IV KR 152/67
WyrokIzba Karna1967-10-31
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy zaśnięcie kierowcy za kierownicą, które doprowadziło do katastrofy w ruchu drogowym, może być kwalifikowane jako umyślne przestępstwo sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy w komunikacji, czy też jako występek nieumyślny?Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że zaśnięcie kierowcy za kierownicą, które doprowadziło do katastrofy w ruchu drogowym, nie może być kwalifikowane jako umyślne przestępstwo z art. 215 § 1 k.k. Wina oskarżonego polegała na tym, że będąc świadomym ogarniającej go senności, kontynuował jazdę, nie przewidując jednak możliwości wystąpienia ciężkich skutków, chociaż jako doświadczony kierowca powinien był je przewidzieć. Tym samym, czyn ten wyczerpuje znamiona występku z art. 215 § 2 k.k. w zbiegu ze skutkami katastrofy z art. 230 § 1 k.k.Stan faktyczny
Oskarżony Antoni G., prowadząc samochód ciężarowy, zjechał na lewą stronę szosy, doprowadzając do czołowego zderzenia z nadjeżdżającym z przeciwnego kierunku samochodem osobowym. W wyniku wypadku śmierć poniosły cztery osoby podróżujące samochodem osobowym. Sąd Wojewódzki uznał oskarżonego za winnego sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu drogowym i skazał go na 8 lat więzienia. Rewizja obrońcy kwestionowała ustalenie, że przyczyną wypadku było zaśnięcie oskarżonego, sugerując inne przyczyny, jak zasłabnięcie czy zatrucie gazami spalinowymi.Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok w części dotyczącej przypisania oskarżonemu winy, zmienił kwalifikację prawną czynu na występek nieumyślny i wymierzył karę 4 lat więzienia, jednocześnie utrzymując w mocy wyrok w części dotyczącej powództwa cywilnego.Pełny tekst orzeczenia
Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia A. Kafarski.Sędziowie: L. Chmielewski (sprawozdawca), J. Szamrej. Prokurator Prokuratury Generalnej: T. Dąbrowski.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie Antoniego G., oskarżonego z art. 215 § 1 k.k., po rozpoznaniu rewizji założonej przez oskarżonego od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Kielcach-Ośrodek Zamiejscowy w Radomiu z dnia 18 marca 1967 r., na podstawie art. 375, 383 pkt 3, 388 § 1 k.p.k.I. uchylił zaskarżony wyrok w części dotyczącej przypisania oskarżonemu winy;II. oskarżonego Antoniego G., urodzonego dnia 11 listopada 1926 r., syna Antoniego i Katarzyny, uznał za winnego, że w dniu 29 października 1966 r. w Ż. w czasie prowadzenia samochodu ciężarowego z przyczepą marki "Fiat" nr rej. CO 5139, utraciwszy nad nim panowanie wskutek zaśnięcia, zjechał na lewą stronę szosy, gdzie zderzył się z jadącym prawidłowo z przeciwnej strony samochodem osobowym marki "Wartburg" nr rej. WE 3670, w wyniku czego prowadzący samochód osobowy Feliks Z. oraz pasażerowie tego samochodu Elżbieta W., Wacław J. i Adam M. ponieśli śmierć, i za to na podstawie art. 230 § 1 k.k. skazał go na karę 4 lat więzienia z zaliczeniem na jej poczet okresu tymczasowego aresztowania od dnia 29 października 1966 r. (...);III. utrzymał w mocy zaskarżony wyrok w części dotyczącej orzeczenia o powództwie cywilnym i zasądził od oskarżonego na rzecz powodów cywilnych Heleny Z., Heleny W., Łucji J. i Alfreda M. tytułem zwrotu kosztów zastępstwa adwokackiego za drugą instancję