyrokIzba Karna1951-02-15

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy naruszenie okólników i instrukcji służbowych, w szczególności dotyczących rejonizacji i klasyfikacji towarów deficytowych, stanowi samoistne przestępstwo gospodarcze, czy też konieczne jest ustalenie, czy takie postępowanie godziło w interes publiczny?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że samo formalne przestrzeganie lub naruszenie dyrektyw i instrukcji służbowych nie przesądza o istnieniu znamion przestępstwa karnego. Kluczowe jest ustalenie, czy czyn sprawcy i jego zamiar godziły w interes publiczny. "Podstawianie" treści okólnika w miejsce dyspozycji przepisu karnego jest uproszczeniem procesu karnego i może prowadzić do błędnego rozpoznania istoty przestępstwa. Przestępstwo karne jest zjawiskiem społecznym innej jakości niż naruszenie okólnika, choć te zjawiska mogą się pokrywać.
Stan faktyczny
Oskarżeni Jerzy S. i Leon G. zostali skazani za szkodnictwo gospodarcze polegające na zaopatrywaniu prywatnego sektora handlowego w towary deficytowe ponad normę oraz naruszeniu zasady rejonizacji przez sprzedaż towarów kupcom nieuprawnionym. Dodatkowo Leon G. został skazany za sprzedaż towarów, do których jego hurtownia nie była upoważniona. Oskarżeni kwestionowali przyjętą przez sąd treść pojęcia "deficytowości" i prawidłowość kwalifikacji towarów. Podnosili również, że okólnik wprowadzający zasadę rejonizacji nie był jednoznaczny i istniał okres przejściowy.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok w części dotyczącej skazania oskarżonych Leona G. i Jerzego S. i sprawę w tym zakresie przekazał Sądowi Wojewódzkiemu do ponownego rozpoznania.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia J. Potępa; Sędziowie: A. Bachrach (sprawozdawca), A. Dąb; Prokurator: J. Markowicz.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie Jerzego S. i Leona G. oskarżonych z art. 41 § 1 m.k.k., po rozpoznaniu rewizji oskarżonych od wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dniu 18 września 1950 r., na podstawie art. 375 i 488 k.p.k. uchylił zaskarżony wyrok w części dotyczącej skazania oskarżonych Leona G. i Jerzego S. i sprawę w tym zakresie przekazał Sądowi Wojewódzkiemu do ponownego rozpoznania.Uzasadnienie faktyczneRewizje oskarżonych zarzucają między innymi:1)brak ustalenia przez Sąd Apelacyjny obiektywnej szkody dla interesu publicznego w zakresie planowego rozdziału towarów między ludność jak również brak dowodów dla ustalenia przypisanej oskarżonemu winy nieumyślnej,2)pominięcie dowodów obalających drugi zarzut postawiony oskarżonemu, a w szczególności okólnika z dn. 6 lipca 1948 r., który dopiero kategorycznie wprowadził zasadę rejonizacji,3)wadliwość opinii biegłych, która, po pierwsze, przyjmuje błędne kryterium "deficytowości" towarów, a po wtóre, sztucznie zwiększa procent towarów uznanych za deficytowe przez mechaniczny podział czasokresu operacji z pominięciem, iż obliczenie stosunku procentowego towarów deficytowych do pozostałych miało charakter ciągły.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy wyraził, między innymi, następujące poglądy prawne:Oskarżonemu Leonowi G. i Jerzemu S. Sąd Apelacyjny przypisał szkodnictwo gospodarcze, ścigane na podstawie art. 41 m.k.k., a polegające na:a)zaopatrywaniu w pierwszej połowie roku 1948 prywatnego sektora handlowego w towary włókiennicze, tzw. "deficytowe", w rozmiarze przekraczającym dopuszczalne normy,b)naruszeniu zasady rejonizacji przez sprzedawanie towarów wyżej wymienionych kategorii, kupcom nie uprawnionym do zaopatrywania się w kierowanej przez oskarżonych hurtowni;ponadto zaś oskarżonemu Leonowi G. Sąd Apelacyjny przypisałc)sprzedawanie asortymentu towarów, do sprzedaży których kierowana przezeń hurtownia nie była