V K 595/61

WyrokIzba Cywilna1962-04-12

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy sprzedaż drewna nabytego na zezwolenie, w sytuacji gdy zezwolenie to nie wykluczało dalszej odsprzedaży, może być uznana za przestępstwo z art. 9 dekretu z dnia 29 października 1952 r., zwłaszcza gdy sądy uniewinniły oskarżonego z powodu braku społecznej szkodliwości czynu?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że wyroki sądów obu instancji powinny być uchylone. Stwierdzono, że przepisy dotyczące reglamentacji drewna nie zawierały zakazu dalszej sprzedaży drewna otrzymanego legalnie z przydziału, chyba że wynikało to z przepisów szczególnych. Jednakże, dekret z dnia 29 października 1952 r. (art. 5 pkt 2) zakazywał zbycia lub odstąpienia artykułu reglamentowanego, chyba że nastąpiło to w wykonaniu lub na podstawie szczególnych przepisów. Sąd Najwyższy podkreślił, że interpretacja sądów uniewinniających oskarżonego z powodu braku społecznej szkodliwości była błędna, gdyż czyn ten mógł nosić znamiona przestępstwa, a sądy nie przeprowadziły należytego postępowania dowodowego, w tym nie przesłuchały wszystkich istotnych świadków i nie odczytały wyjaśnień oskarżonego z dochodzenia.
Stan faktyczny
Władysław G. został oskarżony o nielegalny handel drewnem, polegający na nabyciu i sprzedaży drewna sosnowego na budowę stodół. Sądy obu instancji uniewinniły go, uznając brak społecznej szkodliwości czynu. Prokurator Generalny wniósł rewizję nadzwyczajną, zarzucając obrazę prawa i błędną ocenę okoliczności faktycznych.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił oba zaskarżone wyroki i przekazał sprawę Sądowi Powiatowemu w Kaliszu do ponownego rozpoznania.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia J. Majewski (sprawozdawca).Sędziowie: A. Pyszkowski, T. Krokosz.Prokurator: M. Tuszyńska.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie Władysława G. oskarżonego z art. 9 dekretu z dnia 29 października 1952 r. (Dz. U. Nr 44, poz. 301), po rozpoznaniu założonej przez Prokuratora Generalnego PRL rewizji nadzwyczajnej od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Poznaniu - Ośrodek w Kaliszu z dnia 28 lutego 1961 roku, utrzymującego w mocy wyrok Sądu Powiatowego w Kaliszu z dnia 4 grudnia 1959 r., na podstawie art. 394 - 396, 400, 383 pkt 1-3 i 388 § 1 k.p.k.uchylił oba powyższe wyroki i sprawę przekazał Sądowi Powiatowemu w Kaliszu do ponownego rozpoznania.Rewizja nadzwyczajna Prokuratora Generalnego PRL, założona na niekorzyść Władysława G., oskarżonego z art. 9 dekretu z dnia 29 października 1952 r. (Dz. U. Nr 44, poz. 301) w związku z rozporządzeniem Przewodniczącego PKPG z dnia 1 marca 1956 r. (Dz. U. Nr 25, poz. 187) oraz z rozporządzeniem Ministra Leśnictwa z dnia 8 marca 1951 r. (Dz. U. Nr 25, poz. 193), od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Poznaniu - Ośrodek w Kaliszu (jako rewizyjnego) z dnia 28 lutego 1961 r., utrzymującego w mocy wyrok Sądu Powiatowego w Kaliszu z dnia 4 grudnia 1959 r.,zarzuca:wyrokom obu sądów:1. obrazę przepisu art. 9 cytowanego dekretu z dnia 29 października 1952 r. przez uniewinnienie oskarżonego Władysława G. wobec uznania, że brak szkodliwości społecznej w zarzucanym mu czynie, jakkolwiek w czynie tym zawarte były cechy przestępstwa i nie było podstaw do stwierdzenia braku szkodliwości społecznej w tym czynie;wyrokowi Sądu Powiatowego:2. obrazę przepisu art. 260 oraz 299 § 1 i 4 k.p.k. przez niewezwanie i nieprzesłuchanie świadków Ewy B., Antoniego K. i Józefa P., których zeznania miały istotne znaczenie dla ustalenia winy oskarżonego, oraz przez nieodczytanie wyjaśnień oskarżonego Władysława G. składanych w toku dochodzenia