kwotę 1.200 zł.Uzasadnienie faktyczneSąd Wojewódzki w Kielcach-Ośrodek Zamiejscowy w Radomiu wyrokiem z dnia 18 marca 1967 r. uznał Antoniego G. za winnego tego, że w dniu 29 października 1966 r. w Ż. sprowadził niebezpieczeństwo katastrofy w komunikacji drogowej przez to, że prowadząc własny samochód ciężarowy marki "Fiat-680" - wbrew ogólnym zasadom ruchu drogowego - lewą stroną jezdni, spowodował czołowe zderzenie swego pojazdu z nadjeżdżającym z przeciwnego kierunku samochodem osobowym marki "Wartburg", kierowanym przez Feliksa Z., w wyniku czego kierowca oraz pasażerowie tegoż samochodu osobowego Elżbieta W., Wacław J. i Adam M. ponieśli śmierć, i za to na zasadzie art. 215 § 1 k.k. skazał go na 8 lat więzienia; ponadto Sąd zasądził od oskarżonego na rzecz powodów cywilnych (Heleny Z., Heleny W., Łucji J. i Alfreda M.) zwrot kosztów pogrzebu.Wyrok powyższy zaskarżył rewizją obrońca oskarżonego, zarzucając:I. błędną ocenę okoliczności faktycznych przyjętych za podstawę wyroku przez uznanie, że oskarżony utracił panowanie nad kierownicą na skutek zaśnięcia w czasie prowadzenia samochodu, gdy w rzeczywistości ustalenie to jest niesłuszne i dowolne, skoro stanowiąca jego podstawę opinia biegłego J., jako specjalisty od spraw samochodowych, a nie z dziedziny lekarskiej, nie może być w tym zakresie decydująca, według bowiem opinii pracowni psychotechnicznej w grę mogło wchodzić także nagłe zasłabnięcie oskarżonego przez niego nie zawinione;II. obrazę art. 124 k.p.k. przez niewydanie zarządzenia co do uzupełnienia opinii biegłego J. w celu ustalenia sprawności silnika samochodowego i jego uszczelek, a w szczególności, czy gazy spalinowe nie przedostawały się do kabiny kierowcy, w której znajdował się silnik;III. błędne ustalenie, że oskarżony prowadził samochód, nie będąc należycie wypoczęty, skoro przed uruchomieniem samochodu oskarżony wypoczywał przez okres 7 godzin, a jest on mężczyzną w sile wieku i fizycznie zdrowym;IV. obrazę art. 215 § 1 k.k. w związku z art. 14 § 1 k.k. przez uznanie, że zaśnięcie kierowcy w czasie prowadzenia samochodu może uzasadniać przypisanie umyślnego przestępstwa sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy w komunikacji.W konkluzji rewizja wnosi o uchylenie wyroku i uniewinnienie oskarżonego.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Rewizja oskarżonego w części domagającej się uniewinnienia go nie jest zasadna.Ustalono w sprawie w sposób nie budzący wątpliwości, że samochód "Wartburg" jechał przez cały czas prawidłowo swoją prawą stroną, natomiast samochód ciężarowy "Fiat" prowadzony przez oskarżonego, nie reagując na fakt zbliżania się "Wartburga" z przeciwnej strony, bezpośrednio przed wypadkiem zaczął zjeżdżać w lewo, doprowadzając w efekcie do zderzenia się obu pojazdów po swojej lewej stronie szosy.Z opinii biegłego do spraw samochodowych wynika ponadto, że należy wyłączyć powstanie wypadku z powodu niewłaściwego utrzymywania stanu technicznego pojazdu albo uszkodzenia jakiegoś zespołu lub jego części bezpośrednio przed wypadkiem; "układy te, jak i pozostałe zespoły samochodu, działały prawidłowo i skutecznie".W tej sytuacji, skoro zarówno stan techniczny wozu, jak i warunki jazdy, były dobre, przyczyny wypadku dopatrzyć się należy w postępowaniu oskarżonego.Oskarżony jest doświadczonym, wieloletnim