I K 41/51

WyrokIzba Karna1951-03-02

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy członkowie zarządu spółdzielni ponoszą odpowiedzialność karną za niedopełnienie obowiązków w zakresie ochrony mienia przed pożarem, nawet jeśli bezpośrednia przyczyna pożaru jest nieznana lub niezależna od ich działań?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że członkowie zarządu spółdzielni ponoszą odpowiedzialność karną na podstawie art. 286 § 1 k.k. za narażenie powierzonego im mienia na niebezpieczeństwo pożaru, nawet jeśli bezpośrednia przyczyna pożaru nie została jednoznacznie ustalona lub wynikała z innych przyczyn. Odpowiedzialność ta wynika z lekceważącego stosunku do niebezpieczeństwa, tolerowania wadliwych warunków (np. magazyn łatwopalnych materiałów pod wspólnym dachem ze składem zboża, wadliwy piecyk) oraz braku odpowiedniego sprzętu przeciwpożarowego, co powiększyło skutki pożaru. Podział funkcji w zarządzie nie zwalnia członków z podstawowego obowiązku nadzoru nad bezpieczeństwem mienia.
Stan faktyczny
Oskarżeni, będący członkami zarządu gminnej spółdzielni Samopomocy Chłopskiej, zostali oskarżeni o niedopełnienie obowiązków w zakresie zabezpieczenia mienia spółdzielni przed pożarem. W szczególności tolerowali magazyn łatwopalnych materiałów pod wspólnym dachem ze składem zboża oraz dopuścili do korzystania z wadliwego piecyka. Sąd Najwyższy uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego w części dotyczącej oskarżonych Marii M., Władysława R. i Antoniego Z., uznając ich winnymi popełnienia przestępstwa z art. 286 § 1 i § 3 k.k. w różnym stopniu.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego w części dotyczącej oskarżonych Marii M., Władysława R. i Antoniego Z., uznał ich za winnych popełnienia przestępstw z art. 286 § 1 i § 3 k.k. i wymierzył im kary pozbawienia wolności oraz aresztu.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia A. Bachrach (sprawozdawca); Sędziowie: Z. Chełmicki, S. Rybczyński; Prokurator: H. Rajzman.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie Marii M., Władysława R., Antoniego Z. i in., oskarżonych z art. 286 § 1 k.k., po rozpoznaniu rewizji oskarżonych od wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 12 września 1950 r., na podstawie art. 375, 383 pkt 3, 388 i 459 k.p.k. uchylił wyrok co do oskarżonych Marii M., Władysława R. i Antoniego Z. i uznał oskarżonych Marię M. i Władysława R. za winnych popełnienia przestępstwa z art. 286 § 1 k.k. polegającego na tym, że w roku 1949 do 20 stycznia 1950 r. pierwsza jako przewodnicząca zarządu gminnej spółdzielni Samopomocy Chłopskiej w C., drugi zaś jako członek tego zarządu nie dopełnili ciążących na nich obowiązków zabezpieczenia powierzonego ich pieczy mienia spółdzielni przed niebezpieczeństwem pożaru przez tolerowanie magazynu - warsztatu samochodowego z materiałami łatwopalnymi pod wspólnym dachem ze składem zboża, oraz dopuszczenie do korzystania w tych warunkach z jaskrawie wadliwego piecyka zagrażającego wybuchem pożaru, i za ten czyn skazał Marię M. na jeden rok więzienia, Władysława R. zaś na jeden rok i sześć miesięcy więzienia; oskarżonego Antoniego Z. uznał za winnego przestępstwa z art. 286 § 3 k.k. polegającego na tym, iż jako członek zarządu wyżej wymienionej spółdzielni nie przeciwdziałał temu stanowi rzeczy - chociaż mógł i powinien był przewidzieć niebezpieczeństwo pożaru - i za ten czyn skazał go na sześć (6) miesięcy aresztu.Uzasadnienie faktyczneRewizja oskarżonej Marii M. zarzuca, między innymi, błędną ocenę okoliczności faktycznych przyjętych za