pomimo złożenia przez niego innych, sprzecznych z nimi wyjaśnień na rozprawie, a także przez nieodczytanie zeznań składanych w dochodzeniu przez świadków Klemensa B. oraz Antoniego M., pomimo że zeznania te w sposób bardziej szczegółowy niż zeznania ich na rozprawie oświetlały czyn oskarżonego, podkreślając wyraźnie jego winę.3. błędną ocenę okoliczności faktycznych przyjętych za podstawę wyroku, w wyniku czego Sąd uznał, że odpisy 10 asygnat dotyczących zakupu drzewa przez oskarżonego świadczą o tym, że oskarżony nie handlował drzewem, lecz odstąpił Klemensowi B. zbywające drzewo, podczas gdy w istocie materiały w sprawie świadczą o tym, że oskarżony zobowiązał się postawić stodołę Klemensowi B. wtedy, gdy rozpoczynał zakup drzewa.W konkluzji rewizja nadzwyczajna wnosi o uchylenie zaskarżonych wyroków oraz przekazanie sprawy Sądowi Powiatowemu w Kaliszu do ponownego rozpoznania w innym składzie sądowym.Uzasadnienie faktyczneSąd Najwyższy wyraził następujący pogląd prawny: Władysław G. był oskarżony o to, że w czasie od listopada 1956 r. do 23 kwietnia 1958 r. w I., działając w ciągłości czynu, wbrew przepisom o gospodarowaniu drewnem w Nadleśnictwie Państwowym w P., nabył do użytku własnego 20,67 m3 sosny tarcicznej i 3,20 m3 żerdzi sosnowych, które po przerobieniu na budulec sprzedał na stodoły, pobierając za nie od Klemensa B. 7.650 zł i od Antoniego M. 10.000 zł tj. o przestępstwo z art. 9 dekretu z dnia 19 października 1952 r. (Dz. U. Nr 44, poz. 301) w związku z rozporządzeniem Przewodniczącego PKPG z dnia 1 marca 1951 r. (Dz. U. Nr 25, poz. 187) i rozporządzeniem Ministra Leśnictwa z dnia 8 marca 1951 r. (Dz. U. Nr 25, poz. 193).Wyrokiem Sądu Powiatowego w Kaliszu z dnia 4 grudnia 1959 r. Władysław G. został uniewinniony od zarzutu aktu oskarżenia.Wyrok ten zaskarżył Prokurator Powiatowy w Kaliszu.Wyrokiem Sądu Wojewódzkiego w Poznaniu - Ośrodek w Kaliszu z dnia 28 lutego 1961 r. utrzymano zaskarżony wyrok w mocy.W obecnym stanie sprawy zarówno wyrok Sądu Powiatowego, jak i Sądu Wojewódzkiego powinny być uchylone z następujących powodów:Rozporządzenie Przewodniczącego PKPG z dnia 1 marca 1951 r. (Dz. U. Nr 25, poz. 187) określiło, jakiego rodzaju drewno jest reglamentowane, a rozporządzenie Ministra Leśnictwa z dnia 8 marca 1951 r. (Dz. U. Nr 25, poz. 193) - stanowiąc, że skup i obrót drewnem należy do "Pagedu" - nie zawierało żadnych postanowień dotyczących sprzedaży drewna otrzymanego legalnie z przydziału, z wyjątkiem § 7, który umożliwiał (pkt 2) uzależnienie wydania zezwolenia na sprzedaż od złożenia zobowiązania zużycia drewna na określony cel.Tak więc nawet w świetle wyżej wymienionego rozporządzenia nie w ich treści należy szukać zakazu dalszej sprzedaży drzewa otrzymanego na zezwolenie.Zakaz ten wynika z dekretu z dnia 29 października 1952 r. o gospodarowaniu artykułami obrotu towarowego i zaopatrzenia (Dz. U. Nr 44, poz. 301), a w szczególności z art. 1 i 5. Artykuł 5 pkt 2 cytowanego dekretu stanowi, że zezwolenie na zbyt lub odstąpienie artykułu reglamentowanego, otrzymanego przez nabycie na zasadzie uzyskanego zezwolenia nabycia, nie jest wymagane jedynie wtedy, kiedy zbycie lub odstąpienie następuje w wykonaniu lub na podstawie Szczególnych przepisów.Drzewo pozostaje również po wejściu w życie innych (poza wymienionymi na wstępie) rozporządzeń z 1951 r. artykułem reglamentowanym, albowiem tak właśnie wynika z wydanych na podstawie art. 3 dekretu z dnia 29 października 1952 r. zarządzeń Ministra Leśnictwa i Przemysłu Drzewnego z dnia 7 listopada 1956 r. (M.P. Nr 96, poz. 1060), z dnia 24 kwietnia 1957 r. (M.P. Nr 36, poz. 297), z dnia 15 grudnia 1959 r. (Dz. U. Nr 11, poz. 52) oraz