IV KR 119/71

WyrokIzba Karna1971-07-26

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy w sytuacji, gdy doszło do bójki, uczestnik może powoływać się na obronę konieczną, a jeśli tak, to w jakich okolicznościach?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy stwierdził, że żaden z uczestników bójki nie może powoływać się na działanie w obronie koniecznej, ponieważ każdy z nich znajduje się w podwójnej roli atakującego i broniącego się. Wyjątek stanowi sytuacja, gdy ktoś działa w celu przywrócenia porządku lub spokoju publicznego, nie angażując się po stronie żadnego z uczestników bójki. Włączenie się do bójki w celu pomocy jednemu z jej uczestników nie jest obroną konieczną, lecz powiększa krąg bijących się osób i potęguje niebezpieczeństwo.
Stan faktyczny
Sąd Najwyższy rozpoznał sprawę dotyczącą bójki, w której użyto drewnianych sztachet, a następstwem była śmierć jednej z osób. Oskarżeni zostali skazani przez Sąd Wojewódzki za udział w bójce z użyciem niebezpiecznych narzędzi, a w przypadku dwóch oskarżonych, za spowodowanie śmierci. Oskarżeni wnieśli rewizje, kwestionując ustalenia faktyczne i prawne, w tym zarzucając błąd w ustaleniach faktycznych oraz rażącą niewspółmierność kary. Sąd Najwyższy zmienił wyrok, łagodząc karę jednemu z oskarżonych i korygując kwalifikację czynu drugiego oskarżonego.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy zmienił zaskarżony wyrok, łagodząc karę pozbawienia wolności oskarżonemu Stanisławowi Z. oraz korygując kwalifikację czynu oskarżonego Aleksandra P. i wymierzając mu karę pozbawienia wolności.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia W. Sutkowski. Sędziowie: Z. Kubec (sprawozdawca), M. Paluch.Prokurator Prokuratury Generalnej: A. Ferenc.SentencjaSąd Najwyższy po rozpoznaniu sprawy Stanisława Z. i Aleksandra P., oskarżonych z art. 148 § 1 k.k., z powodu rewizji założonych przez oskarżonych od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Krakowie z dnia 15 grudnia 1970 r.zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, żeI. wymierzoną oskarżonemu Stanisławowi Z. karę pozbawienia wolności złagodził z 5 lat do 3 lat i 6 miesięcy;II. Aleksandra P. uznał za winnego tego, że dnia 16 marca 1970 r. w Z. wziął udział w bójce, w toku której używał drewnianej sztachety, przy czym następstwem tej bójki była śmierć Bronisława C. w wyniku doznanych uszkodzeń głowy połączonych ze złamaniem kości czaszki, krwotokiem śródczaszkowym i stłuczeniem mózgu, tj. przestępstwa przewidzianego w art 158 § 3 i art. 159 w związku z art. 10 § 2 k.k., i na podstawie art. 158 § 3 k.k. wymierzył oskarżonemu Aleksandrowi P. karę 1 roku pozbawienia wolności z zaliczeniem na jej poczet okresu tymczasowego aresztowania od dnia 16 marca 1970 r. do dnia 16 marca 1971 r. (...).Uzasadnienie faktyczneWyrokiem Sądu Wojewódzkiego w Krakowie z dnia 15 grudnia 1970 r. skazani zostali: Stanisław Z. i Aleksander P. - za przestępstwo określone w art. 148 § 1 w związku z art. 158 § 3 i 159 k.k., na podstawie art. 148 § 1 k.k. przy zastosowaniu art. 57 § 2 i 3 k.k., na kary po 5 lat pozbawienia wolności, a oskarżeni Piotr N., Augustyn M. i Jerzy C. - za przestępstwo określone w art. 158 § 3 w związku z art 159 k.k., na podstawie art. 158 § 3 pkt 1 k.k., na kary po 2 lata pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania ich na 5 lat.Przypisane oskarżonym przestępstwo polegało na wzięciu udziału, przy użyciu drewnianych sztachet, w bójce, w następstwie której Bronisław C. poniósł śmierć, przy czym śmierć nastąpiła od ciosów zadanych sztachetami w głowę przez Stanisława Z. i Aleksandra P., którzy skutek ten przewidywali i nań się godzili.Wyrok ten zaskarżyli rewizjami jedynie oskarżeni Stanisław Z. i Aleksander P.I. Rewizja obrońcy oskarżonego Stanisława Z. zawiera alternatywnie sformułowane wnioski o zmianę zaskarżonego wyroku co do tego oskarżonego przez uniewinnienie go bądź o skazanie go tylko na podstawie art. 158 § 3 i art. 159 k.k. w związku z art. 57 § 2 i 3 k.k. lub wymierzenie mu za przypisane przestępstwo łagodniejszej kary pozbawienia wolności albo o uchylenie tego wyroku w zaskarżonej części i przekazanie sprawy Sądowi Wojewódzkiemu w Krakowie do ponownego rozpoznania.Jakkolwiek rewizja powołuje wszystkie podstawy odwoławcze wymienione w art. 387 k.p.k., w istocie rzeczy sprowadza się ona do zarzutów:1) błędu w ustaleniach faktycznych, przyjętych za podstawę wyroku, polegającego na:a) uznaniu, że oskarżony Stanisław Z. uderzył pokrzywdzonego w głowę kołkiem drewnianym , mimo braku ku temu podstaw dowodowych, skoro zaprzeczył temu sam oskarżony, a współoskarżony Augustyn M. stwierdził, iż oskarżony Stanisław Z. nie uderzył pokrzywdzonego sztachetą w głowę, przy czym oskarżony Stanisław P. wyjaśnił na rozprawie, iż nie wie czy oskarżony Stanisław Z. uderzył pokrzywdzonego w głowę, oraz że nie mówił o uderzeniu przez Stanisława Z., lecz że uderzył "albo Augustyn M. albo Stanisław Z.", a Jerzy C. (współoskarżony) mówił o uderzeniu przez Stanisława P. (wysokiego mężczyznę), natomiast nie wskazał na oskarżonego Stanisława Z.b) odrzuceniu obrony oskarżonego Stanisława Z., że był on wspólnie z dwoma współoskarżonymi Aleksandrem P. i Piotrem N. zaatakowany przez pokrzywdzonego oraz współoskarżonych Augustyna M. i Jerzego C., posługujących się niebezpiecznymi narzędziami, i że bronił się tylko przed pobiciem przez nich, mimo iż z ustaleń Sądu co do przebiegu zdarzenia wyraźnie wynikała taka obronna pozycja pokrzywdzonego Stanisława Z.;2) rażącej niewspółmierności kary wynikającej z niedostatecznego uwzględnienie na korzyść oskarżonego Stanisława Z. okoliczności łagodzących szeroko omówionych w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku.II. Rewizja adwokata Franciszka D., obrońcy oskarżonego Aleksandra P., zawiera co do tego oskarżonego podobnie alternatywnie sformułowany wniosek jak rewizja obrońcy oskarżonego Stanisława Z., a z jej opisowo ujętego uzasadnienia wynika, że wysuwa ona w istocie zarzuty:1) obrazy art. 22 k.k. przez nieprzyjęcie, iż oskarżony Aleksander P. działał w obronie koniecznej, mimo że ustalony przez Sąd przebieg zdarzenia, a w szczególności zachowanie się oskarżonego Stanisława P. wobec atakujących go pokrzywdzonego i współoskarżonych Augustyna M. i Jerzego C. zawierało wszelkie elementy obrony koniecznej określonej w powołanym na wstępie przepisie;2) błędu w ustaleniach faktycznych, polegającego na uznaniu za udowodniony faktu uderzenia pokrzywdzonego sztachetą w głowę przez oskarżonego Aleksandra P., mimo że dowody, na które w tym względzie powołał się Sąd, a w