IV KZ 6/64

PostanowienieIzba Karna1964-04-18

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy sąd może zwrócić akta sprawy prokuratorowi w celu uzupełnienia śledztwa, jeśli w toku postępowania sądowego ujawnią się istotne braki w śledztwie, których nie można uzupełnić na rozprawie?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że sąd może zwrócić akta sprawy prokuratorowi w celu uzupełnienia śledztwa, jeśli w toku postępowania sądowego ujawnią się istotne braki w śledztwie, których nie można uzupełnić na rozprawie. Przepis art. 305 § 1 k.p.k. ma zastosowanie, gdy braki w śledztwie istnieją obiektywnie, niezależnie od tego, czy zostały spowodowane przez oskarżyciela publicznego, czy przez taktykę podejrzanych. Sąd podkreślił, że kluczowe jest stwierdzenie braków na rozprawie i niemożność ich uzupełnienia w tym stadium postępowania.
Stan faktyczny
Prokurator Wojewódzki w Krakowie wniósł zażalenie na postanowienie Sądu Wojewódzkiego w Krakowie o zwrocie akt sprawy do uzupełnienia śledztwa. Akt oskarżenia obejmował 20 osób i 19 zarzutów dotyczących nadużyć przy robotach budowlanych i kolejowych. Sąd Najwyższy rozpatrywał kwestię właściwej konstrukcji aktu oskarżenia – czy powinien obejmować szerokie grono osób i zarzutów, czy też być rozbity na części. Sąd Wojewódzki uznał, że pierwotna konstrukcja aktu oskarżenia była nietrafna ze względu na obszerność i skomplikowanie materiału dowodowego, co utrudniało wykrycie prawdy i prowadziło do przewlekłości postępowania. Sąd Najwyższy rozpoznał również zarzuty dotyczące rzekomej niekonsekwencji sądu i przedwczesności postanowienia o zwrocie akt.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy oddalił zażalenia Prokuratora Wojewódzkiego w Krakowie oraz obrońców oskarżonych, utrzymując w mocy postanowienie Sądu Wojewódzkiego o zwrocie akt sprawy do uzupełnienia śledztwa.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia T. Rek.Sędziowie: L. Chmielewski (sprawozdawca), T. Krokosz.Prokurator Generalnej Prokuratury: A. Ferenc.SentencjaSąd Najwyższy, po rozpoznaniu zażaleń Prokuratora Wojewódzkiego w Krakowie na postanowienie Sądu Wojewódzkiego w Krakowie z dnia 4 grudnia 1963 r. w sprawie Leona M. i 10 innych oskarżonych oraz na postanowienie tegoż Sądu z dnia 9 grudnia 1963 r. w sprawie Janusza T. i 8 innych oskarżonych, a nadto po rozpoznaniu zażaleń obrońców oskarżonych Józefa K. i Zygmunta K. na pierwsze z wyżej wymienionych postanowień o zwrocie akt sprawy w trybie art. 305 k.p.k. Prokuratorowi Wojewódzkiemu w Krakowie celem uzupełnienia śledztwa, postanowiłzażaleń nie uwzględnić.Uzasadnienie faktyczneW związku z zarzutami zawartymi w zażaleniu Prokuratora Wojewódzkiego w Krakowie na postanowienie Sądu Wojewódzkiego w Krakowie o zwrocie akt sprawy do uzupełnienia śledztwa Sąd Najwyższy zważył, co następuje:IJedną z najistotniejszych kwestii wyłaniających się na tle zażalenia jest problem właściwej konstrukcji aktu oskarżenia, sprowadzający się w sprawie niniejszej do alternatywy: 1) albo ma być jedno postępowanie obejmujące szersze grono osób i ogół zarzutów im postawionych, 2) albo też ma nastąpić rozbicie aktu oskarżenia na szereg części składowych do oddzielnego postępowania w stosunku do każdej z nich.Omawiany problem był, jak wynika z zażalenia, przedmiotem rozważań