I CR 148/64

WyrokIzba Cywilna1964-12-08

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy pracownicy spółdzielni, tolerując rażące uchybienia funkcjonariuszy państwowych przy kontroli żywności, ponoszą odpowiedzialność cywilną za szkody wynikłe z wprowadzenia do obrotu skażonej żywności?
Ratio decidendi
Świadome tolerowanie przez pracowników przedsiębiorstwa rażących uchybień funkcjonariuszy państwowych przy wykonywaniu obowiązków w zakresie ochrony życia i zdrowia obywateli przy kontroli towarów spożywczych, których wprowadzenie do obrotu przez przedsiębiorstwo jest uzależnione od wyników tej kontroli, stanowi czyn niedozwolony. Takie zachowanie świadczy o lekceważeniu życia i zdrowia obywateli w równej mierze jak zachowanie przedstawicieli kontroli, którzy rażąco uchybili obowiązkom, i może być kwalifikowane jako pomocnictwo przez zaniechanie.
Stan faktyczny
Powód dochodził odszkodowania za śmierć żony, która zmarła wskutek zatrucia mięsem zakażonym włośniami, zakupionym w masarni Gminnej Spółdzielni Samopomocy Chłopskiej. Mięso pochodziło z uboju, który nie został prawidłowo zbadany przez funkcjonariuszy Prezydium Rady Narodowej (lekarza weterynarii Mariana M. i oglądaczkę mięsa Teresę S.). Sąd Wojewódzki zasądził część dochodzonej kwoty, uznając odpowiedzialność Skarbu Państwa, lekarza weterynarii, oglądaczki mięsa oraz Spółdzielni. Pozwani wnieśli rewizje.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok w części uwzględniającej powództwo w stosunku do pozwanych Skarbu Państwa, Mariana M. i Teresy S. i sprawę w uchylonym zakresie przekazał Sądowi Wojewódzkiemu w Poznaniu. Rewizję pozwanej Spółdzielni oddalił.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia M. Grudziński (sprawozdawca). Sędziowie: Z. Masłowski, J. Simon.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa Zenona N. przeciwko: 1) Skarbowi Państwa (Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w P. - Wydział Rolnictwa i Leśnictwa), 2) Gminnej Spółdzielni Samopomocy Chłopskiej w M., 3) Marianowi M. i 4) Teresie S. o odszkodowanie, na skutek rewizji pozwanych ad 1) i 2) od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Poznaniu z dnia 22 października 1963 r.,1)uchylił zaskarżony wyrok w części uwzględniającej powództwo w stosunku do pozwanych Skarbu Państwa, Mariana M. i Teresy S. i sprawę w uchylonym zakresie przekazał Sądowi Wojewódzkiemu w Poznaniu;2)rewizję pozwanej Spółdzielni oddalił.Uzasadnienie faktycznePowód twierdzi, że jego żona Krystyna N. spożyła mięso (kiełbasę) nabyte w pierwszych dniach czerwca 1960 r. w masarni Gminnej Spółdzielni Samopomocy Chłopskiej w M. i uległa zatruciu, ponieważ mięso zakażone było trychinami. Wskutek tego zatrucia Krystyna N. zmarła dnia 18 czerwca 1960 r.Wyrokiem sądu karnego lekarz weterynarii Marian M. skazany został - między innymi - za to, że w dniu 25 maja 1960 r. w M, otrzymawszy od oglądacza mięsa, Teresy S., wiadomość o odkryciu w badanym przez nią mięsie włośni i wiedząc, że S. przeprowadza badania niezgodnie z przepisami, nie zabezpieczył tego mięsa i dopuścił do wprowadzenia go do obrotu w postaci gotowych wyrobów, co spowodowało 1.122 przypadków zachorowań oraz zejście śmiertelne 2 osób. Tym samym wyrokiem oglądacz mięsa Teresa S. została skazana za to, że wbrew obowiązującym przepisom przykładała na badanym mięsie z ubitych świń pieczątki "wolne od włośni" jeszcze przed jego zbadaniem, badania zaś próbek dokonywała w domu w warunkach