1 CR 1121/56

PostanowienieIzba Cywilna1957-10-09

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy niewłaściwe zachowanie małżonka, będące reakcją na szczególnie rażące i naganne postępowanie drugiego małżonka, może być uznane za współwinę w spowodowaniu rozkładu pożycia małżeńskiego?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że niewłaściwe zachowanie małżonka, będące usprawiedliwioną reakcją na szczególnie rażące i godne napiętnowania postępowanie drugiego małżonka, nie może być uznane za współwinę w spowodowaniu rozkładu pożycia małżeńskiego. Nawet poważniejsze uchybienia małżonka sprowokowanego mogą być usprawiedliwione, jeśli postępowanie małżonka inicjującego rozkład jest wyjątkowo naganne, obejmując m.in. ordynarne wyzwiska, awantury po pijanemu, zdradę i zaniedbywanie potrzeb rodziny.
Stan faktyczny
Powód wniósł o rozwód, zarzucając pozwanej m.in. poniżanie go ze względu na pochodzenie społeczne. Sąd Wojewódzki oddalił powództwo, ustalając, że to powód ponosi wyłączną winę za rozkład pożycia małżeńskiego. Powód w trakcie pożycia małżeńskiego dopuszczał się ordynarnych wyzwisk, awantur, zdrady i zaniedbywania żony. Zachowanie pozwanej, choć miejscami niewłaściwe, było ocenione jako reakcja na brutalne postępowanie męża. Powód wniósł rewizję do Sądu Najwyższego.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy oddalił rewizję powoda, uznając, że orzeczenie rozwodu na jego żądanie nie było dopuszczalne z uwagi na wyłączną winę powoda w rozkładzie pożycia małżeńskiego.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia Z. Masłowski, Sędziowie: J. Ignatowicz (sprawozdawca), A. Meszorer.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa Andrzeja R. przeciwko Leokadii R. o rozwód, po rozpoznaniu rewizji powoda od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Białymstoku z dnia 22 sierpnia 1956 r.,rewizję oddalił.Uzasadnienie faktyczneWyrokiem z dnia 22.VIII.1956 r. Sąd Wojewódzki w Białymstoku oddalił powództwo Andrzeja R. przeciwko Leokadii R. o rozwód, ustaliwszy na podstawie zeznań zbadanych świadków oraz zeznań stron, przesłuchanych w trybie art. 311 k.p.c., następujący stan faktyczny.Strony zawarły związek małżeński w dniu 13.IV.1938 r. W chwili zawarcia związku małżeńskiego pozwana była bogatą wdową po ziemianinie Józefie H. i wyszła za mąż za znacznie młodszego powoda (o 12 lat), z zawodu nauczyciela, na skutek jego natarczywych nalegań, a nawet gróźb. Pożycie małżeńskie stron można podzielić na 4 okresy: pierwszy - do okupacji niemieckiej, drugi - czasy okupacji, trzeci - po wyzwoleniu do 1953 r. i czwarty - po 1953 r. aż do czasu zupełnego rozejścia się stron i wyprowadzenia się powoda ze wspólnego mieszkania, co miało miejsce w styczniu 1955 r.Okres pierwszy pożycia był dobry. Powód wykonywał należycie obowiązki małżonka i dobrego ojczyma swoich pasierbów, tj. pasierbicy Aliny ur. w 1936 r. i pasierba Janusza ur. w 1933 r. Pozwana tak bardzo kochała męża, że myła mu nogi, chodziła z nim do łaźni. Również powód był do żony przywiązany. Brak jest wszelkich danych, by w tym okresie pozwana w jakikolwiek sposób urażała powoda ze względu na jego pochodzenie społeczne oraz by buntowała swoje dzieci przeciwko niemu. Z listów dzieci pozwanej (pochodzących z innego okresu, kiedy między stronami nie było zgody) z dat 30.XI.1947 r. i 30.XI.1951 r. wynika szczere przywiązanie dzieci pozwanej do powoda oraz wdzięczność za troskę związaną z ich wychowaniem.W czasie okupacji pożycie stron pogorszyło