II KR 66/68
WyrokIzba Karna1968-06-19
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy tożsamość czynów przypisanych oskarżonym w różnych postępowaniach, polegających na zagarnięciu mięsa i smalcu w zorganizowanej grupie przestępczej, uzasadnia zastosowanie instytucji res iudicata i umorzenie postępowania w kolejnej sprawie?Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że tożsamość czynów przypisanych oskarżonym w różnych postępowaniach, polegających na zagarnięciu mięsa i smalcu w zorganizowanej grupie przestępczej, uzasadnia zastosowanie instytucji res iudicata. Sąd podkreślił, że przestępstwo ciągłe jest instytucją prawa karnego materialnego, a podział jednego przestępstwa ciągłego na odrębne sprawy ze względów procesowych jest niedopuszczalny. W przypadku, gdy prokuratura podzieliła działalność przestępczą na odrębne sprawy, powinna była objąć poszczególnymi aktami oskarżenia odrębne przestępstwa, a nie dzielić jedno przestępstwo ciągłe na dwa.Stan faktyczny
Sąd Najwyższy rozpoznał rewizje od wyroku Sądu Wojewódzkiego we Wrocławiu, który skazał grupę osób za przestępstwa polegające na zagarnięciu mięsa i smalcu w zorganizowanej grupie przestępczej. W części przypadków Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok i umorzył postępowanie karne, uznając zarzut res iudicata. Dotyczyło to oskarżonych, którzy zostali już prawomocnie skazani za podobne przestępstwa w innych postępowaniach, a Sąd Najwyższy uznał, że czyny te stanowiły jedno przestępstwo ciągłe. W pozostałych przypadkach Sąd Najwyższy utrzymał wyrok w mocy, oddalając rewizje oskarżonych.Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok w stosunku do części oskarżonych i umorzył postępowanie karne z powodu zastosowania instytucji res iudicata, a w pozostałej części utrzymał wyrok w mocy.Pełny tekst orzeczenia
Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia Z. Kubec (sprawozdawca).Sędziowie: K. Wagner, W. Dąbrowski.Prokurator Prokuratury Generalnej: J. NorekSentencjaSąd Najwyższy w sprawie: 1) Mariana S., 2) Izraela S., 3) Władysława K., 4) Michała S., 5) Tadeusza C., 6) Bronisława D. i 7) Leszka F., oskarżonych z art. 2 § 2 lit. a) ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. (Dz. U. Nr 36, poz. 228) w związku z art. 1 § 1 lit. a) i b) ustawy z dnia 21 stycznia 1958 r. (Dz. U. Nr 4, poz. 11), 8) Jerzego M., oskarżonego z art. 4 § 1 ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r., 9) Henryka W., oskarżonego z art. 2 § 2 lit. a) ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r., 10) Henryka R., 11) Eugeniusza N. i 12) Władysława W., oskarżonych z art. 2 § 2 lit. a) ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. w związku z art. 1 § 1 lit. a) i b) ustawy z dnia 21 stycznia 1958 r., 13) Stanisława A., oskarżonego z art. 4 § 1 ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. oraz 14) Stanisława Ł., oskarżonego z art. 290 § 1 k.k., po rozpoznaniu rewizji założonych przez prokuratora co do oskarżonego Władysława W. oraz przez wszystkich pozostałych oskarżonych od wyroku Sądu Wojewódzkiego we Wrocławiu z dnia 4 czerwca 1967 r., na podstawie art. 375, 383 pkt 2 i 3, 384 pkt 2 k.p.k.1. uchylił zaskarżony wyrok w stosunku do oskarżonych Izraela S., Władysława K., Michała S. i Henryka W. w całości i postępowanie karne w tej części na podstawie art. 378 § 1 lit. c) w związku z art. 3 lit. c) k.p.k. umorzył (...);2. uchylił tenże wyrok w stosunku do oskarżonego Tadeusza C. w orzeczeniu o karze łącznej, w części skazującej za przestępstwo określone w art. 2 § 2 lit. a) ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. (Dz. U. Nr 36, poz. 228) w związku z ustawą z dnia 21 stycznia 1958 r. (Dz. U. Nr 4, poz. 11) i w części zasądzającej odszkodowanie i w tym zakresie postępowanie karne z mocy art. 378 § 1 lit. a) w związku z art. 3 lit. c) k.p.k. umorzył (...), w części zaś skazującej tego oskarżonego za przestępstwo określone w art. 4 § 1 ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. (Dz. U. Nr 36, poz. 228) wyrok zaskarżony utrzymał w mocy, zaliczając na poczet kary więzienia roczny okres tymczasowego aresztowania od dnia 25 lipca 1966 r.;3. uchylił tenże wyrok w stosunku do oskarżonego Stanisława A. i na podstawie art. 5 w związku z art. 3 ust. 1 pkt 1 i 4 dekretu z dnia 20 lipca 1964 r. o amnestii (Dz. U. Nr 27, poz. 174) postępowanie karne w stosunku do tego oskarżonego o przestępstwo z art. 4 § 1 ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. (Dz. U. Nr 36, poz. 228) umorzył (...);4. w pozostałej zaskarżonej części, a więc w stosunku do oskarżonych Mariana S., Bronisława D., Leszka F., Jerzego M., Henryka R., Eugeniusza N., Władysława W. i Stanisława Ł. utrzymał w mocy zaskarżony wyrok z tą zmianą, że przyjmuje, iż oskarżony Marian S. zagarnął nie mniej niż 8.227 kg mięsa wołowego i wieprzowego (...).Uzasadnienie faktyczneSąd Najwyższy wyraził następujący pogląd prawny:I. Rewizja prokuratora nie jest zasadna.Na wstępie należy stwierdzić, że Sąd Wojewódzki bardzo dokładnie rozpoznał sprawę, opierając swe ustalenia na całości materiału dowodowego, który poddał wnikliwej, ale zarazem i ostrożnej ocenie. Tam gdzie nasuwały się jakiekolwiek wątpliwości co do poszczególnych okoliczności lub faktów, Sąd Wojewódzki nie uznawał ich za udowodnione.Wynikiem takiej wnikliwej i ostrożnej oceny było przyjęcie udziału w zorganizowanej grupie co do większości oskarżonych w węższym zakresie, aniżeli zarzucał to akt oskarżenia, a co do oskarżonych Jerzego M. i Stanisława A. nastąpiło odrzucenie koncepcji aktu oskarżenia co do udziału ich w zorganizowanej