1 CR 165/60

PostanowienieIzba Cywilna1960-06-13

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy pasażer, który wypadł z tramwaju stojąc na stopniu przed zatrzymaniem się pojazdu, przyczynił się do powstania szkody w stopniu wyłączającym odpowiedzialność przewoźnika?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że samo stanie pasażera na stopniu tramwaju przed jego zatrzymaniem się, w kontekście powszechnego w Warszawie przyzwyczajenia do takiej praktyki, nie wyłącza odpowiedzialności przewoźnika za szkodę wynikłą z wypadnięcia pasażera. Nawet jeśli pasażer przyczynił się do powstania szkody, jego wina nie jest wyłączna, a przewoźnik odpowiada na zasadzie ryzyka, uwzględniając także przyczyny leżące po stronie personelu tramwajowego i organizacji ruchu.
Stan faktyczny
Powód wypadł z tramwaju MPK, doznając zmiażdżenia nogi, gdy tramwaj gwałtownie zahamował na łuku toru. Sąd Wojewódzki zasądził zadośćuczynienie, uznając winę przewoźnika. Sąd Najwyższy obniżył kwotę, uznając przyczynienie się powoda do wypadku poprzez stanie na stopniu przed zatrzymaniem się tramwaju. Rewizja nadzwyczajna Prokuratora Generalnego kwestionowała odpowiedzialność przewoźnika, twierdząc, że szkoda powstała wyłącznie z winy powoda.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy oddalił rewizję nadzwyczajną Generalnego Prokuratora PRL.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: Prezes Z. Resich. Sędziowie: J. Morawski, M. Lisiewski, Z. Wasilkowska (sprawozdawca), K. Lipiński, M. Piekarski, Z. Warman.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa Władysława K. przeciwko Miejskiemu Przedsiębiorstwu Komunikacyjnemu w W. o 20.000 zł, po rozpoznaniu rewizji nadzwyczajnej Generalnego Prokuratora PRL od wyroku Sądu Najwyższego z dnia 2 października 1959 r.,rewizję nadzwyczajną oddalił.Uzasadnienie faktyczneSąd Wojewódzki uwzględnił w całości powództwo o zasądzenie kwoty 20.000 zł tytułem zadośćuczynienia za ból fizyczny i krzywdę moralną, ustalając następujący stan faktyczny:Dnia 23 września 1957 r. powód jechał tramwajem pozwanego MPK i stał na tylnej platformie pierwszego wozu, gdy tramwaj zbliżał się do przystanku końcowego, gdzie zaczynał się łuk toru; jezdnia była śliska po deszczu i pokryta liśćmi, a motorowy nagle zahamował tak silnie, że wskutek szarpnięcia wozu powód wypadł z tramwaju, dostał się pod koła wozu przyczepnego i doznał zmiażdżenia prawej nogi. Nogę amputowano powyżej kolana. Zdaniem Sądu Wojewódzkiego winę ponosi strona pozwana, a żądana kwota 20.000 zł odpowiada doznanemu cierpieniu i krzywdzie moralnej powoda.Na skutek rewizji pozwanego Przedsiębiorstwa Sąd Najwyższy wyrokiem z dnia 2 października 1959 r. obniżył zasądzoną kwotę do 15.000 zł z tej przyczyny, że w momencie, gdy tramwaj zbliżał się do przystanku końcowego, powód zszedł na stopień tylnego pomostu wozu silnikowego jeszcze przed zatrzymaniem się tramwaju. Zdaniem Sądu Najwyższego powód, dopuszczając się w ten sposób czynu zabronionego, przyczynił się do wypadku. Nie zachodzi jednak wyłączna wina powoda, skoro - jak to Sąd Wojewódzki ustalił niewadliwie - motorowy jechał nieostrożnie i przez nagłe zahamowanie spowodował szarpnięcie tramwaju. Uznając kwotę 20.000 zł za odpowiednią doznanemu cierpieniu i krzywdzie moralnej, zmniejszył ją Sąd Najwyższy o 25% z powołaniem się na art. 158 § 2 k.z.Dnia 12 marca 1960 r. (a więc przed upływem 6 miesięcy od daty wydania powyższego wyroku Sądu Najwyższego) wpłynęła do Sądu Najwyższego rewizja nadzwyczajna Prokuratora Generalnego PRL od powyższego wyroku Sądu