z dnia 31 stycznia 1961 r. (M.P. Nr 15, poz. 80).W niniejszej sprawie drewno było towarem reglamentowanym na zasadzie zarządzeń z 1956 i 1957 r.Jeśli zresztą zarządzenie z dnia 7 listopada 1956 r. w § 5 zezwalało właścicielom lasów prywatnych (gdy uzyskali odpowiednie pozwolenie na wyrąb) uzyskane drewno zużyć na potrzeby własne lub sprzedać osobom trzecim, oznacza to, że zarządzenie wychodziło z założenia, iż dekret z 1952 r. (art. 5 pkt 2) zakazuje odprzedaży drewna nabytego za zezwoleniem nie od właściciela prywatnego, lecz np. od Państwa.Każda inna interpretacja byłaby sprzeczna z duchem dekretu i jego celem gospodarczym, polegającym między innymi na reglamentowaniu surowca, tzn. drewna, którego odczuwa się niedostatek.Niedopuszczalny ze względów gospodarczych i sprzeczny z sensem dekretu z 1952 r. byłby wniosek, że art. 9 dekretu nie ma zastosowania do wypadków zbywania drewna nabytego za zezwoleniem wyłudzonym pod pozorem potrzeb gospodarczych, w rzeczywistości nie istniejących. Powstać by mogła luka w ustawie, powodująca możność przeniknięcia drewna do obrotu prywatnego w celach spekulacyjnych, a więc ze szkodą dla gospodarki Państwa w tym zakresie.Sąd Powiatowy przyjął, że czyn oskarżonego polegający na sprzedaży drzewa w ilości wystarczającej na pobudowanie 2 stodół może nie być uznany za czyn społecznie szkodliwy, albowiem skoro oskarżony posiadał to drewno, to był uprawniony do jego zbycia osobom prywatnym, gdyż niewykorzystanie tego drewna we właściwy sposób naraziłoby interes Państwa na szwank.Uprawnionymi do obrotu drewna są wyłącznie jednostki państwowe. Odstępstwem od tej zasady może być obrót sąsiedzki między rolnikami, właścicielami lasu, polegający na użyczeniu niewielkich ilości drewna. To, że transakcje, które zawarł oskarżony, nie mieściły się w granicach obrotu sąsiedzkiego, jest niewątpliwe. Ponadto oskarżony nie posiadał ani nie posiada żadnego lasu.Sąd Wojewódzki wyraził pogląd, że oskarżonemu trudno przypisać "zły zamiar" lub "złą wiarę" i dlatego nie może on być skazany z art. 9 dekretu z dnia 29 października 1952 r.W związku z tym należy zauważyć, że ujęte w cudzysłowie pojęcia nie występują w prawie karnym, a przy przestępstwie z art. 9 dekretu z dnia 29 października 1952 r. decyduje jedynie wina umyślna.Oskarżony Władysław G., przesłuchiwany w dochodzeniu, podał, że drzewo, z którego pobudował stodołę Klemensowi B., nabył w Nadleśnictwie Państwowym w P., drzewo zaś, które użył do budowy stodoły dla Antoniego M., zakupił "na Zachodzie".Na rozprawie przed Sądem oskarżony Władysław G. wyjaśnił, że pracował przez trzy miesiące przy wyrębie drzewa na Ziemiach Zachodnich i stamtąd przywiózł drzewo, które otrzymał jako wynagrodzenie za pracę. Poza tym oskarżony przyznał, że część drzewa kupił w leśnictwie w P.Ze względu na nową wersję dotyczącą źródła pochodzenia drzewa Sąd powinien był odczytać wyjaśnienia oskarżonego złożone w dochodzeniu (art. 299 § 4 k.p.k.), jednakże nie uczynił tego i bez sprawdzenia wiarogodności tych wyjaśnień uznał je za jedynie prawidłowe.Sąd pominął całkowicie (art. 260 k.p.k.) niezbędność przeprowadzenia w tej sprawie dodatkowych dowodów z miejsca rzekomej pracy oskarżonego celem ustalenia, czy rzeczywiście pracował on przy wyrębie lasu i czy w związku z tą pracą otrzymał drzewo deputatowe, w jakiej ilości, jakiego gatunku i czy drzewo to wywiózł oraz dokąd.Na rozprawie sądowej zeznawali niezmiernie lakonicznie dwaj świadkowie: Klemens B. i Antoni M., którzy potwierdzili fakt nabycia od oskarżonego dla siebie jednej nowo wybudowanej stodoły.W dochodzeniu świadkowie ci zeznawali bardziej szczegółowo i zeznania ich zawierały więcej elementów, które