IV KR 81/68

WyrokIzba Karna1968-05-22

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy Sąd Najwyższy powinien uchylić wyrok skazujący na karę śmierci i przekazać sprawę do ponownego rozpoznania, jeśli istnieją wątpliwości co do poczytalności oskarżonego w chwili popełnienia czynu oraz co do motywacji rabunkowej zabójstwa?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania, ponieważ Sąd Wojewódzki nie rozważył w sposób wystarczający kwestii poczytalności oskarżonego, zwłaszcza w kontekście spożycia denaturatu i proszków przeciwbólowych przed popełnieniem czynów. Ponadto, Sąd Najwyższy wskazał na brak jednoznacznych ustaleń co do rabunkowego charakteru zabójstwa Michała D., co miało istotne znaczenie dla oceny stopnia niebezpieczeństwa społecznego czynu i wymiaru kary. Sąd Najwyższy podkreślił również, że kara śmierci jest karą wyjątkową i wymaga wszechstronnego uzasadnienia, którego w zaskarżonym wyroku zabrakło.
Stan faktyczny
Oskarżony Tadeusz C. został skazany przez Sąd Wojewódzki na karę śmierci za dwukrotne zabójstwo. W rewizji oskarżony zarzucił m.in. obrazę przepisów prawa procesowego i materialnego oraz rażącą surowość kary. Sąd Najwyższy rozpoznał sprawę, analizując dowody i wyjaśnienia oskarżonego, w tym jego przyznanie się do winy po wcześniejszych zaprzeczeniach i przedstawieniu wersji o napadzie rabunkowym. Kluczowe dla sprawy okazały się wyjaśnienia oskarżonego o zamiarze popełnienia samobójstwa, spożyciu denaturatu i proszków przeciwbólowych przed zdarzeniem, a także wątpliwości co do rabunkowego charakteru zabójstwa.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę Sądowi Wojewódzkiemu w Kielcach do ponownego rozpoznania.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia T. Majewski.Sędziowie: S. Kaciczak, M. Szczepański (sprawozdawca).Prokurator Prokuratury Generalnej: S. Markowski.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie Tadeusza C., oskarżonego z art. 225 § 1 k.k., po rozpoznaniu rewizji założonej przez oskarżonego od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Kielcach z dnia 24 lutego 1968 r., na podstawie art. 375, 383 pkt 3 i 388 § 1 k.p.k.uchylił zaskarżony wyrok i sprawę przekazał Sądowi Wojewódzkiemu w Kielcach do ponownego rozpoznania.Uzasadnienie faktyczneSąd Wojewódzki w Kielcach po rozpoznaniu sprawy Tadeusza C., oskarżonego o to, że:I. w nocy na 24 kwietnia 1967 r. w A. w zamiarze obrabowania i pozbawienia życia Michała D. uderzył go łomem żelaznym kilka razy w głowę, powodując złamanie kości czaszki i twarzy oraz uszkodzenia mózgu, w następstwie czego Michał D. poniósł natychmiastową śmierć,II. w czasie i miejscu jak w pkt I w zamiarze pozbawienia życia Janiny D. uderzył ją kilka razy żelaznym łomem w głowę, powodując złamanie podstawy czaszki i uszkodzenie mózgu, w następstwie czego Janina D. poniosła śmierć,tj. o przestępstwo z art. 225 § 1 k.k.,wyrokiem z dnia 24 lutego 1968 r. orzekł: Tadeusza C. uznaje za winnego popełnienia zarzuconych mu czynów i za to na mocy art. 225 § 1 k.k. i 47 § 1 lit. a) k.k. za czyn opisany pod pkt I oskarżenia skazuje go na karę śmierci i utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na zawsze, za czyn opisany pod pkt II oskarżenia