II KR 163/68

WyrokIzba Karna1968-12-13

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy podział jednej sprawy karnej na dwa odrębne postępowania sądowe, w sytuacji gdy każdy z oskarżonych popełnił jedno przestępstwo ciągłe, stanowi naruszenie prawa procesowego?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że wniesienie dwóch aktów oskarżenia w sprawie, w której toczyło się jedno śledztwo, było dopuszczalne, o ile każdy z oskarżonych odpowiadał za jedno przestępstwo ciągłe. Podział taki jest prawidłowy, gdy poszczególni uczestnicy grupy przestępczej, z których każdy popełnił jedno przestępstwo ciągłe, zostają objęci odrębnymi aktami oskarżenia. Niedopuszczalny jest natomiast podział, w wyniku którego jeden oskarżony odpowiadałby w dwóch sprawach za część czynów stanowiących jedno przestępstwo ciągłe, gdyż byłoby to sprzeczne z zasadą ne bis in idem.
Stan faktyczny
W sprawie rozpatrywano rewizje od wyroku Sądu Wojewódzkiego we Wrocławiu, który skazał grupę osób za nadużycia w Zakładach Mięsnych. Oskarżeni zarzucali m.in. obrazę prawa procesowego przez podział sprawy na dwa postępowania, nierzetelną ocenę dowodów oraz naruszenie zasady bezpośredniości. Sąd Najwyższy analizował również zarzuty dotyczące kwalifikacji prawnej czynów i wysokości zasądzonych kar.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy w części dotyczącej Irminy G. uchylił zaskarżony wyrok i oskarżoną uniewinnił. W części dotyczącej Piotra H. zmienił wyrok w orzeczeniu o karze grzywny, łagodząc ją. W pozostałej części zaskarżony wyrok utrzymał w mocy.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia Z. Kubec (sprawozdawca),Sędziowie: M. Budzianowski, Z. Nyczaj.Prokurator Prokuratury Generalnej: W. Gawlikowski.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie Jana S., Stefana M. i Mieczysława M., oskarżonych z art. 2 § 2 lit. a) ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. (Dz. U. Nr 36, poz. 228) w związku z art. 1 § 1 lit. b) ustawy z dnia 21 stycznia 1958 r. (Dz. U. Nr 4, poz. 11), Piotra H., oskarżonego z art. 2 § 2 lit. a) ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. w związku z art. 1 § 1 lit. a) ustawy z dnia 21 stycznia 1958 r., Ryszarda Romana S., oskarżonego z art. 2 § 2 lit. a) ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. w związku z art. 1 § 1 lit. b) ustawy z dnia 21 stycznia 1958 r., Antoniego M., oskarżonego z art. 2 § 2 lit. a) ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r., Franciszka M., Franciszka K. i Elli B., oskarżonych z art. 2 § 2 lit. a) ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. w związku z art. 1 § 1 lit. b) ustawy z dnia 21 stycznia 1958 r., Irminy G., oskarżonej z art. 2 § 2 lit. a) ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r., po rozpoznaniu rewizji założonej przez prokuratora co do oskarżonych Ryszarda Romana S. i Antoniego M. oraz rewizji wszystkich oskarżonych od wyroku Sądu Wojewódzkiego we Wrocławiu z dnia 5 kwietnia 1968 r., na podstawie art. 375, 383 pkt 3, 384 pkt 2, 388 § 1 k.p.k.:1) w części dotyczącej oskarżonej Irminy G. uchylił zaskarżony wyrok i oskarżoną Irminę G. z zarzucanego jej czynu uniewinnił (...);2) w części dotyczącej oskarżonego Piotra H. zmienił tenże wyrok w orzeczeniu o karze grzywny w ten sposób, że karę grzywny złagodził do 20 000 zł z zamianą w razie nieuiszczenia jej w terminie na więzienie, przyjmując jeden dzień więzienia za równoważnik 100 zł;3) w pozostałej części zaskarżony wyrok utrzymał w mocy (...).Uzasadnienie faktyczneSąd Najwyższy wyraził następujący pogląd prawny: Na wstępie należy ustosunkować się do trzech kwestii podniesionych w rewizjach oskarżonych:1) Podnoszone niemal przez wszystkich oskarżonych zarzuty co do dokładności wyliczeń dokonanych przez biegłych S. i J. są o tyle bezprzedmiotowe, że Sąd Wojewódzki swe ustalenia co do ilości zagarniętej przez poszczególnych oskarżonych masy mięsno-tłuszczowej oparł na wyjaśnieniach tychże oskarżonych, a nie zaś na wyliczeniach dokonanych przez biegłych.2) Zarzuca się w rewizjach obrazę prawa procesowego przez mechaniczny podział jednej sprawy, w której toczyło się jedno śledztwo, na dwa procesy przed Sądem Wojewódzkim we Wrocławiu, prowadzone w niniejszej sprawie i w sprawie IV K 24/67.Zarzuty te nie są słuszne. Wbrew bowiem wywodom rewizji wniesienie przez prokuratora w sprawie nadużyć w Zakładach Mięsnych w J., w której toczyło się jedno śledztwo, dwóch aktów oskarżenia było dopuszczalne. Zarzut jakoby w ten sposób podzielono jedno przestępstwo ciągłe na dwa przestępstwa, jest całkowicie błędny. Każdy z występujących w niniejszej sprawie oskarżonych jest oskarżony o dokonanie jednego przestępstwa ciągłego, polegającego na działaniu w zorganizowanej grupie przestępczej z osobami wymienionymi w akcie oskarżenia w tej sprawie oraz z innymi osobami objętymi odrębnym postępowaniem w sprawie IV K 24/67.W zorganizowanej grupie przestępczej na terenie Zakładów Mięsnych w J. brało udział wiele osób. Ze względu na szeroki zakres ujawnionych nadużyć i znaczną liczbę osób postawionych w stan oskarżenia może być celowy podział sprawy przez wniesienie dwóch lub nawet więcej aktów oskarżenia. Podział taki będzie prawidłowy, jeżeli część uczestników grupy przestępczej, z których każdy dopuścił się jednego przestępstwa ciągłego, zostanie objęta jednym aktem oskarżenia, pozostała zaś część uczestników tej grupy, z których każdy dopuścił się również jednego przestępstwa ciągłego, zostanie objęta drugim aktem oskarżenia. Tak właśnie postąpiono w niniejszej sprawie. Niedopuszczalny natomiast jest taki podział sprawy, w wyniku którego jeden oskarżony odpowiadałby w dwóch sprawach, w każdej za cześć czynów przestępnych stanowiących jedno przestępstwo ciągłe. Podział taki byłby sprzeczny z zasadą ne bis in idem.3) Nie jest też słuszny podniesiony niemal we wszystkich rewizjach zarzut błędnej oceny przez danie wiary wyjaśnieniom składanym przez oskarżonych w toku śledztwa, odmówienie zaś wiary wyjaśnieniom ich z rozprawy. Nie jest też słuszny zarzut jakoby została naruszona przez Sąd Wojewódzki zasada bezpośredniości z tego powodu, że Sąd ten oparł swe ustalenia na wyjaśnieniach, które oskarżeni składali w toku śledztwa z pominięciem ich wyjaśnień składanych w czasie rozprawy.Jak bowiem wynika z protokołu rozprawy Sąd Wojewódzki - po stwierdzeniu, że poszczególni oskarżeni złożyli na rozprawie inne wyjaśnienia niż w postępowaniu poprzednim - odczytał na rozprawie stosownie do przepisu art. 299 § 4 k.p.k. protokoły wszystkich przesłuchań tych oskarżonych w toku śledztwa, żądając od każdego z oskarżonych po każdym odczytanym protokole wyjaśnienia przyczyny stwierdzonych rozbieżności. Tak samo postąpił Sąd Wojewódzki co do tych świadków, których zeznania z rozprawy różniły się od ich zeznań ze śledztwa (art. 299 § 1 k.p.k.).Z uzasadnienia zaś zaskarżonego wyroku, bardzo obszernego (256 stron maszynopisu), wynika, że Sąd Wojewódzki poddał wnikliwej ocenie wszystkie przesłuchania oskarżonych i świadków, zarówno ze śledztwa jak i z rozprawy, wraz z ich wyjaśnieniami dotyczącymi przyczyny rozbieżności oraz wskazał, dlaczego oparł się na niektórych wyjaśnieniach oskarżonych i świadków ze śledztwa i dlaczego odrzucił inne ich wyjaśnienia i zeznania ze śledztwa i z rozprawy.W tych warunkach skoro Sąd Wojewódzki - po wysłuchaniu na rozprawie oskarżonych i świadków oraz po ujawnieniu na rozprawie ich wyjaśnień i zeznań ze śledztwa sprzecznych ze złożonymi na rozprawie i wreszcie po wysłuchaniu na rozprawie ich wypowiedzi co do powodów zmiany wyjaśnień i zeznań - na podstawie bezpośredniego wrażenia z rozprawy uznał niektóre z wyjaśnień i zeznań ze śledztwa za prawdziwe, inne zaś ze śledztwa i z rozprawy za nieprawdziwe, przy czym stanowisko swoje wyczerpująco i w sposób przekonywający uzasadnił, to należało - wbrew wywodom rewizji - uznać, że zasada bezpośredniości nie została naruszona.Z kolei należy ustosunkować się do pozostałych zarzutów rewizyjnych poszczególnych oskarżonych.Wszystkie zarzuty rewizji oskarżonego Jana S. nie są słuszne.Niesłuszny jest przede wszystkim zarzut obrazy przez Sąd prawa materialnego.Zarzut ten autor rewizji opiera na tym, że Sąd zastosował do czynu zarzucanego oskarżonemu Janowi S. kwalifikację prawną z art. 2 § 2 lit. a) ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. (Dz. U. Nr 36, poz. 228) w związku z art. 1 § 1 lit. b) ustawy z dnia 21 stycznia 1958 r. (Dz. U. Nr 4, poz. 11) zamiast z art. 2 § 2 lit. a) ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. (Dz. U. Nr 36, poz. 228) w związku z art. 1 § 1 lit. a) ustawy z dnia 21 stycznia 1958 r. (Dz. U. Nr 4, poz. 11). Motywacją tego zarzutu jest - według autora rewizji - fakt, że oskarżony przyznał się na rozprawie do zagarnięcia w zorganizowanej grupie przestępczej 360 kg mięsa wartości około 10.000 zł, natomiast Sąd, nie rozważywszy tego przyznania, przyjął za prawdziwe wyjaśnienia oskarżonego złożone w śledztwie, uznał oskarżonego za winnego udziału w zagarnięciu 30.000 kg masy mięsno-tłuszczowej wartości nie mniejszej niż 1.080.000 zł i skazał go z art. 2 § 2 lit. a) ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. (Dz. U. Nr 36, poz. 228) w związku z art. 1 § 1 lit. b) ustawy z dnia 21 stycznia 1958 r. (Dz. U. Nr 4, poz. 11). Pomijając kwestię, że sformułowany w rewizji zarzut należy do kategorii zarzutów przewidzianych w pkt 3 art. 371 k.p.k. (błędna ocena dowodów) oraz że przy stanie faktycznym podanym przez autora rewizji nie należałoby w ogóle stosować przepisów ustawy z dnia 21 stycznia 1958 r. (Dz. U. Nr 4, poz. 11), podnieść należy, że w uzasadnieniu wyroku Sąd bardzo dużo uwagi poświęcił zagadnieniu, dlaczego dał wiarę wyjaśnieniom oskarżonego ze śledztwa, a nie uznał za wiarygodne wyjaśnienia oskarżonego złożonego na rozprawie.Oskarżony w kolejnych przesłuchaniach w toku śledztwa w okresie od 28 kwietnia do 11 czerwca 1966 r. przyznał się do popełnienia nadużyć na szkodę Zakładów Mięsnych w J., przedstawiając szczegółowo mechanizm i sposób popełniania tych nadużyć oraz wskazując na udział innych osób z nim współpracujących. Z wyjaśnień tych wynika, że oskarżony Jan S. pracował w Zakładach Mięsnych w okresie od 1960 r. do kwietnia 1965 r. na stanowisku majstra działu rozbioru. Do obowiązków jego należało czuwanie nad właściwym dokonywaniem rozbioru półtusz wieprzowych i wołowych oraz innych zwierząt rzeźnych na poszczególne rodzaje mięsa, które w tzw. sztukach kulinarnych były przekazywane do magazynu porozbiorowego, skąd mięso to było przekazywane do sprzedaży w sklepach MHM lub do innych działów produkcyjnych Zakładów. Oskarżony Jan S., wykorzystując fakt niewłaściwego ustawienia - przez obowiązujące w Zakładach normy - ubytków naturalnych, miał możność "wygospodarowywania" powstałych w związku z tym nadwyżek na mięsie i słoninie.Nadwyżki te można było jeszcze powiększyć dodatkowo przez wykazywanie tzw. uzysku większego na kościach i tańszych gatunkach mięsa na niekorzyść gatunków droższych.Nadwyżki takie powstawały również z niewłaściwej klasyfikacji półtusz przez zakwalifikowanie np. półtusz klasy II do klasy III. Nadwyżki te oskarżony przekazywał poza ewidencją do magazynu porozbiorowego, skąd na podstawie fikcyjnej dokumentacji były one wywożone poza teren Zakładów i dostarczane do sklepów MHM.Podobne nadwyżki, aczkolwiek innego charakteru, powstawały w magazynie poubojowym. Wynikały one głównie z tego powodu, że wykazywano większy ubytek, niż był w rzeczywistości i niż to przewidywały normy. Mięso poubojowe składało się z tzw. półtusz pochodzących z uboju zwierząt rzeźnych lub z importu. Ażeby nadwyżki te można było spieniężyć na własny rachunek, należało dokonać rozbioru tych półtusz w dziale rozbiorowym podległym oskarżonemu Janowi S., a następnie przekazać je taką samą drogą jak nadwyżki powstałe w dziale rozbioru. W tym celu oskarżony Jan S. wszedł w kontakt z kierownikiem magazynu poubojowego, zwanego magazynem głównym. Kierownikiem magazynu porozbiorowego był w okresie od stycznia 1960 do lipca 1962 r. oskarżony Stefan M., a od tego czasu do sierpnia 1964 - Mieczysław M. Referentem do spraw handlowych Miejskiego Handlu Mięsem (zwanym w skrócie MHM), do którego należała dyspozycja mięsa do sklepów MHM, był od 1962 r. oskarżony Andrzej Roman S., kierownikiem zaś działu obrotu towarowego Zakładów Mięsnych był w tym okresie oskarżony Antoni M.Nadwyżki mięsa i słoniny wywożone były przez konwojentów Zakładów łącznie z mięsem wywożonym legalnie. Jednym z konwojentów wywożących nadwyżki był oskarżony w niniejszej sprawie Franciszek K.Konwojenci zabierali nadwyżki bądź to z magazynu porozbiorowego, bądź też bezpośrednio z działu podległego oskarżonemu Janowi S. Wywożenie nadwyżek z Zakładów ułatwiał wagowy tzw. "wagi głównej" - oskarżony Franciszek M. Podział pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży nadwyżek odbywał się w ten sposób, że oskarżony Jan S. pobierał w zasadzie od 1 kg mięsa lub słoniny około 10 zł, kwotę tej samej wysokości otrzymywał magazynier wydający mięso lub słoninę, pozostała zaś część ceny, wynoszącej przeciętnie 36 zł za 1 kg, szła do podziału między oskarżonymi: Andrzejem Romanem S., który otrzymywał przeciętnie 2 zł od 1 kg, oskarżonym Piotrem H., gdy nadwyżki pochodziły z jego magazynu, Mieczysławem M., każdorazowym konwojentem, wagowym oskarżonym Franciszkiem M., który pobierał przeciętnie około 10 zł od kilograma, i kierownikiem sklepu, który zatrzymywał dla siebie od 4-5 złotych od 1 kg.Oskarżony Jan S. podał w swych wyjaśnieniach, że w ten sposób osiągnął zysk w kwocie około 300.000 zł i że kwotę tę zużył na kupno biżuterii, umeblowanie mieszkania, wycieczki zagraniczne i krajowe, jak również na zakup innych przedmiotów wartościowych oraz na wydatki domowe. Pozostałą gotówkę przechowywał w domu w specjalnej skrytce w biurku oraz na książeczkach oszczędnościowych.U oskarżonego Jana S. zajęto i zabezpieczono 44.000 złotych gotówki, wkłady oszczędnościowe na sumę 18.800 zł, biżuterię wartości 19.000 zł oraz ruchomości na kwotę 69.000 zł. Oskarżony Jan S. w toku dalszego śledztwa zmieniał swe wyjaśnienia, ograniczając lub rozszerzając krąg osób, z którymi współdziałał, i zmniejszając również ilości masy mięsnej, w zagarnięciu której brał udział. Ograniczył on również kwotę zysku osiągniętą z popełnionych nadużyć do sumy 150.000 zł.Na rozprawie oskarżony Jan S. przyznał się jedynie do zagarnięcia 360 kg mięsa we współdziałaniu z oskarżonym Stefanem M., od którego miał otrzymać kwotę od 4.500 do 5.000 zł. Oskarżony Jan S. odwołał poza tym wszystkie swoje wyjaśnienia złożone w śledztwie, w których przyznawał się do winy i pomawiał oskarżonych: Mieczysława M., Piotra H., Ryszarda Romana R., Antoniego M., Franciszka K. i Franciszka M. Oskarżony Jan S. nie zaprzeczył, że rzeczywiście złożył w śledztwie takie wyjaśnienia, jakie mu odczytano na rozprawie, stwierdził jednak, że wyjaśnienia te są nieprawdziwe i że składał je pod presją przesłuchujących go funkcjonariuszy MO. Był tak zmęczony śledztwem, ciągłym przesłuchiwaniem go i przebywaniem w areszcie MO, że przyznawał się do nie popełnionych czynów, ażeby tylko śledztwo się prędzej skończyło i żeby mógł prędzej dostać się do więzienia, gdzie miałby większy spokój i mógł odpocząć. Co się zaś tyczy obciążania innych osób o współudział, to czynił to albo na skutek presji oficerów śledczych MO, albo ze złośliwości, ponieważ osoby te niesłusznie go pomawiały, o czym dowiadywał się albo od oficerów śledczych, albo z odtworzonych mu wyjaśnień tych osób nagranych na taśmie.Sąd wyjaśnieniom oskarżonego złożonym na rozprawie wiary nie dał i stanowisko swe