przemawiały nie tylko za winą oskarżonego, ale i przedstawiały go jako nielegalnego handlarza drzewem oraz nielegalnego przedsiębiorcę budowlanego na większą skalę.I tak świadek B. zeznał, że oskarżony chwalił się wobec niego, iż postawił już kilka stodół, które sprzedał, wymieniając przy tym Antoniego M. oraz kogoś z powiatu tureckiego. W innym miejscu świadek ten podaje, że Władysław G. buduje stodoły nielegalnie, sprowadza drzewo i odprzedaje je różnym osobom. Tenże świadek opisuje, jak z kartką od Władysława G. udał się wozem konnym po odbiór 12 desek - łat do Antoniego K. we wisi C.-Z., gdzie Władysław G. drzewo przechowywał.Świadek Antoni M. zeznał, że widział, jak na stacji kolejowej w O. ludzie kupowali drzewo od Władysława G.Odczytanie zeznań tych świadków, złożonych w toku dochodzenia, przyczyniłoby się do właściwej oceny działalności oskarżonego (art. 260 i 299 § 1 k.p.k.).Pogląd Sądu Wojewódzkiego, że świadkowie ci nie zeznali odmiennie na rozprawie i nie złożyli zeznań takich jak w dochodzeniu, gdyż w tej kwestii nie byli pytani przez Sąd i prokuratora, jest nie do przyjęcia, albowiem obowiązkiem sądu - niezależnie od stanowiska stron w procesie - jest wykrycie prawdy obiektywnej i w celu wykrycia tej prawdy sąd powinien z urzędu konfrontować zeznania świadków i oskarżonego, złożone w dochodzeniu z ich zeznaniami na rozprawie, jeżeli świadkowie ci, jak to było w niniejszym wypadku, przedstawili na rozprawie niepełny obraz działalności oskarżonego, a sam oskarżony występował z nową koncepcją obrony.W aktach sprawy znajdują się protokoły zeznań niektórych świadków, których prokurator nie zgłosił w tym charakterze przy sporządzeniu aktu oskarżenia, lecz przewodniczący Sądu - zgodnie z art. 260 k.p.k. - powinien był to uchybienie naprawić.Do świadków tych należą:1) Ewa B., która podała, że oskarżony Władysław G. narzucał się jej mężowi ze sprzedażą stodoły, że do budowy tej stodoły nie użył drzewa olszowego, gdyż rzekomo sprzedał je na wyrób drewniaków, że słyszała od oskarżonego, iż ten pobudował kilka stodół na terenie powiatu kaliskiego i tureckiego;2) Antoni K., u którego oskarżony przechowywał około 2.000 sztuk żerdzi, a następnie inne osoby na zlecenie Władysława G. drzewo to odbierały;3) Józef P., który wydał oskarżonemu drzewo zakupione przez niego w Nadleśnictwie w P.Wezwanie na rozprawę i zbadanie tych świadków przyczyniłoby się do właściwej oceny czynu zarzuconego oskarżonemu.Sąd Powiatowy zaliczył między innymi w poczet dowodów szereg dokumentów. Są to odpisy 10 asygnat dotyczących zakupu przez oskarżonego Władysława G. drzewa w Nadleśnictwie P. w czasie od 13 listopada 1957 r. do 1 kwietnia 1958 r. Z asygnat tych wynika, że oskarżony systematycznie zakupywał w tym czasie większe i mniejsze ilości drzewa, którego ilość ogółem w znacznej mierze przekracza ilość potrzebną do budowy własnej stodoły.Na rozprawie oskarżony wyjaśnił, że stodołę dla Klemensa B. pobudował z drzewa, które mu zostało z drzewa zakupionego na budowę własnej stodoły.Jak wynika z treści umowy, oskarżony Władysław G. zobowiązał się postawić Klemensowi B. stodołę w listopadzie 1957 r., a więc w czasie, gdy dopiero rozpoczął zakupy drzewa w Nadleśnictwie.Właściwa więc ocena dokumentów mogłaby doprowadzić Sąd do przekonania, że wyjaśnienia oskarżonego, iż Klemens B. pobudował stodołę z drzewa, jakie mu pozostało po zbudowaniu własnej stodoły - nie odpowiadają prawdzie.W tym stanie rzeczy Sąd Najwyższy orzekł jak w sentencji.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 9art. 394art. 260art. 1art. 3art. 5 pkt 2art. 299 § 4 KPKart. 260 KPK§ 1§ 7§ 5§ 4

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 19.07.2026.