C 1964/52

UchwałaIzba Cywilna1953-11-13

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy wymóg "niepodobieństwa", że mąż matki może być ojcem dziecka, stanowiący przesłankę skuteczności zaprzeczenia ojcostwa, obejmuje tylko sytuacje fizycznego rozłączenia małżonków, czy również inne sytuacje wyłączające ojcostwo męża matki, nawet przy utrzymywaniu stosunków cielesnych?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że pojęcie "niepodobieństwa" w rozumieniu art. 49 § 1 k.r.o. nie ogranicza się wyłącznie do sytuacji fizycznego rozłączenia małżonków w okresie koncepcyjnym. Należy je rozumieć szerzej, obejmując wszelkie sytuacje, które stwarzają zupełną pewność, że dziecko nie pochodzi od męża matki, w tym brak zdolności zapłodnienia (impotentia generandi), dowody z badań krwi wykluczające ojcostwo, czy też zestawienie czasu współżycia z rozwojem dziecka.
Stan faktyczny
Sprawa dotyczyła powództwa o zaprzeczenie ojcostwa. Sąd Najwyższy rozstrzygał pytanie prawne dotyczące zakresu pojęcia "niepodobieństwa", stanowiącego przesłankę skuteczności zaprzeczenia ojcostwa. Dotychczasowe orzecznictwo Sądu Najwyższego, w tym wyrok z dnia 9 kwietnia 1949 r. (C. 294/49) i wyrok z dnia 8 maja 1952 r. (C. 509/52), przyjmowało bardzo rygorystyczną wykładnię, ograniczającą możliwość zaprzeczenia ojcostwa do sytuacji fizycznego rozłączenia małżonków.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchwalił i postanowił wpisać do księgi zasad prawnych zasadę prawną określającą szerokie rozumienie pojęcia "niepodobieństwa" w kontekście zaprzeczenia ojcostwa.

