VI SA/Wa 2333/14

WyrokWSA w Warszawie2015-03-31

Skład orzekający: Dorota Wdowiak, Piotr Borowiecki, Aneta Lemiesz

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy rejestracja znaku towarowego "j.love CHATIER" narusza prawa do wcześniejszych znaków towarowych "J.LO" i innych, ze względu na podobieństwo znaków i towarów, renomę znaków wcześniejszych lub zgłoszenie w złej wierze?
Ratio decidendi
Sąd oddalił skargę, uznając zaskarżoną decyzję Urzędu Patentowego za prawidłową. Stwierdzono brak podobieństwa między spornym znakiem a znakami wcześniejszymi na płaszczyźnie wizualnej, fonetycznej i znaczeniowej, co wyklucza ryzyko wprowadzenia w błąd odbiorców. Nie wykazano również renomy znaków wcześniejszych ani zgłoszenia spornego znaku w złej wierze. Argumenty dotyczące znaków "CARTIER" uznano za spóźnione.
Stan faktyczny
Skarżąca wniosła sprzeciw wobec decyzji Urzędu Patentowego oddalającej jej sprzeciw wobec udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy "j.love CHATIER". Skarżąca zarzuciła naruszenie przepisów dotyczących podobieństwa znaków i towarów, renomy znaków wcześniejszych oraz zgłoszenia znaku w złej wierze. Wskazała na podobieństwo spornego znaku do swoich znaków "J.LO" i innych, a także na potencjalne naruszenie praw do znaków "CARTIER". Urząd Patentowy oddalił sprzeciw, uznając brak podobieństwa znaków i towarów, brak renomy znaków wcześniejszych oraz brak złej wiary.
Rozstrzygnięcie
Oddalono skargę.

Pełny tekst orzeczenia

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w składzie następującym: Przewodnicząca: Sędzia WSA Dorota Wdowiak Sędziowie: Sędzia WSA Piotr Borowiecki Sędzia WSA Aneta Lemiesz (spr.) Protokolant: ref. staż. Piotr Czyżewski po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 24 marca 2015 r. sprawy ze skargi [...] na decyzję Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej z dnia [...] września 2013 r. nr [...] w przedmiocie oddalenia sprzeciwu w sprawie prawa ochronnego na znak towarowy oddala skargę Zaskarżoną decyzją z dnia [...] września 2013 r. Urząd Patentowy Rzeczypospolitej Polskiej - po rozpoznaniu na rozprawie w dniu [...] września 2013 r. sprawy o unieważnienie prawa ochronnego na znak towarowy "j.love CHATIER" o numerze [...] udzielonego na rzecz M. A. prowadzącego działalność gospodarczą pod nazwą [...] w [...], na skutek sprzeciwu uznanego za bezzasadny, wniesionego przez J. z siedzibą w S., [...], na podstawie art. 246 i art. 247 ust. 2 w zw. z art. 131 ust. 2 pkt 1 oraz art. 132 ust. 2 pkt 2 i pkt 3 ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. - Prawo własności przemysłowej (Dz. U. z 2003 r., Nr 119, poz. 1117 ze zm., dalej "p.w.p.") oraz art. 98 kodeksu postępowania cywilnego w zw. z art. 256 ust. 2 p.w.p - oddalił sprzeciw oraz przyznał M. A. kwotę 1600 złotych tytułem zwrotu kosztów postępowania w sprawie. Powyższe rozstrzygnięcia zapadły w następującym stanie faktycznym i prawnym. W dniu [...] maja 2009 r. do Urzędu Patentowego wpłynął sprzeciw J. z siedzibą w S., [...] (dalej "skarżąca") wobec udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy słowno - graficzny "j.love CHATIER" o numerze [...]. Powyższy znak został przeznaczony do oznaczania następujących towarów ujętych w klasie 3: kosmetyki, balsamy kosmetyczne, kremy do skóry, kremy kosmetyczne do twarzy i rąk, śmietanki, maseczki kosmetyczne, mleczko kosmetyczne, toniki, żele kosmetyczne, peelingi, szampony, lotony, farby, odżywki, pianki, lakiery i żele do włosów, mydła kosmetyczne, mydła dezodorujące, szminki, kredki kosmetyczne, pastele i cienie do powiek, tusz do rzęs, pudry kosmetyczne, artykuły perfumeryjne, dezodoranty do użytku osobistego, wody kolońskie, toaletowe i zapachowe, wody po goleniu, lakiery do paznokci, zestawy kosmetyków dla dzieci i dorosłych oraz zestawy kosmetyków dla kobiet i mężczyzn, płyny do kąpieli, olejki do kąpieli, olejki do opalania, talk kosmetyczny, antystatyczne preparaty do celów domowych, preparaty do czyszczenia, preparaty kosmetyczne do kąpieli, dezodoranty do użytku domowego, preparaty do mycia, pasty do butów, pasty do podłogi i mebli, pasty, proszki, płyny do zębów, środki do prania, płyny do spryskiwaczy szyb, wazelina kosmetyczna. Sporne prawo zostało udzielone na rzecz M. A. prowadzącego działalność gospodarczą pod nazwą [...] w [...] z pierwszeństwem od dnia [...] czerwca 2006 roku. Jako podstawę prawną swojego żądania wnoszący sprzeciw wskazał art. 132 ust. 2 pkt 2 i pkt 3 oraz art. 131 ust. 2 pkt 1 ustawy pwp. Jego zdaniem rejestracja spornego znaku narusza prawa do należących do niego znaków towarowych, w szczególności do: znaku słownego "J.LO" o numerze [...] oraz znaku słowno - graficznego "J.LO" o numerze [...] oraz do znaków "GLOW BY J.LO" o numerze [...], "GLOW AFTER DARK BY J.LO" o numerze [...], "J.LO BY JENNIFER LOPEZ" o numerze [...], "JENNIFER LOPEZ" o numerze [...] i "STILL JENNIFER LOPEZ" o numerze [...]. Według skarżącego sporny znak jest podobny do tych znaków szczególnie pod względem fonetycznym, zaś towary, do oznaczania których przeznaczone są porównywane znaki, są identyczne. O podobieństwie oznaczeń przesądza także wykorzystanie w spornym znaku identycznego członu "J.LO", który występuje w znakach wcześniejszych. Wobec powyższego skarżący stwierdził, że pojawienie się na rynku towarów oznaczanych spornym znakiem mogłoby prowadzić do mylnego wrażenia, iż stanowią one tańszą odmianę produktów opatrywanych znakiem "J.LO". Możliwe jest również stwierdzenie przez konsumentów, że uprawniony jest dystrybutorem lub przedstawicielem firmy [...] uprawnionym do sprzedaży nowej i tańszej linii perfum tego producenta. Skarżący zarzucił również, że zgłoszenie spornego znaku nastąpiło w złej wierze. Podniósł, że koncepcja biznesowa uprawnionego polega na oferowaniu imitacji znanych perfum, na dowód czego załączone zostały wydruki ze strony internetowej uprawnionego zawierające jego ofertę handlową. Jego zdaniem świadome dobieranie znaków towarowych podobnych do oznaczeń używanych przez znanych producentów perfum podważa dobrą wiarę uprawnionego. Wnoszący sprzeciw podkreślił, że niemożliwe jest, aby uprawniony jako profesjonalista działający w branży perfumeryjnej nie znał oznaczenia "J.LO", które pojawiło się na rynku pięć lat przed zgłoszeniem spornego znaku "j.love CHATIER". Skarżący zarzucił również, że udzielenie prawa ochronnego na sporny znak może przynieść uprawnionemu nienależne korzyści, ponieważ zmierza on do zaoszczędzenia wydatków na promocję swoich produktów poprzez pasożytnicze wykorzystanie renomy znaków "J.LO". Zdaniem wnoszącego sprzeciw używanie spornego znaku będzie szkodliwe dla renomy jego znaków, ponieważ prowadzić będzie do osłabienia ich siły atrakcyjnej i utraty zaufania nabywców. W odpowiedzi, w piśmie z dnia [...] listopada 2009 r., uprawniony wniósł o oddalenie sprzeciwu. Zakwestionował podobieństwo znaków, stwierdzając, że jest ono wykluczone ze względu na odmienne znaczenie spornego znaku, jego szatę graficzną oraz inną wymowę porównywanych znaków. Wobec tego jego zdaniem nie ma ryzyka wprowadzenia w błąd odbiorców, pomimo podobieństwa towarów. Uprawniony zaznaczył, że produkty oznaczane porównywanymi znakami dostępne są w różnych miejscach sprzedaży ze względu na różnice w ich cenie. Podniósł również, że wnioskodawca nie przedstawił dowodów potwierdzających renomę jego znaków. Skarżący w piśmie z dnia [...] kwietnia 2011 r. podniósł, że znak "J.LO" został w całości inkorporowany w spornym znaku. Element ten posiada niezależną pozycję odróżniającą w znaku "j.love CHATIER", ponieważ znajduje się na początku tego znaku. Znak "J.LO" został delikatnie zmodyfikowany w znaku spornym poprzez dodanie dwóch liter "V" i "E", jednak ta odmienność jest kompensowana bardzo wysoką zdolnością odróżniającą znaku "J.LO" oraz jego renomą. Wnoszący sprzeciw stwierdził, że wbrew stanowisku uprawnionego oznaczenie "J.LOVE" nie jest jednoznacznie kojarzone ze zwrotem "I love", a nawet jeżeli część odbiorców tak je odbiera, to nie eliminuje to jednoczesnego skojarzenia ze znakami "J.LO". Znajomość języka angielskiego w Polsce nie jest na tak wysokim poziomie, aby wykluczyć możliwość uznania przez konsumentów zwrotu "I love" za określenie fantazyjne, i tym samym wykluczyć możliwość wystąpienia konfuzji także w warstwie znaczeniowej. Wskazał, że w spornym znaku elementem dominującym wizualnie jest napis "j.love", ponieważ wyraz "CHATIER" jest zapisany znacznie mniejszą czcionką. Skarżący załączył również ulotkę reklamową uprawnionego, w której perfumy J.LOVE oferowane są jako "alternatywny zapach markowych perfum GLOW JENNIFER LOPEZ, co jego zdaniem świadczy o bezpośrednim działaniu uprawnionego w złej wierze. Przedstawił również zdjęcia opakowań perfum sygnowanych znakami "j.love CHATIER" i "Glow j.lo" podkreślając, że posiadają one podobną kolorystykę. Wskazał, że elementy słowne tych opakowań zostały przedstawione w podobny sposób. Powyższe okoliczności świadczą, że uprawniony wiedział o istnieniu perfum sygnowanych znakiem "J.LO" na rynku oraz starał się celowo upodobnić swoje produkty do ich oryginalnych odpowiedników. Skarżący podniósł, że produkty opatrzone znakami "J.LO" i "JENNIFER LOPEZ" są obecne na polskim rynku od 2003 r. Przedstawił dane dotyczące nakładów reklamowych oraz sprzedaży tych towarów. Załączył również materiały dowodowe na potwierdzenie renomy swoich znaków. Wskazał, że wpływ na renomę perfum "J.LO" ma dodatkowo rozpoznawalność ich właściciela, tj. Jennifer Lopez. Produkty te kojarzone są przez konsumentów z w/w osobą. Na rozprawie w dniu [...] września 2013 r. wnoszący sprzeciw wskazał w zakresie zarzutu naruszenia art. 132 ust. 2 pkt 2 i art. 132 ust. 2 pkt 3 p.w.p. jako przeciwstawienia następujące znaki towarowe: "J.LO" o numerze [...], "J.LO" o numerze [...], "GLOW BY J.LO" o numerze [...], "GLOW AFTER DARK BY J.LO" o numerze [...], "J.LO BY JENNIFER LOPEZ" o numerze [...], oraz znaki "CARTIER" o numerze [...] i "CARTIER" o numerze [...]. Wniósł też o włączenie do akt niniejszej sprawy dowodów renomy znaków "CARTIER" i orzeczeń sądów administracyjnych zawartych w aktach spraw dotyczących unieważnienia praw ochronnych na znaki "CHATIER ROSS", "CHATIER PURL" i "CHATIER COOL MEN". Wskazał, że Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargi kasacyjne uprawnionego w sprawach dotyczących znaków towarowych "CHATIER ROSS" o numerze [...] (wyrok z dnia 7 marca 2013 r., sygn. akt II GSK 2323/11), "CHATIER PURL" o numerze [...] i "CHATIER COOL MEN" o numerze [...] (wyroki z dnia 23 kwietnia 2013 r., sygn. akt II GSK 97/12 oraz II GSK 191/12). Przedłożył do akt niniejszej sprawy powyższe orzeczenia powołując się na ich wybrane fragmenty. Wskazał, że Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził w wyroku dotyczącym znaku "CHATIER ROSS", że znak ten nie może być zarejestrowany ze względu na podobieństwo wyrazu CHATIER do znaków "CARTIER", co może powodować konfuzję i czerpanie nienależnej korzyści ze znaku renomowanego. Podniósł, że Naczelny Sąd Administracyjny w sprawie o sygn. akt II GSK 765/09 rozstrzygnął, iż w sprzeciwie możliwe jest powoływanie się przez osoby trzecie na cudze prawa do znaku. Uprawniony podniósł, że wnoszący sprzeciw nie ma upoważnienia do powoływania się na kolizję ze znakami "CARTIER". Wskazał na orzecznictwo sądów administracyjnych w zakresie oceny renomy podobieństwa znaków towarowych. Uprawniony stwierdził, że 10-letnie używanie marki "CHATIER" pozwoliło mu na wypracowanie własnej renomy i rozpoznawalności znaku na rynku wśród odbiorców niedrogich perfum. Urząd Patentowy RP wskazał, iż postępowanie o unieważnienie prawa ochronnego na znak towarowy "j.love CHATIER" o numerze [...] zostało wszczęte na skutek sprzeciwu uznanego przez uprawnionego za bezzasadny. Kolegium Orzekające postanowiło oddalić wniosek skarżącego o włączenie do akt niniejszej sprawy materiałów dowodowych na okoliczność renomy znaków "CARTIER" zawartych w aktach spraw dotyczących unieważnienia praw ochronnych na znaki "CHATIER ROSS" o numerze [...], "CHATIER PURL" o numerze [...] i "CHATIER COOL MEN" o numerze [...]. Kolegium poinformowało strony o tym, że zarzuty kolizji spornego znaku ze znakami "CARTIER" w rozumieniu art. 132 ust. 2 pkt 2 i art. 132 ust. 2 pkt 3 pwp są spóźnione i nie mogą być przedmiotem oceny merytorycznej w niniejszej sprawie. Przedmiotowy sprzeciw został wniesiony do Urzędu Patentowego RP w dniu [...] maja 2009 r., zaś zarzut kolizji spornego znaku ze znakami "CARTIER" o numerze [...] i "CARTIER" o numerze [...] w rozumieniu art. 132 ust. 2 pkt 2 i art. 132 ust. 2 pkt 3 p.w.p. został po raz pierwszy podniesiony dopiero na rozprawie w dniu [...] września 2013 r., czyli ponad cztery lata po złożeniu sprzeciwu. Organ powołała się w tym zakresie na pogląd wyrażony w m.in. w wyroku z dnia 11 sierpnia 2010 r., w którym Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie (sygn. akt VI SA/Wa 138/10) wyjaśnił, iż z treści art. 246 p.w.p. wynika, że wszystkie podstawy unieważnienia powinny być podane w sprzeciwie i należycie uzasadnione. Zgłaszanie nowych podstaw po upływie wskazanego terminu sześciu miesięcy nie jest możliwe. Skarżący podniósł, że sporne prawo ochronne zostało udzielone wbrew ustawowym warunkom wymaganym do uzyskania ochrony określonym w art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. Skarżący zarzucając naruszenie art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. powołał się na swoje prawa do zgłoszonych z wcześniejszym pierwszeństwem znaków "J.LO" o numerze [...], "J.LO" o numerze [...], "GLOW BY J.LO" o numerze [...], "GLOW AFTER DARK BY J.LO" o numerze [...], "J.LO BY JENNIFER LOPEZ" o numerze [...]