kierowcą i ma prawo jazdy pierwszej kategorii.Jak wykazało badanie krwi oskarżonego, w chwili prowadzenia pojazdu nie znajdował się on pod wpływem alkoholu. Jeśli z kolei uwzględni się, że brak jest jakichkolwiek podstaw do uznania, by wypadek spowodował on celowo, a okoliczności sprawy świadczą, że w czasie bezpośrednio poprzedzającym zderzenie nie panował on zupełnie nad pojazdem (na co wskazuje przede wszystkim niezrozumiały manewr stopniowego zjechania "Fiata" w lewo), to w tych warunkach i drogą eliminacji wszelkich innych możliwych przyczyn, idąc za opinią biegłego i Pracowni Psychotechnicznej przy Miejskich Zakładach Komunikacyjnych w Warszawie, należało przyjąć, że jedynie "chwilowe zdrzemnięcie się lub zaśnięcie" (według określenia biegłego) bądź "przyśnięcie za kierownicą" (według określenia Pracowni Psychotechnicznej) stanowiło przyczynę, która spowodowała skręt samochodu w lewo, zderzenie się obu pojazdów i w konsekwencji jego tragiczne skutki.Uzasadniając tezę o zaśnięciu oskarżonego za kierownicą, Sąd Wojewódzki powołał się na fakt, że oskarżony był przemęczony, gdyż w dniu poprzedzającym wypadek oskarżony pracował do późnych godzin, a noc spędził w niezbyt dogodnych warunkach (na tapczanie z innym mężczyzną w obcym mieszkaniu). Tezę tę usiłuje zwalczyć rewizja podkreślając, że oskarżony jest zdrowym i silnym mężczyzną oraz że kilka godzin snu - nawet w konkretnych okolicznościach - dostatecznie regenerowało jego siły.Zdaniem Sądu Najwyższego powyższa polemika jest o tyle bezprzedmiotowa, że kwestia należytego wypoczynku oskarżonego, i to w stopniu gwarantującym bezpieczne prowadzenie samochodu, jest w konkretnym wypadku niesprawdzalna, a z reguły, pomijając stany znacznego przemęczenia, da się ona ocenić tylko ex post, i to w sposób względny. Oceniając natomiast kwestię zaśnięcia kierowcy w wypadku, gdy, jak w sprawie niniejszej, nie wchodził w grę stan skrajnego zmęczenia, należy dojść do wniosku, że zaśnięcie to nie mogło nastąpić w sposób raptowny i że musiało być poprzedzone stanem senności, który mógł być spowodowany różnymi przyczynami, m.in. słabą odpornością na monotonię jazdy (oskarżony jechał sam). Ze stanu ogarniającej go senności oskarżony musiał sobie zdawać sprawę i wiedział, jako doświadczony kierowca, o możliwości ciężkich następstw prowadzenia samochodu przez kierowcę znajdującego się w takim stanie, lecz nie podjął żadnych środków, które by zapobiegły tym następstwom (przede wszystkim zjechanie samochodu w prawo i zatrzymanie go).Notabene, do faktu zaśnięcia przyznał się pośrednio sam oskarżony, który na rozprawie nie potrafił nawet podać własnej rozsądnej wersji zdarzenia, a bezradnie zapewniając, że nie wie, "co się stało, że doszło do zderzenia", stwierdził zarazem: "gdy przetarłem oczy, to zobaczyłem zderzenie". Takie przetarcie oczu jest odruchową czynnością wyzwalania się ze stanu snu, w jakim człowiek się znajduje.Tezie Sądu o zaśnięciu kierowcy rzekomo dowolnej - obrona przeciwstawia koncepcję zatrucia się kierowcy gazami spalinowymi z silnika umieszczonego w kabinie kierowcy. Koncepcja ta jest jednak nieprzekonywająca. Gdy się uwzględni treść opinii biegłego w części dotyczącej stanu technicznego samochodu, to brak danych do uznania, że gazy spalinowe wydalające się z silnika pozostawały w kabinie [zwłaszcza że jak wynika