IV KR 96/83
WyrokIzba Karna1983-05-20
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy oskarżony, który przewiózł sprawców zbiorowego zgwałcenia do lasu i tam oczekiwał, godząc się na popełnienie przestępstwa, działał z zamiarem ewentualnym, a nie bezpośrednim?Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że oskarżony, który przewiózł sprawców zbiorowego zgwałcenia do lasu i tam oczekiwał, nie działając bezpośrednio w akcie gwałtu, lecz godząc się na jego popełnienie, działał z zamiarem ewentualnym. W związku z tym, Sąd Najwyższy zmienił zaskarżony wyrok, przyjmując, że oskarżony działał z zamiarem ewentualnym, i zastosował nadzwyczajne złagodzenie kary na podstawie art. 57 § 2 i 3 k.k., wymierzając mu karę 2 lat pozbawienia wolności.Stan faktyczny
Sąd Wojewódzki skazał oskarżonych za zbiorowe zgwałcenie Anny C. oraz Andrzeja K. za pomocnictwo w tym przestępstwie, polegające na przewiezieniu pokrzywdzonej do lasu. Obrońcy oskarżonych wnieśli rewizje. Sąd Najwyższy rozpoznał sprawę, zmieniając wyrok w części dotyczącej Andrzeja K. i utrzymując go w pozostałym zakresie.Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy zmienił zaskarżony wyrok co do oskarżonego Andrzeja K. w ten sposób, że przyjął, iż działał on z zamiarem ewentualnym, i zastosował nadzwyczajne złagodzenie kary, wymierzając mu karę 2 lat pozbawienia wolności. W pozostałym zakresie wyrok został utrzymany w mocy.Pełny tekst orzeczenia
Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia J. Bratoszewski (sprawozdawca). Sędziowie: S. Kaliński, M. Mizio.Prokurator Prokuratury Generalnej: Z. Śliwiński.SentencjaSąd Najwyższy po rozpoznaniu w dniu 20 maja 1983 r. sprawy Cezarego H. i trzech innych, oskarżonych z art. 168 § 2 k.k., oraz Andrzeja K., oskarżonego z art. 18 § 2 k.k. w zw. z art. 168 § 2 k.k., z powodu rewizji wniesionych przez obrońców oskarżonych od wyroku Sądu Wojewódzkiego w T. z dnia 8 lutego 1983 r.:1) zmienił zaskarżony wyrok co do oskarżonego Andrzej K w ten sposób, że przyjmując, iż działał on z zamiarem ewentualnym, to jest godząc się na dokonanie przez pozostałych oskarżonych zbiorowego zgwałcenia, i stosując nadzwyczajne złagodzenie kary na podstawie art. 57 § 2 i 3 k.k. wymierzył mu za przypisany czyn karę 2 lat pozbawienia wolności (...);2) utrzymał tenże wyrok w mocy w pozostałym zakresie (...).Uzasadnienie faktyczneSąd Wojewódzki w T. wyrokiem z dnia 8 lutego 1983 r. uznał oskarżonych Cezarego H., Edwarda B., Romana M. i Wiesława G. za winnych tego, że w dniu 19 września 1982 r. w B., działając wspólnie i w porozumieniu, dokonali zbiorowego zgwałcenia Anny C. w ten sposób, że przemocą polegającą na przytrzymywaniu rąk i nóg oraz grożeniu użyciem brzytwy zmusili ją do poddania się czynowi nierządnemu, i za to na podstawie art. 168 § 2 skazał Edwarda B. na karę 5 lat pozbawienia wolności, a pozostałych oskarżonych na kary po 4 lata pozbawienia wolności.Ponadto tymże wyrokiem oskarżony Andrzeja K. został uznany za winnego tego, że:w dniu 19 września 1982 r. w T., chcąc, aby Cezary H., Edward B., Wiesław G. i Roman M. - działając wspólnie - dopuścili się zgwałcenia