I CR 1131/61

WyrokIzba Cywilna1964-01-14

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy pracownik ponosi odpowiedzialność za niedobory w mieniu powierzonego mu przedsiębiorstwa, jeśli nieprawidłowości w inwentaryzacji i brak odpowiednich warunków pracy mogły wpłynąć na powstanie tych niedoborów?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok, uznając, że Sąd Wojewódzki nie rozważył wystarczająco okoliczności mogących przemawiać przeciwko pozwanemu, a ujawnionych w postępowaniu. W szczególności, Sąd Wojewódzki oparł swoje przekonanie na przesłankach niedostatecznie sprawdzonych, takich jak rzekome powstanie superaty u pracownicy B., co zostało ostatecznie obalone przez rozliczenie księgowe wykazujące manko. Ponadto, Sąd Wojewódzki nie wyjaśnił dostatecznie składu komisji inwentaryzacyjnej ani nie wziął pod uwagę przyznanych przez pozwanego okoliczności dotyczących braku efektywnej kontroli nad personelem i zezwalania na pobieranie towarów na kredyt.
Stan faktyczny
Powód dochodził od byłego kierownika sklepu zapłaty za niedobory w mieniu w dwóch okresach. Pozwany uznał część roszczenia, pozostałą kwestionował. Sąd Wojewódzki oddalił powództwo w tej części, uznając zarzuty pozwanego co do nieprawidłowości sporządzenia remanentu za słuszne. Wskazał na nieobecność pozwanego podczas części spisu, brak komisji osób postronnych, a także na potencjalne zaniżenie stanu towarów przez osobę zdającą sklep. Sąd Wojewódzki podkreślił również brak odpowiednich warunków pracy zapewnionych przez dyrekcję.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę Sądowi Wojewódzkiemu do ponownego rozpoznania.