Pełny tekst orzeczenia

SentencjaSąd Najwyższy rozpoznawał przedstawione do rozstrzygnięcia składowi siedmiu sędziów pytanie prawne wynikłe w sprawie z powództwa Stanisławy B. przeciwko Stefanowi B. oraz małoletniej Teresie B. o zaprzeczenie ojcostwa:"Czy wymogowi "niepodobieństwa", by mąż matki mógł być ojcem dziecka, stanowiącemu w myśl art. 49 § 1 kodeksu rodzinnego przesłankę skuteczności zaprzeczenia ojcostwa, czynią zadość tylko takie sytuacje, gdy powody obiektywne, z reguły fizyczne rozłączenie małżonków, wyłączają całkowicie możność cielesnego ich obcowania, czy też zakresem pojęcia "niepodobieństwa" w rozumieniu powołanego przepisu mogą być objęte także i inne sytuacje wyłączające ojcostwo męża matki, nawet gdyby w okresie koncepcyjnym utrzymywał z nią stosunki cielesne".Sąd Najwyższy uchwalił i postanowił wpisać do księgi zasad prawnych następującą zasadę prawną.Uzasadnienie faktyczneZagadnienie "niepodobieństwa, żeby mąż matki mógł być ojcem dziecka", jako przesłanki skuteczności zaprzeczenia ojcostwa, było już przedmiotem rozważań Sądu Najwyższego w szeregu orzeczeń zapadłych zarówno pod rządem prawa rodzinnego z 1946 r. jak i kodeksu rodzinnego.Zasadnicze znaczenie dla kształtowania się orzecznictwa w zakresie omawianego zagadnienia posiada wyrok Sądu Najwyższego z dnia 9 kwietnia 1949 r. C. 294/49 Państwo i Prawo 1949/8 str. 106). Przyjęta przez ten wyrok wykładnia art. 6 § 2 prawa rodzinnego znalazła zastosowanie w późniejszym orzecznictwie, już z okresu mocy obowiązującej kodeksu rodzinnego, zwłaszcza po trafnym wyjaśnieniu przez Sąd Najwyższy (orzeczenie z dnia 8 maja 1952 r. C. 509/52 Państwo i Prawo 1952/12 str. 882), że zmiana w redakcji art. 6 § 2 prawa rodzinnego i art. 49 § 1 kodeksu rodzinnego polegająca na opuszczeniu w tym ostatnim przepisie wymogu, by niepodobieństwo było "oczywiste", nie świadczy o wprowadzeniu zmian "w zakresie podstaw powództwa męża matki dziecka o zaprzeczenie ojcostwa". Zbędne bowiem jest akcentowanie "oczywistości" niepodobieństwa, skoro treść tego pojęcia nie pozwala na różnicowanie stopni niepodobieństwa na przypadki "oczywiste" i "nie oczywiste".W orzeczeniu C. 294/49 Sąd Najwyższy wymaga, by w każdym wypadku zaprzeczenia pochodzenia z małżeństwa zostało ustalone, że "mąż matki nie tylko nie był lecz i nie mógł być ojcem dziecka". W braku takiego ustalenia powództwo, zdaniem powołanego wyroku, powinno być oddalone. Z przytoczonym wyżej ujęciem omawiane orzeczenie C. 294/49 łączyło wybitne ograniczenie środków dowodowych, które by do skutecznego zaprzeczenia mogły służyć. Skuteczne bowiem w myśl orzeczenia C. 294/49 dla zaprzeczenia ojcostwa mogą być takie tylko dowody, które każdego zdrowo i logicznie myślącego człowieka nie posiadającego wiadomości specjalnych mogą przekonać, że w danym wypadku dziecko nie może pochodzić od domniemanego ojca. Uznając trafność założeń orzeczenia C. 294/49 i w rozwinięciu myśli w nim zawartych Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 8 maja 1952 r. (C. 509/52) wyjaśnił, że przez wypadki uzasadniające w myśl art. 49 § 1 kodeksu rodzinnego niepodobieństwo, by mąż matki mógł być ojcem dziecka, należy rozumieć takie sytuacje, w których obiektywne przeszkody, z reguły fizyczne rozłączenie małżonków, wyłączają całkowicie zdolność ich cielesnego obcowania w okresie koncepcyjnym.Dla zaprzeczenia ojcostwa w myśl powołanych orzeczeń Sądu Najwyższego nie wystarczy więc przeprowadzenie dowodu, że dziecko nie pochodzi od męża matki. Konieczny jest bowiem dowód (i to dowód "kwalifikowany", bo przekonywający bez potrzeby uciekania się do wiadomości specjalnych, a więc do osiągnięć nauki), że nie istniała w ogóle możliwość takiego pochodzenia dziecka bądź na skutek fizycznego rozłączenia małżonków w okresie koncepcyjnym, bądź też na skutek braku zdolności obcowania cielesnego (impotentia coeundi). We wszystkich zatem wypadkach gdy tylko ustalone zostanie, że małżonkowie mieli możność utrzymywania ze sobą stosunków cielesnych w okresie koncepcyjnym - choćby ich nawet nie utrzymywali, a dziecko urodziło się między 180 dniem od zawarcia małżeństwa a 300 dniem od jego ustania lub unieważnienia, zaprzeczenie ojcostwa jest wykluczone.Poglądów reprezentowanych przez omawiane orzeczenie nie można uznać za trafne.Wyrok w sprawie C. 294/49, uzasadniając swe bardzo rygorystyczne stanowisko w zakresie możliwości zaprzeczenia ojcostwa powołuje się między innymi na intencje ustawy, która "ma tu na celu ochronę interesów dziecka i stałość stosunków rodzinnych". Na interes dziecka, jako na motyw kierujący ustawodawcą, powołuje się także wyrok z dnia 22 grudnia 1951 r. w sprawie C. 567/51 Nowe Prawo 1952/7 str. 33.Słuszny jest pogląd, że dobro dziecka jest zasadniczym założeniem wyjściowym przy wykładni przepisów prawa dotyczących stosunków między rodzicami i dziećmi. Należy tylko rozważyć, czy dobro dziecka zostało w dotychczasowym orzecznictwie Sądu Najwyższego, które w sposób tak bardzo daleko idący ograniczyło możliwość zaprzeczenia ojcostwa, właściwie zrozumiane. W