I CR 116/76

WyrokIzba Cywilna1976-05-27

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy Skarb Państwa ponosi odpowiedzialność odszkodowawczą za wypadek spowodowany oblodzeniem drogi publicznej, mimo braku szczegółowych przepisów nakazujących usuwanie gołoledzi na wszystkich odcinkach dróg?
Ratio decidendi
Skarb Państwa ponosi odpowiedzialność za szkody wynikłe z wypadków spowodowanych oblodzeniem dróg publicznych na zasadzie art. 417 k.c. w związku z przepisami ustawy z dnia 29 marca 1962 r. o drogach publicznych. Obowiązek utrzymania drogi w należytym stanie obejmuje także zapobieganie powstawaniu gołoledzi i jej usuwanie, nawet jeśli nie jest to szczegółowo uregulowane w ustawie dla wszystkich odcinków dróg. W przypadku przyczynienia się poszkodowanego do szkody, odszkodowanie może zostać zmniejszone.
Stan faktyczny
Powód Janusz G. doznał wypadku samochodowego na oblodzonej drodze, w wyniku którego jego samochód uległ całkowitemu zniszczeniu, a on sam odniósł poważne obrażenia. Sąd Wojewódzki uznał Skarb Państwa za odpowiedzialny za wypadek, przyjmując, że droga nie była utrzymana w należytym stanie. Pozwany Skarb Państwa wniósł rewizję, kwestionując swoją odpowiedzialność oraz wysokość odszkodowania, a powód wniósł zażalenie na orzeczenie o kosztach procesu.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok w części zasądzającej ponad 35 000 zł z odsetkami oraz w części orzekającej o kosztach procesu i przekazał sprawę Sądowi Wojewódzkiemu do ponownego rozpoznania, pozostawiając temu Sądowi rozstrzygnięcie o kosztach postępowania rewizyjnego; oddalił rewizję w pozostałej części.

Pełny tekst orzeczenia

SentencjaSąd Najwyższy po rozpoznaniu sprawy z powództwa Janusza G. przeciwko -Skarbowi Państwa - Rejon Eksploatacji Dróg Publicznych w B. odszkodowanie na skutek rewizji pozwanego Skarbu- Państwa od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Białymstoku z dnia 8 października 1975 r. oraz zażalenia powoda na postanowienie o kosztach procesu zawarte w tym. wyroku, uchylił zaskarżony wyrok w części zasądzającej ponad 35 000 zł i odsetkami oraz w części orzekającej: o kosztach procesu i sprawę w tym zakresie, przekazał Sądowi Wojewódzkiemu w Białymstoku do ponownego rozpoznania, pozostawiając temu Sądowi rozstrzygnięcie o kosztach postępowania rewizyjnego; oddalił rewizję w pozostałej części.Wyrokiem z 8 X 5975 r. Sąd Wojewódzki zasądził od pozwanego Skarbu Państwa - Rejonu Dróg Publicznych w B. na rzecz powoda kwotę 70 800 zł a w pozostałej części powództwo oddalił.Uzasadnienie faktyczneSąd Wojewódzki ustalił, że w dniu 24 XII 1972 r. powód jadąc własnym samochodem z B. do W. uległ wypadkowi polegającemu na tym, że wpadł w poślizg na oszronionej i oblodzonej szosie i wywrócił się do rowu. Szosa była oblodzona na odcinku 50 metrów, co było niewidoczne dla kierowców nadjeżdżających od strony B.Sąd Wojewódzki przyjął, że strona pozwana ponosi odpowiedzialność za nieutrzymywanie jezdni w należytym stanie.Sąd nie podzielił stanowiska strony pozwanej, że nie miała ona obowiązku prowadzenia tzw.. akcji uszorstniającej na danym odcinku drogi, gdyż nie był to odcinek niebezpieczny (do takich pozwana zalicza min. odcinki o spadku powyżej 2%, co w danej sprawie nie miało miejsca). Zdaniem Sądu droga publiczna nie może znajdować się w stanie zagrażającym bezpieczeństwu jazdy, akcję więc