szczególności wyjaśnienia oskarżonego Aleksandra P. w śledztwie i na rozprawie oraz wyjaśnienia współoskarżonego Jerzego C., nie dają podstawy do takiego ustalenia.III. Rewizja adwokata Teodora M., drugiego obrońcy oskarżonego Aleksandra P., zawiera wniosek bądź o zmianę zaskarżonego wyroku przez uniewinnienie tego oskarżonego na podstawie przepisu art. 22 § 1 k.k. lub przez skazanie go na znacznie łagodniejszą karę pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania, bądź też o uchylenie zaskarżonego wyroku co do tego oskarżonego i przekazanie sprawy Sądowi Wojewódzkiemu do ponownego rozpoznania.Rewizja ta w istocie rzeczy - poza wysuniętym już w rewizji adwokata Franciszka D. zarzutem obrazy art. 22 k.k. - podnosi zarzuty:1) błędu w ustaleniach faktycznych, polegającego na:a) uznaniu, iż pokrzywdzony został uderzony w bójce tylko dwa razy w głowę, z czego jedno miał zadać oskarżony Aleksander P., a drugie oskarżony Stanisław Z., mimo że według uzupełniającej opinii biegłego lekarza Jana K., "denat został uderzony co najmniej dwa razy", co nie wyłącza możliwości większej ilości uderzeń, wobec czego nie wiadomo, "czy uderzenie zadane przez oskarżonego Aleksandra P. było jednym z tych dwu uderzeń, które były śmiertelne".b) przyjęciu, że oskarżony Aleksander P., uderzając sztachetą pokrzywdzonego w głowę, przewidywał możliwość spowodowania jego śmierci i na taki skutek się godził, jakkolwiek "samo uderzenie sztachetą w głowę nawet ze znaczną siłą nie przesądza przewidywania możliwości spowodowania śmierci i godzenia się na to", a ponadto w sytuacji obronnej, w jakiej się znalazł oskarżony Aleksander P., nie mógł on przewidywać śmiertelnego skutku, "gdyż stan bezpośredniego zagrożenia oraz stan napięcia nerwowego nie pozwalały mu na jakiekolwiek refleksje czy rozumowanie";2) rażącej niewspółmierności kary, wynikającej zwłaszcza z porównania kary wymierzonej oskarżonemu Aleksandrowi P. z karą wymierzoną współoskarżonym Augustynowi M. i Jerzemu C., którzy "byli agresorami" i którzy spowodowali całe zajście".Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:I. Przede wszystkim należy rozważyć wspólny wszystkim rewizjom zarzut, jakoby oskarżeni Stanisław Z. i Aleksander P. działali w obronie koniecznej. Rozważenie zaś tego zarzutu wymaga uprzedniego rozstrzygnięcia podstawowej kwestii, czy zajście, o które w sprawie niniejszej chodzi, stanowiło w rozumieniu art. 158 k.k. - jak to przyjął Sąd Wojewódzki - bójkę, czy też - jak zdają się sugerować rewizje - pobicie. A to z kolei wymaga poczynienia dokładnych ustaleń co do tej fazy zajścia, w której zaczęto już posługiwać się sztachetami. Chodzi o to, kto pierwszy uderzył.Sąd Wojewódzki przyjmuje po prostu, że była bójka, lecz bliżej tego nie uzasadnia. Uzasadnienie zaskarżonego wyroku zawiera w tym względzie lukę. Na stronie 6 (podobnie na stronie 15) stwierdza się jedynie, że po krótkich pertraktacjach doszło do bójki, w której wzięli udział wszyscy oskarżeni. Co więcej, nawet Sąd zajmuje stanowisko, że do niczego nie prowadzą szczegółowe rozważania, kto pierwszy uderzył. A przecież ma to zasadnicze znaczenie. Bo skoro pierwsza grupa oskarżonych (Stanisław Z., Aleksander P. i Piotr N.) po wyłamaniu sztachet z płotu zamierzała opuścić wieś i uniknąć spotkania z drugą grupą