grupie i przypisanie im jedynie paserstwa, określonego w art. 4 § 1 ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. (Dz. U. Nr 36, poz. 228).Wynikiem takiej właśnie oceny było też uniewinnienie oskarżonego Władysława W. od zarzutu zagarnięcia w zorganizowanej grupie około 2.500 kg mięsa wołowego, wartości około 65.000 zł, w ten sposób, że potwierdził przyjęcie do magazynu tej ilości mięsa, gdy tymczasem w rzeczywistości zostało ono sprzedane na prywatny rachunek do sklepów MHM, a następnie uczestniczył w podziale uzyskanych tą drogą pieniędzy.Przyznać wypada, że ocena materiału dowodowego dokonana przez prokuratora w jego rewizji nie zawiera błędów ani sprzeczności i na pewno z punktu widzenia zasad logiki jest prawidłowa. Ale ocena ta nie podważa oceny Sądu Wojewódzkiego, którego tok rozumowania jest również prawidłowy. Zarówno prokurator, jak i Sąd oceniają ten sam materiał dowodowy wszechstronnie, niczego nie pomijając, tylko że prokurator wyciąga z tego materiału bardziej stanowcze wnioski, Sąd zaś jest ostrożniejszy i powołuje się na zasadę in dubio pro reo.Istotnie, oskarżonego Władysława W. poważnie obciążają wyjaśnienia współoskarżonego Tadeusza C., zapis dokonany przez Władysława W. na odwrocie protokołu wydania załadowania z dnia 12 lipca 1963 r. i obecność jego nazajutrz w mieszkaniu oskarżonego Henryka M., gdzie odbywał się podział pieniędzy między osobami, które wzięły udział w zagarnięciu tej właśnie partii mięsa. Zauważyć jednak należy, że wyjaśnienia oskarżonego Tadeusza C. - tak bardzo dokładne i co do poszczególnych kradzieży dokonywanych na szkodę Zakładów Mięsnych, i co do poszczególnych osób biorących udział w zorganizowanej grupie - są co do oskarżonego Władysława W. raczej ogólnikowe.Tadeusz C. wyjaśnił w śledztwie, że dokumenty opiewały na 7.100 kg mięsa, on zaś zdał tylko 4.700 kg, że Władysław W. na odwrocie dokumentu zrobił odręcznie adnotację o zdaniu towaru zgodnie z tą adnotacją, że powiedział Władysławowi W. o braku 21/2 tony mięsa, na co ten odpowiedział "no to dobrze", i na tej podstawie oskarżony Tadeusz C. zorientował się, że wagowy Władysław W. był wtajemniczony w tę sprawę. Potem Tadeusz C. udał się do Henryka M., który w jego obecności poprawił dokument.Na rozprawie Tadeusz C. wyjaśnił, iż wręczając dokumenty, Władysław W. oświadczył, że jest o 2 1/2 tony mięsa mniej i że w tę sprawę był dobrze wtajemniczony Henryk M., bo tak mu oświadczył Zbigniew H. Wynikałoby stąd, że co do tej kradzieży Zbigniew H. był lepiej zorientowany od Tadeusza C. Dalej, wyjaśnił Tadeusz C., że nazajutrz w mieszkaniu Henryka M. zastał Władysława W., Henryka M., Zdzisława T., Mirosława H. i Władysława K. i że Zbigniew H. wręczył tam Henrykowi M. 20.000 zł oświadczając, iż resztę pieniędzy otrzyma po całkowitym rozprzedaniu mięsa. Wreszcie Tadeusz C. wyjaśnił, że w poniedziałek w późnych godzinach popołudniowych (tj. następnego dnia po wizycie w mieszkaniu Henryka M.) przybyli do niego do domu Zbigniew H., Władysław K., Leszek F. i Jerzy M. i u niego w domu nastąpił podział reszty pieniędzy. Tadeusz C., wymieniając osoby, które brały w tym udział i kwoty, jakie otrzymali, Władysława W. nie wymienia.Prokurator, podnosząc w rewizji, że oskarżony Władysław W. zmieniał swoje wyjaśnienia zarówno co do zapisu na odwrocie dokumentu, jak i co do bytności w mieszkaniu Henryka M., stwierdza, że ta zmienność przemawia przeciw oskarżonemu, i konkluduje, że gdyby wizyta oskarżonego Władysława W. u Henryka M. w dniu 14 lipca 1963 r. miała "charakter towarzyski" (jak to przyjął Sąd Wojewódzki), to dlaczego oskarżony Władysław W. zaprzeczył temu, że złożył wizytę Henrykowi M.Ani zmienność wyjaśnień, ani początkowe zaprzeczenie obecności w mieszkaniu Henryka M. nie dają podstawy do wyciągnięcia stąd wniosków dla oskarżonego niekorzystnych. Oskarżony bronił się przed zarzutem ciężkiego przestępstwa, za które groziła kara wieloletniego więzienia. Zrozumiałe jest więc - niezależnie od tego, czy oskarżony Władysław W. dopuścił się zarzuconego mu przestępstwa, czy też nie - że broniąc się, przeczył tym faktom, które go obciążają.W końcu jednak oskarżony przyznał się do tego, że zapisu na odwrocie protokołu dokonał własnoręcznie, jednakże zapis ten nie został przez niego zakończony, gdyż przekreślił słowo "przyjęto", a zwłaszcza nie umieścił pod tym zapisem ani daty, ani podpisu, to zaś znajduje potwierdzenie w tymże dokumencie.Sąd Wojewódzki, opierając się na tym fakcie i na zeznaniu świadka G., która zeznała, że zapis ten nie mógł stanowić specyfikacji wagowej, na podstawie której wystawiała dokumenty źródłowe, doszedł do ostrożnego wniosku, że nie można wyłączyć, iż dokument PZ nr 000241 został sporządzony na podstawie specyfikacji wagowej, wystawionej przez inną osobę.Prokurator w związku z tym zauważa, że świadek G. obawiała się przed sądem zeznać, iż posłużyła się nie podpisanym przez Władysława W. zapisem na odwrocie protokołu MO, ale jest to tylko hipoteza.Prokurator słusznie podnosi w rewizji, że okoliczność, czy sprawca kradzieży korzyść z niej odniósł, czy nie, jest dla istoty zaboru bez znaczenia, dodając, że niestwierdzenie, by Władysław W. otrzymał za swoje działanie pieniądze, nie może świadczyć o jego niewinności.W związku z tym należy zauważyć, że gdyby oskarżony Władysław W. brał udział w zagarnięciu zarzuconej mu partii mięsa, to musiałby otrzymać za to od wspólników jakąś korzyść. Wyłączyć bowiem należy możliwość, by Władysław W. - odmiennie niż pozostali oskarżeni - zupełnie bezinteresownie brał udział w zorganizowanej grupie przestępczej.Kradzież mięsa w