upoważniona, wobec wyłączności sprzedaży tych towarów zastrzeżonej dla innych hurtowni.Co się tyczy zarzutu pierwszego - oskarżeni zakwestionowali przyjętą przez akt oskarżenia treść pojęcia "deficytowości" tłumacząc się, iż sprzedawane przez nich towary nie były deficytowe w prawidłowym rozumieniu tego pojęcia. Po pierwsze - jak bronią się oskarżeni - zakwalifikowanie towarów do kategorii "deficytowych" lub "nadwyżkowych" należało do nich jako dyrektorów hurtowni. Po wtóre - kwalifikowali oni towary prawidłowo, kierując się nie tylko nomenklaturą surowca, lecz i gatunkiem, jakością oraz "chodliwością" towaru w konkretnych warunkach miejsca, czasu i stopnia organizacji hurtowni, przez nich zarządzanej.Oskarżeni podjęli - jak z powyższego widać - obronę nie na płaszczyźnie formalnej zgodności ich postępowania z ogólnikami wydanymi w tej kwestii, lecz w płaszczyźnie materialnej treści ich działalności, w płaszczyźnie meritum tej działalności.Obrona taka powinna być przez sąd orzekający rozważona i odparta materiałem dowodowym lub też uznana za uzasadnioną.Pod tym kątem widzenia nie można uznać za wystarczające ograniczenie dowodów w sprawie niniejszej do formalno-logicznej interpretacji okólników i arytmetycznego ustalenia procentowego stosunku sprzedanych towarów bawełnianych i jedwabnych do wartości ogólnej puli zakupu.Instrukcje i okólniki stanowią, oczywiście, bardzo poważny element dowodowy w sprawie i pominięcie ich w tym charakterze byłoby jaskrawym błędem, lecz równocześnie nie wyczerpują one materiału dowodowego i nie przesądzają wyłącznie o istnieniu lub braku znamion przestępstwa w postępowaniu oskarżonych.Zgodność albo niezgodność postępowania z okólnikami i instrukcjami służbowymi nie w każdym przypadku stanowi o istnieniu przestępstwa karnego. W pewnych przypadkach "przestępstw gospodarczych" formalne przestrzeganie dyrektyw i instrukcji może nie usprawiedliwiać oskarżonego co do popełnienia przestępstwa karnego, w innych - nie przesądzać o istnieniu znamion przestępstwa karnego w postępowaniu sprzecznym z okólnikami. Rozstrzygający jest stosunek czynu i zamiaru sprawcy (stanowiącego element dyspozycji przestępstwa) do interesu publicznego. To też "podstawianie" niejako w miejsce dyspozycji przepisu karnego treści okólnika jest symplifikowaniem sądowego procesu karnego i sprowadzać może rozpoznanie istoty przestępstwa karnego na manowce formalizmu.Przestępstwo karne jest zjawiskiem społecznym innej jakości aniżeli naruszenie okólnika, choć często to ostatnie pokrywa się z pojęciem przestępstwa karnego albo stanowi jego główny element.W sprawie niniejszej Sąd Apelacyjny ustalił, iż wchodzące w grę okólniki, na których naruszeniu przez oskarżonych została oparta teza oskarżenia, są pod względem zarówno treści jak i terminologii niejednolite, co powoduje ich niejasności i wątpliwości "interpretacyjne". W tej materii Sąd powołuje się na zeznanie świadka R., od kilku lat pracownika Centrali Tekstylnej, a obecnie jej dyrektora naczelnego, który to świadek w nie mniejszym stopniu aniżeli świadek M. posiada cechy świadka - biegłego. Tym więcej zatem, wobec niejasności treści wymienionych instrukcyj oraz wątpliwości co do ich trafności, nie można oceniać postępowania oskarżonych tylko w płaszczyźnie jego zgodności z tymi dokumentami. Postępowanie dowodowe powinno było pójść po linii konkretnego ustalenia na podstawie dokumentacji hurtowni, jakie towary i w jakim czasie były sprzedawane kupcom prywatnym i zasięgnięcia opinii znawców co do tego, czy operacje oskarżonych kolidowały z właściwie pojętymi interesami powierzonej im placówki państwowej lub przeważającymi interesami polityki handlowej, prowadzonej w owym okresie przez Państwo. W braku takich dowodów - narzut rewizji oskarżonego S. co do ekspertyzy