małoletniej Anny C., pomógł im w ten sposób, iż używając własnego samochodu marki "Syrena" przewiózł Annę C. wbrew jej woli do pobliskiego lasu, pozbawiając ją w ten sposób możliwości wezwania pomocy i umożliwiając przez to sprawcom dokonanie przestępstwa zbiorowego zgwałcenia, tj. popełnienia czynu określonego w art. 18 § 2 k.k. w zw. z art. 168 § 2 k.k., i za to na podstawie tychże przepisów skazany na karę 3 lat pozbawienia wolności.Od tego wyroku wnieśli rewizje obrońcy wszystkich oskarżonych (...).Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Wobec, tego że zarzuty rewizji obrońców oskarżonych są albo identyczne, albo ze sobą zbieżne, a ich sytuacja procesowa także jest analogiczna, gdyż wszystkim im przypisano współudział w dokonaniu tego samego przestępstwa, przeto możliwe (i celowe) jest łączne ustosunkowanie się do zarzutów przytoczonych w tychże rewizjach.Przede wszystkim należy zauważyć, że zarzut obrazy art. 57 § 1 k.k. jest, nawet formalnie, niezasadny.Obraza prawa materialnego oznacza bądź niepostąpienie przez sąd zgodnie z ustawowym nakazem, bądź też postąpienie wbrew wyraźnemu ustawowemu zakazowi. Obrazy takiej nie stanowi natomiast nieskorzystanie przez sąd z przysługującej mu możliwości określonego postąpienia.Wobec tego, że art. 57 § 1 k.k. przewiduje tylko możliwość, a nie obowiązek zastosowania nadzwyczajnego złagodzenia kary m.in. "w szczególnie uzasadnionych wypadkach w stosunku do młodocianego", przeto niekorzystanie przez sąd z takiej możliwości może stać się albo przedmiotem zarzutu błędu w ustaleniach faktycznych - jeżeli sąd pierwszej instancji nie uznał danego wypadku za "szczególnie uzasadniony" - albo zarzutu rażącej niewspółmierności kary wskutek niezastosowania nadzwyczajnego złagodzenia kary. Tak właśnie rozumiejąc zarzut obrazy art. 57 § 1 k.k. i sprowadzając zarówno ten zarzut, jak i podobnie sformułowany zarzut obrazy art. 57 k.k. do zarzutu rażącej niewspółmierności kar wymierzonych pierwszym czterem oskarżonym (które to zarzuty są także sformułowane w rewizjach), Sąd Najwyższy uznaje, że nie są one zasadne.Wprawdzie oskarżeni ci są sprawcami młodocianymi i dotychczas cieszyli się dobrymi opiniami, jednakże okoliczności te nie stanowią jeszcze same przez się podstawy do uznania, że zachodzą tu "szczególnie uzasadnione" wypadki, uzasadniające ewentualne zastosowanie nadzwyczajnego złagodzenia kary na podstawie art. 57 § 1 k.k.Przypisane im przestępstwo cechowało się nie tylko bezwzględnością i brutalnością wobec 15-letniej zaledwie pokrzywdzonej, której sprawcy wyrządzili dużą krzywdę moralną, mogącą mieć wpływ na jej dalsze życie, z czego przecież musieli sobie zdawać sprawę, ale - co ważniejsze - był to czyn nie powzięty pod wpływem nagłej jakiejś pokusy, ale czyn przemyślany, zaplanowany. Konsekwentna i bezwzględna realizacja zamiaru jego popełnienia, mimo pewnego upływu czasu, krzyków i próśb obu uprowadzonych siłą dziewcząt, wskazuje na znaczny stopień deprawacji oskarżonych i brak skrupułów. Gdy się ponadto uwzględni, że czynu tego dopuścili się w stanie nietrzeźwości, odbywając w sumie wielokrotnie stosunki