. Kolegium Orzekające uznało, że porównywane znaki przeznaczone są do oznaczania podobnych towarów. Sporny znak towarowy "j.love CHATIER" o numerze [...] został przeznaczony do oznaczania następujących towarów ujętych w klasie 3: kosmetyki, balsamy kosmetyczne, kremy do skóry, kremy kosmetyczne do twarzy i rąk, śmietanki, maseczki kosmetyczne, mleczko kosmetyczne, toniki, żele kosmetyczne, peelingi, szampony, lotony, farby, odżywki, pianki, lakiery i żele do włosów, mydła kosmetyczne, mydła dezodorujące, szminki, kredki kosmetyczne, pastele i cienie do powiek, tusz do rzęs, pudry kosmetyczne, artykuły perfumeryjne, dezodoranty do użytku osobistego, wody kolońskie, toaletowe i zapachowe, wody po goleniu, lakiery do paznokci, zestawy kosmetyków dla dzieci i dorosłych oraz zestawy kosmetyków dla kobiet i mężczyzn, płyny do kąpieli, olejki do kąpieli, olejki do opalania, talk kosmetyczny, antystatyczne preparaty do celów domowych, preparaty do czyszczenia, preparaty kosmetyczne do kąpieli, dezodoranty do użytku domowego, preparaty do mycia, pasty do butów, pasty do podłogi i mebli, pasty, proszki, płyny do zębów, środki do prania, płyny do spryskiwaczy szyb, wazelina kosmetyczna. Przeciwstawiony znak towarowy słowny "J.LO" o numerze [...] jest przeznaczony do oznaczania m. in. następujących towarów ujętych w klasie 3: środki piorące i wybielające, środki do czyszczenia, polerowania, usuwania tłuszczu i szlifowania, środki do pielęgnacji ciała i urody, mydła, produkty perfumeryjne, wody zapachowe wszelkiego rodzaju, zwłaszcza perfumy, woda perfumowana, woda toaletowa, dezodoranty, olejki eteryczne, płyny do układania włosów, środki do mycia włosów i środki do pielęgnacji włosów, kosmetyki, kremy do skóry, płyny stosowane do celów kosmetycznych, środki do golenia i środki do pielęgnacji skóry po goleniu, środki do czyszczenia zębów, kosmetyczne dodatki do kąpieli, szminki, patyczki higieniczne do celów kosmetycznych, lakier do paznokci, pasty do butów, środki do makijażu. Znak towarowy słowno-graficzny "J.LO" o numerze [...] jest przeznaczony do oznaczania m. in. następujących towarów ujętych w klasie 3: środki piorące i wybielające, środki do czyszczenia, polerowania, usuwania tłuszczu i szlifowania, środki do pielęgnacji ciała i urody, mydła, produkty perfumeryjne, wody zapachowe wszelkiego rodzaju, zwłaszcza perfumy, woda perfumowana, woda toaletowa, dezodoranty, olejki eteryczne, płyny do układania włosów, środki do mycia włosów i środki do pielęgnacji włosów, kosmetyki, kremy do skóry, płyny stosowane do celów kosmetycznych, środki do golenia i środki do pielęgnacji skóry po goleniu, środki do czyszczenia zębów, kosmetyczne dodatki do kąpieli, szminki, patyczki higieniczne do celów kosmetycznych, lakier do paznokci, pasty do butów, środki do makijażu. Znak towarowy słowny "GLOW BY J. LO" o numerze [...] jest przeznaczony do oznaczania następujących towarów ujętych w klasie 3: zapachy, środki do pielęgnacji ciała i urody, środki do pielęgnacji skóry. Znak towarowy słowny "GLOW AFTER DARK BY J.LO" o numerze [...] jest przeznaczony do oznaczania następujących towarów ujętych w klasie 3: produkty perfumeryjne, mianowicie perfumy i woda toaletowa, płyny do ciała i żel pod prysznic. Znak towarowy słowny "J.LO BY JENNIFER LOPEZ" o numerze [...] jest przeznaczony do oznaczania m. in. następujących towarów ujętych w klasie 3: zapachy, kosmetyki, preparaty do pielęgnacji skóry, przybory toaletowe, mydła, olejki eteryczne, preparaty do pielęgnacji włosów odżywki do włosów, preparaty do pielęgnacji paznokci. Kolegium Orzekające uznało, że sporny znak "j.love CHATIER" oraz przeciwstawione mu znaki towarowe przeznaczone są do oznaczania podobnych towarów. Wszystkie wskazane powyżej towary mają podobne przeznaczenie, bowiem należą do kategorii szeroko rozumianych produktów kosmetycznych i środków czyszczących. Są one artykułami powszechnego użytku, dostępnymi w tych samych punktach sprzedaży, czyli drogeriach, sklepach wielobranżowych, czy supermarketach. Okoliczności te w sposób wystarczający implikują uznanie podobieństwa wskazanych towarów. W następnej kolejności ocenie poddane zostało podobieństwo znaków towarowych. Kolegium Orzekające miało przy tym na uwadze, że ocena podobieństwa oznaczeń prowadzona jest w trzech płaszczyznach: wizualnej, fonetycznej i znaczeniowej, z uwzględnieniem ich dystynktywnych i dominujących elementów, pomijając drobne lub nieistotne różnice między nimi. Analizując płaszczyznę wizualną znaków organ zaznaczył, że znak sporny "j.love CHATIER" o numerze [...] oraz znak "J.LO" o numerze [...] mają charakter słowno-graficzny, zaś pozostałe znaki towarowe przeciwstawione mają postać słowną. Porównując warstwę wizualną znaków Kolegium Orzekające dokonało oceny biorąc pod uwagę całość oznaczeń, ich ogólny zarys i oprawę graficzną. Sporny znak towarowy składa się z dwóch elementów słownych "j.love" i "CHATIER". Składają się one odpowiednio z pięciu i siedmiu liter, z tym że w pierwszym z nich występuje dodatkowo znak interpunkcyjny w postaci kropki. Zdaniem Kolegium Orzekającego w znaku spornym elementy "j.love" i "CHATIER" mają równorzędne znaczenie. Należy przy tym zauważyć, że element "j.love" został zapisany literami większymi niż wyraz "CHATIER". Na szatę graficzną przedmiotowego znaku składają się: charakterystyczna czcionka liter oraz pomarańczowy kwadrat. W ocenie Kolegium Orzekającego ten charakterystyczny sposób zapisu elementów słownych "j.love" i "CHATIER" umieszczonych na kolorowym tle jest na tyle wyróżniający, że przeciętny odbiorca postrzegając znak sporny z pewnością zwróci na uwagę powyższe elementy i je zapamięta. Spośród przeciwstawionych znaków towarowych jedynie znak "J.LO" o numerze [...] posiada oprawę graficzną. Składają się na nią charakterystyczna czcionka liter zapisanych w czarnym kolorze. Pierwsza z trzech liter tego znaku jest większa od pozostałych. Natomiast pozostałe znaki przeciwstawione mają charakter słowny. Są to znaki: "J.LO" o numerze [...], "GLOW BY J.LO" o numerze [...], "GLOW AFTER DARK BY J.LO" o numerze [...], "J.LO BY JENNIFER LOPEZ" o numerze [...]. Znaki te nie posiadają jakichkolwiek elementów graficznych. Ich wspólnym elementem jest identyczny człon "J.LO", który jest jedynym elementem występującym w znaku [...]. Pozostałe znaki zawierają dodatkowe słowa takie jak "GLOW BY", "GLOW AFTER DARK BY" oraz "BY JENNIFER LOPEZ". Zdaniem Kolegium Orzekającego różnice wizualne pomiędzy spornym znakiem a znakami przeciwstawionymi pozwalają swobodnie odróżniać przedmiotowe oznaczenia i wykluczają możliwość ich pomylenia przez odbiorców. Przesądza o tym przede wszystkim dodatkowe słowo "CHATIER" w znaku spornym, różnice pomiędzy członami "J.LOVE" i "J.LO" oraz szata graficzna znaku spornego. Należy podkreślić, że elementy słowne "J.LOVE" i "J.LO" składają się z odmiennej liczby liter - odpowiednio pięciu i trzech. W znaku spornym występują dodatkowe litery "V" i "E", które odróżniają je od krótszego członu "J.LO". Zdaniem Kolegium przeciętny odbiorca patrząc na element słowny "J.LOVE" w spornym znaku dostrzeże przede wszystkim angielskie słowo "LOVE", które będzie zrozumiałe dla większości odbiorców. Powyższe słowo jest bowiem tak powszechnie używane i obecne w popkulturze, mediach, czy reklamie, że do zrozumienia sensu tego słowa nie jest konieczna znajomość języka angielskiego. W znaku spornym istotne są również kolorystyka i forma zapisu liter. Należy zatem stwierdzić, że sporny znak zawiera dodatkowe słowo "CHATIER", zaś elementy "J.LOVE" i "J.LO" różnią się dwiema literami. Wobec powyższego Kolegium Orzekające uznało, że różnice w elementach słownych znaków oraz sposobie ich graficznego przedstawienia przyczyniają się do odróżniania oznaczeń. Należy stwierdzić, że struktura porównywanych znaków towarowych oraz użyte wyrazy powodują, że oznaczenia te nie są do siebie podobne pod względem wizualnym. W ocenie Kolegium Orzekającego występujące w tych znakach elementy odmienne mają charakter dominujący i w związku z tym są one postrzegane jako zupełnie różne pod względem wizualnym. Analiza przedmiotowych znaków pod względem fonetycznym również prowadzi do wniosku o braku mylącego podobieństwa pomiędzy nimi. Decydują o tym występujące tylko w spornym znaku słowo "CHATIER" oraz różnice pomiędzy elementami "J.LOVE" i "J.LO". Należy założyć, że znaczna część odbiorców będzie odczytywać powyższe elementy zgodnie z zasadami wymowy obowiązującymi w języku angielskim jako "dżej-low" i "dżej-loł". W takim przypadku w powyższych elementach większość głosek będzie wymawiana podobnie, z tym że zakończenie drugiej sylaby brzmi odmiennie. Kolegium Orzekające miało na uwadze, że część odbiorców może wymawiać elementy "J.LOVE" i "J.LO" zgodnie z ich zapisem fonetycznym. Dotyczy to osób, które nie znają zasad wymowy języka angielskiego. Należy jednak pamiętać, że w spornym znaku oprócz członu "J.LOVE" występuje również wyraz "CHATIER". Należy go wymawiać jako "szatier", z tym że w tym przypadku również istnieje możliwość, że niektórzy odbiorcy mogą wymawiać powyższy element zgodnie z jego zapisem fonetycznym jako "hatier". Wobec powyższego Kolegium Orzekające uznało, że większość odbiorców będzie odczytywać sporny znak jako "dżej-low-sza-tier". W takim przypadku w spornym znaku będą cztery sylaby i dwanaście głosek ("dż-e-j-l-o-w-sz-a-t-i-e-r"). Tymczasem znaki "J.LO" o numerze [...] i "J.LO" o numerze [...] odczytywane jako "dżej-loł" składają się z dwóch sylab i sześciu głosek ("dż-e-j-l-o-ł"). Zatem w znaku spornym występuje pięć głosek wymawianych identycznie jak w znakach "J.LO" oraz siedem głosek, które nie występują w tych znakach. Analizując sylaby wymawiane w spornym znaku należy stwierdzić, że pierwsza sylaba "dżej" jest identyczna jak w znakach "J.LO", druga ("Iow") jest podobna, zaś dwie ostatnie sylaby ("sza-tier") nie występują w ogóle w znakach wcześniejszych. Wskazane powyżej różnice sprawiają, że powyższe elementy słowne są odczytywane inaczej i pomimo wspólnych pięciu głosek porównywane znaki nie są podobne w wymowie i odbiorze słuchowym. Na marginesie należy również zauważyć, że w znakach towarowych [...],[...] oraz [...] występują również słowa takie jak "GLOW BY", "GLOW AFTER DARK BY" oraz "BY JENNIFER LOPEZ", które stanowią elementy dodatkowo odróżniające te znaki od znaku spornego pod względem fonetycznym. Zatem zdaniem Kolegium Orzekającego występujące jedynie w spornym znaku słowo "CHATIER" oraz różnice występujące pomiędzy elementami "J.LOVE" i "J.LO" sprawiają, że porównywane znaki będą odróżniane w wymowie i odbiorze słuchowym przez odbiorców towarów nimi oznaczanych. Odnosząc się do elementów "J.LOVE" i "J.LO" należy stwierdzić, że występowanie podobnych liter w elementach słownych oznaczeń nie wyklucza możliwości udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy pod warunkiem, że nie niesie to za sobą ryzyka wprowadzenia w błąd potencjalnych odbiorców. W niniejszej sprawie na podstawie całościowej oceny podobieństwa znaków należy wykluczyć takie ryzyko. Analizując płaszczyznę znaczeniową przedmiotowych znaków Kolegium Orzekające stwierdziło, że znaki oceniane w całości należy uznać za pozbawione konkretnego znaczenia. Najbardziej zrozumiałym elementem słownym w porównywanych znakach będzie z pewnością angielskie słowo "LOVE" oznaczające miłość. Znaczenie powyższego słowa będzie zrozumiałe dla większości polskich odbiorców, ponieważ jak wskazano powyżej jest ono tak powszechnie używane i obecne w popkulturze, mediach, czy reklamie, że do zrozumienia sensu znaczenia tego słowa nie jest konieczna znajomość języka angielskiego. Powyższe słowo będzie zatem jedynym wyrazem zrozumiałym dla większości odbiorców, ponieważ do zrozumienia znaczenia słowa "CHATIER" (oznaczającego "ukarać") konieczna jest znajomość języka francuskiego. Należy stwierdzić, że część odbiorców będzie postrzegać występujący w przeciwstawionych znakach element słowny "J.LO" jako skrót pochodzący od nazwiska Jennifer Lopez. Natomiast odbiorcy, którzy nie znają produktów oznaczanych tymi znakami i nie kojarzą w/w osoby, będą postrzegać człon "J.LO" jako element zupełnie fantazyjny. Wobec powyższego Kolegium Orzekające uznało, że należy wykluczyć podobieństwo porównywanych znaków w warstwie znaczeniowej. Ostatnią badaną przesłankę określoną w art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. stanowi możliwość spowodowania wśród odbiorców błędu polegającego w szczególności na skojarzeniu znaku spornego ze znakiem wcześniejszym. Kolegium Orzekające uwzględniło, że ogólna i całościowa ocena ryzyka wprowadzenia w błąd uwarunkowana jest szeregiem współzależności występujących pomiędzy wszystkimi elementami, które należy poddać analizie w danej sprawie. Istotne znaczenie ma w tym przypadku kwestia ogólnego wrażenia przeciwstawionych oznaczeń, jakie wywołują one na potencjalnym konsumencie oraz zwykłe warunki obrotu gospodarczego. Kolegium miało na uwadze, że ocena podobieństwa znaków towarowych nie może ograniczać się do jednego tylko z elementów znaków, choćby najbardziej charakterystycznego. Wobec powyższego Kolegium Orzekające stwierdziło, że występujące w analizowanych oznaczeniach elementy odmienne przeważają nad ich cechami wspólnymi. Występujące tylko w spornym znaku słowo "CHATIER", różnica pomiędzy zwrotami "j.lo" i "j.love" w postaci dwóch dodatkowych liter "V" i "E", szata graficzna spornego znaku oraz dodatkowe elementy słowne znaków przeciwstawionych, takie jak: "GLOW BY", "GLOW AFTER DARK BY", "BY JENNIFER LOPEZ" niewątpliwie przyciągają uwagę odbiorców. Powyższe elementy odgrywają kluczową rolę, są one bowiem na tyle charakterystyczne, że pozwalają odbiorcom odróżniać przeciwstawione znaki i zdaniem Kolegium eliminują ich podobieństwo. Jedynymi wspólnymi cechami porównywanych znaków są trzy litery "j.lo" oraz oddzielająca je kropka. Kolegium Orzekające stanęło na stanowisku, że sama okoliczność występowania podobnych członów w znakach towarowych nie przesądza o istnieniu ryzyka wprowadzenia w błąd potencjalnych odbiorców i nie wyklucza możliwości udzielenia prawa ochronnego. Ryzyko takie należy bowiem oceniać na podstawie całościowej oceny podobieństwa znaków oraz przy uwzględnieniu wszystkich okoliczności istotnych w danej sprawie. Kolegium Orzekające miało na uwadze, że ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd może mieć charakter bezpośredni albo niebezpośredni. Po pierwsze, odbiorca może w ogóle nie dostrzec różnicy pomiędzy nowo napotkanym w obrocie oznaczeniem a wcześniejszym, znanym mu znakiem towarowym i nabyć towar oznaczany tym znakiem pod wpływem błędnego przekonania, iż pochodzi on od uprawnionego do znaku wcześniej zarejestrowanego. Po drugie zaś, odbiorca może być świadomy różnic pomiędzy znakami lub rodzajem towarów oznaczanych tymi znakami, jednak ze względu na ogół okoliczności może błędnie uznać, iż towary oznaczane nowym znakiem pochodzą od podmiotu powiązanego z uprawnionym do znaku wcześniejszego i zostały wprowadzone do obrotu za jego wiedzą i zgodą. Oceny ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd należy dokonywać w sposób kompleksowy przy uwzględnieniu wszystkich okoliczności istotnych w danej sprawie, takich jak: stopień podobieństwa pomiędzy przeciwstawionymi znakami oraz towarami, do oznaczania których są one przeznaczone, czy skojarzenia jakie mogą wystąpić pomiędzy przeciwstawionymi znakami. Analizując niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd odbiorców Kolegium Orzekające rozważyło zachowanie odbiorcy przeciętnego, który świadomie poszukuje właściwego towaru i świadomie wybiera pomiędzy dostępnymi na rynku markami. Zgodnie z orzecznictwem przeciętny konsument to osoba właściwie poinformowana, wystarczająco uważna i ostrożna. Zdaniem Kolegium należy wykluczyć możliwość pomylenia analizowanych znaków przez takich odbiorców. Oznaczenia te są na tyle zróżnicowane, że konsumenci z pewnością nie będą mieli problemów z ich identyfikacją i odróżnieniem. Przesądzają o tym dominujące różnice pomiędzy znakami, w postaci występujących w spornym znaku dodatkowych elementów słownych i graficznych, które zdecydowanie przeważają nad elementem wspólnym w postaci członu "J.LO". W ocenie Kolegium Orzekającego przedmiotowe znaki różnią się w sposób na tyle wyraźny, że nie istnieje niebezpieczeństwo, iż nabywca stwierdzi, że ma do czynienia z tym samym towarem lub serią towarów wytwarzanych przez wnoszącego niniejszy sprzeciw lub podmiot z nim powiązany. Reasumując Kolegium Orzekające uznało, że analizowane znaki towarowe oceniane jako całość są na tyle zróżnicowane, że wywierają odmienne wrażenie na odbiorcach, a tym samym nie są podobne w rozumieniu art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. Brak podobieństwa znaków wyklucza możliwość wprowadzenia w błąd odbiorców pomimo stwierdzonego podobieństwa towarów sygnowanych porównywanymi znakami. Ze względu na brak podobieństwa między znakami towarowymi nie można mówić o niebezpieczeństwie, że odbiorca może błędnie uznać zgłoszony w niniejszej sprawie znak za odmianę wcześniej zarejestrowanego oznaczenia, pochodzącą od tego samego podmiotu lub też mylnie przyjmie, że istnieją związki organizacyjno - prawne łączące odrębnych przedsiębiorców. A zatem nie istnieje niebezpieczeństwo, że podobieństwo znaków towarowych może wprowadzać odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów nimi oznaczonych. Kolegium Orzekające uznając, że nie ma możliwości wprowadzenia odbiorców w błąd miało również na uwadze stwierdzony poniżej, przy analizie zarzutu naruszenia art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., brak renomy znaków należących do wnoszącego sprzeciw. Wobec stwierdzenia braku renomy tych oznaczeń w niniejszej sprawie nie mogło także być mowy o istnieniu ryzyka skojarzenia spornego znaku z innymi znakami, które byłyby silnie wyróżniające ze względu na ich renomowany charakter. Skarżący twierdził, że