V KR 120/75

WyrokIzba Karna1975-08-20

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy można przypisać oskarżonemu Benedyktowi P. popełnienie rozboju (art. 210 § 2 k.k.) w sytuacji, gdy zabór mienia nastąpił po pobiciu pokrzywdzonego, a zamiar rabunku nie był pierwotnym celem działania, oraz czy oskarżony Bogdan S. popełnił występek z art. 158 § 1 k.k. w okolicznościach opisanych w sprawie?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że skazanie Bogdana S. z art. 158 § 1 k.k. było błędne, ponieważ jego działanie polegające na dwukrotnym uderzeniu ręką w głowę nie narażało pokrzywdzonego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszkodzenia ciała, a czyn ten wyczerpał znamiona występku z art. 182 § 1 k.k. Ponadto, skazanie Benedykta P. z art. 210 § 2 k.k. było wadliwe, gdyż nie wykazano, że pierwotnym zamiarem oskarżonego było dokonanie rabunku; zabór mienia mógł być jedynie wykorzystaniem sytuacji powstałej po pobiciu, a nie środkiem do jego dokonania. W konsekwencji, Benedykt P. powinien być sądzony za przestępstwo z art. 156 § 1 k.k. (uszkodzenie ciała) w zbiegu z art. 208 k.k. (kradzież zuchwała).
Stan faktyczny
Oskarżeni Benedykt P. i Bogdan S. zostali oskarżeni o pobicie Stanisława P. i zabór jego zegarka oraz portmonetki. Sąd pierwszej instancji skazał Bogdana S. za udział w pobiciu z art. 158 § 1 k.k., a Benedykta P. za rozbój z art. 210 § 2 k.k. oraz uszkodzenie ciała z art. 156 k.k. Rewizje wniesione przez obrońców oskarżonych kwestionowały prawidłowość ustaleń faktycznych i ocenę prawną czynów.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy zmienił zaskarżony wyrok, uznając Bogdana S. za winnego występku z art. 182 § 1 k.k. (czyn chuligański) i Benedykta P. za winnego występków z art. 156 § 1 k.k. (uszkodzenie ciała) i art. 208 k.k. (kradzież zuchwała), orzekając odpowiednie kary.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia dr A. Kafarski. Sędziowie: M. Budzianowski (sprawozdawca), K. Wagner.Prokurator Prokuratury Generalnej: M. Tuszyńska.SentencjaSąd Najwyższy po rozpoznaniu w dniu 20 sierpnia 1975 r. sprawy: 1) Benedykta P., oskarżonego z art. 210 § 2 k.k., i 2) Bogdana S., oskarżonego z art. 158 § 1 k.k., z powodu rewizji wniesionych przez oskarżonych od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Łodzi z dnia 7 marca 1975 r.zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że:1) Benedykta P. uznał za winnego tego, iż: a) w dniu 5 sierpnia 1973 r. w Z. spowodował u Stanisława P., naruszające czynności narządu ciała na czas powyżej dni 7, uszkodzenia ciała w postaci złamania żuchwy, dwóch ran ciętych głowy i wybicia zęba w wyniku uderzenia go butelką w głowę i kopania po twarzy, tj. występku określonego w art. 156 § 1 k.k., b) w tym samym miejscu i czasie, działając w sposób szczególnie zuchwały, zabrał temuż Stanisławowi P. w celu przywłaszczenia zegarek matki "Rakieta" i portmonetkę z zawartością 250 zł, tj. występku określonego w art. 208 k.k., i za to skazał za czyn opisany pod lit. a na 4 lata pozbawienia wolności na podstawie art. 156 § 1 k.k., a za czyn wymieniony pod lit. b na podstawie art. 208, 36 § 3 i art. 40 § 2 k.k. na 5 lat pozbawienia wolności z pozbawieniem praw publicznych na okres 3 lat i na 4.000 zł grzywny, z zamianą w razie nieuiszczenia jej w terminie na 40 dni zastępczej kary pozbawienia wolności; ponadto na podstawie art. 3 pkt 4 ustawy z dnia 18 lipca 1974 r. o amnestii (Dz. U. Nr 27, poz. 159) złagodził orzeczone kary pozbawienia wolności o jedną trzecią, a mianowicie karę 4 lat do 2 lat i 8 miesięcy, karę zaś 5 lat do 3 lat i 4 miesięcy pozbawienia wolności, orzekając łączną karę pozbawienia wolności 5 lat z zaliczeniem na jej poczet okresu tymczasowego aresztowania od dnia 8 sierpnia 1973 r.;2) Bogdana S. uznał za winnego tego, że dnia 5 sierpnia 1973 r. w Z. uderzył dwukrotnie Stanisława P. w głowę, tj. występku o charakterze chuligańskim określonego w art. 182 § 1 k.k. w związku z