płciowe z pokrzywdzoną, to nie można uznać, by był to "szczególnie uzasadniony wypadek", dający podstawę do zastosowania nadzwyczajnego złagodzenia kary. Wymierzone oskarżone oskarżonym kary, oscylujące - mimo wielu okoliczności obciążających - raczej ku dolnemu progowi zwykłego zagrożenia karą przewidzianą za zbrodnię zbiorowego zgwałcenia, nie pozostają także w sprzeczności z dyrektywą zawartą w art. 51 k.k., gdyż nie może ona być rozumiana tylko jednostronnie jako konieczność daleko posuniętej wyrozumiałości w każdym wypadku, gdy sprawca jest młodociany, zwłaszcza że wtedy, gdy chodzi o przestępstwa zgwałcenia, sprawcy rekrutują się przede wszystkim spośród młodocianych lub w ogóle ludzi młodych.Nie można także uznać, by postawa oskarżonych po dokonaniu przestępstwa, a zwłaszcza w toku postępowania karnego, zasługiwała na szczególne względy. Wprawdzie przyznali się oni do winy i okazali skruchę, ale ta ich postawa nie była przez cały czas konsekwentna, gdyż w pierwszym dniu rozprawy głównej usiłowali oni wykrętną obroną obciążyć niesłusznie inne osoby i dopiero w drugim dniu rozprawy sprostowali te niesłuszne wyjaśnienia.Rozważając potrzebę ewentualnej dalej idącej indywidualizacji kar wobec poszczególnych oskarżonych, Sąd Najwyższy doszedł do wniosku, że nie ma ku temu podstaw.W szczególności jeżeli chodzi o wyższy wymiar kary wobec oskarżonego Edwarda B., to jest on w pełni uzasadniony znacznie agresywniejszą jego postawą (sterroryzowanie pokrzywdzonej groźbą użycia brzytwy), uzurpowaniem sobie przywódczej roli w czasie dokonywania przestępstwa i większym stopniem demoralizacji (tzw. "grypsowanie" w czasie pobytu w zakładzie karnym). O ile zaś chodzi o oskarżonego Wiesława G., który jako pierwszy odwołał w drugim dniu rozprawy głównej swe wyjaśnienia złożone w pierwszym dniu tej rozprawy, a niesłusznie obciążające m.in. oskarżonego Andrzeja K. oraz funkcjonariuszy MO, prowadzących postępowanie przygotowawcze, to stwierdzić należy, że oskarżony ten również jako pierwszy składał swe wyjaśnienia w pierwszym dniu rozprawy, pociągając swym przykładem pozostałą trójkę współsprawców w niewłaściwym kierunku, a więc jego postawa w drugim dniu procesu po prostu zrównoważyła tylko negatywną wymowę tego, co nastąpiło w pierwszym dniu rozprawy.Reasumując wszystkie te okoliczności, Sąd Najwyższy nie znalazł podstaw do stwierdzenia, by kara wymierzona któremukolwiek z pierwszych czterech oskarżonych przedstawiała się jako nadmiernie surowa, i to w stopniu rażącym, co stwarzałoby dopiero - w myśl art. 387 pkt 4 k.p.k. - podstawę do ewentualnej jej zmiany, i dlatego też zaskarżony wyrok co do tych oskarżonych utrzymał w całości w mocy.Za częściowo zasadną natomiast uznał Sąd Najwyższy rewizję obrońcy oskarżonego Andrzeja K.Wprawdzie nie ma podstaw w świetle okoliczności sprawy do uznania, że oskarżony ten nie popełnił w ogóle przestępstwa, gdyż o ile w pierwszym okresie, gdy zabierał do swego samochodu pozostałych podpitych zresztą oskarżonych deklarujących ogólnikową chęć wyjechania "na dziewczyny", oskarżony ten nie wyraził jeszcze akceptacji co do zamiaru popełnienia