podstawę wyroku, w szczególności - nieuwzględnienie, że materiał dowodowy zebrany na przewodzie sądowym nie pozwala na przypisanie oskarżonej działania umyślnego.Rewizja oskarżonego Antoniego Z. zarzuca pominięcie przez Sąd dowodu z protokołu posiedzenia Zarządu z dn. 16.VII 1949 r. zawierającego podział funkcji między oskarżonymi, z którego to podziału wynika, iż do oskarżonego Z. należały czynności handlowe, nie zaś administracyjne, a ponadto że oskarżony Z. faktycznie obowiązki swe pełnił poza pomieszczeniem spółdzielni i nie miał ani nie mógł mieć wpływu na sprawy administracyjne oraz zaopatrzenie spółdzielni w sprzęt przeciwpożarowy.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy wyraził, między innymi, następujące poglądy prawne:Wina oskarżonych M., R., i Z. (i to nierówna co do rodzaju i stopnia) polega na wysoce niegospodarnym i lekceważącym stosunku do powierzonego im majątku spółdzielczego i narażeniu majątku tego na niebezpieczeństwo.Na podstawie wyjaśnień oskarżonych oraz zeznań świadka J. Sąd Najwyższy ustalił, iż oskarżeni R. i Z. wiedzieli o zainstalowaniu wadliwego piecyka w magazynie znajdującym się pod wspólnym dachem ze składem zboża, przy czym oskarżony R. dawał węgiel do palenia w tymże piecyku. O piecyku tym - jak wynika z wyjaśnień oskarżonego R., znajdujących oparcie w całokształcie materiału - wiedziała i oskarżona M., lecz fakt ten zlekceważyła.Jakkolwiek brak podstaw do ustalenia bezpośredniej przyczyny pożaru, a co za tym idzie - do wyłączenia, iż pożar wybuchł wskutek nieostrożności G. i K. i to niezależnie od jakości zainstalowanego piecyka - to jednak: 1) lekceważący stosunek do niebezpieczeństwa pożaru ze strony zarządu spółdzielni musiał wpływać demoralizująco na niższych pracowników spółdzielni i demobilizować ich uwagę oraz poczucie odpowiedzialności w tym kierunku, 2) lekkomyślne i niegospodarne tolerowanie pod wspólnym dachem łatwopalnego magazynu samochodowego i składu zboża znacznie powiększyło skutki wybuchłego pożaru, 3) brak dostatecznego sprzętu przeciwpożarowego miał wpływ na skutki pożaru. Zarząd spółdzielni powinien był bezwzględnie postarać się o taki sprzęt, skoro już, z tych czy innych powodów, tolerował dyslokację urządzeń spółdzielni i związane z tym szczególne niebezpieczeństwo pożaru.Wszystko to świadczy o tym, że zarząd spółdzielni jako taki, a jego członkowie osobiście w różnym stopniu nie dopełnili swego podstawowego obowiązku troski o bezpieczeństwo powierzonego im mienia ze szkodą dla interesu publicznego, co wypełnia stan faktyczny przestępstwa z art. 286 k.k.Pod tym względem nie ma znaczenia obrona oskarżonych co do protokolarnego podziału funkcji między członkami zarządu (oskarżony Z.) ani co do przeciążenia pracą w spółdzielni (oskarżona M.).Ogólny nadzór nad bezpieczeństwem mienia spółdzielczego i ochrona tegoż mienia przed pożarem, kradzieżą, zniszczeniem, zalewem itp. stanowi elementarny obowiązek zarządu spółdzielni jako całości, a przede wszystkim - jego przewodniczącego, żaden podział czynności między członkami zarządu jak również zajęcia poszczególnych członków zarządu nie zwalniają ich od tego podstawowego obowiązku.Wszyscy oskarżeni w sprawie niniejszej mieli świadomość istniejącego stanu rzeczy i żaden z nich nie przeciwdziałał temu. Przecie wszystkim obowiązany był do tego oskarżony R., który faktycznie (i zgodnie z formalnym podziałem czynności członków zarządu spółdzielni) zajmował się stroną gospodarczo-administracyjną spółdzielni. Na oskarżonym R. ciążył obowiązek zaopatrzenia; on brał udział z ramienia spółdzielni w