Rw 824/66

PostanowienieIzba Cywilna1966-10-10

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy kwalifikacja czynów przypisanych oskarżonym Zygmuntowi K. (art. 259 k.k.) i Henrykowi K. (art. 160 k.k.) jest prawidłowa, a wymierzone im kary adekwatne?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że kwalifikacja prawna czynów przypisanych oskarżonym była prawidłowa, a wymierzone kary współmierne. Analiza przebiegu zdarzenia, wyjaśnień oskarżonych i zeznań świadków potwierdziła, że Zygmunt K. dopuścił się rozboju, a Henryk K. przyjął pieniądze pochodzące z przestępstwa, wiedząc o ich pochodzeniu. Sąd podkreślił, że dla bytu przestępstwa z art. 160 k.k. nie ma znaczenia jawność działania ani to, czy przyjęto pieniądze zamiast rzeczy, a pieniądze stanowią rzecz uzyskaną z przestępstwa w rozumieniu tego przepisu.
Stan faktyczny
Zygmunt K. pobił Franciszka Z. i zabrał mu 1.100 zł. Następnie przekazał 600 zł swojemu bratu, Henrykowi K., a 500 zł zatrzymał. Henryk K. przyjął pieniądze, wiedząc, że pochodzą one od pokrzywdzonego, z którym jego brat miał konflikt. Obaj oskarżeni wydatkowali część otrzymanych pieniędzy. Obrońca wniósł skargę rewizyjną, kwestionując kwalifikację prawną czynów i domagając się złagodzenia kar.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy postanowił skargę rewizyjną obrońcy pozostawić bez uwzględnienia, a wyrok Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego w Warszawie utrzymać w mocy.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: płk J. Badecki (sprawozdawca).Sędziowie: płk A. Kruszka, płk Z. Furtak.Prokurator: ppłk W. Ciechanowicz.SentencjaSąd Najwyższy rozpoznał na posiedzeniu niejawnym, na skutek skargi rewizyjnej obrońcy, sprawę skazanych wyrokiem Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego w Warszawie z dnia 26 sierpnia 1966 r.: I. Zygmunta K. za przestępstwo z art. 259 k.k. na karę 4 lat więzienia za to, że dnia 10 lipca 1966 r. w N., po wprawieniu się w stan nietrzeźwości, użył przemocy w stosunku do Franciszka Z., którego kilkakrotnie uderzył pięścią i dusił za gardło, a potem zabrał mu z kieszeni spodni pieniądze w sumie 1.100 zł, przy czym z sumy tej kwotę 600 zł przekazał Henrykowi K., a 500 zł pozostawił sobie; II. Henryk K. za przestępstwo z art. 160 k.k. na karę 1 roku więzienia i 500 zł grzywny za to, że dnia 10 lipca 1966 r. w N., będąc nietrzeźwy, przyjął od Zygmunta K. 600 zł z wiedzą o tym, że pieniądze te zostały przemocą odebrane Franciszkowi Z., i część tych pieniędzy wydatkował.Rewizja zarzuca wyrokowi naruszenie prawa materialnego przez nietrafne przyjęcie w stosunku do oskarżonego Zygmunta K. kwalifikacji z art. 259 k.k., a w stosunku do Henryka K. - kwalifikacji z art. 160 k.k.Podnosząc powyższe zarzuty, rewizja domaga się poprawienia kwalifikacji czynu przypisanego oskarżonemu Zygmuntowi K, na art. 257 k.k. (kradzież zuchwała), a oskarżonemu Henrykowi K. na art. 161 k.k. oraz złagodzenia kar wymierzonych obu oskarżonym, przy czym wymierzona oskarżonemu Henrykowi K. kara powinna być warunkowo zawieszona.Sąd Najwyższy postanowił skargę rewizyjną obrońcy pozostawić bez uwzględnienia, a wyrok Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego w Warszawie z dnia 26 sierpnia 1966 r. w sprawie oskarżonych Zygmunta K. i Henryka K. utrzymać w mocy.Uzasadnienie faktyczneSąd Najwyższy wyraził następujący pogląd:Rewizja wywodzi między innymi, że brak w sprawie nie nasuwającego wątpliwości dowodu, iż oskarżony Zygmunt K. dopuścił się rabunku. Pomiędzy tym oskarżonym a pokrzywdzonym Franciszkiem Z. powstała kłótnia i w czasie jej trwania sam Franciszek Z. wyciągnął z kieszeni - oprócz dokumentów - pieniądze. Franciszek Z. proponował oskarżonemu Zygmuntowi K., by ten przewiózł mu samochodem jakieś rzeczy.Zdaniem rewizji fakt, że Franciszek Z. nie zawiadomił natychmiast jednostki o