V K 773/64

WyrokIzba Cywilna1964-12-17

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy naruszenie zasad pierwszeństwa przejazdu, które doprowadziło do katastrofy w ruchu lądowym, powinno być kwalifikowane jako przestępstwo z art. 215 § 1 k.k. (wymuszenie pierwszeństwa przejazdu) czy art. 215 § 2 k.k. (nieumyślne spowodowanie katastrofy), a także czy obraza prawa materialnego przez sąd pierwszej instancji polegała na błędnym zastosowaniu art. 215 § 2 k.k. zamiast art. 236 § 2 k.k. w związku z ciężkimi uszkodzeniami ciała pokrzywdzonego?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że rewizja nadzwyczajna nie była zasadna w zakresie kwalifikacji prawnej czynu z art. 215 § 1 k.k., ponieważ materiał dowodowy nie wykazał, by oskarżony działał z zamiarem wymuszenia pierwszeństwa przejazdu lub godził się na skutki katastrofy. Wina oskarżonego została oceniona jako lekkomyślność lub niedbalstwo, mieszczące się w ramach art. 215 § 2 k.k. Sąd Najwyższy dopatrzył się jednak obrazy prawa materialnego w zastosowaniu przez Sąd I instancji art. 215 § 2 k.k. zamiast art. 236 § 2 k.k., ze względu na ciężkie uszkodzenia ciała pokrzywdzonego Jana M., jednakże z uwagi na okoliczności sprawy i zastosowanie amnestii, postępowanie karne zostało umorzone.
Stan faktyczny
Oskarżony Jan G. wyjechał samochodem z ulicy podporządkowanej na jezdnię z pierwszeństwem przejazdu, nie udzielając go jadącemu autobusowi, co doprowadziło do zderzenia i dalszych kolizji. W wyniku zdarzenia kierowca innego samochodu doznał obrażeń. Sąd Powiatowy skazał Jana G. z art. 215 § 2 k.k. za nieumyślne spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym. Sąd Najwyższy umorzył postępowanie na mocy dekretu o amnestii. Prokurator Generalny wniósł rewizję nadzwyczajną, zarzucając błędną kwalifikację prawną czynu i niewyjaśnienie wszystkich okoliczności sprawy.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy pozostawił rewizję nadzwyczajną Prokuratora Generalnego PRL bez uwzględnienia, tym samym utrzymując w mocy postanowienie o umorzeniu postępowania.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia J. Zembaty.Sędziowie: E. Binkiewicz, F. Szeliński (sprawozdawca).Prokurator Generalnej Prokuratury: I. Jakubiec.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie Jana G., oskarżonego z art. 215 § 2 k.k., po rozpoznaniu założonej przez Prokuratora Generalnego PRL rewizji nadzwyczajnej od postanowienia Sądu Wojewódzkiego w Katowicach z dnia 3 sierpnia 1964 r. i wyroku Sądu Powiatowego w Częstochowie z dnia 19 października 1963 r., na podstawie art. 394-396 k.p.k.rewizję nadzwyczajną pozostawił bez uwzględnienia (...).Jan G. został oskarżony o to, że "16 września 1961 r. w C. nieumyślnie naraził życie Zdzisława D. i Jana M. na bezpośrednie niebezpieczeństwo przez to, że wyjeżdżając samochodem z ulicy podporządkowanej na jezdnię z pierwszeństwem przejazdu, nie udzielił pierwszeństwa jadącemu tą jezdnią samochodem Zdzisławowi D., wskutek czego nastąpiło zderzenie samochodów", tj. o czyn z art. 242 § 3 k.k.Wyrokiem Sądu Powiatowego w Częstochowie z dnia 19 października 1963 r. Jan G. skazany został na zasadzie art. 215 § 2 k.k. na 10 miesięcy aresztu, z warunkowym zawieszeniem wykonania tej kary na okres 3 lat, za to, że "dnia 16 września 1961 r. w C. nieumyślnie spowodował katastrofę w komunikacji lądowej przez to, że nie dając pierwszeństwa przejazdu jadącemu ulicą główną autobusowi wyjechał samochodem osobowym z ulicy podrzędnej i uderzył w bok autobusu jadącego ulicą główną, który z kolei dla uniknięcia zderzenia zjechał na lewą stronę, zderzając się z samochodem osobowym marki "Warszawa" oraz powodując jego zmiażdżenie i ciężkie uszkodzenie ciała kierowcy tegoż