się. Powód wyłącznie pracował na gospodarce spadkowej po pierwszym mężu pozwanej. Pogorszenie się sytuacji finansowej spowodowało pogorszenie wzajemnych stosunków. Powód musiał ciężko pracować, by utrzymać rodzinę. Pozwana niezadowolona, zaczęła narzekać. Wszystko to powodowało kłótnie między stronami.Jednakże pożycie małżeńskie trwało mimo to do zakończenia działań wojennych. Strony nie rozeszły się, przeciwnie, razem chodziły na zabawy, ale pożycie już nie jest dobre i coraz ostrzej zarysowuje się zobojętnienie powoda do pozwanej.Już w 1947 r. powód zaczyna późno wracać do domu i nie troszczy się o utrzymanie rodziny, aczkolwiek do 1953 r. czynsz dzierżawny za majątek spadkowy po pierwszym mężu pozwanej pobierał wyłącznie powód. Pozwana na skutek zmian zaobserwowanych u powoda również zmieniła swoje ustosunkowanie się względem niego i zaczęła okazywać mu wrogość. W tym okresie powód robił pozwanej awantury, wymyślał jej najgorszymi wyzwiskami, a gdy pozwana nie chciała go w stanie opilstwa wpuścić do domu, wybijał szyby i bił pozwaną, wdzierając się do mieszkania.W 1953 r. nastąpił całkowity rozłam małżeństwa; od tego czasu powód przestał również pobierać czynsz dzierżawny (a raczej dzierżawcy zaprzestali czynsz umówiony płacić) i dawać na utrzymanie pozwanej, przed którą chował nawet chleb. Powód nawiązał wtedy bliższą znajomość z nauczycielką M., z którą często chodził na spacery, okazywał jej zainteresowanie i spowodował rozejście się jej z mężem.W tym okresie strony mieszkały jeszcze pod jednym dachem i utrzymywały ze sobą stosunki cielesne, jednakże życie rodzinne było istnym piekłem dla pozwanej. Powód nie tylko obrażał pozwaną ordynarnymi słowami, ale bił ją, przychodząc w stanie nietrzeźwym późno w nocy, awanturował się, gdy pozwana nie chciała go wpuścić, chwalił się sukcesami u innych kobiet. Takie postępowanie powoda wywołało odpowiednią reakcję u zakochanej starszej już kobiety, która reagowała w ten sposób, że zaczęła napastować powoda na ulicy, wdzierała się do mieszkania obcych ludzi, u których powód przebywał. Na przykład wdarła się do mieszkania J. z krzykiem, żądając od powoda zwrotu obrączki.W styczniu 1955 r. powód opuścił wspólne z pozwaną mieszkanie, zamieszkał osobno i twierdzi obecnie, że pragnie założyć nową rodzinę i mieć potomstwo, "którego pozwana nie chciała mu dać". W związku z tym Sąd Wojewódzki ustalił, że strony miały jedno dziecko, które zmarło na skutek biegunki, mając 4 miesiące, a oprócz tego dziecka dwoje dzieci urodziło się przedwcześnie i nie były zdolne do życia.W stanie zdenerwowanym pozwana wymyślała powodowi, nazywając go "chamem, barabasem, pastuchem", jednakże te wyzwiska były mniej obraźliwe od wyzwisk, którymi powód niejednokrotnie obrażał pozwaną, a które nawiązywały do złego prowadzenia się żony, aczkolwiek nie miał żadnych zarzutów co do prowadzenia się pozwanej i zdrady małżeńskiej.W świetle całokształtu dowodów, obejmujących cały okres pożycia małżeńskiego stron, brak jest wszelkich danych do ustalenia, że pozwana poniżała godność osobistą powoda ze względu na jego pochodzenie społeczne. Powód raczej kierował się przesądami i uważał siebie za wyżej od innych stojącego i wychowywał w tym duchu dzieci pozwanej. Nie pozwalał np. pasierbicy bawić się ze świadkiem M. (gdy oboje byli dziećmi) jako "z nieodpowiednim" towarzystwem, pozwana zaś na odwrót, złagodziła przykre zajście i prosiła M., by nadal przychodził się bawić z córką.Na podstawie tak ustalonego stanu faktycznego Sąd