II KR 177/74

WyrokIzba Karna1974-11-25

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy Sąd Najwyższy powinien podwyższyć karę pozbawienia wolności orzeczoną za zagarnięcie mienia społecznego, biorąc pod uwagę systematyczność przestępstwa, jego długotrwałość oraz wysokie sumy zagarniętego mienia, a także czy kierownik działu socjalnego ponosi odpowiedzialność karną za niedopełnienie obowiązków nadzorczych, gdy jego kontrola nie mogłaby skutecznie zapobiec nadużyciom popełnianym przez podwładnego?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że kara 7 lat pozbawienia wolności za zagarnięcie mienia społecznego w kwocie ponad 413.000 zł była rażąco łagodna, biorąc pod uwagę art. 201 w zw. z art. 200 § 1 k.k. oraz art. 266 § 4 k.k., a także systematyczność i długotrwałość przestępstwa. W związku z tym podwyższono karę do 10 lat pozbawienia wolności. Jednocześnie Sąd Najwyższy utrzymał w mocy wyrok uniewinniający kierownika działu socjalnego, uznając, że mimo formalnego obowiązku nadzoru, jego bieżąca lub wyrywkowa kontrola nie mogłaby skutecznie zapobiec nadużyciom popełnianym przez referentkę gospodarki węglowej, zwłaszcza że dokumenty nie nosiły śladów fałszerstwa, a kontrola następna (rewizyjna) przez lata nie wykryła istotnych uchybień.
Stan faktyczny
Wiesława Z. została uznana za winną zagarnięcia ponad 413.000 zł mienia społecznego Huty M. poprzez wystawianie fikcyjnych asygnat węglowych i zawyżanie należnego deputatu. Mieczysław M., kierownik działu socjalnego, został uniewinniony od zarzutu niedopełnienia obowiązku nadzorowania pracy Z., co umożliwiło jej zagarnięcie mienia. Prokurator wniósł rewizję domagając się surowszej kary dla Z. i uchylenia wyroku wobec M., podczas gdy obrońca Z. wnosił o złagodzenie kary. Sąd Najwyższy podwyższył karę dla Z. i utrzymał wyrok wobec M.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy zmienił zaskarżony wyrok w stosunku do Wiesławy Z. w ten sposób, że podwyższył wymierzoną jej karę pozbawienia wolności do 10 lat, a w pozostałej części utrzymał wyrok w mocy.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: Sędzia SN W. Sutkowski.Sędziowie SN: J. Bratoszewski (spr.), Z. Ziemba.Protokolant: M. Brzezińska.Prokurator Prok. Gen.: J. Pozorskiego.SentencjaSąd Najwyższy w Warszawie Izba Karna na rozprawie po rozpoznaniu w dniu 25 listopada 1974 r. sprawy Wiesławy Z. oskarżonej z art. 201 w zw - z art. 200 § 1 i 266 § 4 k.k. oraz Mieczysława M. oskarżonego z art. 246 § l k.k. z powodu rewizji założonej przez prokuratora i oskarżoną Z. od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Katowicach z dnia 20 czerwca 1973 r. sygn. IV K 60/73:I)zmienia zaskarżony wyrok w stosunku do Wiesławy Z. w ten sposób, że podwyższa wymierzoną jej karę pozbawienia wolności do 10 (dziesięciu) lat;II)utrzymuje tenże wyrok w stosunku do osk. Mieczysława M. w mocy, obciążając kosztami postępowania w tym zakresie Skarb Państwa;III)zwalnia oskarżoną Z. od obowiązku poniesienia kosztów sądowych za drugą instancję.Uzasadnienie faktyczneSąd Wojewódzki w Katowicach wyrokiem z dnia 28 czerwca 1973 r., uznał oskarżoną Wiesławę Z. za winną tego, że w okresie od stycznia 1968 r. do stycznia 1972 r. w G., pełniąc obowiązki referentki gospodarki węglem deputatowym Huty M. odpowiedzialnej w związku z pełnioną funkcją za nadzór i ochronę mienia społecznego, działając przestępstwem ciągłym zagarnęła kwotę 413.964 zł, w ten sposób, że wystawiała fikcyjne asygnaty węglowe na nazwisko pracowników nieuprawnionych do korzystania z deputatu węglowego, zawyżała wysokość należnego deputatu osobom uprawnionym do pobierania węgla, a nadto na kopiach podrabiała podpisy pracowników na nazwiska których asygnaty były wystawione, a następnie tak podbrobione asygnaty sprzedawała różnym osobom czym działała na szkodę Huty, co stanowi