jakiegokolwiek przestępstwa, o tyle już od momentu wciągnięcia siłą do samochodu przez pozostałych oskarżonych dwu dziewcząt, które protestowały przeciwko temu krzykiem i płaczem, oskarżony ten kontynuując mimo to jazdę, skręcając w boczną drogę i zatrzymując się w lesie zaakceptował po pierwsze uprowadzenie siłą, co stanowi przestępstwo przeciwko wolności, a później co najmniej godził się na to, że swym zachowaniem ułatwił pozostałym sprawcom dokonanie zbiorowego zgwałcenia.Teza, jakoby działał on pod wpływem czyichkolwiek gróźb czy obaw o pobicie, nie znajduje uzasadnienia w okolicznościach sprawy. Zresztą warunki jazdy samochodem "Syrena", w którym znajdowało się przecież aż 8 osób (5 oskarżonych, 2 pokrzywdzone i świadek Jan P.), były tak wręcz nieznośne, że gdyby tylko oskarżony Andrzej K. chciał zdecydowanie odciąć się pod jakimkolwiek pretekstem od udzielenia pomocy pozostałym oskarżonym, to znalezienie go było szczególnie łatwe. Skoro nie tylko z tego nie skorzystał, lecz wykonał życzenie pozostałych oskarżonych, podwożąc wszystkich do lasu i pozostawiając pokrzywdzoną w lesie, w godzinach wieczornych, na łasce pozostałych oskarżonych, niedwuznacznie przecież demonstrujących swe przestępcze zamiary, to w ten spośród co najmniej godził się na udzielenie tym oskarżonym pomocy w zgwałceniu pokrzywdzonej. Dlatego też zarzutu rewizji, zmierzającego do zakwestionowania winy tego oskarżonego w ogóle, Sąd Najwyższy nie uwzględnił, uznając go za niezasadny.To, co powiedziano, nie oznacza jednak stwierdzenia, że stanowisko Sądu Wojewódzkiego co do rodzaju zamiaru, z jakim działał oskarżony Andrzej K, jest w pełni zasadne.Przyjmując w opisie czynu, ze oskarżony Andrzej K. postąpił w określony tam sposób, "chcąc", aby pozostali oskarżeni dokonali zbiorowego zgwałcenia pokrzywdzonej, Sąd ten nie rozważył wszystkich okoliczności sprawy.W szczególności Sąd Wojewódzki nie rozważył - oceniając zamiar tego oskarżonego - zeznań świadka Jana P. i drugiej pokrzywdzonej, a mianowicie Wiesławy M.Z zeznań tych świadków, którym przecież Sąd Wojewódzki dał wiarę, wynika, że oskarżony Andrzej K. po przyjeździe do lasu i rozpoczęciu uprowadzenia pokrzywdzonej Anny C. przez pozostałych oskarżonych w głąb lasu, zwrócił się do świadka Jana P., by brał drugą dziewczynę i uciekał, co też ten uczynił. Nie ma przy tym żadnych podstaw do snucia ewentualnych domysłów, by owa rada miała jakikolwiek aluzyjny podtekst. Świadczy o tym późniejsze lojalne zachowanie się tego świadka wobec świadka Wiesławy M., której udzielił pomocy w przeczekaniu w lesie i dostaniu się do domu. Dalsza niekonsekwencja w stanowisku Sądu Wojewódzkiego co do roli tego oskarżonego wyraża się tym, że skoro dał wiarę tym wyjaśnieniom pozostałych oskarżonych, w których przyznali się oni do winy, nie obciążając już oskarżonego Andrzeja K., i na tych właśnie wyjaśnieniach oparł m.in. swe ustalenia, to powinien był także szczegółowo rozważyć te fragmenty tych wyjaśnień złożonych zwłaszcza w toku śledztwa, które wskazują na dość bierną raczej role oskarżonego Andrzeja K.Tak więc z wyjaśnień oskarżonego Romana M. wynika, że