Pełny tekst orzeczenia

SentencjaSąd Najwyższy, po rozpoznaniu sprawy z powództwa Miejskiego Handlu Detalicznego Artykułami Spożywczymi w Warszawie przeciwko M.M. o zapłatę 57.373,16 zł na skutek rewizji powoda od wyroku Sądu Wojewódzkiego dla m. st. Warszawy z dnia 25 maja 1961 r., uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę Sądowi I instancji do ponownego rozpoznania.Uzasadnienie faktyczneStrona powodowa - Miejski Handel Detaliczny Artykułami Spożywczymi Warszawa-Południe twierdziła, że pozwany M.M. jako były kierownik sklepu nr 118 spowodował niedopuszczalne manko w okresie od 12.VIII.1953 r. do 19.X.1953 r. w kwocie 2.264,25 zł i za okres od 6.XII.1953 r. do 17.V.1954 r. w wysokości 55.108,31 zł. W oparciu o tę relację Przedsiębiorstwo żądało zasądzenia od pozwanego łącznie 57.375,16 zł z odsetkami i kosztami procesu.Pozwany uznał pozycję odszkodowawczą dotyczącą pierwszego z wymienionych okresów rozliczeniowych do kwoty 1.108,75 zł i należność taka została zasądzona wyrokiem częściowym.Pozostałej części roszczeń M.M. nie uznał i domagał się ich oddalenia.Sąd Wojewódzki wyrokiem z dnia 25 maja 1961 r. powództwo o zasądzenie kwoty 56.264,41 zł oddalił.Z powołaniem się na opinię biegłego księgowego Sąd Wojewódzki ustalił, że pierwszy okres rozliczeniowy ujawnił księgowo udokumentowane manko w kwocie uznanej przez pozwanego. Jeżeli chodzi o dalszy okres od 6.XII.1953 r. do 17.V.1954 r. to po odliczeniu niedoborów powstałych na straganie oraz ubytków naturalnych, kwota manka wyniesie 43.764,01 zł.Sąd Wojewódzki uznał zarzuty pozwanego co do nieprawidłowości sporządzenia remanentu z dnia 17.V.1954 r. za słuszne. W pierwszym dniu remanentu pozwany zachorował i zawiadomił o tym kierownictwo przedsiębiorstwa, usprawiedliwiając niemożność brania udziału w sporządzaniu remanentu. Dalszy spis remanentu odbywał się podczas nieobecności pozwanego, przy czym nie powołano komisji osób postronnych spośród czynnika społecznego. Wytworzyła się nienormalna sytuacja, bowiem zdającą sklep była B., jedna ze sprzedawczyń u W.D., która była jednocześnie osobą przyjmującą sklep jako przyszła jego kierowniczka. Jest rzeczą zrozumiałą, że B. była jak najbardziej zainteresowana w tym, aby zaniżyć stan towarów w sklepie i mieć na przyszłość pewną rezerwę dla siebie. B. łączyły z inspektorem dokonującym spisu zażyłe stosunki, co mogło ułatwić jej przeprowadzenie swych zamiarów. Przy pierwszym remanencie u B. ujawniła się superata około 20.000 zł, jednak B. w jakiś sposób zlikwidowała superatę przed wyliczeniem księgowości, nie pozwalając personelowi wspomnieć o tej nadwyżce.Poza tym należy stwierdzić, iż dyrekcja przedsiębiorstwa nie stworzyła pozwanemu odpowiednich warunków pracy. Sklep czynny był na dwie zmiany, a pozwanemu nie przydzielono zastępcy, chociaż taki etat był przewidziany. Nie przydzielono też kasjerki przewidzianej dla tego sklepu. Pozwany w tych warunkach nie mógł mieć żadnej kontroli nad personelem sklepu, gdy udawał się do dyrekcji w celu załatwienia różnych spraw. Personel pieniądze z utargu wkładał do kasy podręcznej i wydawał pozwanemu to, co znajdowało się w szufladzie. Pozwany nie miał żadnej możności sprawdzenia, czy wszystkie pieniądze uzyskane z utargu zostały mu zwrócone. Do kasy każda osoba z personelu miała dostęp, co stwarzało możliwości nadużyć. Również niedopatrzeniem ze strony dyrekcji było zrobienie remanentu po upływie półrocznego okresu, co umożliwiło powiększenie się niedoboru. Wcześniejsze zarządzenie spisu remanentu mogło zapobiec powstaniu braków.Pozwany był dobrym pracownikiem, dbał o sklep i zachowywał się bez zarzutu. Poprzednie remanenty wykazywały tylko drobne niedobory, a przedostatni nawet superatę 2.181,16 zł. Wskazuje to, że prowadzenie sklepu przez pozwanego było należyte, pozwany wykazał dobrą wolę, godząc się na pokrycie niedoboru z pierwszego okresu objętego pozwem.Na podstawie tak poczynionych ustaleń Sąd Wojewódzki doszedł do przekonania, że pozwanego nie można obciążać odpowiedzialnością za niedobór z ostatniego okresu.W rewizji strona powodowa wniosła o uchylenie tego wyroku i przekazanie sprawy sądowi I instancji do ponownego rozpoznania.Zdaniem skarżącej sprawa nie została przez Sąd Wojewódzki należycie wyjaśniona, co doprowadziło do obrazy art. 239 i 158 k.z.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Zaskarżony wyrok zapadł przy nierozważeniu przez Sąd Wojewódzki okoliczności mogących przemawiać przeciwko pozwanemu, a ujawnionych w postępowaniu śledczym.Dochodząc do przekonania, że wynik remanentu z dnia 17 maja 1954 r. poczytać trzeba za nierealny w związku z mającymi występować przy jego sporządzaniu nieprawidłowościami i ujawnieniem u B. superaty w pierwszym okresie rozliczeniowym po objęciu przez nią po pozwanym kierownictwa sklepu, Sąd Wojewódzki oparł swoje przeświadczenie na przesłankach niedostatecznie sprawdzonych. I tak, Sąd Wojewódzki stwierdził, że pozwany tylko jeden dzień brał udział w czynnościach spisowych. Tymczasem, wedle zeznań zatrudnionej w sklepie sprzedawczyni A.W. złożonych w śledztwie, "w czasie remanentu zdawczo-odbiorczego M. tylko jeden dzień nie był, kiedy spisywano towary w magazynie i opakowania. Ponieważ M. był chory, więc porozumiał się z B., że ostatniego dnia nie będzie przy remanencie. Na skutek obopólnej zgody M. nie przyszedł na remanent w ostatnim dniu". Z zeznań zaś W.B. - zamężnej Z. wynikałoby, że w czasie nieobecności pozwanego uczestniczyła w czynnościach remanentowych żona pozwanego, która "była do końca remanentu i przeliczała wszystkie towary w zastępstwie M., na co wyraził on zgodę".Okoliczność rzekomego powstania u B. superaty zeznali świadkowie z zasłyszenia od niej samej, jednakże ona sama z kolei opierała się tylko na pierwotnej wypowiedzi inspektora J. Wypowiedź zaś okazała się ostatecznie błędna, bowiem rozliczenie księgowe, obejmujące czasokres od 17.V.1954 r. do 8.VII.1954 r., wykazało istnienie nie superaty w kwocie 20.000 zł, a manko w kwocie 445,07 zł. W przedstawionym stanie dowodów raczej brak jest danych do uznania wersji o powstaniu superaty za rzecz pewną. W dniu 22 lutego 1955 r. pozwany zeznał do protokołu przesłuchania go, że wyliczenie w Dyrekcji sprawdził i nie ma żadnych zastrzeżeń. Owo przyznanie prawidłowości rozliczenia wymagało odebrania w omawianym przedmiocie wyjaśnienia od pozwanego, zwłaszcza wobec jego oświadczenia, złożonego podczas przesłuchania w charakterze strony, że mógłby z łatwością zauważyć brak towaru na sumę dochodzoną pozwem.Sąd Wojewódzki nie wyjaśnił dostatecznie ani za pomocą dokumentów, ani opinii biegłego, ani wreszcie przesłuchania świadków, jakie osoby wchodziły w skład komisji dokonującej inwentaryzacji z dniem 17 maja 1954 r.Poza tym pozwany, będąc przesłuchany w charakterze podejrzanego, przyznał się do tego, że nie dopełnił obowiązku sprawdzenia efektywnej kontroli (wyjaśnił np., że do sklepu przychodził przeważnie o godz. 11), że zezwalał pracownikom na pobieranie produktów żywnościowych na posiłki spożywane w sklepie, bez uiszczania należności i zezwalał personelowi sklepu na branie towarów na kredyt. Te ostatnie okoliczności znajdują potwierdzenie w zeznaniach świadków M.Z. i Anieli W. Nie zostały zaś one wzięte pod rozwagę przez Sąd Wojewódzki.Z przyczyn wyżej omówionych, nieuczynienie zadość zgłoszonemu na rozprawie w dniu 4 lipca 1958 r. wnioskowi strony powodowej o dokonanie wglądu w akta sprawy karnej dotyczącej pozwanego stanowi uchybienie wymogom art. 223 § 2 k.p.c., mogące mieć wpływ na treść rozstrzygnięcia. I dlatego należało uznać za uzasadniony wniosek z rewizji powodowego przedsiębiorstwa o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Wojewódzkiemu, który już prawomocnie orzekł co do części dochodzonego pozwem roszczenia.Tak też na mocy art. 384 k.p.c. zadecydował Sąd Najwyższy.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 239art. 223 § 2 KPCart. 384 KPC§ 2

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 20.07.2026.