skazuje go na karę śmierci i utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na zawsze, na mocy art. 31 § 1 i 2 k.k. jako karę łączną wymierza Tadeuszowi C. karę śmierci oraz utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na zawsze. Zwalnia Tadeusza C. od uiszczenia opłaty sądowej i ponoszenia kosztów postępowania w Sądzie Wojewódzkim.Rewizję od tego wyroku założył oskarżony Tadeusz C.Rewizja ta, wnosząc o uchylenie zaskarżonego wyroku i o uniewinnienie oskarżonego z zarzutu dokonania obu czynów lub o przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania bądź też o zmianę zaskarżonego wyroku przez wymierzenie kary więzienia zamiast kary śmierci, zarzuciła:1)obrazę przepisów prawa procesowego, a mianowicie art. 8 i 320 k.p.k., przez nieuwzględnienie okoliczności przemawiających za oskarżonym oraz przez niewzięcie pod uwagę wszystkich okoliczności ujawnionych w toku przewodu sądowego,2)błędną ocenę okoliczności faktycznych, co w konsekwencji doprowadziło do niesłusznego skazania oskarżonego,3)obrazę przepisów prawa materialnego (art. 225 § 1 k.k.) przez niesłuszne jego zastosowanie zamiast uniewinnienia oskarżonego,4)rażąco surowy wymiar kary w stosunku do czynów przypisanych oskarżonemu.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:I. Z uzasadnienia zaskarżonego wyroku wynika, że Sąd Wojewódzki oparł ustalenia faktyczne co do sprawcy zabójstwa Michała i Janiny D. na tych wyjaśnieniach oskarżonego Tadeusza C. ze śledztwa, w których przyznał się on do winy. Za niewiarygodne uznał Sąd I instancji pozostałe wyjaśnienia oskarżonego złożone przed przyznaniem się do zabójstwa D. oraz wyjaśnienia złożone przez oskarżonego w toku rozprawy przed Sądem Wojewódzkim.Co do zasady, stanowisko to nie wydaje się budzić zastrzeżeń wbrew odmiennym twierdzeniom rewizji.Oskarżony Tadeusz C. na pewno był w domu D. i w sobotę, i w niedzielę wieczorem (tempus criminis). W dniu 22 kwietnia 1967 r. (sobota) widział go tam świadek M. oraz świadek S., do pobytu zaś w dniu 23 kwietnia 1967 r. (niedziela) sam oskarżony wielokrotnie się przyznał (także wówczas, kiedy zaprodukował wersję o "bandytach"). Na rozprawie oskarżany Tadeusz C. zaprzeczył, jakoby miał być u D. w sobotę, jego żona zaś Jadwiga C. fakt ten potwierdziła, zaprzeczając zarazem uporczywie temu, żeby mąż jej mógł być u D. w niedzielę (23 kwietnia 1967 r.), ponieważ rzekomo był chory i cały dzień leżał, czemu jednak z kolei przeczą wyjaśnienia oskarżonego.W czasie stróży (po zabójstwie) oskarżony był przygnębiony, zapierał się, jakoby był w sobotę (22 kwietnia) u D., a także oświadczył, że jeśli będzie u niego rewizja, to znajdą u niego tylko 1/2 litra wódki (świadek C.). Istotnie, u oskarżonego Tadeusza C. znaleziono 2 półlitrowe butelki z wódką pochodzące od D. Wprawdzie oskarżony twierdził, że wódkę kupił, ale w świetle zeznań świadków M. i D. wersja ta okazała się nieprawdziwa, ostatecznie zaś oskarżony przyznał fakt zaboru wódki u D.Na krześle u D. odnaleziono ślady obuwia gumowego, w związku z czym oskarżony przeczył, aby kiedykolwiek takie obuwie miał i nosił. Tymczasem szereg świadków zeznało, że córka oskarżonego miała takie buty, które były na nią za duże, wobec czego chodził