I FSK 356/09

WyrokNaczelny Sąd Administracyjny2010-06-17

Skład orzekający: Sylwester Marciniak, Katarzyna Nikodem, Krzysztof Stanik

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy choroba skarżącego, potwierdzona zaświadczeniem lekarskim, stanowi wystarczającą przesłankę do przywrócenia terminu do wniesienia odwołania od decyzji podatkowej, jeśli nie uprawdopodobniono, że uniemożliwiła ona dokonanie czynności procesowej mimo dołożenia należytej staranności?
Ratio decidendi
Samo zaświadczenie lekarskie o chorobie nie jest wystarczające do uprawdopodobnienia braku winy w uchybieniu terminu do wniesienia odwołania. Strona musi wykazać, że choroba rzeczywiście uniemożliwiła jej dokonanie czynności procesowej, mimo dołożenia należytej staranności w przezwyciężaniu przeszkody, w tym poprzez wykazanie braku możliwości skorzystania z pomocy innych osób lub kontaktu telefonicznego. Ponadto, wadliwe doręczenie pisma stronie, która ustanowiła pełnomocnika, nie zawsze skutkuje uchyleniem decyzji, jeśli nie miało istotnego wpływu na wynik sprawy, a strona skorzystała ze stosownego środka zaskarżenia w terminie.
Stan faktyczny
Skarżący Z. N. złożył skargę kasacyjną od wyroku WSA w Łodzi, który oddalił jego skargę na postanowienie Dyrektora Izby Skarbowej odmawiające przywrócenia terminu do wniesienia odwołania w sprawie podatku VAT za 2002 r. Skarżący powoływał się na chorobę jako przyczynę uchybienia terminu. WSA uznał, że skarżący nie uprawdopodobnił braku winy, a także zakwestionował skuteczność doręczenia postanowienia, wskazując na niejasny zakres udzielonego pełnomocnictwa. NSA rozpatrywał zarzuty naruszenia przepisów Ordynacji podatkowej oraz Konstytucji RP i Konwencji o prawach człowieka.
Rozstrzygnięcie
Oddalono skargę kasacyjną i zasądzono od Z. N. na rzecz Dyrektora Izby Skarbowej w Ł. kwotę 180 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania kasacyjnego.

Pełny tekst orzeczenia

Naczelny Sąd Administracyjny w składzie: Przewodniczący Sędzia NSA Sylwester Marciniak (sprawozdawca), Sędzia WSA del. Katarzyna Nikodem, Sędzia NSA Krzysztof Stanik, Protokolant Anna Rembowska, po rozpoznaniu w dniu 17 czerwca 2010 r. na rozprawie w Izbie Finansowej skargi kasacyjnej Z. N. od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi z dnia 13 listopada 2008 r. sygn. akt I SA/Łd 816/08 w sprawie ze skargi Z. N. na postanowienie Dyrektora Izby Skarbowej w Ł. z dnia 1 kwietnia 2008 r. nr [...] w przedmiocie odmowy przywrócenia terminu do wniesienia odwołania w sprawie podatku od towarów i usług za poszczególne miesiące 2002 r. 1. oddala skargę kasacyjną, 2. zasądza od Z. N. na rzecz Dyrektora Izby Skarbowej w Ł. kwotę 180 zł (słownie: sto osiemdziesiąt złotych) tytułem zwrotu kosztów postępowania kasacyjnego. 1. Zaskarżonym wyrokiem z dnia 13 listopada 2008 r., sygn. akt I SA/Łd 816/08, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi oddalił skargę Z. N. na postanowienie Dyrektora Izby Skarbowej w Ł. z dnia 1 kwietnia 2008 r. w przedmiocie odmowy przywrócenia terminu do wniesienia odwołania w sprawie podatku od towarów i usług za poszczególne miesiące 2002 r. 2. W uzasadnieniu zaskarżonego wyroku Sąd I instancji wskazał, że dla rozstrzygnięcia sprawy istotne są następujące kwestie: data doręczenia decyzji wymiarowej, uprawdopodobnienie braku winy skarżącego w sytuacji uchybienia terminu do wniesienia odwołania oraz skuteczność doręczenia postanowienia stronie, która ustanowiła pełnomocnika. Rozpatrując kwestię daty doręczenia decyzji wymiarowej Sąd I instancji wskazał, że konsekwencją doręczenia zastępczego (fikcji prawnej doręczenia) z art. 150 § 2 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Ordynacja podatkowa (Dz. U. z 2005 r., Nr 8, poz. 60 ze zm., dalej O.p.) jest brak możliwości obalenia skutku doręczenia. Adresat może nie tyle podważyć skutek doręczenia, co ma możliwość wykazania, że przepis ten w ogóle nie mógł być zastosowany, albo też został zastosowany wadliwie. W niniejszej sprawie skarżący nie przedstawił żadnych zarzutów na tę okoliczność, a dla osiągnięcia skutku doręczenia w tym trybie podnoszony przez stronę stan zdrowia adresata jest obojętny. Z akt sprawy wynika, że decyzja wymiarowa została wysłana na adres skarżącego za zwrotnym potwierdzeniem odbioru i była dwukrotnie awizowana przez placówkę pocztową - 20 grudnia 2007 r. i 28 grudnia 2007 r. Oznacza to, że okres 14 dni, o którym mowa w art. 150 § 1 O.p. upłynął z dniem 3 stycznia 2008 r. i od tej daty należy liczyć termin do wniesienia odwołania. Nieodebrane pismo zostało zwrócone organowi podatkowemu, który pozostawił je w aktach sprawy ze skutkiem doręczenia. W przypadku zastępczego doręczenia decyzji termin do wniesienia odwołania liczy się od dnia następującego po dniu uznania decyzji za doręczoną zgodnie z art. 150 O.p., nie zaś od daty późniejszego odbioru takiej decyzji przez adresata czy jego pełnomocnika. Skoro skutek doręczenia decyzji wymiarowej nastąpił z dniem 3 stycznia 2008 r., to termin do wniesienia odwołania, określony w art. 223 § 2 pkt 1 O.p. upływał z dniem 17 stycznia 2008 r., a odwołanie nadane w placówce pocztowej 24 stycznia 2008 r. zostało wniesione z jego uchybieniem. Odnosząc się do kwestii uprawdopodobnienia braku winy skarżącego w uchybieniu terminu Sąd I instancji powołał się na art. 162 § 1-2 O.p. i podkreślił, że spełnienie przesłanek warunkujących przywrócenie terminu musi nastąpić kumulatywnie. Wskazano, że w sprawie spór koncentruje się wyłącznie wokół przesłanki uprawdopodobnienia