lipcu 1963 r. - jak to słusznie podnosi prokurator w rewizji - miała miejsce z udziałem oskarżonego Henryka M., ale bez udziału oskarżonego Mariana S., który w tym czasie przebywał na urlopie. Oskarżony Marian S. w toku śledztwa przyznał się do winy i obciążył innych oskarżonych, natomiast oskarżony Henryk M. przez cały czas do -winy się nie przyznawał i nie składał wyjaśnień obciążających siebie i inne osoby. Nie wiadomo więc, komu wręczył on pieniądze z otrzymanych 20.000 zł od Mirosława H., a w szczególności, czy wręczył jakąś kwotę oskarżonemu Władysławowi W.Oskarżony Tadeusz C., poza faktem obecności Władysława W. u Henryka M., nic o podziale pieniędzy nie wie. Oskarżony Władysław W. przeczy, aby cośkolwiek otrzymał, twierdząc zarazem, że w owym dniu przybył do mieszkania Henryka M. w celach towarzyskich. Tę obronę oskarżonego w dużej mierze potwierdza oskarżony Mirosław H., który wyjaśnił, że nie wie, jaka była rola oskarżonego Władysława W. w tej kradzieży, podkreślając, że "przy podziale pieniędzy z tej transakcji nie był brany w ogóle pod uwagę i nikt o nim nie wspominał". Dalej, oskarżony Zbigniew H. wyraża przypuszczenie, że Władysław W. był u Henryka M. całkiem przypadkowo, gdyż był jego sąsiadem, i jak zauważył po wejściu do mieszkania, pili oni alkohol; była tam jeszcze jedna albo nawet dwie osoby, które Henryk M. przedstawił jako swoich kolegów. Mirosław H. wręczył wówczas 20.000 zł Henrykowi M., ale nie w obecności tych osób, lecz w kuchni.Nadmienić należy, że był wówczas w mieszkaniu Henryka M. również wagowy Zdzisław T., który jednak udziału w tym zagarnięciu nie brał i nie był o to oskarżony.Z tych wszystkich względów należało zaskarżony wyrok w części dotyczącej oskarżonego .Władysława W. utrzymać w mocy.II. Słuszny natomiast jest zarzut rei iudicatae podniesiony w rewizjach oskarżonych Izraela S., Władysława K., Michała S., Tadeusza C. i Henryka W. Jak bowiem wynika z dołączonych do sprawy niniejszej akt Sądu Wojewódzkiego we Wrocławiu IV K 50/65 oraz IV K 54/66, oskarżeni ci zostali już prawomocnie skazani za zagarnięcie w zorganizowanej grupie przestępczej różnych ilości smalcu na szkodę Zakładów Mięsnych i Fabryki Mydła w W., a w szczególności wyrokiem z dnia 30 czerwca 1966 r. Władysław K. został skazany na karę 13 lat więzienia i 50.000 zł grzywny, a Michał S. na karę 10 lat więzienia i 20.000 zł grzywny, wyrokiem zaś z dnia 24 grudnia 1966 r. Izrael S. został skazany na 11 lat więzienia i 30.000 zł grzywny, Tadeusz C. na 8 lat więzienia (a po złagodzeniu z mocy dekretu z dnia 20 lipca 1964 r. o amnestii na 4 lata więzienia i 10.000 zł grzywny) oraz Henryk W. na karę 10 lat więzienia i 20.000 zł grzywny.Z porównania przestępstw przypisanych wymienionym pięciu oskarżonym we wspomnianych wyrokach z przestępstwami, o które są oskarżeni w niniejszej sprawie, wynika (o czym będzie jeszcze mowa niżej), że zachodzi tożsamość przestępstwa.Zarzut rzeczy osądzonej był już podnoszony przez wymienionych oskarżonych w toku rozprawy przed Sądem Wojewódzkim, jednakże Sąd zarzutu tego nie uwzględnił, podając w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, że "okoliczności i technika tych kradzieży była inna, najzupełniej odmienny był też skład grup przestępczych, w skład których wchodzili pracownicy Fabryki Mydła, a nadto niektóre zabory smalcu mogły być dokonane tylko wtedy, gdy magazyny Fabryki Mydła posiadały nadwyżki tłuszczowe". Dalej Sąd Wojewódzki podniósł; że "oskarżeni, dokonując kradzieży smalcu, nie mogli działać z powziętym z góry zamiarem dokonania kradzieży mięsa i odwrotnie, co z kolei, wobec braku jednolitego zamiaru, uniemożliwia przyjęcie konstrukcji czynu ciągłego". Wreszcie powołał się Sąd ʼWojewódzki na pogląd profesora Stanisława Śliwińskiego, że w razie "wątpliwości nie należy dążyć do przyjęcia jedności prawnej czynu, lecz przyjąć raczej trzeba realny zbieg przestępstw, mając na względzie to, że cała konstrukcja ciągłości czynu wyłoniła się właśnie na tle praktycznych trudności ustalenia poszczególnych czynów przestępczych".Stanowisko zawarte w zaskarżonym wyroku jest w tej kwestii całkowicie błędne, opiera się bowiem z jednej strony na poglądach prawnych, od których dawno już - zarówno w doktrynie, jak i w orzecznictwie Sądu Najwyższego - odstąpiono, z drugiej zaś strony na błędnej ocenie poszczególnych kryteriów przestępstwa ciągłego.W związku z tym należy stwierdzić, że przestępstwo ciągłe jest instytucją prawa karnego materialnego, a nie - jak przyjmuje sąd w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku - procesowego, wobec czego łączenie lub niełączenie poszczególnych czynów w jedno przestępstwo ciągłe nie jest zależne od względów procesowych. Przestępstwo ciągłe jest przestępstwem wieloczynowym, nie można więc mówić o "czynie ciągłym" ani o "jedności prawnej czynu", a jego konstrukcja polega na tym, że szereg odrębnych czynów przestępnych powtórzonych i jednorodzajowych, które, rozpatrywane oddzielnie, stanowiłyby odrębne przestępstwa, jest traktowany - gdy między nimi istnieje ścisły związek - jako jedno przestępstwo ciągłe, przy czym racją łączenia poszczególnych czynów przestępnych w jedno przestępstwo ciągłe jest konieczność należytego ustalenia i oceny stopnia społecznego niebezpieczeństwa całego kompleksu przestępczej działalności sprawcy. Wynika stąd, że powstaje konieczność łączenia odrębnych, lecz jednorodzajowych czynów przestępnych w jedno przestępstwo ciągłe, gdy wskutek takiego połączenia uzyska się pełny obraz społecznego niebezpieczeństwa -przestępnego działania sprawcy (por. uchwałę połączonych Izb Karnej