prokuratora, który stanąwszy wobec konieczności dokonania wyboru, zdecydował się na pierwszą z przytoczonych możliwości.Wybór ten okazał się obiektywnie nietrafny, przy czym ze szczególną wyrazistością nietrafność decyzji ujawniła się w toku postępowania sądowego.Uzasadniając dokonany wybór, prokurator przytacza powody, które przemawiały zarówno przeciwko koncepcji łącznego rozpoznania zarzutów, jak i za tą koncepcją, a mianowicie:a) przeciw - "materiał dowodowy sprawy, który już w momencie sporządzania aktu oskarżenia był ogromny i bardzo skomplikowany";b) za - "dążność do jak najpełniejszego wykrycia prawdy", "potrzeba rzetelnej informacji społeczeństwa o rozmiarach przestępczości gospodarczej typu aferowego".Nie uwzględnił jednak prokurator, że skoro materiał sprawy już w stadium śledztwa jest i ogromny, i bardzo skomplikowany i skoro nadto materiał ten nieuchronnie jeszcze musi się powiększyć o wyniki postępowania sądowego, to w tych warunkach postulat najpełniejszego wykrycia prawdy, który prokurator miał na względzie, decydując się na łączne rozpoznanie zarzutów, stawał się iluzoryczny. Im więcej bowiem stanów faktycznych w sprawach zawiłych ze względu na samą swą problematykę składa się na akt oskarżenia, tym bardziej wykrycie prawdy jest utrudnione. Dlatego też przedmiotem szczególnej troski ze strony oskarżyciela w sprawach tego typu jest rozważne wytyczenie ram aktu oskarżenia i niewprowadzenie doń takiej liczby czynów, która - uwzględniając technikę pracy sądu i konieczność prowadzenia procesu w zwartym okresie - z góry stawia pod znakiem zapytania możliwość sądu opanowania materiału faktycznego sprawy.Zignorowanie tego warunku w sprawie wieloosobowej i wieloczynowej doprowadzić może do wypadku patologii procesowej, wyrażającej się m.in. w długotrwałym prowadzeniu procesu bez szans zakończenia go prawidłowym wyrokiem.W sprawie niniejszej trzeba było przeszło 100 jawnych posiedzeń sądowych (na które przeznaczono prawie rok) tylko po to, by odebrać wyjaśnienia od połowy oskarżonych, w perspektywie zaś pozostawało jeszcze przeprowadzenie postępowania dowodowego, trwające z reguły znacznie dłużej niż wysłuchanie oskarżonych. Gdyby zatem Sąd Wojewódzki nie powziął postanowienia o przekazaniu sprawy do uzupełnienia śledztwa, lecz kontynuował przewód, to zakończenia sprawy można by było oczekiwać - mając na uwadze dużą liczbę świadków a nadto potrzebę przeprowadzenia dowodu z opinii biegłych różnych specjalności - po upływie około 2 dalszych lat. Taka sytuacja pociąga za sobą w gruncie rzeczy przekreślenie zasady bezpośredniości, trudno bowiem wyobrazić sobie, by skład orzekający o winie i karze pod koniec kilka lat trwającego procesu zdolny był utrwalić w swej pamięci - w stopniu niezbędnym do wydania słusznego wyroku - przebieg postępowania dowodowego i poprzedzające je wyjaśnienia oskarżonych.Na losach niniejszego procesu w sposób istotny zaciążyła konstrukcja aktu oskarżenia.Akt ten dotyczy nadużyć popełnionych w latach 1957-1960, połączonych z zawarciem szeregu umów o wykonanie różnych robót remontowo-budowlanych, wiertniczo-poszukiwawczych i geologicznych oraz kolejowych na rzecz różnych jednostek gospodarki uspołecznionej w różnych miejscowościach.W szczególności akt oskarżenia obejmuje następujące roboty:I. budowę nowego