na dostępnych na rynku opakowaniach perfum sygnowanych znakami "j.love CHATIER" i "Glow j.lo" elementy słowne oraz kolorystyka są przedstawione w podobny sposób. Kolegium Orzekające miało jednak na uwadze, że analiza podobieństwa znaków towarowych w rozumieniu art. 132 ust. 2 pkt 2 i pkt 3 p.w.p. dotyczy wyłącznie formy przedstawieniowej, w jakiej znaki te zostały zarejestrowane. Natomiast postać, w jakiej analizowane znaki towarowe są używane w obrocie, nie ma w tym przypadku istotnego znaczenia. Jak wskazał organ stanowisko powyższe jest ugruntowane w orzecznictwie (tak wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 11 kwietnia 2012 r., sygn. akt VI SA/Wa 137/12 i z dnia 3 kwietnia 2006 r., sygn. akt VI SA/Wa 2219/05) Drugi z zarzutów skarżącego dotyczył naruszenia art. 132 ust. 2 pkt 3 p.w.p. Na podstawie powyższego przepisu nie udziela się prawa ochronnego na znak towarowy identyczny lub podobny do renomowanego znaku towarowego zarejestrowanego na rzecz innej osoby dla jakichkolwiek towarów, jeżeli mogłoby to przynieść zgłaszającemu nienależną korzyść lub być szkodliwe dla odróżniającego charakteru bądź renomy znaku wcześniejszego. Powyższy przepis ma zatem zastosowanie wówczas, gdy kumulatywnie spełnione zostaną trzy przesłanki, tj.: po pierwsze podobieństwo lub identyczność oznaczeń, po drugie renoma znaku wcześniejszego, oraz po trzecie - uzyskanie przez zgłaszającego nienależnej korzyści lub wywarcie szkodliwego skutku dla odróżniającego charakteru bądź renomy znaku wcześniejszego. Pierwsza z przesłanek wskazanych w art. 132 ust. 2 pkt 3 p.w.p. dotyczy podobieństwa lub identyczności znaku spornego do oznaczeń przeciwstawionych. W tym przypadku - zdaniem organu - należy odnieść się do przedstawionej powyżej analizy porównawczej spornego znaku "j.love CHATIER" [...] do znaków "J.LO" [...], "J.LO" [...], "GLOW BY J.LO" [...], "GLOW AFTER DARK BY J.LO" [...] oraz "J.LO BY JENNIFER LOPEZ" [...], według której nie ma podstaw do stwierdzenia podobieństwa pomiędzy tymi znakami, a tym bardziej identyczności. Należy mieć na uwadze, że art. 132 ust. 2 pkt 3 p.w.p. dotyczy sytuacji, w której istnieje pewien stopień podobieństwa między spornym oznaczeniem a wcześniejszym znakiem towarowym, z powodu którego dany krąg odbiorców kojarzy je ze sobą, to znaczy stwierdza, że występuje między nimi związek, niekoniecznie jednak je myląc. Nie jest zatem wymagane, by stopień podobieństwa między znakami był na tyle duży, by wywołać prawdopodobieństwo wprowadzenia danego kręgu odbiorców w błąd. Wystarczy, by stopień podobieństwa między spornym oznaczeniem a wcześniejszym (renomowanym) znakiem towarowym skutkował wywołaniem u danego kręgu odbiorców przekonania, że między oznaczeniem a znakiem występuje pewien związek (por. wyrok Trybunału Sprawiedliwości WE z dnia 10 kwietnia 2008 r., sygn. akt C-102/07). W ocenie Kolegium Orzekającego znak sporny "j.love CHATIER" o numerze [...] składa się z całego kompleksu charakterystycznych elementów, które występując razem przesądzają o braku podobieństwa pomiędzy nim a znakami przeciwstawionymi. Element słowny "j.love" różni się od występującego w znakach wcześniejszych elementu "j.lo" i przez większość odbiorców będzie kojarzony z angielskim słowem "love". Istotnymi i wyróżniającymi elementami spornego znaku są również wyraz "CHATIER" oraz kolorowa szata graficzna, które to elementy nie występują w ogóle w oznaczeniach przeciwstawionych. Wobec powyższego Kolegium Orzekające stwierdziło, że z uwagi na zasadniczo odmienny charakter spornego znaku towarowego "j.love CHATIER" oraz ze względu na dominujące i wyraźne różnice pomiędzy nim a znakami przeciwstawionymi nie może być mowy o istnieniu pomiędzy tymi znakami więzi, ocenianej z punktu widzenia przeciętnego konsumenta, która mogłaby prowadzić do skojarzenia spornego znaku ze znakami wcześniejszymi. W następnej kolejności Kolegium Orzekające przeanalizowało kwestię renomy przeciwstawionych znaków towarowych "J.LO" [...], "J.LO" [...], "GLOW BY J.LO" [...], "GLOW AFTER DARK BY J.LO" [...] oraz "J.LO BY JENNIFER LOPEZ" [...]. Należy zauważyć, że z powodu braku legalnej definicji pojęcia renomy orzecznictwo i nauka prawa zdefiniowały kryteria istotne dla ustalenia renomy znaku towarowego. Zgodnie z nimi renoma znaku wiąże się z utrwaloną wśród klientów opinią o cechach towaru opatrzonego danym znakiem. Renoma nie jest prostym następstwem używania i rozpowszechniania znaku, lecz także utrwalonym i głęboko zakorzenionym w świadomości nabywców wyobrażeniem o wysokich walorach towaru. Renoma znaku powstaje na skutek dbałości uprawnionego o wysoką jakość towarów, konsekwentne utrwalanie znaku na rynku, m. in. przez długotrwałą i intensywną reklamę. Ugruntowana renoma znaku towarowego występuje wtedy, gdy jakość oznaczanych nim towarów satysfakcjonuje klientów, którzy z łatwością zauważają go i łączą z towarem oznaczonym przez uprawnionego nawet wówczas, gdy sygnuje on towary nieznane wcześniej na rynku. Renoma znaku oznacza zatem jego atrakcyjną wartość reklamową, ogół pozytywnych wyobrażeń konsumentów o oznaczonych nim towarach. Przy ocenie, czy dany znak towarowy jest renomowany, należy zatem brać pod uwagę nie tylko stopień znajomości tego znaku wśród klientów oraz zakres i intensywność reklamy towarów oznaczonych znakiem, ale także jakość tych towarów. O renomie znaku towarowego mogą świadczyć również przyznane nagrody i certyfikaty dotyczące towarów oznaczanych znakiem, opinie ekspertów oraz prezentowanie towarów na targach promujących ich sprzedaż. Skarżący przedstawił następujące materiały na potwierdzenie renomy swoich znaków towarowych: zestawienia danych dotyczące reklamy i wydatków marketingowych w latach 2003 - 2006, raporty dotyczące sprzedaży towarów w latach 2003 - 2007 oraz materiały reklamowe (karty [...]-[...], tom [...]). Kolegium Orzekające po przeanalizowaniu przedstawionych przez wnoszącego sprzeciw materiałów stwierdziło, że nie potwierdzają one renomy tych oznaczeń. Dokumenty te świadczą jedynie o tym, że towary sygnowane tymi znakami były reklamowane oraz sprzedawane na polskim rynku od 2003 roku, lecz powyższe nakłady reklamowe oraz skala sprzedaży perfum oznaczanych znakami wnoszącego sprzeciw nie były znaczne. W ocenie Kolegium Orzekającego wnoszący sprzeciw nie udowodnił, że jego towary na skutek intensywnej reklamy znane są właściwym kręgom odbiorców, którzy kojarzą je z wysoką jakością. Aby potwierdzić swoje stanowisko wnoszący sprzeciw musiałby przedstawić dowody świadczące o tym, że produkty sygnowane jego znakami towarowymi kojarzą się odbiorcom z wysoką jakością i ekskluzywnym charakterem. Kolegium Orzekające uznało, że dokumenty dotyczące reklamy oraz skali sprzedaży produktów wnoszącego sprzeciw poza granicami Polski (karty [...]-[...], tom [...]) również nie potwierdzają renomy jego znaków. Po pierwsze - powyższe zestawienia nie wskazują, że wydatki na reklamę były znaczne. Po drugie stwierdzenie, że sprzedaż detaliczna produktów "Glow by JLO" od 2002 roku sięgnęła kwoty jednego miliarda USD (karta [...], tom [...]) nie zostało potwierdzone jakimikolwiek dowodami. Przede wszystkim jednak Kolegium Orzekające miało na uwadze, że zgodnie z orzecznictwem sądowym dowody potwierdzające renomę znaków towarowych powinny dotyczyć terytorium Polski. Wobec powyższego Kolegium za nieuzasadnione uznało twierdzenia wnoszącego sprzeciw, jakoby udzielenie prawa ochronnego na znak "j.love CHATIER" o numerze [...] było szkodliwe dla renomy przeciwstawionych znaków towarowych lub prowadziło do wykorzystania renomy tych znaków w celu uzyskania nienależnych korzyści majątkowych przez uprawnionego. Kolegium Orzekające mając zatem na uwadze brak dowodów renomy znaków towarowych "J.LO" [...], "J.LO" [...], "GLOW BY J.LO" [...], "GLOW AFTER DARK BY J.LO" [...] oraz "J.LO BY JENNIFER LOPEZ" [...] oraz stwierdzony powyżej brak podobieństwa spornego oznaczenia do tych znaków uznało zarzut naruszenia art. 132 ust. 2 pkt 3 p.w.p za nieuzasadniony. Ostatnim zarzutem podniesionym przez wnoszącego sprzeciw było naruszenie art. 131 ust. 2 pkt 1 p.w.p. Przepis ten zakazuje udzielania praw ochronnych na oznaczenia, jeżeli zostały zgłoszone w złej wierze w celu uzyskania ochrony. Wnoszący sprzeciw oparł swój zarzut na twierdzeniu, że uprawniony zgłaszając sporny znak działał w złej wierze, ponieważ jego koncepcja biznesowa polega na oferowaniu imitacji znanych perfum. Wnoszący sprzeciw zarzucił, że świadome dobieranie znaków towarowych podobnych do oznaczeń używanych przez znanych producentów perfum podważa dobrą wiarę uprawnionego. Jego zdaniem uprawniony jako profesjonalista działający w branży perfumeryjnej musiał znać oznaczenie "J.LO", które pojawiło się na rynku pięć lat przed zgłoszeniem spornego znaku "j.love CHATIER". Organ wskazał, że w doktrynie oraz orzecznictwie przyjmuje się, że w złej wierze jest ten, kto powołując się na określone prawo lub stosunek prawny wie, że prawo to (stosunek prawny) nie istnieje albo wprawdzie tego nie wie, ale jego braku wiedzy w tym przedmiocie nie może uznać w okolicznościach konkretnego przypadku za usprawiedliwiony. Zła wiara zachodzi zatem u tego, kto ma świadomość niezgodności danego stanu rzeczy z rzeczywistym stanem prawnym, albo wskutek niedbalstwa nie zna rzeczywistego stanu prawnego. Zgodnie z art. 7 kodeksu cywilnego, jeżeli ustawa uzależnia powstanie skutków prawnych od dobrej lub złej wiary, należy domniemywać istnienie dobrej wiary. Ciężar dowodu w postępowaniu administracyjnym spoczywa na tym, kto z określonego faktu wyprowadza skutki prawne. Oznacza to, że obowiązek wykazania złej wiary ciąży na wnioskodawcy, który na tej podstawie żąda unieważnienia spornego prawa ochronnego. Zgodnie z orzecznictwem zgłoszenie znaku towarowego w złej wierze następuje wówczas, gdy nastąpiło w innym celu, niż chęć posiadania prawa jego wyłącznego używania dla oznaczania własnych towarów oraz że wskutek rejestracji naruszone zostały cudze prawa podmiotowe. Istotne przy tym pozostaje naganne zachowanie zgłaszającego. Przykładem zgłoszenia znaku towarowego w złej wierze jest zawłaszczenie cudzego oznaczenia. Poprzez zawłaszczenie cudzego znaku rozumie się świadome zgłoszenie cudzego znaku towarowego do rejestracji. Kolegium Orzekające opierając się na zgromadzonym materiale dowodowym uznało, że skarżący nie udowodnił zaistnienia okoliczności uzasadniających przyjęcie złej wiary po stronie uprawnionego. Zarzucając uprawnionemu działanie w złej wierze wnoszący sprzeciw wskazał na zgłoszenie przez uprawnionego grupy znaków podobnych do innych oznaczeń. Zdaniem Kolegium Orzekającego stanowisko skarżącego jest nieuzasadnione, albowiem okoliczności te nie są przesłankami działania w złej wierze. Oznaczenia wskazane przez stronę nie mają jakiegokolwiek związku z przedmiotową sprawą oraz analizowanymi w niej znakami. Poza tym oznaczenia, które zdaniem skarżącego są przedmiotem naśladownictwa ze strony uprawnionego, należą do podmiotów, które nie mają związku ze stronami przedmiotowego sporu. Odnosząc się natomiast do zarzutu celowego naśladownictwa znaków "J.LO" Kolegium Orzekające miało na uwadze stwierdzony powyżej brak podobieństwa spornego znaku "j.love CHATIER" do przeciwstawionych mu znaków towarowych w rozumieniu art. 132 ust. 2 pkt 2 i pkt 3 p.w.p. Mając na uwadze, że Kolegium nie stwierdziło spełnienia przesłanek określonych w tych przepisach, w szczególności podobieństwa porównywanych znaków towarowych, nie można uznać, że uprawniony działał w złej wierze. Analizowane oznaczenia różnią się w takim stopniu, że nie można stwierdzić, iż uprawniony zgłaszając sporny znak działał w złej wierze. Wobec powyższego w ocenie Kolegium należy uznać zarzut zgłoszenia spornego znaku w złej wierze za nieuzasadniony. W skierowanej do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie skardze z dnia [...] czerwca 2014 r. skarżący wniósł o uchylenie w całości zaskarżonej decyzji Urzędu Patentowego z dnia [...] września 2013 r. i przekazanie sprawy organowi do ponownego rozpoznania oraz o zasądzenie na jego rzecz kosztów postępowania wraz z kosztami zastępstwa procesowego według norm przepisanych. Zaskarżonej decyzji zarzucił: I. Naruszenie przez Urząd Patentowy RP przepisów postępowania, które miato istotny wpływ na wynik sprawy (art. 145 § 1 pkt lc), polegające na: 1) naruszeniu art. 7, 77 i 80 k.p.a. - poprzez brak zebrania i rozpatrzenia całego materiału dowodowego oraz przekroczenie zasady swobodnej oceny dowodów, brak dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego sprawy, w szczególności: a) nieodniesienie się do dowodów przedstawiających sposoby używania spornego znaku przez uczestnika. Urząd stwierdził, że postać, w jakiej analizowane znaki towarowe są używane w obrocie, nie ma w tym przypadku istotnego znaczenia. Tymczasem powinien był przeanalizować sposób używania znaku w ramach zbadania całokształtu okoliczności sprawy. Stosownie do wyroku TSUE z 11 listopada 1997 r. w sprawie SABEL/Puma, sygn. C-251/95, ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd winno być oceniane całościowo, z uwzględnieniem wszystkich czynników istotnych w danej sprawie. Dodatkowo, z orzecznictwa sądów UE jednoznacznie wynika, iż przy ocenie ryzyka wprowadzenia w błąd lub czerpania nienależnych korzyści sposób używania późniejszego znaku może mieć duże znaczenie. Jeżeli bowiem rzeczywisty sposób używania znaku jest mylący dla odbiorów, potwierdza to "automatycznie", że dany znak może wprowadzać w błąd konsumenta w rozumieniu art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. Innymi słowy, rzeczywista konfuzja na rynku wyklucza uznanie, że nie ma ryzyka wprowadzenia w błąd w rozumieniu ww. przepisu pwp (tak Sąd Generalny w wyroku z dnia 25 stycznia 2012 r. w sprawie Viagra vs Viaguara (sygn. akt T-332/10). W niniejszej sprawie UPRP wbrew wytycznym sądów UE zaniechał odniesienia się do okoliczności w jakiej formie jest używany sporny znak, czym naruszył przepisy postępowania w sposób mający wpływ na wynik sprawy. b) nieodniesienie się do ulotki przedstawiającej zestawienie zapachów oryginalnych i tzw. alternatywnych. Urząd w ogóle nie odniósł się do ważnego dowodu potwierdzającego naruszenie znaku renomowanego oraz dokonanie zgłoszenia spornego znaku do ochrony w złej wierze. Urząd we wstępie decyzji napomknął tylko, iż "Wnoszący sprzeciw załączył również ulotkę reklamową uprawnionego, w której perfumy J.LOVE oferowane są jako "alternatywny zapach markowych perfum Glow JENNIFER LOPEZ, co jego zdaniem świadczy o bezpośrednim działaniu uprawnionego w złej wierze". Urząd nie przeprowadził jakiejkolwiek analizy tego dowodu, a jego powinnością była ocena ww. ulotki w kontekście okoliczności, na jakie została złożona. Zaniedbaniem swoim Urząd rażąco naruszył ww. przepisy postępowania, choćby z tego powodu, że ulotce tej skarżący przypisywał dużą wagę w kontekście istnienia zlej wiary. Uchybienie Urzędu miało wpływ na wynik sprawy, gdyż uwzględnienie tego dowodu potwierdziłoby, iż zamysłem uczestnika było działanie "w cieniu" znanego znaku i czerpanie nienależnych korzyści z takiej działalności. Ulotka potwierdzała także bezpośrednie działanie w złej wierze, gdyż pokazywała wiedzę i zamiar zgłoszenia spornego znaku jako znaku "upodabniającego się" do znaków J.LO. c) nieuzasadnione, i wbrew dowodom, przypisanie powszechności znaczenia słowu "love". Organ stwierdził, że przeciętny odbiorca patrząc na element słowny "J.LOVE" w spornym znaku dostrzeże przede wszystkim angielskie słowo "LOVE", które będzie zrozumiałe dla większości odbiorców. Powyższe słowo jest bowiem tak powszechnie używane i obecne w popkulturze, mediach, czy reklamie, że do zrozumienia sensu tego słowa nie jest konieczna znajomość języka angielskiego. Tymczasem tego typu "skróty myślowe" są niedopuszczalne jako