braku winy wnioskującego, co wiąże się ze wskazaniem przyczyny uchybienia terminu. Zauważono, że o braku winy w niedopełnieniu obowiązku można mówić tylko w przypadku stwierdzenia, że dopełnienie obowiązku stało się niemożliwe z powodu przeszkody nie do przezwyciężenia (por. wyrok NSA z 18 sierpnia 2000 r., III SA 1716/99). Taką przeszkodą może być siła wyższa, np. powódź, odcięcie od świata na skutek ataku ostrej zimy oraz niektóre zdarzenia losowe, np. przerwy w komunikacji, poważny wypadek samochodowy, związany z hospitalizowaniem w ostatnich dniach upływu terminu itp. (por. P. Pietrasz [w:] Ordynacja podatkowa Komentarz, Dom Wydawniczy ABC, 2007, s. 602). Warunek braku zawinienia w uchybieniu terminowi jako konieczną przesłankę do ewentualnego przywrócenia terminu należy przy tym oceniać w kategoriach zachowania przez zainteresowanego reguł starannego działania. Osoby, które z racji wykonywanego zawodu występują jako pełnomocnicy stron są zobowiązane do szczególnej staranności przy wykonywaniu powierzonego zlecenia, a zatem ocena, czy dochowali reguł starannego działania winna być dokonywana w oparciu o odpowiednio wysokie kryteria (por. wyrok NSA z 11 sierpnia 1999 r., I SA/Gd 745/98). W ocenie Sądu I instancji stwierdzenie to ma ścisłe odniesienie do osoby skarżącego, gdyż wykonuje on zawód radcy prawnego. Zauważono też, że zgodnie z orzecznictwem choroba nie jest samoistną okolicznością wystarczającą do uznania, że uchybienie terminowi nastąpiło bez winy zainteresowanego. Do okoliczności faktycznych uzasadniających brak winy w uchybieniu terminowi zalicza się natomiast nagłą chorobę, która nie pozwoliła na wyręczenie się inną osobą (por. wyrok NSA z 19 września 2000 r., I SA 1072/00). Osoba zainteresowana ma uprawdopodobnić brak swej winy, czyli powinna uwiarygodnić swoją staranność oraz fakt, że przeszkoda była od niej niezależna i istniała cały czas, aż do wniesienia wniosku o przywrócenie terminu. Nie jest zatem wymagany dowód, lecz tylko środek zastępczy dowodu w znaczeniu ścisłym, niedający pewności, lecz tylko wiarygodność - prawdopodobieństwo twierdzenia o jakimś fakcie. Jest to środek zwolniony od ścisłych formalności dowodowych. Biorąc powyższe pod uwagę Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał, że stanowisko organu jest trafne, a skarżący nie wykazał, że choroba, na którą zapadł w dniach od 6 grudnia 2007 r. do 17 stycznia 2008 r. uniemożliwiała mu sporządzenie i złożenie środka zaskarżenia w ustawowym terminie. Z treści odwołania wynika bowiem, że mimo przebytej choroby nowotworowej i dalszego leczenia w tym kierunku, skarżący nadal aktywnie prowadzi swoją kancelarię. Świadczą o tym następujące słowa: "Ponieważ od czasu przebytych operacji i leczenia chemicznego w Ośrodku Onkologicznym mam poważne problemy zdrowotne zdarza się, że w celach leczniczych przebywam poza Ł. Prowadzona przeze mnie działalność z uwagi na wykonywanie wolnego zawodu jest możliwa i prowadzę Kancelarię Radcy Prawnego (...). Docierają do mnie na adres prowadzonej działalności wszystkie pisma sądowe i urzędowe. W innym wypadku prowadzenie Kancelarii byłoby niemożliwe". Sąd I instancji podkreślił, że nie każda choroba, nawet poważna, powoduje niemożność sporządzenia i nadania pisma, tym bardziej, że wniesienie odwołania nie jest uwarunkowane przedstawieniem konkretnych merytorycznych zarzutów. Wystarczy jedynie, że z treści odwołania wynika, iż strona nie zgadza się z rozstrzygnięciem organu, natomiast szczegółową argumentację można powołać w dalszym toku postępowania odwoławczego. Zauważono, że z akt administracyjnych wynika niezbicie, że organ I instancji wielokrotnie usiłował doręczać różne pisma adresowane do skarżącego, wysyłając je zarówno na jego adres domowy, jak i adres kancelarii za pośrednictwem poczty oraz pracowników organu. Zwracano się również o pomoc w tej sprawie do Okręgowej Izby Radców Prawnych (pismo z 14 listopada 2007 r.), która poinformowała o tym skarżącego pismem z 23 listopada 2007 r., skierowanym na adres jego kancelarii. Stwierdzono też, że skarżący nie wykazał, na jakie dolegliwości cierpiał i w jaki sposób przebyta choroba uniemożliwiła mu dotrzymanie terminu przewidzianego do wniesienia odwołania, nie wyjaśnił również w jakim miejscu przebywał, czy mógł tam skorzystać z pomocy innych osób i czy miał telefoniczny kontakt z osobami, które wiedziały lub mogły wiedzieć o dokonanym doręczeniu decyzji wymiarowej. Badając kwestię skuteczności doręczenia postanowienia stronie (zamiast pełnomocnikowi) Sąd I instancji zauważył, że z akt sprawy wynika, iż 21 stycznia 2008 r. skarżący ustanowił pełnomocnika w osobie B. K. do reprezentowania go w sprawie [...]. Pełnomocnictwo to wskazywało wyłącznie numer sprawy wymiarowej prowadzonej przed organem I instancji, która w momencie udzielania pełnomocnictwa była już zakończona. Tymczasem z treści pełnomocnictwa powinien jasno wynikać jego zakres, tzn. jakich czynności, w jakim postępowaniu, przed jakim organem może dokonywać pełnomocnik w imieniu swojego mocodawcy. W pełnomocnictwie należy wskazać, czy obejmuje ono wszelkie czynności procesowe, czy też tylko niektóre z nich, a nadto określić, czy dotyczy całego postępowania, czy też określonego etapu. Jeżeli organ ma określone wątpliwości dotyczące treści pełnomocnictwa, powinien je wyjaśnić z udziałem strony i pełnomocnika (por. wyrok NSA z 19 czerwca 1998 r., I SA/Lu 641/97). Podkreślono jednak, że sporne pełnomocnictwo udzielone zostało przez skarżącego będącego z zawodu radcą prawnym, co