z dokumentacji technicznej (zdjęcie 1 i 6), okno w kabinie samochodu było opuszczone], brak też danych, by działanie tych gazów mogło być gwałtowne (zwłaszcza że oskarżony na działanie gazów nie powoływał się, chociaż samochód i jego ewentualne defekty znane mu są od lat, a ponadto zachowanie się oskarżonego po wypadku nie świadczy, by znajdował się on pod wpływem zatrucia gazami).Co się tyczy kwalifikacji prawnej, to Sąd Najwyższy nie podzielił poglądu prawnego Sadu I instancji, że czyn oskarżonego stanowi zbrodnię z art. 215 § 1 k.k. Stanowiska swojego Sąd Wojewódzki zresztą bliżej nie uzasadnił.Jak ustalono w sprawie, katastrofa była następstwem zaśnięcia oskarżonego za kierownicą. Wina oskarżonego polegała na tym, że będąc świadom tego, iż ogarnia go senność, kontynuował jazdę samochodem, która w tych warunkach mogła spowodować - i rzeczywiście spowodowała - skutek przestępny. Nie można jednak przyjąć, że oskarżony, który był zupełnie trzeźwy, przewidywał możliwość niebezpieczeństwa katastrofy w komunikacji lądowej wskutek chwilowego zaśnięcia za kierownicą i na ten skutek się godził, natomiast uznać należy jedynie, że działał on nieumyślnie, a mianowicie że skutków prowadzenia samochodu w czasie gdy wobec ogarniającej go senności nie był całkowicie pod względem psychofizycznym sprawny, nie przewidywał, chociaż jako doświadczony kierowca mógł i powinien był je przewidzieć.Takie postępowanie oskarżonego wyczerpuje znamiona występku z art. 215 § 2 k.k., a w zbiegu ze skutkami katastrofy - z art. 230 § 1 k.k. Taki pogląd prawny wypowiedział też przedstawiciel Prokuratury Generalnej na rozprawie rewizyjnej.W tym stanie rzeczy i mając na względzie z jednej strony dotychczas nieposzlakowaną opinię oskarżonego, a z drugiej strony stopień jego zaniedbania, szczególnie groźny w sprawach drogowych, oraz skutki takiego postępowania, Sąd Najwyższy uznał za słuszne wymierzyć oskarżonemu z mocy art. 230 § 1 k.k. karę 4 lat więzienia.
Powiązane orzeczenia
- I K 1042/56 1957-02-12Czy kierowca pojazdu uprzywilejowanego, który spowodował wypadek drogowy w wyniku nadmiernej prędkości i braku ostrożności, ponosi odpowiedzialność karną za sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy w komunikacji?
- III K 1001/61 1962-01-05Czy kierowca pojazdu, który umyślnie spowodował wypadek drogowy ze skutkiem śmiertelnym, powinien być skazany z art. 230 § 1 k.k., czy też z łagodniejszego przepisu dotyczącego nieumyślnego spowodowania śmierci?
- I K 361/52 1952-08-30Czy kierowca prowadzący pojazd w stanie nietrzeźwym, który w wyniku nieprzepisowej jazdy doprowadził do zderzenia z innym pojazdem, a w konsekwencji do śmierci pasażera jadącego na stopniu, popełnił przestępstwo z art. 2…
- Rw 1295/68 1968-11-07Czy kierowca, który zasypia za kierownicą z powodu przemęczenia, ponosi odpowiedzialność karną za nieumyślne spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym?
- I KR 130/70 1970-10-14Czy kierowca, który spowodował katastrofę w ruchu lądowym, naruszając przepisy o ruchu drogowym i dopuszczając się czynu w warunkach recydywy, może być uznany za winnego popełnienia przestępstwa z art. 215 § 1 w związku…
Powołane przepisy
art. 215 § 1 KKart. 375art. 230 § 1 KKart. 124 KPKart. 14 § 1 KKart. 215 § 2 KK§ 1§ 2
Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 16.07.2026.