zajściu pomiędzy nim a oskarżonym, świadczy o tym, iż nie miał tu miejsca rabunek, lecz co najwyżej kradzież zuchwała. Można też sądzić, że zarówno oskarżony, jak i pokrzywdzony wszystkiego na rozprawie nie powiedzieli, a w szczególności tego, o co się pokłócili, oraz w jaki sposób pieniądze przeszły z posiadania Z. w posiadanie oskarżonego Zygmunta K.Co się zaś tyczy oskarżonego Henryka K., to rewizja podnosi, że oskarżony ten nie mógł wiedzieć o sposobie zdobycia przez swego brata pieniędzy, choćby nawet wiedział, iż pochodzą one od Franciszka Z. Oskarżony Henryk K. słyszał ich rozmowę, mógł więc przypuszczać, że w grę wchodzi jakaś legalna transakcja.Trudno, zdaniem rewizji, mówić o oskarżonym Henryku K. jako typowym paserze, gdyż przyjął on pieniądze, a nie rzeczy sensu stricto, a przy tym nie na przechowanie lub ukrycie, oraz przyjął je jawnie.Oskarżony Henryk K., jeśli stał się przestępcą, to stał się nim przypadkowo, zasługuje więc na złagodzenie kary i jej warunkowe zawieszenie.W końcowych wywodach rewizja nadmienia, że oskarżony Zygmunt K. jest znacznie lepszym żołnierzem, niż podaje to jego opinia służbowa. Jak wynika bowiem z zeznań świadka P., oskarżony Zygmunt K. oddał się z zamiłowaniem służbie wojskowej i pragnął się poświęcić tej służbie. Świadek ten zeznał także - jak wywodzi rewizja - że uwięzienie i tak surowe ukaranie obu oskarżonych, synów cenionego pracownika jednego z państwowych gospodarstw rolnych, będzie ciężkim ciosem dla tegoż pracownika.Zarzuty oraz mające je uzasadnić wywody rewizji są pozbawione słuszności. Przebieg zdarzenia według wersji przedstawionej w rewizji nie jest zgodny z wynikami przewodu sądowego, co znalazło wyraz w poczynionych w wyroku ustaleniach, według których przypisane oskarżonym czyny i towarzyszące im okoliczności przedstawiały się następująco: Zygmunt K. zasadniczą służbę wojskową odbywał w jednostce wojskowej w N., a jego brat, Henryk K., pełnił służbę wojskową w Szkole Młodszych Dowódców przy Oficerskiej Szkole Łączności.W dniu 10 lipca 1966 r. Henryk K. wraz z kolegą Stanisławem G. przybył do N. celem odwiedzenia brata Zygmunta. Około godziny 14 wszyscy trzej wyszli z terenu jednostki wojskowej i udali się do ulicznego kiosku spożywczego i wspólnie z C. oraz P. zakupili cztery butelki wina, które wspólnie wypili na trasie. Następnie C. i P. odeszli, obaj zaś K. oraz G. pozostali, gdzie po chwili obok strzelnicy sportowej nawiązali rozmowę z Franciszkiem Z. Wszyscy czterej postanowili napić się jeszcze wina, którego dwie butelki nabyli w kiosku za składkowe pieniądze. Wtedy to Franciszek Z. wyjął z kieszonki na zegarek w spodniach dwa banknoty 500-złotowe i jeden stuzłotowy, po czym pieniądze te włożył z powrotem do tej kieszonki. Z butelkami wina wszyscy czterej udali się w krzewy obok ulicy i tam wypili wino.Około godziny 17 Zygmunt K. zwrócił się do Stanisława G. i Henryka K., aby pozostawili go samego z Franciszkiem Z. Kiedy Stanisław G. i Henryk K. odeszli w kierunku ulicy, Zygmunt K. chwycił Franciszka Z. za gardło, a następnie począł mu wyciągać z kieszonki pieniądze. Ponieważ Franciszek Z. trzymał się za kieszeń, oskarżony Zygmunt K. zadał mu kilka ciosów pięścią w głowę, wskutek czego ten stracił przytomność. Wówczas Zygmunt K. zabrał mu pieniądze w sumie 1.100 zł. Kiedy Henryk K. usłyszał szamotanie się, wrócił na miejsce zajścia, a następnie obaj z bratem biegiem oddalili się stamtąd, pozostawiając Franciszka Z. na trasie. Pokrzywdzony po niedługim czasie oprzytomniał i ociekając krwią wrócił na ulicę, a potem udał się do domu.Oskarżeni, kiedy znaleźli się kilkadziesiąt metrów od miejsca zajścia, zatrzymali się na ulicy i wtedy Zygmunt K. powiedział bratu, że odebrał pobitemu pieniądze, z których przekazał mu 600 zł, a sobie pozostawił resztę, tj. 500 zł. Jeszcze tego samego dnia Henryk K. wydał dość znaczną sumę z otrzymanych od brata pieniędzy, a gdy dnia następnego zatrzymano go, znaleziono przy nim jeszcze 349 zł. Również Zygmunt K. wydał od razu część pieniędzy zabranych Franciszkowi Z., a 360 zł, kiedy wezwano go do dowódcy dnia następnego, przekazał na przechowanie Januszowi C. Kwota ta również została zakwestionowana.Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na to, że wywody rewizji dotyczące oskarżonego Zygmunta K. nie są w pełni zgodne z obroną tego ostatniego. Oskarżony Zygmunt K. wyjaśnił mianowicie na rozprawie, że Franciszek Z. wydobyte z kieszeni pieniądze w kwocie 1.100 zł wręczył mu na zakup wina. Oskarżony Zygmunt K. nie chciał już kupować wina, wobec czego doszło między nimi do sprzeczki, a następnie do bójki, gdyż Franciszek Z. pragnął zmusić oskarżonego do udania się do kiosku i kupienia tam wina. Po otrzymaniu dwóch ciosów Franciszek Z. przewrócił się, a oskarżony Zygmunt K., schowawszy nieco wcześniej otrzymane od Franciszka Z. pieniądze do własnej kieszeni, oddalił się z miejsca zajścia.Cytowane wyżej wywody w części dotyczącej przyczyny zajścia nie mają zatem oparcia w obronie oskarżonego Zygmunta K., a poza tym są one całkowicie niezgodne z wynikami przewodu sądowego.Jest mało prawdopodobne, jak to trafnie przyjęto w wyroku, aby Franciszek Z. dał na zakup wina (jednej, dwóch, najwyżej trzech butelek) aż 1.100 zł, tj. wszystkie posiadane przez siebie pieniądze. Gdyby oskarżony Zygmunt K. nie chciał więcej kupować wina, to mógł nie przyjmować pieniędzy, wręczoną mu zaś sumę zwrócić. Zresztą wina nie chciano więcej pić.Postawy Franciszka Z. w wersji przedstawionej przez oskarżonego Zygmunta K. nie można wytłumaczyć nawet ewentualnym opilstwem. Nikt ze świadków nie stwierdził zresztą, żeby Franciszek Z. był w owym czasie zamroczony alkoholem, czy nawet pijany. Wyraźne i jasne są w tej mierze zeznania świadka Tadeusza K.Franciszek Z. wyjaśnił w swych zeznaniach, dlaczego wyciągnął przy kiosku z kieszeni banknoty na ogólną sumę 1.100 zł, co oskarżeni zdołali dostrzec. Otóż kupując wino, zapomniał on na chwilę, że w innej kieszeni ma trochę bilonu, który całkowicie wystarczał na uiszczenie należności za wino.Sama analiza obrony oskarżonego Zygmunta K. pozwala wątpić o ich prawdziwości. Wątpliwości te jeszcze bardziej wzrastają w świetle zeznań Franciszka Z., których wiarygodność nie budzi zastrzeżeń. Zeznał on mianowicie, że po oddaleniu się oskarżonego Henryka K. i Stanisława G., oskarżony Zygmunt K. chwycił go nagle za gardło, począł go bić i odebrał mu pieniądze. Znamienną okoliczność ustala także świadek Stanisław G., który skądinąd nie jest skłonny do obciążania oskarżonego. Otóż świadek Stanisław G. stwierdził, że Zygmunt K. zwrócił się do niego i do swego brata, aby zostawili go samego z pokrzywdzonym, i ci istotnie odeszli. Charakterystyczne także są wyjaśnienia oskarżonego Henryka K. (uznane przez Sąd za prawdziwe), że brat przyznał się wobec niego do zabrania pieniędzy pobitemu. Za wiarygodnością zeznań świadka Franciszka Z. przemawiają ponadto zeznania świadka Tomasza K., według których Franciszek Z. tuż po zajściu był pobity i pokrwawiony, a także świadectwo lekarskie, w którym stwierdzono u pokrzywdzonego Franciszka Z. "świeże sińce na twarzy oraz okolicy lędźwiowo-krzyżowej, podbiegnięcia krwawe pod śluzówką wargi górnej i ślady skrzepłej krwi w otworach nosa". Nasilenie więc przemocy ze strony napastnika było znaczne, co zgodne jest z zeznaniami pokrzywdzonego.Niezależnie od tego rewizja wykazuje pewne niekonsekwencje. Z jednej bowiem strony wyrażono tam niepewność co do przyczyny kłótni i sposobu przejścia pieniędzy z posiadania Zygmunta K., a nieco dalej wysuwa się sugestię o kłótni w związku z jakimś interesem, ostatecznie zaś stwierdza się, że oskarżony Zygmunt K. dopuścił się tzw. kradzieży zuchwałej. Również niektóre wnioski