oskarżonych (Augustyn M. i dwóch C.), która ich ścigała w celu zidentyfikowania sprawców wyłamania płotu, do czego zresztą miała prawo, to dla właściwej oceny prawnej zajścia konieczne jest ustalenie, co się stało, gdy obie grupy, uzbrojone w sztachety i drewniane kije, spotkały się i w jaki sposób sprzeczka przerodziła się w bijatykę.Jeżeli bowiem pierwszym, który w czasie sprzeczki posłużył się sztachetą, był - jak utrzymuje Stanisław Z. - oskarżony Augustyn M., to należałoby przyjąć, że zajście nie stanowiło bójki, lecz pobicie ze strony drugiej grupy, która miała prawo ścigać pierwszą w celu jej zidentyfikowania, lecz nie miała prawa czynić tego siłą. W takiej sytuacji oskarżeni Stanisław Z., Aleksander P. i Piotr N. działaliby w obronie koniecznej wobec napaści ze strony drugiej grupy i należałoby jedynie ocenić, czy i ewentualnie w jakim stopniu przekroczyli oni granice tej obrony.Jednakże materiał dowodowy daje podstawę do przyjęcia, że pierwszym, który posługiwał się sztachetą i spowodował przerodzenie się sprzeczki w bójkę, był oskarżony Stanisław Z. Wprawdzie Stanisław Z. temu przeczy, wskazując Augustyna M., jednakże zarówno Augustyn M. jak i Jerzy C. zgodnie wskazują na Stanisława Z. i jednakowo przedstawiają przebieg tego fragmentu zajścia, kiedy sprzeczka przerodziła się w bójkę. Obaj oni wyjaśnili, że gdy Stanisław Z. zamierzył się sztachetą na Augustyna M., ten uchwycił go za nogi i obaj upadli na ziemię, przy czym Augustyn M. dodaje, że wówczas schwycił Stanisława Z. za gardło, że być może dusił go i uderzył w twarz, domagając się okazania dowodu osobistego. Wyjaśnienia te nie tylko że nie zostały podważone przez należących do grupy Stanisława Z. oskarżonych Aleksandra P. i Piotra N., ale zostały nawet w pewnej mierze potwierdzone. Otóż np. Piotr N., który - jak twierdzi - samego początku nie zauważył, wyjaśnił, że widział jak Stanisław Z. leżał, a na nim klęczał Augustyn M., dusił go i mówił" "dawaj dowód, bo cię uduszę". Podobnie wyjaśniał Aleksander P.Wynika stąd, że - wbrew tezie obrony - grupa złożona ze Stanisława Z., Aleksandra P. i Piotra N. nie tylko nie spełniła słusznego żądania drugiej grupy okazania dowodu, ale nawet jeden z jej przedstawicieli, mianowicie Stanisław Z., przez swą agresywną postawę (użycie sztachety) rozpętał bójkę.W takiej sytuacji włączenie się do bójki Aleksandra P. w obronie swojego kolegi nie może być uznane za działanie w obronie koniecznej, bo zgodnie z przyjętym już orzecznictwem Sądu Najwyższego i poglądami przeważającej części doktryny żaden z uczestników bójki nie może powoływać się na działanie w obronie koniecznej, każdy z nich bowiem w bójce znajduje się w podwójnej roli, tj. zarówno atakującego, jak i broniącego się.Gdyby Aleksander P. i Piotr N. nie włączyli się do bójki w momencie, gdy od leżącego już Stanisława Z. domagano się dowodu osobistego, to zajście najprawdopodobniej skończyłoby się na sprawdzeniu tożsamości Stanisława Z. Dopiero włączenie się do zajścia Aleksandra P. i Piotra N. spotęgowało niebezpieczeństwo bójki, w której wzięło udział 6 uzbrojonych w drewniane sztachety mężczyzn. Na udział obu oskarżonych w bójce wskazują wyjaśnienia należącego do tej samej grupy oskarżonego Piotra N., który między innymi wyjaśnił, że widział, jak Aleksander P. i stojący