art. 59 § 1 k.k., i za to na podstawie tych przepisów skazał na 1 rok pozbawienia wolności z zaliczeniem na poczet tej kary okresu tymczasowego aresztowania od dnia 10 sierpnia 1973 r. do dnia 10 sierpnia 1974 r. (...).Uzasadnienie faktyczneBenedykt P. i Bogdan S., oskarżeni o to, że w dniu 5 sierpnia 1973 r. w Z. w celu ograbienia Stanisława P. pobili go do utraty przytomności wskutek zadawania mu ciosów w głowę butelką od piwa i kopania go po twarzy, w wyniku czego zabrali mu w celu przywłaszczenia zegarek marki "Rakieta" oraz portmonetkę z zawartością 250 zł, tj. o czyn przewidziany w art. 210 § 2 k.k., uznani zostali zaskarżonym wyrokiem: Bogdan S. za winnego tego, że w dniu 5 sierpnia 1973 r. w Z., będąc w stanie nietrzeźwym i działając wspólnie i w porozumieniu z Benedyktem P., wziął udział w pobiciu Stanisława P. w ten sposób, że uderzył go dwukrotnie ręką w głowę, narażając go tym na ciężkie uszkodzenie ciała, natomiast Benedykt P. za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu wyczerpującego dyspozycję art. 210 § 2 i art. 156 k.k. z tą zmianą, że dopuścił się go bez współudziału z Bogdanem S. oraz że Stanisław P. doznał złamania żuchwy i dwóch ciętych ran głowy oraz wybicia zęba, co spowodowało u niego uszkodzenie ciała na okres powyżej 7 dni, i za to skazani: Bogdan S. na podstawie art. 158 § 1 k.k. na 2 lata i 6 miesięcy pozbawienia wolności złagodzone ustawą z dnia 18 lipca 1974 r. o amnestii do 1 roku i 3 miesięcy pozbawienia wolności, a Benedykt P. na podstawie art. 210 § 2 oraz art. 36 § 3 i art. 40 1 pkt 3 k.k. na karę 9 lat pozbawienia wolności z pozbawieniem praw publicznych na 3 lata i na 4.000 zł grzywny.Wyrok ten zaskarżyli obrońcy obu oskarżonych.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Rewizje obu oskarżonych zasadnie kwestionują zaskarżony wyrok, jest on bowiem wadliwy, i to nie tylko pod względem oceny prawnej działania obu oskarżonych, lecz także w zakresie ustaleń faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenie, nie mających dostatecznego oparcia w materiale dowodowym sprawy, a do tego zawierających wewnętrzne sprzeczności.Już samo przypisanie oskarżonemu Benedyktowi P., że w celu ograbienia Stanisława P. pobił go do utraty przytomności, zadając ciosy butelką w głowę i kopiąc go po twarzy, na skutek czego Stanisław P. doznał złamania żuchwy i dwóch ciętych ran głowy oraz wybicia zęba, a następnie zabrał mu zegarek i portmonetkę z pieniędzmi, którego to czynu dopuścił się bez współudziału z Bogdanem S., a temuż Bogdanowi S., że w tym samym czasie i miejscu działając wspólnie i w porozumieniu z Benedyktem P. wziął udział w pobiciu Stanisława P. w ten sposób, że uderzył go dwukrotnie ręką w głowę, narażając go tym na ciężkie uszkodzenie ciała, wykazuje zasadniczą sprzeczność. Jeżeli bowiem oba przypisane działania odnoszą się do tego samego zdarzenia, to przyjęcie, że gwałtu na osobie Stanisława P. w celu dokonania rabunku dopuścił się Benedykt P. sam bez współudziału Bogdana S. (merytorycznie słuszne, bo istotnie zebrany w sprawie materiał dowodowy nie pozwalał na przypisanie współsprawstwa), eliminowało tym samym możliwość przypisania Bogdanowi S. udziału w pobiciu Stanisława P. Jeżeli zaś odpowiedzialność Bogdana S. ograniczona została do końcowego fragmentu drugiej fazy zajścia, kiedy to Bogdan S. podszedł do leżącego na ziemi nieprzytomnego Stanisława P. i uderzył go dwukrotnie ręką w głowę, a tak wynikało to ze sformułowania czynu przypisanego, to nie sposób tu mówić o współudziale Benedykta P., skoro - jak to ustalił sąd - do uderzenia Stanisława P. przez Bogdana S. doszło: "(...) wtedy, gdy był on już pobity przez Benedykta P. i był nieprzytomny i nie posiadał portmonetki."W świetle tych ustaleń czynu oskarżonego Bogdana S. nie można również traktować jako włączenia się do zajścia między Benedyktem P. a pokrzywdzonym Stanisławem P., a skoro do bytu przestępstwa określonego w art. 158 k.k. niezbędny jest udział co