samochodu Jana M.Od wyroku tego założył rewizję obrońca oskarżonego.Postanowieniem z dnia 3 sierpnia 1964 r. Sąd Najwyższy umorzył na zasadzie art. 5 ust. 1 dekretu z dnia 20 lipca 1964 r. o amnestii postępowanie karne przeciwko oskarżonemu.Od powyższych orzeczeń wniósł rewizję nadzwyczajną Prokurator Generalny PRL, zarzucając obrazę przepisów prawa materialnego polegającą: co do wyroku Sądu I instancji - na tym, że oskarżonego Jana G. skazano z art. 215 § 2 k.k., mimo że czynem swoim wyczerpał on w rzeczywistości znamiona przestępstwa z art. 215 § 1 k.k., a co do postanowienia sądu rewizyjnego - na tym, że błędnie zastosowano względem oskarżonego przepisy dekretu z dnia 20 lipca 1964 r. Ponadto rewizja nadzwyczajna zarzuca wyrokowi Sądu Powiatowego obrazę przepisów art. 8 i 260 k.p.k. polegającą na tym, że Sąd I instancji wbrew obowiązkowi dążenia do wykrycia prawdy obiektywnej nie wyjaśnił okoliczności, jakiego rodzaju uszkodzenia ciała doznał pokrzywdzony Jan M., mimo że wyjaśnienie tej okoliczności miało znaczenie dla wyrokowania.Podnosząc te zarzuty, Prokurator Generalny PRL wniósł na zasadzie art. 383 pkt 2 i 3 oraz art. 388 § 1 zdanie drugie k.p.k. o uchylenie zaskarżonych orzeczeń sądów obydwu instancji i o przekazanie sprawy Sądowi Powiatowemu w Częstochowie do ponownego rozpoznania w innym składzie.Uzasadnienie faktyczneSąd Najwyższy wyraził następujący pogląd:Rewizja nadzwyczajna nie jest zasadna.Dopatruje się ona obrazy przepisów prawa materialnego w wyroku Sądu I instancji w tym, że oskarżony Jan G. skazany został z art. 215 § 2 k.k., mimo że czynem swoim wyczerpał znamiona przestępstwa z art. 215 § 1 k.k. Rewizja nadzwyczajna opiera swe argumenty na fakcie błyskawicznego wjechania przez oskarżonego wozem marki "Opel" z podporządkowanej ulicy na główną arterię komunikacyjną. Wymuszając w ten sposób pierwszeństwo przejazdu, oskarżony doprowadził do podwójnej awarii, a mianowicie "Opla" z autobusem "Sanem" oraz tego ostatniego z taksówką "Warszawa". Rewizja wywodzi, że oskarżony Jan G. przewidywał możliwość sprowadzenia katastrofy w komunikacji lądowej i na to się godził.Powyższe argumenty można podzielić jedynie w tym zakresie, że oskarżony faktycznie naruszył zasadę pierwszeństwa przejazdu oraz że przewidywał bądź mógł i powinien był przewidzieć, że takie naruszenie zasad bezpieczeństwa ruchu na ruchliwej arterii drogowej może spowodować katastrofę w komunikacji lądowej.Natomiast materiał dowodowy ujawniony w toku przewodu sądowego nie daje podstawy do ustalenia, by oskarżony wjechał "Oplem" błyskawicznie na zbieg ulic oraz by godził się na powstanie niebezpieczeństwa katastrofy.Spośród przesłuchanych naocznych świadków zajścia jedynie świadek Z. ocenił szybkość "Opla" - przy wjeździe na zbieg ulic - jako dużą. Natomiast inni świadkowie stwierdzają, że "Opel" oskarżonego nie jechał prędko, jechał nawet "wolno" bądź bardzo wolno. Zeznania świadków Zdzisława D., kierowcy autobusu "San", Wiesławy S., konduktorki, i Krystyny W., obecnej żony oskarżonego, należało oceniać krytycznie ze względu na ich osobiste zaangażowanie w sprawie.Wprawdzie świadek Czesław S. wspomina o błyskawiczności, jednakże nie w tym kontekście, by oskarżony w ten sposób "wjechał" na zbieg ulic, lecz w tym, że po pierwszym zderzeniu "Opla" z "Sanem" doszło błyskawicznie do następnego zderzenia pomiędzy potrąconym "Sanem" a nadjeżdżającą taksówką "Warszawa".Biegli Z. i C., opierając się na śladach hamowania "Opla", uzgodnili jego szybkość na ok. 20 km/godz. (opinia dra C.).Z powyższego wynika, że oskarżony Jan G., wjeżdżając na zbieg ulic, nie prowadził swego pojazdu w sposób brawurowy, ryzykancki i nieodpowiedzialny, tak charakterystyczny dla chuliganów drogowych