naprzeciw niego mężczyzna zaczęli wymachiwać sztachetami, że on również wymachiwał sztachetą i uderzył zbliżającego się doń mężczyznę w okolicę łokcia, i widział też, jak Stanisław Z. i Aleksander P. bili się z pozostałymi mężczyznami.Wprawdzie oskarżeni powołują się w rewizjach na przepis art. 22 § 1 k.k. (obrona konieczna) oraz ewentualnie na art. 22 § 3 k.k. (przekroczenie jej granic), jednakże należy pokrótce nawiązać do treści art. 22 § 2 k.k., bo jest to przepis nowy, który dopuszcza możliwość przyjęcia obrony koniecznej nawet przy istnieniu bójki. Stanowi on bowiem, że działa w obronie koniecznej ten, kto występuje w celu przywrócenia porządku lub spokoju publicznego.Wynika więc z tego przepisu, że osoba postronna, która nie angażuje się po stronie któregokolwiek z biorących udział w bójce, a więc nie będąc jej uczestnikiem, stara się jej zapobiec w jakikolwiek sposób (np. przez rozdzielenie bijących się, odebranie im niebezpiecznych narzędzi, rozpędzenie ich itd.), działa w obronie koniecznej. Natomiast nie działa w obronie koniecznej ten, kto - jak w niniejszej sprawie oskarżony Aleksander P. - włącza się do bójki w celu przyjścia z pomocą jednemu z jej uczestników (oskarżonemu Stanisławowi Z.), bo w ten sposób powiększa krąg bijących się osób, potęgując tym samym niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia uczestników zajścia lub znajdujących się w pobliżu osób. Celem takiej interwencji jest interes konkretnego uczestnika bójki, a nie - jak tego wymaga przepis art. 22 § 2 k.k. - przywrócenie porządku i spokoju publicznego.Podkreślić należy, że w związku ze starciem, do jakiego doszło między Stanisławem Z. a Augustynem M., rzeczywiste niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia nastąpiło dopiero z chwilą włączenia się do zajścia ich "obrońców": z jednej strony Aleksandra P. i Piotra N., a z drugiej - Józefa i Bronisława C., bo właśnie to włączenie się doprowadziło do tego, że w wyniku bójki toczącej się między 6 cieszącymi się jak najlepszą opinią ludźmi jeden z nich stracił życie.II. 1). Co do rewizji obrońcy oskarżonego Stanisława Z.Ustalenie przez Sąd, że oskarżony Stanisław Z. w toku bójki zadał pokrzywdzonemu w głowę uderzenie sztachetą drewnianą znajduje - wbrew zarzutowi rewizji - pełne oparcie w dowodach, na które w tym względzie Sąd się powołał. W szczególności są to wyjaśnienia oskarżonego Piotra N. złożone w śledztwie i oskarżonego Aleksandra P., a także wyjaśnienia oskarżonego Piotra N. na rozprawie co do wypowiedzi oskarżonego Stanisława Z. w wulgarnych słowach o uderzeniu w głowę pokrzywdzonego. Wprawdzie oskarżony Aleksander P. na rozprawie wyjaśnił, że nie pamięta, czy Stanisław Z. w czasie ucieczki z miejsca zajścia mówił, że "uderzył tego łysego w głowę", jednakże wyjaśnił równocześnie, iż będąc słuchany w śledztwie mówił prawdę, a w ogólności na rozprawie często powoływał się na brak pamięci zdarzeń. Stąd wyjaśnienia składane w śledztwie po upływie zaledwie niewielu dni od zdarzenia niewątpliwie lepiej odtwarzają rzeczywistość i są bardziej wiarygodne niż wyjaśnienia składane w wiele miesięcy później na rozprawie.Również powołane przez Sąd wyjaśnienia oskarżonych Aleksandra P. i Piotra N. co do stwierdzenia śladów krwi na sztachecie, której używał oskarżony Stanisław