zmierzającą do zapobiegania gołoledzi należy prowadzić zawsze, gdy zachodzi tego potrzeba. W danym wypadku potrzeba taka zachodziła, oblodzenie bowiem miało miejsce na znacznym 50-metrowym odcinku szosy, przy czym odcinek ten położony był w niewielkiej odległości od miasta, będącego siedzibą województwa i to na jednej z głównych dróg wylotowych.O stopniu zagrożenia jazdy świadczy fakt, że w tym samym miejscu i prawie w tym samym czasie nastąpił inny wypadek również na skutek wpadnięcia samochodu w poślizg.Sąd Wojewódzki nie podzielał również zarzutów strony pozwanej, że powód przyczynił się do wypadku na skutek zbyt szybkiej jazdy. Ustalono wprawdzie, że powód jechał z szybkością 80 km/godz. jednakże zdaniem Sądu szybkość taka nie była w konkretnej sytuacji nadmierna.Dzień był słoneczny, temperatura -5o C, szosa dobra i czysta od śniegu i lodu z wyjątkiem omawianego 50-metrowego odcinka, czego jednak powód nie mógł przewidzieć. Sąd uznał w tych warunkach za zbędne, dopuszczenie dowodu z opinii biegłego z zakresu ruchu samochodowego, o co wniosła strona pozwana.O ile chodzi o wysokość szkody, Sąd Wojewódzki ustalił, że samochód powoda uległ całkowitemu zniszczeniu a sam powód doznał poważnych obrażeń. Samochód powoda był ubezpieczony w PZU z tytułu auto-casco i powód otrzymał z PZU 90% wartości szkody, obecnym pozwem dochodzi pozostałych 10%. co stanowi 10 800 zł. Z tytułu zadośćuczynienia Sąd zasądził na rzecz powoda 30 000 zł biorąc pod uwagę, że doznał on kompresyjnego złamania II kręgu lędźwiowego, przez rok pozostawał w gorsecie ortopedycznym a jego trwałe inwalidztwo wynosi 20%. Ponadto Sąd ustalił, że powód utracił w okresie leczenia zarobki, których wysokość Sąd określił na podstawie opinii biegłego na 30 000 zł. Łącznie przeto zasądzeniem została objęta kwota 70 800 zł (10 800 zł + 30 000 zł + 30 000 zł).Od powyższego wyroku wniósł rewizję pozwany Rejon Eksploatacji Dróg Publicznych. Powód wniósł zażalenie na rozstrzygnięcie o kosztach procesu.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy rozważył, co następuje:W związku z obroną podjętą przez stronę pozwaną należy przede wszystkim wyjaśnić kwestię podstawy prawnej odpowiedzialności Skarbu Państwa za przedmiotowy wypadek.Strona pozwana reprezentuje pogląd, że przepisy ustawy o drogach publicznych z 22. III. 1962 r. (Dz. U. Nr 20, poz. 90) nie nakładają na organy administracji państwowej żadnych obowiązków w zakresie odśnieżania i usuwania gołoledzi, za wyjątkiem tych odcinków dróg, które zostały objęte przepisem art, 34 ustawy i że rejon eksploatacji dróg wykonują wprawdzie de facto pewne czynności w tym zakresie, jednakże czynią to nie na podstawie obowiązku ustawowego, lecz zarządzeń władz nadrzędnych, w szczególności Ministra Komunikacji oraz Centralnego Zarządu Dróg Publicznych i tylko w granicach przewidzianych w tych zarządzeniach.Pogląd powyższy należy uznać za błędny.Ustawa z 29. Ш. 1962 r. o drogach publicznych (Dz. U. Nr 20, poz. 90) w art. 34 normuje szczegółowo obowiązki właścicieli względnie zarządców nieruchomości przyległych do drogi publicznej usuwania śniegu i lodu na odcinkach dróg o twardej nawierzchni, przechodzących przez obszar (o zabudowie ciągłej lub skupionej", jak również obowiązki organów gromadzkich w zakresie czuwania nad utrzymaniem czystości i porządku na wymienionych odcinkach drogi.Okoliczność, że