starających się wymusić pierwszeństwo przejazdu. Stąd też obrona oskarżonego, że przypuszczał, iż zdąży "Oplem" minąć zbieg ulic jeszcze przed wjazdem autobusu "San" na ten zbieg, nabiera cech prawdopodobieństwa.Dlatego też trudno podzielić stanowisko rewizji nadzwyczajnej, żeby pobudką działania oskarżonego było "wymuszenie pierwszeństwa przejazdu". Ani biegli Ż. i M., ani biegły dr C., ani wreszcie biegły mgr Z., którego ekspertyzę ujawnił Sąd Najwyższy w trybie art. 389 § 3 k.p.k., nie określali działania i zachowania się oskarżonego Jana G. jako "wymuszenie pierwszeństwa przejazdu", lecz jako naruszenie przepisów drogowych traktujących o pierwszeństwie przejazdu dla autobusu "San".Nie każde zachowanie się kierowców uchybiających zasadom pierwszeństwa przejazdu stanowi wymuszenie tego przejazdu, jakkolwiek zewnętrzne zachowanie się ich będzie się zawsze przedstawiać jako nierespektowanie znaków ostrzegawczych, jeżeli znaki takie były ustawiane.Przypisanie kierowcy pojazdu mechanicznego wymuszenia przez niego pierwszeństwa przejazdu zakłada przypisanie mu winy z art. 14 § 1 k.k., gdyż nie liczy się on z nikim i niczym, byleby tylko sparaliżować wolę tego, któremu to pierwszeństwo przysługuje.Nie można jednak stawiać znaku równania między takim kierowcą a kierowcą, który tylko z braku wyczucia sytuacyjnego, powierzchownej obserwacji skrzyżowań dróg, mylnego i niedokładnego obliczenia czasu lub braku odpowiedniego doświadczenia bezpodstawnie przypuszcza, że zdąży jeszcze w porę przejechać skrzyżowanie lub zbieg dróg przed tym kierowcą, któremu to pierwszeństwo przysługuje.Obaj ci kierowcy będą odpowiadać za skutek, tj. za sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy w komunikacji lądowej, ale o ile u pierwszego z nich, który wymusza pierwszeństwo przejazdu, wina jego będzie się wyłącznie kształtować w ramach art. 14 § 1 k.k., o tyle u drugiego z nich może się ona przedstawiać - w zależności od konkretnych i obiektywnych warunków danego wypadku - jako lekkomyślność lub niedbalstwo (art. 14 § 2 k.k.).Oskarżony Jan G. mimo znaku ostrzegawczego przed zbiegiem ulic nie zachował należytej ostrożności i ufny w prawidłowość swych spostrzeżeń i obliczeń, lekkomyślnie podjął się ryzyka przejazdu przed nadjeżdżającym z jego lewej strony z oddali autobusem "San", co w konsekwencji doprowadziło z winy oskarżonego do podwójnej katastrofy.Rodzaj jego winy określił Sąd I instancji bezbłędnie jako nieumyślną, gdyż trudno na tle konkretnych przesłanek sprawy przyjąć, że wymuszał on pierwszeństwo przejazdu oraz godził się psychicznie na sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy i jej skutki. Dysproporcja masy obu pojazdów mechanicznych biorących udział w pierwszym zderzeniu (autobus "San" wagi około 5 ton i "Opel" wagi 755 kg), opinia biegłego oraz szybkość obu pojazdów ("San" ponad 50 km/godz., a "Opel" około 20 km/godz.) nie pozwalały wątpić, że w razie awarii bardziej może być poszkodowana maszyna lżejsza o mniejszej szybkości oraz że jej pasażerom grozi większe niebezpieczeństwo. Dlatego też nie można podzielić wywodów rewizji nadzwyczajnej o wymuszaniu pierwszeństwa przejazdu i godzeniu się oskarżonego Jana G. na możliwość sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy. O jego odczuwaniu psychicznym świadczą jego manewry "Oplem" bezpośrednio przed zderzeniem, zmierzające do osłabienia tego zderzenia. Trudno też przyjąć, by oskarżony Jan G., człowiek młody, o perspektywach naukowych, jadący do miasta "Oplem", w stanie trzeźwym z narzeczoną (obecną swą żoną), naruszając przepisy drogowe o pierwszeństwie przejazdu, godził się na sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy, a tym samym na możliwość własnej śmierci lub