i Wojskowej z dnia 8 kwietnia 1966 r. - OSNKW zesz. 7 z 1966 r., poz. 69).W sprawie niniejszej oraz w sprawach IV K 50/66 i IV K 54/66 taka właśnie konieczność zachodziła. Z uzasadnienia aktu oskarżenia w niniejszej sprawie wynika, że cała działalność przestępcza oskarżonych Izraela S., Władysława K., Michała S., Tadeusza C. i Henryka W. była prokuraturze znana, obowiązkiem więc prokuratury było każdego z tych oskarżonych oskarżyć o jedno przestępstwo ciągłe, obejmujące zarówno te czyny, które polegały na zagarnięciu mięsa, jak i te, które polegały na zagarnięciu smalcu. Tymczasem prokuratura, ze względów wyłącznie procesowych, podzieliła działalność przestępczą występujących w niej licznych oskarżonych na 3 odrębne sprawy, dzieląc przy tym w sposób niedopuszczalny co do każdego ze wspomnianych 5 oskarżonych jedno przestępstwo ciągłe na dwa odrębne przestępstwa ciągłe: jedno dotyczące kradzieży mięsa, drugie - kradzieży smalcu.W szczególności w uzasadnieniu aktu oskarżenia w niniejszej sprawie stwierdza się, że w wyniku czynności śledczych ujawniono fakty dokonywania kradzieży znacznych ilości mięsa i tłuszczów w ciągu wielu lat przez zorganizowaną grupę przestępczą działająca w Zakładach Mięsnych i że ze względu na szeroki zakres ujawnionych nadużyć i znaczną liczbę osób postawionych w stan podejrzenia materiały śledcze dotyczące kradzieży mięsa wyłączono do odrębnego postępowania. Dalej w tymże uzasadnieniu podnosi się, że w toku śledztwa stwierdzono, iż zorganizowane grupy przestępcze, w skład których wchodzili pracownicy Zakładów Mięsnych i innych przedsiębiorstw, dokonały w okresie lat 1962-1964 zaboru masy mięsnej oraz częściowo tłuszczowej w ilości nie mniejszej niż 19.985 kg, wartości około 602.867 zł, na szkodę Zakładów Mięsnych. Wreszcie w tymże uzasadnieniu podkreśla się, że współdziałający z tymi osobami w kradzieży smalcu pozostali członkowie zorganizowanej grupy przestępczej postawieni zostali w stan oskarżenia w odrębnych postępowaniach, obejmujących zagarnięcie na szkodę Zakładów Mięsnych i Fabryki Mydła w W. około 78.515 kg smalcu wartości około 2.935 570 zł.Z porównania poszczególnych przestępstw ciągłych, za które oskarżeni Izrael S., Władysław K., Michał S., Tadeusz C. i Henryk W. zostali już prawomocnie skazani, z tymi czynami, o które obecnie są oskarżeni, wynika, że między poszczególnymi czynami - zarówno tymi, które weszły w skład osądzonego już prawomocnie przestępstwa ciągłego, jak i tymi, które weszły w skład przestępstwa ciągłego, będącego obecnie przedmiotem rozpoznania - zachodzi tego rodzaju ścisły związek, iż wszystkie one stanowią jedno przestępstwo ciągłe.W szczególności, posługując się kryteriami, o których mowa w uchwale połączonych Izb Karnej i Wojskowej, należy stwierdzić, że wszystkie czyny są jednorodzajowe (zagarnięcie mięsa wołowego, wieprzowego, schabu, szynki i smalcu) i popełnione zostały w taki sam lub w bardzo podobny sposób, polegający na sprzedaży przez zorganizowaną grupę przestępczą na własny rachunek w sklepach handlu uspołecznionego mięsa lub smalcu, po uzyskaniu - zgodnie z umówionym sposobem działania - fikcyjnego potwierdzenia ich dostawy bądź to z chłodni składowych do Zakładów Mięsnych, bądź to z tych Zakładów do Fabryki Mydła w W. Wbrew więc ocenie Sądu Wojewódzkiego sposób działania był taki sam, fakt zaś, że w sprawach osądzonych prawomocnie chodziło tylko o smalec, a w sprawie niniejszej o mięso i o 2.625 kg smalcu, nie może decydować o podziale na odrębne przestępstwa. Również fakt, że w sprawie prawomocnie osądzonej brali udział w zorganizowanej grupie przestępczej oprócz pracowników Zakładów Mięsnych jeszcze pracownicy Fabryki Mydła i że w obu magazynach posługiwano się fikcyjnymi potwierdzeniami dostaw - nie ma żadnego znaczenia, każdy bowiem uczestnik zorganizowanej grupy przestępczej zagarniającej mięso i smalec przy posługiwaniu się fikcyjnymi potwierdzeniami dostawy dopuszcza się tylko jednego przestępstwa ciągłego, niezależnie od tego, czy fikcyjne potwierdzenia wydaje jeden magazynier czy magazynierzy z różnych magazynów uspołecznionych, czy nadwyżki powstały w jednym magazynie czy w kilku magazynach, wreszcie czy zagarnięty w ten sposób towar nabywa jeden kierownik sklepu czy też większa ich liczba.Należy też stwierdzić, o czym była już mowa, że - wbrew stanowisku Sądu Wojewódzkiego - we wszystkich trzech sprawach działała jedna liczebnie duża zorganizowana grupa przestępcza, która - rzecz jasna - dokonywała poszczególnych zagarnięć nie w pełnym składzie, lecz w składach liczebnie mniejszych, bo zmieniali się konwojenci, kierowcy i magazynierzy nawet w ramach tego samego magazynu, wagowi itd.Wszystkie czyny przestępcze zostały popełnione w stosunkowo krótkich odstępach czasu, a mianowicie Izrael S., gdy chodzi o prawomocnie osądzoną sprawę, w okresie od 1961 r. do stycznia 1964 r. (w niniejszej sprawie od marca do września 1963 r.), Władysław K. od 1958 r. do 1962 r. (w niniejszej sprawie od grudnia 1962 r. do września 1963 r.), Michał S. od 1959 r. do 1963 r. (w niniejszej sprawie od grudnia 1962 r. do września 1963 r.), Tadeusz C. od marca 1963 r. do 23 kwietnia 1964 r. (w niniejszej sprawie od marca do września 1963 r.) i wreszcie Henryk W. od 1959 r. do kwietnia 1964 r. (w niniejszej sprawie od marca 1963 r. do października 1964 r.). Tak więc wszystkie poszczególne czyny zostały popełnione w tym samym okresie lub w ciągłości. W żadnym wypadku nie stwierdzono takiej przerwy, która by uzasadniała przyjęcie, że skończyło się jedno przestępstwo ciągłe, a po pewnej przerwie ten sam oskarżony dopuścił się