podstawa uzasadnienia decyzji, w której ważą się losy prawa wyłącznego. Powyższą konkluzją Urząd popełnił co najmniej dwa uchybienia. Po pierwsze, zlekceważył badania znajomości j. angielskiego przedstawione przez skarżącego w toku sprawy, które pokazywało nikłą znajomość j. angielskiego wśród ogółu populacji w Polsce. Po drugie, Urząd bez potwierdzenia tego jakimikolwiek dowodami uznał, że słowo "love" jest powszechnie znane wśród Polaków. Taka teza jest nieuprawniona dopóki się jej nie udowodni. W aktach sprawy nie było dowodów potwierdzających, że słowo "love" pojawia się często w mediach (było to nieuprawnione założenie Urzędu), nie było także dowodów potwierdzających, że przeciętny konsument perfum i kosmetyków (czyli większość populacji) zna znaczenie słowa "love". Przyjęcie powyższego założenia miało zatem wpływ na wynik sprawy, gdyż zdecydowało o ocenie braku podobieństwa pomiędzy znakami.; d) błędną ocenę dowodów renomy wcześniejszych znaków w Polsce i za granicą oraz ich rozpoznawalności wśród odbiorców. Skarżący podniósł, że ocena dowodów renomy znaków J.LO nie została przeprowadzona zgodnie z zasadami postępowania kpa oraz zasadami oceny dowodów renomy znaków towarowych. Przede wszystkim, o czym będzie także mowa przy okazji naruszenia prawa materialnego, jakość produktu opatrzonego znakiem nie jest elementem normatywnym renomy, co potwierdza jednoznacznie orzecznictwo. Urząd zatem dokonał błędnej oceny dowodów renomy znaków J.LO, gdyż oceniał je w kontekście wypełnienia warunku "jakości", co jest niedopuszczalne. Dodatkowo, UPRP nie zbadał w ogóle poszczególnych grup dowodów renomy oraz nie wyjaśnił co oznacza, że "nakłady reklamowe oraz skala sprzedaży perfum oznaczanych znakami wnoszącego sprzeciw nie były znaczne". Stwierdzenie takie wymaga całościowej oceny okoliczności sprawy, odniesienia pojęcia "nie były znaczne" do sytuacji na rynku. Suche stwierdzenie, że "nakłady nie były znaczne", bez jakiegokolwiek uzasadnienia oraz bez całościowej oceny poszczególnych dowodów, nie wypełnia warunku rzetelnej i wszechstronnej oceny materiału dowodowego, co miało wpływ na wynik sprawy, gdyż doprowadziło Urząd do konstatacji, ze znaki J.LO nie cieszą się renomą. Tymczasem, skarżący przedstawił dowody potwierdzające, że produkty opatrzone znakami towarowymi J.LO i JENNIFER LOPEZ są obecne na polskim rynku od 2003 r., i od początku ich sprzedaży intensywnie inwestował on w reklamę i promocję perfum opatrzonych tymi znakami. W latach 2003 - 2006 nakłady marketingowe na produkty opatrywane znakami J.LO wyniosły około 1.260.000 złotych. Obejmowały one m.in. działania PR, inwestycje w dekoracje, stojaki, towary darmowe, materiały rozdawane w punkcie sprzedaży, testery, wystawy, promocje, próbki, upominki z produktem, szkolenia i pracę konsultantek kosmetycznych. Właściciel znaków J.LO poszukiwał także nowych sposobów promocji, które kreowałyby pozytywny wizerunek produktu, np. promocję "crossową" z firmą SONY. Perfumy J.LO w latach 2003-2006 były sprzedawane w 771 sklepach na terenie Polski, w tym w największych sieciach z perfumami w Polsce np. Sephora, Douglas, Empik, Galeria Centrum, Ina, Marionnaud, Kliff. W roku 2003 wartość sprzedaży perfum J.LO wyniosła prawie pół miliona złotych, w 2004 r. przekroczyła tę kwotę, a w roku 2005 wyniosła 705 tys. złotych. Oceny tych dowodów i tych okoliczności zabrakło w decyzji Urzędu; e) błędne uznanie, że popularność i rozpoznawalność osoby Jennifer Lopez, występującej pod pseudonimem J.Lo pozostaje bez jakiegokolwiek wpływu na renomę lub powszechną znajomość wcześniejszych znaków towarowych; a w konsekwencji wydanie rozstrzygnięcia w oparciu o błędne ustalenia faktyczne, co miało istotny wpływ na wynik postępowania, gdyż skutkowało uznaniem, że nie istnieje realna konfuzja na rynku pomiędzy porównywanymi znakami towarowymi, że nie doszło do naruszenia znaku renomowanego, oraz że uczestnik zgłaszając sporny znak do rejestracji nie działał świadomie upodabniając swoje oznaczenie do cudzego znaku towarowego. Kolegium nie oceniło w ogóle, czy okoliczność rozpoznawalności osoby Jennifer Lopez występującej jako J.Lo miała wpływ na rozpoznawalność sygnowanych przez tę osobę perfum. Zwrot, iż "część odbiorców będzie postrzegać występujący w przeciwstawionych znakach element słowny "J.LO" jako skrót pochodzący od nazwiska Jennifer Lopez" może sugerować, iż Kolegium uznało, że okoliczność ta miała znaczenie dla sprawy, tymczasem konkluzja temu zaprzecza. Bez względu jednak na powyższe, Urząd nie przeprowadził jakiejkolwiek analizy omawianej tu okoliczności, nie podjął żadnego wysiłku intelektualnego, aby uzasadnić dlaczego doszedł do rzeczonej konkluzji. Tymczasem, skarżący wskazał, że na renomę perfum J.LO wpływ ma sama rozpoznawalność ich właściciela, tj. Jennifer Lopez - znanej aktorki i piosenkarki, działającej pod pseudonimem J.LO. Wskazywał on, że Jennifer Lopez do roku 2006 zagrała w 22 filmach, wydała także 7 albumów długogrających, a płyta pt. "J.Lo" z 2001 r. sprzedała się na świecie w 8 min egzemplarzy, co potwierdza, iż artystka już na początku lat 2000-ych była powszechnie znana pod pseudonimem J.Lo. Dodatkowo warto wspomnieć, iż Jennifer Lopez była laureatką wielu znanych nagród, w tym m.in. kilkukrotnie otrzymała nagrodę MTV Musie Awards dla najlepszej artystki, czy nominację do Złotego Globu jako najlepsza aktorka. Powyższe fakty świadczą o ogromnej popularności osoby Jennifer Lopez, również w Polsce. Skarżący wykazywał także, iż z racji, że bardzo dużo znanych osób ze świata filmu, sportu i muzyki tworzy własne linie perfum, oraz że Jennifer Lopez promuje swoje perfumy osobiście w mediach, należy logicznie przyjąć, iż perfumy opatrzone oznaczeniem J.LO kojarzą się z osobą Jennifer Lopez, i cieszą się porównywalną rozpoznawalnością. Urząd nie odniósł się do powyższego w ogóle, a w ocenie skarżącego mogło to mieć wpływ na ocenę renomy znaków J.LO. Biorąc pod uwagę powyższe, Urząd nie tylko zaniechał wyjaśnienia wszelkich istotnych dla prawidłowego ustalenia stanu faktycznego okoliczności, ale również nie rozważył całościowo żadnych materiałów dowodowych znajdujących się w aktach sprawy złożonych przez skarżącego. Powyższe miało istotny wpływ na wynik sprawy, doprowadziło bowiem do błędnego zastosowania przepisów materialnych i w konsekwencji do oddalenia sprzeciwu.; 2) naruszeniu art. 107 § 3 k.p.a. - poprzez niewłaściwe uzasadnienie wydanej decyzji, tj. brak wyjaśnienia przez organ z jakich przyczyn jednym dowodom przyznał wiarygodność a innym odmówił wiarygodności, oraz brak wyjaśnienia podstaw prawnych decyzji w zakresie oceny podobieństwa znaków, towarów, prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd i przesłanek ochrony znaku renomowanego. W niniejszej sprawie Urząd uchybił podstawowym wymogom stawianym decyzji administracyjnej i jej uzasadnieniu w zakresie oceny dowodów. Urząd na wstępie uzasadnienia decyzji wymienił jedynie dowody złożone przez skarżącego, po czym w odniesieniu dowodów renomy stwierdził lakonicznie, że "nie potwierdzają one renomy tych oznaczeń", w odniesieniu zaś do innych dowodów wykazywał, wbrew orzecznictwu sądów UE, niemożność ich uwzględnienia w postępowaniu (np. ulotka, dowody używania spornego znaku). Ponadto, Urząd nie przedstawił jakiegokolwiek uzasadnienia merytorycznego wielu aspektów sprawy, tj. a) oceny rozpoznawalności osoby Jennifer Lopez znanej na rynku jako J.LO, b) wpływu okoliczności, że uczestnik stosuje imitacje perfum, co potwierdzała ulotka reklamowa, c) okoliczności inkorporacji znaku J.LO w spornym znaku; 3) naruszeniu art. 246 ust. 1 i ust. 2 p.w.p. w związku z art. 255 ust. 1 pkt 9 p.w.p., art. 255 ust. 4 p.w.p. i art. 255¹ ust. 1, 3 i 4 p.w.p. - poprzez nieuwzględnienie nowych okoliczności sprawy i uznanie ich za spóźnione ze względu na 6 miesięczny okres przewidziany na złożenie sprzeciwu, podczas gdy przepisy ustawy pwp nie ograniczają możliwości rozszerzenia i modyfikacji podstaw sprzeciwu, a tym bardziej nie nakładają żadnych ograniczeń na wnoszącego sprzeciw w zakresie uzasadniania podstaw sprzeciwu i wskazywania nowych okoliczności sprawy. Skarżący wskazał, że na rozprawie w dniu [...] września 2013 r. podniósł dodatkową, nową podstawę faktyczną uzasadnienia dotychczasowych podstaw prawnych. Wskazał na naruszenie w rozumieniu art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. i art. 132 ust. 2 pkt 3 p.w.p. praw do znaków CARTIER, tj.: a) znaku towarowego słownego CARTIER [...] oraz b) znaku towarowego słowno-graficznego CARTIER o numerze [...]. Urząd zasadnie uznał, iż możliwe jest powoływanie się na cudze znaki w sprzeciwie (tak NSA w wyroku z dnia 23 września 2010 r. sygn. II GSK 765/09), stwierdził natomiast, iż powołanie się na znaki CARTIER było spóźnione. Urząd niesłusznie odrzucił nowe okoliczności w sprawie. Zgodnie z najnowszym orzecznictwem sądów administracyjnych dopuszczalne jest zarówno rozszerzanie i modyfikowanie sprzeciwu, jak i przytaczanie nowych okoliczności w sprawie (tak wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 23 stycznia 2014 r., sygn. akt VI SA/Wa 2208/13 oraz wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 11 grudnia 2013 r., sygn.. akt II GSK 1437/12). Bez względu na powyższe, zdaniem skarżącej, dla skutecznego złożenia sprzeciwu wystarczające jest jeżeli sprzeciwiający umotywuje swój sprzeciw, a "motywacją" taką będzie wskazanie przynajmniej podstawy stanowiącej okoliczności uzasadniające unieważnienie znaku towarowego. Podstawę taką wskazuje art. 164 p.w.p. jako brak spełnienia przez znak ustawowych warunków wymaganych do uzyskania prawa do tego znaku. Ustawowymi warunkami do uzyskania prawa są zaś przeszkody w postaci względnych i bezwzględnych przesłanek odmowy rejestracji. Należy stanąć więc na stanowisku, iż wystarczające jest wskazanie w sprzeciwie jakiejkolwiek przesłanki odmowy rejestracji znaku towarowego (nawet bez podania konkretnego przepisu prawa), aby wypełnić wymóg "motywacji" tegoż sprzeciwu. Pozostałe elementy mogą być dookreślane w dalszym toku postępowania. Powyższe stanowisko jest uzasadnione biorąc pod uwagę, iż sprzeciw jest niesformalizowanym środkiem prawnym, mającym w założeniu pełnić funkcje publiczne, a poprzez swoją dostępność dla każdego jest swoistym actio popularis w zakresie prawa własności przemysłowej. Nie można zatem interpretować wymogów odnoszących się do wniesienia takiego środka w sposób zwężający (tj. utrudniający korzystanie z niego). Wolą ustawodawcy było stworzenie prostego i powszechnego mechanizmu korekty błędnych decyzji Urzędu Patentowego. Zdaniem skarżącej przesłanki dopuszczalności sprzeciwu w trybie art. 246 p.w.p. powinny być rozumiane w następujący sposób: wniesienie w terminie umotywowanego (tj. w którym wskazano choć jedną przeszkodę rejestracji znaku) sprzeciwu powoduje automatyczne uznanie akcji sprzeciwowej za dopuszczalną - bez względu na późniejszą modyfikację treści żądania sprzeciwu. W ramach dopuszczalności sprzeciwu Urząd winien zbadać wyłącznie, czy nie został przekroczony 6-cio miesięczny termin, oraz czy sprzeciw zawiera jakikolwiek motywy (tj. wskazuje choćby jedną przesłankę odmowy rejestracji). Spełnienie tych dwóch warunków otwiera przed sprzeciwiającym możliwość uczestniczenia w postępowaniu spornym w identycznym zakresie, w jakim może w nim brać udział wnioskodawca w postępowaniu o unieważnienie. Powyższy pogląd potwierdzają w szczególności przepisy ustawy p.w.p. odnoszące się do postępowania spornego. Art. 255 ust. 1 p.w.p. wymienia sprawy, które Urząd rozstrzyga w trybie postępowania spornego, w tym w pkt 9 wskazuje na unieważnienie prawa do znaku na skutek sprzeciwu uznanego przez uprawnionego za bezzasadny. Art. 255¹ p.w.p. stanowi zaś, iż postępowanie sporne w sprawach, o których mowa w art. 255 ust. 1 pkt 1-8 p.w.p., wszczyna się na pisemny wniosek zawierający szereg elementów, w tym m.in. zwięzłe przedstawienie sprawy, wyraźnie określone żądanie oraz wskazanie podstawy prawnej. Zgodnie zatem z tym ostatnim przepisem powyższe wymogi odnoszące się do elementów wniosku nie dotyczą art. 255 ust. 1 pkt 9 p.w.p., czyli pisma wszczynającego postępowanie sprzeciwowe. Biorąc dodatkowo pod uwagę, iż art. 246 p.w.p. nie odwołuje się do wymogów z art. 255¹ ust. 1 p.w.p., z całą pewnością można przyjąć, iż wolą ustawodawcy było wyłączenie obowiązku wskazywania w sprzeciwie elementów takich samych jakie wymagane są we wniosku o unieważnienie prawa. Innymi słowy, sprzeciw nie musi zawierać m.in. żadnego z następujących elementów, tj. zwięzłego przedstawienia sprawy, wyraźnie określonego żądania oraz wskazania podstawy prawnej. Zresztą trudno wymagać, aby sprzeciwiający się, w sytuacji braku wymogu wskazania precyzyjnego żądania, i podstawy prawnej sprzeciwu, był związany w toku postępowania szeroko pojętymi motywami, które z definicji są pojęciem nieostrym. Przekładając powyższe na grunt niniejszej sprawy, zarówno dokładnie wskazana podstawa prawna, jak i określone wcześniejsze prawo (tu: znaki CARTIER) nie są elementami warunkującymi dopuszczalność sprzeciwu. Jeżeli zatem obecność tych elementów te nie ma wpływu dopuszczalność sprzeciwu, to tym bardziej ich późniejsza modyfikacja nie może skutkować oddaleniem sprzeciwu w zmodyfikowanym zakresie). II. Naruszenie przez Urząd Patentowy przepisów prawa materialnego, które miało wpływ na wynik sprawy, polegające na: 1. naruszeniu art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. - poprzez: a) błędne uznanie, iż elementy ,j.love" i "chatier" mają równorzędne znaczenie w spornym znaku, podczas gdy element "j.love" jest elementem oczywiście dominującym, choćby ze względu umiejscowienie i kilkukrotnie większy rozmiar, co miało wpływ na ocenę podobieństwa pomiędzy znakami (Urząd stwierdził, iż "Zdaniem Kolegium Orzekającego w znaku spornym elementy "j.love" i "CHATIER" mają równorzędne znaczenie.". Powyższa konstatacja dotycząca równoważności elementów J.love" i "chatier" jest niezrozumiała dla skarżącego i przeczy nie tylko ocenie znaków z punku widzenia przeciętnego odbiorcy, ale również ocenie zdroworozsądkowej. Wystarczy przysłowiowy rzut oka na sporny znak, aby zauważyć, że element J.love" jest elementem wyraźnie dominującym. Po pierwsze, jest on dużo większy od elementu "chatier". Po drugie, znajduje się on na pierwszym miejscu. Przeciętny odbiorca patrząc na ten znak z pewnej odległości (co się często zdarza podczas zakupów) będzie widział głównie element J.love", a w praktyce tylko "J.lo", gdyż na produktach uczestnika znak J.LOVE CHATIER jest używany w taki sposób, że na froncie opakowania widać jedynie zwrot "J.lo", ale już napisu "chatier" nie widać.  