nie została równie szczegółowo unormowana kwestia usuwania śniegu i lodu na pozostałych odcinkach dróg publicznych, tj. nie przebiegających przez obszary o zabudowie ciągłej i skupionej, nie może prowadzić do wykładni reprezentowanej przez stronę pozwaną, że na odcinkach tych organy administracja państwowej nie mają żadnych obowiązków w zakresie zapobiegania powstawaniu bądź usuwaniu zasp śnieżnych i gołoledzi.Wniosek taki byłby, po pierwsze, sprzeczny z przepisami ustawy nakładającymi na odpowiednie organy administracji państwowej obowiązki w zakresie budowy, przebudowy, ochrony i utrzymania dróg publicznych (por. art. 13-17 ustawy). Przez ochronę zaś i utrzymanie drogi publicznej należy rozumieć utrzymanie jej w takim stanie, który nie zagrażałby spełnianiu przez nią podstawowego zadania, jakim jest służenie bezpiecznej komunikacji dla wszystkich użytkowników dróg (art. 1 ustawy). W miarę więc potrzeby, a w szczególności w okresie zimowym obowiązek ochrony i utrzymania drogi w należytym stanie obejmuje także obowiązek zapobiegania powstawaniu zasp śnieżnych i gołoledzi a w razie ich powstania obowiązek ich usuwania.Po drugie, wniosek taki byłby sprzeczny z tymi przepisami ustawy, które nakładają na organy administracji państwowej konkretny obowiązek zapobiegania powstawaniu zasp śnieżnych art. 29, art. 42). Nie sposób bowiem przyjąć, że do organów administracji należałaby tylko akcja profilaktyczna, do usuwania zaś zasp i gołoledzi nie byłby nikt obowiązany. Okoliczność więc, że art. 34 ustawy unormował odrębnie i bardziej szczegółowo obowiązek usuwania śniegu i lodu na niektórych odcinkach drogi (o zabudowie ciągłej lub skupionej), należy tłumaczyć tym, że na tych odcinkach określone obowiązki zostały przerzucone na inne osoby tj. na właścicieli lub zarządców przyległych nieruchomości nie było zaś zamiarem ustawodawcy - zwolnienia organów administracji państwowej od obowiązku utrzymywania w należytym stanie pozostałych odcinków drogi, W tym stanie rzeczy należy uznać, że przez ochroną i utrzymanie dróg publicznych w należytym stanie w rozumieniu przepisów ustawy z 29. Ш. 1962 r. o drogach publicznych (Dz. U. Nr 20, poz. 90) należy rozumieć także zapobieganie powstawaniu zasp śnieżnych i gołoledzi oraz usuwanie śniegu i lodu. Obowiązki w tym zakresie ciążą bezpośrednio na organach administracji państwowej wymienionych w art. 15 tej ustawy (z wyjątkiem odcinków dróg odrębnie uregulowanych w art. 34).W związku z powyższym powoływane przez pozwanego zarządzenia Ministra Komunikacji oraz Centralnego Zarządu Dróg Publicznych stanowią jedynie konkretyzację Obowiązku wynikającego z ustawy nie zaś samodzielną normę i dlatego słusznie Sąd Wojewódzki dokonał ich wykładni w ramach przepisów ustawy z 29. Ш. 1962 r.Odrębną jest kwestia sposobu wykonywania omawianego obowiązku utrzymywania dróg publicznych w należytym stanie oraz technicznych możliwości natychmiastowego usuwania śniegu i lodu ze wszystkich odcinków dróg publicznych, zwłaszcza w okresach ciężkich warunków atmosferycznych i silnych opadów śnieżnych. Sąd Najwyższy w orzeczeniach dotychczasowych zwracał uwagę, że w sytuacjach takich obowiązek szczególnej ostrożności spoczywa na użytkowniku drogi. Należy jednak podkreślić, że organy administracji państwowej nie są i w takich wypadkach wolne od obowiązku dbania o bezpieczeństwo ruchu na drodze, publicznej