nowego przestępstwa ciągłego.Wszystkie poszczególne czyny przestępne zostały skierowane przeciwko takiemu samemu dobru prawnemu (mienie społeczne) i zostały popełnione przy wykorzystaniu tej samej trwałej sposobności. I tak oskarżony Izrael S. w obu sprawach co do wszystkich poszczególnych czynów przestępnych występował jako dysponent Działu Obrotu Towarowego Zakładów Mięsnych, co dawało mu trwałą okazję do organizowania poszczególnych poczynań przestępczych i czuwania nad ich realizacją. Pozostali zaś oskarżeni: Władysław K., Michał S., Tadeusz C. i Henryk W. w obu sprawach wykorzystywali tę samą trwałą okazję polegającą na tym, że jako konwojenci Zakładów Mięsnych stale przewozili mięso i tłuszcze.Powoływanie się więc przez Sąd Wojewódzki na brak jednolitego zamiaru jako na przesłankę wyłączającą możliwość przyjęcia konstrukcji przestępstwa ciągłego jest oczywiście błędne, gdyż warunek ten nie jest konieczny dla bytu przestępstwa ciągłego, wystarczy bowiem, jak to wynika ze wspomnianej uchwały połączonych Izb, by poszczególne czyny zostały popełnione przy wykorzystaniu tej samej trwałej sposobności.Wprawdzie czyny przestępne, wchodzące w skład przestępstwa ciągłego, o które Izrael S., Władysław K., Michał S., Tadeusz C. i Henryk W. są oskarżeni, nie były w sprawach prawomocnie już osądzonych (IV K 50/66 i IV K 54/66) przedmiotem osądu, jednakże - zgodnie z powołaną uchwałą połączonych Izb Karnej i Wojskowej - nie mogą one być obecnie sądzone, ponieważ nie stanowią czynów nowo ujawnionych, były bowiem znane zarówno prokuraturze w chwili wnoszenia aktu oskarżenia (a nawet znacznie wcześniej), jak i Sądowi w chwili wyrokowania.Prokuratura Generalna nie złożyła w niniejszej sprawie wniosku na piśmie, nie zajmując tym samym stanowiska w kwestii zarzutu rei iudicatae podniesionego w rewizjach przez pięciu wymienionych wyżej oskarżonych, występujący zaś na rozprawie rewizyjnej przedstawiciel Prokuratury Generalnej w ustnych wywodach uznał zarzut ten za niesłuszny. W szczególności twierdził on (nie wnikając zresztą w kwestię tożsamości przestępstwa, lecz powołując się jedynie na przepisy procesowe), że sąd ma prawo rozpoznać sprawę łącznie lub ją rozłączyć, jeśli uzna, iż odrębne rozpoznanie przyczyni się do uproszczenia lub przyśpieszenia postępowania, i że również prokuratorowi z tych samych względów procesowych przysługuje prawo wniesienia jednego lub więcej aktów oskarżenia.Pogląd ten jest wynikiem błędnego utożsamiania "sprawy" z "przestępstwem". W jednej sprawie może występować jeden lub więcej oskarżonych, z których każdy może być oskarżony o jedno lub więcej przestępstw. Względy procesowe, a w szczególności względy na uproszczenie lub przyśpieszenie postępowania (art. 25 k.p.k.), mogą spowodować podział sprawy przez wyłączenie z niej poszczególnych oskarżonych lub poszczególnych przestępstw. Prawo to przysługuje nie tylko sądowi w toku postępowania sądowego, ale również prokuratorowi, który - powodując się wspomnianymi względami procesowymi - może podzielić sprawę w taki sposób, że zamiast jednego aktu oskarżenia obejmującego wszystkich oskarżonych i wszystkie zarzucane mu przestępstwa wniesie dwa lub więcej aktów oskarżenia. Jednakże podział taki może polegać tylko na tym, że poszczególnymi aktami oskarżenia objęte będą odrębne przestępstwa, w żadnym zaś razie nie może ulec podziałowi jedno przestępstwo, ani bowiem względy procesowe, ani też jakiekolwiek inne nie mogą niweczyć prawa materialnego, a w szczególności konstrukcji przestępstwa ciągłego jako instytucji prawa karnego materialnego.Skoro w sprawie rozległej przestępczej działalności dużej liczebnie zorganizowanej grupy przestępczej prokuratura doszła do wniosku, że ze względu "na szeroki zakres ujawnionych nadużyć i znaczną liczbę osób postawionych w stan podejrzenia" celowe będzie podzielenie sprawy i wniesienie nie jednego, lecz trzech aktów oskarżenia, to powinna była poszczególnymi aktami oskarżenia objąć po kilku lub kilkunastu uczestników zorganizowanej grupy przestępczej, z których każdy dopuścił się jednego przestępstwa ciągłego. Tak też prokuratura częściowo postąpiła, zarzucając np. w sprawie IV K 50/66 oskarżonym, że z osobami wymienionymi w akcie oskarżenia oraz "z innymi osobami objętymi odrębnym postępowaniem karnym" wzięli udział w zagarnięciu. Jednakże co do wspomnianych 5 oskarżonych prokuratura tak nie postąpiła i oskarżyła ich dwukrotnie o to samo przestępstwo, dzieląc sztucznie i z obrazą prawa materialnego jedno przestępstwo ciągłe na dwa przestępstwa ciągłe. Prokuratura powinna była bądź to w sprawie IV K 50/66 jednym aktem oskarżenia objąć całą działalność przestępczą oskarżonych Władysława K. i Michała S., polegającą na zagarnięciu mięsa i smalcu w zorganizowanej grupie przestępczej z osobami m.in. objętymi postępowaniem karnym w niniejszej sprawie, a w sprawie IV K 54/66 jednym aktem oskarżenia objąć całą działalność przestępczą oskarżonych Izraela S., Tadeusza C. i Henryka W., polegającą na zagarnięciu mięsa i smalcu w zorganizowanej grupie przestępczej m.in. z oskarżonymi objętymi postępowaniem karnym w niniejszej sprawie, bądź to wymienionych pięciu oskarżonych objąć aktem oskarżenia w niniejszej sprawie, oskarżając każdego z nich o jedno przestępstwo ciągłe, polegające na zagarnięciu mięsa i smalcu w zorganizowanej grupie przestępczej m.in. z osobami objętymi odrębnym postępowaniem karnym w sprawie IV K 50/66 lub IV K 54/66.Stanowisko zajęte w powyższych sprawach przez prokuraturę i Sąd Wojewódzki jest nie tylko sprzeczne z ustaloną już konstrukcją przestępstwa ciągłego, ale nadto jest