odcinka ulic, budowę dróg i placów wewnętrznych przy cegielni oraz naprawę odcinka ulicy w S. i B.;II. prace wiertniczo-poszukiwawcze i geologiczne dla DOKP i innych jednostek;III. wykonanie bocznicy kolejowej i przebudowę torów w Z.;IV. remont i budowę bocznic kolejowych w L. na rzecz 3 jednostek (CPN, Chłodni i Zakładów Młynarskich);V. przebudowę drogi zwrotnicowej do parowozowni w S. dla DOKP K.Ogniwem wspólnym dla wszystkich tych prac jest główny oskarżony Leon M., prezes Związku Inwalidów Pracy - Oddział w K., który bezprawnie zawierał z inwestorami umowy o wykonanie robót, a następnie powierzał wykonanie robót członkom Związku prowadzącym prywatne przedsiębiorstwa i podpisywał w imieniu Związku nierzetelne rachunki zawierające refakturę robót.Dalszymi oskarżonymi są wykonawcy robót wyżej opisanych, którzy odpowiadają wraz z Leonem M. za zagarnięcie mienia społecznego.Trzecią grupę oskarżonych stanowią przedstawiciele inwestorów (instytucji), którzy jako inspektorzy nadzoru nie dopełnili swych obowiązków (art. 286 § 1 k.k.).Ostatnią grupę stanowią dwaj funkcjonariusze ZIP-u, odpowiadający również z art. 286 k.k.Ogółem aktem oskarżenia objęto 20 osób, którym zarzucono przestępstwa opisane w 19 punktach. Należyte zbadanie okoliczności dotyczących którejkolwiek z wyżej wymienionych robót - ze względu na wiążące się z nią zawiłe kwestie natury faktycznej (w szczególności co do zakresu wykonanych prac, częściowo o charakterze zanikowym), trudności w zakresie ustalenia obowiązujących cen i narzutów (uregulowanych różnymi aktami normatywnymi) oraz konieczność korzystania z pomocy biegłych różnych specjalności - już wypełnia ramy procesu gospodarczego co najmniej średniej miary, który wymagać będzie od sądu orzekającego poważnego nakładu pracy. Objęcie natomiast jednym aktem oskarżenia nadużyć dotyczących wszystkich wyżej wymienionych robót stworzyło - wobec braków śledztwa (braków często nieuchronnych) i spiętrzenia się problematyki z zakresu różnych dziedzin technologicznych, niedostatecznie w śledztwie wyjaśnionej - sytuację z punktu widzenia procesowego niepożądaną, bo utrudniającą, a nawet uniemożliwiającą w postępowaniu przed sądem wszechstronne wyjaśnienie wszystkich okoliczności sprawy.Dodać należy, że żadne istotne względy nie uzasadniały przyjętej konstrukcji oskarżenia łącznego rozpoznania wszystkich zarzutów.Oskarżeni oprócz Leona M. odpowiadają w zasadzie tylko za pojedyncze roboty wykonywane bądź nadzorowane, poszczególne zaś roboty nie pozostają ze sobą w ścisłym związku (znów oczywiście pomijając rolę Leona M.). Łączenie w jednym procesie osób, które wykonywały różne prace w różnych miejscowościach, a nawet w różnych województwach, oraz - w tymże procesie - inspektorów nadzoru poszczególnych robót powodowało, że znaczne partie postępowania przed sądem dotyczące nader szczupłego grona 2-3 osób niepotrzebnie wiązały ławę oskarżonych, na której miało się znajdować 20 osób. W sposób jaskrawy uwidoczniło się to w stosunku do oskarżonego K., który składał wyjaśnienia w ciągu 2 miesięcy na dwudziestu kilku posiedzeniach sądu, wyjaśnienia zaś jego nie miały nic wspólnego z kwestią winy przeważającej większości oskarżonych.Niemniej jednak wszyscy oni musieli brać udział w rozprawie, która ze względu na przewlekłość spowodowaną połączeniem