Rw 520/66
PostanowienieIzba Cywilna1966-07-15
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy dowódca czołgu, który zabrał do pojazdu osobę niebędącą członkiem załogi i rozpoczął ćwiczenia mimo niesprawności radiostacji i telefonu wewnętrznego, ponosi odpowiedzialność karną za śmierć tej osoby i trwałe kalectwo innego żołnierza, jeśli wypadek nastąpił na skutek poślizgu czołgu na lodzie i uderzenia w słup wysokiego napięcia?Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że odpowiedzialność karna sprawcy za skutki czynu wymaga nie tylko istnienia związku przyczynowego między działaniem a skutkiem, ale także możliwości i powinności przewidzenia tych skutków przez sprawcę. W analizowanym przypadku, mimo naruszenia przepisów przez dowódcę czołgu (zabranie pasażera, rozpoczęcie ćwiczeń bez pełnej łączności), wypadek nastąpił na skutek zbiegu nieprzewidywalnych okoliczności (poślizg na lodzie, uderzenie w słup), które nie były typowym następstwem takich naruszeń. Dlatego też, brak było podstaw do przypisania dowódcy winy za skutki w postaci śmierci i kalectwa.Stan faktyczny
Dowódca czołgu Witold S. zabrał do pojazdu Czesława W., niebędącego członkiem załogi, i rozpoczął ćwiczenia mimo niesprawnej radiostacji i telefonu wewnętrznego. Podczas jazdy czołg wpadł w poślizg na oblodzonej drodze, uderzył w słup wysokiego napięcia, co spowodowało śmierć Czesława W. i trwałe kalectwo Mariana P. Sąd pierwszej instancji skazał Witolda S. za przestępstwo z art. 130 § 1 k.k. W.P., uznając istnienie związku przyczynowego między jego działaniem a wypadkiem.Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił wyrok Sądu Pomorskiego Okręgu Wojskowego w Bydgoszczy i umorzył postępowanie karne wobec Witolda S. Zarządzono również uchylenie tymczasowego aresztowania i zwolnienie skazanego z więzienia.Pełny tekst orzeczenia
Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia płk Z. Krasuski. Sędziowie: płk A. Kruszka (sprawozdawca), płk W. Winawer.Prokurator: ppłk W. Ciechanowicz.SentencjaSąd Najwyższy rozpoznał na posiedzeniu niejawnym, na skutek skargi rewizyjnej obrońcy, sprawę Witolda S., skazanego wyrokiem Sądu Pomorskiego Okręgu Wojskowego w Bydgoszczy z dnia 3 czerwca 1965 r. za przestępstwo z art. 130 § 1 k.k.W.P. na karę 1 roku więzienia za to, że "29 stycznia 1966 r. w S. jako dowódca czołgu T-54A nadużył swej władzy przez to, że wbrew instrukcji technicznej wojsk pancernych rozpoczął z załogą zajęcia taktyczne w czołgu technicznie niesprawnym wobec nieczynnej radiostacji i wewnętrznego telefonu, chociaż nie zezwolił mu na to dowódca plutonu, zabierając ponadto do czołgu nie wchodzącego w skład załogi Czesława W., który nie posiadał ubioru ochronnego - hełmofonu, tzn. rozpoczął zajęcia, mimo że miał utrudnione dowodzenie czołgiem wobec braku wewnętrznej łączności, co mogło wywołać te szkodliwe następstwa, faktycznie zaś, wobec niezawinionego przez mechanika-kierowcę Jana Józefa G. uderzenia czołgiem w słup wysokiego napięcia, słup został złamany i zerwane zostały przewody elektryczne, które opadły na czołg, w następstwie czego - na skutek porażenia prądem - Czesław W. zmarł, a Marian P. doznał trwałego kalectwa".Tymże wyrokiem Jan Józef G. został uniewinniony prawomocnie od zarzutu popełnienia przestępstwa z art. 215 § 1 k.k.Obrońca skazanego zaskarżył wyrok z powodu skazania wbrew okolicznościom sprawy i wnosił o uchylenie wyroku i uniewinnienie skazanego.Sąd Najwyższy postanowił: 1) wyrok Sądu Pomorskiego Okręgu Wojskowego w Bydgoszczy z dnia 3 czerwca 1965 r. w sprawie Witolda S. uchylić i postępowanie karne w tej sprawie o przestępstwo z art. 130 § 1 k.k.W.P. umorzyć; 2) uchylić tymczasowe aresztowanie Witolda S. i zarządzić jego natychmiastowe zwolnienie z więzienia.Uzasadnienie