przestępstwo z art. 201 w zw. z art. 200 § 1 k.k. i 266 § 4 i za to - na podstawie art. 201 w zw. z art. 10 § 2 oraz 36 § 3, 40 § 1 i 46 § 1 k.k. - skazał ją na 7 lat pozbawienia wolności i 20.000 zł grzywny, orzekając nadto pozbawienie praw publicznych na okres trzech lat i częściową konfiskatę jej mienia w postaci telewizora.Tymże wyrokiem Sąd Wojewódzki uniewinnił oskarżonego Mieczysława M. oskarżonego o te że w okresie od kwietnia 1968 r. do września 1971 r. w G., jako kierownik działu socjalnego Huty M. nie dopełnił ciążącego na nim obowiązku nadzorowania i kontrolowania pracy Wiesławy Z., referenta gospodarki węglem, a w szczególności przez to, że nie konfrontował wystawianych przez nią asygnat węglowych z zapisami dokonanymi w kartotekach indywidualnych poszczególnych pracowników, a nadto nie sprawdzał czy kartoteki te dotyczą pracowników faktycznie zatrudnionych i uprawnionych do pobierania deputatu węglowego, czym umożliwił Wiesławie Z. zagarnięcia kwoty 413.964 zł. na szkodę tejże Huty, to jest o czyn z art. 246 § 1 k.k.Od tego wyroku wniósł rewizję prokurator co do obojga oskarżonych oraz obrońca oskarżonej Z.Rewizja prokuratora zarzuca rażącą łagodność, kary wymierzonej oskarżonej Z., zaś w stosunku do osk. M. o błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, polegający na niesłusznym uznaniu, że nie popełnił on zarzucanego mu czynu, jakkolwiek z dowodów ujawnionych na rozprawie wynika jednoznacznie, że dopuścił się on przestępstwa opisanego w pkt II aktu oskarżenia.W konkluzji rewizja prokuratora wnosi o:1)uchylenie wyroku w części dotyczącej oskarżonego Mieczysława M. i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Wojewódzkiemu w Katowicach,2)zmianę zaskarżonego wyroku w stosunku do oskarżonej Wiesławy Z. przez wymierzenie jej za popełnione przez nią przestępstwo znacznie surowszej kary pozbawienia wolności i grzywny w odpowiednio wyższej kwocie.Rewizja obrońcy oskarżonej Z. zarzuca rażącą surowość kary wymierzonej oskarżonej, domagając się jej złagodzenia.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:1) Kary wymierzonej osk. Z. nie tylko nie można uznać za zbyt surową, ale wręcz odwrotnie uznać ją należy za rażąco łagodną.Przepis art. 201 k.k. przewiduje za zagarnięcie mienia społecznego powyżej 100.000 zł. karę od 5 lat pozbawienia wolności, a nawet karę 25 lat pozbawienia wolności i to nawet wtedy, gdy zostało ono dokonane przez osobę nie mającą szczególnego obowiązku ochrony tego mienia.Oskarżona dopuściła się zagarnięcie mienia społecznego w warunkach art. 200 § 1 k.k., to jest będąc z tytułu pełnionej funkcji osobą szczególnie odpowiedzialną za ochronę mienia społecznego. Ponadto, fałszując szereg dokumentów, działaniem swoim wyczerpała także znamiona przestępstwa określonego w art. 266 § 4 k.k. Okoliczności powyższe mają wpływ nie tylko na sam fakt przyjęcia kumulatywnej kwalifikacji prawnej jej czynu zgodnie z art. 10 § 2 k.k., ale w stosunku do zwykłego zagarnięcia mienia społecznego stanowią one dodatkowe okoliczności obciążające.Niezależnie do tego okolicznością najbardziej obciążającą oskarżoną jest to, że przestępstwa dopuszczała się systematycznie na przestrzeni 5 lat, przy czym analiza sum zagarniętych przez nią od 1968 r., do 1971 r., wykazuje, że sumy te sukcesywnie wzrastały. I tak o ile w 1968 r. oskarżona zagarnęła 49.750 zł., a w 1969 r. 68,300 zł., to w 1970 r. i w 1971 sumy zagarnięte przez nią wynosiły powyżej 140 tysięcy złotych w ciągu każdego roku. Przestępczej działalność oskarżona nie zaprzestała po przeprowadzonej we wrześniu 1971 r., kontroli przez rewidentów, która ujawniła nadużycia w jej pracy.