niekonsekwentne i całkowicie dowolne, gdyż szereg kradzieży mięsa różnego rodzaju, a nawet smalcu, popełnionych przez zorganizowaną grupę przestępczą za każdym razem w zmienionym składzie, uznaje się co do każdego z oskarżonych za jedno przestępstwo ciągłe, kilka zaś kradzieży smalcu - za odrębne przestępstwo ciągłe. Skoro jedno przestępstwo ciągłe podzielono co do każdego ze wspomnianych pięciu oskarżonych na dwie części, to trudno zrozumieć, dlaczego właśnie na dwie części, a nie na więcej, np. przez wyodrębnienie kradzieży 100 kg .mięsa wartości 3.075 zł, dokonanej przez oskarżonych Mirosława H., Władysława K. i Michała S. w dniu 5 grudnia 1962 r. odmiennie niż w pozostałych wypadkach, bo bez porozumienia z jednym z magazynierów.Nie można wreszcie nie zauważyć, że afirmacja takiego stanowiska przez Sąd Najwyższy tylko po to, aby uniknąć w tej konkretnej sprawie ujemnych następstw w postaci łagodniejszego w rezultacie ukarania wymienionych 5 oskarżonych, następstw notabene nieznacznych ze względu na surowe kary prawomocnie już im wymierzone, doprowadziłaby do ujemnych następstw w znacznie szerszym zakresie, gdyż w przyszłości oskarżeni mieliby podstawę domagania się podziału prawidłowo ujętego przestępstwa ciągłego na dwa lub więcej np. z powodu udziału w poszczególnych zagarnięciach pracowników różnych zakładów lub różnych magazynów, co - wbrew celowi konstrukcji przestępstwa ciągłego - niejednokrotnie wyłączyłoby możliwość uwypuklenia właściwej szkodliwości społecznej zwłaszcza przestępstw gospodarczych typu "aferowego" i mogłoby doprowadzić do niestosowania przepisów ustawy styczniowej w tego rodzaju sytuacjach.Z tych wszystkich względów Sąd Najwyższy, uwzględniając rewizję oskarżonych Izraela S., Władysława K., Michała S., Tadeusza C. i Henryka W., postępowanie karne co do nich umorzył. Umorzeniem nie zostało objęte popełnione przez oskarżonego Tadeusza C. przestępstwo określone w art. 4 § 1 ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. (Dz. U. Nr 36, poz. 228), ponieważ czyn ten nie mógłby wejść w skład osądzonego już przestępstwa ciągłego, stanowi on bowiem przestępstwo odrębne, polegające na przyjęciu od współoskarżonych - bez jakiegokolwiek udziału w zagarnięciu - 10.000 zł z wiedzą, iż pochodzą z zagarnięcia.III. Również słuszna jest rewizja oskarżonego Stanisława A., który zarzucał rażącą surowość kary. Skoro temu oskarżonemu Sąd Wojewódzki przypisał nie - jak to zarzucał akt oskarżenia - zagarnięcie w zorganizowanej grupie przestępczej około 2.500 kg mięsa wartości około 65.000 zł, lecz jedynie paserstwo polegające na przyjęciu co najmniej 1.000 zł z wiedzą, iż zostały uzyskane z kradzieży mięsa stanowiącego własność Zakładów Mięsnych, to wymierzona za ten czyn kara 3 lat więzienia i 3.000 zł grzywny - przy wzięciu pod uwagę przez Sąd Wojewódzki ciężkiego stanu zdrowia tegoż oskarżonego - nie tylko razi swą surowością, ale jest wręcz niezrozumiała. W tych warunkach kara nie powinna przekroczyć jednego roku więzienia ani też 1.000 zł grzywny. Dlatego też Sąd Najwyższy na podstawie powołanych w sentencji wyroku przepisów dekretu z dnia 20 lipca 1964 r. o amnestii (Dz. U. Nr 27, poz. 174) postępowanie karne umorzył.IV. Nie są natomiast zasadne rewizje pozostałych oskarżonych.W szczególności jeśli chodzi o oskarżonego Mariana S., to bezzasadny jest zarzut zawarty w jego rewizji, jakoby Sąd Wojewódzki pominął całkowicie jego wyjaśnienia z rozprawy i "nieomal wszystkie inne dowody przeprowadzone na rozprawie a przemawiające na jego korzyść". Wbrew temu twierdzeniu, z obszernego uzasadnienia zaskarżonego wyroku wynika, że Sąd Wojewódzki cały materiał dowodowy - zarówno z rozprawy, jak i ujawniony na rozprawie materiał ze śledztwa - poddał gruntownej analizie. Wprawdzie oskarżony Marian S. na rozprawie nie przyznał się do winy, ale w śledztwie wielokrotnie przyznał, że otrzymywał pieniądze za skradzione mięso od oskarżonych Władysława K., Mirosława H., Henryka M. i innych. Dowodem udziału oskarżonego Mariana S. w zorganizowanej grupie przestępczej są wielokrotne i jednolite wyjaśnienia oskarżonych Tadeusza C. i Mirosława H. z rozprawy i ze śledztwa. O dużej ostrożności w ocenie materiału dowodowego świadczy fakt nieprzypisania temu oskarżonemu udziału w zagarnięciu 500 kg mięsa, choć w śledztwie przyznał się on do tej kradzieży. Skoro jednak oskarżony odwołał na rozprawie to przyznanie, a brak było innych dowodów co do tej kradzieży, to Sąd Wojewódzki nie uznał jej za udowodnioną. Za udowodnione uznał Sąd Wojewódzki tylko 4 kradzieże, co do których - poza odwołanym przyznaniem się w śledztwie - były jeszcze inne dowody.Kwestionowanie przez oskarżonego Mariana S. wyjaśnień oskarżonych Tadeusza C. i Mirosława H. jest bezzasadne, skoro oskarżeni ci nie mieli żadnego interesu w niezgodnym z prawdą pomawianiu Mariana S., dalej - skoro sami siebie obciążali, wreszcie - skoro ich wyjaśnienia znajdują potwierdzenie w innych jeszcze dowodach (chociażby np. w postaci przyznania się Mariana S. w śledztwie).Bezzasadny też jest zarzut nieuwzględnienia wniosku o przesłuchanie w charakterze świadka Henryka M. i o wezwanie innego biegłego. Oskarżony Henryk M., którego sprawę wyłączono, miał stwierdzić, czy istniała możliwość wygospodarowania nadwyżek mięsa oraz jaką rolę pełnił Marian S. w magazynie, okoliczności zaś te zostały na podstawie szeregu dowodów całkowicie wyjaśnione. Co się zaś tyczy drugiego wniosku, to został on przez Sąd uwzględniony.Fakt, że partia mięsa zagarnięta 18 września 1963 r. pochodziła z importu i że nie była ona w chłodni badana na wiośnie, bynajmniej nie