zarzutów narażała ich na dodatkową, niezasłużoną dolegliwość. Przyjeżdżali niejednokrotnie (chodzi o oskarżonych odpowiadających z wolnej stopy) z innych miast (co było połączone z oderwaniem się na szereg miesięcy od pracy i z poniesieniem znacznych kosztów) jedynie po to, by słuchać wyjaśnień nie znanego im człowieka o nie znanych im sprawach. Tego rodzaju sytuacje mogą się wprawdzie zdarzyć w każdym procesie, jednakże traktowane są jako zjawisko naturalne, jeśli tylko nie ma dysproporcji między odpowiednimi partiami postępowania sądowego. W konkretnym wypadku dysproporcja okazała się wręcz jaskrawa, co ma swoje źródło w tym, że przestępstwa, których miano się dopuścić przy wykonywaniu poszczególnych robót, nie pozostawały ze sobą w powiązaniu.Co do osoby Leona M., to objęte aktem oskarżenia w stosunku do niego czyny bynajmniej nie wyczerpują całokształtu jego przestępnej działalności. Co więcej, stanowią one tylko nieznaczny jej fragment, skoro - według aktu oskarżenia - Oddział ZIP-u w K. zrefakturował ogółem 362 budowy, a akt oskarżenia w sprawie niniejszej obejmuje "tylko" 23 budowy. Tak więc akt oskarżenia, chociaż bardzo rozbudowany, nie mógł nawet w swym założeniu stanowić próby rozpoznania i osądzenia ogółu przestępstw Leona M., a co właśnie mogło być przesłanką objęcia ich jednym aktem oskarżenia (notabene Leon M. jest już prawomocnie skazany na 6 lat więzienia z art. 290 k.k. i oczekuje go jeszcze jeden proces o przestępstwo z tego samego przepisu).W toku postępowania przed Sądem Wojewódzkim, już po kilkunastu rozprawach konstrukcja aktu oskarżenia zaczęła się łamać, gdyż co pewien czas zachodziła konieczność wydzielania z niej poszczególnych części spraw do odrębnego postępowania, a mianowicie: w styczniu 1963 r. - co do Janusza T. i J., w marcu - co do H. i K., w kwietniu - co do C., w maju - co do B., Z., L. i I. W ten sposób - niejako drogą naturalną - liczba oskarżonych uległa zredukowaniu prawie o połowę. Ta redukcja liczby oskarżonych nie spowodowała jednak zmniejszenia ilości zawiłych problemów cechujących sprawę, albowiem wyłączenie to dotyczyło jedynie osób odpowiadających z art. 286 k.k. (za niedopełnienie obowiązku), natomiast nie objęło ani jednego oskarżonego odpowiadającego za zagarnięcie w związku z wykonaniem robót, zawiłość zaś sprawy wiąże się przede wszystkim z wykonawstwem.Niemniej jednak powtarzające się fakty wyłączania są symptomatyczne i świadczą wymownie o nieprzydatności dla celów procesowych przyjętej konstrukcji aktu oskarżenia. Z kolei należy oczekiwać dalszego podziału sprawy przez rozbicie jej na części składowe, obejmujące poszczególne budowy lub ich kompleksy.IINie jest słuszny podniesiony w zażaleniu zarzut niekonsekwencji Sądu Wojewódzkiego mającej polegać na tym, że Sąd ten, aczkolwiek w początkowej fazie postępowania kilkakrotnie odmawiał uwzględnienia wniosków niektórych oskarżonych o wyłączenie ich sprawy do odrębnego rozpoznania, uzasadniając swą odmowę koniecznością rozstrzygnięcia sprawy w jednym postępowaniu, następnie jednak - w zaskarżonym postanowieniu - sugeruje rozbicie sprawy na szereg części składowych, obejmujących poszczególne budowy względnie kompleksy budów.