w nich dość często ojciec (por. np. zeznania świadka K.). W końcu sam oskarżony Tadeusz C. przyznał, że w butach tych chodził, a dnia krytycznego miał je na sobie, po czym je spalił, czemu następnie, odwołując swe przyznanie na rozprawie, ponownie zaprzeczył.Oskarżony Tadeusz C., urodzony w O., ożenił się i od tego czasu zamieszkał w A., wskutek czego ogólnie nazywano go "osowiakiem". Świadek K. stwierdził przy tym, że tym samym przezwiskiem nazywała go i Janina D. Śmierć tej ostatniej nie nastąpiła bezpośrednio po gwałtownym zamachu. Została ona przewieziona do szpitala, gdzie próbowano operacyjnie uratować jej życie. Przed ostateczną utratą przytomności świadek O. słyszał, jak Janina D. niewyraźnie mówiła "olszówka" czy "osówka", a świadek Z. fakt ten potwierdził zeznając, że Janina D. w szpitalu, przed zgonem, mówiła "coś ty mi zrobił" oraz "olszówka" czy "osówka".Okoliczności te wydają się wskazywać, że odezwanie to stanowiło wskazanie sprawcy, którym był ktoś z "olszówki" czy "osówki".Powyższe dowody nie wyczerpują jednak wszystkiego, co przemawia za tym, że oskarżony Tadeusz C. był sprawcą zarzucanych mu czynów.Oskarżony Tadeusz C., prawdopodobnie orientując się z przebiegu śledztwa, że wszelkie całkowite przeczenie swej winie, a nawet przeczenie jakiemukolwiek uczestniczeniu w zdarzeniach 23/24 kwietnia 1967 r., nie może doprowadzić do ekskulpowania go, złożył pisemne "oświadczenie" z 17 czerwca 1967 r. W oświadczeniu tym stwierdził, że w czasie jego obecności u D., przybyli jacyś dwaj bandyci, z których jeden wezwał Michała D. do wydania mu pieniędzy, a następnie, sterroryzowanego, wyprowadził na podwórze, drugi wszedł zaś do izby, przeszukiwał pomieszczenia, a nawet przerzucał łóżko, gdzie jednak pieniędzy nie znalazł. Potem kazał wyjść oskarżonemu i sam z nim wyszedł, zabierając tylko wódkę. Poszli do lasu, gdzie ów bandyta kazał mu coś podpisać (analfabeta), a potem kazał zabrać wódkę Michała D. i puścił wolno.W dniu 19 czerwca 1967 r. Tadeusz C. został przesłuchany w związku z powyższym "oświadczeniem" i zeznał mniej więcej z nim zgodnie, z tą jedynie różnicą, że gdy w oświadczeniu twierdził, że to jeden z bandytów wchodził na krzesło (ślady gumowej podeszwy), to w wyjaśnieniu oświadczył, że to on sam na to krzesło wchodził i że rzeczywiście był wtedy w butach córki. Ponadto, gdy w "oświadczeniu" podał, że po powrocie do domu powiedział żonie, iż był u K., to w ustnej depozycji oświadczył, że nic jej nie mówił, gdzie był. Z kolei "sprostował", że to on na rozkaz bandyty przeszukał łóżko, ale bez rezultatu, i że już wówczas zobaczył, że Janina D. leży pokrwawiona, oraz że żonie nie mówił, gdzie był wieczorem, a tylko, że w nocy chodził do K.Gdyby Sąd Wojewódzki ujawnił zeznania żony oskarżonego świadka Jadwigi C. ze śledztwa, to byłby uzyskał ważne dla oceny materiału stwierdzenie, gdyż zeznała ona, iż mąż wieczorem nigdzie rzekomo nie wychodził, w nocy z nim nie rozmawiała i o żadnym jego wstawaniu (i wizycie u K.) nie wie. Byłby też Sąd I instancji uzyskał istotną informację, że maż w sprawie butów córki kazał jej pisać do tejże córki list, w którym skarżył się, że przez tę kwestię chce go ona wepchnąć do więzienia.Oskarżony Tadeusz