faktyczneSąd Najwyższy wyraził następujący pogląd:W zaskarżonym wyroku Sąd I instancji dokonał następujących, nie kwestionowanych w rewizji ustaleń faktycznych:"Oskarżeni pełnili ostatnio zasadniczą służbę wojskową w J.W. w N., przy czym Witold S. był dowódcą czołgu. W dniu 29 stycznia 1965 r. na placu ćwiczeń J.W. w N., z plutonem zwiadu, w którym pełnili służbę wojskową obaj oskarżeni, dowódca plutonu Fabian M. prowadził ćwiczenia taktyczne na temat «czołg na rozpoznaniu». Do ćwiczeń tych użyto jednego czołgu T-54 A, który należał etatowo do załogi Stanisława R. W czołgu tym na skutek uszkodzenia nie działała radiostacja oraz wewnętrzny telefon. Poza tym był on sprawny technicznie. Plac ćwiczeń był przykryty śniegiem, a miejscami trasa, po której poruszał się czołg, była oblodzona. W rejonie ćwiczeń około godziny 11 Fabian M. omówił z żołnierzami swego plutonu (pluton zwiadu) temat zajęć i udzielił im odpowiedniego instruktażu, podczas którego zwrócił uwagę na konieczność przestrzegania zasad bezpieczeństwa. Równocześnie postawił odpowiednie zadanie bojowe R. i jego załodze, jakie mieli oni wykonać w czasie ćwiczeń taktycznych z czołgiem, a związane z tematem «czołg na rozpoznaniu». Zadanie takie nie zostało postawione oskarżonemu Witoldowi S., albowiem w tym czasie, gdy Fabian M. omawiał temat zajęć i stawiał zadanie bojowe R. i jego załodze, Witold S. i D. pobierali z parku jednostki czołg T-54 A, którym miały ćwiczyć załogi R. i oskarżonego Witolda S., wchodzące w skład plutonu zwiadu. Dopiero pod sam koniec instruktażu przybył oskarżony Witold S., który zameldował Fabianowi M., że radiostacja i wewnętrzny telefon czołgu są uszkodzone i nieczynne. Ze względu na to, że zbliżał się termin odprawy służbowej zarządzony przez pełniącego obowiązki dowódcy jednostki Mieczysława M., Fabian M. polecił prowadzenie zajęć z czołgiem jedynie R. i jego załodze, natomiast oskarżonemu Witoldowi S. kazał uczyć swoją załogę regulaminu walki i jednocześnie oświadczył, że po powrocie postawi mu i jego załodze zadanie bojowe do zajęć z czołgiem oraz że razem z nimi będzie ćwiczyć, a następnie udał się na wspomnianą odprawę. Fabian M., odchodząc na odprawę, nie ustanowił na czas swej nieobecności zastępcy, który by dowodził plutonem, a w szczególności nadzorował przebieg ćwiczeń i dopilnował zachowania porządku i dyscypliny w plutonie. W tym samym czasie z drużyną piechoty, w pobliżu ćwiczących załóg czołgowych, prowadził zajęcia Ignacy K. W skład tej drużyny wchodził Czesław W.Około godziny 14 R. zakończył zajęcia ze swoją załogą i postawił czołg. Widząc to, oskarżony Witold S. zarządził zbiórkę podległych mu żołnierzy i samowolnie wydał rozkaz swojej załodze zajęcia miejsc w czołgu i rozpoczął ćwiczenia. W tym czasie do oskarżonego Witolda S. zgłosił się Czesław W. z prośbą, by przewiózł go czołgiem. Oskarżony Witold S. wyraził na to zgodę i zabrał W. do czołgu, przy czym członkowie załogi zajęli następujące miejsca w czołgu: Józef Jan G., jako mechanik kierowca, zajął miejsce za przyrządami kierującymi czołgiem; Marian Ś., jako ładowniczy czołgu, usiadł przy dziale bojowym w pobliżu miejsca ładowniczego; obok niego stał Marian P., działonowy czołgu; na miejscu działowego usiadł Czesław W., który nie wchodził w skład załogi, został zaś zabrany do czołgu, jak zaznaczono wyżej, samowolnie przez oskarżonego Witolda S. wbrew obowiązującym przepisom i zarządzeniom; wreszcie sam oskarżony Witold S., dowódca czołgu, zajął miejsce we włazie dowódcy czołgu. Wszyscy - z wyjątkiem Czesława W. - byli ubrani w hełmofony, które między innymi są ubiorem ochronnym załogi czołgu.Po zajęciu miejsc w czołgu przez poszczególnych żołnierzy oskarżony Witold S. wydał polecenie mechanikowi-kierowcy Józefowi Janowi G. ruszenia