daje podstawę do przyjęcia, że oprócz treści wyraźnie w nim wskazanej, nie zawiera ono żadnych dodatkowych intencji mocodawcy, tym bardziej, że pełnomocnictwo to nie podawało adresu pełnomocnika dla dokonania ewentualnych doręczeń. W tej sytuacji organ mógł dokonać oceny, że zakresem pełnomocnictwa objęte jest tylko postępowanie wymiarowe prowadzone przed organem I instancji i że zostało ono udzielone wyłącznie w celu zapoznania się ze zgromadzonym w sprawie materiałem dowodowym, której to czynności pełnomocnik dokonał 22 stycznia 2008 r. Słuszność tego stanowiska potwierdza to, że odwołanie wraz z wnioskiem o przywrócenie terminu wniesione zostało przez skarżącego osobiście. W ocenie Sądu I instancji, gdyby nawet przyjąć, że treść pełnomocnictwa na tyle wzbudzała uzasadnione wątpliwości, że obowiązkiem organu było zwrócenie się do strony o wyjaśnienie jego zakresu, to w zaistniałym stanie faktycznym i tak nie miało to wpływu na wynik sprawy. Zdaniem Sądu I instancji okoliczność, że doręczenie można zakwalifikować jako wadliwe (dokonane z naruszeniem art. 145 § 2 O.p.) nie może być utożsamiana z brakiem doręczenia. Doręczenie pisma stronie, mimo że ustanowiła ona pełnomocnika, nie może być uznane za skuteczne, jeżeli wywołuje dla niej ujemne skutki procesowe (por. wyrok NSA z 3 sierpnia 2001 r., I SA/Wr 2995/98; S. Babiarz, B. Dauter, B. Gruszczyński, R. Hauser, A. Kabat, M. Niezgódka-Medek, Ordynacja podatkowa Komentarz, Lexis Nexis, Warszawa 2004, s. 457). W niniejszej sprawie tymczasem zaskarżone postanowienie doręczono bezpośrednio skarżącemu 7 kwietnia 2008 r., co wynika ze zwrotnego potwierdzenia odbioru, zaś skarga została nadana w urzędzie pocztowym 6 maja 2008 r., a zatem z zachowaniem 30-dniowego terminu określonego w art. 53 § 1 ustawy z 30 sierpnia 2002 r. - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. Nr 153, poz. 1270 ze zm., dalej P.p.s.a.). Oznacza to, że nawet przy dokonaniu oceny, że w sprawie doszło do wadliwego doręczenia zaskarżonego postanowienia, nie spowodowało to ujemnych skutków procesowych dla strony, która skorzystała ze stosownego środka zaskarżenia, wnosząc go we właściwym terminie. W tym czasie również mogła skonsultować się ze swoim pełnomocnikiem (por. wyrok WSA w Bydgoszczy z 11 maja 2005 r., I SA/Bd 130/05, POP 2006, z. 1, poz. 3, OSP 2006, z. 11, poz. 123). Wojewódzki Sąd Administracyjny nie ustosunkował się do zarzutów skargi dotyczących przedawnienia zobowiązania określonego decyzją wymiarową, gdyż nie należy to do przedmiotu niniejszej sprawy. 3. W skardze kasacyjnej strona zaskarżyła powyższy wyrok w całości, wnosząc o jego uchylenie w całości i orzeczenie o kosztach postępowania kasacyjnego. Zaskarżonemu wyrokowi zarzucono naruszenie przepisów postępowania: art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, art. 6 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności i art. 14 ust. 1 Międzynarodowego paktu praw obywatelskich i politycznych – w zakresie, w jakim te akty prawne przewidują prawo strony do sprawiedliwego rozpoznania sprawy przez bezstronny sąd, a także naruszenie art. 145 § 2, art. 162 § 1, art. 197 § 1 i art. 150 O.p. W uzasadnieniu skargi kasacyjnej strona wskazała, że Wojewódzki Sąd Administracyjny naruszył art. 162 § 1 O.p., przyjmując za organem, że długotrwała choroba strony nie uzasadnia przywrócenia terminu, skarżący nie uprawdopodobnił przyczyny przywrócenia terminu, a uchybienie nastąpiło z jego winy. Strona podniosła, że choroba jest powszechnie uznawana za okoliczność wyłączającą winę w wypadku uchybienia terminowi procesowemu, czym zajmował się często Sąd Najwyższy (por. postanowienie SN z 11 października 1974 r., III CRN 223/74, wyrok SN z 19 maja 1976 r., IV PRN 8/76, postanowienie SN z 28 kwietnia 1998 r., II CKN 818/97, Prok. i Pr. 1999/5/36). Podkreślono, że zarówno art. 168 § 1 K.p.c., art. 162 § 1 O.p, jak i art. 58 K.p.a. w zakresie istotnym dla rozpoznania niniejszej kwestii są identycznie sformułowane, a zatem powinny być jednolicie wykładane. Strona powołała również orzecznictwo NSA w tej kwestii wskazujące jako okoliczność uzasadniającą brak winy w uchybieniu terminu nagłą chorobę, która nie pozwoliła na wyręczenie się inną osobą (por. wyrok z 19 września 2000 r., I SA 1072/00, wyrok z 20 kwietnia 1999 r., I SA/Ka 1609/97), czy okoliczność niezależną od woli skarżącego, jak np. obłożna choroba (por. wyrok z 13 października 1999 r., I SA 459/99). Wskazano też na wyrok NSA z 14 listopada 1995 r., SA/Wr 236/95, gdzie uznano, że "niezależnie od tego, że skarżący przedstawił zaświadczenie lekarskie wskazujące, że zarówno w dacie otrzymania decyzji jak i w dacie w której upływał termin do wniesienia odwołania był chory, to ze złożonego w trakcie rozprawy oświadczenia wynika, że rodzaj choroby i przyjmowane środki uniemożliwiały mu samodzielne napisanie odwołania jak i zlecenie tej czynności osobie trzeciej", a także na postanowienie SN z 25 lutego 1998 r., II CKN 768/97, gdzie przyjęto, iż "stan ciężkiej choroby pełnomocnika procesowego będącego adwokatem winien skłonić go do zaniechania dokonywania w takim stanie czynności procesowych". Autor skargi kasacyjnej wskazał następnie, że skarżący jest radcą prawnym, a zatem zawodowo dokonuje czynności takich jak np. odbieranie i wysyłanie korespondencji oraz sporządzanie m.in. odwołań od decyzji administracyjnych. Jeżeli zatem lekarz stwierdził niezdolność do pracy mocą zwolnienia lekarskiego, to tym samym stwierdził niezdolność do dokonania przede wszystkim wymienionych