1 CR 676/61

PostanowienieIzba Cywilna1962-01-09

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy pracownik kolejowy, który zginął ratując dziecko znajdujące się na torach, działał wyłącznie z własnej winy, co wyłącza odpowiedzialność przewoźnika za szkodę?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uchylił wyrok, wskazując, że nawet jeśli denat wbiegł na tory tuż przed nadjeżdżającym pociągiem, należy rozważyć, czy działał w celu ratowania dziecka. Działanie podyktowane altruistyczną pobudką ratowania życia nie może być poczytane za winę w rozumieniu prawa socjalistycznego i nie zwalnia właściciela przedsiębiorstwa od odpowiedzialności, a może co najwyżej być ocenione jako przyczynienie się do szkody. Należy również zbadać, czy zaniedbania personelu kolejowego (brak obserwacji torów, nadmierna szybkość pociągu) przyczyniły się do powstania niebezpieczeństwa dla dziecka.
Stan faktyczny
Powodowie dochodzili odszkodowania po śmierci męża i ojca, który zginął ratując dziecko na torach kolejowych. Sąd Wojewódzki oddalił powództwo, uznając wypadek za spowodowany wyłącznie nieostrożnością denata. Powodowie zarzucili obrazę prawa materialnego i procesowego.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę Sądowi Wojewódzkiemu do ponownego rozpoznania w celu dokładnego ustalenia okoliczności wypadku i oceny odpowiedzialności pozwanych.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia J. Krzyżanowski. Sędziowie: Z. Masłowski (sprawozdawca), H. Jaślan.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa Melanii T. i nieletnich Hanny T., Sławomira T. i Ewy T. przeciwko Dyrekcji Okręgowej Kolei Państwowych w W., Antoniemu D. i Władysławowi B. o odszkodowanie, na skutek rewizji powódki od wyroku Sądu Wojewódzkiego dla Województwa Warszawskiego z dnia 20 kwietnia 1961 r.,zaskarżony wyrok uchylił i sprawę przekazał Sądowi Wojewódzkiemu dla Województwa Warszawskiego do ponownego rozpoznania.Uzasadnienie faktycznePowódka Helena T. w imieniu własnym oraz małoletnich dzieci: Hanny, Ewy oraz Sławomira wnosiła o zasądzenie od pozwanych: Antoniego D., Władysława B. oraz D.O.K.P. w W., solidarnie, na rzecz wszystkich powodów renty po 500 zł miesięcznie dla każdego oraz 25.000 zł na rzecz każdego z powodów tytułem zadośćuczynienia za krzywdę moralną, a ponadto o zasądzenie kwoty 7.220 zł z 8% od daty wniesienia pozwu do dnia zapłaty.W uzasadnieniu pozwu podała, że Antoni T. (mąż powódki Melanii T., a ojciec pozwanych powodów), ratując kilkuletnią dziewczynkę znajdującą się na torach, został przejechany przez pociąg jadący z nadmierną szybkością i nie podający sygnałów ostrzegawczych dla przechodniów.Pozwani nie uznali roszczeń zawartych w pozwie i zgodnie wyjaśnili, że pociąg nie jechał za szybko, Antoni T. zaś z własnej winy dostał się pod koła pociągu, albowiem w ostatniej chwili, gdy pociąg nadjeżdżał, skoczył na tory.Sąd Wojewódzki powództwo oddalił. Sąd ustalił, że zbliżający się pociąg dawał sygnał, że miał światła widoczne z odległości 200-300 m i że wjeżdżając na stacje zwalniał bieg. Gdy pociąg był już blisko stacji, na tory wbiegła nagle jakaś dziewczynka, a za nią tuż przed lokomotywą usiłował przebiec tory denat, który mimo natychmiastowego zahamowania pociągu został przejechany. Skoro po stronie pozwanych nie można dopatrzyć się żadnych uchybień, Sąd Wojewódzki uznał, że wypadek nastąpił wskutek nieostrożności denata, co wyłącza odpowiedzialność zarówno D.O.K.P. jak i pozostałych pozwanych.W rewizji powodowie wnieśli o uchylenie zaskarżonego wyroku z powodu obrazy art. 134 i 152 k.z. oraz uchybień procesowych albo o zmianę wyroku przez uwzględnienie