Wojewódzki uznał, że wyłączną winę rozkładu pożycia małżeńskiego stron ponosi powód, niewłaściwe zaś zachowanie się pozwanej ocenił jako reakcję starszej i bezbronnej kobiety na wyjątkowo brutalne postępowanie męża. Dlatego zachowanie się takie nie może być - zdaniem Sądu Wojewódzkiego - uznane za współwinę spowodowania rozkładu. Sąd Wojewódzki podkreślił, że nie znalazł potwierdzenia podstawowy zarzut pozwu, a mianowicie ten, iż pozwana, nawiązując do swego i powoda pochodzenia społecznego, starała się poniżyć jego godność. Wprawdzie pozwana użyła czasem pod adresem powoda wyzwiska, które mogło nawiązywać do jego pochodzenia, jednakże była to tylko reakcja z jej strony na ordynarne zachowanie się powoda. Na fakt, że pozwana nie kierowała się chęcią poniżenia godności powoda ze względu na różne pochodzenie klasowe stron, wskazuje, zdaniem Sądu I instancji, zarówno jej zachowanie się wobec męża (jak np. mycie nóg powodowi), jak i jej stosunek do rodziny M., zwłaszcza że to właśnie powód uznawał utrzymywanie stosunków towarzyskich z M. za niewłaściwe ze względu na różnice w pochodzeniu.Z tych przyczyn Sąd Wojewódzki uznał, że brak jest jedynej z przesłanek dopuszczalności rozwodu przy braku zgody strony pozwanej, tj. winy po jej stronie.Wyrok Sądu Wojewódzkiego zaskarżył powód.Na rozprawie w Sądzie Najwyższym pełnomocnik powoda oświadczył, iż powód nawiązał pożycie z J. M., z którą ma już 10-miesięczne dziecko. M. wytoczyła powództwo o rozwód przeciwko swemu mężowi i uzyskała już uwzględniający to powództwo wyrok Sądu I instancji; ponadto M. wytoczyła powództwo o zaprzeczenie ojcostwu swego męża w stosunku do dziecka urodzonego ze stosunków z powodem.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Chybiony jest przede wszystkim zarzut dokonania wadliwych ustaleń faktycznych w wyniku niewłaściwej oceny materiału dowodowego i pominięcia przy tej ocenie zaświadczeń zawierających dobrą opinię o powodzie. Wbrew stanowisku skarżącego, uwypuklonemu głównie na rozprawie w Sądzie Najwyższym, ocena zebranego materiału, a w szczególności wiarygodności świadków i zeznań stron, nie zawiera błędów logicznych i nie jest sprzeczna z doświadczeniem życiowym, wobec czego zgodnie z ustalonym orzecznictwem nie podlega kontroli rewizyjnej. Prawidłowość tej oceny została potwierdzona na rozprawie w Sądzie Najwyższym. Mianowicie Sąd I instancji nie dał wiary zeznaniom powoda, który m.i. w czasie przesłuchania go w dniu 22 sierpnia 1956 r. oświadczył, iż z M. nic go nie łączyło, obecnie zaś zaprzeczył tym zeznaniom, skoro przez swego pełnomocnika podał, że ma z nią w dacie wyrokowania przez Sąd Najwyższy, tj. w dniu 10 września 1957 r., 10-miesięczne dziecko.Ustaleń Sądu I instancji co do wysoce niewłaściwego postępowania powoda nie obalają również zaświadczenia, albowiem jak uczy doświadczenie życiowe - nie należą bynajmniej do rzadkich wypadki tego rodzaju, że małżonek, który cieszy się w zakładzie pracy czy na terenie swej pracy społecznej dobrą opinią i z obowiązków swych wywiązuje się bez zarzutu, narusza w sposób jaskrawy swe obowiązki wobec drugiego małżonka czy rodziny. Wobec tego, że takie właśnie naganne postępowanie powoda wynika z nie budzących zastrzeżeń wielu zeznań, uznać należy, iż taki wypadek ma miejsce w sprawie niniejszej.Nie jest wreszcie trafny zarzut, że Sąd Wojewódzki przy ocenie zeznań pominął te zeznania, które wskazywały na niewłaściwe postępowanie pozwanej. Wbrew temu twierdzeniu Sąd Wojewódzki dokonał takich ustaleń, skoro