Najwyższego - z wnioskiem o zmianę wyroków obu instancji i oddalenie powództwa. Rewizja nadzwyczajna zarzuca naruszenie prawa materialnego, w szczególności art. 153 § 1, 152 § 1, 158 § 2 k.z., dopatrując się tego naruszenia w tym, że z przytoczonych przez Sąd Najwyższy ustaleń faktycznych (których rewizja nadzwyczajna nie kwestionuje) wynika, że jedyną przyczyną wypadku było zawinione zachowanie się powoda, że zatem - zgodnie z art. 152 § 1 k.z. - pozwane Przedsiębiorstwo nie odpowiada za szkodę.Uzasadnienie prawneRozpoznając rewizję nadzwyczajną, zważył Sąd Najwyższy, co następuje:Okoliczność, że pasażerowi nie wolno stać na stopniach jadącego tramwaju, nie przesądza o wyłącznej winie powoda.Aczkolwiek miejskie środki komunikacyjne działają w Warszawie coraz sprawniej, to jednak jest notoryczne, że w niektórych zwłaszcza godzinach tramwaje bywają wciąż jeszcze tak przepełnione, iż pasażerowie jadą na stopniach tramwajów. Wprawdzie zarówno MPK, jak i milicja starają się nie dopuszczać do takiej jazdy, to jednak faktem jest, że praktyka powyższa jest nie tylko stała, ale w niemałej części wypadków spowodowana koniecznością. Zdarza się bowiem ustawicznie, że pasażer stoi na stopniu dlatego, że nie może się dostać do wnętrza przepełnionego tramwaju, a czekanie na następny odpowiedni tramwaj byłoby prawdopodobnie przez dłuższy czas niecelowe, gdyż byłby on tak samo przepełniony. Jest również notoryczne, że częstokroć w Warszawie tramwaj rusza z przystanku, zanim wsiądą pasażerowie, którzy zamierzają wejść i dla których jest jeszcze dość miejsca we wnętrzu tramwaju. Ta praktyka personelu tramwajowego zmusza oczekujących na przystanku pasażerów do nadmiernego pośpiechu przy wsiadaniu i do tłoczenia się na stopnie wejściowe, wskutek czego - nawet wówczas, gdy tramwaj nie jest przepełniony - przy wejściu do tramwaju i na stopniach wejściowych tłoczą się pasażerowie, mimo że tramwaj już jest w ruchu. Jest również notoryczne, że praktyka przedwczesnego ruszania tramwajów z przystanku skłania także pasażerów, chcących wysiąść, do tłoczenia się przy wyjściu, a pasażerów stojących blisko wyjścia skłania do zejścia na stopień wyjściowy jeszcze przed zatrzymaniem się tramwaju, ażeby umożliwić następnym pasażerom jak najszybsze wyjście. Jest w tych warunkach zrozumiałe, że np. młody człowiek schodzi na stopień wyjściowy, zanim tramwaj się zatrzyma, gdyż w ten sposób umożliwia innemu pasażerowi, fizycznie mniej sprawnemu, spokojne wyjście z tramwaju po jego zatrzymaniu się.Aczkolwiek jest notoryczne, że MPK w Warszawie walczy o poprawę tego stanu rzeczy, to jednak równie notoryczny jest fakt, że powyższy stan rzeczy trwa nadal i że w niemałym stopniu jest on spowodowany przez personel tramwajowy, którego praktyka wywołała stałą obawę pasażerów, iż nie zdążą do tramwaju wejść, choćby nawet nie był on przepełniony.Jest notoryczne, że w tych warunkach z biegiem lat powstało i utrwaliło się w Warszawie przyzwyczajenie pasażerów tramwajowych do lekceważenia niebezpieczeństwa, na jakie naraża jazda na stopniach tramwaju. W przeważającej części wozów tramwajowych drzwi wejściowe są stale otwarte. Wozów tramwajowych, w których drzwi wejściowe i wyjściowe są z chwilą ruszenia tramwaju z przystanku zamykane, tak że stopnie nie wystają na zewnątrz wozu, jest w Warszawie tak niewiele, iż fakt ich istnienia nie może wykorzenić powyższego przyzwyczajenia publiczności. Jazda na stopniach tramwajów jest w Warszawie zjawiskiem stałym. Można nad tym faktem ubolewać, nie można go jednak nie dostrzegać.Jeśli więc pasażer, zamierzający