obala innych dowodów, pismo zaś w sprawie badania tego mięsa w magazynie Zakładów Mięsnych mogło być z łatwością przechwycone przez uczestników zorganizowanej grupy przestępczej, która wielokrotnie przewoziła duże partie mięsa z ominięciem tegoż magazynu.Z tych względów należało zaskarżony wyrok co do oskarżonego Mariana S. utrzymać w mocy, korygując jedynie ilość zagarniętego mięsa pomyłkowo w sentencji wyroku określoną na 8.277 kg, skoro z ustaleń Sądu Wojewódzkiego zgodnych z materiałem dowodowym wynika, że zagarnięto z udziałem oskarżonego Mariana S. 8.227 kg mięsa wartości 251.858 zł 70 gr.Rewizja oskarżonego Bronisława D., który wnosił o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania lub o skazanie go jedynie za paserstwo z art. 4 § 1 ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. (Dz. U. Nr 36, poz. 228) co do 900 kg mięsa wartości około 25.000 zł, sprowadza się w gruncie rzeczy do zarzutu błędnej oceny. Trudno się zgodzić z wyrażonym w rewizji poglądem, że skoro oskarżeni Tadeusz C., Mirosław H., Michał S. i inni w toku wielokrotnych przesłuchań w sposób jednoznaczny obciążali Bronisława D., to ta zgodność ma dowodzić mistyfikacji lub sugestii wynikającej z wielokrotnego powtarzania wyjaśnień. Ta zgodność wyjaśnień, którymi ci oskarżeni również i siebie obciążają, zdecydowanie świadczy o winie oskarżonego Bronisława D. Zresztą wyjaśnienia tych oskarżonych znajdują potwierdzenie w innych jeszcze dowodach, m.in. w zeznaniach świadków: S., kierownika sklepu, któremu Bronisław D. proponował kupno skradzionego mięsa, C., kierownika sklepu skazanego za nabycie od Bronisława D. skradzionego mięsa, oraz F., kierownika sklepu, który jako oskarżony przyznał się do nabycia mięsa od Bronisława D., za co został prawomocnie skazany.Dodać wypada, że choć oskarżony Bronisław D. nie przyznał się na rozprawie do winy, to jednak w śledztwie przyznał, że na prośbę Mirosława H. i Władysława K. dwukrotnie wiosną i jesienią 1963 r. rozwoził do sklepów skradzione mięso.Obrona tego oskarżonego, iż można mu przypisać jedynie paserstwo, bo zwracano się do niego już po dokonanych kradzieżach, nie zasługuje na uwzględnienie. O tym, że działanie oskarżonego Bronisława D. wykraczało poza ramy paserstwa i stanowiło udział w zorganizowanej grupie przestępczej, świadczą wyjaśnienia powołanych wyżej oskarżonych, a w szczególności Mirosława H., który m.in. wyjaśnił, że Władysław D. otrzymał taką samą kwotę (po 7.000 zł) jak pozostali uczestnicy zorganizowanej grupy, a nadto 6.000 zł, żeby załatwił sprawę kontroli w sklepie, oraz Tadeusza C., który wyjaśnił, że Bronisław D. pośredniczył nawet w przekazywaniu pieniędzy.W tych warunkach ustalenia Sądu Wojewódzkiego należało uznać za prawidłowe.Rewizja oskarżonego Leszka F. kładzie główny akcent na zarzucie błędnej oceny przez odmowę dania wiary wyjaśnieniom oskarżonych Tadeusza C. i Mirosława H. co do podniesionych przez nich na rozprawie wątpliwości przy rozpoznaniu oskarżonego Leszka F. jako biorącego udział w dokonaniu przestępstwa.Zgodzić się należy z zarzutem, że Sąd Wojewódzki - przyjmując, iż oskarżony Leszek F. dopiero na rozprawie podał, że mylono go z innym pracownikiem R. - przeoczył, że wspominał on, już o tym w śledztwie. Okoliczność ta nie mogła jednak zaważyć na ocenie Sądu. Oskarżony w śledztwie wyjaśnił w sposób mało prawdopodobny, że było aż kilku konwojentów do niego podobnych, jak np. konwojent o nazwisku R., z którym często go mylono, i że widocznie Mirosław H. też go pomylił z inną osobą.Istotnie, na rozprawie zarówno Tadeusz C., jak i Mirosław H, wyjaśnili, że mają wątpliwości, czy rzeczywiście owym konwojentem, który brał udział w kradzieży, był Leszek F. Ale te wyjaśnienia nie uszły z pola widzenia Sądu Wojewódzkiego, który wszystkie wyjaśnienia tych oskarżonych przeanalizował i doszedł w wyniku tej analizy oraz na podstawie bezpośredniego wrażenia z rozprawy do wniosku, że w toku wielokrotnych przesłuchań w śledztwie mówili oni prawdę, a na rozprawie złożyli wyjaśnienia tendencyjne, broniąc oskarżonego Leszka F., zresztą nieudolnie.Sąd Wojewódzki powołuje się na to, że w śledztwie Tadeusz C. i Mirosław H. w sposób bardzo stanowczy obciążali Leszka F., nie mając żadnych wątpliwości co do tożsamości jego osoby. Trudno tę ocenę Sądu, opartą na bezpośrednim wrażeniu z rozprawy, uznać w instancji rewizyjnej za błędną, zwłaszcza że wyjaśnienia z rozprawy tych oskarżonych w tej kwestii nie są przekonywające. Oskarżony Tadeusz C. m.in. wyjaśnił na rozprawie: "W poniedziałek mięso miał rozwozić Leszek F., a do pomocy był Władysław K. Mówił mi o tym Władysław K. W śledztwie nie mówiłem o swoich wątpliwościach co do Leszka F., bo mnie nie pytano. Człowiek, który siedzi na ławie oskarżonych i nazywa się Leszek F., uległ zmianom".O tym, że nie zachodzi tu pomyłka co do osoby Leszka F., świadczą podtrzymane przez oskarżonego Tadeusza C. na rozprawie wyjaśnienia jego ze śledztwa, wskazujące na przyczynę otrzymania pieniędzy przez oskarżonego Jerzego M., który był pomocnikiem oskarżonego Leszka F. Z wyjaśnień zaś oskarżonego Jerzego M. tak w śledztwie, jak i na rozprawie wynika, że w owym czasie jeździł właśnie z Leszkiem F. Nie może tu więc być mowy o pomyłce. Również przemawiają za tym zeznania niektórych kierowników sklepów, którzy znali Leszka F. (np. S. i N.).Z tych więc względów należało zaskarżony wyrok co do oskarżonego Leszka F. utrzymać w mocy.Zawarty w rewizji oskarżonego Jerzego M. zarzut, jakoby skazany on został za inny czyn, jest bezzasadny. Akt oskarżenia zarzucał temu oskarżonemu udział w zagarnięciu mięsa w