Andrzej K. zachowywał się biernie ("nic nie mówił nam, jak też nie zwracał nam uwagi"). Z dalszych wyjaśnień tego oskarżonego, złożonych przed prokuratorem, wynika także, że oskarżony ten nie brał udziału we wprowadzeniu siłą porwanych dziewcząt do samochodu (siedział w samochodzie) i że wcześniej, to jest w czasie jazdy, oskarżeni nie uzgodnili pomiędzy sobą, że dokonają zgwałcenia.Analogicznie wynika z wyjaśnień pozostałych oskarżonych, a oskarżony Wiesław G. ponadto dodał, że w czasie gwałtu oskarżony Andrzej K. nie zbliżał się do miejsca zgwałcenia, stał przy samochodzie i nic nie mówił (...).Również oskarżony Cezary H. stwierdził, że nie było uzgodnień w czasie jazdy co do zamiaru zgwałcenia, a już w czasie dokonywania tego czynu "nikt nie namawiał" nawet oskarżonego Andrzeja K., by odbył z pokrzywdzoną stosunek płciowy, on sam też tego nie chciał, lecz stał cały czas przy samochodzie i "nie reagował" na to, co robili z pokrzywdzoną inni oskarżeni. Jak już wspomniano, taka bierna postawa oskarżonego nie wyłącza wprawdzie w ogóle jego winy, gdyż w zestawieniu z uprzednim zachowaniem, polegającym na podwiezieniu sprawców w ustronne miejsce i oczekiwaniu na nich po to, by ich odwieźć (podobnie zresztą jak i pokrzywdzoną) do domu, oznacza co najmniej godzenie się na udzielenie im pomocy w zgwałceniu pokrzywdzonej, ale z drugiej strony zamanifestowana przez niego niechęć do wzięcia bezpośredniego udziału w jej zgwałceniu, swoista objętość oraz chęć uchronienia drugiej pokrzywdzonej przed podobnym losem nie mogą być niedostrzeżone. Te zaś okoliczności nie pozwalają na uznanie, że oskarżony Andrzej K. działał z wyraźnym bezpośrednim zamiarem, wręcz "chęcią", aby pozostali oskarżeni dokonali zgwałcenia pokrzywdzonej, lecz stwarzają one takie wątpliwości, które nakazują przyjęcie ostrożniejszej koncepcji, a mianowicie że oskarżony ten godził się na to (...).Zauważyć przy tym należy, że koncepcji tej nie może podważyć to, że oskarżony Andrzej K. bezpośrednio przed zatrzymaniem się w lesie skręcił samochodem nie w lewo, jak tego rzekomo chcieli pozostali oskarżeni, lecz w prawo.Przede wszystkim ze znajdującego się w aktach szkicu, na którym zaznaczono kierunek jazdy samochodu, wynika, że samochód wykonał skręt w lewo (i to dwukrotnie), a po wtóre wysadzenie pozostałych oskarżonych mogło mieć również dobrze na celu ułatwienie im zgwałcenia pokrzywdzonej, jak i "rozładowanie" nieznośnej sytuacji w sposób nieprzestępczy, jak to udało się osiągnąć co do świadka Wiesławy M. Całe to więc chwiejne zachowanie się oskarżonego Andrzeja K. wskazywało, że było mu raczej obojętne, co się dalej stanie, i choć nie zmierzał w wyraźnie określonym celu, to jednak z drugiej strony zgwałcenia nie wyłączał.Dlatego też Sąd Najwyższy uznał, że zebrane dowody pozwalają na dokonanie własnych odmiennych ustaleń przez sąd rewizyjnych (art. 386 § 1 k.p.k.) i na ich podstawie przyjął, że oskarżony Andrzej K. udzielił pomocy do przypisanego mu przestępstwa, ale jedynie godząc się na to, nie zaś "chcąc", aby go dokonać.