C. ową mało prawdopodobną wersję o "zbrojnym napadzie" dwóch - niedołężnych przecież, skoro niczego nie zrabowali oprócz wódki - bandytów podtrzymał podczas przesłuchania z 22 czerwca 1967 r., ale już 23 czerwca 1967 r. przed oficerem MO oraz przed prokuratorem do winy się przyznał.Podał on mianowicie, że dnia krytycznego, będąc zrozpaczony chorobą (gruźlica) i biedą, postanowił popełnić samobójstwo przez powieszenie się, a dla dodania sobie odwagi napił się przedtem denaturatu i zażył 12 proszków przeciw bólowi głowy. Chcąc jeszcze bardziej wprowadzić się w odpowiedni nastrój, z braku wódki w domu udał się do Michała D., aby kupić odeń 1/2 litra. Butelkę z wódką zabrał z kredensu, ale Michał D. oponował i doszło do sprzeczki, w czasie której przeszli do stodoły. Sprzeczka ta stała się ostateczną przyczyną zbrodni, bo gdy Michał D. uderzył oskarżonego, ten pod wpływem alkoholu i proszków porwał łom czy pręt i parokrotnie uderzył nim swego oponenta, po czym wrócił do jego mieszkania po drugą butelkę wódki. Na jego widok Janina D. wszczęła alarm, wobec czego i ją uderzył w głowę, zabrał drugą butelkę, po czym przeszukał łóżko Michała D., ale pieniędzy nie znalazł. "Być może" zabrał zegarek ręczny ze stołu i zegarek ten włożył do kieszeni "kanadyjki", którą następnie zostawił gdzieś w lesie (nie odnaleziona), dokąd udał się potem. Łom (pręt) zabrał ze sobą i następnie rzucił go na dach szopy w swoim podwórzu (nie odnaleziony).Danie wiary wyjaśnieniom oskarżonego, w których przyznał się do faktu zabójstwa obojga D., prowadzić musi do wniosku, że oskarżony Michała D. zabił w trakcie sprzeczki, a Janinę D. zabił w celu pozbycia się świadka tejże sprzeczki, którego zeznania musiałyby doprowadzić do przypisania oskarżonemu zabójstwa Michała D., dokonanego w stanie podniecenia alkoholem i w stanie zamroczenia, spowodowanego zażyciem 12 proszków od bólu głowy. O tym, że oskarżony znajdował się w stanie jakiegoś zamroczenia spowodowanego zażyciem proszków i spożyciem około 1/4 litra denaturatu, świadczy jego dalsze zachowanie się, nader niezdarne i niezbyt sensowne.W świetle wyżej omówionych okoliczności uznać należy, że Sąd Wojewódzki miał podstawy do uznania, iż sprawcą obu zabójstw jest oskarżony Tadeusz C. Jeśli jednak stanie się na stanowisku wiarygodności wyjaśnień oskarżonego i dokona ustaleń faktycznych na podstawie tych wyjaśnień, w których przyznał się on do winy, to wówczas nie znajduje oparcia przypisanie mu przez Sąd I instancji popełnienia zabójstwa Michała D. z zamiarem rabunku.W świetle omawianych wyjaśnień oskarżonego należy - jak to już wyżej wskazano - przyjąć, że oskarżony zabił Michała D. w trakcie sprzeczki, a nadto brak jest podstaw do przyjęcia za bezsporną tezy, żeby oskarżony udał się do mieszkania D. w celach rabunkowych.Ani w ustaleniach faktycznych, ani też w części omawiającej przyjętą kwalifikację prawną Sąd Wojewódzki wspomnianej kwestii nie rozważył mimo obowiązku jej rozważenia. Bezbłędne ustalenie omawianej kwestii ma istotne znaczenie nie tyle dla bytu zarzucanej oskarżonemu zbrodni zabójstwa Michała D., ile dla kwestii wymiaru kary. Inaczej bowiem przedstawia się osobowość sprawcy oraz stopień niebezpieczeństwa społecznego