przekonywająco uzasadnił. Argumentacje Sądu należy całkowicie podzielić. Należałoby jedynie dodać, że z samej formy i treści składanych przez oskarżonego wyjaśnień w toku śledztwa widać, że były one składane dobrowolnie. Oskarżony bowiem składał różne wyjaśnienia. Składał takie, w których odwoływał poprzednie przyznanie się do winy lub obciążenia innych osób. Zmieniał ilości zagarniętego przez siebie mięsa i wysokość osiągniętego zysku. W aktach śledztwa znajdują się protokoły przesłuchań (zwłaszcza z końcowej fazy śledztwa), w których oskarżony tylko w minimalnym stopniu przyznaje się do winy lub obciąża inne osoby. Gdyby na oskarżonego wywierano w śledztwie presję ograniczającą swobodę wypowiedzi, to wyjaśnienia jego byłyby jednolite. Tymczasem oskarżony, po kilkakrotnym przyznaniu się w śledztwie do zagarnięcia w zorganizowanej grupie 30 ton mięsa, później, pięciokrotnie przesłuchiwany, przyznawał się już tylko do zagarnięcia 9 ton mięsa.Nie może być prawdziwe tłumaczenie się oskarżonego, że składał nieprawdziwe wyjaśnienia, ponieważ był zmęczony przesłuchaniami, gdyż w aktach śledztwa znajduje się szereg protokołów przesłuchania oskarżonego, z których wynika, że przesłuchanie na życzenie oskarżonego przerwano i odłożono do innego dnia. Nielogiczne jest tłumaczenie się oskarżonego Jana S. na rozprawie, że Piotra H. pomawiał z zemsty, skoro Piotr H., przesłuchiwany w śledztwie 21 razy, do winy się nie przyznał i ani razu nie pomawiał go. Nielogiczne jest też jego tłumaczenie się, że Mieczysława M. dlatego niesłusznie do końca śledztwa pomawiał, gdyż nie chciał, żeby były sprzeczności w jego wyjaśnieniach, skoro oskarżony Jan S. wielokrotnie co do różnych kwestii zmieniał w śledztwie swoje wyjaśnienia.Wyjaśnienia oskarżonego Jana S. złożone w śledztwie zostały w znacznej mierze potwierdzone bądź to przez oskarżonych występujących w sprawie niniejszej, bądź też przez inne osoby, które w sprawie niniejszej występują w charakterze świadków, we własnych zaś sprawach występowały lub występują w charakterze oskarżonych. Dotyczy to oczywiście wyjaśnień i zeznań składanych w toku śledztwa. Na rozprawie oskarżeni ci lub świadkowie zmienili w znacznej mierze swe wyjaśnienia i zeznania lub je wręcz odwołali, kierując się tymi samymi względami co i oskarżony Jan S., tj. chęcią zmniejszenia do minimum swej odpowiedzialności lub uniknięcia jej w ogóle.Obciążające oskarżonego Jana S. zeznania złożyli w toku śledztwa oskarżeni: Stefan M., Mieczysław M., Franciszek K. i Antoni M. oraz świadkowie Leon J., Wincenty C., Jan B., Konstanty K. i Edmund S.Na rozprawie wyjaśnienia ze śledztwa obciążające oskarżonego Jana S. podtrzymał częściowo oskarżony Stefan M. oraz oskarżony Antoni M., pozostali zaś oskarżeni wyjaśnienia swe odwołali.Spośród świadków zeznania ze śledztwa częściowo podtrzymali: Wincenty C., Jan B. i Leon J., pozostali zaś zeznania swe odwołali. Odwołując swe wyjaśnienia ze śledztwa, oskarżeni tłumaczyli się w sposób zgoła nieprzekonywający, a niekiedy wręcz absurdalny. Na przykład oskarżony Antoni M. jako powód obciążania innych osób podał, że zrobił to z litości dla tych osób, ponieważ funkcjonariusze MO tłumaczyli mu, że tak będzie lepiej dla tych osób, a ponieważ funkcjonariusze MO byli w mundurach, to dla szacunku samego munduru uwierzył im całkowicie w to, co mówili.Rewizja oskarżonego Jana S. kwestionuje wysokość przypisanej przez Sąd oskarżonemu kwoty zagarniętej i w związku z tym zarzuca Sądowi, że nienależycie przeanalizował wyjaśnienia oskarżonego na ten temat i opinię biegłych.Zarzut ten jest niesłuszny. Wysokość kwoty zagarniętej Sąd oparł w zasadzie na wyjaśnieniach oskarżonego złożonych w śledztwie, które - jak to już wyżej powiedziano - Sąd bardzo szczegółowo rozważył i skonfrontował je z wyjaśnieniami innych oskarżonych i zeznaniami świadków złożonymi w śledztwie.Sąd przyjął najwyższą kwotę, do jakiej zagarnięcia oskarżony Jan S. przyznał się w toku śledztwa, wychodząc z założenia, że jest rzeczą wręcz nieprawdopodobną, ażeby oskarżony przyznał się do zagarnięcia większej sumy, niż w rzeczywistości zagarnął.Sąd przyjął, że oskarżony brał udział w zagarnięciu 30 ton masy mięsno-tłuszczowej wartości nie mniejszej niż 1.080.000 złotych. Jest to kwota mniejsza od tej, jaką wyliczyli biegli. Biegły S. bowiem wyliczył, że różnice przekraczające wskaźnik obowiązujący na dziale rozbioru podległym oskarżonemu Janowi S. wynoszą 36.684,7 kg wartości ogólnej 1.320.624 zł. Biegły zaś Włodzimierz J. wyliczył wartość tej ilości mięsa na sumę 1.112.428 zł. Obaj biegli są prawie zgodni co do ilości, jaka mogła być wygospodarowana z obydwu działów, tj. z działów rozbioru podległego oskarżonemu Janowi S. i z działu wykrawania (trybowni) podległego Antoniemu K. (skazanemu w innej sprawie). Biegły S. podaje tę ilość na 51.404 kg, a biegły J. na 51.609 kg.Wyliczenia te mają jednak charakter orientacyjny i w pewnej mierze teoretyczny i tak je zresztą ocenił Sąd Wojewódzki.W tych warunkach polemika autora rewizji z wyliczeniami biegłych - o czym była już mowa - wydaje się bezprzedmiotowa, skoro ustalenia co do ilości zagarniętego mięsa Sąd Wojewódzki oparł na wyjaśnieniach oskarżonego Jana S.Dodać należy, że przesłuchany na rozprawie świadek Mieczysław Z. zeznał, że gdy z ramienia MHM odbierał mięso od oskarżonego Jana S., to wielokrotnie stwierdził, że mięso to było niewłaściwie rozbierane, że było za dużo tłuszczu na elementach kulinarnych itp. Zeznał on również, że były częste reklamacje ze strony MHM i że reklamacje te były bardzo często uwzględniane.Wobec tego że, jak to już wyżej podano, biegli wyliczyli mniej więcej, w jakiej wysokości mogły być wytworzone w dziale podległym oskarżonemu Janowi S. nadwyżki, że oskarżony Jan S. sam określił w śledztwie wagę i wartość wytworzonych w tym dziale nadwyżek - oczywiście niesłusznie przedstawia się zarzut końcowy rewizji, że Sąd zasądził od oskarżonego Jana S. odszkodowanie za straty spowodowane również przez Antoniego K., odpowiadającego w innej sprawie. Sąd słusznie zasądził od oskarżonego Jana S. odszkodowanie w wysokości tylko tych strat, jakie oskarżony Jan S., działając z innymi oskarżonymi w niniejszej sprawie, wyrządził. Nie dopuścił się więc Sąd obrazy art. 3311 k.p.k., jak to zarzuca rewizja oskarżonego.Rewizja oskarżonego Stefana M. nie jest zasadna.Autor rewizji, nie kwestionując winy oskarżonego z art. 2 § 2 lit. a) ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. (Dz. U. Nr 36, poz. 228) w związku z art. 1 § 1 lit. a) ustawy z dnia 21 stycznia 1958 r. (Dz. U. Nr 4, poz. 11), dąży do wykazania, że prawdziwe są wyjaśnienia oskarżonego złożone na rozprawie, a mianowicie, że oskarżony brał udział w zagarnięciu 2.700 kg masy tłuszczowej wartości około 90.000 zł. Natomiast niezgodne z prawdą są wyjaśnienia oskarżonego złożone w śledztwie, w których przyznał się on do udziału w zagarnięciu masy mięsno-tluszczowej w ilości 22.000 kg.Rewizja kwestionuje sposób obliczenia przeprowadzonego przez oskarżonego w śledztwie wysokości zagarniętej masy mięsno-tłuszczowej, jako rezultat z przemnożenia pewnej stałej ilości miesięcznej przez okres pracy oskarżonego, wynoszący 22 miesiące. Wydaje się, że właśnie tego rodzaju sposób obliczenia ogólnej masy mięsno-tłuszczowej, w której zagarnięciu wziął udział oskarżony, jest jak najbardziej realny i prawidłowy. Oskarżony Stefan M. po upływie około 4 lat nie może dokładnie pamiętać, jakie ilości mięsa i słoniny pobierał od oskarżonego Jana S., gdyż ilości tych sobie nie notował. Może natomiast pamiętać globalne ilości miesięcznie pobieranej masy mięsno-tłuszczowej.Wyjaśnieniom oskarżonego Stefana M. złożonym w śledztwie należy dać wiarę, gdyż jest nie do pomyślenia taka sytuacja, ażeby dorosły człowiek o przeciętnym poziomie umysłowym mógł się przyznawać do zagarnięcia