są pozbawione uzasadnionych przesłanek.Całość wywodów rewizji nie zgadza się z materiałem dowodowym sprawy. Jednakże należy zauważyć, że tzw. kradzież zuchwała w ujęciu doktryny i praktyki sądowej różni się od zwykłej kradzieży sposobem jej dokonania. Mianowicie sprawca zabiera wtedy w celu przywłaszczenia cudze mienie ruchome nie skrycie, jak to zwykle bywa przy kradzieży, lecz jawnie w oczach osoby pokrzywdzonej, pozbawiając ją władztwa nad rzeczą w sposób gwałtowny, np. przez wyrwanie przedmiotu z ręki.Przemoc w postaci zamachu na osobę, jak to ma miejsce przy rozboju czy kradzieży rozbójniczej, tutaj nie zachodzi. Sprawca kradzieży zuchwałej może atakować również mienie społeczne, np. przez wyrwanie pieniędzy z ręki listonosza, konduktora itp. Kradzież zuchwała nie jest kategorią kwalifikującą, lecz dotyczącą wymiaru kary.Sąd wyrokujący, wbrew twierdzeniu rewizji, udowodnił w wyroku winę oskarżonego Henryka K. w popełnieniu przestępstwa z art. 160 k.k. Ten ostatni wiedział, że brat jego Zygmunt - podobnie jak i on - nie miał przed zajściem pieniędzy. Wiedział dalej, że przyjęte od brata pieniądze mogą pochodzić tylko od Franciszka Z., z którym brat jego Zygmunt K. szarpał się, a więc nie wszedł w posiadanie pieniędzy za zgodą pokrzywdzonego. Tak przedstawiałby się stan faktyczny, gdyby mieć na uwadze tylko wyjaśnienia oskarżonego Henryka K. złożone na rozprawie. Ale w dochodzeniu ten ostatni, wręcz powiedział, że brat zakomunikował mu wyraźnie o odebraniu pieniędzy Franciszkowi Z. Oskarżony Henryk K., będąc przesłuchiwany w niedługi czas po zajściu, powiedział wtedy - zdaniem Sądu - prawdę, obecnie zaś, zmieniając swe wyjaśnienia, stara się tylko bronić, przy czym zmiany tej nie uzasadnił w sposób przekonywający.Dla bytu przestępstwa z art. 160 k.k. nie mają znaczenia takie okoliczności, jak jawność działania czy też to, że przyjęto "nie rzeczy sensu stricto, lecz pieniądze". Przez rzecz uzyskaną z przestępstwa w rozumieniu art. 160 k.k. należy rozumieć również rzeczy zamienne, np. pieniądze w gotowiźnie.Podobnie bez znaczenia jest to, że oskarżony Henryk K. przyjął pieniądze pochodzące z przestępstwa nie na przechowanie lub ukrycie. Pomoc do zbycia lub ukrycia rzeczy pochodzącej z przestępstwa to jeden z wariantów czynności wykonawczej czynu z art. 160 k.k., przyjęcie zaś takiej rzeczy, a także jej nabycie - to inne warianty. Nie jest warunkiem dla bytu przestępstwa z art. 160 k.k., by wszystkie lub większość wariantów czynności wykonawczych tego czy każdego innego o podobnej strukturze przestępstwa zostały przez sprawcę zrealizowane.W świetle powyższych rozważań pogląd rewizji co do oceny prawnej przypisanych oskarżonym czynów jest chybiony. Orzeczenie sądu w tej mierze było prawidłowe.To samo można powiedzieć o wymiarze kary. Jej wysokość w stosunku do obu oskarżonych nie może uchodzić - ze względu na wagę omawianych przestępstw, a zwłaszcza rozboju z art. 259 k.k. oraz okoliczności im towarzyszące - za represję niewspółmierną. Oskarżeni wykazali duże napięcie złej woli i dlatego żeby cele z karą związane zostały w pełni osiągnięte, należy zarzuty rewizji odrzucić.Opinia służbowa o pierwszym z oskarżonych, nawet po uwzględnieniu zeznań świadka P., nie jest pozytywna. Oskarżony Zygmunt K. był żołnierzem niezdyscyplinowanym, wielokrotnie karanym dyscyplinarnie za różne przewinienia, najczęściej za nadużycie alkoholu. Tego rodzaju opinia oskarżonego Zygmunta K., niezależnie od orzeczonej kary, nie mogła spowodować pozostawienia go w służbie wojskowej na stałe.Dalsze okoliczności powołane w skardze rewizyjnej, które mają uzasadnić złagodzenie wymierzonych oskarżonym kar, nie mają w sprawie istotnego znaczenia.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 259 KKart. 160 KKart. 257 KKart. 161 KK

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 23.07.2026.