czołgiem. G. prowadził czołg na czwartej przekładni z szybkością poniżej 28 km/godz., drogą czołgową (poligonową) wskazaną przez swego bezpośredniego przełożonego, dowódcę czołgu, oskarżonego Witolda S. W pewnym momencie, gdy G. znalazł się w odległości 25,6 m od słupa wysokiego napięcia elektrycznego, czołg wpadł w poślizg. Józef Jan G. wjechał bowiem w wybój i na lód przyprószony śniegiem, którego nie był w stanie zauważyć. W odległości około 15-25 m od słupa nagle zarzuciło czołgiem pod kątem około 40°. Kierowca usiłował wówczas manewrować czołgiem przez wyłączenie sprzęgieł i użycie hamulca górskiego. Ze względu na zbyt małą odległość dzielącą go od słupa i małe doświadczenie nie był on w stanie uniknąć najechania na słup. W wyniku więc poślizgu i zarzucenia czołgiem, kierowca uderzył prowadzonym przez siebie czołgiem w słup wysokiego napięcia. Skutkiem tego uderzenia słup został złamany i zerwane zostały przewody elektryczne, które opadły na czołg. Spowodowało to śmiertelne porażenie prądem elektrycznym Czesława W., natomiast Marian P. doznał oparzenia II i III stopnia palców z uszkodzeniem żeber, łopatki i tkanki płuca prawego oraz oparzenia III i IV stopnia czwartej i piątej kości śródręcza i palca piątego ręki prawej, głębokiego zwęglenia kości śródręcza od drugiego do piątego palca oraz uszkodzenia kciuka po stronie przyśrodkowej, głębokiego oparzenia-zwęglenia stopy prawej w obrębie śródstopia i palców z zachowaniem skóry palca pierwszego po stronie przyśrodkowej i piątego po stronie zewnętrznej.Do dnia 20 kwietnia 1966 r. oparzenie na palcach zostało wygojone. Kikut przedramienia lewego - wygojony. Dłoń prawa z ubytkami kostnymi - wygojona, lecz zdolność chwytna ograniczona. Pozostałe uszkodzenie na powierzchni oparzonej stopy prawej utrzymuje się. Stan ogólny chorego jest poważny. Tak więc na skutek porażenia prądem elektrycznym Marian P. doznał trwałego kalectwa znacznego stopnia.Pozostali żołnierze jadący w czołgu nie odnieśli uszkodzeń ciała i rozstroju zdrowia. Również i czołg w zasadzie nie został uszkodzony.Obrońca twierdzi w rewizji - wbrew stanowisku Sądu I instancji - że oskarżony nie może ponosić odpowiedzialności za wypadek, a to ze względu na brak adekwatnego związku przyczynowego między działaniem oskarżonego a wypadkiem. Zdaniem obrońcy oskarżony może odpowiadać jedynie za samo zabranie do czołgu Czesława W.Stanowisku obrońcy nie można odmówić słuszności. Rozważania Sądu na temat związku przyczynowego między działaniem oskarżonego a wypadkiem sprowadzają się do następujących stwierdzeń:"Gdyby oskarżony Witold S. nie zabrał Czesława W. do czołgu, to Czesław W. nie poniósłby wówczas śmierci. Wskutek zabrania Czesława W. do czołgu załoga - z wyjątkiem Józefa Jana G. - nie przebywała na swoich stanowiskach. Z tego powodu przeprowadzanie szkolenia z załogą nie mogło odbywać się w sposób normalny. Czesław W. przebywał ponadto w czołgu bez hełmofonu, który między innymi spełnia funkcję ubioru ochronnego. Przebywać zaś w czołgu w czasie jego ruchu bez hełmofonu nie wolno. (...) Nie jest wykluczone, że gdyby Czesław W. posiadał na sobie hełmofon, to może skutki wypadku byłyby mniejsze. Oskarżony Witold S., jako dowódca czołgu oraz bezpośredni przełożony załogi czołgu, był odpowiedzialny za prace tej załogi. Skoro więc miał utrudnione dowodzenie wskutek uszkodzenia wewnętrznego telefonu, to tym bardziej nie powinien zabierać żołnierza ponad stan załogi.W tym stanie rzeczy należy stwierdzić, że oskarżony Witold S. - wskutek świadomego nadużycia swych uprawnień, o których była mowa wyżej - musiał się liczyć z tym, że mogą one wywołać szkodliwe następstwa.Należy podkreślić, że w sprawie niniejszej nie tylko mogły powstać szkodliwe następstwa, ale faktycznie powstały. Zginął bowiem