mienia społecznego znacznie większej wartości od rzeczywiście zagarniętego. Podane na rozprawie motywy obciążenia się w śledztwie ponad rzeczywistą winę przez oskarżonego Stefana M. są zupełnie nieprzekonywające. Tak np. oskarżony Stefan M. twierdzi, że będąc przesłuchiwany przez prokuratora, podał znacznie większe ilości masy mięsno-tłuszczowej, ponieważ nie chciał już zmieniać tego, co mówił funkcjonariuszom MO w śledztwie.O tym, że masa mięsno-tłuszczowa, w której zagarnięciu oskarżony Stefan M. wziął udział, była znacznie większa od tej, do jakiej przyznał się na rozprawie, świadczą obciążające oskarżonego wyjaśnienia innych oskarżonych i zeznania świadków.Tak więc oskarżony Jan S. podał w śledztwie, że sam przekazał oskarżonemu Stefanowi M. 3.000 kg mięsa. Oskarżony Stefan M. zarówno w śledztwie, jak i na rozprawie podał, że mięso i słoninę brał nie tylko od oskarżonego Jana S., lecz także od Antoniego K., przy czym przesłuchiwany 11 listopada 1966 r. przez prokuratora wyjaśnił, że od Antoniego K. dostał 9 ton mięsa, a od Jana S. 13 ton, dalej - że mięso przekazał 4 konwojentom: Edwardowi S., Leonowi J., Janowi B. i Konstantemu K. oraz że w ciągu dwóch lat z tych transakcji osiągnął 130.000 zł zysku.Przesłuchany w śledztwie w charakterze świadka Leon J., konwojent Zakładów Mięsnych, zeznał, że od oskarżonego Stefana M. otrzymał do nielegalnej sprzedaży 3.500 kg mięsa, a przecież od oskarżonego Stefana M. pobierali mięso do sprzedaży na własny rachunek i inni konwojenci, jak np. Edward S., Jan B. i Konstanty K. Na wysokość zagarniętego mięsa przez oskarżonego Stefana M. wskazują "zarobki" oskarżonego, jakie osiągał w związku ze swym procederem przestępczym. Oskarżony w toku śledztwa przyznał się do tego, że od konwojentów otrzymał przeszło 350.000 zł, z czego zatrzymał dla siebie połowę, a połowę przekazał uczestnikom grupy przestępczej.Oskarżony Stefan M. przyznał się w śledztwie do tego, że z zysku osiągniętego z nadużyć popełnionych w Zakładach Mięsnych zakupił szereg przedmiotów wartościowych, jak aparaty fotograficzne, biżuterię, zegarek złoty, lodówkę, akordeon, aparat do robienia swetrów, meble itp., a poza tym ulokował na książeczkach oszczędnościowych PKO kwotę 59.000 zł. Przedmioty te, i podobnie jak i książeczki oszczędnościowe, zostały zajęte i zabezpieczone u oskarżonego. Oskarżony Stefan K. odwołał na rozprawie swe wyjaśnienia w tej kwestii i oświadczył, że zajęte u niego przedmioty zakupione zostały za oszczędności z uposażenia własnego i żony. Podał również, że z tego źródła pochodzą też kwoty ulokowane na książeczkach oszczędnościowych. Wyjaśnienia te z przyczyn, o których była mowa, na wiarę zasługiwać nie mogą.Autor rewizji w końcowym fragmencie jej uzasadnienia podnosi, że Sąd wymierzył oskarżonemu zbyt surową karę. Nie można się z tym zgodzić, gdyż wymierzona oskarżonemu kara w postaci 9 lat więzienia i 60.000 zł grzywny - wobec uznania oskarżonego za winnego udziału w zagarnięciu mienia społecznego wartości 720.000 zł - wydaje się umiarkowana.Rewizja oskarżonego Mieczysława M. jest niezasadna.Rewizja ta zmierza do wykazania, że prawdziwe są wyjaśnienia oskarżonego złożone na rozprawie sądowej, w których oskarżony przyznał się do przyjęcia od oskarżonego Jana S. i od Antoniego K. 2.400 kg mięsa i słoniny.Autor rewizji zajmuje stanowisko, że oskarżony Mieczysław M. i może odpowiadać za ten czyn jako za przestępstwo z art. 286 § 2 k.k., natomiast udział oskarżonego w zorganizowanej grupie przestępczej nie został na rozprawie udowodniony. Z poglądem tym nie można się jednak zgodzić, skoro oskarżony Mieczysław M. w toku śledztwa kilkakrotnie przyznał się do tego, że ogółem przyjął od oskarżonego Jana S. i od Antoniego K. 15 ton mięsa i słoniny, którą to ilość na podstawie fikcyjnych rozdzielników, sporządzonych przez oskarżonego Ryszarda Romana S., przekazał konwojentom: B., J., S., K. i N. Oskarżony Mieczysław M. podał również, że na życzenie oskarżonego Jana S. lub Antoniego K. fakturował do sprzedaży w sklepach pewne ilości kości, nóżek i innych gorszych gatunków mięsa, których w magazynie nie posiadał. Z wyjaśnień innych oskarżonych, jak również zeznań świadków złożonych w śledztwie, a częściowo również i na rozprawie, wynika, że zamiast kości i innych odpadkowych gatunków mięsa na podstawie dokumentów wystawianych na tego rodzaju gatunki mięsa wywożono z zakładów mięsnych normalne gatunki mięsa, jak: mięso wołowe bez kości, szynki, schab, karczek itp. Dokumenty wystawiane przez oskarżonego Mieczysława M. były fikcją, która miała chronić konwojentów przed kontrolą w czasie przewozu nielegalnego towaru do sklepów MHM.Oskarżony w toku śledztwa podał (czemu nawet nie zaprzeczył na rozprawie), że za uczynioną przysługę otrzymał 20.000 zł.Wyjaśnieniom oskarżonego Mieczysława M. ze śledztwa Sąd słusznie dał wiarę. Nie ma bowiem żadnych racjonalnych powodów, ażeby oskarżony Mieczysław M. niesłusznie obciążał się w śledztwie, przytoczone zaś przez oskarżonego powody składania nieprawdziwych wyjaśnień w śledztwie są zgoła nieprawdopodobne i mogą być tylko wynikiem przyjętej przez oskarżonego postawy obronnej, o czym zresztą była już mowa.Wyjaśnienia oskarżonego ze śledztwa zostały w istotnych fragmentach potwierdzone przez oskarżonego Jana S. i oskarżonego Antoniego M., jak również przez przesłuchanych w śledztwie w charakterze świadków konwojentów: Jana B., Konstantego K. i Edmunda S. Ci ostatni podtrzymali zresztą na rozprawie swe zeznania ze śledztwa z niewielkimi tylko zmianami. Przesłuchani na rozprawie, zeznali: Konstanty K. - że od oskarżonego Mieczysława M. otrzymał 1 1/2 tony mięsa; Jan B. - że otrzymał od oskarżonego Mieczysława M. 1.200 kg mięsa; Edmund S. - że mięso od oskarżonego Mieczysława M. woził m. in. do sklepu, którego kierowniczką była Ella B.Oskarżony Mieczysław M. pozostawał w kontakcie z oskarżonym Janem S., Antonim K., oskarżonym Ryszardem Romanem S. i konwojentami Zakładów Mięsnych, którym przekazywał mięso i słoninę do nielegalnej sprzedaży.W tych warunkach oskarżony Mieczysław M. - wbrew temu co twierdził na rozprawie - musiał sobie zdawać sprawę z tego, że jest jednym z ogniw łańcucha przestępczego, przy pomocy którego było zagarniane mienie społeczne. Zastosowana więc przez Sąd kwalifikacja prawna czynu oskarżonego z art. 2 § 2 lit. a) ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. (Dz. U. Nr 36, poz. 228) jest prawidłowa. Ponieważ wartość masy mięsnotłuszczowej, w zagarnięciu której wziął udział oskarżony Mieczysław M., przewyższa znacznie sumę 100.000 zł (wynosi ona 540.000 zł), przeto Sąd słusznie zastosował wobec oskarżonego przepis art. 1 § 1 lit. b) ustawy z dnia 21 stycznia 1958 r. (Dz. U. Nr 4, poz. 11).Rewizja oskarżonego Piotra H. nie jest słuszna. Zarzuty wysunięte w rewizji oskarżonego Piotra H. dałyby się streścić w sposób następujący:Nie można opierać ustaleń co do winy oskarżonego na pomówieniach złożonych w śledztwie przez oskarżonego Jana S. i oskarżonego Antoniego M., ponieważ pomówienia te zostały odwołane jeszcze w toku śledztwa oraz na rozprawie. Pomówienia świadka Konstantego K. nie mogą być miarodajne, ponieważ są niejednolite, niejasne, a poza tym pochodzą od człowieka, który leczył się w zakładzie psychiatrycznym. Nie może również stanowić przeciwko oskarżonemu Piotrowi H. dowodu opinia biegłego S., ponieważ Sąd miał poważne zastrzeżenia co do tej opinii oraz ponieważ została ona obalona przez drugiego biegłego Włodzimierza J. Oskarżony Piotr H. ani w toku śledztwa, ani na rozprawie do winy się nie przyznał. Pewne zaś sformułowanie użyte w protokołach przesłuchania oskarżonego Piotra H. w toku śledztwa, które Sąd ocenia jako częściowe przyznanie się do winy, zostały - zdaniem autora rewizji - mylnie zaprotokołowane. Autor rewizji czyni Sądowi zarzut, że nie rozważył zeznań