uniemożliwiających sprawdzenie, z jakiej sztuki próba pochodzi. Teresa S. skazana została nadto za to, że w dniach 24 i 25 maja 1960 r., badając mięso z ubitych świń w sposób wyżej opisany i stwierdziwszy w jednej z próbek włośnie, a nie wiedząc, z której sztuki próbka pochodzi, ponownie przebadała 27 świń w masarni PSS i 4 świnie w GSSCh, uczyniła to jednak niedokładnie i pobieżnie, wskutek czego mięso porażone włośniami dostało się do obrotu w postaci wyrobów gotowych. Pociągnęło to za sobą 1.122 przypadki zachorowań, z których dwa zakończyły się śmiercią zatrutych włośniami osób.Odpowiedzialność za śmierć Krystyny N. ponoszą zdaniem powoda: a) Marian M. i Teresa S. (art. 134 k.z.), b) Skarb Państwa (Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w P. - na podstawie przepisów ustawy z dnia 15 listopada 1956 r. - za swoich funkcjonariuszy, tj. wymienionych wyżej M. i S., c) Gminna Spółdzielnia Samopomocy Chłopskiej w M. za zaniedbania kierownictwa masarni, które dopuściło do tego, by mięso było badane w sposób niezgodny z przepisami (art. 145 i 146 k.z.).Wychodząc z powyższych założeń, Zenon N. domaga się zasądzenia od Skarbu Państwa, Gminnej Spółdzielni Samopomocy Chłopskiej w M., Mariana M. i Teresy S. solidarnie sumy zł 160.000 jako zadośćuczynienia za cierpienia moralne związane ze śmiercią żony.Sąd Wojewódzki zasądził na rzecz powoda zł 25.000, a resztę powództwa oddalił, przytaczając następujące uzasadnienie swego rozstrzygnięcia:Opierając się na przytoczonych wyżej wyrokach sądu karnego, Sąd Wojewódzki ustalił, że jedną z dwóch osób, które zatruły się włośniami, była 27-letnia Krystyna N. W myśl opinii biegłego przyczyną zgonu były zmiany zapalne w mięśniu sercowym spowodowane włośnicą. O odpowiedzialności pozwanych M. i S. przesądza wyrok sądu karnego. Odpowiedzialność Skarbu Państwa opiera się na przepisach ustawy z dnia 15 listopada 1956 r. (Dz. U. Nr 54, poz. 243). Pracownicy Spółdzielni dopuścili się - zdaniem Sądu Wojewódzkiego - czynu niedozwolonego, godząc się na dokonywanie badań przez S. i M. w sposób uniemożliwiający prawidłową kontrolę. Obronę pozwanych, jakoby zatrucie włośniami nastąpić mogło innym mięsem niż objęte badaniami - uznał Sąd Wojewódzki za bezpodstawną. Zmarła pozostawiła dwoje nieletnich dzieci (8 i 7 lat); powód jest pracownikiem kolejowym, zarabia około 2.000 zł miesięcznie. W związku ze śmiercią żony pogorszyła się jego sytuacja materialna, ponieważ zmuszony był oddać dzieci na wychowanie babce (swej matce), której płacił 1.000 zł miesięcznie i sam się także u niej stołował. Powód poniósł również koszty pogrzebu w wysokości około 4.000 zł, na co otrzymał zapomogę w kwocie 2.300 zł. Okoliczność, że powód ożenił się powtórnie w marcu 1961 r., nie powinna - zdaniem Sądu Wojewódzkiego - wpłynąć na wysokość zadośćuczynienia, ponieważ była to "decyzja celowa, mająca na celu interes małoletnich dzieci". Sąd Wojewódzki zaznaczył nadto, że choć powód występuje w procesie we własnym imieniu, "podniósł jednak w pozwie, że domaga się zadośćuczynienia również dla pozostałych dzieci i moment ten przy ustalaniu wysokości kwoty należało wziąć również pod uwagę".Rewizja Skarbu Państwa wnosi o uchylenie wyroku Sądu Wojewódzkiego i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. Rewizja zarzuca sprzeczność istotnych ustaleń z treścią zebranego materiału, obrazę art. 8, 9, 10, 137 i 158 k.z. oraz art. 218 § 1, 232 § 1, 242 § 1 i 326 d. k.p.c.Rewizja