Łagodniejsza postać przyjętego zamiaru w jego działaniu oraz ocena, że w toku samego zgwałcenia nie wykazał on ani aktywnej, ani tym bardziej pierwszoplanowej (lecz raczej drugoplanową) roli, doprowadziła także Sąd Najwyższy do uznania, że co do tego oskarżonego zachodzi "szczególnie uzasadniony wypadek", kiedy nawet najniższa kara przewidziana w ramach zwykłego ustawowego zagrożenia za przestępstwo byłaby niewspółmiernie surowa, a więc że zachodzą podstawy do jej nadzwyczajnego złagodzenia na podstawie art. 57 § 2 k.k.Oskarżony ten znalazł się w niecodziennej i zaskakującej dla niego sytuacji, kiedy to więzy solidarności koleżeńskiej i klubowej nie pozwoliły mu na stanowcze i zdecydowane przeciwstawienie się czterem młodszym od siebie, ale działającym w stanie nietrzeźwości kolegom, przy czym eskalacja następujących po sobie szybko wydarzeń nie pozwalała mu na spokojną refleksję. Nie bez znaczenia jest także jego zachowanie się wobec świadka Wiesławy M. Dlatego też wymierzoną mu karę należało - zdaniem Sądu Najwyższego - złagodzić, ale tylko do 2 lat, uznając ją z jednej strony za wystarczającą, a z drugiej za karę współmierną do stopnia jego winy. Nie można bowiem przeoczyć, że był on najstarszym spośród oskarżonych, przy czym różnica wieku wyniosła około 9-11 lat, i że od niego jako od dysponenta samochodu i kierowcy najwięcej zależało. Przeciwko dalej idącemu złagodzeniu tej kary, a zwłaszcza przeciwko ewentualnemu warunkowemu zawieszeniu jej wykonania, przemawiały względy na społeczne jej oddziaływanie, gdyż przestępstwa zgwałcenia szczególnie w środowisku wiejskim zdarzają się jeszcze zbyt często, wywołując zrozumiałe oburzenie i zaniepokojenie opinii publicznej (...).
Powiązane orzeczenia
- V KRN 338/71 1971-09-29Czy okoliczności takie jak wczesne zaprzestanie działalności przestępczej, niewielka aktywność, mała korzyść majątkowa i podeszły wiek oskarżonego mogą stanowić podstawę do zastosowania nadzwyczajnego złagodzenia kary na…
- V KRN 367/70 1970-10-20Czy zastosowanie nadzwyczajnego złagodzenia kary wobec młodocianego sprawcy, który popełnił przestępstwo polegające na chwytaniu zwierzyny łownej za pomocą wnyków, jest uzasadnione, jeśli nie istnieją szczególnie uzasadn…
- II KR 171/79 1979-06-28Czy Sąd Najwyższy powinien zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary wobec oskarżonego, który popełnił zabójstwo w warunkach ograniczonej poczytalności, mając na uwadze liczne okoliczności łagodzące i jego młodociany wiek…
- III KR 73/66 1966-06-22Czy sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, gdy zdolność sprawcy do rozpoznania znaczenia czynu i kierowania postępowaniem była w znacznym stopniu ograniczona, a czyn został popełniony pod wpływem silnego wzru…
- III KR 186/76 1976-10-08Czy sąd pierwszej instancji prawidłowo zastosował nadzwyczajne złagodzenie kary przy wymiarze kary za zbrodnię zgwałcenia popełnioną ze szczególnym okrucieństwem, uwzględniając ograniczoną poczytalność sprawcy?
Powołane przepisy
art. 168 § 2 KKart. 18 § 2 KKart. 57 § 2art. 168 § 2art. 57 § 1 KKart. 57 KKart. 51 KKart. 387 pkt 4 KPKart. 386 § 1 KPKart. 57 § 2 KK§ 2§ 1
Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 19.07.2026.