niektórych świadków, których nazwiska wymienił w rewizji.Zarzuty te przedstawiają się jako bezpodstawne.Nie ma żadnych racjonalnych powodów, żeby wyjaśnieniom oskarżonych Jana S. i Antoniego M. oraz zeznaniom świadka Konstantego K., złożonym w śledztwie a dotyczącym oskarżonego Piotra H., nie dać wiary. Oskarżony Jan S., jak to już wyżej nadmieniono przy omawianiu rewizji tego oskarżonego, podał w toku śledztwa, że w magazynie poubojowym, kierowanym przez oskarżonego Piotra H., powstawały nadwyżki produkcyjne oraz że nadwyżki te oskarżony Piotr H. przekazywał oskarżonemu Janowi S. Oskarżony Jan S. w swoich wyjaśnieniach podał konkretnie, że od oskarżonego Piotra H. otrzymał 1.500 kg wołowiny wartości około 30.000 zł (biegli określili wartość tego mięsa na 39.000 zł), za co oskarżony Piotr H. otrzymał - tytułem udziału w zyskach - 13.500 zł.Oskarżony Antoni M., przesłuchany 3 grudnia 1966 r. przez prokuratora, przyznał się do zabierania pieniędzy od magazynierów Stefana M., Piotra H. i Mieczysława M. i prawdopodobnie od konwojenta Konstantego K. - łącznie 15.000 zł. Od Piotra H. otrzymał on łącznie 2.000-3.000 zł. Podobnie zeznawał Antoni M. w czasie następnych wielokrotnych przesłuchań, mówiąc ponadto o powiązaniach przestępczych magazyniera Piotra H. z majstrami uboju oraz majstrami rozbioru i wykrawania. Z przesłuchania Antoniego M., które zostało nagrane na taśmie i odtworzone na rozprawie, wynika wyraźnie, że Piotr H. brał udział w działalności przestępczej zorganizowanej grupy. Z wyjaśnień tych wynika również, że Antoni M. sugerował zaprzestanie tej niebezpiecznej działalności, zwracając się z tym m. in. do Piotra H., jednakże nie odniosło to żadnego rezultatu.Świadek Konstanty K., przesłuchany w dniu 15 grudnia 1966 r., zeznał, że oskarżony Piotr H. wydał mu z magazynu do nielegalnej sprzedaży 1.400 kg smalcu wartości 10.800 zł. Jak widać z powyższego, oskarżony Piotr H. nie tylko współdziałał z oskarżonym Janem S., lecz i bezpośrednio z konwojentem Zakładów Mięsnych Konstantym K.O popełnionych przez oskarżonego Piotra H. nadużyciach wiedział kierownik działu obrotu towarowego Zakładów oskarżony Antoni M. i tolerował je. Stąd zrozumiałe jest wręczenie przez oskarżonego Piotra H. pieniędzy oskarżonemu Antoniemu M.Wprawdzie oskarżony Jan S. i oskarżony Antoni M. jeszcze w toku śledztwa odwołali swe wyjaśnienia poprzednio złożone, a świadek Konstanty K. odwołał na rozprawie swe zeznania złożone w śledztwie, jednakże fakty te nie umniejszają wartości dowodowej złożonych przedtem wyjaśnień i zeznań, ponieważ oskarżeni ci oraz świadek Konstanty K. - w dążeniu do uniknięcia odpowiedzialności za popełnione nadużycia - odwołując swe pomówienia współuczestnika nadużyć, starali się tym samym odciążyć siebie.Między oskarżonym Piotrem H. a współoskarżonymi Janem S. i Antonim M. - jak to oskarżony Piotr H. sam przyznał - panowały w pracy dobre stosunki. Trudno więc w tych warunkach mówić o fałszywych pomówieniach przez nich oskarżonego Piotra H. Nie mieli oni zresztą żadnego interesu w tym, ażeby fałszywie pomawiać oskarżonego Piotra H., przeciwnie - obciążając go, obciążali sami siebie. Sytuacja zmieniła się dopiero w dalszej fazie śledztwa i na rozprawie, kiedy wszyscy zainteresowani w sprawie zorientowali się, że przyznanie się i pomówienia są w zasadzie jedynymi dowodami przeciwko nim.Tak samo należy ocenić odwołanie zeznań ze śledztwa przez świadka Konstantego K. Należy nadmienić, że fakt leczenia się świadka Konstantego K. w zakładzie psychiatrycznym nie może zdyskwalifikować jego zeznań złożonych w śledztwie. Świadek Konstanty K. składał swe zeznania na rozprawie i ustosunkował się do swoich wyjaśnień ze śledztwa. Sąd orzekający miał więc możność dokonania bezpośredniej oceny zeznań tego świadka.Zarzut rewizji odnoszący się do opinii biegłych jest o tyle bezprzedmiotowy, że Sąd Wojewódzki oparł swe ustalenia nie na opinii biegłych, lecz na wyjaśnieniach oskarżonych Jana S. i Antoniego M. oraz na zeznaniach świadka Konstantego K.Chybiony jest również zarzut wysunięty pod adresem Sądu, że nie rozważył on zeznań świadków, których nazwiska podane zostały w rewizji oskarżonego Piotra H. Sąd rzeczywiście zeznań tych świadków w uzasadnieniu szczegółowo nie omówił. Zeznania ich nie mają jednak istotnego znaczenia, ponieważ świadkowie J. i P. nie mieli i nie musieli mieć kontaktu z oskarżonym Piotrem H. Pozostali zaś świadkowie stwierdzają, że oskarżony Piotr H. oficjalnie nie miał w magazynie mank ani poważniejszych nadwyżek, co jest zresztą okolicznością bezsporną, a nadto że cieszył się on dobrą opinią.Wartość masy mięsno-tłuszczowej, w której zagarnięciu brał udział oskarżony Piotr H., Sąd ustalił na podstawie wyjaśnień oskarżonego Jana S., zeznań świadka Konstantego K. i wyjaśnień oskarżonego Antoniego M., określając ją na kwotę co najmniej 95.200 zł. W takiej sytuacji grzywnę wymierzoną temu oskarżonemu w wysokości przekraczającej połowę tej kwoty należało uznać za nadmiernie surową. Dlatego Sąd Najwyższy - dla zachowania wewnętrznej proporcji kar w wyroku - złagodził grzywnę do kwoty 20.000 zł.Rewizja oskarżonego Ryszarda Romana S. nie jest słuszna. Zarzuty tej rewizji można streścić następująco:Pomówienia oskarżonego przez współoskarżonych i świadków ze śledztwa są nieprawdziwe, ponieważ są nieprecyzyjne, niejednolite, zmieniane już w toku śledztwa, a poza tym odwołane potem na rozprawie. Sąd nie ustalił dokładnie, jaki był udział oskarżonego w zorganizowanej grupie przestępczej. Rozdzielniki, które sporządzał oskarżony Ryszard Roman S., nie stanowiły dokumentów, na podstawie których mogły być wywożone towary z Zakładów Mięsnych na zewnątrz.Zarzuty te są bezpodstawne, a przytoczone w rewizji na poparcie ich argumenty nie są przekonywające. Jak to już powiedziano w związku z innymi rewizjami, nie można bezpodstawnie odrzucić wyjaśnień współoskarżonych i zeznań świadków obciążających oskarżonego Ryszarda Romana S. złożonych w toku śledztwa. Nie stwierdzono bowiem, ażeby między oskarżonym Ryszardem Romanem S. a pomawiającymi go współoskarżonymi lub świadkami istniały jakieś antagonizmy. Nie stwierdzono również, ażeby pomawiający oskarżonego Ryszarda Romana S. mieli jakiś uzasadniony interes w niesłusznym jego obciążaniu. Sam oskarżony przyznał, że z nikim nie miał zatargów.Sąd, ustalając udział oskarżonego Ryszarda Romana S. w zorganizowanej na terenie Zakładów grupie przestępczej, oparł się słusznie na wyjaśnieniach złożonych w śledztwie przez oskarżonych Jana S., Stefana M., Antoniego M., Mieczysława M., Franciszka K. i Ellę B. oraz na zeznaniach złożonych w śledztwie przez świadków Edmunda S. i Konstantego K.Sąd w uzasadnieniu wyroku podał, z jakich pozycji składa się kwota wartości masy mięsno-tłuszczowej, w której zagarnięciu brał udział oskarżony Ryszard Roman S. Kwotę tę Sąd ustalił na sumę 127.000 zł. Kwota ta niewątpliwie była wyższa, ponieważ - jak to wyjaśnił oskarżony Jan S. - oskarżony Ryszard Roman S. pobierał 2 zł od 1 kg wywożonej nielegalnie masy mięsno-tłuszczowej przy pomocy fikcyjnych rozdzielników sporządzanych przez oskarżonego Ryszarda Romana S. Kwestia ta będzie dalej omówiona w związku z rewizją prokuratora. Jak to podali wyżej wymienieni oskarżeni i świadkowie, oskarżony Ryszard Roman S. był w kontakcie z kierownikiem działu rozbioru i z konwojentami. Miał również bezpośredni kontakt z kierowniczką sklepu, tj. z oskarżoną Ellą B. Oskarżony Ryszard Roman S. pobierał pieniądze od konwojentów i dokonywał podziału tych pieniędzy pomiędzy uczestników przestępczego porozumienia. W wypadku zaś Elli B. oskarżony Ryszard Roman S. za nielegalnie dostarczone mięso pobierał od niej pieniądze osobiście.Wymienione wyżej okoliczności wskazują na to, że oskarżony miał pełną świadomość tego, iż uczestniczy w przestępczym porozumieniu, rola zaś jego