w uzasadnieniu stwierdził, że pozwana używała pod adresem męża wysoce niewłaściwych wyrażeń oraz że brała udział w awanturach z nim.W tych warunkach za podstawę oceny prawnej sytuacji, jaka się wytworzyła w pożyciu stron, należy przyjąć stan faktyczny ustalony przez Sąd I instancji. W związku z tym należy rozważyć, czy zachowanie się pozwanej nie powinno być - jak to twierdzi skarżący - poczytane za współwinę spowodowania rozkładu pożycia małżeńskiego stron. Postępowanie pozwanej istotnie nie było bez zarzutu i w innych okolicznościach mogłoby być uznane za współprzyczynę rozkładu. Jednakże przy ocenie, czy strona sprowokowana niewłaściwym postępowaniem drugiego małżonka przyczyniła się do pogłębienia rozkładu, nie można pomijać stopnia winy małżonka, który rozkład zapoczątkował. Jeśli mianowicie postępowanie tego ostatniego jest szczególnie rażące i godne napiętnowania, to nawet poważniejsze uchybienia (choć oczywiście znacznie mniejsze) małżonka sprowokowanego mogą być uznane za usprawiedliwioną reakcję. Taka sytuacja ma miejsce w sprawie niniejszej, skoro powód używał pod adresem żony najbardziej ordynarnych słów, urządzał gorszące awantury po pijanemu, zdradził żonę i wreszcie przestał całkowicie dbać o jej codzienne potrzeby.Na rozprawie w Sądzie Najwyższym pełnomocnik powoda podkreślił jednak, że naganne postępowanie pozwanej, wyrażające się w używaniu obraźliwych słów pod adresem powoda, miało miejsce już w czasie okupacji, a więc w okresie, gdy powód nie naruszał jeszcze swych obowiązków małżeńskich w sposób tak rażący, jak to miało miejsce od roku 1947. Jednakże wbrew tym twierdzeniom skarżącego Sąd I instancji nie ustalił, aby wspomniane postępowanie pozwanej miało miejsce już w czasie okupacji. Brak takiego ustalenia należy uznać w świetle zebranego materiału dowodowego za prawidłowy. O niewłaściwym postępowaniu pozwanej w okresie okupacji zeznaje jedynie świadek P., i to w sposób bardzo ogólnikowy, nie czyni natomiast takich zarzutów żonie nawet sam powód przesłuchany w trybie art. 311 k.p.c., mimo że o pożyciu stron w czasie okupacji wyraźnie zeznaje. W tych warunkach Sąd I instancji władny był uznać zeznania P. za niedostatecznie wiarygodne.W świetle powyższych rozważań za trafną należy uznać ocenę Sądu I instancji, że rozkład pożycia małżeńskiego stron wywołał swym zawinionym postępowaniem wyłącznie powód, a niewłaściwe postępowanie pozwanej było jedynie usprawiedliwioną reakcją na zachowanie się męża. Tym samym orzeczenie rozwodu na żądanie powoda nie jest w świetle art. 30 § 1 k.r. dopuszczalne.Nie mogą również uzasadniać takiego orzeczenia fakty powołane przez pełnomocnika powoda na rozprawie w Sądzie Najwyższym, a mianowicie to, że powód współżyje z inną kobieta i ma z nią dziecko. Okoliczności te wypełniają częściowo przesłanki uzasadniające orzeczenie rozwodu w myśl art. 30 § 2 k.r., jednakże przepis ten nie może w sprawie znaleźć zastosowania już choćby z tego względu, że rozłączenie małżonków nie jest długotrwałe, skoro trwa dopiero od roku 1955.Z zasad powyższych, skoro zarzuty rewizji okazały się chybione, a Sąd Najwyższy nie dopatruje się również w postępowaniu i rozumowaniu Sądu I instancji takich uchybień, które należałoby uwzględnić z urzędu (art. 380 § 2 k.p.c.), rewizję powoda należało z mocy art. 383 k.p.c. oddalić.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 311 KPCart. 30 § 1art. 30 § 2art. 380 § 2 KPCart. 383 KPC§ 1§ 2

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 24.07.2026.