biegłych M. i O. należy uznać za trafny. Należy też uznać, iż w uzasadnieniu wyroku Sądu Apelacyjnego tkwią sprzeczności. Po pierwsze: Sąd Apelacyjny ustala, iż okólniki nie zawierały jasnego i niewątpliwego określenia jedwabiu i bawełny "w ogóle" jako towarów deficytowych, z drugiej zaś strony - obliczenia biegłych M. i O., na których oparty został wyrok w sprawie, przyjmują jedwab i bawełnę "w ogóle" jako towary deficytowe. Po wtóre - Sąd Apelacyjny poddaje surowej krytyce ekspertyzę biegłego M., która mimo jaskrawych błędów legła u podstawy oskarżenia w sprawie niniejszej, z drugiej zaś strony - temuż biegłemu, przy udziale drugiego biegłego niefachowca, zleca w toku przewodu sądowego przeprowadzenie ponownej ekspertyzy.Należy zauważyć, że sporządzane przez urzędników kontroli protokoły kontroli stanowiące dowód w sprawie karnej, w razie poważnych zarzutów podnoszonych przez oskarżonych, powinny być, z reguły, poddane ocenie biegłych sądowych posiadających przygotowanie i kwalifikacje co najmniej takie, jakie posiadają kontrolerzy - świadkowie występujący w sprawie. Nadanie natomiast świadkom - kontrolerom tego rodzaju charakteru biegłych sądowych może mieć miejsce w przypadkach, gdy materiał kontroli nie budzi wątpliwości. W sprawie niniejszej nie można uznać za uzasadnione uznanie świadka M. za biegłego, skoro Sąd Apelacyjny ocenił jego pierwotną ekspertyzę jako rażąco błędną.W tym stanie rzeczy uznać należy, iż wyrok oparty został na wadliwej i niepełnej ekspertyzie biegłych, a zatem powinien być w tej części uchylony.Również i co do drugiego czynu przypisanego oskarżonym Sąd nie odparł obrony oskarżonych, którzy powołują się na spowodowane i uzasadnione koniecznością gospodarczą kontynuowanie w sporadycznych przypadkach sprzedaży na terenie województwa warszawskiego (już po dokonaniu podziału terytorialnego hurtowni), a to z uwagi na stan zaopatrzenia hurtowni w momencie jej podziału w towary przeznaczone dla "prowincji".Istota rzeczy leży w tym, jakie konkretnie transakcje sprzedaży poza m. Warszawą zostały przez oskarżonych przeprowadzone i czy transakcje te w świetle panujących wówczas warunków i pojęć godziły w interes publiczny w zakresie planowego podziału towarów.Motywy wyroku oparte na przesłance, iż sam fakt rejonizacji i podziału hurtowni przesądza o natychmiastowej realizacji zamierzonej polityki dystrybucyjnej i ma działanie "automatyczne" są nie przekonywające i obrony oskarżonych w sprawie niniejszej nie odpierają. Abstrakcyjno-logiczne rozumowanie nie może zastąpić konkretnej analizy i ustaleń faktycznych w przedmiocie tego, od kiedy każda z wydzielonych hurtowni miała realne możliwości ograniczenia sprzedaży do swego terytorium i czy w okresie realizowania "rejonizacji" nie było stadium przejściowego, dopuszczającego jeszcze wyjątki od wprowadzanej w życie zasady. Powołany przez Sąd okólnik z dnia 6 lipca 1948 r. zdaje się właśnie świadczyć o istnieniu takiej sytuacji przejściowej. Wszelkie przeto mechaniczne i abstrakcyjne rozumowanie krańcowe, iż zasada rejonizacji została zrealizowana bądź już od 1 stycznia 1948 roku, bądź dopiero od 6 lipca 1948 roku, jest wadliwe. Fakt, czy oskarżeni w okresie od 1 stycznia 1948 roku do 6 lipca 1948 roku nadużyli sytuacji okresu przejściowego dla dokonywania transakcji gospodarczo szkodliwych, czy też w ramach tego okresu prowadzili celową i zasadną politykę sprzedaży - wymaga ustalenia Sądu.I w tej materii przeto - jak co do zarzutu pierwszego - prawdy materialnej szukać należy nie w drodze spekulatywnych rozumowań, lecz w drodze ujawnienia faktów i zastosowania do nich należytych kryteriów oceny.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 41 § 1art. 375art. 41§ 1

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 22.07.2026.