powództwa. Uchybień powyższych dopatrują się skarżący w tym, że Sąd Wojewódzki: 1) nie wyjaśnił, z jaką szybkością pociąg wjeżdżał na stację, wobec czego ogólnikowe ustalenie, że pociąg zwolnił bieg, nie daje podstawy do uznania braku winy maszynisty; 2) nie rozważył, że maszynista wbrew swym obowiązkom nie obserwował torów, skoro mimo przechodzenia dziewczynki nie zatrzymał pociągu; 3) nie ustosunkował się do zeznań św. P., która nie słyszała sygnałów, oraz św. R. i M., którzy kwestię sygnałów pominęli w swych zeznaniach, i dowolnie przyjął, że sygnał był dawany; 4) nie rozważył zeznań św. Z., R. i P., którzy zeznali, że nie było ostrzeżenia o zbliżającym się pociągu oraz że dyżurny ruchu pozwany B. był wówczas w stanie nietrzeźwym; 5) pominął zaofiarowany przez powodów dowód z przesłuchania stron na stwierdzenie okoliczności wypadku.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Zaskarżony wyrok ustala w sposób niewadliwy (i ustalenia tego rewizja nie kwestionuje), że denat wbiegł na tory tuż przed wjeżdżającą lokomotywą.Wobec tego ustalenia nie mogą w zasadzie odnieść skutku zarzuty rewizji oparte na twierdzeniu, że pozwani D. i W. dopuścili się zaniedbania swych obowiązków służbowych. Skoro denat oczekiwał na peronie na przybycie pociągu i wbiegł na tor tuż przed nadjeżdżającym pociągiem, nie mógł oczywiście pociągu nie widzieć, a przeto zaniedbania funkcjonariuszy kolejowych polegające na niedawaniu sygnałów, nieostrzeżeniu publiczności o nadchodzącym pociągu i wreszcie zbyt wielka szybkość pociągu nie pozostawały w normalnym związku przyczynowym z wypadkiem, który został wywołany nieostrożnym zachowaniem się denata. Z doświadczenia bowiem życiowego wiadomo, że wbiegnięcie na tor tuż przed lokomotywą wyłącza możliwość uniknięcia wypadku nawet przy zachowaniu ze strony obsługi pociągu i personelu stacji najdalej idącej ostrożności.Dla należytej jednak oceny odpowiedzialności pozwanych wymaga wyjaśnienia i rozważenia okoliczność przytoczona w pozwie i marginesowo jedynie podniesiona w rewizji, której Sąd Wojewódzki nie przypisuje żadnego znaczenia.Mianowicie według zgodnych z materiałem sprawy ustaleń zaskarżonego wyroku na tory wbiegła najpierw jakaś mała dziewczynka i dopiero za nią pobiegł denat. Zarówno w pozwie, jak i w rewizji powodowie sugerują, że denat wbiegł na tor w celu ratowania znajdującego się w bezpośrednim niebezpieczeństwie dziecka. Gdyby tak istotnie było, wówczas wymagałoby rozważenia i oceny, czy jeśli denat, narażając się sam na niebezpieczeństwo, działał wyłącznie w zamiarze ratowania życia dziecka, pozwani mogą skutecznie bronić się twierdzeniem, że wypadek nastąpił wyłącznie z winy denata, i czy taka obrona nie będzie pozostawać w sprzeczności z zasadami współżycia społecznego, stanowiąc nadużycie prawa podmiotowego w rozumieniu art. 3 p.o.p.c.Przy rozważaniu sprawy z tego punktu widzenia należy mieć na uwadze, że działanie człowieka podyktowane wyłącznie altruistyczną pobudką ratowania życia i zdrowia bliźniego, a zwłaszcza z narażeniem życia własnego, spotyka się powszechnie ze strony społeczeństwa z tak wysoką oceną moralną, że nie może być poczytane za winę w rozumieniu prawa socjalistycznego. Ze stanowiska przeto tej oceny nie zwalnia właściciela przedsiębiorstwa od odpowiedzialności przewidzianej w art. 152 § 1 k.z. okoliczność, że szkodę spowodował sam poszkodowany, jeśli działał wyłącznie w celu ratowania życia innej osoby, która znajdowała się w bezpośrednim niebezpieczeństwie wywołanym przez ruch tego przedsiębiorstwa. Takie działanie poszkodowanego mogłoby co najwyżej być ocenione jako przyczynienie się do powstania szkody w