I PR 114/72

WyrokIzba Cywilna1972-07-06

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy zakład pracy ponosi odpowiedzialność za utratę rzeczy wartościowych, które pracownik pozostawił w miejscu pracy, w sytuacji gdy nie istniał dorozumiany stosunek przechowania tych rzeczy?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy stwierdził, że zakład pracy nie ponosi odpowiedzialności za utratę rzeczy wartościowych, które pracownik pozostawił w miejscu pracy, jeśli nie powstał dorozumiany stosunek przechowania. Odpowiedzialność zakładu pracy może powstać jedynie na zasadach ogólnych odpowiedzialności pozaumownej w szczególnych sytuacjach, a nie z tytułu przechowania rzeczy nie związanych z wykonywaniem pracy.
Stan faktyczny
Powód dochodził od zakładu pracy zapłaty za zaginiony klaser ze znaczkami, który rzekomo pozostawił w zamkniętym biurku w miejscu pracy. Sąd Wojewódzki oddalił powództwo, uznając zaginięcie za nieudowodnione i wskazując, że zakład pracy nie odpowiada za rzeczy pozostawione na własne ryzyko. Powód wniósł rewizję, kwestionując ustalenia faktyczne i podnosząc kwestię odpowiedzialności zakładu pracy.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy oddalił rewizję powoda, utrzymując w mocy wyrok Sądu Wojewódzkiego.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia M. Wilewski. Sędziowie: A. Filcek, J. Knap (sprawozdawca).SentencjaSąd Najwyższy, po rozpoznaniu sprawy z powództwa Walentego F. przeciwko Zakładom Wytwórczym Urządzeń Telefonicznych w W. o zapłatę na skutek rewizji powoda od wyroku Sądu Wojewódzkiego dla m.st. Warszawy z dnia 10 stycznia 1972 r.,rewizję oddalił.Uzasadnienie faktyczneW okresie wypowiedzenia, którego termin upłynął z dniem 31.V.1970 r., powód Walenty F. otrzymał pismo zwalniające go od wszelkich czynności na rzecz pozwanych Zakładów z dniem 24.IV.1970 r. Powód twierdził, że z tym dniem pozbawiony został dostępu do swoich osobistych rzeczy, które pozostawił w zamkniętym i zaplombowanym biurku, stojącym w pokoju, gdzie pracował. W biurku tym w przeddzień wskazanej daty, tj. dnia 23.IV.1970 r., złożył on - jak twierdził - klaser z cennymi znaczkami o wartości co najmniej 120.000 zł. Przedmiot ten zaginął. Zdaniem powoda nastąpiło to w warunkach, które świadczą, że za utratę rzeczy odpowiedzialność ponoszą pozwane Zakłady. Toteż powód domagał się zasądzenia na jego rzecz od pozwanych Zakładów wymienionej kwoty.Strona pozwana wnosiła o oddalenie powództwa.Sąd Wojewódzki wyrokiem z dnia 10.I.1972 r. oddalił powództwo. Według ustaleń tego Sądu czynności komisyjnego otwarcia biurka w dniu 25.IV.1970 r., stwierdzone protokołem, nie doprowadziły do ujawnienia klasera wśród rzeczy znajdujących się w biurku.Wysunięte przez powoda twierdzenie o zaginięciu klasera z biurka powoda Sąd Wojewódzki uznał za nie udowodnione. Już tylko ubocznie zaznaczył, że zakład pracy nie może odpowiadać za rzeczy wartościowe, które pracownik pozostawia w zakładzie na własne ryzyko.W rewizji powód wnosił o uchylenie tego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi pierwszej instancji lub o zmianę zaskarżonego orzeczenia i uwzględnienie powództwa.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Wywody rewizji skarżącego musiały pozostać bezskuteczne, gdyż nie wykazują one uzasadnionych podstaw rewizyjnych, a w istocie swej stanowią dowolną polemikę z ustaleniami zaskarżonego wyroku. Tymczasem istotne dla wyniku sprawy ustalenia Sądu Wojewódzkiego zostały dokonane bez przekroczenia granic zastrzeżonej dla sądu swobodnej oceny dowodów (art. 233 § 1 k.p.c.) oraz zgodnie z zasadami logiki i doświadczenia życiowego.Jedynie świadek R. zeznała, że widziała, jak powód włożył klaser do biurka. Jednakże ten fragment jej zeznań nie jest dostatecznie przekonywający. Poprzednio bowiem świadek ten wyraziła się, że w pokoju powoda nie była i tylko skądinąd wie, że powód "miał klaser i zaniósł go do biurka". Dopiero gdy z pomocą pamięci świadka przyszedł sam powód, twierdząc, że