żołnierz, a drugi doznał trwałego kalectwa".Z powyższych cytatów wynika, że Sąd ocenił sprawę istnienia związku przyczynowego między działaniem oskarżonego a wypadkiem bez zwrócenia uwagi na to, czy ten związek przyczynowy był przez oskarżonego zawiniony. Samo stwierdzenie istnienia związku przyczynowego między działaniem a skutkiem przestępnym jest wprawdzie niezbędnym warunkiem uznania, że spełniona została przedmiotowa strona czynu, jednakże nie wystarcza to do przypisania sprawcy winy. Skutki pozostające w związku przyczynowym z działaniem sprawcy są tylko wówczas przez sprawcę zawinione, gdy bądź wprost chciał je sprowadzić lub godził się na nie, bądź co najmniej mógł i powinien był przewidzieć możliwość ich nastąpienia. Jeżeli natomiast skutki nie były w ten sposób przez sprawcę zawinione, to choćby nawet łączył je związek przyczynowy z działaniem sprawcy, nie mogą mu być one poczytane za element zarzuconego mu czynu przestępczego.Tego aspektu zagadnienia Sąd nie rozważył. Wprawdzie Sąd stwierdził w wyroku, że oskarżony "musiał" liczyć się z tym, iż jego działanie może wywołać szkodliwe następstwa, jednakże jest to ze strony Sądu jedynie stwierdzenie powinności oskarżonego, natomiast nie ma w wyroku omówienia problemu, czy oskarżony obok powinności miał możliwość przewidzenia szkodliwych skutków.Niezależnie od tego samo stwierdzenie w wyroku, że na oskarżonym ciążyła powinność przewidywania, oderwane jest od rozmiarów konkretnego wypadku. Chodzi przecież o powinność przewidywania możliwości powstania nie jakichkolwiek szkodliwych następstw, lecz takich (jeśli chodzi o ich rodzaj), za których powstanie sprawca ma ponosić odpowiedzialność. W sprawie niniejszej chodzi więc o odpowiedzialność za wypadek, w którym poniósł śmierć żołnierz, a drugi odniósł obrażenia powodujące jego trwałe kalectwo.W konkretnym wypadku wszystkie nieprawidłowości postępowania oskarżonego, a w szczególności zabranie do czołgu W. i rozpoczęcie manewrowania czołgiem pod nieobecność dowódcy plutonu Fabiana M. bez uzyskania od niego szczegółowego zadania, a nadto manewrowanie czołgiem pozbawionym łączności wewnętrznej - nie były tego rodzaju działaniami, które w normalnym przebiegu okoliczności groziłyby skutkami w rodzaju takiego wypadku, jaki jest przedmiotem niniejszych rozważań. Sąd trafnie ustalił, że kierowca czołgu nie ponosi winy za wypadek, ponieważ nie mógł przewidzieć tych czynników, które spowodowały poślizg czołgu, wywrócenia słupa linii wysokiego napięcia i porażenia obu żołnierzy prądem. Tego samego nie mógł też przewidzieć oskarżony. Nie można więc w tych warunkach dopatrywać się powinności oskarżonego co do przewidywania możliwości nastąpienia wypadku, skoro wynikł on na skutek zbiegu okoliczności przypadkowych, niemożliwych do przewidzenia w toku normalnego rozumowania, liczącego się ze zwykłym przebiegiem związku przyczynowego między działaniem a skutkami.Należy stwierdzić, że okoliczności, które zadecydowały o wypadku, mogły były doprowadzić do spowodowania tego wypadku także wówczas, gdyby oskarżony postępował w zupełnej zgodzie z przepisami, tzn. gdyby zaczął manewrowanie czołgiem dopiero na wyraźny rozkaz M., gdyby nie zabrał do czołgu Czesława W. oraz gdyby łączność wewnętrzna czołgu była sprawna. Nie można dopatrywać się związku między śmiercią Czesława W. a niezaopatrzeniem go na czas jazdy w hełmofon, nie ma bowiem żadnych podstaw do twierdzenia, że porażenie go prądem nastąpiło właśnie na skutek braku hełmofonu. Marian P. posiadał hełmofon, a mimo to uległ on porażeniu i doznał ciężkiego, trwałego kalectwa.W tych warunkach uznanie, że oskarżony ponosi winę za wypadek w granicach odpowiedzialności z art. 130 § 1 k.k.W.P., nie jest zasadne i z tego względu zaskarżony wyrok podlega