czynności. Organ i sąd nie są uprawnione do odmiennej oceny zdolności kogokolwiek do pracy, ponieważ nie mają wiedzy fachowej na ten temat. Sprawdzenie zasadności tego rodzaju zaświadczeń lekarskich może odbywać się jedynie poprzez opinię biegłego. W sprawie nie dokonano takiego sprawdzenia, lecz zupełnie dowolnie, wbrew dowodowi z dokumentu, przyjęto, że skarżący był zdolny do pracy. Nawet gdyby praca skarżącego polegała na dokonywaniu innych czynności, niż sporządzanie odwołań od decyzji, to organ i sąd ze względu na brak uprawnień nie mogą bez zasięgnięcia opinii biegłego, wbrew wskazaniom lekarskim dokonać oceny, która choroba powoduje niemożność sporządzenia odwołania, a która nie. Nadto wykonywanie pracy w trakcie zwolnienia lekarskiego oznacza naruszenie zasad tego zwolnienia, co w konsekwencji powoduje w szczególności pozbawienie zasiłku chorobowego. Nie można wymagać od strony, aby naruszyła zasady zwolnienia lekarskiego i pozbawiła się prawa do zasiłku chorobowego. Dodano przy tym, że zwolnienie lekarskie wystawiła specjalistka - neurolog, będąca biegłą sadową, a przy tym w ramach wizyty domowej, nie zaś w przychodni lekarskiej. Z akt sprawy nie wynika, z czego organ i WSA wywiodły niekompetencję wystawiającego zwolnienie, swoją zaś wyższą wiedzę w dziedzinie neurologii. Jeżeli nawet osoby ze składu orzekającego posiadają wiedzę specjalistyczną z dziedziny neurologii, to i tak przepisy prawa dowodowego nakazują korzystać z opinii biegłego, z uwagi na konieczność osiągnięcia bezstronności przy ocenie faktów przez biegłego i możliwości weryfikacji jego oceny przez strony i organy postępowania. Ponieważ organ podatkowy odmawiając przywrócenia terminu wbrew zaświadczeniu lekarskiemu nie dopuścił dowodu z opinii biegłego, WSA powinien uchylić postanowienie o odmowie przywrócenia terminu. Przyjmując zaś zupełnie dowolne ustalenia naruszono art. 197 § 1 O.p., a w konsekwencji również prawo strony do sprawiedliwego procesu zagwarantowane w art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, art. 6 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności i art. 14 ust. 1 Międzynarodowego paktu praw obywatelskich i politycznych. Autor skargi kasacyjnej podkreślił też, że art. 162 § 1 O.p. wymaga jedynie uprawdopobnienia braku winy w uchybieniu terminu, natomiast w sprawie niezdolność do wykonywania tego rodzaju pracy, jak odbieranie korespondencji, sporządzenie i wysłanie odwołania została udowodniona dokumentem – zaświadczeniem lekarskim. Zauważono też, że powołanie się przez WSA na braki formalne zaświadczenia powinno skutkować uchyleniem zaskarżonego postanowienia i nakazaniem przeprowadzenia ponownego postępowania dowodowego w tej kwestii. Odnosząc się do wzmianki w zaświadczeniu, iż chory "może chodzić" strona podniosła, że okoliczność ta nie oznacza jeszcze, że może on także odebrać decyzje, zapoznać się z aktami sprawy, sporządzić odwołanie i nadać je na poczcie. Następnie strona wyraziła pogląd, że z wymogu uprawdopodobnienia wynika, iż nie jest konieczne udowadnianie faktu choroby dokumentem w postaci zaświadczenia lekarskiego i wystarczy przytoczenie okoliczności, w świetle których choroba będzie prawdopodobna, a przeciwne stanowisko Sądu I instancji oznacza naruszenie art. 162 § 1 O.p. W ocenie strony w świetle uzasadnienia zaskarżonego wyroku wymóg uprawdopodobnienia braku winy, a zatem przytoczenia okoliczności, w świetle których brak winy jest prawdopodobny, jest niemożliwy do spełnienia. Jeżeli bowiem choroba uniemożliwiająca wykonywanie pracy nie wystarcza do uprawdopodobnienia braku winy, to nie istnieją chyba żadne inne okoliczności, które brak winy uprawdopodobniłyby. Zdaniem skarżącego z imperatywnej treści art. 162 § 1 O.p. wynika, że co do zasady termin należy przywracać, poza szczególnymi wypadkami gdy strona przytacza zupełnie nieprawdopodobne okoliczności, tak aby sprawa mogła być rozpoznana merytorycznie, a strona mogła brać udział w postępowaniu i miała prawo do kontroli sądowej decyzji administracyjnej. Wojewódzki Sąd Administracyjny naruszył w ocenie strony art. 162 § 1 O.p. również przez wprowadzenie nieznanych ustawie przesłanek przywrócenia terminu w postaci "przeszkody niemożliwej do przezwyciężenia" i "wyręczenia się inną osobą", w sytuacji, gdy ustawową przesłanką przywrócenia terminu jest brak uprawdopodobnienie braku winy. Podkreślono też, że zasadą jest osobiste działanie strony, a ustanowienie pełnomocnika jest prawem strony nie zaś jej obowiązkiem. Strona zatem zawsze może działać osobiście i choroba nie odbiera jej tego prawa. W szczególności, wbrew twierdzeniom WSA, ustawa nie wprowadza na okoliczność choroby obowiązku ustanowienia pełnomocnika. Odnosząc się z kolei do kwestii związanych z pełnomocnikiem, który złożył 21 stycznia 2008 r. pełnomocnictwo do działania w postępowaniu podatkowym, strona podkreśliła, że pełnomocnictwo to zostało przez organy zignorowane, a pisma doręczane były bezpośrednio stronie, co uniemożliwiło działanie profesjonalnemu pełnomocnikowi. Przywołując orzecznictwo sądów administracyjnych stwierdzono, że doręczenie pisma tylko stronie, gdy działa ona przez pełnomocnika, jest bezskuteczne i nie ma znaczenia procesowego. W takiej sytuacji każde doręczenie – inne niż wynikające z art. 145 § 2 O.p., o ile powoduje dla strony ujemne skutki procesowe, jest niewłaściwe i nie może być uznane za skuteczne. Skutki prawne, w tym w szczególności bieg terminu do wniesienia środka odwoławczego, związane są z datą skutecznego doręczenia pisma