polegała głównie na tym, żeby upozorować legalność transportów mięsa wychodzących z Zakładów do sieci detalicznej MHM. Dostarczał więc konwojentom fikcyjnych rozdzielników. Rozdzielniki te nazywane były przez konwojentów "lewymi". Miały one ustrzec konwojentów przed doraźną kontrolą w czasie transportu mięsa do sklepów.Należy się zgodzić z autorem rewizji, że sporządzane przez oskarżonego Ryszarda Romana S. rozdzielniki nie były dokumentami, na podstawie których - w sposób legalny - można było wywieźć mięso z Zakładów Mięsnych. Rozdzielniki te były podstawą do sporządzenia tzw. poleceń sprzedaży, wystawianych przez dział obrotu towarowego. Polecenia te wraz z rozdzielnikami i przepustką okazywane były przy bramie i po skontrolowaniu przez wagowego wagi głównej, że odpowiadają wywożonej masie mięsnej, umożliwiały dalszy transport. Należy również zgodzić się z autorem rewizji, że przy należytej kontroli przy bramie zakładów, czyli na tzw. wadze głównej, nie byłoby możliwe wywiezienie mięsa tylko na podstawie rozdzielników. Rzecz jednak w tym, że takiej kontroli nie było. Wagowy bowiem tej wagi, oskarżony w sprawie niniejszej Franciszek M., przepuszczał nielegalnie za odpowiednią opłatą przewożone mięso. Rozdzielnik miał znaczenie dopiero poza bramą Zakładów jako dokument, że mięso wiezione jest legalnie do określonego sklepu.Oskarżony Ryszard Roman S. był pracownikiem MHM i do niego należała dyspozycja całej masy mięsno-tłuszczowej przeznaczonej do sklepów MHM na terenie miasta i okolic. Oskarżony Ryszard Roman S. pracę swą wykonywał w zasadzie na terenie Zakładów w dziale handlowym, pozostając w ścisłym kontakcie z oskarżonym Antonim M. Przebywanie oskarżonego Ryszarda Romana S. na terenie Zakładów Mięsnych podyktowane było tym, że będąc na miejscu, mógł on na bieżąco orientować się co do ilości i jakości masy mięsno-tłuszczowej przeznaczonej dla sieci detalicznej MHM. Tym samym mógł się on orientować, jaka jest masa mięsno-tłuszczowa w postaci tzw. nadwyżek produkcyjnych, którą można wywieźć i sprzedać na własny rachunek.Prawdą jest, że mogła powstać sytuacja wymagająca zmiany rozdzielnika lub wystawienia dodatkowego w zależności od potrzeby wydania innych dyspozycji. Dotyczy to jednak tylko legalnych rozdzielników, a tymczasem mięso pochodzące z nadwyżek obejmowane było tzw. "lewymi" lub fikcyjnymi rozdzielnikami. Te "lewe" rozdzielniki były albo niszczone po każdorazowej dostawie, albo też używano ich do następnych nielegalnych dostaw. O tych "lewych" rozdzielnikach zeznawał na rozprawie świadek Franciszek P., który przyznał fakt, że na ich podstawie "nabywał" od konwojenta Konstantego K. mięso i słoninę i że rozdzielniki te oddawał konwojentowi z powrotem. Potwierdza to zresztą na rozprawie przesłuchany w charakterze świadka Konstanty K., który zmienił swe zeznania jedynie w tym sensie, że oskarżonemu Ryszardowi Romanowi S. za "lewe" rozdzielniki dawał nie pieniądze, lecz mięso.Świadek Edmund S., przesłuchany na rozprawie, zeznał, że rozwoził mięso do sklepów na podstawie fikcyjnych rozdzielników, które sporządzał oskarżony Ryszard Roman S. Między innymi na podstawie takich fikcyjnych rozdzielników świadek Edmund S. dostarczał mięso do sklepu oskarżonej Elli B.Świadek Edmund S. zeznał ponadto, że za wystawienie fikcyjnego rozdzielnika na nielegalnie wywożone mięso oskarżony Ryszard Roman S. pobierał 2 zł od 1 kg.Kwestię wystawiania fikcyjnych dokumentów przez oskarżonego Ryszarda Romana S. zilustruje najlepiej oskarżony Antoni M., przesłuchany w pierwszej fazie śledztwa. Stwierdził on wówczas, że oskarżony Ryszard Roman S. fałszował nie tylko rozdzielniki, ale i polecenia sprzedaży. Oskarżony Ryszard Roman S. ściśle współpracował z oskarżonym Antonim M., a nawet nierzadkie były wypadki, że oskarżony Ryszard Roman S. sporządzał za oskarżanego Antoniego M. polecenia sprzedaży. Okoliczność ta nie jest zresztą kwestionowana. Oskarżony Ryszard Roman S. tłumaczył fakt wypisywania przez siebie poleceń sprzedaży chęcią ulżenia w pracy oskarżonemu Antoniemu M. Tego rodzaju tłumaczenie nie jest przekonywające, ponieważ oskarżony Antoni M. nie musiał sam osobiście, jako kierownik handlowy, sporządzać polecenia sprzedaży, gdyż mógł to wykonywać pracownik jemu podległy. Oskarżony Ryszard Roman S. był zaś pracownikiem MHM i nie mógł wykonywać czynności biurowych należących do pracowników Zakładów Mięsnych.Oskarżony Ryszard Roman S. sporządzał te polecenia sprzedaży, bo był w tym osobiście zainteresowany. Z faktu, że było bardzo dużo anulowanych poleceń sprzedaży sporządzonych przez oskarżonego Ryszarda Romana S., oskarżony Antoni M. wyciąga wniosek, że polecenia te były wycofywane po zrealizowaniu dostaw. Wiadomo zaś z materiału dowodowego, że duże ilości masy mięsno-tłuszczowej wydostawały się z Zakładów do sklepów MHM na terenie miasta i powiatu J., gdzie były sprzedawane na własny rachunek. Nie do przyjęcia jest, ażeby oskarżony Ryszard Roman S., jako dysponent całej masy mięsno-tłuszczowej Zakładów, nie wiedział o tym. Oskarżony Ryszard Roman S. nie tylko o tym wiedział, lecz w rozprowadzeniu nadwyżek produkcyjnych brał nadto czynny udział. Dowodem tego jest m. in. cytowane zeznanie oskarżonej Elli B. ze śledztwa.Ustalone wyżej okoliczności dały Sądowi Wojewódzkiemu pełną podstawę do uznania, że oskarżony Ryszard Roman S. brał udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Zachodzi jedynie kontrowersja między przedstawicielem oskarżenia a Sądem co do wysokości kwoty, w której zagarnięciu brał udział oskarżony Ryszard Roman S.Rewizja prokuratora w zasadzie jest słuszna. Sąd Wojewódzki bowiem przyjął, że oskarżony Ryszard Roman S. zagarnął w zorganizowanej grupie masę mięsno-tłuszczową wartości nie mniejszej niż 127.500 zł, a więc kwotę, jaką wręczyli mu konwojenci dla niego oraz do dalszego podziału. Jest oczywiste, że wartość tej masy mięsno-tłuszczowej była znacznie wyższa. Skoro jednak nie ma żadnych dowodów, które pozwoliłyby na określenie chociażby w przybliżeniu tej kwoty, rewizji prokuratora nie można było uwzględnić.Rewizja oskarżonego Antoniego M. nie jest słuszna.Rewizja, nie negując, że oskarżony przyjął pewne kwoty pieniężne od współoskarżonych w niniejszej sprawie, tj. oskarżonego Stefana M., Piotra H. i Mieczysława M. oraz od konwojentów, zarzuca Sądowi Wojewódzkiemu, że uznał za udowodniony udział oskarżonego w zorganizowanej grupie przestępczej. Zdaniem autora rewizji oskarżony Antoni M. nie orientował się, że osoby wręczające mu pieniądze popełniają nadużycia, i nie wiedział, za co mu te pieniądze wręczają. W tych warunkach - zdaniem autora rewizji - oskarżony Antoni M. może jedynie odpowiadać za popełnienie przestępstwa z art. 290 § 1 k.k.Stanowisko takie jest niesłuszne. Nie do pomyślenia jest taka sytuacja, żeby oskarżony przyjmował poważne kwoty pieniężne od kierowników działu rozbioru (oskarżonego Jana S.), działu wykrawania (Antoniego M.), od magazynierów magazynu porozbiorowego (oskarżonych Stefana M. i Mieczysława M.) oraz od konwojentów, nie orientując się, z jakiego źródła pieniądze te pochodzą i za co są mu wpłacane.Oskarżony Antoni M. w pierwszej fazie śledztwa przyznał się do tego, że wiedział, iż na terenie Zakładów Mięsnych popełniane są nadużycia, i wiedział, na czym one polegają. Oskarżony, jako kierownik działu obrotu towarowego, mógł był przeciwdziałać tym nadużyciom, jednakże za cenę otrzymywanych korzyści nie tylko nadużyciom tym nie przeciwdziałał, lecz wręcz przeciwnie, tolerował je.Wprawdzie oskarżony Antoni M. w późniejszej fazie śledztwa i na rozprawie odwołał swe wyjaśnienie złożone w śledztwie na ten temat, jednakże powodów złożenia rzekomo nieprawdziwych wyjaśnień w pierwszej fazie śledztwa nie umiał ani w toku śledztwa, ani na rozprawie logicznie wytłumaczyć. Oskarżony Antoni M. zmniejszał również w miarę