Żalący się pominął fakt (na co zresztą słusznie zwrócił uwagę Sąd Wojewódzki), że późniejszy, odmienny od pierwotnego pogląd Sądu w omawianej materii znajduje swe uzasadnienie w wynikach postępowania przeprowadzonego przed Sądem w ciągu około roku, a m. in. w danych, których dostarczyły zarządzone przez Sąd oględziny w dniach 12 i 26 lipca 1963 r. (w cegielni B. i w S.). Równie dobrze, chociaż także niesłusznie, można by było mówić o niekonsekwencji (oczywiście rzekomej) prokuratora, który aczkolwiek objął jednym aktem oskarżenia zarzuty przeciwko 20 sprawcom i pierwotnie na rozprawie sprzeciwiał się wnioskom niektórych obrońców w kwestii wyłączenia, w dalszej jednak fazie postępowania przed Sądem zgłosił wniosek o wyłączenie sprawy co do poszczególnych oskarżonych, np. co do B., Z. i L. bądź też nie sprzeciwiał się wnioskom obrony o wyłączenie np. co do J. Odmienny pogląd prokuratora co do potrzeby wyłączenia nie był jednak wyrazem niekonsekwencji, lecz odmiennej oceny mającej swe źródło w zmienionych okolicznościach.IIINie jest słuszny zarzut zawarty w zażaleniu, że stanowisko Sądu Wojewódzkiego o przekazaniu akt sprawy do śledztwa ze względu na obszerne, wnoszące nowe okoliczności wyjaśnienia oskarżonych złożone na rozprawie, odmienne od złożonych w śledztwie, sprzeczne jest z treścią art. 305 § 1 k.p.k.Wspomniany przepis, mający zastosowanie wtedy, gdy okaże się, że zachodzą istotne braki w przeprowadzeniu śledztwa, nie dotyczy, zdaniem żalącego się, konkretnej sprawy, a to z tego względu, że ewentualne braki nie zostały spowodowane przez oskarżyciela publicznego, lecz były wynikiem swoistej taktyki podejrzanych w śledztwie.Rozumując w ten sposób, prokurator przesuwa problematykę art. 305 k.p.k.: kwestię stwierdzenia braków w śledztwie, ich charakteru (czy są istotne) oraz niemożności uzupełnienia ich na rozprawie - na niewłaściwą płaszczyznę rozważań na temat genezy tych braków.Takie ujęcie kwestii jest błędne. Ze stanowiska art. 305 k.p.k. istotne jest w zakresie braków w śledztwie ich ustalenie na rozprawie, nie ma natomiast znaczenia, za czyją sprawą postępowanie przygotowawcze okazało się dotknięte brakami, w szczególności, czy braki spowodowało niewłaściwe prowadzenie postępowania przygotowawczego, czy też były one wynikiem celowej taktyki podejrzanych. Art. 305 § 1 k.p.k. znajduje bowiem zastosowanie, jeżeli tylko okaże się na rozprawie, że braki w śledztwie (istotne i których na rozprawie uzupełnić nie można) istnieją obiektywnie, niezależnie od przyczyny.Rozumowanie odmienne mogłoby doprowadzić do naruszenia art. 73 k.p.k. i wynikającej z tego przepisu zasady, że oskarżony (podejrzany) nie ma obowiązku wykazywania swej niewinności.W konsekwencji za niesłuszne należało również uznać wyrażone w zażaleniu obawy, że taktyka oskarżonych, stosowana według oceny prokuratora jakoby w wielu poważnych procesach gospodarczych, doprowadzi w praktyce do tego, że "wiele procesów nigdy nie mogłoby się zakończyć". Punkt ciężkości bowiem nie leży w zachowaniu się oskarżonych (którzy notabene z omawianej taktyki wynoszą korzyść bardzo wątpliwą, skoro po długotrwałym śledztwie i po pewnym okresie postępowania przed sądem, będąc przy tym z reguły tymczasowo aresztowani, znajdują się ponownie w początkowej fazie śledztwa), lecz w należytym wykonaniu zadań śledztwa (art. 233 k.p.k.), w szczególności nakazu "wszechstronnego wyjaśnienia okoliczności