pełnomocnikowi. W kwestii treści i zakresu udzielonego pełnomocnictwa autor skargi kasacyjnej zauważył, że nie ma wymogu wskazywania, czy pełnomocnictwo obejmuje wszelkie czynności procesowe, czy niektóre spośród nich. Wystarczy wskazanie sprawy, co oznacza wszelkie czynności procesowe w tej sprawie. Zakres pełnomocnictwa można ograniczyć, jeżeli jednak tego nie zrobiono, to dotyczy ono całego postępowania w sprawie, niezależnie od tego, przez ile instancji ono przejdzie i jakie czynności muszą być w nim podjęte. Pełnomocnictwo sformułowane jak najbardziej ogólnie obejmuje wszelkie czynności i dalsze postępowania wynikające z zaskarżania orzeczeń organów. Sprawa musi być w treści pełnomocnictwa wskazana, a najprecyzyjniejszym na to sposobem jest podanie sygnatury akt. Udzielając pełnomocnictwa w trakcie postępowania pierwszoinstancyjnego nie da się wskazać sygnatury akt organu II instancji, bo ta zostanie nadana dopiero po złożeniu odwołania. Jeżeli zaś pełnomocnictwo ma być pełnomocnictwem do konkretnej sprawy nie da się go ująć opisowo, gdyż takie ujęcie byłoby za szerokie. Za trafny uznano pogląd Sądu I instancji, iż w razie wątpliwości co do treści pełnomocnictwa organ powinien je wyjaśnić i wskazano, że w sprawie nie podjęto takiej próby. Błędne jest natomiast w ocenie strony stanowisko, że gdyby pełnomocnik brał udział w postępowaniu, to i tak nie miałoby to wpływu na wynik sprawy. Strona wskazała, że uchybienia w tym zakresie zawsze muszą powodować uchylenie aktu administracyjnego, a nadto prowadzenie sprawy od początku przez profesjonalnego pełnomocnika specjalizującego się w prawie podatkowym spowodowałoby jej wygranie. "WSA przesądza zaś, nie wiedząc, jakie czynności pełnomocnik podjąłby, że i tak przegrałby sprawę, a zatem jest szczególnie silnie nastawiony negatywnie do strony, co powinno spowodować wyłączenie się sędziów od udziału w sprawie na podstawie art. 19 pr. o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Strona nie mogła ułożyć wniosku o wyłączenie sędziów, ponieważ ta zła wola została ujawniona dopiero w uzasadnieniu wyroku. W przeciwnym wypadku oznacza to naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy przez bezstronny sąd (art. 45 ust. 1 Konstytucji KP; art. 6 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności i art. 14 ust. I Międzynarodowego paktu praw obywatelskich i politycznych)." Wskazano też, że uzasadnienie zaskarżonego wyroku jest niezrozumiałe i wewnętrznie sprzeczne, z jednej bowiem strony WSA przyjmuje, że pełnomocnictwo jest wadliwe, z drugiej zaś traktuje umocowanego radcę prawnego jako pełnomocnika skarżącego i uzasadnia, że pominięcie tego pełnomocnika przy doręczaniu pism w sprawie nie miało ujemnych skutków dla skarżącego. 4. W odpowiedzi na skargę kasacyjną organ wniósł o jej oddalenie i zasądzenie kosztów postępowania według norm przepisanych. Organ zwrócił uwagę na wadliwe sformułowania skargi kasacyjnej, zarówno w zakresie podstaw kasacyjnych, jak i wniosku kasacyjnego, nieodpowiadające wymogom z art. 176 P.p.s.a. Niezależnie od powyższego organ stwierdził, że zarzuty podniesione przez skarżącego są bezzasadne i nie znajdują potwierdzenia w zebranym materiale dowodowym. W ocenie organu Sąd I instancji dokonał prawidłowych ustaleń i zasadnie oddalił skargę, a zaskarżony wyrok odpowiada prawu. Naczelny Sąd Administracyjny zważył, co następuje: 5. Skarga kasacyjna nie zasługuje na uwzględnienie. 6. Odnosząc się do sformułowanych w petitum skargi kasacyjnej zarzutów naruszenia przepisów postępowania, należy przede wszystkim wskazać, że zarzut naruszenia art. 150 O.p. nie został przez stronę uzasadniony. Przepis ten ustanawia zastępczy sposób doręczania pism w postępowaniu podatkowym. Skarżący wskazał co prawda, że norma ta została naruszona, jednak nie podważył w uzasadnieniu skargi kasacyjnej ani twierdzeń Sądu I instancji o tym, że prawidłowe było doręczenie decyzji wymiarowej w tym trybie, ani prawidłowości wyliczeń co do wynikającego z takiego doręczenia terminu do wniesienia odwołania. Wskazać należy, że zgodnie z art. 176 P.p.s.a. skarga kasacyjna powinna zawierać nie tylko przytoczenie podstaw kasacyjnych, ale i ich uzasadnienie. Brak jakiegokolwiek uzasadnienia zarzutu naruszenia art. 150 O.p. powoduje, że nie może on zostać rozpoznany pod względem merytorycznym, a zatem bez szerszego odnoszenia się do treści powołanego przepisu wskazany zarzut uznać należy za niezasadny. 7. Nie zasługuje na uwzględnienie zarzut naruszenia art. 162 § 1 i art. 197 § 2 O.p. Z uzasadnienia skargi kasacyjnej wynika, że w ocenie strony każda choroba automatycznie uniemożliwia dokonanie czynności w postępowaniu, tym samym uprawdopodobniając (a zdaniem skarżącego nawet udowadniając) brak winy w uchybieniu terminu. Stanowiska tego Naczelny Sąd Administracyjny nie podziela. Wskazać trzeba, że o braku winy można mówić w sytuacji, gdy dana przeszkoda w dokonaniu czynności skonfrontowana z obiektywnymi miernikami staranności prowadzi do wniosku, że zobowiązany do dokonania określonej czynności postępowania nie mógł przezwyciężyć przeszkody w zachowaniu terminu do jej dokonania, nawet przy użyciu największego w danych warunkach wysiłku. Innymi słowy, jeżeli przy dochowaniu należytej staranności możliwe było dokonanie czynności w wyznaczonym terminie, to zaniechanie stosownych działań, dzięki którym termin mógłby być zachowany, świadczy o niemożności stwierdzenia braku winy w uchybieniu terminu. Sam fakt choroby, nawet poświadczony zaświadczeniem lekarskim, nie jest