rozumieniu art. 158 § 2 k.z., jednakże tylko o tyle, o ile poszkodowany przekroczyłby w sposób zawiniony granice działania niezbędne do osiągnięcia zamierzonego celu. Te same zasady stosować należy do odpowiedzialności za szkodę pracowników przedsiębiorstwa, którzy przez zaniedbanie swych obowiązków służbowych wywołali powstanie niebezpieczeństwa dla osoby ratowanej.Przy ponownym rozpoznaniu sprawy, rozważając obronę pozwanych z uwzględnieniem art. 3 p.o.p.c., Sąd Wojewódzki dokona przede wszystkim szczegółowych ustaleń okoliczności wypadku, a zwłaszcza zachowania się znajdującej się na torze dziewczynki oraz związku między jej zachowaniem się a postępkiem denata, i na podstawie tych ustaleń oceni, czy w sprawie istnieją przesłanki do stosowania założeń wyżej wyłuszczonych. Przy ocenie zachowania się denata, jeżeli zostanie ustalone, że wbiegł on na tor w celu ratowania dziecka, wymaga szczególnie wnikliwego rozważenia, czy postępek denata był w ogóle potrzebny i celowy, czy nie był on wynikiem lekkomyślności z jego strony i brawury, skoro dziecko przeszło przez tor bezpiecznie. Ocena ta mogłaby mieć wpływ na wynik sprawy ze stanowiska art. 158 § 2 k.z., a nawet - zależnie od ustalonych okoliczności - mogłaby prowadzić do uznania braku podstawy do zastosowania art. 3 p.o.p.c.W razie przyjęcia, że zachowanie się denata samo przez się nie uchyla odpowiedzialności pozwanych, Sąd Wojewódzki wyjaśni i ustali, czy pozwani D. i W. dopuścili się zarzuconych im w pozwie zaniedbań i czy te ewentualne zaniedbania przyczyniły się do powstania sytuacji, w której dziecko znalazło się na torach w chwili wjeżdżania pociągu.O ile bowiem, jak to zostało wyjaśnione w pierwszej części niniejszego wyroku, zarzucane pozwanym zaniedbania nie pozostawały w normalnym związku przyczynowym z powstaniem niebezpieczeństwa dla denata, o tyle ocena tych zaniedbań może wypaść zupełnie odmiennie w stosunku do osoby dziecka. Do obowiązków funkcjonariuszy kolejowych w chwili nadjeżdżania na stację pociągu należy w szczególności obserwowanie i czuwanie, by na torach nie znajdowali się ludzie, a zwłaszcza dzieci. Oceniając przeto sprawę z powyższego stanowiska, należy dojść do wniosku, że zarzucone pozwanym uchybienia, jeśli zostałyby stwierdzone, a mianowicie nieobecność na peronie dyżurnego ruchu B., brak właściwej sygnalizacji ze strony maszynisty i wreszcie nadmierna szybkość pociągu, mogłyby pozostawać w związku przyczynowym z powstaniem niebezpieczeństwa, w jakim znalazła się nieletnia, wchodząc na tor przed zbliżającym się pociągiem.Wprawdzie Sąd Wojewódzki w zaskarżonym wyroku poczynił ustalenia wskazujące na brak zaniedbań ze strony pozwanych, trafnie jednak skarżąca podnosi w zarzutach rewizji, że ustalenia te zostały dokonane bez należytej oceny i analizy zebranego w sprawie materiału i z pominięciem dowodu z przesłuchania stron, który w sprawie niniejszej może mieć o tyle istotne znaczenie, że - jak to, zdaje się, wynika z zebranego materiału - powódka była obecna przy wypadku.Gdyby Sąd Wojewódzki na podstawie wszechstronnej oceny materiału w sprawie doszedł do wniosku, że pozwana Dyrekcja P.K.P. nie ponosi odpowiedzialności za szkodę na zasadzie przepisów kodeksu zobowiązań, to powinien rozważyć, czy nie zachodzą w stosunku do roszczeń powodów przeciwko kolei przesłanki przewidziane w art. 5 ustawy z dnia 15.XI.1956 r. o odpowiedzialności Państwa za szkody wyrządzone przez funkcjonariuszów państwowych (Dz. U. Nr 54, poz. 243).

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 134art. 3art. 152 § 1art. 158 § 2art. 5§ 1§ 2

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 18.07.2026.