prowadzenia śledztwa kwoty, jakie otrzymał od współoskarżonych i konwojentów. Nie ma wątpliwości, że kwota pierwotnie podana przez oskarżonego w sumie ogólnej 45.000 zł jest prawdziwa. Kwota ta stanowi jedynie zysk osiągnięty z tytułu udziału oskarżonego w zorganizowanej grupie przestępczej. W rzeczywistości wartość masy mięsno-tłuszczowej, w zagarnięciu której oskarżony brał udział, jest znacznie większa. Jednakże również w odniesieniu do tego oskarżonego brak jest dowodów, które by pozwalały na określenie, choćby w przybliżeniu, wartości zagarniętej z udziałem tego oskarżonego masy mięsno-tłuszczowej. Określenie tej wartości nie jest możliwe, ponieważ oskarżony Antoni M. - odmiennie niż inni oskarżeni - nie otrzymywał uzgodnionych kwot od kilograma skradzionego mięsa ani też nie otrzymywał pieniędzy z każdej skradzionej partii mięsa. Dlatego też słusznej w zasadzie rewizji prokuratora nie można było uwzględnić.Nie jest słuszna rewizja oskarżonego Franciszka M.Oskarżony w toku śledztwa przyznał się do tego, że pełniąc funkcję wagowego przy bramie wyjazdowej i mając obowiązek kontroli transportu mięsa, kontroli tej nie dokonywał, za co otrzymywał od konwojentów po 1 zł od kilograma przewiezionego nielegalnie mięsa. W swych wyjaśnieniach oskarżony Franciszek M. podał, że w okresie swej pracy przepuścił bez kontroli około 18 ton mięsa i słoniny, za co otrzymał od konwojentów około 18.000 zł. Oskarżony opisał w swych wyjaśnieniach początek swej kariery przestępczej i wymienił osobę konwojenta Jana B., który go do tego namówił. Podał również nazwiska innych konwojentów, od których otrzymywał pieniądze. Tego rodzaju wyjaśnienia oskarżony składał w toku śledztwa kilkakrotnie.Oskarżony Franciszek M. na rozprawie odwołał swe wyjaśnienia złożone w śledztwie. Sąd jednak słusznie uznał za prawdziwe wyjaśnienia oskarżonego złożone w śledztwie, natomiast uznał, że wyjaśnieniom oskarżonego złożonym na rozprawie wiary dać nie można. Oskarżony na rozprawie tłumaczył się, że wyjaśnienia składał w śledztwie pod wpływem presji przesłuchujących go oficerów śledczych. Podał również szereg innych powodów złożenia w śledztwie nieprawdziwych wyjaśnień, zupełnie zresztą nieprawdopodobnych, a nawet wręcz nonsensownych, twierdził bowiem, że przesłuchujący go co innego zapisywali, a co innego mu odczytywali. Tymczasem z przesłuchania nagranego na taśmę i ujawnionego na rozprawie wynika, że przesłuchiwany 18 października 1966 r. przez prokuratora przyznał się, iż jako wagowy przepuszczał przez bramę nadwyżki, za co otrzymywał pieniądze od Jana B., Leona J., Edmunda S. i Konstantego K.Wyjaśnienia oskarżonego Franciszka M., złożone w śledztwie potwierdzili przesłuchani w charakterze świadków konwojenci, a między nimi również Jan B.Przesłuchani w charakterze świadków na rozprawie konwojenci Konstanty K. i Edmund S. zeznali, że wagowemu Franciszkowi M. za przepuszczenie mięsa bez kontroli płacili po 1 zł od kg. Zeznania tych świadków są potwierdzeniem prawdziwości wyjaśnień oskarżonego złożonych w śledztwie.Ustalone wyżej okoliczności wskazują wyraźnie na to, że oskarżony Franciszek M. zdawał sobie dobrze sprawę z tego, iż na terenie Zakładu popełniane są nadużycia polegające na wywożeniu z Zakładów kradzionego mięsa i słoniny i że ułatwiając wywożenie tego mięsa, współdziałał z osobami, które kradzieży mięsa się dopuszczały.Nie można uwierzyć oskarżonemu, gdy tłumaczy się, że nie kontrolował transportów wywożonego mięsa na skutek nieświadomości lub braku odpowiedniego przeszkolenia. Oskarżony sam przyznał, że objął funkcję wagowego po swym poprzedniku, który za nadużycia został aresztowany, co tym bardziej powinno było zaostrzyć uwagę oskarżonego. Co się zaś tyczy rzekomego braku przeszkolenia, to spełniana przez oskarżonego funkcją polegała na bardzo nieskomplikowanych czynnościach, z którymi zresztą został zapoznany przy objęciu pracy.Wyjaśnienia oskarżonego ze śledztwa i zeznania świadków wyraźnie wskazują na to, że oskarżony z całą świadomością spełniał swą rolę w działającej na terenie Zakładów Mięsnych grupie przestępczej, przy czym spełniał rolę wcale nie tak małą.Rewizja oskarżonego bazująca na wyjaśnieniach oskarżonego z rozprawy nie podnosi - poza polemiką z prawidłowymi ustaleniami Sądu - żadnych rzeczowych argumentów, które by mogły podważyć te ustalenia, dlatego też dalsze omawianie tych argumentów wydaje się niepotrzebne.Niesłuszna jest rewizja oskarżonego Franciszka K.Sąd Wojewódzki ustalenia swe co do czynu przypisanego oskarżonemu Franciszkowi K. oparł na wyjaśnieniach oskarżonego złożonych w toku śledztwa. Oskarżony Franciszek K. opisał w kolejnych przesłuchaniach całą swą działalność przestępczą i wymienił szereg osób, z którymi utrzymywał kontakt. Działalność oskarżonego polegała na tym, że pobierał on od kierowników działów (działu rozbioru i działu wykrawania) mięso i słoninę pochodzące z "wygospodarowanych" nadwyżek i że przy pomocy sfingowanej dokumentacji, tj. głównie przy pomocy tzw. "lewych" rozdzielników dostarczonych mu przez oskarżonego Ryszarda Romana S., mięso to i słoninę dostarczał do sklepów i MHM.Wprawdzie oskarżony Franciszek K. w toku śledztwa podawał różne ilości tak wywiezionej masy mięsno-tłuszczowej, jednakże w kilku kolejnych przesłuchaniach określił ostatecznie wysokość tej masy mięsno-tłuszczowej na 3.600 kg wartości 140.000 zł. Przesłuchana w toku śledztwa oskarżona Ella B., główna odbiorczyni mięsa od oskarżonego Franciszka K., przyznała, że otrzymała od niego około 3 ton masy mięsno-tłuszczowej, którą sprzedała w swoim sklepie, zatrzymując dla siebie od 4 do 5 zł od kg. Pozostałą zaś kwotę pieniędzy, tj. różnicę między właściwą ceną a jej "zarobkiem", wręczała albo oskarżonemu Franciszkowi K., albo oskarżonemu Ryszardowi Romanowi S., przy czym temu ostatniemu pieniądze wręczyła trzykrotnie: dwa razy w sklepie u siebie, a jeden raz w mieszkaniu oskarżonego Franciszka K.W wypadkach gdy oskarżona Ella B. nie wręczała bezpośrednio pieniędzy oskarżonemu Franciszkowi K., ten ostatni uprzedzał ją, że po pieniądze zgłosi się osobiście oskarżony Ryszard Roman S., co później następowało. Tę ostatnią okoliczność stwierdzają zgodnie w śledztwie zarówno oskarżony Franciszek K., jak i oskarżona Ella B.Oskarżony Franciszek K. odwołał częściowo na rozprawie swe wyjaśnienia złożone w śledztwie, przyznając się do zagarnięcia znacznie mniejszych ilości. Podobnie postąpiła oskarżona Ella B. Sąd słusznie wyjaśnieniom z rozprawy nie dał wiary, ponieważ powody złożenia odmiennych wyjaśnień w śledztwie są absolutnie niewiarygodne. Oskarżeni ci, wzorem zresztą innych oskarżonych i świadków, stereotypowo tłumaczą się, że przesłuchujący ich w śledztwie wywierali na nich presję w tym kierunku, żeby przyznawali się do nie popełnionych przestępstw oraz żeby pomawiali inne osoby o popełnianie takich przestępstw, obiecując za to zwolnienie z aresztu.Oskarżony Franciszek K., jak to już wyżej powiedziano, składał w toku śledztwa różne wyjaśnienia tak co do ilości zagarniętego mienia społecznego, jak i co do kręgu osób, które brały w tym udział. Gdyby na chwilę przypuścić, że na oskarżonego w czasie przesłuchania wywierano presję, to treść tych wyjaśnień byłaby jednolita.W tych warunkach Sąd Wojewódzki miał pełną podstawę do przyjęcia, że oskarżony Franciszek K. był jednym z członków zorganizowanej na terenie Zakładów Mięsnych w J. grupy przestępczej. Sąd słusznie przyjął, że zgodna z rzeczywistością jest największa ilość, jaką podał w śledztwie oskarżony Franciszek K., masy mięsno-tłuszczowej, w której zagarnięciu brał on udział, to jest 3.600 kg wartości 140.000 zł.Rewizja oskarżonego Franciszka K., poza polemicznymi momentami z prawidłowymi ustaleniami Sądu, nie przytacza rzeczowych argumentów, które mogłyby podważyć te ustalenia. Podniesione zaś w rewizji okoliczności, że