wystarczający dla uprawdopodobnienia braku winy w uchybieniu terminu. Przedstawienie zaświadczenia lekarskiego wskazuje, że istniała przeszkoda do dokonania czynności w postępowaniu (choroba), jednak dla uprawdopodobnienia braku winy w uchybieniu terminu konieczne jest uwiarygodnienie przez stronę jej niemożności działania mimo dołożenia staranności w przezwyciężaniu takiej przeszkody. W przypadku choroby trzeba zatem wskazać, że rodzaj choroby uniemożliwiał dokonanie czynności oraz że nie istniała możliwość skorzystania z pomocy domowników lub innych osób w jej dokonaniu. Stąd też błędne jest mniemanie strony, że Wojewódzki Sąd Administracyjny wprowadził nieznane ustawie przesłanki przywrócenia terminu – "przeszkodę niemożliwą do przezwyciężenia" i "wyręczenie się inną osobą". Badanie okoliczności sprawy pod tym względem mieści się bowiem w ramach ustalania, czy brak winy strony w uchybieniu terminu został uprawdopodobniony. Podkreślenia przy tym wymaga, że z treści art. 162 § 1 O.p. wynika jednoznacznie, iż uprawdopodobnienie, o którym mowa, należy do wnioskującego o przywrócenie terminu. Niezasadne jest zatem twierdzenie skarżącego, iż co do zasady termin należy przywracać, chyba że strona powołuje "zupełnie nieprawdopodobne okoliczności". Uprawdopodobnienie bowiem, choć nie daje pewności, ma świadczyć o wiarygodności (prawdopodobieństwie) twierdzeń o jakimś fakcie – nie można z tak sformułowanej przesłanki wywodzić, że to organ (sąd) ma wykazać, że powoływane przez wnioskującego okoliczności nie mogły mieć miejsca (są "zupełnie nieprawdopodobne"), a taki tok rozumowania zdaje się reprezentować skarżący. Takie podejście do instytucji przywrócenia terminu przeczy jego istocie, a zwłaszcza położonemu przez ustawodawcę w tym zakresie naciskowi na to, by uchybienie terminu nastąpiło bez winy wnioskodawcy. Odnosząc powyższe uwagi do przedmiotowej sprawy wskazać należy, że słusznie Sąd I instancji stwierdził, że skarżący nie wykazał w jaki sposób przebyta choroba uniemożliwiła mu dotrzymanie terminu przewidzianego do wniesienia odwołania, nie wyjaśnił również, w jakim miejscu przebywał, czy mógł skorzystać z pomocy innych osób i czy miał telefoniczny kontakt z osobami, które wiedziały lub mogły wiedzieć o dokonanym doręczeniu decyzji wymiarowej. Zauważyć przy tym można, że twierdzenia skarżącego w zakresie mającym znaczenie dla sprawy są bądź ogólnikowe bądź wewnętrznie sprzeczne. We wniosku o przywrócenie terminu skarżący wskazał mianowicie, że w dniach 6 grudnia 2007 r. – 17 stycznia 2008 r. nie było go w Ł., natomiast w skardze kasacyjnej twierdzi, że zwolnienie lekarskie zostało wystawione w ramach wizyty domowej. Nadto, jak słusznie zauważył Sąd I instancji, sam skarżący we wniosku o przywrócenie terminu wskazał, że mimo problemów zdrowotnych aktywnie prowadzi kancelarię i docierają do niego wszystkie pisma urzędowe i sądowe. Bez żadnych bliższych informacji na temat sposobu, w jaki choroba uniemożliwiła skarżącemu złożenie odwołania w sprawie brak jest zatem danych wskazujących na to, że uchybił on terminowi bez swojej winy. Dla stwierdzenia braku przesłanki do przywrócenia terminu bez znaczenia pozostaje przy tym argumentacja skarżącego co do tego, że skoro odbieranie (wysyłanie) korespondencji oraz formułowanie pism procesowych należy do jego obowiązków zawodowych, to stwierdzenie niezdolności do pracy powoduje, iż nie można od niego wymagać dokonywania takich czynności. Zauważyć należy, iż czym innym jest domaganie się od skarżącego normalnego wykonywania czynności zawodowych w sytuacji, gdy znajduje się on na zwolnieniu lekarskim, a czym innym jest dołożenie staranności w prowadzeniu własnych spraw – zwłaszcza przy niskim stopniu skomplikowania czynności, której na danym etapie postępowania miał dokonać skarżący (sporządzenie i nadanie odwołania). Skarżący nie podjął nawet próby uprawdopodobnienia, że choroba rzeczywiście uniemożliwiła mu działanie we wskazanym zakresie. Bezpodstawne jest też twierdzenie skarżącego, iż dla skonstatowania niemożności jego działania należało zasięgnąć opinii biegłego i że taki obowiązek ciążył na organie i sądzie. Jeszcze raz podkreślić należy, że ogólnikowość wyjaśnień strony, w zasadzie ograniczająca się do przedłożenia zaświadczenia od lekarza, nie jest wystarczająca dla stwierdzenia, że skarżący uprawdopodobnił brak winy w uchybieniu terminu – przepis obciąża w tym zakresie wnioskodawcę, zatem to on powinien dołożyć wysiłku, by wykazać spełnienie przesłanki z art. 162 § 1 O.p. Stanowisko prezentowane w niniejszej sprawie przez Naczelny Sąd Administracyjny o konieczności istnienia ze względu na chorobę niemożności działania po stronie wnioskującego o przywrócenie terminu, znajduje przy tym potwierdzenie w powoływanych w skardze kasacyjnej orzeczeniach. Zgodnie z postanowieniem Sądu Najwyższego z 11 października 1974 r. (III CRN 223/74) o braku winy w uchybieniu terminu stanowi choroba, uniemożliwiająca stronie dokonanie w terminie czynności procesowej (podkr. NSA), co oznacza, że nie chodzi o każdą chorobę, jak chciałby tego skarżący. Także powołany przez stronę wyrok Sądu Najwyższego z 19 maja 1976 r. (IV PRN 8/76) stanowi o tym, że choroba strony osobiście działającej, jeżeli uniemożliwiła stronie zachowanie terminu procesowego (podkr. NSA), z reguły stanowi okoliczność uzasadniającą przywrócenie uchybionego terminu. Podobnie w postanowieniu z 28 kwietnia 1998 r. (II CKN 818/97) Sąd Najwyższy wskazał z jednej strony na chorobę, z drugiej na niemożność wniesienia