wyjść z tramwaju na następnym przystanku, zszedł bez koniecznej potrzeby na stopień, zanim tramwaj się zatrzymał, to w sytuacji, jaka faktycznie w Warszawie istnieje, niepodobna byłoby uznać, że szkoda, jakiej następnie doznał, powstała wyłącznie z jego winy (art. 152 § 1, 153 § 1 k.z.). Niepodobna więc podzielić poglądu rewizji nadzwyczajnej, jakoby w niniejszej sprawie ustalenia zaskarżonego wyroku uzasadniały wniosek, iż szkoda doznana przez powoda powstała wyłącznie z jego własnej winy. O takiej wyłączności nie może być mowy.W niniejszej sprawie istotną jest jedynie kwestia związku przyczynowego. Natomiast kwestia obustronnej winy jest bezprzedmiotowa. Z jednej bowiem strony - pozwane Przedsiębiorstwo MPK odpowiada, choćby nie zachodziła ani jego własna wina, ani wina personelu tramwaju, w którym jechał powód (art. 153 § 1, 152 § 1 k.z.), z drugiej zaś strony - także i nie zawinione współprzyczynienie się przez powoda do szkody uzasadnia zmniejszenie odszkodowania (art. 158 § 2 k.z.). Obojętne jest przeto, czy szarpnięcie, w następstwie czego powód wypadł z tramwaju i uległ nieszczęśliwemu wypadkowi, było spowodowane pośliznięciem się tramwaju na liściach leżących na szynach, czy też było następstwem niedbalstwa, lekkomyślności lub nieumiejętności motorowego. Istotne jest natomiast, że stanie pasażera na stopniu tramwaju jest w Warszawie - jak to wyżej wskazano - zjawiskiem zwyczajnym, powtarzającym się tak ustawicznie, iż zawsze należy się liczyć z tym, że jakiś pasażer stoi na stopniu i że szarpnięcie tramwaju na zakręcie spowoduje wypadnięcie tego pasażera z tramwaju. Istnienie tego normalnego następstwa (art. 157 § 2 k.z.) wystarcza do stwierdzenia odpowiedzialności pozwanego MPK za szkodę doznaną przez powoda (art. 153 § 1, 152 § 1 k.z.).Skoro rewizja nadzwyczajna zaskarża tylko część zasądzającą wyroku Sądu Najwyższego, skoro zatem nie wchodzi w rachubę możliwość zmiany tego wyroku na korzyść powoda, bezprzedmiotowe byłoby rozważanie, czy prawidłowe było dokonanie przez Sąd Najwyższy w zaskarżonym wyroku ustalenia, iż powód nie stał na pomoście tramwaju (jak to ustalił Sąd Wojewódzki), lecz stał już na stopniu. Nawet bowiem, w razie oparcia się na mniej korzystnym dla powoda ustaleniu, zaskarżona część zasądzająca wyroku S.N. nie budzi zastrzeżeń. Jeżeli bowiem powód zszedł bez uzasadnionej potrzeby na stopień, zanim tramwaj się zatrzymał, to przyczynił się (art. 158 § 2 k.z.) do tego, że następnie wypadł i odniósł szkodę. Niemniej jednak skoro o ocenie, jak daleko powinno sięgać zmniejszenie odszkodowania, decyduje stopień obustronnej przyczynowości, to stwierdzić należy, że silnie przeważają te przyczyny, za które odpowiada pozwane MPK. Do tych bowiem przyczyn zaliczyć należy nie tylko szarpnięcie tramwaju, lecz także i to, że istniejące w Warszawie przyzwyczajenie pasażerów do jazdy na stopniach tramwaju jest w niemałej mierze następstwem niezamykania drzwi tramwajów oraz wyżej wskazanej karygodnej praktyki personelu warszawskich tramwajów polegających na tym, że często tramwaj rusza, zanim pasażerowie zdążą wsiąść.Mając na uwadze powyższe okoliczności, jak również dotkliwość bólu i krzywdy moralnej powoda, niepodobna byłoby uznać, jakoby wysokość odpowiednio zmniejszonego zadośćuczynienia miała być niższa od kwoty zasądzonej zaskarżonym wyrokiem. Z tej przyczyny rewizja nadzwyczajna uległa oddaleniu.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 158 § 2art. 153 § 1art. 152 § 1art. 157 § 2§ 2§ 1

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 25.07.2026.