Świadczy to o dużym rozzuchwaleniu się oskarżonej i kierowaniu się w przestępczej działalności wyłącznie poczuciem bezkarności i pewności siebie. Gdyby bowiem uznać, że uzyskiwane w przestępczy sposób korzyści rozkładały się przez cały rok równomiernie, to oznaczałoby to, że oskarżona w latach 1970 i 1971 zagarniała przeciętnie ponad 12 tysięcy złotych miesięcznie.Już sama wysokość tych sum wskazuje, że systematyczne zagarnianie pieniędzy nie mogło być podyktowane jakimiś trudnościami materialnymi, lecz chęcią życia "ponad stan", zwłaszcza że oskarżona pracowała przecież zarobkowo, a na utrzymaniu miała tylko dorastającego syna. Jej twierdzenie, że pomagała finansowo schorowanym rodzicom - jest gołosłowne, a gdyby nawet rzeczywiście potrzeba taka istniała, to - jak słusznie podnosi rewizja prokuratora - oskarżona była z zawodu maszynistką i mogłaby uzyskać dodatkowe zarobki w sposób legalny np. podejmując prace zlecone.Okoliczności powyższych Sąd Wojewódzki albo w ogóle nie rozważył albo też nie docenił ich znaczenia, w konsekwencji czego wymierzył oskarżonej karę zbliżoną do minimum ustawowego zagrożenia, która w tych warunkach przedstawiała się jako rażąco łagodna.Uwzględniając je w należytym stopniu, a także i to, że łączna suma zagarnięta przez oskarżoną znacznie wykracza ponad 100 tysięcy złotych, od której przekroczenia uzależnione jest zastosowanie kwalifikacji prawnej z art. 201 k.k., a z drugiej strony mając na względzie szczere przyznanie się do winy i okazaną skruchę, Sąd Najwyższy uznał, że konieczne jest podwyższenie wymierzonej oskarżonej kary pozbawienia wolności do 10 lat, stanowiącej średnią ustawowego zagrożenia i odpowiadającą stopniowi społecznego niebezpieczeństwa jej czynu.Z uwagi na powyższe stanowisko, Sąd Najwyższy uznał tym samym rewizję oskarżonej za oczywiście bezzasadną,2) Rewizja prokuratora w stosunku do osk. M. nie jest zasadna.Nie można zgodzić się z zarzutem, by stanowisko Sądu Wojewódzkiego co do braku winy po stronie osk. M. było wynikiem błędu w ustaleniach faktycznych.Wprawdzie rewizja słusznie zauważa, że z zeznań niektórych świadków jak np. głównego księgowego Z. czy zastępcy dyrektora do spraw administracyjnych - J.W., a częściowo i z opinii biegłego P. wynika, że oskarżony miał prawo i obowiązek kontrolować pracę osk. Z., co stwarzało "duże prawdopodobieństwo" ujawnienia jej nadużyć, ale z dowodów tych wyciąga zbyt daleko idące wnioski.Przede wszystkim nie można przeoczyć tego, że świadek Z. jako główny księgowy, któremu podlegali rewidenci, jest w jakimś stopniu osobą zainteresowaną w przerzuceniu obowiązku kontroli na oskarżonego a nie na aparat bezpośrednio mu podległy. Wprawdzie trafna jest uwaga zawarta w rewizji prokuratora, że trzeba odróżnić kontrolę bieżącą od kontroli następnej sprawowanej przez rewidentów, jednakże rozróżnienie to miałoby większe znaczenie wówczas, gdyby chodziło o kontrolę jakichś prac zanikowych, nie znajdujących odbicia w dokumentach. Skoro jednak podstawowym sposobem zagarnięcia mienia przez osk. Z. było fałszowanie asygnat, te zaś mogły być i były kontrolowane szczegółowo właśnie przez rewidentów, którzy przez szereg lat - mimo wielotygodniowych niekiedy kontroli - żadnych istotnych uchybień czy nadużyć w pracy tej oskarżonej nie stwierdzili, to już z tego widać, że wyrywkowa, bieżąca kontrola ze strony osk. M. tym bardziej nie mogłaby być skuteczna.Zważyć przy tym należy, że osk. M. był wprawdzie formalnie bezpośrednim zwierzchnikiem osk. Z., ale jej stanowisko pracy było samodzielne, o czym m.in. świadczy to, że oskarżonemu M. rewidenci nie przedstawiali nawet protokołów kontroli.Zresztą na temat możliwości zapobieżenia nadużyciom przez osk. M. drogą kontroli pracy osk. Z. wypowiedziała się ona sama w następujący sposób: "Kierownik M. oficjalnie nie kontrolował mojej pracy, zresztą gdyby to robił, musiałby po prostu wykonywać moje obowiązki, tzn. być referentem". Wiąże się to z wpisywaniem przez osk. Z. do asygnat tzw. "martwych dusz" czyli nazwisk osób