Z., przemawiają za prawdziwością ustalenia Sądu, iż oskarżony Stanisław Z. był sprawcą uderzenia pokrzywdzonego sztachetą w głowę, jeśli się zważy, że w zajściu krwawił tylko pokrzywdzony z ran głowy. Fakt, że współoskarżony Jerzy C. nie wspomina o uderzeniu pokrzywdzonego przez oskarżonego Stanisława Z., nie podważa odmiennego ustalenia Sądu, skoro w świetle okoliczności zdarzenia rozgrywającego się w krótkim czasie z udziałem sześciu osób równoczesne zaobserwowanie zachowania się wszystkich uczestników jest z natury rzeczy utrudnione, jeżeli nie wręcz niemożliwe.2). Co do rewizji obrońców oskarżonego Aleksandra P.Natomiast nie można odmówić słuszności podniesionemu w rewizji obrońcy adwokata Franciszka D. zarzutowi błędu w ustaleniach Sądu co do faktu uderzenia pokrzywdzonego sztachetą w głowę przez oskarżonego Aleksandra P. Ustalenie tego faktu Sąd Wojewódzki oparł, jak to wynika z uzasadnienia wyroku, na własnych wyjaśnieniach: oskarżonego Aleksandra P. oraz oskarżonych Augustyna M. i Jerzego C., przy czym według tego uzasadnienia "sam oskarżony Aleksander P. zarówno w śledztwie, jak i na rozprawie przyznał się do uderzenia Bronisława C. sztachetą w głowę twierdząc, że uczynił to w obronie własnej". W związku z tym trzeba od razu zauważyć, że z przytoczonych w uzasadnieniu wyroku fragmentów wypowiedzi oskarżonych Aleksandra P. i Augustyna M. nie wynika, by zawierały one stwierdzenie, że oskarżony Aleksander P. uderzył pokrzywdzonego w głowę, skoro oskarżony Aleksander P. przyznał tylko, że "uderzył tego mężczyznę (pokrzywdzonego), ale nie wie, czy w głowę, czy w ramię". Podobnie wyjaśnia w końcowej fazie śledztwa, przy czym - co pomija Sąd Wojewódzki - dodał: "uderzyłem w sztachetę tego mężczyzny względnie w rękę i wytrąciłem mu sztachetę". A więc nawet wyraźnie przeczył uderzeniu w głowę. Również na rozprawie oskarżony Aleksander P. faktu tego nie przyznał, za stwierdzenie zaś tego faktu nie można uznać powołanego przez Sąd wyjaśnienia oskarżonego Augustyna M., że "ten najwyższy (oskarżony Aleksander P.) uniósł sztachetę w górę i następnie uderzył nią, chociaż nie zdołał zauważyć, czy uderzył teścia (pokrzywdzonego), czy też uderzył sztachetą o ziemię". Wprawdzie oskarżony Jerzy C. w trakcie czynności odtworzenia przebiegu zdarzenia istotnie podał: "oskarżony Aleksander P. podniósł sztachetę i uderzył mego ojca (pokrzywdzonego Bronisława C.) w głowę", jednakże to odosobnione stwierdzenie traci walor dowodu zasługującego na wiarygodność przez wyjaśnienia tego oskarżonego na rozprawie, że nie wie, czy oskarżony Aleksander P. uderzył pokrzywdzonego w głowę, czy w ramię, gdyż "tego nie zauważył", a nie potrafi wytłumaczyć, dlaczego podał wówczas inaczej.Brak zatem - wbrew stanowisku Sądu Wojewódzkiego - podstawy do ustalenia, że oskarżony Aleksander P. zadał pokrzywdzonemu uderzenie sztachetą w głowę, przy czym tej podstawy nie może również stanowić stwierdzenie zawarte w opinii biegłego, że "na głowę denata działały dwa odrębne urazy". Z tego bowiem stwierdzenia nie wynika, by zostały one zadane przez jedną czy więcej osób niezależnie od tego, że ustalenie sprawcy spowodowania takiego urazu może się opierać nie na tej opinii, lecz na innych dowodach. Warto tu dodać w związku z treścią opinii biegłego na rozprawie, że powołanie