Powyższą konstatacją Urząd naruszył podstawowe zasady oceny podobieństwa znaków towarowych, w szczególności generalną dyrektywę, iż podobieństwo znaków uwzględnia się w ich całokształcie, mając na uwadze w szczególności ich elementy odróżniające i dominujące (por. wyrok Trybunału Sprawiedliwości WE z 11 listopada 1997 r. w sprawie C-251/95, "Sabel/Puma", pkt 23; dalej "wyrok Sabel/Puma"). Urząd przyjął 3 elementy różnicujące znaki: a) szatę graficzną - pomijając, że wcześniejszy znak J.LO jest znakiem słownym, więc ten element nie powinien być brany pod uwagę, jako eliminujący podobieństwo; b) różnice pomiędzy elementami "j.love" i "j.lo" - jednak różnice te są tak małe, że trudno założyć, iż przeciętny kontynent jest w stanie te dwa elementy swobodnie odróżnić podczas kontaktu ze znakiem; c) element "chatier" - z treści decyzji wynika, że to ten element sprawił, że Urząd uznał brak podobieństwa. Powyższa, błędna ocena równorzędności elementów "chatier" i J.love" miała kluczowe znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy, gdyż Urząd uznał, że element "chatier" znosi podobieństwo pomiędzy znakami, i ze względu na swoją równoważność z elementem "J.love" eliminuje ryzyko konfuzji. W ocenie skarżącego rozmiar elementu J.love" w spornym znaku powoduje, iż mamy do czynienia z dużym podobieństwem pomiędzy znakami. Ponadto, fakt umieszczenia oznaczenia "Chatier" jako nazwy handlowej odnoszącej się do producenta na opakowaniu nie przesądza w żadnej mierze o braku konfuzji wśród konsumentów. Może się bowiem zdarzyć, że konsument uzna, iż dane oznaczenie jest używane przez inny podmiot, np. firmę Chatier (np. na mocy licencji), albo że podmiot wcześniejszy i późniejszy są ze sobą ekonomicznie lub organizacyjnie powiązane; b) błędne przeprowadzenie oceny podobieństwa znaków głównie przez pryzmat różnic pomiędzy oznaczeniami, podczas gdy o istnieniu podobieństwa decydują elementy wspólne porównywanych oznaczeń. Tymczasem orzecznictwo nakazuje inaczej oceniać podobieństwo pomiędzy znakami. W wyroku dot. CHATIER ROSS, Naczelny Sąd Administracyjny potwierdził pogląd, iż podobieństwo znaków ocenia się według ich cech wspólnych, a nie według występujących w nich różnic, co oznacza, że różnice nie wykluczają podobieństwa znaków (jak stwierdził Urząd). Analizując podobieństwo oznaczeń CARTIER i CHATIER ROSS sąd stwierdził, iż "W uzasadnieniu objętej kontrolą sądową decyzji organ wskazał między innymi na okoliczność, że sporny znak CHATIER ROSS ma charakter złożony i obejmuje dwa elementy, wyjaśniając przy tym z jakich powodów element "ross" nie eliminuje podobieństwa porównywanych znaków. Wskazał, iż klienci z reguły postrzegają i zachowują w pamięci ogólny zarys poszukiwanego oznaczenia, kierując się przy wyborze głównie jego dominującymi elementami." W niniejszej sprawie skarżący wykazał, iż elementem dominującym spornego znaku jest wyraz ,j.love". Z kolei większość znaków wcześniejszych składa się z elementu "j.lo". Porównując ww. oznaczenia w warstwie słownej przez pryzmat wytycznych Naczelnego Sądu Administracyjnego można dojść do wniosku, że główne elementy są niemal identyczne, gdyż brzmią i wyglądają bardzo podobnie. Odbiorca, który podczas zakupów musi polegać na niedoskonałym obrazie wcześniejszego znaku zachowanego w pamięci nie będzie w stanie odróżnić tych oznaczeń. Złożony charakter spornego znaku, tj. dodanie do elementu "j.love" słowa "chatier", nie eliminuje podobieństwa pomiędzy znakami, podobnie jak w sprawie analizowanej przez NSA. Warto także zauważyć, iż opakowania kosmetyków i perfum zwykle posiadają wiele różnych dodatkowych oznaczeń, które mogą być nazwą serii, producenta, czy zwykłym oznaczeniem marketingowym. W niniejszej sprawie takim elementem jest słowo "chatier", które m.in. poprzez swoje umiejscowienie dookreśla jedynie główny element znaku, czyli słowo "J.LOVE".; c) błędne przypisanie braku podobieństwa fonetycznego pomiędzy znakami, pomimo uznania, iż elementy "j.lo" i "j.love" (elementy dominujące) brzmią podobnie (Urząd stwierdził, iż znaczna część odbiorców będzie odczytywać powyższe elementy (tj. J.LO i J.LOVE) zgodnie z zasadami wymowy obowiązującymi w języku angielskim jako "dżej-low" i "dżej-loł". W takim przypadku w powyższych elementach większość głosek będzie wymawiana podobnie, z tym że zakończenie drugiej sylaby brzmi odmiennie.'' Powyższe stwierdzenie Urzędu - zdaniem skarżącej - jest o tyle istotne w sprawie, że przy założeniu, że element "chatier" jest w spornym znaku elementem niedominującym (co wykazano powyżej), wówczas podobieństwo znaków powinno być co do zasady oceniane przez pryzmat podobieństwa elementów "J.lo" i "j.love", a te Urząd uznał za podobnie brzmiące. Nawet jednak jeżeli uznać, że element "chatier" jest elementem "dostrzegalnym" brzmieniowo przez odbiorcę, to nie eliminuje to podobieństwa pomiędzy znakami. Konsumenci są bowiem przyzwyczajeni do tego, że ten sam produkt może być oferowany przez różnych producentów i nawet firma, która jak w spornym znaku umieszczona małymi literami, nie powoduje wystarczającego rozróżnienia pomiędzy oznaczeniami produktu; d) błędne uzależnienie istnienia podwyższonej dystynktywności znaku towarowego od istnienia renomy, co skutkowało brakiem takiej oceny dla znaku J.LO należącego do skarżącego, podczas gdy znak towarowy J.LO cieszy się wyjątkowo dużą zdolnością odróżniającą per se, nawet w przypadku braku renomy. Tymczasem znak J.LO jest oderwany pojęciowo od towarów i fantazyjny, i choćby przez to posiada dużą zdolność odróżniającą. Ponadto, znak ten jest kojarzony poprzez nazwisko osoby od której pochodzi, tj. Jennifer Lopez. Powyższe uchybienia miały wpływ na ocenę podobieństwa pomiędzy znakami, gdyż zaburzenie oceny stopnia wyróżnialności znaku element może wpłynąć na całościowe oszacowanie podobieństwa. Jak już bowiem wspomniano podobieństwo znaków uwzględnia się w ich całokształcie, mając na uwadze w szczególności ich elementy odróżniające i dominujące; e) brak uwzględnienia sposobów używania Spornego Znaku przez uczestnika, podczas gdy okoliczność ta ma zasadnicze znaczenia dla oceny ryzyka konfuzji pomiędzy znakami; f) brak uwzględnienia inkorporacji znaku J.LO należącego do skarżącego w spornym znaku oraz błędną ocenę istotności elementów wspólnych porównywanych znaków, podczas gdy okoliczności te są kluczowe dla określenia istnienia ryzyka konfuzji pomiędzy znakami, co więcej, zgodnie z orzecznictwem sądów UE inkorporacja cudzego znaku w zasadzie przesądza o istnieniu naruszenia znaku inkorporowanego. Skarżący wskazał, iż w niniejszej sprawie mamy do czynienia z następującym stanem faktycznym: a) znak J.LO jest oznaczeniem o dużej dystynktywności (ze względu na swoją fantazyjność i oderwanie pojęciowe od towarów); b) znak J.LO został inkorporowany w całości (łącznie z kropką) w oznaczeniu późniejszym; c) element inkorporowany posiada nic tylko niezależną pozycję odróżniającą w znaku późniejszym, ale jest elementem dominującym. W spornym znaku element "j.lo" zakończony został elementem "-ve" (tworząc "j.love"), co nie zmiana jednak faktu, że doszło do inkorporacji, d) towary, dla których zarejestrowano porównywane znaki są identyczne. Okoliczności niniejszej sprawy są zatem niemal identyczne do tych, które stały się podstawą orzeczenia Medion AG v Thomson. Mamy bowiem do czynienia z inkorporacją wcześniejszego znaku towarowego do znaku spornego i dodaniem do niego cudzej nazwy handlowej oraz identycznością towarów. W niniejszej sprawie znak wcześniejszy wprawdzie został delikatnie zmodyfikowany (z "j.lo" na "j.love"), jednak ta odmienność stanu faktycznego jest w pewien sposób kompensowana bardzo wysoką zdolnością odróżniającą znaku J.LO oraz jego dominującym charakterem w spornym znaku. Wszystkie te okoliczności powodują, iż porównywane znaki towarowe mogą prowadzić do konfuzji oznaczeń wśród konsumentów. W kontekście oceny podobieństwa w warstwie znaczeniowej warto także wspomnieć, iż element "j.love" w znaku spornym zaczyna się literą "J" wraz z kropką (bez spacji, która charakteryzuje odstępy pomiędzy wyrazami w normalnym szyku zdania). Oznaczenie J.LOVE nie jest zatem kojarzone przez odbiorców ze zwrotem "I love", ale właśnie ze znakiem J.LO. Element "J." (j i kropka) jest na tyle niespotykany i odróżniający, że to on dominuje całość elementu "J.love". g) błędne uznanie, iż towary dla których zarejestrowano porównywane znaki są podobne do siebie, podczas gdy są one identyczne, co miało wpływ na całościową ocenę ryzyka konfuzji, która jest wypadkową wzajemnego podobieństwa/ identyczności znaków oraz towarów (usług) i w konsekwencji wydanie rozstrzygnięcia, mimo iż istniały podstawy stwierdzenia istnienia niebezpieczeństwa wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów. To jedynie pozornie drobne uchybienie Urzędu ma kolosalne znaczenie podczas oceny ryzyka wprowadzenia błąd. Zgodnie bowiem z ugruntowanym orzecznictwem TSUE niski stopień podobieństwa między oznaczonymi towarami może być zrównoważony znaczącym stopniem podobieństwa między znakami towarowymi i odwrotnie (wyrok TSUE z 29 września 1998 r. w sprawie C-39/97, "Canon", pkt 17), i na odwrót, wysoki stopień podobieństwa pomiędzy porównywanymi towarami powoduje, że bardziej rygorystycznie należy ocenić podobieństwo pomiędzy znakami. W ocenie skarżącego uchybienie Urzędu, o którym tu mowa jest ewidentne i oczywiste. Analiza ryzyka konfuzji przeprowadzona prawidłowo w niniejszej sprawie, tj. przy uwzględnieniu identyczności towarów mogła doprowadzić Urząd do odmiennych wniosków, gdyż: a) identyczność towarów kompensuje "więcej różnic" pomiędzy znakami, niż podobieństwo towarów (tak: TSUE sprawie "Canon"); b) identyczność towarów jest wymagana, aby zastosować reguły oceny konfuzji w przypadkach inkorporacji znaków (por. pkt f) powyżej). 2) naruszeniu art. 132 ust. 2 pkt 3 p.w.p - poprzez: a) błędne określenie kryteriów uznania znaku za renomowany, w szczególności uzależnienie przymiotu renomy od jakości produktów sygnowanych znakiem, podczas gdy okoliczność ta nie jest warunkiem uznania znaku za renomowany oraz brak uznania jednolitej ochrony renomowanego znaku wspólnotowego w Polsce. Urząd zastosował kryterium jakości jako wymóg uznania renomy znaku towarowego. Tymczasem, jakość produktu opatrzonego znakiem nie jest elementem normatywnym renomy. Ujmowanie renomy znaku towarowego wyłącznie z perspektywy kryterium jakościowego jest sprzeczne z jednolitą linią orzecznictwa sądów UE. W sprawie Chevy (wyrok TSUE z dnia 14 września 1999 r. w C- 375/97), Trybunał wyraźnie stwierdził, że zasadniczo jedynym elementem znaku renomowanego jest jego znajomość, owszem mogą występować inne elementy, jak choćby wysoka jakość produktu, jednak nie jest konieczna. Renomę sprowadza się zatem do kryteriów ilościowych, a nie jakościowych. Także w aktualnej polskiej doktrynie prawnej wyklucza się z pojęcia normatywnego renomy znaku towarowego wyobrażenia o jakości, czy dobrej sławie. Według R. Skubisza aspekty renomy, znajomość oraz pozytywne wyobrażenia o znakowanych towarach, są powiązane i często występują wspólnie, ale nie muszą występować razem (R. Skubisz, Znaki towarowe - ewolucja przedmiotu ochrony, "Przegląd Prawa Handlowego" 2008/12, s. 17). W innym miejscu R. Skubisz stwierdza, że pojęcie renomy znaku na potrzeby oceny jego charakteru nie obejmuje jakości i prestiżu sygnowanych nim towarów lub usług (R. Skubisz, Glosa do wyroku z dnia 27 lutego 2008 r. (II GSK 359/07), "Przegląd Sądowy" 2009/4, s. 143-144). Przeciwko jakościowemu ujmowaniu renomy znaku towarowego opowiada się również I. Wiszniewska, której zdaniem przy ocenie charakteru znaku renomowanego kryteria jakościowe nie mają znaczenia w świetle orzeczenia w sprawie znaku "Chevy", a zapewnienie spójnej wykładni polskich przepisów z prawem UE jest niezbędne. Dowody przedstawione przez skarżącego w toku postępowania przed Urzędem koncentrowały się na aspektach ilościowych, i w ocenie skarżącego zastosowanie prawidłowych kryteriów oceny dowodów renomy znaku towarowego przez Urząd doprowadziłoby do odmiennej oceny renomy znaków J.LO. W tym kontekście zastosowanie kryterium jakościowego przez Urząd było błędne i stanowi poważne naruszenie art. 132 ust. 2 pkt 3 p.w.p.; b) błędną ocenę podobieństwa pomiędzy znakami polegającą na nieuwzględnieniu przesłanki renomy znaku przy ocenie podobieństwa. Urząd stwierdził w kontekście podobieństwa znaków na potrzeby analizy art. 132 ust. 2 pkt 3 p.w.p., iż "W tym przypadku należy odnieść się do przedstawionej powyżej analizy porównawczej spornego znaku J.LOVE CHATIER [...] do znaków J.LO (...), według której nie ma podstaw do stwierdzenia podobieństwa pomiędzy tymi znakami, a tym bardziej identyczności". Po przeprowadzeniu analizy podobieństwa (zasadniczo nie różniącej się od tej, przeprowadzonej na potrzeby art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w..p) Urząd stwierdził, iż: "W następnej kolejności Kolegium Orzekające przeanalizowało kwestię renomy przeciwstawionych znaków towarowych J.LO". Powyższa analiza Urzędu jest błędna. Urząd powinien był najpierw ocenić, czy znak wcześniejszy cieszy się renomą, a dopiero potem w kontekście jej ewentualnego istnienia, przeprowadzić analizę podobieństwa pomiędzy znakami, a nie na odwrót. Orzecznictwo sądów UE jednoznacznie stoi na stanowisku, że renoma ma zasadniczy wpływ na ocenę podobieństwa pomiędzy znakami. TSUE w wyroku z dnia 24 marca 2011 r. C-552/09 P, w sprawie "Ferrero" stwierdził, iż "Prawdą jest, te stopień podobieństwa wymagany przez jeden ze wspomnianych przepisów jest różny od wymaganego przez drugi. Otóż, podczas gdy objęcie ochroną wprowadzoną przez art. 8 ust. 1 lit. b) rozporządzenia nr 40/94 (odpowiednik art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w..) jest uzależnione od stwierdzenia takiego stopnia podobieństwa między kolidującymi ze sobą znakami towarowymi, że w odczuciu danego kręgu odbiorców istnieje w przypadku tych znaków prawdopodobieństwo wprowadzania w błąd, istnienie takiego prawdopodobieństwa nie jest wymagane dla ochrony przyznanej na podstawie art. 8 ust. 5 tego rozporządzenia (odpowiednik art. 132 ust. 2 pkt 3 p.w.p.). Zatem naruszenia, o których mowa w art. 8 ust. 5, mogą stanowić konsekwencję niewielkiego stopnia podobieństwa między wcześniejszym a późniejszym znakiem towarowym, o ile stopień ten jest wystarczający, by dany krąg odbiorców kojarzył ze sobą wspomniane znaki, to znaczy stwierdzał, że występuje między nimi związek (zob. podobnie ww. wyroki: w sprawie Adidas-Salomon i Adidas Benelux, pkl 27, 29, 31; a także w sprawie Intel Corporation, pkt 57, 58, 66)". W konsekwencji prawidłowa wykładnia art. 132 ust. 2 pkt 3 p.w.p wymaga na wstępie ustalenia, czy znak wcześniejszy ma status znaku renomowanego, a jeśli tak ocena podobieństwa powinna zostać dokonana przy pomocy innych, łagodniejszych kryteriów, niż ocena dokonana na podstawie art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. W niniejszej sprawie, przy hipotetycznym założeniu, że Urząd nie popełniłby błędów w ocenie istnienia renomy znaków J.LO, z pewnością podobieństwo pomiędzy renomowanymi znakami J.LO i spornym znakiem (oceniane w prawidłowy sposób) byłoby wystarczające na potrzeby zastosowania art. 132 ust. 2 pkt 3 p.w.p; c) błędną ocenę związku łączącego porównywane znaki w percepcji odbiorcy polegającą na oparciu jej wyłącznie o podobieństwo pomiędzy znakami, podczas gdy związek taki jest wypadkową całokształtu okoliczności sprawy. Urząd przyjął błędne kryteria oceny związku pomiędzy znakami wymagane dla zastosowania art. 132 ust. 2 pkt 3 p.w.p. Związek pomiędzy znakami należy oceniać całościowo, uwzględniając wszystkie czynniki mające znaczenie w okolicznościach danej sprawy, w tym: (i) stopień podobieństwa między znakami, (ii) charakter towarów lub usług, których dotyczą znaki, (iii) krąg odbiorców, (iv) intensywność renomy wcześniejszego znaku towarowego, (v) stopień samoistnego lub uzyskanego w następstwie używania charakteru odróżniającego wcześniejszego znaku towarowego oraz (vi) ewentualne istnienie prawdopodobieństwa wprowadzenia odbiorców w błąd (tak: wyrok TSUE z dnia 27 listopada 2008 r. w sprawie C-252/07 "Intel", pkt. 41-42; wyrok TSUE z dnia 12 marca 2009 r. w sprawie C-320/07 P "Nasdaq", pkt 45). Urząd zaś ocenił związek wyłącznie przez pryzmat stopnia podobieństwa między znakami. Taka wyrywkowa i pobieżna analiza jest niedopuszczalna i wypaczyła całościową ocenę istnienia ww. związku. Skarżąca dodatkowo wskazała, że do ochrony przewidzianej dla znaków renomowanych nie jest konieczne zaistnienie prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd ani ryzyka pomyłki. Stopień podobieństwa między kolidującymi ze sobą znakami towarowymi powinien być taki, iż przeciętny konsument może stwierdzić, że występuje między znakami związek skojarzeniowy. Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem przeciętny konsument nie dokonuje analizy jego poszczególnych detali (patrz: wyrok SG z dnia 7 maja 2009 r. w sprawie T-185/07 "Klein Trademark Trust", pkt 34). Ponadto przeciętny konsument rzadko kiedy ma możliwość dokonania bezpośredniego porównania między poszczególnymi znakami i w tym zakresie musi ufać ich niedoskonałemu obrazowi zachowanemu w pamięci (patrz: wyrok SG z dnia 17 marca 2004 r. w sprawach połączonych T-183/02 i T-184/02 "El Corte Ingles", pkt 68); d) brak oceny, iż rejestracja spornego znaku daje uczestnikowi nienależną korzyść i jest szkodliwa dla odróżniającego charakteru bądź renomy znaku wcześniejszego i w konsekwencji wydanie rozstrzygnięcia, mimo iż istniały podstawy stwierdzenia naruszenia prawa do znaku renomowanego. Urząd nie zastosował reguł dotyczących oceny czerpania nienależnej korzyści i istnienia szkody dla odróżniającego charakteru i renomy znaku wcześniejszego. Po prawidłowym zbadaniu renomy oraz istnienia związku, o którym była mowa powyżej w celu skorzystania z ochrony z art. 132 ust. 2 pkt 3 p.w.p Urząd powinien był ocenić, czy występuje jedna z trzech alternatywnych i niezależnych form naruszenia praw do znaku renomowanego wskazanych powyżej, tj.: a), czerpanie nienależnych korzyści, lub b) działanie na szkodę charakteru odróżniającego znaku, lub c) działanie na szkodę renomy znaku. Orzecznictwo sądów UE wypracowało pewne mechanizmy ułatwiające organom przeprowadzenie takiej oceny, których Urząd nie zastosował. Przede wszystkim, właściciel wcześniejszego znaku towarowego nie musi udowodnić istnienia faktycznego i trwającego naruszenia swojego znaku towarowego. Powinien on pokazać okoliczności pozwalające na uprawdopodobnienie przyszłego ryzyka czerpania nienależnej korzyści czy wyrządzenia szkody. Można to stwierdzić w szczególności na podstawie wyników logicznego wnioskowania mających źródło w analizie prawdopodobieństwa i przy uwzględnieniu zwyczajów w danym sektorze gospodarczym, a także pozostałych okoliczności sprawy (patrz: wyrok SG z dnia 25 marca 2009 r. w sprawie T-21/07 "Spaline", pkt 38). W odróżnieniu od prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd, ryzyko czerpania nienależnej korzyści z odróżniającego charakteru lub renomy wcześniejszego znaku towarowego może wystąpić wtedy, gdy dla właściwego kręgu odbiorców, niemylących pochodzenia towarów lub usług, towary naruszyciela byłyby szczególnie atrakcyjne tylko dlatego, że są one oznaczone znakiem towarowym tożsamym lub podobnym do wcześniejszego cieszącego się renomą znaku towarowego. To wymagałoby wykazania, że dochodzi do skojarzenia późniejszego znaku towarowego z pozytywnymi właściwościami reprezentowanymi przez identyczny lub podobny wcześniejszy znak towarowy. Szkoda dla charakteru odróżniającego znaku towarowego następuje natomiast, gdy zdolność tego znaku do identyfikowania towarów, dla których został zarejestrowany i jest używany, jako pochodzących od właściciela tego znaku jest osłabiona z uwagi na wywołane używaniem przez osobę trzecią identycznego lub podobnego oznaczenia rozmycie tożsamości znaku towarowego i jego wizerunku w oczach odbiorców (wyrok ETS z dnia 27 listopada 2008 r. w sprawie C-252/07, "Intel"). Znak J.LOVE CHATIER nie tylko kojarzy się z renomowanymi znakami J.LO, ale wręcz jest do nich myląco podobny. Tym samym rejestracja tego znaku może przynieść uczestnikowi wymierne, acz nienależne korzyści. Przedmiotowa rejestracja może dać uczestnikowi nienależną korzyść w postaci przyciągania uwagi klientów, którzy mają w pamięci utrwalony wizerunek znaków J.LO, a także osoby Jennifer Lopez działającej na rynku pod pseudonimem J.LO. W konsekwencji pozytywne skojarzenia związane z oznaczeniem J.LO są przenoszone na produkty uczestnika, który bez ponoszenia nakładów na reklamę i promocję, uzyskuje na rynku pozycję lepszą, niż gdyby nakładał na swoje produkty oznaczenie neutralne. Jednocześnie rejestracja znaku J.LOVE CHATIER wyrządza szkodę dla charakteru odróżniającego i renomy zarejestrowanych znaków J.LO. W niniejszej sprawie następuje osłabienie przeświadczenia odbiorców, że towar oznaczony znakiem J.LO ma to samo źródło pochodzenia, które gwarantuje stałą wysoką jakość towarów. Skutek taki następuje w szczególności w związku z jednorodnością towarów (perfumy), i podobieństwem oznaczeń. Rejestracja spornego znaku powoduje "przejęcie" przez uczestnika pozytywnych konotacji z marką J.LO, co prowadzi do rozwodnienia tego oznaczenia. Skarżący wspomniał nadto, iż upodobnienie najbardziej dystynktywnego elementu spornego znaku (tj. J.LOVE) do znaków towarowych skarżącego stanowiło próbę, jak to określił TSUE, działania "w cieniu" renomowanego znaku towarowego, w szczególności zaś próbę skorzystania ze znajomości wcześniejszego oznaczenia. Bezpośrednim potwierdzeniem, iż właśnie taki był zamysł uczestnika (tj. działania "w cieniu" znaku renomowanego) jest ulotka, przedstawiająca zestawienie zapachów oryginalnych i tzw. alternatywnych. Urząd nie przeanalizował tych elementów, co doprowadziło do nieuwzględnienia sprzeciwu w zakresie art. 132 ust. 2 pkt 3 p.w.p.; 3) naruszeniu art. 131 ust. 2 pkt 1 p.w.p. - poprzez błędne uznanie, że Sporny Znak nie został zgłoszony w złej wierze do Urzędu. Urząd oparł swoje rozstrzygnięcia na niepełnym materiale dowodowym, w szczególności Urząd nie wziął w ogóle pod uwagę faktu dystrybucji ulotki, będącej reklamówką działalności uczestnika. Ulotka ta przedstawiała zestawienie zapachów oryginalnych i tzw. alternatywnych, w tym perfumy J.LO i J.LOVE. Urząd zaniechał zatem oceny okoliczności, że uczestnik doskonale wiedział o istnieniu perfum oznaczanych znakiem J.LO na rynku, co więcej, że starał się on celowo upodobnić swoje produkty do ich oryginalnych odpowiedników. Analizując złą wiarę uczestnika Urząd lakonicznie odniósł się do naśladownictwa produktów, stwierdzając, że nie ma podobieństwa pomiędzy znakami. Zdaniem skarżącego jednak prawidłowa ocena podobieństwa (jak zostało wskazane powyżej) doprowadziłaby do odmiennej oceny naśladownictwa perfum J.LO przez uczestnika. Niezależnie od istnienia ww. ulotki, należy mieć na uwadze, iż pomiędzy uczestnikiem i skarżącym istnieje bezpośrednia relacja konkurencyjna – obydwa przedsiębiorstwa działają na tym samym rynku terytorialnym, oraz w tej samej branży perfum. Wybierając opakowanie swojego produktu uczestnik musiał zatem posiadać dostateczne informacje na temat znaków J.LO. Wiedza uczestnika o sposobie używania znaków J.LO wynikała również z faktu, że znaki towarowe J.LO były intensywnie reklamowane i promowane, oraz ze znajomości osoby właściciela - Jennifer Lopez. Ponadto, stosowane przez uczestnika opakowania są łudząco podobne do opakowania perfum J.LO i realnie mylące dla odbiorców. Działanie uczestnika w złej wierze najmocniej przejawia się zatem w upodobnieniu opakowań perfum opatrzonych przeciwstawianymi znakami. Wśród dziesiątek stylów i krojów pisma, setek kolorów, oraz tysięcy ich kombinacji uczestnik zdecydował się na sposób zapisania swojego znaku i użycie zestawu kolorystycznego opakowań, który jest łudząco podobny do opakowań produktów J.LO. W ocenie skarżącego było to bez wątpienia działanie celowe. W odpowiedzi na skargę organ wniósł o jej oddalenie. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zważył, co następuje: Dokonując kontroli zaskarżonej decyzji pod względem jej zgodności z prawem w świetle art. 1 § 1 i § 2 ustawy z dnia 25 lipca 2002 r. - Prawo o ustroju sądów administracyjnych (Dz. U. z 2014 r., poz. 1647) stwierdzić należy, iż skarga nie zasługuje na uwzględnienie. Stosownie do art. 3 § 1 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. z 2012 r., poz. 270 ze zm., dalej "p.p.s.a.") sądy administracyjne sprawują kontrolę działalności administracji publicznej m.in. poprzez badanie legalności, czyli zgodności z prawem wydawanych aktów w tym decyzji administracyjnych. Z treści art. 145 § 1 p.p.s.a. wynika zaś, że sąd uchyla zaskarżone orzeczenie, gdy stwierdzi naruszenie prawa materialnego, które miało wpływ na wynik sprawy, gdy naruszenie prawa daje podstawę do wznowienia postępowania administracyjnego oraz gdy sąd stwierdzi naruszenie przepisów postępowania, jeżeli mogło ono mieć istotny wpływ na wynik sprawy. Rozpoznając skargę w powyżej określonym zakresie Sąd stwierdził, iż zaskarżona decyzja jest prawidłowa. W działaniu organu Sąd nie dopatrzył się bowiem nieprawidłowości, zarówno gdy idzie o ustalenie stanu faktycznego sprawy, jak i o zastosowanie do jego oceny przepisów prawa. Wyjaśnione zostały motywy podjętego rozstrzygnięcia, a przytoczona na ten temat argumentacja jest wyczerpująca i przekonująca. Słuszne jest bowiem stanowisko organów o tym, że zarejestrowanie znaku uprawnionego nie narusza prawnie chronionych interesów wnoszącego sprzeciw. Ramy prawne rozpoznawanej sprawy przestawiają się następująco. Zgodnie z art. 246 ust. 1 p.w.p. każdy może wnieść umotywowany sprzeciw wobec prawomocnej decyzji Urzędu Patentowego o udzieleniu patentu, prawa ochronnego lub prawa z rejestracji w ciągu sześciu miesięcy od opublikowania w Wiadomościach Urzędu Patentowego informacji o udzieleniu prawa. Art. 246 ust. 2 p.w.p. stanowi, iż podstawę sprzeciwu stanowią okoliczności, które uzasadniają unieważnienie prawa ochronnego, zaś zgodnie z art. 164 p.w.p. okolicznościami tymi są niespełnienie ustawowych przesłanek wymaganych do uzyskania prawa ochronnego na znak towarowy. Natomiast stosownie do art. 247 ust. 2 p.w.p., w sytuacji w której uprawniony w odpowiedzi na zawiadomienie Urzędu podniesie zarzut, że sprzeciw jest bezzasadny, sprawa zostaje przekazana do rozstrzygnięcia w postępowaniu spornym. W myśl art. 255 ust. 1 pkt 9 p.w.p., sprawy o unieważnienie prawa ochronnego na znak towarowy na skutek sprzeciwu uznanego przez uprawnionego za bezzasadny, rozpatruje się w trybie postępowania spornego. W przedmiotowej sprawie skarżąca we wniesionym sprzeciwie wskazała jako podstawę prawną swojego żądania art. 132 ust. 2 pkt 2, art. 132 ust. 2 pkt 3 i art. 131 ust. 2 pkt 1 p.w.p. W myśl przepisu art. 131 ust. 2 pkt 1 p.w.p. nie udziela się praw ochronnych na oznaczenia, które zostały zgłoszone w złej wierze w celu uzyskania ochrony. Przepis art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. stanowi z kolei, że nie udziela się prawa ochronnego na znak towarowy identyczny lub podobny do znaku towarowego, na który udzielono prawa ochronnego lub zgłoszonego w celu uzyskania prawa ochronnego (o ile na znak taki zostanie udzielone prawo ochronne) z wcześniejszym pierwszeństwem na rzecz innej osoby dla towarów identycznych lub podobnych, jeżeli zachodzi ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd, które obejmuje w szczególności ryzyko skojarzenia znaku ze znakiem wcześniejszym. Stosownie zaś do art. 132 ust. 2 pkt 3 p.w.p., nie udziela się prawa ochronnego na znak towarowy identyczny lub podobny do renomowanego znaku towarowego zarejestrowanego lub zgłoszonego z wcześniejszym pierwszeństwem do rejestracji (o ile znak taki zostanie zarejestrowany) na rzecz innej osoby dla jakichkolwiek towarów, jeżeli mogłoby to przynieść zgłaszającemu nienależną korzyść lub być szkodliwe dla odróżniającego charakteru bądź renomy znaku wcześniejszego. Przepis ten stosuje się odpowiednio do znaku powszechnie znanego. Organ w pierwszej kolejności rozpatrzył zarzut dokonania zgłoszenia spornego znaku w złej wierze o której mowa w art. 131 ust. 2 pkt 2 u.p.w.p. W ramach podnoszonego przez Skarżącego zarzutu naruszenia tego przepisu celowa jest ocena decyzji Urzędu Patentowego w świetle metodyki oceny niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd co do pochodzenia towarów przyjmowanej w orzecznictwie i znajdującej zastosowanie na tle art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. W zaskarżonej decyzji Urząd Patentowy wykluczył niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd pomiędzy znakami skarżącej oraz znakiem uprawnionego. Uzasadniając swoje stanowisko Urząd wskazał na istotne odmienności w znaku spornym oraz przeciwstawionych znakach towarowych przyjmując, że o podobieństwie tych znaków - wymaganym do zastosowania art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. - nie może decydować jedynie podobieństwo wspólnych pięciu głosek. Na tle art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., obowiązuje definicja niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd wypracowana w orzecznictwie sądów unijnych. Zgodnie z tą definicją niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd występuje, gdy odbiorcy mogą sądzić, że towary/usługi pochodzą z tego samego przedsiębiorstwa lub z przedsiębiorstw ekonomicznie ze sobą powiązanych (zob. w szczególności wyrok TS z 22 czerwca 1999 r. w sprawie C-342/97, Lloyd Schuhfabrik Meyer & Co. GmbH przeciwko Klijsen Handel BV, pkt 17; tekst wyroku w j. polskim w: R. Skubisz (red.), Własność przemysłowa. Orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich i Sądu Pierwszej Instancji, Warszawa 2006, poz. 4). Podstawowe znaczenie przy ocenie niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd mają takie kryteria jak identyczność lub podobieństwo oznaczanych towarów/usług oraz identyczność lub podobieństwo przeciwstawionych znaków. Innymi słowy niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd odbiorców co do pochodzenia towarów jest wypadkową podobieństwa towarów i oznaczeń. Oceniając podobieństwo znaków towarowych w pierwszej kolejności należy ocenić podobieństwo towarów. W przedmiotowej sprawie Urząd Patentowy uznał podobieństwo towarów oznaczanych spornym znakiem oraz przeciwstawionymi znakami, bo - jak wskazał w zaskarżonej decyzji - wszystkie te towary mają podobne przeznaczenie należą bowiem do kategorii szeroko rozumianych produktów kosmetycznych i środków czyszczących. Są one artykułami powszechnego użytku, dostępnymi w takich samych punktach sprzedaży, czyli drogeriach, sklepach wielobranżowych, czy supermarketach. Okoliczności te zaś - zdaniem organu - w sposób wystarczający implikują uznanie podobieństwa wskazanych towarów. Według skarżącej powyższe ustalenie organu jest jednak wadliwe, gdyż wymienione towary są nie tylko podobne, ale wręcz identyczne. Zaś identyczność oraz bliskie podobieństwo towarów winna być podstawą do przeprowadzenia przez organ wnikliwej analizy ryzyka konfuzji przy jednoczesnym zaostrzeniu kryteriów jego zaistnienia. Zdaniem Sądu, nawet jeżeli uznamy za zasadne ww. argumenty strony skarżącej, to i tak nie mogłoby to prowadzić do uwzględnienia skargi. Organ dokonał bowiem - o czym poniżej - prawidłowej oceny konfuzyjnego podobieństwa oznaczeń, uwzględniającej te zaostrzone kryteria, uznając w rezultacie słusznie, że nie ma mowy o wprowadzeniu w błąd odbiorców w rozumieniu art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. Wskazać należy, że uznanie, iż towary do oznaczenia których przeznaczony został znak sporny i przeciwstawiony, nie przesądza o podobieństwie samych oznaczeń, stanowiąc jedynie jeden z elementów analizy i ich oceny podobieństwa. Zasadą też jest, że znaki towarowe porównuje się całościowo, tzn. biorąc pod uwagę wszystkie tworzące znak elementy łącznie. W słownym znaku towarowym jest to więc określone słowo lub słowa, a w znaku słowno-graficznym wszystkie tworzące ten znak elementy, a więc słowo (jeżeli jest), grafika, kolor, kompozycja. Nie jest dopuszczalne badanie podobieństwa znaków według dowolnie wybranych elementów oznaczenia, bez wcześniejszej analizy całego znaku (tak Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 11 kwietnia 2012 r., sygn. akt II GSK 391/11; por. też: M. Kępiński, Niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd odbiorców co do źródła pochodzenia towarów w prawie znaków towarowych, ZN UJ, z. 28 Kraków 1982; R. Skubisz, M. Mazurek, Względne podstawy odmowy udzielenia praw ochronnego na znak towarowy, Studia Prawa Prywatnego Warszawa 2009, z. 