konferencjach poświęconych niebezpieczeństwu pożarowemu; do niego zwracali się przede wszystkim pracownicy spółdzielni w sprawie pieca, węgla itp. Oskarżony R. ponosi zatem winę największą, co znajduje swój wyraz w wymiarze kary.Drugie miejsce, pod względem stopnia zawinienia i odpowiedzialności, zajmuje oskarżona M. Oskarżona M. jako przewodnicząca zarządu miała obowiązek, w zakresie najogólniej pojętego nadzoru, znać istniejący w spółdzielni stan niebezpieczeństwa i przeciwdziałać mu. Żadne inne obowiązki nie zwalniały przewodniczącej spółdzielni od tego bezpośredniego i osobistego obowiązku.Najmniejszą winę ponosi oskarżony Z. Jak wynika z materiału dowodowego, zajmował się on czynnościami handlowymi, a mianowicie skupem zboża poza spółdzielnią oraz gospodarstwami rolnymi. Dostarczał do spółdzielni zboże, lecz warunki przechowywania tego zboża i jego zabezpieczenie wchodziły już raczej w zakres czynności administracyjno-gospodarczych.Wina oskarżonego polegała na tym, że jako członek zarządu spółdzielni, mimo iż nie wynikało to z jego bezpośrednich obowiązków służbowych, nie przeciwstawiał się, lecz bezczynnie tolerował znaną mu z osobistych obserwacji i wiadomości panująca. w spółdzielni niegospodarność, zagrażającą bezpieczeństwu jej mienia, na straży którego stoi zarząd spółdzielni.Wina oskarżonego R. wiąże się przede wszystkim z niedopełnieniem przezeń jego bezpośrednich obowiązków służbowych i to tym więcej, że był on zarazem członkiem zarządu spółdzielni.Wina oskarżonej M., jako przewodniczącej spółdzielni wiąże się z jej szczególnym obowiązkiem ogólnego nadzoru.Wina natomiast oskarżonego Z. wiąże się z jego przynależnością do zarządu spółdzielni i jego niedbalstwem czy też lekkomyślnością na tym stanowisku.Z uwagi na powyższe Sąd Najwyższy uznał za właściwe przypisanie oskarżonemu Z. winy nieumyślnej, polegającej na nieprzewidywaniu szkody, którą jako członek zarządu powinien był przewidywać, i za to wymierzył mu karę w ramach art. 286 § 3 k.k.Sąd Najwyższy zwraca przy tym uwagę na wadliwość rozumowania Sądu Apelacyjnego w części dotyczącej wymiaru kary oskarżonemu Z.Wybór rodzaju i wysokości represji karnej w stosunku do winnego nie może być wyrazem całkowicie swobodnego uznania sędziowskiego, lecz pozostawać musi w zgodzie z wymaganiami art. 54 k.k., a brak współmierności kary do winy stanowi ważną przyczynę rewizyjną (art. 371 pkt 4 k.p.k.). Przy wymiarze kary sąd obowiązany jest w szczególności do zachowania zasady stosunkowości, wyrażającej się w tym, iż różnym oskarżonym w tej samej sprawie sąd powinien, w zasadzie, wymierzać karę proporcjonalną do przypisanych im przestępstw.Nie narusza to zasady indywidualizacji kary tak w kierunku jej złagodzenia jak i obostrzenia ze względu na osobę sprawcy, okoliczności czynu itp., jednakże odchylenie sądu od zasady stosunkowości wymaga uzasadnienia i to prawidłowego uzasadnienia.Przy wymiarze kary w sprawie niniejszej Sąd przypisując oskarżonemu Z. ten sam rodzaj winy co i oskarżonym M. oraz R. wymierzył mu karę surowszą niż pozostałym oskarżonym.Abstrahując od konstrukcji winy oskarżonego Z. przyjętej przez Sąd Apelacyjny (którą Sąd Najwyższy zmienił) stwierdzić należy, iż wymiar kary w stosunku do tego oskarżonego nawet w granicach własnych ustaleń Sądu Apelacyjnego, jest nieuzasadniony i oparty na błędnym rozumowaniu.Sąd Apelacyjny uzasadniając surowszy wymiar kary wobec oskarżonego Z. przytacza jako okoliczności obciążające, między innymi: 1) przynależność partyjną oskarżonego, 2) nieuznanie przez niego swojej winy przed sądem.Przynależność