apelacji. Również powoływane przez autora skargi kasacyjnej orzecznictwo NSA wskazuje, że okolicznością faktyczną uzasadniającą brak winy w uchybieniu terminu będzie m.in. nagła choroba, która nie pozwoliła na wyręczenie się inną osobą (podk. NSA) – wyrok NSA z 19 września 2000 r., I SA 1072/00, wyrok NSA z 20 kwietnia 1999 r., I SA/Ka 1609/97. Z kolei w też powoływanym w skardze kasacyjnej wyroku z 13 października 1999 r., I SA 459/99, NSA wskazał, że należy wskazać okoliczności, których wystąpienie było niezależne od woli skarżącego (np. obłożna choroba) i uniemożliwiło mu dopełnienie czynności procesowej w terminie (podkr. NSA). Nadto w wyroku z 14 listopada 1995 r. (SA/Wr 236/95) NSA położył nacisk na to, że oprócz zaświadczenia lekarskiego skarżący złożył oświadczenie, z którego wynikało, że rodzaj choroby i przyjmowane środki uniemożliwiały mu samodzielne napisanie odwołania, jak i zlecenie tej czynności osobie trzeciej (podkr. NSA). Przywołując te orzeczenia autor skargi kasacyjnej nie dostrzegł, że sądy nie przyjmują z reguły samego faktu choroby jako decydującego o automatycznym uprawdopodobnieniu braku winy skutkującego przywróceniem terminu. Podkreślić jeszcze raz należy, że to na skarżącym ciążył obowiązek uprawdopodobnienia nie tylko istnienia przeszkody (tu: choroby), ale i tego, że przeszkoda ta rzeczywiście uniemożliwiła mu dokonanie czynności w przewidzianym do tego terminie. Stąd też niezasadne jest twierdzenie, że organ powinien był przeprowadzić w tym zakresie dowód z opinii biegłego, zwłaszcza że sam fakt choroby skarżącego nie był w toku postępowania kwestionowany. Nie zasługuje zatem na uwzględnienie zarzut naruszenia art. 197 § 1 O.p. W świetle powyższych rozważań uznać trzeba, że zasadnie też stwierdzono w toku postępowania brak przesłanek do przywrócenia terminu w myśl art. 162 § 1 O.p. - stąd też zarzut naruszenia i tego przepisu nie zasługuje na uwzględnienie. 8. Za niezasadny uznać również należy zarzut naruszenia art. 145 § 2 O.p. Strona uważa, że pisma nieprawidłowo doręczane były stronie, w sytuacji, gdy miała ona ustanowionego pełnomocnika. Jednakże za słuszny uznać należy tok rozumowania Sądu I instancji, który wskazał, że pełnomocnik ten nie był umocowany do działania w postępowaniu odwoławczym, a brak doręczania mu pism w tym postępowaniu nie mógł stanowić podstawy do uchylenia rozstrzygnięcia organu w oparciu o art. 145 § 1 pkt 1 lit. c P.p.s.a. Podzielić trzeba stanowisko Sądu I instancji, iż to do skarżącego należało określenie zakresu umocowania, który powinien wynikać z pełnomocnictwa. W razie wątpliwości w tej kwestii konieczne byłoby wyjaśnienie zakresu pełnomocnictwa z udziałem strony i pełnomocnika, jednakże w ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego w przedmiotowej sprawie wątpliwości takich nie było. Z treści dokumentu pełnomocnictwa z 21 stycznia 2008 r. wynika bowiem, że skarżący udzielił pełnomocnictwa w konkretnej sprawie przed wyraźnie oznaczonym organem podatkowym. Prawidłowo Sąd I instancji wskazał, że skoro skarżący jest z zawodu radcą prawnym, brak było podstaw do przyjęcia, że wyraził on swoje intencje nieprecyzyjnie i objął pełnomocnictwem inne etapy postępowania niż wyraźnie w jego treści wskazane. Nadto słusznie zauważono, że pełnomocnictwo nie zawierało adresu pełnomocnika dla dokonania ewentualnych doręczeń. W tej sytuacji uprawniony był wniosek organu odwoławczego i Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, iż zakresem pełnomocnictwa objęte było tylko postępowanie wymiarowe przed organem I instancji i nie należało go brać pod uwagę w toku postępowania odwoławczego, w tym toczącego się z wniosku o przywrócenie terminu. Nie zasługuje na uwzględnienie argumentacja strony dotycząca wykładni treści pełnomocnictwa. W ocenie strony wskazanie sprawy (jej sygnatury) oznacza umocowanie do wszelkich czynności procesowych i jeśli zakres pełnomocnictwa nie zostanie ograniczony, dotyczy całego postępowania w sprawie, niezależnie przez ile instancji ono przejdzie i jakie czynności muszą być podjęte. Zwrócono uwagę, że wskazanie sygnatury akt organu I instancji jest najbardziej precyzyjne i nie ogranicza pełnomocnictwa do postępowania przed tym organem, bowiem niemożliwe jest na tym etapie postępowania wskazanie sygnatury akt organu odwoławczego. O ile zgodzić się można z tym, że niemożliwe jest podanie sygnatury akt sprawy przed nadaniem jej takiego oznaczenia, o tyle błędne jest mniemanie skarżącego, iż wyraźne wskazanie jedynie na postępowanie pierwszoinstancyjne powinno być przez organ traktowane rozszerzająco jako pełnomocnictwo do działania również na innych etapach postępowania. Formułując w ten sposób treść pełnomocnictwa udzielający go skarżący sam ograniczył jego zakres, stąd też bezzasadne jest powoływanie się przez stronę na zakres pełnomocnictwa w przypadku, gdy nie zostanie ono ograniczone. Nadto zupełnie niezrozumiałe jest twierdzenie strony, iż jeżeli "pełnomocnictwo ma być pełnomocnictwem do konkretnej sprawy nie da się go ująć opisowo np. <>". Wystarczy w tym zakresie wskazać na powszechną praktykę formułowania pełnomocnictw w ten sposób, że dotyczą one przykładowo "zobowiązania w podatku od towarów i usług za 2002 r.", bądź powołania sygnatury akt organu I instancji ze wskazaniem, iż pełnomocnictwo obejmuje umocowanie do działania przed organami wszystkich instancji. Zaniechanie takiego sformułowania dokumentu pełnomocnictwa z 21 stycznia 2008 r., zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę zawód skarżącego, z