sprawy".Nakaz taki wiąże się z warunkiem krytycznej postawy prowadzącego śledztwo wobec zebranego materiału, w szczególności co do wyjaśnień oskarżonych i opinii biegłych.Realizacja tego nakazu w sprawie niniejszej musi nasuwać zastrzeżenie, skoro mimo obszernych danych ze śledztwa prokurator w toku rozprawy sądowej (w dniu 18 września 1962 r. na 104 posiedzeniu) uznał za konieczne wobec nowych ujawnionych na rozprawie okoliczności zgłoszenie wniosku m.in. "o powołanie trzeciego biegłego oraz zlecenie mu zapoznania się z całokształtem materiału zawartego w aktach sprawy" - a w szczególności z projektem technicznym i kosztorysem, dokumentacją wykonawczą (księgi obmiarów, protokoły stanu robót, faktury firm P., refaktury ZIP, faktury KPRB), wreszcie z zeznaniami świadków i wyjaśnieniami oskarżonych - aby na tej podstawie opracował wszechstronną ekspertyzę uwzględniającą liczne zagadnienia ujęte we wniosku Prokuratora w szereg punktów.IVNie są trafne uwagi zażalenia o przedwczesności postanowienia Sądu o przekazaniu akt sprawy do śledztwa. Przedwczesność ta wynikać ma stąd, że ową decyzję Sąd powziął przed przesłuchaniem świadków i sprawdzeniem innych dowodów.Art. 305 k.p.k. nie wskazuje określonego stadium procesowego, od momentu którego postanowienie o przekazaniu może zapaść, lecz podkreśla jedynie, że ma ono zapaść na rozprawie, którą - stosownie do art. 285 k.p.k. - rozpoczyna jej wywołanie. Co więcej, przekazanie takie może nastąpić, gdy zachodzi konieczność uzupełnienia śledztwa i przed rozprawą, bo - z mocy art. 251 k.p.k. - w stadium przygotowania do rozprawy głównej.Nie jest więc istotny fakt, że postanowienie o przekazaniu akt do uzupełnienia śledztwa zapadło przed zarządzeniem w toku rozprawy właściwego postępowania dowodowego, decyduje bowiem okoliczność, że w ogóle ujawniły się na rozprawie istotne braki w przeprowadzeniu śledztwa, chociażby to ujawnienie się nastąpiło przed przesłuchaniem świadków, np. w trakcie wysłuchania oskarżonych, jeżeli braki te nie dają się uzupełnić na rozprawie.VNiepodobna nie podzielić zastrzeżeń Sądu Wojewódzkiego - na tle dotychczasowych wyników postępowania przed tym Sądem - co do przydatności procesowej całego szeregu opinii biegłych stanowiących zasadniczą podstawę aktu oskarżenia.Dużą rozbieżność wykazały opinie dotyczące poszczególnych robót w S. i w B. Co do S. - biegły S. określił podwyższenie kosztów robót na kwotę przeszło 400 tysięcy, zdaniem zaś biegłego P. w grę wchodzi niedofakturowanie; w rezultacie prokurator na rozprawie zgłosił wniosek o dopuszczenie dowodu z innego biegłego celem rozliczenia budowy. Co do B. - opinia biegłego S., już po oględzinach zarządzonych przez Sąd, uległa modyfikacji. Co do S. - rozpiętość kwoty podwyżek waha się od około 100.000 zł według biegłych R. i S. do kilkunastu tysięcy według W., którego następnie Sąd powołał jako biegłego w celu stwierdzenia samego faktu i rozmiaru podwyżek. Momenty te słusznie podkreślił Sąd Wojewódzki w zaskarżonym postanowieniu, zwracając nadto uwagę w obszernych swych wywodach na inne okoliczności podważające wartość dowodową szeregu opinii; wchodzą tu w grę - przykładowo biorąc - takie kwestie, jak zakres rzeczywiście wykonanych robót, obliczenie przez biegłych wartości robót jedynie w zakresie objętym fakturami przejściowymi