pozwanej Spółdzielni wnosi o zmianę wyroku Sądu Wojewódzkiego i oddalenie powództwa bądź też o uchylenie tego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. Rewizja zarzuca naruszenie art. 134 k.z. oraz art. 218 § 1, 232 § 1 i 242 d. k.p.c.Pełnomocnik pozwanego Mariana M. złożył wniosek, aby Sąd Najwyższy "uwzględnił rewizję Skarbu Państwa, uchylił wyrok Sądu Wojewódzkiego także w stosunku do pozwanych M. i S. i w tym zakresie przekazał sprawę Sądowi do ponownego rozpoznania".Pełnomocnik pozwanego M. wyjaśnia przy tym, że "wniosek opiera na art. 381 d. k.p.c."Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Co do rewizji Skarbu Państwa.Rewizja zarzuca niedostateczne rozważenie materiału zebranego w sprawie oraz brak wszechstronnego jej wyjaśnienia. Zarzuty te zmierzają do wyłączenia odpowiedzialności Państwa za jego funkcjonariuszy M. i S., ponieważ nie zostało ustalone, czy mięso (wędliny) nabyte przez Zofię N. i skonsumowane przez jej córkę K. pochodziło z legalnego uboju i czy w związku z tym pracownicy Spółdzielni przekazali je do zbadania wyżej wymienionym funkcjonariuszom Prezydium Rady Narodowej. Istotnie, zagadnienie to ma znaczenie dla odpowiedzialności Państwa. Gdyby bowiem zakupione przez Zofię N. mięso (wędliny) pochodziło z uboju nielegalnego, to sprawcy wprowadzenia tego mięsa do obrotu unikaliby poddania go urzędowej kontroli sanitarno-epidemiologicznej. Można by wtedy przyjąć, że funkcjonariusze Prezydium Rady Narodowej M. i S. mięsa - z wyłącznej winy pracowników Spółdzielni - nie oglądali, nie dopuścili się więc uchybień przy wykonaniu powierzonych im czynności.Sąd Wojewódzki ustalił, że mięso, którym zatruła się Krystyna N. zakupione zostało "na początku miesiąca czerwca 1960 r.". Świadek C., kierownik masarni pozwanej Spółdzielni, zeznał, że "w masarni, w której pracował i pracuje nadal, uboje odbywają się raz w tygodniu, i to we wtorek". Zwrócić trzeba także uwagę na ustalenia prawomocnego wyroku skazującego S. i M., z których to ustaleń wynika, że zaniedbania tych osób dotyczyły mięsa badanego dnia 25 maja 1960 r. (a więc z uboju z dnia 24 maja). C., przesłuchany jako świadek w sprawie karnej, której akta zaliczone zostały do materiału dowodowego w sprawie niniejszej, zeznał, że "mięso rozchodziło się w naszych sklepach (...) w ciągu 3-4 dni". Jeśli więc uboju dokonano 24 maja 1960 r. (wtorek), a oględzin dnia następnego (25 maja) i jeśli w sprzedaży - w sklepie Spółdzielni - mięso znalazło się 26 maja, to w związku z zeznaniem świadka C. oraz z warunkami popytu i podaży na mięso i wędliny w M. należało rozważyć czy mogły one pozostawać w masarni, nie sprzedane przy tym, przez okres tygodnia. Okoliczność tę należało rozważyć i wyjaśnić na podstawie materiałów ze sprawy karnej: z przesłuchania świadków Zofii N. i Kazimierza C. oraz przez ustalenie warunków podaży i popytu wędlin w M. To ostatnie ustalenie wyjaśniałoby ewentualnie, przez jak długo mogły pozostawać w sprzedaży wędliny pochodzące z legalnego uboju z dnia 24 maja 1960 r.Przy ocenie tego rodzaju zagadnienia należy jednak mieć także na uwadze zeznanie świadka C. Świadek C. stwierdził, że dopiero 31 maja powróciła z wędzarni kiełbasa polska wyrobiona z mięsa pochodzącego z uboju 24 maja i została rozprowadzona do sprzedaży w czerwcu, przy czym świadek C. sam zatruł się włośniami po spożyciu tej kiełbasy w dniu 31 maja.Należy mieć nadto na uwadze, że mięso to mogło być, a jak wynika z zeznania tegoż