się w rewizji obrońcy oskarżonego Aleksandra P. adwokata Teodora M. na sformułowanie tej opinii, że "denat został uderzony co najmniej dwa razy", nie odpowiada treści tej opinii co do tego fragmentu przytoczonej wyżej.Z omówionych wyżej powodów należało uznać - zgodnie z żądaniem rewizji obrońców oskarżonego Aleksandra P. - że oskarżony ten, co do którego brak dowodów, iż był sprawcą uderzenia pokrzywdzonego sztachetą w głowę, popełnił przestępstwo z art. 158 § 3 i 159 k.k., polegające na udziale w bójce z użyciem niebezpiecznego narzędzia, w następstwie której poniósł śmierć Bronisław C., przy czym to następstwo w postaci śmierci człowieka oskarżony Aleksander P. mógł i powinien był przewidzieć ze względu na intensywność bójki i używanie przez jej uczestników tak niebezpiecznych narzędzi, jak sztachety drewniane.III. 1). Zarzut rażącej surowości kary wymierzonej oskarżonemu Stanisławowi Z. jest zasadny. Sąd Wojewódzki słusznie zastosował wobec tego oskarżonego nadzwyczajne złagodzenie kary, jednakże w niedostatecznym stopniu uwzględnił, że grupa, do której należał ten oskarżony, starała się uniknąć zajścia, nawet zeszła z drogi, by nie doszło do spotkania ze ścigającą ich grupą, że oskarżony ten w czasie zajścia został przewrócony i duszony i że dopiero wtedy doszło do tragicznego ciosu w głowę. Również osobowość tego oskarżonego przemawia za potrzebą złagodzenia kary.2). Wobec zmiany zaskarżonego wyroku co do oskarżonego Aleksandra P. przez skazanie go na podstawie art. 158 § 3 i 159 k.k. w związku z art. 10 § 1 i § 3 k.k., a więc za znacznie lżejsze przestępstwo i o wielokrotnie niższej dolnej granicy ustawowego zagrożenia, brak było podstaw do zastosowania do niego, wbrew żądaniu rewizji jego obrońców, nadzwyczajnego złagodzenia kary, odpadła bowiem przesłanka z art. 57 § 2 k.k. (kiedy nawet najniższa kara przewidziana za przestępstwo byłaby niewspółmiernie surowa).Sąd Najwyższy, dopatrując się wielu okoliczności łagodzących, żadnej zaś (poza wyrwaniem sztachety) obciążającej, mając poza tym na względzie osobowość tego oskarżonego, wymierzył mu karę równającą się dolnej granicy ustawowego zagrożenia, a więc jednego roku pozbawienia wolności, którą po zaliczeniu okresu tymczasowego aresztowania uznał za odbytą.Oskarżony Aleksander P. prowadził do chwili przestępstwa wzorowe życie i ma doskonałą, wręcz wyróżniającą się opinię, na co wskazują liczne dowody. Ze wszystkich oskarżonych najbardziej starał się uniknąć zajścia, co wynika z prawidłowych ustaleń zaskarżonego wyroku. Nie tylko więc zszedł z kolegami z drogi, by uniknąć spotkania z drugą grupą, ale gdy już doszło do niego, wszczął pertraktacje z przeciwnikami w celu polubownego załatwienia sporu i nawet w pewnym momencie wbił w tym celu sztachetę w śnieg, demonstrując swoją ugodową postawę; poza tym bezpośrednio po zajściu, już w czasie ucieczki, czynił wymówki oskarżonemu Stanisławowi Z., gdy ten oświadczył, że jednego z przeciwników uderzył sztachetą w głowę; wreszcie na rozprawie wyraził głęboką skruchę.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 148 § 1 KKart 158 § 3art. 159art. 10 § 2 KKart. 158 § 3 KKart. 148 § 1art. 158 § 3art. 57 § 2art 159 KKart. 158 § 3 pkt 1 KKart. 159 KKart. 387 KPK

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 21.07.2026.