partyjna oskarżonego nie jest oczywiście czynnikiem obojętnym dla oceny jego osobowości i przypisanego mu postępowania, lecz przyjęcie przez sąd przynależności partyjnej oskarżonego w tej postaci, że "jako jedyny człowiek partyjny w zarządzie powinien był więcej niż pozostali członkowie zarządu dbać o dobro spółdzielni" - jest upraszczaniem i wypaczaniem związku, jaki zachodzić może między przynależnością partyjną lub bezpartyjnością oskarżonego a jego odpowiedzialnością karną.Przynależność oskarżonego do Partii mogłaby mieć wpływ na orzeczenie o winie lub karze wtedy tylko, gdyby Sąd w sposób konkretny ustalił, jaki związek zachodzi między przynależnością oskarżonego do Partii a popełnionym przezeń przestępstwem albo w jaki sposób oskarżony nadużył swej przynależności do Partii przy popełnieniu przestępstwa itp.Samo jednak nagie ustalenie przynależności partyjnej oskarżonego, posiadające charakter informacji ankietowej, ujmowane przez Sąd "abstrakcyjnie" - bez powiązania z analizą konkretnego materiału sprawy - nie może stanowić oczywiście żadnej okoliczności obciążającej podobnie jak bezpartyjność oskarżonego nie mogłaby sama przez się stanowić okoliczności łagodzącej.Sąd obowiązany jest stosować równą miarę prawa i sprawiedliwości w stosunku do obywateli bez względu na ich przynależność partyjną. Przynależność partyjna nie może tworzyć przywileju dla oskarżonego przy wymiarze kary ani też pogarszać jego położenia prawnego ("privilegium odiosum"). Błędne i niewychowawcze (patrz art. 3 prawa o u.s.p.) jest też umniejszanie przez Sąd stopnia odpowiedzialności obywateli bezpartyjnych za wadliwie wykonywaną przez nich pracę na stanowiskach członków zarządu spółdzielni.Niemniej wadliwa jest i druga przesłanka obciążająca, zdaniem Sądu, winę oskarżonego, a mianowicie, "nieuznanie swojej winy". Sąd Apelacyjny za okoliczność obciążającą przyjmuje to, że oskarżony "winy swojej do końca nie uznał".Takie stanowisko Sądu przy wymiarze kary godzi w podstawowe prawo oskarżonego do obrony. Uznanie swojej winy jest zresztą nie tylko aktem woli, lecz przede wszystkim aktem moralno-intelektualnym; świadomość własnej winy lub błędu nie zawsze przychodzi w momencie, gdy czyjąś winę lub błąd uświadamiają sobie inne osoby. Proces sądowy, wyrok i jego uzasadnienie powinny właśnie kształtować świadomość oskarżonego i środowiska społecznego w kierunku krytycznej i samokrytycznej oceny postępowania. Obarczanie natomiast oskarżonego winą za brak świadomości swojej winy jest nielogiczne i niehumanitarne. Sąd może w uzasadnionych przypadkach za okoliczność łagodzącą poczytać oskarżonemu przyznanie się do czynu i szczere uznanie swojej winy (gdy np. oskarżony wyjaśnieniami swymi ułatwił przebieg śledztwa albo po dokonaniu przestępstwa dał nie budzący wątpliwości dowód skruchy itp.), lecz odwrotnie - brak tych elementów nie może być poczytany oskarżonemu w sposób "absolutny" za okoliczność obciążającą. Natomiast w konkretnych przypadkach, jak np. kłamliwe przerzucanie przez oskarżonego odpowiedzialności na inne osoby i przyczynianie im w ten sposób dolegliwości, może być uznane przez sąd za okoliczność obciążającą.W każdym jednak razie zachowanie się oskarżonego, czy to przyjęte za obciążające jego winę, czy też za łagodzące ją - musi być przedmiotem konkretnej oceny sądu, nie zaś oderwanych od sprawy spekulacji myślowych. (...)

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 286 § 1 KKart. 375art. 286 § 3 KKart. 286 KKart. 54 KKart. 371 pkt 4 KPKart. 3§ 1§ 3

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 20.07.2026.