świadka C. - było mieszane z mięsem innego pochodzenia. Uzasadniać by to mogło wniosek, że zakażone mięso znajdowało się jako składnik wyrobów w sprzedaży przez okres przekraczający datę powoływaną przez pozwany Skarb Państwa. Ze względu zaś na to, że objawy choroby wystąpiły u Krystyny N. równocześnie z pojawieniem się masowego zatrucia większego liczby osób, zachodzi domniemanie faktyczne, że działało tu to samo źródło zatrucia ustalone w wyroku karnym.Na pozwanym przeto spoczywa ciężar dowodu przeciwnego, że źródło zatrucia Krystyny N. było inne, a więc że spożyte przez nią mięso nie pochodziło nawet w części z legalnego uboju z dnia 24 maja.Brak wszechstronnego wyjaśnienia zarzutów pozwanego Skarbu Państwa i związane z tym niedostateczne wyjaśnienie sprawy musiały pociągnąć za sobą uchylenie zaskarżonego wyroku w stosunku do tego pozwanego i przekazanie sprawy w tym zakresie do ponownego rozpoznania.Uchylając wyrok w stosunku do Skarbu Państwa, Sąd Najwyższy - z mocy art. 381 d. k.p.c. - uchylił go także wobec pozwanych M. i S. Zostali oni skazani z art. 217 § 1 k.k. za sprowadzenie niebezpieczeństwa powszechnego dla zdrowia i życia ludzkiego. W myśl orzecznictwa Sądu Najwyższego sąd cywilny związany jest tylko tymi ustaleniami skazującego wyroku karnego, które dotyczą istoty przypisanego oskarżonemu czynu, nie jest natomiast związany ustaleniami co do następstw tego czynu. Do istoty przestępstwa z art. 217 § 1 k.k. należy samo sprowadzenie niebezpieczeństwa powszechnego dla życia lub zdrowia ludzkiego, a nie skutki tego czynu (lub zaniedbania) w postaci utraty przez kogokolwiek życia, wywołania rozstroju zdrowia lub uszkodzenia ciała. Przepis więc art. 7 § 1 d. k.p.c. nie stoi na przeszkodzie, by pozwani M. i S., mimo skazującego ich wyroku karnego z art. 217 § 1 k.k., podjęli obronę w procesie cywilnym, że szkoda, której wyrównanie jest od nich poszukiwane w danej sprawie, nie powstała wskutek popełnienia przypisanego im przestępstwa. Wyrok skazujący odgrywa tutaj rolę domniemania faktycznego o istotnym wprawdzie ciężarze gatunkowym, jednakże domniemanie to może być przez pozwanych obalone.Należy zauważyć, że pozwani M. i S. w toku procesu przeciwstawili temu domniemaniu zarzut nielegalnego uboju, zarzut ten jednak - jak już o tym była mowa - przy ocenie rewizji Skarbu Państwa nie został należycie rozważony i wyjaśniony.Ze względów ekonomii procesowej Sąd Najwyższy zaznacza, że zarzut rewizji Skarbu Państwa dotyczący naruszenia art. 137 k.z. (solidarna odpowiedzialność pozwanego Skarbu Państwa i pozostałych pozwanych) jest bezpodstawny. W zakresie tego zarzutu Sąd Najwyższy powołuje się na argumenty swego orzeczenia z dnia 8 grudnia 1964 r. w analogicznej sprawie z powództwa Jana W. i in. przeciwko Skarbowi Państwa i in. (Sąd Wojewódzki w Poznaniu).Co do rewizji pozwanej Spółdzielni.Niesporne jest w sprawie, że wędliny, którymi zatruła się śmiertelnie Krystyna N., wyprodukowane zostały i sprzedane w masarni pozwanej Spółdzielni. Okoliczność ta przesądza problem odpowiedzialności Spółdzielni na jej niekorzyść, niezależnie przy tym od tego, czy wędliny pochodziły z legalnego, czy też z nielegalnego uboju. Nie może bowiem ostać się teza obrony Spółdzielni, że do obowiązków jej pracowników nie należał nadzór, czy funkcjonariusze pozwanego Prezydium RN prawidłowo wykonywali swe obowiązki. Zaskarżony wyrok ustalił, że pracownicy Spółdzielni godzili się na badanie "próbek" przez M. i