przypisanego czynu, gdy zostanie ustalone, że zabójstwa dopuścił się w celach rabunkowych, a inaczej, gdy tego celu brak. Nie wydaje się konieczne szersze uzasadnienie twierdzenia o znacznie wyższym stopniu niebezpieczeństwa społecznego, co nie może wywrzeć wpływu na wymiar kary w sensie niekorzystnym dla sprawcy zabójstwa na tle rabunkowym.Brak prawidłowych ustaleń i oceny w omawianej kwestii utrudnia w znacznej mierze kontrolę rewizyjną zaskarżonego wyroku, w szczególności w zakresie czynu przypisanego w pkt I aktu oskarżenia.II. W toku postępowania przygotowawczego prokurator uznał, że zachodzą wątpliwości co do poczytalności Tadeusza C., i zarządził przeprowadzenie dowodu z opinii biegłych psychiatrów. Dowód ten został przeprowadzony i biegli, wśród których był także specjalista z zakresu neuropsychiatrii dziecięcej, orzekli, że Tadeusz C. "w chwili popełnienia zarzucanych mu czynów przestępnych miał zdolność do zrozumienia znaczenia czynów i pokierowania swoim postępowaniem zachowaną całkowicie". Dowód ten nie został podany w akcie oskarżenia, co wydaje się wskazywać na to, że prokurator uznał za zbędne jego przeprowadzanie na rozprawie (art. 248 § 1 k.p.k. a contrario), co jednak nie zwalniało Sądu od obowiązku zaznajomienia się z tym dowodem.Było to konieczne tym bardziej, że wspomniani wyżej biegli pominęli w swych rozważaniach, czy tempore criminis nie wystąpiło u oskarżonego "inne zakłócenie czynności psychicznych", które mogłoby doprowadzić do uznania, iż oskarżony działał w warunkach art. 17 § 1 lub art. 18 § 1 k.k. W szczególności chodzi tu o kwestię zupełnie pominiętą przez biegłych, a wynikającą z wyjaśnień oskarżonego, że na krótko przed udaniem się do domu D. wypił 1/4 litra denaturatu i zażył około 12 proszków od bólu głowy. Jeśli się zważy, że:a) oskarżony nie był dotychczas karany sądownie i poza podejrzeniami o kradzieże cieszył się w zasadzie dobrą opinią,b) przy odrzuceniu tezy o działaniu oskarżonego w celu rabunkowym zarzucane mu czyny są czymś oderwanym od jego osobowości i trudno przyjąć, aby człowiek w pełni zdrów psychicznie w danym czasie z błahego powodu (sprzeczka) popełnił dwa tak odrażające czyny, bez zakłóceń w sferze psychiki,c) zachowania się oskarżonego zarówno w trakcie czynów, jak i po ich popełnieniu nacechowane było nagromadzeniem niezdarności i bezsensu,to te okoliczności - w zestawieniu z faktem spożycia denaturatu i wspomnianych proszków - wydają się wskazywać na istnienie wątpliwości co do pełnej poczytalności oskarżonego tempore criminis.W tych warunkach obowiązkiem Sądu I instancji było przeprowadzenie na rozprawie dowodu z opinii psychiatrycznej, której autorzy obowiązani byli uwzględnić w swych rozważaniach, czy u oskarżonego nie wystąpiło zatrucie wspomnianymi wyżej środkami, a jeśli tak, to jaki to miało wpływ na stan poczytalności oskarżonego.Dodać trzeba, że wspomniana wyżej opinia nasuwa także zastrzeżenia innej jeszcze natury. W szczególności wskazać tu trzeba na jej skrótowość i lakoniczność w zakresie zebrania materiału niezbędnego do wydania opinii nie nasuwającej zastrzeżeń.Koniecznym warunkiem wydania opinii psychiatrycznej nie nasuwającej zastrzeżeń jest wykorzystanie przez biegłych lekarzy