zorganizowanej grupie przestępczej, skazany zaś on został tylko za paserstwo, polegające na przyjęciu 2.000 zł od Zbigniewa H. z wiedzą, iż pochodzą one z kradzieży mięsa stanowiącego własność Zakładów Mięsnych, przy czym otrzymał on tę kwotę za pomoc udzieloną Mirosławowi H. i Michałowi S. w rozprowadzeniu kradzionego mięsa. Wynika stąd, że oskarżony Jerzy M. skazany został za ten sam czyn, tylko że w znacznie węższym zakresie, możliwość obrony zaś nie została przez to ograniczona. Skazanie to nastąpiło zresztą na podstawie bardzo szczegółowych wyjaśnień tego oskarżonego w śledztwie i sporządzonego przezeń własnoręcznego oświadczenia.Kwestionowanie kwalifikacji prawnej jest bezzasadne. W świetle wyjaśnień oskarżonego Jerzego M. jest oczywiste, że był on doskonale zorientowany co do pochodzenia pieniędzy, i dlatego słusznie Sąd Wojewódzki przyjął kwalifikację prawną z art. 4 § 1 ustawy z dnia 18 czerwca 1959 r. (Dz. U. Nr 36, poz. 228), a nie - jak sugeruje się w rewizji - z art. 160 k.k.Kara wymierzona temu oskarżonemu 1 rok i 10 miesięcy więzienia, złagodzona zresztą z mocy amnestii do 11 miesięcy i już odbyta, oraz 3.000 zł grzywny, choć surowa, nie nosi cech rażącej surowości. Dlatego też wniosek o umorzenie postępowania z mocy art. 5 dekretu z dnia 20 lipca 1964 r. o amnestii (Dz. U. Nr 27, poz. 174) również należało uznać za bezzasadny.Zarzut zarówno błędnej oceny, jak i rażącej surowości kary, podniesiony w rewizji przez oskarżonego Henryka R., jest bezzasadny.Wprawdzie oskarżony Henryk R. nie przyznał się do winy, jednakże ustalenia Sądu Wojewódzkiego nie budzą żadnych wątpliwości, znajdują bowiem oparcie w wiarogodnych wyjaśnieniach oskarżonych Mirosława H. i Tadeusza C., a nadto w wyjaśnieniach oskarżonych Michała S., Bronisława D., Izraela S. i Henryka W. oraz w zeznaniach świadków A., F. i J.Kara 8 lat i 6 miesięcy więzienia, a więc nieznacznie tylko przekraczająca ustawowe minimum, oraz kara grzywny w kwocie 30.000 zł, w zestawieniu ze znaczną wartością zagarniętego mięsa (prawie 150.000 zł), nie może być - wbrew stanowisku rewizji - uznana za rażąco surową.Nie jest też słuszna rewizja oskarżonego Eugeniusza N., który wnosi o skazanie go nie za zagarnięcie, lecz za przestępstwo określone w art. 287 § 1 k.k.Oskarżony w śledztwie przyznał się do winy, na rozprawie zaś odwołał to wyjaśnienie. Sąd Wojewódzki dał wiarę wyjaśnieniom ze śledztwa i stanowisko swoje przekonywająco uzasadnił. Nie można więc oceny tej uznać za błędną, skoro wyjaśnienia oskarżonego Eugeniusza N. ze śledztwa znajdują potwierdzenie w wyjaśnieniach oskarżonego Mirosława H. ze śledztwa i z rozprawy oraz w wyjaśnieniach oskarżonych Bronisława D. i Michała S. ze śledztwa, a nadto w zeznaniach świadków C. i F.Zeznania świadków, na które powołuje się oskarżony Eugeniusz N. w rewizji, nie dają podstawy do odmiennych wniosków. W szczególności nie podważają w niczym ustaleń Sądu zeznania: świadka G., która znała Eugeniusza N. i uważała go za dobrego wagowego, świadka S., który zeznał, że gospodarka w magazynie nie była prawidłowa i że istniała możliwość, iż towar nie wpłynął, a faktycznie został zaewidencjonowany, oraz świadka B., dyrektora Zakładów Mięsnych do grudnia 1966 r.Nie jest wreszcie słuszna rewizja oskarżonego Stanisława Ł.Rewizja tego oskarżonego sprowadza się w gruncie rzeczy do zarzutu, że przyznanie się oskarżonego w toku śledztwa i pomówienie go przez współoskarżonego Mariana S. również w toku śledztwa, następnie odwołane, nie powinny stanowić dostatecznych dowodów winy oskarżonego.Z poglądem tym nie można się zgodzić, ponieważ Sąd Wojewódzki, dając wiarę wyjaśnieniom oskarżonego Stanisława Ł. i Mariana S. ze śledztwa, stanowisko swoje w sposób przekonywający uzasadnił.Skoro oskarżony Stanisław Ł. kilkakrotnie w śledztwie przyznał się do winy, co znalazło potwierdzenie w wielokrotnych wyjaśnieniach oskarżonego Mariana S. w śledztwie, przy czym odwołanie tych wyjaśnień jest zupełnie nie przekonywające, a gdy chodzi o Stanisława Ł., wręcz naiwne (tłumaczył on bowiem swoje przyznanie uczynioną mu przez prowadzącego śledztwo obietnicą zwolnienia go z aresztu) - to oceny Sądu Wojewódzkiego w tym względzie nie można uznać za błędną.Z tych wszystkich względów Sąd Najwyższy orzekł jak w sentencji.
Powiązane orzeczenia
- IV KR 175/77 1977-09-20Czy oskarżony, który popełnił pięć czynów nierządnych, działał w warunkach przestępstwa ciągłego, jeśli poszczególne czyny były skierowane przeciwko różnym osobom?
- II KR 186/65 1965-10-25Czy Sąd Najwyższy może zmienić orzeczenie sądu niższej instancji w zakresie wymiaru kary, uwzględniając przepisy dekretu o amnestii oraz zasady wewnętrznej proporcji kar, nawet jeśli oskarżony kwestionuje samą konstrukcj…
- III K 402/56 1956-07-28Czy przestępstwa polegające na wielokrotnych kradzieżach mienia społecznego, popełnione w różnych miejscach i w różnym czasie, mogą być traktowane jako jedno przestępstwo ciągłe, a jeśli nie, to jak należy ocenić ich kwa…
- I K 369/62 1962-07-19Czy czyn ciągły, składający się z wielu jednorodnych działań naruszających to samo dobro prawne i wynikających z jednolitego zamiaru przestępnego, może być osądzony jako jedno przestępstwo?
- II KR 163/68 1968-12-13Czy podział jednej sprawy karnej na dwa odrębne postępowania sądowe, w sytuacji gdy każdy z oskarżonych popełnił jedno przestępstwo ciągłe, stanowi naruszenie prawa procesowego?
Powołane przepisy
art. 2 § 2art. 1 § 1art. 4 § 1art. 290 § 1 KKart. 375art. 378 § 1art. 3art. 5art. 3 ust. 1art. 25 KPKart. 160 KKart. 287 § 1 KK
Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 16.07.2026.