istocie bowiem, gdyby przyjąć przytoczone tezy wyroku C. 294/49, skuteczne zaprzeczenie ojcostwa możliwe byłoby w sytuacjach tak dalece wyjątkowych, że stałoby się ono, praktycznie rzecz biorąc, prawie zupełnie niedostępne. Do takich bowiem wyników prowadzić musiałyby nieuchronnie ograniczenia zarówno w zakresie tezy dowodowej jak też i środków dowodowych, służących do jej przeprowadzenia, które znalazły wyraz w omawianym orzecznictwie Sądu Najwyższego. Dążąc do utrzymania w obliczu prawa ojcostwa męża matki orzecznictwo powyższe wychodziło z niewątpliwie trafnych założeń o konieczności ochrony trwałości małżeństwa i rodziny i obrony dziecka przed skutkami, które pociągnąć za sobą musi zaprzeczenie ojcostwa, w takim bowiem wypadku dziecko uznane będzie za urodzone poza małżeństwem. Tak daleko jednak idące ograniczenia, jakie przyjęło dotychczasowe orzecznictwo, nie znajdują usprawiedliwienia w zasadach, na które się ono powołuje.Konstytucja Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, która w art. 67 ust. 2 głosi, że "urodzenie poza małżeństwem nie uszczupla praw dziecka", jest "podsumowaniem... dokonanych już przemian społecznych, politycznych i gospodarczych..." i jej przepisowi art. 67 ust. 2 odpowiada zmiana wprowadzona przez kodeks rodzinny w zakresie stanowiska prawnego dzieci, które nie pochodzą od męża matki (art. II i art. VII przepisów wprowadzających kodeks rodzinny).Nie można zaprzeczyć, że tu i ówdzie w społeczeństwie naszym spotykamy się jeszcze z objawami dyskryminacji dzieci nie pochodzących z małżeństwa. Takie jednak objawy potępiają i przeciwstawiają się im w sposób jak najbardziej kategoryczny zasady współżycia społecznego, wypleniające wszelkimi dostępnymi środkami przeżytki dawnej świadomości. Nie mogłaby być intencją ustawodawcy chęć zaoszczędzenia dziecku ewentualnych przykrości życiowych, jakie spotkać je mogą jeszcze ze strony mniej świadomych obywateli, kosztem całkowitej rezygnacji z prawdy obiektywnej w procesach o zaprzeczenie ojcostwa.Im większe trudności w zaprzeczeniu ojcostwa, tym rzecz oczywista, większa jest możliwość oddalenia takiego powództwa i w ostatecznym wyniku pozostawienie dziecka w rodzinie mającej swe źródło w małżeństwie. Bardzo jednak wątpliwy byłby wynik takiego rozwiązania z punktu widzenia dobra dziecka. Trudno bowiem przyjąć, by stosunek ojca do dziecka kształtował się w takiej rodzinie prawidłowo, jeśli w procesie o zaprzeczenie ojcostwa nie dopuszczono dowodów, których przeprowadzenie mogłoby dać całkowitą pewność, że dziecko nie pochodzi od męża matki.Trwałość rodziny byłaby w takim wypadku również bardzo iluzoryczna.Podstawowe założenia kodeksu rodzinnego i przyświecająca niewątpliwie ustawodawcy intencja zapobieżenia wytaczania lekkomyślnych powództw o zaprzeczenie ojcostwa nie upoważniają więc do tak dalece ścieśniającej wykładni użytego w art. 49 § 1 kodeksu rodzinnego sformułowania ("niepodobieństwo, żeby mąż matki mógł być ojcem dziecka"), która by tezę dowodową, że mąż matki nie jest ojcem dziecka czyniła nieistotną, jeśli nie łączyłoby się z nią dalsze jeszcze twierdzenie, że mąż matki nie mógł w ogóle być ojcem dziecka.Nie byłoby więc uzasadnione sprowadzenie zakresu pojęcia "niepodobieństwa" do takiej tylko sytuacji, w której małżonkowie w okresie koncepcyjnym nie mogli ze sobą utrzymywać stosunków cielesnych (fizyczne rozłączenie, impotentia coeundi).Do zakresu tego pojęcia należy włączyć wszystkie sytuacje, które stwarzają zupełną pewność, że dziecko nie pochodzi od męża matki. Poza przypadkami wyżej wymienionymi będzie więc tutaj wchodziła w grę przede wszystkim sytuacja, gdy współżycia cielesnego małżonków w okresie koncepcyjnym nie było, a nie tylko gdy go być nie mogło. Postęp wiedzy pozwala jednak niekiedy na uzyskanie zupełnej pewności w zakresie wyłączenia ojcostwa, mimo że małżonkowie utrzymywali ze sobą stosunki cielesne w okresie poczęcia dziecka. Dotyczy to wypadków, gdy mąż nie miał zdolności zapłodnienia (impotentia generandi), lub gdy istnieje dowód z badania krwi wyłączający jego ojcostwo, lub też gdy przeciwko ojcostwu przemawia zestawienie czasu, w którym mąż matki obcował z nią cieleśnie, ze stanem rozwoju dziecka w chwili jego urodzenia (por. uchwała Całej Izby Cywilnej Sądu Najwyższego z dnia 6 grudnia 1952 r. - wytyczne wymiaru sprawiedliwości i praktyki sądowej w przedmiocie sądowego ustalenia ojcostwa C. Prez. 166/52 OSN 1953/II poz. 31); wszystkie te sytuacje obalają domniemanie z art. 42 § 1 kodeksu rodzinnego.Nie może jednak stanowić podstawy do obalenia domniemania z art. 42 kodeksu rodzinnego okoliczność, że mąż matki stosował w okresie poczęcia środki antykoncepcyjne albo że małżonkowie obcowali wyłącznie w okresach niepłodności żony wedle teorii Knauss-Ogino, gdyż ani w jednym, ani w drugim wypadku nie ma zupełnej pewności, iż zapłodnienie nie nastąpiło.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 49 § 1art. 6 § 2art. 67 ust. 2art. 42 § 1art. 42§ 1§ 2

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 19.07.2026.