3-4, s. 137 i nast., por. wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 4 września 2012 r., sygn. akt II GSK 1091/11). Nie jest zatem dopuszczalne pominięcie (potraktowanie jako nieistniejącego) żadnego z elementów znaków. W szczególności, nie jest dopuszczalne uwzględnienie tylko jednego rodzaju elementów znaków (np. tylko słownych z pominięciem elementów graficznych). Doktryna i praktyka orzecznicza wykształciły szczegółowe zasady, według których dokonuje się owego całościowego porównania oznaczeń. W myśl tych zasad Urząd Patentowy powinien je ocenić na trzech płaszczyznach, tj. wizualnej, fonetycznej i znaczeniowej z uwzględnieniem dystynktywnych i dominujących elementów oznaczeń pomijając natomiast drobne lub nieistotne różnice między nimi (zob. wyrok TS z 11 listopada 1997 r. w sprawie C-251/95, SABEL przeciwko Puma AG Rudolf Dassler Sport, pkt 23; [tekst wyroku w j. polskim w: R. Skubisz (red.), Własność przemysłowa..., Warszawa 2006, poz. 1). Punktem odniesienia oceny niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd jest zawsze model unijnego odbiorcy (konsumenta). Jest to osoba należycie poinformowana, uważna i racjonalna (wyrok TS z 16 lipca 1998 r. w sprawie C-210/96, Gut Springenheide, pkt 31; tekst wyroku w j. polskim w: R. Skubisz (red.), Własność przemysłowa..., poz. 34). Poziom uwagi przeciętnego konsumenta może się oczywiście różnić w zależności od oznaczanych towarów lub usług (zob. wyżej powoływany wyrok TS w sprawie Lloyd Schuhfabrik Meyer & Co. GmbH przeciwko Klijsen Handel BV, pkt 26). Zawsze jednak pozostaje osobą należycie poinformowaną, uważną i racjonalną. W szczególności, taki konsument ma świadomość, że stosowane w obrocie oznaczenia (i ich elementy) mają różny charakter. Taki konsument rozumie również, które elementy oznaczeń wskazują na komercyjne pochodzenie towarów/usług, a które nie wskazują na to pochodzenie (np. z powodu ich powszechnego wykorzystywania w oznaczeniach tych samych lub podobnych towarów/usług wielu rożnych przedsiębiorców). Co do znaczenia w tym postępowaniu argumentów o podobieństwie spornego znaku do renomowanego znaku Cartier słusznie wypowiedział się organ uznając, że argumenty te są spóźnione. Wprawdzie zostały one zgłoszone już w sprzeciwie, ale nie były na tyle konkretne aby można je było rozpoznać. Organ prawidłowo odwołał się w tym zakresie do natury (istoty) instytucji sprzeciwu, stanowiącego przypadek tzw. actio popularis - środka prawnego, który ze względu na ważny interes publiczny dostępny jest każdemu podmiotowi mającemu zdolność procesową, chociaż nie jest bezpośrednio zainteresowany sprawą. Przepis art. 246 ust. 1 p.w.p. rozszerza krąg podmiotów uprawnionych do złożenia sprzeciwu, gdyż może być on wniesiony bez względu na status prawny wnioskodawcy, jego związek ze sprawą i motywy, jakimi się kieruje, składając taki środek procesowy. W porównaniu zatem do art. 164 p.w.p. przepis art. 246 ust. 1 p.w.p. liberalizuje kryteria odnoszące się do osoby mogącej być wnioskodawcą sprzeciwu. Ww. ułatwieniom towarzyszy jednak rygoryzm w zakresie wymagań czasowych do złożenia tego środka prawnego oraz w zakresie ustanowienia dodatkowego warunku dla składającego sprzeciw, tj., że wniesiony sprzeciw musi być umotywowany. Jak stanowi bowiem art. 246 w ust. 2 p.w.p. podstawę sprzeciwu stanowią okoliczności, które (w ramach motywów przedstawionych w sprzeciwie) uzasadniają unieważnienie prawa z rejestracji. To, że motywy sprzeciwu muszą zostać przedstawione w samym sprzeciwie daje się wyprowadzić ze zdania pierwszego art. 246 ust. 1 p.w.p. zgodnie z którym "Każdy może wnieść umotywowany sprzeciw...", natomiast to, że motywacja sprzeciwu (co najmniej w zakresie zasadniczym wskazanym w ust. 2 tego przepisu) nie może wykraczać poza ramy 6 miesięcy od opublikowania w Wiadomościach Urzędu Patentowego informacji o udzieleniu prawa, daje się wywieść ze zdania drugiego art. 246 ust. 1 p.w.p. Innymi słowy, aby pismo podmiotu żądającego unieważnienia prawa z rejestracji znaku towarowego osoby uprawnionej spełniało wymagania sprzeciwu z art. 246 p.w.p. powinno zawierać motywację tego żądania, a sprzeciw i ta motywacja powinny zostać wniesione w terminie 6 miesięcy od dnia publikacji w Wiadomościach Urzędu Patentowego informacji o udzieleniu prawa ochronnego (prawa z rejestracji), gdyż jedynie przy spełnieniu tych warunków sprzeciw może zostać wniesiony przez każdego, a nie jedynie przez osobę, która wykaże się interesem prawnym w żądaniu unieważnienia prawa uprawnionego z rejestracji. Podejście, które prezentuje skarżąca prowadziłoby do zatarcia różnic między instytucją sprzeciwu (art. 246 p.w.p.) a instytucją unieważnienia prawa ochronnego na znak towarowy (art. 164 p.w.p.). Gdy tymczasem przepis art. 255 ust. 1 p.w.p. odróżnia obie te instytucje. Instytucja sprzeciwu opiera się na odrębnych zasadach, gdzie na plan pierwszy sprowadza się wymóg jego wniesienia i ostatecznego sprecyzowania pod względem faktycznym i prawnym w terminie sześciu miesięcy, bez potrzeby wykazywania przez wnioskodawcę interesu prawnego (art. 246 ust. 1 p.w.p.). Wspomniany termin sześciu miesięcy jest terminem prawa materialnego i z tego względu jest nieprzywracalny. Zakreśla granice czasowe dla ostatecznego sprecyzowania sprzeciwu pod względem faktycznym i prawnym, bez możliwości ich rozszerzenia po upływie tego terminu (por.: wyrok Naczelnego Sadu Administracyjnego z dnia 15 stycznia 2015 r., sygn. akt II GSK II GSK 1983/13). Przekładając powyższe na grunt rozpoznawanej sprawy uznać należy, że sformułowane w sprzeciwie argumenty skarżącej odwołujące się do renomy znaku Cartier nie pozwalały na rzeczowe odniesienie się do nich w decyzji Urzędu. Pełne podstawy faktyczne tej części sprzeciwu zostały bowiem wskazane przez wnoszącego sprzeciw na rozprawie w dniu [...] września 2013 r., czyli już po upływie terminu z art. 246 ust. 1 p.w.p. Dopiero wtedy bowiem dostatecznie zidentyfikowano przeciwstawione znaki towarowe Cartier (poprzez podanie ich numerów, tj. [...] oraz [...]), których renomie szkodzić miałby znak uprawnionego. W tej dacie pojawiły się więc dopiero argumenty strony skarżącej (tj. okoliczności), które odnosiły się nie do firmy Cartier, ale do jej znaków towarowych. Twierdzenie zawarte w sprzeciwie o szkodliwym wpływie znaku uprawnionego na renomę znaku towarowego Cartier, którym od 1847 r oznaczane są zegarki, nie spełnia warunku konkretności podstawy faktycznej sprzeciwu. Brak w sprzeciwie określenia jego podstawy w części dotyczącej znaków Cartier (w rozumieniu art. 246 ust. 2 p.w.p.) powoduje nieskuteczność sprzeciwu w tym zakresie także w sytuacji dokonania tego uzupełnienia po terminie wskazanym w art. 246 ust. 1 p.w.p. Taka konstrukcja pisma inicjującego postępowanie sprzeciwowe nie obligowała organu do wzywania strony do uzupełnia braku pisma w tym zakresie. Reasumując, w sprawie nieskuteczne rozszerzono podstawę faktyczną sprzeciwu wniesionego do Urzędu Patentowego w trybie przepisu art. 246 ust. 1 p.w.p., nastąpiło to bowiem po upływie 6 miesięcy od opublikowania w Wiadomościach Urzędu Patentowego informacji o udzieleniu prawa. W takim stanie rzeczy organ uprawniony i zarazem obowiązany był do ograniczenia swoich rozważań tylko do znaków towarowych wnoszącego sprzeciw oraz znaku j.love CHATIER i prawidłowo ocenił podobieństwo tych oznaczeń, dokonując ich porównania w trzech płaszczyznach: znaczeniowej, wizualnej i fonetycznej. Sąd nie znalazł podstaw do zakwestionowania stanowiska organu, że oznaczenia w porównywanych znakach nie są identyczne ani podobne i że w okolicznościach sprawy nie wystąpiło ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów. Znaki te nie są bowiem podobne na żadnej z ww. z płaszczyzn odbioru. Wspierając jedynie argumentację już na tym tle wyrażoną w zaskarżonej decyzji wskazać należy, że nie jest tak jak to wywodzi skarżąca, że dodanie dwu liter, tj. "v" i "e", do znaku J.LO było jedynie kosmetycznym zabiegiem, czy delikatną jego modyfikacją. Zdaniem Sądu dodatnie tych liter spowodowało, że w oznaczeniu uprawnionego pojawiła się nowa jakość. Litery w jego znaku towarowym układają się bowiem w słowo "love", które przykuwa uwagę, bo jest popularne; łatwo je odczytać, a nawet zrozumieć także osobom słabo znającym język angielski, czy nawet mimo nieznajomości tego języka. Rozpoznawalność słowa "love", jako fakt powszechnie znany, nie potrzebuje dowodu na zasadzie art. 77 § 4 k.p.a, bo tak jak zauważył organ, jest ono masowo i nagminnie używane i obecne w popkulturze, mediach, czy reklamie. Tezy tej nie obala dowód zaoferowany przez skarżącą, który to dowód stanowi dokument (komunikat z badań) z 2004 r. opracowany przez Centrum Badania Opinii Społecznej na temat wyjazdów zagranicznych Polaków i znajomości języków obcych (karta nr od [...]-[...] akt administracyjnych). Z dokumentu tego wynika, że badaniu poddano kwestię znajomości języków obcych przez Polaków w stopniu umożliwiającym im porozumienie się. Tego samego dotyczył złożony przez skarżącą wydrukowany z Internetu artykuł z 2006 r. Te okoliczności są nieistotne z punktu widzenia rozstrzygnięcia sprawy, jako że aby zrozumieć, czy rozpoznać słowo "LOVE" nie trzeba znać języka angielskiego w stopniu umożliwiającym komunikację w tym języku. Poza tym pierwszy z ww. dowodów dotyczył stanu na czerwiec 2004 r., podczas gdy zgłoszenia dokonano dwa lata później. Analizując płaszczyznę wizualną znaków organ uwzględnił fakt, że znak sporny "j.love CHATIER" o numerze [...] oraz znak "J.LO" o numerze [...] mają charakter słowno-graficzny, zaś pozostałe znaki towarowe przeciwstawione mają postać słowną. Prawidłowo także Urząd - uwzględniając to, co wyżej powiedziano o badaniu znaku w jego całokształcie - odniósł się w swojej ocenie do znaczenia wszystkich elementów spornego znaku i uznał, że słowo CHATIER ma w tym oznaczeniu charakter równorzędny z uwagi na jego graficzne przedstawienie. Zastosowanie białego koloru czcionki w tym słowie na jaskrawym pomarańczowym tle czyni to słowo wyraźnie dostrzegalnym dla odbiorcy, co z kolei spowoduje - jak wskazał to Urząd – że "przeciętny odbiorca postrzegając znak sporny z pewnością zwróci uwagę na powyższe elementy i je zapamięta". Bezpośrednie zetknięcie się z ww. znakiem słowno-graficznym potwierdza to stanowisko organu. Zdaniem Urzędu różnice wizualne – szczegółowo omówione w części historycznej uzasadnienia wyroku - pomiędzy spornym znakiem a znakami przeciwstawionymi pozwalają swobodnie odróżniać przedmiotowe oznaczenia i wykluczają możliwość ich pomylenia przez odbiorców. Jak wskazał organ przesądziło o tym przede wszystkim dodatkowe słowo "CHATIER" w spornym znaku, jego szata graficzna oraz różnice pomiędzy członami "J.LOVE" i "J.LO". Organ poddał analizie także warstwę fonetyczną znaku uprawnionego i znaków przeciwstawionych i porównał te znaki z punktu widzenia ich odbioru słuchowego. W tym zaś względzie wziął pod uwagę liczbę sylab, ich brzmienie oraz to jak są wymawiane. Organ starannie odtworzył jak są one słyszane i wymawiane zarówno przez tych, którzy znają język angielski, jak i przez tych, którzy tego języka nie znają i na tej podstawie sformułował pogląd o niepodobieństwie znaków na płaszczyźnie fonetycznej. Organ uzasadnił pogląd o różnicach w warstwie fonetycznej także argumentami odnoszącymi się do podziału sylabicznego oraz podziału na głoski porównywanych znaków towarowych. Dostrzeżone na tym tle różnice sprawiają - jak słusznie zauważył to organ - że powyższe elementy słowne są odczytywane inaczej i pomimo wspólnych 5 głosek porównywane znaki nie są podobne w wymowie i odbiorze słuchowym. Dodatkowo organ wskazał - dla pełnego uzasadnienia zajętego w tym zakresie stanowiska - że występowanie podobnych liter w elementach słownych oznaczeń nie wyklucza możliwości udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy pod warunkiem, że nie niesie to za sobą ryzyka wprowadzenia w błąd potencjalnych odbiorców. Tym bardziej, że w znakach towarowych skarżącego występują dodatkowe słowa takie jak GLOW BY, GLOW AFTER DARK BY oraz BY JENNIFER LOPEZ, które stanowią elementy dodatkowo odróżniające te znaki od znaku spornego pod względem fonetycznym. Takie stanowisko ma poparcie w orzecznictwie, zgodnie z którym sama powtarzalność wyodrębnionych elementów lub zbieżność członów oznaczeń nie musi determinować stworzenia ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd (wyrok Sądu najwyższego z dnia 11 marca 1999 r., sygn. akt III RN 136/98 oraz wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 12 maja 2003 r., sygn. akt II SA 1486/02). Organ ocenił także porównywane znaki w warstwie znaczeniowej stwierdzając, że nie mają one konkretnego znaczenia. Wskazał, że najbardziej (i jedynym) zrozumiałym elementem słownym w porównywanych znakach będzie angielskie słowo "LOVE" oznaczające "miłość" (i uzasadnił ten pogląd), a odkodowanie znaczenia słowa "CHATIER" (ukarać) wymagać już będzie znajomości języka francuskiego. Z kolei występujący w znakach skarżącego element słowny "J.LO" dla części odbiorców oznaczać będzie skrót od nazwiska Jennifer Lopez. Natomiast odbiorcy, którzy nie kojarzą tej osoby i nie znają produktów oznaczanych tymi znakami, uznają ten człon jako element fantazyjny. Uwzględniając powyższe organ uznał, że podobieństwo w tym zakresie należy wykluczyć, a Sąd tę ocenę podziela jako prawidłowo wywiedzioną na tle okoliczności faktycznych sprawy. Na ww. podstawie organ wykluczył podobieństwo oznaczeń w rozumieniu art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., a Sąd i tę ocenę podzielił i wskazuje, że podczas analizy podobieństwa porównywanych znaków uwzględniono wszelkie możliwe aspekty, zarówno elementy przemawiające za ich podobieństwem jak i różnice uznając, iż pomimo pewnych cech wspólnych porównywane oznaczenia w ich całokształcie są na tyle zróżnicowane, że nie istnieje niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd odbiorców co do źródła pochodzenia towarów. Fakt, że ocena podobieństwa kolizyjnych znaków nie jest zgodna z oczekiwaniami skarżącej nie oznacza, że jest błędna, jak sugeruje skarżąca w skardze. Analiza porównawcza znaków towarowych dokonana przez Urząd Patentowy zawiera – zdaniem Sądu - obiektywny bilans podobieństw i różnic badanych znaków. Niewątpliwie ma rację skarżącą podnosząc w skardze do Sądu, że podobieństwo znaków ocenia się według cech wspólnych, a nie według występujących w nich różnic. Różnice bowiem - co do zasady - nie wykluczają podobieństwa znaków. Niemniej jednak wtedy, gdy one dominują ryzyko pomyłki jest mało prawdopodobne, a zatem podobieństwo w rozumieniu ustawy nie zachodzi. I tak było w rozpoznawanej przez Sad sprawie. O nagromadzeniu różnic pomiędzy porównywanymi znakami świadczy chociażby ten fragment skargi, gdzie cytuje się zaskarżoną decyzję z uwypukleniem argumentacji organu odnoszącej się do dostrzeżonych odmienności pomiędzy ocenianymi znakami. A o negatywnym wyniku ww. oceny dla skarżącej zdecydowała nie sama ilość tych różnic, ale ich wpływ (przeanalizowany i przedstawiony przez organ) na postrzeganie porównywanych znaków. Wyników dokonanej przez organ analizy podobieństwa porównywanych znaków nie mogły zmienić argumenty o sposobie wykorzystywania spornego znaku w obrocie gospodarczym. Sąd - za organem - podkreśla, że w tym postepowaniu porównuje się tylko znaki bez badania sposobu ich funkcjonowania (wykorzystywania) w obrocie. Sąd orzekający w pełni podziela pogląd zawarty w wyroku z dnia 23 stycznia 2014 r., sygn. akt II GSK 1687/12, w którym Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził m.in., że sposób używania oznaczenia zgłoszonego do ochrony z późniejszym pierwszeństwem nie może wpływać na ocenę, czy ochrona może być udzielona. Stanowisko przeciwne spowodowałoby, że "ekspansywne" zachowanie zgłaszającego znak