i jeżeli natychmiastowe usunięcie zagrożenia nie jest możliwe, powinny zastosować inne środki w postaci np. ustawienia odpowiednich znaków ostrzegawczych (ant. 26 ustawy) lub nawet czasowego zamknięcia względnie ograniczenia ruchu na poszczególnych odcinkach drogi (ant. 24 ustawy).Kwestie powyższe nie są jednak aktualne w sprawie niniejszej. Ani bowiem strona pozwana nie powoływała się na żadne trudności techniczno-organizacyjne ani nie wynikają one z materiału sprawy. Przeciwnie, jak to podkreślił Sąd Wojewódzki, dzień był słoneczny, bez opadów i nie było żadnych trudności w utrzymaniu danej drogi w stanie całkowitego bezpieczeństwa, zwłaszcza że był to odcinek położony w niewielkiej odległości od miasta, będącego siedzibą województwa i na jednej z głównych dróg wylotowych z tego miasta.W tych warunkach Sąd Wojewódzki prawidłowo przyjął, że Skarb Państwa, odpowiada za szkodę powoda na zasadzie art. 417 k.c. w związku z przepisami ustawy Z 29 III 1962 r.Nie można natomiast odmówić słuszności zarzutom rewizji odnoszącym się do kwestii przyczynienia się powoda do powstania szkody. Sąd Wojewódzki przyjmując brak przyczynienia się powoda, uznał za tak ewidentne, że szybkość, z jaką powód prowadził samochód, nie była nadmierna i że powód nie naruszył żadnych przepisów 0 ruchu publicznym, iż odmówił przeprowadzenia wnioskowanego przez stronę pozwaną dowodu z opinii biegłych. Zgodzić się jednak należy ze skarżącym, że szybkość 80 km/godz. (taką szybkość przyznaje sam powód) wydaje się prima facie w warunkach zimowych wysoka 1 że należało skontrolować przy pomocy biegłego, czy jazda która doprowadziła do takiego poślizgu, że "samochód kilkakrotnie przewrócił się przez dach" (vide pozew), była prawidłowa i dostatecznie ostrożna.Sąd Najwyższy doszedł jednak do przekonania, że w okolicznościach sprawy przyczynienie się powoda nie mogłoby być większe niż w połowie przy uwzględnieniu, że główną przyczyną wypadku była gołoledź na znacznym odcinku drogi niewidoczna dla kierowcy. Dlatego też Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok w części zasądzającej ponad 35 000 zł z odsetkami. Zauważyć przy tym należy, że chybiony jest zarzut rewizji, iż zasądzeniu podlegała kwota nie 70 800 zł a 68 917 zł z uwagi na to, że wyliczone przez Sąd Wojewódzki utracone zarobki powoda wynosiły nie 30 000 zł a 28 117 zł.Jak to bowiem wyraźnie wynika z uzasadnienia wyroku, Sąd ustalił na podstawie opinii biegłego dolną granicę utraconych zarobków powoda na 28 117 zł, a górną granicę na 40 936 zł i przyjął ostatecznie w oparciu o art. 322 k.p.c. że szkoda powoda wyrażała się kwotą pośrednią, tj. 30 000 zł.W wyliczeniu Sądu nie ma zatem żadnej matematycznej pomyłki, jak to zarzuca rewizja.O ile chodzi o zażalenie powoda na orzeczenie o kosztach procesu, słusznie w zasadzie zarzuca ono, że przy uwzględnieniu niemal całości roszczeń powoda, należał mu się zwrot kosztów procesu na podstawie art. 100 k.p.c. Wobec jednak częściowego uchylenia wyroku upadło również orzeczenie o kosztach procesu, o których Sąd będzie musiał orzec ponownie (art. 108 § 1 k.p.c.). Z tych przyczyn Sąd Najwyższy orzekł jak w sentencji.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 34art. 13art. 1art. 29art. 42art. 15art. 417 KCart. 322 KPCart. 100 KPCart. 108 § 1 KPC§ 1

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 18.07.2026.