przesłuchani w charakterze świadków kierowcy bądź ładowacze, którzy razem z oskarżonym dostarczali mięso do sklepów, nie stwierdzają, żeby oskarżony mięso nielegalnie dostarczał, nie mogą stanowić dowodu przemawiającego za oskarżonym, ponieważ mogli oni nie wiedzieć o tym, że oskarżony Franciszek K. dostarcza mięso nielegalnie, albo też nie leży w ich interesie, ażeby oskarżonego Franciszka K. obciążać.Niesłuszna jest rewizja oskarżonej Elli B. Oskarżona ta w toku śledztwa przyznała się do tego, że jako kierowniczka sklepu MHM przyjmowała systematycznie do sprzedaży w sklepie mięso i słoninę - poza oficjalną dokumentacją - od konwojentów Franciszka K., Edmunda S. i innych. Oskarżona podała, że w czasie swej pracy na stanowisku kierowniczki sklepu przyjęła ogółem 5 ton masy mięsno-tłuszczowej, którą sprzedała w sklepie na własny rachunek, zatrzymując dla siebie od 4 do 5 zł, resztę zaś wypłacała konwojentom; w trzech wypadkach pieniądze za dostarczone jej nielegalne mięso wpłaciła bezpośrednio oskarżonemu Ryszardowi Romanowi S.Na rozprawie oskarżona zmniejszyła znacznie ilość przyjętej do sklepu nielegalnie masy mięsno-tłuszczowej, a mianowicie do blisko 2 ton. W pozostałej części oskarżona wyjaśnienia swoje złożone w śledztwie odwołała. Odwołała również wyjaśnienia co do przyjmowania mięsa od oskarżonego Franciszka K. i tłumaczyła zmianę swych wyjaśnień tym, że przesłuchujący ją oficerowie śledczy namawiali ją do składania nieprawdziwych wyjaśnień i ona tym namowom uległa. Co do oskarżonego Franciszka K., oskarżona tłumaczyła się, że dlatego pomawiała Franciszka K. o dostarczanie jej mięsa, ponieważ oskarżony Franciszek K. pomawiał ją o przyjmowanie takiego mięsa.Wyjaśnienia oskarżonej Elli B. złożone na rozprawie tylko w części zasługują na wiarę. Nie ma zaś żadnych racjonalnych podstaw, ażeby pozostałym wyjaśnieniom złożonym w śledztwie nie dać wiary. Potwierdzone one zresztą zostały przez oskarżonego Franciszka K. w toku śledztwa, o czym była już wyżej mowa.Świadek Edmund S. w toku śledztwa zeznał, że dostarczał oskarżonej Elli B. nielegalnie mięso. Potwierdził to zresztą na rozprawie zeznając, że oskarżonej Elli B. dostarczył na podstawie fikcyjnych rozdzielników 500 kg mięsa.Oskarżona Ella B., przyznając się do przyjęcia około 2 ton mięsa, tłumaczyła się na rozprawie, że nie wiedziała o tym, iż nie wolno jej było przyjmować mięsa do sklepu na własny rachunek i bez właściwej dokumentacji. Konwojenci rzekomo mówili jej, że mięso to pochodzi z nadwyżek produkcyjnych, które są wytwarzane legalnie w Zakładach Mięsnych. Oczywiście, tego rodzaju tłumaczenie się oskarżonej jako długoletniej kierowniczki sklepu MHM nie może być poważnie brane pod uwagę. Nie daje temu wiary nawet obrońca oskarżonej, skoro występuje w rewizji z wnioskiem o zmianę kwalifikacji prawnej przypisanej oskarżonej czynu i o ukaranie jej za przestępstwo z art. 4 § 1 ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. (Dz. U. Nr 36, poz. 228) - oczywiście z tym zastrzeżeniem, że oskarżona w ramach tegoż artykułu przyjęła do swego sklepu masę mięsno-tłuszczową w ilości około 1.600 kg.Stanowisko autora rewizji w kwestii kwalifikacji prawnej czynu oskarżonej nie jest słuszne. Autor rewizji opiera swój pogląd m. in. na tym, że zarówno Sąd Wojewódzki we Wrocławiu, jak i Sąd Powiatowy traktują przyjmowanie mięsa, pochodzącego z kradzieży z Zakładów Mięsnych, przez kierowników sklepów jako paserstwo, a nie jako udział w zagarnięciu w zorganizowanej grupie przestępczej.Ocena prawna przyjęta przez sądy w innych sprawach, nawet podobnych, nie może być miarodajna dla sprawy niniejszej, a poza tym szereg okoliczności ujawnionych w sprawie niniejszej wskazuje na to, że oskarżona Ella B. musiała sobie zdawać sprawę z tego, iż bierze udział w zorganizowanej grupie przestępczej, w której zresztą spełniała wcale niebagatelną rolę.Na świadomość oskarżonej wskazuje systematyczność dostaw mięsa do jej sklepu i długi okres, w którym to następowało. Gdyby oskarżona przyjęła tylko jedną partię mięsa, to wówczas można by przyjąć, że dopuściła się paserstwa. Skoro jednak konwojenci stale dostarczali jej mięso z nadwyżek, wiedząc już o tym, że ona je przyjmie, to tym samym oskarżona współdziałała z nimi, wchodząc w skład zorganizowanej grupy przestępczej. Poza tym dodać należy, że oskarżona Ella B. pozostawała w kontakcie nie tylko z konwojentami, lecz i z oskarżonym Ryszardem Romanem S., pracownikiem przedsiębiorstwa, w którym sama pracowała. Oskarżona, zadowalając się stosunkowo skromnym zyskiem (około 1/6 częścią ceny), musiała sobie zdawać sprawę z tego, że pozostała część nie przypada w całości konwojentowi, lecz że w tej kwocie partycypują również inne osoby z Zakładów Mięsnych. Oskarżona, mówiąc o nadwyżkach wytwarzanych w Zakładach Mięsnych, musiała się orientować, że w wytwarzaniu tych nadwyżek biorą udział pracownicy Zakładów Mięsnych, natomiast konwojent spełnia tylko rolę tego, który przewozi te nadwyżki do sprzedaży w sklepie.Z tego względu postawiony w rewizji oskarżonej zarzut obrazy przepisów prawa materialnego jest całkowicie chybiony. Sąd więc słusznie zastosował wobec oskarżonej Elli B. kwalifikację prawną z art. 2 § 2 lit. a) ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. (Dz. U. Nr 36, poz. 228), a ponieważ wartość mienia społecznego, w którego zagarnięciu brała udział oskarżona Ella B., wynosi 180.000 zł [36 zł (przeciętna cena 1 kg) X 5 000 kg], przeto Sąd słusznie zastosował przepisy "ustawy styczniowej" co do wysokości kary pozbawienia wolności.Nie można natomiast odmówić słuszności rewizji oskarżonej Irminy G.Oskarżona ta ani w śledztwie, ani na rozprawie nie przyznała się do winy, a jedynym dowodem obciążającym ją są wyjaśnienia oskarżonego Franciszka K. ze śledztwa.Sąd Najwyższy doszedł do przekonania, że wyjaśnienia te nie mogą stanowić dostatecznego dowodu winy oskarżonej, ponieważ oskarżony Franciszek K., przesłuchiwany w śledztwie, nie zeznawał jednolicie, podając różne ilości dostarczonego towaru i różne terminy, na rozprawie zaś odwołał te wyjaśnienia, przy czym odwołanie to w stosunku do oskarżonej było bardziej kategoryczne niż w odniesieniu do innych oskarżonych.Oskarżony Franciszek K., odwołując na rozprawie swoje wyjaśnienia ze śledztwa, oświadczył: "Obecnie przepraszam tych oskarżonych, a w szczególności oskarżoną Irminę G., gdyż z nią nie miałem nic wspólnego". Oskarżony Franciszek K. kilkakrotnie powtarzał na rozprawie, że do Irminy G. nic nie woził.Dodać należy, że podane w śledztwie przez Franciszka K. osoby, w których towarzystwie miał on dostarczać nielegalnie mięso i wędliny do sklepu Irminy G., faktu tego nie potwierdziły (świadkowie G., P. i J.).Wreszcie nie bez znaczenia jest okoliczność, że oskarżona Irmina G. była kierowniczką sklepu nr 25 w C., dokąd miały być dostarczane przez Franciszka K. nielegalnie mięso i wędliny, tylko do czerwca 1965 r., później zaś pracowała już ona w J. Tymczasem Sąd Wojewódzki przypisał jej udział w zagarnięciu mięsa zorganizowanej grupie przestępczej w czasie od lipca 1964 r. aż do kwietnia 1966 r., przyjmując nawet - niezgodnie z rzeczywistością - że pracowała na stanowisku kierownika sklepu nr 25 w C. aż do 24 marca 1967 r.Biorąc to wszystko pod uwagę, Sąd Najwyższy uniewinnił oskarżoną Irminę G. z braku dostatecznych dowodów jej winy. S Natomiast co do pozostałych oskarżonych Sąd Najwyższy uznał zebrane dowody za wystarczające do uznania ich winy i dlatego w pozostałej części zaskarżony wyrok utrzymał w mocy, łagodząc jedynie grzywnę wymierzoną oskarżonemu Piotrowi H.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 2 § 2art. 1 § 1art. 375art. 299 § 4 KPKart. 299 § 1 KPKart. 371 KPKart. 3311 KPKart. 286 § 2 KKart. 290 § 1 KKart. 4 § 1§ 2§ 1

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 17.07.2026.