najmniej dwóch napastników, o skazaniu Bogdana S. z tego przepisu nie mogło być mowy. Nie został zresztą spełniony i drugi wymagany ustawą (§ 1 art. 158 k.k.) warunek: "narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia czy nawet ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia." O takim niebezpieczeństwie bowiem trudno w ogóle w niniejszej sprawie mówić, jako że całe działanie Bogdana S. sprowadzało się do dwukrotnego uderzenia Stanisława P. ręką w głowę.W tym stanie rzeczy skazanie Bogdana S. z art. 158 § 1 k.k. uznać należało za błędne, i to zarówno pod względem faktycznym, jak i prawnym. Czyn tego oskarżonego wyczerpał jedynie znamiona występku określonego w art. 182 § 1 k.k., który ze względu na okoliczności jego popełnienia ocenić należało jako mający charakter chuligański, zasługujący w razie uwzględnienia ponadto stanu nietrzeźwości oskarżonego na najwyższy wymiar kary.Błędne było również skazanie Benedykta P. na podstawie art. 210 § 2 k.k., nie zostało bowiem wykazane, że zamiarem tego oskarżonego było dokonanie rabunku. Z faktu, że w wyniku zajścia między Benedyktem P. a Stanisławem P., w trakcie którego Stanisław P. został pobity w drugiej fazie zajścia, w posiadaniu Benedykta P. znalazł się zegarek i portmonetka z pieniędzmi, będące własnością Stanisława P., nie wynika jeszcze, że oskarżony Benedykt P. dopuścił się rabunku, o którym traktuje przepis art. 210 k.k.Do bytu przestępstwa określonego w art. 210 k.k. niezbędne są dwa elementy pozostające ze sobą w ścisłym związku, a mianowicie gwałt na osobie lub choćby groźba natychmiastowego użycia gwałtu albo też doprowadzenie ofiary do stanu nieprzytomności lub bezbronności oraz zabór mienia w celu jego przywłaszczenia.Ten ścisły związek między tymi dwoma elementami działania skierowanego przeciwko różnym dobrom (zamach na osobę, zamach na mienie) polega na tym, że zamach na człowieka jest tu jedynie środkiem do realizacji głównego celu, jakim jest zabór mienia; środek ten sprawca stosuje po to, by dokonać zaboru mienia.Wskazał na to Sąd Najwyższy uchylając pierwszy wyrok i przekazując sprawę do ponownego rozpoznania. Rzeczą sądu pierwszej instancji było ustalić, czy oskarżony Benedykt P. zainicjował całe zajście ze Stanisławem P. i użył siły fizycznej w zamiarze dokonania zaboru zegarka i portmonetki, czy też zabór tych przedmiotów był jedynie wykorzystaniem sytuacji, jaka w wyniku wzajemnej szarpaniny w pierwszej i pobicia Stanisława P. w drugiej fazie zajścia powstała. Na to zasadnicze dla prawidłowego rozstrzygnięcia sprawy pytanie ponowna rozprawa w pierwszej instancji nie udzieliła jednoznacznej, nie nasuwającej żadnych wątpliwości odpowiedzi, upoważniającej do przypisania oskarżonemu Bogdanowi P. zbrodni określonej w art. 210 § 2 k.k. Nie ulega w sprawie wątpliwości, że przyczyną zajścia między pokrzywdzonym Stanisławem P. a oskarżonym Benedyktem P. nie była chęć dokonania rabunku przez tego ostatniego. Wprawdzie przyjęty przez sąd pierwszej instancji za udowodniony fakt zerwania z ręki Stanisława P. zegarka mógłby wskazywać na późniejsze, już w trakcie wzajemnej szarpaniny, powzięcie przez Benedykta P. zamiaru rabunku; ten fakt jednak, wbrew stanowisku sądu, nie jest bynajmniej w sprawie bezsporny, nie znajduje bowiem dostatecznego potwierdzenia w materiale dowodowym sprawy. Sąd pierwszej instancji oparł się tu na zeznaniach Stanisława P., któremu ze względu na sprzeczności z innymi dowodami, w tym również z zeznaniami jego brata, nie dał wiary w części dotyczącej przebiegu zajścia, któremu jednak uwierzył, "że zegarek nie mógł mu spaść z ręki nawet przy upadku pokrzywdzonego na ziemię, ponieważ pasek był mocny i dobrze zapięty".Nie jest to wystarczający dowód w sprawie, okoliczność bowiem, że zegarek miał dobre i mocne zapięcie, równie dobrze może przemawiać przeciwko temu ustaleniu, jako wyłączającemu możliwość zerwania zegarka bez zwrócenia uwagi właściciela. Nie bez znaczenia jest tu fakt, że