świadka wprowadził do pokoju, to wtedy świadek R. oświadczyła, że widziała, jak powód złożył klaser do biurka. Świadek H. w dniu 23.IV.1970 r. nie widziała w ogóle klasera i tym samym nie zauważyła, by w tym dniu powód chował go do biurka.Według zeznań świadka T.W. w czasie komisyjnego otwierania biurka dnia 25.VI.1970 r. było ono opieczętowane w takim stanie, w jakim je pozostawił powód. W konsekwencji Sąd Wojewódzki słusznie zwrócił uwagę na brak dowodów potwierdzających relację powoda, jakoby zostawił on w miejscu pracy klaser filatelistyczny.W świetle zeznań świadków W.S. i A.M. powód był kilkakrotnie wzywany do opróżnienia biurka. Sugestii powoda, iż świadek W. nie uczestniczyła w czynnościach otwarcia jego biurka, przeczy zeznanie tego świadka, a ponadto nikt inny tej sugestii skarżącego nie potwierdził.Do twierdzeń i zeznań powoda nie można było nie odnieść się z rezerwą. Na przykład w osnowie pozwu podał on, że nie spodziewał się zaginięcia rzeczy pozostawionych w zamkniętym i zaplombowanym biurku na terenie zakładu pracy, w pokoju, gdzie pracowało 16 osób, i dlatego dopiero w następnym roku z procesu wytoczonego mu przez zakład pracy o rozliczenie się dowiedział się o zaginięciu klasera. Z kolei w piśmie procesowym z 3.I.1972 r. powód odmiennie przedstawił informację co do powzięcia wiadomości o utracie rzeczy. Pisze tam: "mnie zaś telefonicznie zawiadomił na drugi dzień po otwarciu biurka Stanisław R., że w moich rzeczach nie ma klasera ze znaczkami pocztowymi, więc dlatego nie odbierałem rzeczy i liczyłem się z dochodzeniem ich na drodze sądowej". Gdyby zatem uwzględnić te dane, podtrzymane również w rewizji, należałoby dojść do wniosku, że z niezrozumiałych przyczyn powód jeszcze przez pełne 17 miesięcy zwlekał z wytoczeniem powództwa i pozostawał w tym okresie całkowicie bierny, nie poszukując zaginionej rzeczy.W rewizji powód zamieścił wzmiankę o ewentualnej odpowiedzialności zakładu pracy z tytułu przechowania rzeczy. Ewentualność taką w danym stanie faktycznym trzeba odrzucić. W związku ze świadczeniem pracy może dojść ubocznie do zawarcia w sposób dorozumiany między zakładem pracy a pracownikiem umowy o przechowanie odzieży lub innych rzeczy przynoszonych przez pracownika do miejsca pracy, lecz może to dotyczyć tylko przedmiotów, które pracownik zwykle ze sobą nosi i które musi złożyć w oznaczonym miejscu, by móc pełnić pracę. Natomiast wykluczyć trzeba powstanie w sposób dorozumiany między wskazanymi podmiotami stosunku przechowania co do rzeczy nie pozostających w żadnym związku z wykonywaniem pracy, a tym bardziej co do przedmiotów szczególnie cennych. Takie rzeczy pracownik wnosi i zabezpiecza na własne ryzyko, co oczywiście nie wyklucza możliwości odpowiedzialności zakładu pracy w szczególnych sytuacjach za szkodę, wynikłą dla pracownika z utraty rzeczy, na ogólnych zasadach odpowiedzialności pozaumownej. Na tle stanu faktycznego przyjętego niewadliwie przez Sąd Wojewódzki rozważania powyższe mają charakter marginesowy.Z tych względów Sąd Najwyższy na podstawie art. 387 k.p.c. rewizję oddalił.Z zaświadczenia wystawionego przez Wojskową Akademię Techniczną w dniu 29.IX.1971 r. wynika, że sytuacja materialna powoda, obciążonego obowiązkiem alimentacyjnym, jest bardzo trudna. Uzasadnia to przekonanie, że nie powinien on być obciążony powinnością zwrotu przeciwnikowi procesowemu kosztów procesu za instancję rewizyjną w kwocie wyższej niż minimum tego, co należy się stronie wygrywającej za prowadzenie sprawy w drugiej instancji. Tak też Sąd Najwyższy zdecydował w przedmiocie kosztów z mocy art. 102 k.p.c.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 233 § 1 KPCart. 387 KPCart. 102 KPC§ 1

Źródło: Sąd Najwyższy, repozytorium https://repozytorium2.sn.pl, pozyskano 29.10.2026. Treść przetworzona przez legal-ai.pl (konwersja tekstu, podział na fragmenty, analiza AI, powiązania z innymi danymi); Sąd Najwyższy nie zatwierdza tych materiałów ani nie ponosi za nie odpowiedzialności.