późniejszy osłabiałoby pozycję znaku już chronionego, co nie znajduje żadnej podstawy w uregulowaniach prawnych i zaprzecza funkcji udzielania praw ochronnych. Nie do zaakceptowania byłaby sytuacja, że o unieważnieniu znaku towarowego ocenionego jako niepodobny do znaku przeciwstawionego w rozumieniu art. 132 ust. 2 pkt 2 zdecydowałby sposób jego wykorzystywania przez uprawnionego. W tym znaczeniu pogląd organu o tym, że badając dopuszczalność udzielenia prawa ochronnego nie bada sposobu używania zgłoszonego znaku jest oczywiście trafny. Wbrew wywodom skargi organ prawidłowo ocenił także jej argumenty odwołujące się do naruszenia w sprawie art. 132 ust. 2 pkt 3 p.w.p., a sprowadzające się do twierdzenia, że sporny znak towarowy wykorzystuje renomę przeciwstawionych znaków towarowych. Wskazać należy, że zasadnicze i kluczowe kryteria oceny renomy znaku towarowego przedstawił Trybunał Sprawiedliwości Wspólnot Europejski w wyroku z dnia 14 września 1999 r. w sprawie General Motors Corporation przeciwko Yplon SA, (sygn. C- 375/97, dalej Chevy, par. 20-27). Trybunał stwierdził przede wszystkim, że znak ten winien być znany istotnej części spośród grupy odbiorców towarów, do oznaczania których jest on przeznaczony. Ponadto, renoma winna być ustalana z uwzględnieniem wszystkich istotnych okoliczności w danej sprawie, w szczególności takich jak wielkości udziału w rynku dla towarów oznaczanych danym znakiem, intensywności, geograficznego zasięgu, czasu używania tego znaku oraz wysokości nakładów poczynionych na promocję i reklamę. Jednocześnie jednak nie ma żadnych podstaw by wymagać, aby znak ten był znany określonej procentowo liczbie zainteresowanych odbiorców. Powyższa zasada została potwierdzona w orzecznictwie Naczelnego Sądu Administracyjnego, który w wyroku z 21 listopada 2006 r. w sprawie o sygn. akt II GSK 181/06 stwierdził, że znajomość znaku stanowi tylko jedną z okoliczności, jakie należy brać pod uwagę, wykazując jego renomę. Ponadto należy brać pod uwagę takie czynniki, jak: - udział w rynku (zarówno pod względem ilości, jak i wartości zbywanych towarów), zasięg i długotrwałość reklamy produktu sygnowanego danym oznaczeniem, - terytorialny i czasowy zasięg używania znaku, - licencje udzielone na używanie znaku, jakość oznaczonych towarów, - wartość danego oznaczenia w ocenie niezależnych instytucji finansowych, - rozmiar nakładów poniesionych w związku z promocją znaku, - relacja cenowa do towarów substytucyjnych, czy (i ewentualnie, w jakim zakresie) znak ten używany jest przez osoby trzecie (Lex nr 288201). W tych orzeczeniach przyjmuje się zatem, że testem na renomę znaku towarowego, poza znaczącą znajomością znaku jest także udział znaku towarowego w rynku; intensywność oraz geograficzny zasięg jego używania; intensywność kojarzenia towarów z tym znakiem; wielkość nakładów poniesionych na reklamę i promocję znaku. Chodzi przy tym o renomę w kraju, w którym wystąpiono o ochronę. Skarżąca wytknęła w skardze błąd organu w interpretacji pojęcia renomy na gruncie art. 132 ust. 2 pkt 3 p.w.p. wskazując, że Urząd wyjaśniając znaczenie tej przesłanki położył zbyt duży (czy nawet wyłączny) nacisk na kryteria jakościowe przy jej ocenie podczas gdy decydujące znaczenie mają tu wskaźniki ilościowe. W skardze wskazano bowiem, że "jakość produktu opatrzonego znakiem nie jest elementem normatywnym renomy". Zdaniem Sądu pojęcie renomy w ogóle nie ma elementów normatywnych, a sposób rozumienia tego pojęcia przez organ nie jest odosobniony, czy nieobecny w literaturze przedmiotu. Zdaniem prof. U. Promińskiej renoma znaku wiąże się najczęściej z ustaloną wśród klienteli opinią o cechach towaru oznakowanego. W ocenie tej Autorki - Sąd obszernie przytoczy jej pogląd - renoma nie jest więc prostą konsekwencją rozpowszechniania znaku. Jest raczej utrwalonym w świadomości kupujących wyobrażeniem o walorach towaru, oczekiwanych i niezawodnie spełnianych cechach. Może być również przekaźnikiem innych wartości niematerialnych, takich jak luksus, styl życia, poczucie młodości, witalność, upodobanie piękna itp. Znak renomowany nie jest więc tylko nośnikiem informacji o pochodzeniu. Inkorporuje w sobie pewne istotne informacje i przekazuje je kupującym. Informacje te, na co już wskazywano, mogą odnosić się do jakości towaru, ale także do innych niematerialnych wartości oraz reputacji uprawnionego do znaku lub do jego działalności wyrażającej się przykładowo w szczególnym sposobie dystrybucji towarów lub w dbałości o klientelę. Renoma znaku jest wypracowywana przez uprawnionego do znaku przez dbałość o poziom towarów i usług, zapobiegliwość o utrwalenie znaku na rynku, np. przez reklamę (U. Promińska, [w:] E. Nowińska, U. Promińska, M. du Vall, Prawo własności przemysłowej, Wydanie 5, LExisNexis, Warszawa 2011, s. 359 – 360). Poza tym zauważyć należy, że organ nie dokonał takiej wyłącznie zacieśniającej interpretacji pojęcia renomy, jak wynikałoby to ze skargi, przecież w decyzji wskazano, że przy ocenie, czy dany znak towarowy jest renomowany, należy brać pod uwagę także (ale nie tylko) zakres i intensywność reklamy towarów oznaczonych renomowanym znakiem i pod tym kątem organ przecież oceniał przedłożone przez skarżącą dowody mające wykazać m.in. wysokość wydatków na reklamę i marketing produktów oznaczanych przeciwstawionymi znakami. Tak więc ta zacieśniająca wykładnia pojęcia renomy przez organ nie przełożyła się na sposób prowadzenia postępowania oraz na wydane przez organ rozstrzygniecie. Dokonując oceny podobieństwa przeciwstawionych znaków na tle art. 132 ust. 2 pkt 3 p.w.p. przez pryzmat możliwości powstania związku myślowego (skojarzenia) wywołanego przez późniejszy sporny znak towarowy z wcześniejszym udzielonym na rzecz skarżącej w ocenie Sądu organ trafnie uznał, że pomiędzy znakami nie zachodzi takie podobieństwo m.in. z uwagi na charakterystyczny element spornego znaku, tj. słowo "LOVE", oraz występujący w nim element słownym "CHATIER" oraz kolorową szatę graficzną, które to elementy nie występują w oznaczeniach przeciwstawionych (str. [...] decyzji). Wobec powyższego Kolegium słusznie uznało, że z uwagi na zasadniczo odmienny charakter spornego znaku towarowego "j. love CHATIER" oraz ze względu na dominujące i wyraźne różnice pomiędzy nim a znakami przeciwstawionymi nie może być mowy o istnieniu pomiędzy tymi znakami więzi, ocenianej z punktu widzenia przeciętnego konsumenta, która mogłaby prowadzić do skojarzenia spornego znaku ze znakami wcześniejszymi. Podkreślić także należy, że ocena przesłanek renomy musi zostać dokonana w odniesieniu do konkretnych dowodów, znajdujących się w aktach sprawy. Wbrew zarzutom skarżącego, organ nie pominął materiału dowodowego przedłożonego przez stronę w celu wykazania renomy znaków przeciwstawionych. W tej sprawie organ stwierdził jedynie, że wnoszący sprzeciw nie przedstawił wystarczających dowodów na potwierdzenie renomy tych znaków. Sąd może jedynie dodać, że w materiale dowodowym brak także dowodów na stopień rozpoznawalności w kraju samej Jennifer Lopez, jak i kojarzenia jej osoby z pseudonimem J.LO oraz rozpoznawalności tegoż pseudonimu w dacie zgłoszenia spornego znaku. Same twierdzenia wnoszącego sprzeciw - z uwagi na sporny charakter postepowania - są niewystarczające do wykazania tych okoliczności, jako mających znaczenie dla rozstrzygnięcia. Ugruntowany jest już w judykaturze pogląd, iż w postępowaniu spornym ciężar dowodu spoczywa na wnioskodawcy, który chce pozbawić uprawnionego jego praw. W rozpoznawanej sprawie w postępowaniu przed organem wnioskodawca zaniechał aktywności dowodowej w ww. zakresie. Organ nie mógł zaś zastąpić w tym wnoszącego sprzeciw i weryfikować, czy też poszukiwać uzasadniania dla tez przez niego prezentowanych. Wówczas Urząd postawiony byłby w roli pomocnika strony wnoszącej sprzeciw, zatracając tym samym charakter bezstronnego organu. W orzecznictwie Naczelnego Sądu Administracyjnego prezentowany jest pogląd, który skład orzekający w niniejszej sprawie podziela, iż zasada działania Urzędu Patentowego z urzędu w postępowaniu spornym w kwestiach ustalania stanu faktycznego sprawy i jej wszechstronnego wyjaśnienia, zawarta w art. 7, art. 75, art. 77, art. 80, art. 107 § 3 k.p.a., podlega odpowiedniej modyfikacji, stosownie do istoty i specyfiki tego postępowania (por. wyroki Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 18 kwietnia 2007 r., sygn. akt II GSK 350/06, opubl. Lex nr 322819 i z dnia 12 października 2010 r., sygn. akt II GSK 849/09, opubl. Lex nr 746273). W postępowaniu spornym Urząd Patentowy nie może wyjść poza granice wniosku i wskazaną przez wnioskodawcę podstawę prawną, określające na tym etapie sprawę administracyjną. Przy takim unormowaniu nie można przenosić do postępowania spornego przez art. 256 ust. 1 p.w.p., wynikających z art. 7, art. 77 § 1 k.p.a., obowiązków organu w zakresie zbierania i oceny dowodów oraz załatwiania spraw z uwzględnieniem interesu społecznego i słusznego interesu obywateli, ponieważ art. 255 ust. 4 p.w.p., jest przepisem zawierającym objętą nim pełną regulację wykluczającą możliwość uzupełniającego zastosowania tych przepisów k.p.a. Wnoszący sprzeciw, wezwany przez organ, na dowód renomy znaków towarowych J.LO - w piśmie procesowym z dnia [...] kwietnia 2011 r. - przedłożył określone tam dokumenty (strona [...] i [...] pisma, karta nr [...] i [...] akt administracyjnych). Organ stwierdził, że dokumenty nie potwierdzają renomy oznaczeń skarżącej, a świadczą jedynie o tym, że towary sygnowane tymi znakami były reklamowane oraz sprzedawane na polskim rynku od 2003 r. (...). Zdaniem jednak Sądu przedstawiony materiał dowodowy w ogóle nie poddaje się ocenie. Złożone zestawienia tabelaryczne są niejasne, a skarżący nie dokonał ich omówienia. Nie wyjaśnił znaczenia konkretnych danych wynikających z tych tabel dla przesłanki renomy znaków przeciwstawionych. Zdaniem Sądu przedłożone dokumenty nie stanowią dowodu na tyle przydatnego w sprawie by bez wątpliwości rozstrzygnąć o renomie jego znaków. Jedynie przykładowo należy wskazać, że w przypadku takich dokumentów jak Kalendarz marketingowy perfumy 2003 i 2004, czy Wydatki marketingowe w 2003 r. nie wiadomo, czy dotyczą one przedsięwzięć dopiero planowanych, czy już zrealizowanych. Słusznie zauważył organ w odpowiedzi na skargę, że żaden z dokumentów przedłożonych przez wnoszącego sprzeciw nie potwierdza tego, że w latach 2003-2006 nakłady marketingowe na promocję w Polsce produktów sygnowanych znakami J.LO wyniosły 1260000 zł. Spór pomiędzy stroną i organem co do tego, czy kwota ta jest znaczna (jak twierdzi skarżąca), czy też nieznaczna (jak ocenia to organ) nie ma w tych okolicznościach żadnego znaczenia. Tak więc skarżąca nie przedstawiła bezspornych dowodów wykazujących, że jej znaki w dacie zgłoszenia znaku uczestnika posiadały ustaloną, renomowaną pozycję na rynku towarów/usług takich jak objęte kwestionowanym znakiem. Podobnie niewykazane w sprawie pozostało, że zgłoszenie znaku nastąpiło w złej wierze. Zdaniem bowiem Sądu sama okoliczność, iż zgłaszający wiedział lub powinien wiedzieć, że osoba trzecia używa od dawna w co najmniej jednym państwie członkowskim oznaczenia identycznego lub podobnego dla towaru identycznego lub do złudzenia podobnego do oznaczenia zgłoszonego do rejestracji, nie wystarczy, by stwierdzić istnienie złej wiary zgłaszającego" (wyrok Trybunału z 11 czerwca 2009 r., w sprawie C-529/07, Chocoladefabriken Lindt, pkt 40; tekst wyroku w j. polskim dostępny na stronie: curia.europa.eu). Wniosek z tego taki, że wskazana wiedza, czy powinność wiedzy - w chwili zgłoszenia znaku do rejestracji - nie może a priori przesądzać o nieuczciwych zamiarach zgłaszającego (analogiczne stanowisko zob. opinia rzecznika generalnego Eleanor Sharpston z 12 marca 2009 r. w sprawie C- 529/07, Chocoładefabriken Lindt, pkt 60; tekst opinii w j. polskim dostępny na stronie: curia.europa.eu). Skoro zatem nie jest możliwe twierdzenie o złej wierze w zgłoszeniu znaku wyłącznie w oparciu o przesłankę wiedzy/powinności wiedzy o znakach osoby trzeciej – zdaniem Sądu - Skarżący powinien udowodnić wystąpienie innych okoliczności. To stanowisko jest prezentowane w orzecznictwie sądów administracyjnych: "Zarzut złej wiary musi dowodzić, że wraz ze zgłoszeniem znaku towarowego zaistniały dodatkowe okoliczności wskazujące na postępowanie zgłaszającego" (zob. wyrok WSA w Warszawie z 12 kwietnia 2011 r. w sprawie VI SA/Wa 1860/10), a także: "żeby udowodnić złą wiarę zgłaszającemu znak należy wykazać, że oprócz posiadania przez niego wiedzy o istnieniu i używaniu innego znaku miały miejsce również inne okoliczności, takie jak nieuczciwość w stosunku do interesów innego przedsiębiorcy", i dalej: "by postawić taki zarzut muszą wystąpić dodatkowe okoliczności, np. wykorzystanie lub zagrożenie renomy cudzego oznaczenia, zgłoszenie do ochrony oznaczenia podmiotu, z którym zgłaszającego łączył szczególny stosunek zaufania, itp." (wyrok WSA w Warszawie z dnia 9 października 2010 r. w sprawie o sygn. akt VI SA/Wa 233/09). W świetle powyższych orzeczeń, w każdym wypadku konieczne jest udowodnienie nieuczciwych zamiarów zgłaszającego, bo "sama znajomość rynku - niewątpliwa z uwagi na wieloletnią obecność uprawnionego w branży kosmetycznej nie determinuje złej wiary" (zob. wyrok WSA w Warszawie z dnia 12 kwietnia 2011 r. w sprawie o sygn. akt VI SA/Wa 1860/10). W stanie faktycznym niniejszej sprawy nie ma podstaw do przypisania uprawnionemu nieuczciwych zamiarów w zgłoszeniu ww. znaku. W aktach niniejszej sprawy nie ma ani jednego dowodu, z którego wynikałoby, że takie nieuczciwe zamiary towarzyszyły uprawnionemu przy zgłaszaniu spornego znaku. Okoliczności tej nie dowodzi złożona przez wnoszącego sprzeciw ulotka reklamowa uprawnionego, w której perfumy J.LOVE oferowane są jako "alternatywny zapach markowych perfum GLOW Jennifer Lopez". W ulotce tej wskazano nazwy 140 oferowanych przez uprawnionego zapachów perfum, w tym "J.LOVE" i "STELIL," jako zapachy alternatywne do należących do wnoszącego sprzeciw marek "GLOW" i "STILL". Organ odniósł się do tego dowodu (s. [...] zaskarżonej decyzji) nie wskazując go jednak konkretnie. Organ podniósł tam m.in., że oznaczenia wskazane przez stronę nie mają jakiegokolwiek związku z przedmiotową sprawą oraz analizowanymi w niej znakami. Poza tym - jak zauważył organ - oznaczenia, które zdaniem wnoszącego sprzeciw są przedmiotem naśladownictwa ze strona uprawnionego, należą do podmiotów, które nie mają związku ze stronami przedmiotowego sporu. Ta ocena, choć oszczędna, jest uzasadniona. W tej ulotce po pierwsze nie ma mowy o produktach sygnowanych znakami "J.LO", lecz znakami "GLOW" i "STILL". Po drugie pozostałe 138 oznaczeń znajdujących się na tej ulotce należą do podmiotów, które nie mają związku ze stronami przedmiotowego sporu. Po trzecie brak pewności, czy ulotka ta wykazuje okoliczności z daty zgłoszenia, bo tylko takie mogłyby zostać wzięte pod uwagę. Sąd rozpoznając niniejszą sprawę stwierdził, iż w zaskarżonej decyzji nie doszło do mogącego mieć wpływ na treść rozstrzygnięcia naruszenia zasad proceduralnych wskazywanych w petitum skargi. Urząd Patentowy w sposób prawidłowy zgromadził i ocenił materiał dowodowy sprawy w ramach swobodnej ich oceny, nie zaś dowolnej, to jest takiej nie wynikającej ze zgromadzonego materiału dowodowego. Pogląd o braku podobieństwa pomiędzy znakami skarżącej i uprawnionego, braku renomy znaków przeciwstawionych i braku złej wiary po stronie uprawnionego przy zgłoszeniu spornego znaku organ uzasadnił w należyty sposób. Dokonał także właściwej interpretacji, a w konsekwencji – subsumpcji – przepisów prawa materialnego. Mając na uwadze powyższe skargę należało oddalić na podstawie art. 151 p.p.s.a

Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 24.07.2026. · Źródło