uchyleniu.Rozważeniu podlega kwestia, czy oskarżony nie powinien ponieść odpowiedzialności z innego przepisu, skoro można mu zarzucić, że przystąpił do ćwiczeń, nie czekając na rozkaz Fabiana M., i zabrał do czołgu Czesława W.Oskarżony wyjaśnił, że instrukcję Fabiana M. zrozumiał w ten sposób, iż najpierw ćwiczenia czołgiem wykona R. ze swą załogą, a następnie oskarżony, i że będzie on miał podobne zadanie jak R. W czasie wykonywania ćwiczeń przez R. oskarżony miał ze swoją załogą prowadzić naukę regulaminu walki.Fabian M. w zasadzie tę obronę oskarżonego potwierdził, z tym jednak zastrzeżeniem, że - jak zeznał w śledztwie - zabronił oskarżonemu użycia czołgu przed swym powrotem z odprawy. Tej ostatniej okoliczności nie można uznać za niewątpliwą, skoro M. i R podtrzymali ją dopiero po odczytaniu im ich zeznań ze śledztwa. Być może, już wówczas została ona podana przez M. pod kątem uchronienia się przed ewentualnym zarzutem niedopełnienia obowiązków.Wydaje się prawdopodobne, że sytuacja nie była dla oskarżonego zupełnie jasna w tym sensie, iż obowiązywał go zakaz ćwiczeń czołgiem, i że zasadniczą przeszkodą w rozumieniu oskarżonego był raczej brak postawienia mu przez M. konkretnego zadania, na które powinien był oczekiwać. Oskarżony jednak, jako dowódca załogi, poczuwając się do obowiązku wykonania zaplanowanych ćwiczeń, okazał w tej sytuacji własną inicjatywę, którą trudno uznać za objaw ujemny. Wiedząc od M., że będzie miał ze swą załogą zadanie podobne jak R., i zdając sobie sprawę z tego, że oczekiwanie na powrót M. może uniemożliwić wykonanie zaplanowanego ćwiczenia, uznał, że w tych warunkach nie postąpi źle, jeżeli przeprowadzi je sam. Niemałym bodźcem do podjęcia takiej decyzji przez oskarżonego mógł być fakt, że R. również prowadził ćwiczenia pod nieobecność M., z tą tylko różnicą, że otrzymał konkretne zadanie, czego już M. w stosunku do oskarżonego uczynić nie zdążył, spiesząc się na odprawę służbową.W tych warunkach trudno uznać, że oskarżony nie wykonał rozkazu wydanego mu przez M. czy też przekroczył ten rozkaz. Również zabranie przez oskarżonego do czołgu Czesława W., aczkolwiek było oczywistym naruszeniem obowiązujących przepisów, nie stanowiło przestępstwa z art. 118 § 2 k.k.W.P., pozostając tylko wykroczeniem przeciwko dyscyplinie. Z tego względu instancja rewizyjna, nie znajdując podstaw dowodowych do stwierdzenia, że oskarżony działaniem swym wypełnił znamiona przestępstwa, uznaje za słuszny wniosek rewizji o umorzenie postępowania karnego w sprawie.
Powiązane orzeczenia
- RNw 10/64 1964-03-31Czy zaniechanie wydania przez oficera rozkazu zawrócenia żołnierzowi, który wszedł do wody wbrew zakazowi i utonął, stanowi podstawę do przypisania oficerowi winy nieumyślnej za spowodowanie śmierci?
- Rw 476/66 1966-06-25Czy żołnierz wykonujący polecenie przełożonego, które doprowadziło do wypadku, ponosi odpowiedzialność karną, jeśli nie zachował należytej staranności i ostrożności, a wypadek nie był koniecznym następstwem wykonania roz…
- U 7/71 1976-11-19Jak kwalifikować odpowiedzialność karną dowódców, dysponentów i użytkowników wojskowych pojazdów mechanicznych za naruszenie obowiązków związanych z bezpieczeństwem ruchu drogowego?
- Rw 1283/66 1967-01-26Czy polecenie dowódcy pojazdu wojskowego, które może być sprzeczne z zasadami ruchu drogowego, zwalnia kierowcę z odpowiedzialności za spowodowanie wypadku?
- Rw 1146/68 1968-10-17Czy żołnierz, który spowodował wypadek samochodowy prowadząc pojazd specjalny, do którego prowadzenia nie posiadał wymaganych kwalifikacji, ponosi odpowiedzialność karną, jeśli przełożeni wiedzieli o braku jego przeszkol…
Powołane przepisy
art. 130 § 1 KKart. 215 § 1 KKart. 118 § 2 KK§ 1§ 2
Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 13.07.2026.