wszystkich danych, które mogą być pomocne przy wydaniu ostatecznej opinii. Chodzi tu m.in. o zebranie wszechstronnych danych o dotychczasowym życiu badanego (np. w drodze wywiadu od członków rodziny), a nadto o analizę zebranych w sprawie dowodów, które mogą mieć znaczenie dla oceny osoby badanego z punktu widzenia jego stanu psychicznego tempore criminis. Tym warunkom biegli w niniejszej sprawie nie uczynili zadość, o czym świadczy z jednej strony pominięcie niektórych dowodów (denaturat i proszki), a z drugiej ograniczenie się do przeprowadzenia wywiadu tylko od badanego. Na koniec wypada dodać, że lakoniczność opinii biegłych oraz jej powierzchowność jest tym bardziej rażąca, że w niniejszej sprawie chodzi przecież o dwukrotne zabójstwo popełnione w odrażających okolicznościach (zabójstwo starca i osoby ułomnej), i to przez człowieka, który dotychczas nie popadał w konflikty z prawem karnym.III. Za każdy z przypisanych czynów, z których każdy popełniony został przynajmniej z innych pobudek, oraz łącznie Sąd Wojewódzki wymierzył oskarżonemu karę śmierci.Kara śmierci - jak to już wielokrotnie wyjaśniał Sąd Najwyższy - ma charakter kary wyjątkowej i może być wymierzona tylko wtedy, gdy sąd orzekający dojdzie do przekonania, że na poprawę sprawcy liczyć nie można, że kara terminowego więzienia nie odniesie skutku i że konieczna jest bezpowrotna eliminacja sprawcy ze społeczeństwa.W sprawie niniejszej - z naruszeniem powyższych wskazań, a ponadto z obrazą art. 339 § 2 k.p.k. - Sąd Wojewódzki nie uzasadnił wszechstronnie, dlaczego uznał za konieczne wymierzenie oskarżonemu kary eliminującej ze społeczeństwa bezpowrotnie.Wspomnianym wyżej wymaganiom nie czynią żadną miarą zadość rozważania zawarte na karcie 6 uzasadnienia zaskarżonego wyroku. Ponadto trzeba również dodać, że przy wymiarze kary Sąd I instancji pominął - z obrazą art. 8 i 320 k.p.k. oraz art. 54 k.k. - istniejące w sprawie okoliczności, których rozważenie mogłoby doprowadzić tenże Sąd do wymierzenia oskarżonemu kary terminowego bądź bezterminowego więzienia.W sprawie nie można nie wskazać na bardzo ciężki stan zdrowia oskarżonego, na jego prymitywizm i niski poziom wyrobienia społecznego oraz na trudne warunki życiowe, w jakich się wychował, a następnie - już jako człowiek dorosły - żył.Dodać ponadto trzeba, że przy wymiarze kary Sąd Wojewódzki miał na względzie, iż oskarżony działał w celu rabunkowym, a tymczasem - jak to wskazano wyżej - okoliczność ta nie została ustalona w sposób niewątpliwy.Nie przesądzając wpływu wyżej wymienionych okoliczności na wymiar kary, trzeba jednak stwierdzić, że ich rozważenie mogłoby doprowadzić sąd orzekający do wymierzenia kary łagodniejszej.Z wyżej przytoczonych względów, a w szczególności ze względu na okoliczności przytoczone w pkt II niniejszego uzasadnienia, w świetle których widoczna jest konieczność uchylenia zaskarżonego wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania, Sąd Najwyższy orzekł jak w sentencji.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 225 § 1 KKart. 375art. 31 § 1art. 8art. 248 § 1 KPKart. 17 § 1art. 18 § 1 KKart. 339 § 2 KPKart. 54 KK§ 1§ 2

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 20.07.2026.