z pominięciem robót wykonanych po dacie faktur itd.W zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie, aby w wypadku rozbieżności między dwiema opiniami sąd przeprowadził dowód z trzeciej opinii, poprzedzonej w razie potrzeby oględzinami z udziałem sądu. Nie ma też w zasadzie podstaw do odrzucenia opinii w ogóle jedynie z tego powodu, że biegły na podstawie nowych okoliczności dokonywa jej korektury. Wymienione opinie, tak jak każdy dowód, podlegają ocenie sądu.W konkretnej jednak sprawie tego rodzaju tryb postępowania nie był możliwy ze względu na ogrom materiału faktycznego, odmienność rodzajową poszczególnych robót, wielość problemów technologicznych i specyfikę każdej z nich. Niezależnie od tego przeszkodę nie do przezwyciężenia stanowił czynnik czasowy, wręcz uniemożliwiający przeprowadzenie na rozprawie szeregu dodatkowych, skomplikowanych ekspertyz bez naruszenia zasady ciągłości procesu. Opracowanie chociażby jednej ekspertyzy wymaga od biegłych okresu znacznie dłuższego niż maksymalny okres przerwy między rozprawami (21 dni), przy czym ekspertyz takich należy sporządzić wiele, odroczenie zaś rozprawy było praktycznie nie do pomyślenia ze względu na wynikającą stąd konieczność prowadzenia rozprawy od początku.VIProblem, czy zarzuty aktu oskarżenia mają być rozpoznane łącznie czy oddzielnie, wiąże się - dość nieoczekiwanie - z kwestią zapewnienia oskarżonym prawa do należytej obrony, na problem ten rzutującą.Kwestię tę zażalenie pomija milczeniem, aczkolwiek zaskarżone postanowienie ją rozważa.W sprawie niniejszej szereg oskarżonych korzysta z pomocy obrońców przydzielonych im z urzędu. Z różnych przyczyn, których omawianie nie wydaje się tu konieczne, część tych obrońców nie wykonywała swoich funkcji należycie, co wyrażało się przede wszystkim w ich nieobecności na niektórych rozprawach. Zresztą ich permanentny udział w rozprawie pozostawał w kolizji z innymi ich funkcjami zawodowymi. Normalnie tego rodzaju kolizję likwiduje się w drodze substytucji adwokackiej, która w niniejszej sprawie nie mogła znaleźć pełnego zastosowania ze względu na wspomnianą już długotrwałość i zawiłość procesu. W rezultacie Sąd Wojewódzki musiał przerywać rozprawę bądź prowadził postępowanie mimo znacznie zmniejszonej liczby obrońców (przykładowo - Sąd stwierdza np., że na sali jest tylko jeden obrońca, i zarządza wobec tego przerwę; po przerwie stawiło się 3 obrońców).Taki stan pozostawał w sprzeczności z zasadą obowiązkowego udziału obrońcy w postępowaniu przed sądem wojewódzkim i mógł spowodować skutki przewidziane w art. 378 § 1 lit. d) k.p.k. (bezwzględny powód rewizyjny uchylenia wyroku).VIICo do zażaleń złożonych przez obrońców oskarżonych K. i K., to zażalenia te ograniczają się w zasadzie do oceny zaskarżonego postanowienia z punktu widzenia wpływu, jakie ono wywrze na dalsze stosowanie aresztu tymczasowego, nie zawierają jednak zarzutów, które by wskazywały na niesłuszność postanowienia.Z powyższych względów Sąd Najwyższy, uznawszy za słuszne stanowisko Sądu Wojewódzkiego, orzekł jak na wstępie.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 305 KPKart. 286 § 1 KKart. 286 KKart. 290 KKart. 305 § 1 KPKart. 73 KPKart. 233 KPKart. 285 KPKart. 251 KPKart. 378 § 1§ 1

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 12.07.2026.