IV CR 836/60

PostanowienieIzba Cywilna1961-07-20

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy pracownik, który uległ wypadkowi przy pracy wykonując umowę zlecenia zawartą ze swoim pracodawcą, może być uznany za poszkodowanego w zatrudnieniu w rozumieniu przepisów o powszechnym zaopatrzeniu emerytalnym?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że wypadek pracownika wykonującego umowę zlecenia dla swojego pracodawcy może być uznany za wypadek w zatrudnieniu, jeśli zlecenie nie ma charakteru samodzielnego i jest ściśle związane ze stosunkiem pracy. W takiej sytuacji, odpowiedzialność pracodawcy może być oparta na przepisach dotyczących wypadków przy pracy, nawet jeśli wypadek nastąpił podczas wykonywania umowy zlecenia. Odpowiedzialność zakładu pracy na podstawie art. 24 ust. 2 dekretu o powszechnym zaopatrzeniu emerytalnym zachodzi, gdy którykolwiek z pracowników ponosi winę za śmierć pracownika, niezależnie od jego stanowiska.
Stan faktyczny
Powódka dochodziła odszkodowania, renty i zadośćuczynienia po śmierci męża, pracownika pozwanych Zakładów, który zginął w wypadku przy pracy podczas opróżniania zbiornika na wodór. Powódka twierdziła, że wypadek nastąpił z winy pozwanych Zakładów (naruszenie przepisów BHP) oraz naczelnego inżyniera. Sąd Wojewódzki zasądził odszkodowanie, uznając winę Zakładów i inżyniera. Pozwani wnieśli rewizję.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok w części dotyczącej pozwanego B. i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi Wojewódzkiemu w Gdańsku. W pozostałej części rewizję pozwanych Zakładów oddalił.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia S. Kałamajski (sprawozdawca). Sędziowie: F. Szczepański, S. Rejman.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa Agnieszki B. przeciwko 1) P.P. Zakłady Przemysłu Tłuszczowego w G. i 2) Karolowi B. o odszkodowanie, po rozpoznaniu rewizji strony pozwanej od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Gdańsku z dnia 29 kwietnia 1960 r.,1)uchylił zaskarżony wyrok w części dotyczącej pozwanego B. i w tym zakresie przekazał sprawę Sądowi Wojewódzkiemu w Gdańsku do ponownego rozpoznania;2)oddalił rewizję pozwanych Zakładów.Uzasadnienie faktyczneMąż powódki Franciszek B., będąc pracownikiem pozwanych Zakładów, uległ dnia 30 września 1956 r. nieszczęśliwemu wypadkowi przy pracy podczas opróżniania zbiornika na wodór i poniósł śmierć na miejscu.Pozywając pozwanych o odszkodowanie, rentę wyrównawczą oraz zadośćuczynienie za krzywdę moralną, powódka twierdziła, że wypadek nastąpił z winy pozwanych. Wina pozwanych Zakładów ma polegać na tym, że wbrew przepisom bhp niedostatecznie odwietrzyli zbiornik i zawarty w nim wodór, co spowodowało wybuch, wina zaś pozwanego B. ma polegać na tym, że jako naczelny inżynier pozwanych Zakładów nie interesował się sposobem wymiany wody w zbiorniku z wodorem.Pozwani wnieśli o oddalenie powództwa.Sąd Wojewódzki zasądził od pozwanych solidarnie na rzecz powódki: a) 2.100 zł tytułem zaległej renty miesięcznej po 300 zł za czas od dnia 1 października 1956 r. do dnia 30 kwietnia 1957 r., b) 300 zł miesięcznie od dnia 1 maja 1957 r. (data wniesienia pozwu), c) 25.000 zł tytułem zadośćuczynienia za krzywdę moralną (…).Na podstawie dokonanych ustaleń Sąd Wojewódzki doszedł do wniosku, że śmierć Franciszka B. była następstwem naruszenia przez pozwane Zakłady zasad bhp przez powierzenie pracownikowi M., nie posiadającemu potrzebnego przygotowania, wysoce niebezpiecznej pracy wymiany wody w zbiorniku wodoru oraz że powództwo w stosunku do pozwanych Zakładów jest uzasadnione w myśl art. 24 dekretu z dnia 25 czerwca 1954 r. o zaopatrzeniu emerytalnym pracowników i ich rodzin. Jeśli zaś chodzi o pozwanego B., to Sąd Wojewódzki uznał jego odpowiedzialność na podstawie art. 240 § 1 k.z., a winy jego dopatrzył się w tym, że "jako osoba całkowicie odpowiedzialna za całość przedsięwzięć technicznych na terenie Zakładów ograniczył się jedynie do wyrażenia zgody na zaproponowaną mu przez M. wymianę wody w zbiorniku wodoru i nie zainteresował się bliżej sposobem wykonania tej pracy, jak również nie przeprowadził należytego instruktażu pracowników zatrudnionych przy tej pracy".W złożonych rewizjach pozwani zaskarżają wyrok Sądu Wojewódzkiego w części uwzględniającej powództwo.