kalectwa lub na podobne skutki względem swej narzeczonej lub innych osób tudzież na rozbicie samochodów. Dlatego też Sąd Najwyższy nie dopatrzył się w postępowaniu oskarżonego zamiaru wynikowego uzasadniającego przyjęcie surowszej kwalifikacji prawnej jego czynu z art. 215 § 1 k.k., skoro wina jego kształtowała się w postaci tylko przewidywań skutków przestępnych, na które się nie godził, lecz bezpodstawnie przypuszczał, że ich uniknie.Natomiast słusznie wywodzi rewizja nadzwyczajna, że Sąd I instancji, obraził przepis art. 215 § 2 k.k. Obraza ta powstała nie dlatego, żeby rodzaj winy oskarżonego był cięższy, lecz dlatego, że Sąd I instancji, dysponując w toku przewodu sądowego dokumentem stwierdzającym ciężkie uszkodzenie ciała u kierowcy "Warszawy" Jana M., powinien był na podstawie art. 36 k.k. przypisać oskarżonemu winę z art. 236 § 2 k.k., jako przewidującego surowszą karę.Tej kwalifikacji prawnej nie może obecnie podważyć dołączony do rewizji nadzwyczajnej protokół oględzin lekarskich kierowcy Jana M. z daty 7 września 1964 r. (dokument ujawniony w trybie art. 389 § 3 k.p.k.), stwierdzający u niego trwałe kalectwo w związku ze złamaniem rzepki stawu kolanowego w czasie katastrofy samochodowej w dniu 16 września 1961 r. Dokument ten, wystawiony w trzy lata po wypadku, stwierdzający związek kalectwa z ową katastrofą samochodową jedynie na podstawie ustnych wypowiedzi badanego Jana M., nie stwierdza jednak w sposób niewątpliwy tego związku przyczynowego, zwłaszcza że Jan M. jako poszkodowany, słuchany wielokrotnie przez Sąd I instancji (ostatnio: vide protokół z dnia 28 września 1963 r.), nie wspominał ani słowem o swym kalectwie. Ponadto z akt sprawy nie wynika, by Jan M., wypisany w dniu 26 września 1961 r. z Miejskiego Szpitala w Częstochowie w stanie dobrym, wypełnił zalecenia lekarskie ponownego badania kontrolnego w terminie 3-tygodniowym, licząc od daty wypisania ze szpitala.Zresztą gdyby nawet przyjąć w świetle obecnie ujawnionego stwierdzenia lekarskiego, że wina oskarżonego Jana G. powinna się kształtować w ramach art. 235 § 2 k.k., to ze względu na konkretne i obiektywne warunki, wśród jakich oskarżony działał, oraz ze względu na jego nieskazitelną sylwetkę jako młodego naukowca (dokument ujawniony w trybie art. 389 § 3 k.p.k.) w Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, należałoby i tak postępowanie karne umorzyć na mocy art. 5 pkt 1 dekretu z dnia 20 lipca 1964 r. o amnestii (Dz. U. Nr 27, poz. 174). Niesłusznie zarzuca rewizja nadzwyczajna błędność postanowienia sądu rewizyjnego w kwestii stosowania względem oskarżonego przepisów dekretu o amnestii z 1964 r., skoro wyrok Sądu I instancji zaskarżył tylko oskarżony Jan G., a kara pozbawienia wolności, wymierzona oskarżonemu choćby w najwyższym ustawowym wymiarze z art. 215 § 2 lub art. 236 § 2 k.k., dawała podstawę do umorzenia postępowania karnego w trybie art. 5 cytowanego dekretu.Zresztą przyjmując nawet wbrew powyższym ustaleniom winę oskarżonego z art. 215 § 1 k.k., również i w tym wypadku należałoby postępowanie karne względem oskarżonego Jana G. umorzyć (art. 5 cytowanego dekretu), wobec bowiem jego zupełnej trzeźwości i niewielkiego doświadczenia kierowcy-amatora, posiadającego prawo jazdy zaledwie od 3 lat, w zestawieniu z jego sylwetką, o której wyżej wspomniano, trzeba by było uznać karę jednego roku pozbawienia wolności za dostateczną represję. Z tych powodów orzeczono jak w sentencji wyroku.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 215 § 2 KKart. 394art. 242 § 3 KKart. 5 ust. 1art. 215 § 1 KKart. 8art. 383 pkt 2art. 388 § 1art. 389 § 3 KPKart. 14 § 1 KKart. 14 § 2 KKart. 36 KK

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 16.07.2026.