w zajściu przy pługu brało udział więcej osób, a mianowicie brat pokrzywdzonego Stanisława P., a w pewnym momencie także usiłujący rozdzielić bijących się świadek Piotr B., i przypadkowego zerwania zegarka przez jednego z uczestników zajścia wyłączyć się tu nie da. Nie dostrzegł przy tym Sąd Wojewódzki, że w dodatkowych zeznaniach pokrzywdzony Stanisław P. podał, iż po zajściu zaniósł zegarek do naprawy, a potem (kiedy, nie potrafił wyjaśnić) zmienił pasek, bo dziurki się wyrobiły, przyznając ponadto, że zapięcie było chyba słabsze niż obecne zapięcie oraz że odebrany w MO zegarek był ubrudzony ziemią, co potwierdzałoby obronę oskarżonego Bogdana P., że zabrał zegarek leżący na ziemi. Tak więc potraktowanie pierwszej fazy zajścia jako rozboju w rozumieniu art. 210 k.k. ostać się nie może, ocenić je należy jako dowolne.Wykracza również poza ramy swobodnego uznania dokonana przez sąd ocena dalszego zachowania się Benedykta P. Fakt zaboru portmonetki z pieniędzmi jest w sprawie bezsporny. Z faktu tego jednak nie wynika jeszcze, że "Benedykt P. gonił Stanisława P. z zamiarem jego ograbienia", jak to twierdzi sąd w uzasadnieniu wyroku. Nie wynika to również - wbrew stanowisku sądu - z zeznań świadka Piotra B., który jedynie opisał przebieg zajścia.Pomijając już sprzeczności w ustaleniach sądu co do kolejności poszczególnych zdarzeń (w uzasadnieniu wyroku sąd raz stwierdza, że oskarżony Benedykt P. wyciągnął portmonetkę z kieszeni Stanisława P. już po pobiciu go, gdy leżał nieprzytomny, innym razem że uderzenie butelką i kopanie miało miejsce już po obszukaniu leżącego Stanisława P., a dalej że Benedykt P. bił Stanisława P. po obszukaniu go po kieszeniach i że Benedykt P. "zadając mu - tzn. Stanisławowi P. - cios butelką w głowę, kopiąc doprowadził do utraty przytomności, zabierając portmonetkę z zawartością 250 zł") nie wolno było (zwrócił na to uwagę Sąd Najwyższy uchylając poprzedni wyrok skazujący) drugiej fazy zajścia oceniać w oderwaniu od tego, co się zdarzyło przy pługu. Jeżeli więc sąd - słusznie zresztą - przyjął, że do zajścia doszło z powodu potrącenia butelek przez Stanisława P. i że "niewątpliwie Benedykt P. mógł się uważać za pobitego ze względu na udział dwóch braci P. (faktycznie był pobity, na co wskazują akta sprawy), to obrony oskarżonego, że dalsze zachowanie się oskarżonego Benedykta P. podyktowane było chęcią odwetu, w najmniejszym stopniu nie podważa ogólnikowe, sprzeczne z wymaganiami ustawy (art. 372 k.p.k.) stwierdzenie sądu, iż wyjaśnienia Benedykta P. w świetle całokształtu materiału dowodowego nie mogą być uznane za przekonujące, stwierdzenie nie znajdujące oparcia w tymże materiale dowodowym, a więc dowolne. Pościg za uciekającym pokrzywdzonym był kontynuacją zajścia przy pługu i nic nie upoważnia do przyjęcia, by w trakcie awantury na zabawie wiejskiej, wywołanej stanem nietrzeźwości jej uczestników, u pobitego przez oskarżonego Benedykta P. powstał nagle zamiar obrabowania Stanisława P. Żaden natomiast z zebranych w sprawie dowodów nie sprzeciwia się tezie obrony, że zamiar zabrania Stanisławowi P. portmonetki zrodził się już po pobiciu Stanisława P. przez Benedykta P. Prawidłowa zatem ocena działania oskarżonego Benedykta P., mająca oparcie w materiale dowodowym sprawy, prowadzi jedynie do wniosku, że dopuścił się on przestępstwa określonego w art. 156 § 1 k.k., skoro w wyniku jego działania Stanisław P. doznał uszkodzenia naruszającego czynności narządu ciała na czas powyżej 7 dni oraz pozostającego w zbiegu realnym przestępstwa przewidzianego w art. 208 k.k., jako że zabór zegarka i portmonetki dokonany został w okolicznościach wskazujących na szczególną zuchwałość oskarżonego (...).

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 210 § 2 KKart. 158 § 1 KKart. 156 § 1 KKart. 208 KKart. 208art. 40 § 2 KKart. 3 pkt 4art. 182 § 1 KKart. 59 § 1 KKart. 210 § 2art. 156 KKart. 36 § 3

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 16.07.2026.