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:1.Pozwane Przedsiębiorstwo zarzuca, że Sąd Wojewódzki błędnie ocenił podstawę prawną powództwa. Błąd ma polegać na tym, że Sąd Wojewódzki uznał wypadek, któremu uległ mąż powódki, za wypadek w zatrudnieniu, mimo że mąż powódki i jego towarzysze z brygady wykonywali pracę przy zbiorniku na podstawie umowy zlecenia w godzinach poza "normalną" pracą.Zarzut jest niesłuszny.Nie jest wyłączone, że zakład pracy zawrze ze swoim stałym pracownikiem umowę zlecenia i że wypadek, któremu pracownik uległ przy wykonaniu zlecenia, nie może być uznany za wypadek w zatrudnieniu dający poszkodowanym podstawę roszczenia na podstawie art. 24 ust. 2 dekretu z dnia 25 czerwca 1954 r. o powszechnym zaopatrzeniu emerytalnym. Taka ocena wypadku możliwa jest wtedy, gdy zlecenie ma charakter samodzielny i jest od łączącego strony stosunku niezależne. Jeżeli zlecenie takiego charakteru nie ma, to wypadek, jakiemu pracownik uległ przy wykonaniu zlecenia, powinien być oceniony jako wypadek w zatrudnieniu. Przy ocenie wypadku należy mieć na uwadze całość stosunku prawnego łączącego zakład pracy z poszkodowanym, przyczynę i cel zlecenia, związek między pracą, będącą przedmiotem umowy stron o pracę, a zleceniem. Nie można przy tym stanu faktycznego rozrywać i nadawać poszczególnym okolicznościom znaczenia samodzielności, której w istocie nie mają.W sprawie niniejszej jest ustalone, że tak zmarły mąż powódki, jak i cała brygada, która była czynna przy opróżnianiu zbiornika wodorowego, wykonywali pracę na podstawie zlecenia za specjalnym wynagrodzeniem i że wypadek nastąpił przy tejże pracy. Jest również ustalone, że zlecenie mogło być wykonane tylko w zakładzie pracy i miało być wykonane dla przyspieszenia pracy w pozwanych Zakładach, że było najściślej związane z całą pracą pozwanych Zakładów. Z tych okoliczności wynika, że była dość ścisła zależność między zleceniem danym przez pozwane Zakłady mężowi powódki i całej wspomnianej brygadzie, a skoro tak było, to nieszczęśliwy wypadek, któremu uległ mąż powódki, był wypadkiem w zatrudnieniu dającym podstawę do roszczeń w myśl cyt. art. 24 ustęp 2.Skarżący zarzuca dalej, iż nie może odpowiadać za skutki wypadku, skoro za pracę był odpowiedzialny naczelny inżynier, który był fachowcem.Zarzut jest bezzasadny. Odpowiedzialność zakładu pracy na podstawie art. 24 ustęp 2 dekretu o powszechnym zaopatrzeniu emerytalnym zachodzi wtedy, gdy którykolwiek z pracowników ponosi winę za chorobę, niezdolność do pracy lub śmierć pracownika, a więc jest obojętne, czy śmierć pracownika spowodował naczelny inżynier czy też brygadzista.Niesłuszny jest też dalszy zarzut, że pozwane Zakłady nie mogą ponosić odpowiedzialności za skutki wypadku, skoro jego przyczyną była zapalona zapałka lub niedopałek papierosa. Zapalenie zapałki w zbiorniku mogłoby mieć znaczenie dla wyniku procesu, gdyby było ustalone, że sprawcą zapalenia był zmarły mąż powódki albo że on tolerował zapalenie zapałki. Takiego ustalenia nie ma. Ustalenie zaś, że wybuch nastąpił po wyjściu zmarłego B. ze zbiornika, wskazuje raczej, że nie był on sprawcą zapalenia zapałki (…).W takim stanie sprawy Sąd Najwyższy, nie znajdując w rewizji pozwanych Zakładów uzasadnionych podstaw ani też podstaw, które należy z urzędu brać pod rozwagę, rewizję pozwanego Przedsiębiorstwa z mocy art. 383 k.p.c. oddalił.2. Sąd Wojewódzki rozważył i rozstrzygnął sprawę w stosunku do pozwanego na podstawie art. 240 k.z. Jest to błąd, który skarżący słusznie zarzuca. Między zmarłym mężem powódki a pozwanym B. nie było żadnego stosunku prawnego, który mógłby uzasadnić zastosowanie cyt. przepisu. Powództwo w stosunku do pozwanego jest oparte na art. 134 k.z. i tylko na podstawie tego przepisu może ono być rozstrzygnięte, jak również tylko z uwzględnieniem tej podstawy prawnej powinien być wyjaśniony stan faktyczny. Dlatego istotna była obrona pozwanego, której jednak Sąd Wojewódzki nie rozważył, co skarżący słusznie zarzucił. Pozwany twierdził, że już w dniu 29 września 1956 r. (wypadek miał miejsce w dniu 30 września 1956 r.) zdawał pracę swemu następcy, któremu też zwrócił uwagę na pracę przy zbiorniku wodorowym. Brak tego rozważenia uchybia przepisom art. 218 § 1, 236 i 326 k.p.c. i stanowi podstawę rewizyjną przewidzianą w art. 371 pkt 4 k.p.c.Omówione uchybienia uzasadniają wniosek rewizyjny o uchylenie zaskarżonego wyroku w części dotyczącej pozwanego B. i o przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania w pierwszej instancji.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 24art. 240 § 1art. 24 ust. 2art. 383 KPCart. 240art. 134art. 218 § 1art. 371 pkt 4 KPC§ 1

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 26.07.2026.