już nie zatrudnionych w zakładzie, a tego fałszerstwa, ze względu na wielkość załogi "Huty M.", oskarżony M. nie był przecież w stanie wykryć.Potwierdza to w swych zeznaniach nawet św. Z. stwierdzając: "Wyrywkowa kontrola nie dałaby żadnych efektów" i dalej ... "gdybyśmy przeprowadzili kompleksową kontrolę, przypuszczam, że moglibyśmy coś znaleźć".Analogiczne zeznania złożyli świadkowie M.W., i Zofia R. Pierwsza z nich, będąca rewidentem m.in. stwierdziła: "Oskarżony M., przeprowadzając kontrolę referatu węglowego nie był w stanie zorientować się czy oskarżona Z. spowodowała nadużycia" i dalej: "Gdyby oskarżony M. kontrolował wyrywkowo dokumentację z działalności oskarżonej, to nie miał żadnych możliwości ujawnienia nadużyć oskarżonej Z.". Świadek M. również zeznała, że osk. M. nie miał możliwości skontrolowania działalności osk. Z. Zacytowane wyżej zeznania świadków wyraźnie wskazują, że dopatrywanie się przez rewizję prokuratora braku należytej kontroli po stronie osk. M. oparte jest tylko na fakcie, że był on kierownikiem działu socjalnego i że ogólny obowiązek kontroli z tego tytułu na nim właśnie spoczywał, rewizja pomija natomiast faktyczne możliwości sprawowania takiej kontroli i jej wpływu na wykrycie, lub zapobieżenie nadużyciom osk. Z.Wniosek taki nasuwa się zresztą także na podstawie analizy opinii biegłego P. Z jednej strony akcentuje on bowiem, że osk. M. miał obowiązek takiej kontroli i że gdyby ją, choć by wyrywkowo wykonywał, to istniałoby przynajmniej prawdopodobieństwo ujawnienia nadużyć osk. Z., ale z drugiej strony przyznaje on, że osk. M. "nie był w stanie nic robić" i że "kontrola wyrywkowa mogła nic nie ujawnić".Ponadto tenże biegły stwierdził m.in. "Administracja Huty nie działała sprawnie i do zagadnienia kontroli i nadzoru nie przywiązywała należytej wagi, pozostawiając całość związanych z tym czynności głównemu księgowemu i komórce rewizyjnej".Skoro się nadto uwzględni, że - poza wyraźnie uregulowanymi sytuacjami jak np. rewizja kasy, albo też równoczesne funkcjonowanie kontrolerów obok pracowników operatywnych w takich instytucjach jak poczta czy kolej - w pozostałych wypadkach nie ma na ogół ani zwyczajów ani też często możliwości bieżącego, czy nawet wyrywkowego kontrolowania takich czynności spełnianych przez specjalnie do tego powołanego pracownika jak masowe sporządzanie dokumentów a zwłaszcza gdy nie noszą one śladów przeróbek czy innych tego typu łatwo zauważalnych przejawów fałszu ("materialnego"), lecz merytoryczną kontrolę tych czynności pozostawia się na ogół właśnie kontroli "następnej", to jest np. rewidentom, Sąd Najwyższy uznał, że w konkretnej sytuacji brak jest podstaw do zakwestionowania stanowiska Sądu Wojewódzkiego w zakresie uniewinnienia osk. M.Nie można przy tym przeoczyć, że nie każde, formalne tylko, przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków służbowych pociąga za sobą odpowiedzialność karną z art. 246 k.k., gdyż dla bytu tego przestępstwa konieczne jest także działanie przez sprawcę na szkodę interesu społecznego lub jednostki.Domniemanie, że każde formalne przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków służbowych stanowi samo przez się działanie na szkodę interesu publicznego i to zarówno pod względem podmiotowym jak i przedmiotowym, nie dałoby się pogodzić z materialną definicją przestępstwa (art. 1 k.k.) i pomijałoby oczywisty fakt, że oprócz odpowiedzialności karnej istnieje także odpowiedzialność służbowa czy dyscyplinarna.Z tych wszystkich powodów Sąd Najwyższy utrzymał zaskarżony wyrok w stosunku do osk. M. w mocy.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 201art. 200 § 1art. 246art. 200 § 1 KKart. 10 § 2art. 246 § 1 KKart. 201 KKart. 266 § 4 KKart. 10 § 2 KKart. 246 KKart. 1 KK§ 1

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 20.07.2026.