S. u nich w domu oraz na przybijanie pieczątek "wolne od włośni" jeszcze przed badaniem, a nadto że zawarli z N. i S. niedopuszczalne porozumienie co do sposobu zawiadomienia o wynikach badań (niezawiadomienie), masarni w ciągu 2 godzin równoznaczne było z aprobatą na wyrób i sprzedaż). Ustaleń tych rewizja Spółdzielni nie kwestionuje, podnosi natomiast, że jej pracownicy nie mogą odpowiadać za uchybienia funkcjonariuszy Prezydium RN oglądających mięso, wcześniejsze zaś przyłożenie pieczątki "wolne od włośni" nie pozostaje w związku przyczynowym z wypadkiem, ponieważ mięso poddawane było później badaniu.Pogląd ten jest błędny.Świadome tolerowanie - przez pracowników przedsiębiorstwa - jaskrawych uchybień funkcjonariuszy państwa przy wykonywaniu ich obowiązków w zakresie ochrony życia i zdrowia obywateli przy kontroli towarów spożywczych, których wprowadzenie do obrotu przez przedsiębiorstwo jest uzależnione od wyników tej kontroli - jest czynem niedozwolonym. Takie bowiem zachowanie się pracowników przedsiębiorstwa świadczy o lekceważeniu życia i zdrowia obywateli w równej mierze jak i zachowanie się przedstawicieli kontroli, którzy w sposób rażący uchybili swym obowiązkom. Dopuścili się oni tzw. w nauce prawa pomocnictwa przez zaniechanie.Ustalony w zaskarżonym wyroku sposób zawiadamiania masarni o wynikach badania jest tylko jednym z ogniw w łańcuchu uchybień, który w swym całokształcie pociągnął za sobą sprowadzenie niebezpieczeństwa powszechnego dla życia i zdrowia ludzkiego i dlatego nie może być - jak to utrzymuje rewizja - wyodrębniony.Pozwana Spółdzielnia nie mogłaby być zwolniona od odpowiedzialności także i w tym wypadku, gdyby się okazało, że wprowadzone do obrotu mięso pochodziło z nielegalnego uboju. Taki czyn pracowników Spółdzielni posiadałby cechy czynu niedozwolonego i pociągał za sobą jej odpowiedzialność (art. 134, 145 k.z.).Bezpodstawny jest także zarzut rewizji dotyczący wysokości zasądzonego zadośćuczynienia.Argumenty zaskarżonego wyroku co do wysokości zadośćuczynienia zgodne są z uchwałą Całej Izby Cywilnej Sądu Najwyższego z dnia 29 stycznia 1957 r. I CO 37/56.W szczególności jeśli chodzi o małoletnie dzieci, zostały one pozbawione opieki macierzyńskiej, której żadna inna opieka nie zastąpi. Powszechnie wiadomo, że kochająca matka tak prowadzi gospodarstwo domowe, aby możliwie najbardziej zwiększyć świadczenia materialne na rzecz dzieci. Takich świadczeń dzieci powoda zostały pozbawione i z tego również względu ich sytuacja życiowa uległa - na skutek śmierci matki - pogorszeniu. Sąd Najwyższy uznał zatem, że stosowne zadośćuczynienie na rzecz dzieci (syna Marka i córki Doroty) powinno wynosić po zł 10.000 na każde z nich.Sąd Wojewódzki ustalił, że powód Zenon M. wydał z własnych funduszów na pogrzeb żony 1.700 zł (4.000 zł koszty pogrzebu pokryte do wysokości 2.300 zł przez zapomogi). Przyznana mu tytułem zadośćuczynienia niewielka suma 3.300 zł (5.000 minus 1.700) niewątpliwie odpowiada wysokości niematerialnych szkód związanych z utratą osoby, która we wspólnym gospodarstwie współdziałała z nim w wychowaniu i pieczy nad dziećmi, w okresie do chwili zawarcia przez powoda ponownego związku małżeńskiego.Z tych wszystkich względów Sąd Najwyższy orzekł jak w sentencji wyroku.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 134art. 145art. 8art. 218 § 1art. 381art. 217 § 1 KKart. 7 § 1art. 137§ 1

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 20.07.2026.