którym nierozerwalnie związana jest konieczność udzielania pełnomocnictw w określonym przez klientów skarżącego zakresie, spowodowało, że wbrew nieujawnionym w treści pełnomocnictwa intencjom skarżącego nie było możliwe przyjęcie, że B. K. został umocowany do działania w jego imieniu w postępowaniu innym niż wymiarowe przed organem I instancji. Stąd też nie został w toku postępowania podatkowego naruszony art. 145 § 2 O.p., a zarzut skargi kasacyjnej w tym zakresie jest bezzasadny. Na marginesie powyższych rozważań wskazać trzeba, że błędne jest mniemanie skarżącego, iż w każdym przypadku uchybienia w zakresie doręczeń muszą powodować uchylenie aktu administracyjnego. Zwrócić należy uwagę na to, że ustawodawca zróżnicował przesłanki uchylenia takich aktów ze względu na naruszenia przepisów postępowania – w art. 145 § 1 pkt 1 lit. b P.p.s.a. wskazał, że uchyleniem decyzji lub postanowienia skutkuje stwierdzenie naruszenia prawa dającego podstawę do wznowienia postępowania administracyjnego, natomiast w art. 145 § 1 pkt 1 lit. c tej ustawy uznał, że przyczyną uchylenia takiej decyzji (postanowienia) jest inne naruszenie przepisów postępowania, jeżeli mogło ono mieć istotny wpływ na wynik sprawy (podkr. NSA). Zauważenia wymaga, że strona nie wskazuje, że pominięcie rzekomego pełnomocnika przy doręczaniu pism stanowiło przesłankę wznowienia postępowania, co powoduje, iż konieczne było ustalenie, czy (gdyby uznać uchybienie organu w tym zakresie) okoliczność taka mogła mieć istotny wpływ na rozstrzygnięcie. Gołosłowne jest twierdzenie autora skargi kasacyjnej, że Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał, iż nawet "gdyby pełnomocnik brał udział w postępowaniu, to i tak nie miałoby to wpływu na wynik sprawy". Pogląd taki stanowi nadinterpretację zaskarżonego orzeczenia, bowiem Sąd I instancji wskazał jedynie, powołując się na wyrok NSA z 3 sierpnia 2001 r., I SA/Wr 2995/98, że doręczenie pisma stronie, mimo że ustanowiła ona pełnomocnika, nie może być uznane za skuteczne, jeżeli wywołuje dla niej ujemne skutki procesowe. Wojewódzki Sąd Administracyjny takich ujemnych skutków w przedmiotowej sprawie nie dostrzegł, stwierdzając, że strona skorzystała ze stosownego środka zaskarżenia, wnosząc go we właściwym terminie. Zwrócono też uwagę, że strona mogła w tym czasie konsultować się z pełnomocnikiem. Zdaniem Naczelnego Sądu Administracyjnego bezpodstawnie w oparciu o te twierdzenia autor skargi kasacyjnej przypisał Sądowi I instancji złą wolę i wyniósł, że w ocenie tego Sądu strona przegrałaby sprawę także gdyby od początku zastępował ją pełnomocnik – stanowisko takie z uzasadnienia zaskarżonego orzeczenia nie wynika. Zauważyć przy tym należy, że uwagi w tym zakresie zostały przez Sąd I instancji zgłoszone niejako "na marginesie" sprawy, a z racji przesądzenia prawidłowości stanowiska tego Sądu co do wykładni zakresu spornego pełnomocnictwa, kwestie wpływu (bądź jego braku) niedoręczania pism pełnomocnikowi na tok postępowania pozostają bez wpływu na wynik sprawy. 9. Nie zasługują na uwzględnienie zarzuty naruszenia art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, art. 6 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz art. 14 ust. 1 Międzynarodowego paktu praw obywatelskich i politycznych. W ocenie strony przepisy te zostały naruszone w zakresie, w którym przewidują prawo strony do sprawiedliwego rozpoznania sprawy przez bezstronny sąd. Wskazać należy, że strona nie uzasadnia odrębnie tych zarzutów, stwierdzając, że Sąd I instancji naruszył je w konsekwencji uchybienia innym przepisom, co do których naruszenia Naczelny Sąd Administracyjny wypowiedział się już wyżej, uznając zarzuty w tym zakresie za niezasadne. Skutkiem stwierdzenia braku naruszenia innych wskazanych przez stronę przepisów jest zatem uznanie braku zasadności naruszenia art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, art. 6 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności i art. 14 ust. 1 Międzynarodowego paktu praw obywatelskich i politycznych. Należy jedynie w ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego wskazać, że z rozpatrywanej skargi kasacyjnej wynika, iż strona niezasadnie utożsamia prawo do sprawiedliwego rozpoznania sprawy przez bezstronny sąd z rozstrzygnięciem zgodnym z jej wolą. Tymczasem zarzutu naruszenia takich jak wskazane przepisów nie może uzasadniać to, że treść rozstrzygnięcia Sądu I instancji nie odpowiadała oczekiwaniom strony. Powyższe nie oznacza pozbawienia prawa do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy w postępowaniu dwuinstancyjnym przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd (por. wyrok SN z 5 września 2008 r., I CSK 51/08). Z uzasadnienia zaskarżonego orzeczenia nie wynika stronniczość, ani niezgodne z zasadami logiki czy doświadczenia życiowego rozumowanie Sądu I instancji. Brak zadowolenia strony z wniosków, do których doszedł Wojewódzki Sąd Administracyjny i niepodzielenia przez ten Sąd stanowiska strony co do interpretacji danych przepisów nie może sam w sobie świadczyć o naruszeniu przepisów o prawie do sprawiedliwego rozpoznania sprawy przez bezstronny sąd. W związku z powyższym zarzuty skargi kasacyjnej w tym zakresie nie zasługują na uwzględnienie. 10. Mając powyższe na uwadze Naczelny Sąd Administracyjny, na podstawie art. 184 P.p.s.a., orzekł jak w sentencji. O kosztach postępowania kasacyjnego orzeczono w myśl art. 204 pkt 1 i art. 205 § 2 P.p.s.a.

Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 14.07.2026. · Źródło