I PR 190/65

WyrokIzba Cywilna1965-06-14

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy pracownik zakładu pracy, który przez zawinione naruszenie ogólnych zasad bezpieczeństwa stworzył niebezpieczną sytuację, skutkującą wypadkiem innego pracownika tego zakładu, ponosi odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną poszkodowanemu pracownikowi na podstawie art. 24 dekretu z dnia 25 czerwca 1954 r. o powszechnym zaopatrzeniu emerytalnym pracowników i ich rodzin?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał za trafny pogląd, że przesłanką odpowiedzialności zakładu pracy z mocy art. 24 dekretu z dnia 25 czerwca 1954 r. może być zawinione przez pracownika tego zakładu stworzenie niebezpiecznej sytuacji, która stała się bezpośrednią przyczyną wypadku innego pracownika. Postępowanie sprzeczne z obowiązkami, naruszające ogólne zasady bezpieczeństwa, które prowadzi do szkody na zdrowiu innego pracownika, uzasadnia odpowiedzialność zakładu pracy wobec poszkodowanego.
Stan faktyczny
Powód, będący kontrolerem drogowym, uległ wypadkowi przy pracy podczas próby zatrzymania samochodu ciężarowego kierowanego przez innego pracownika pozwanego zakładu. Kierowca, mimo że widział znak "Stop" i zaczął zwalniać, dodał gazu, co spowodowało upadek powoda na jezdnię i obrażenia. Sąd Wojewódzki zasądził odszkodowanie i rentę, uznając winę kierowcy za bezpośrednią przyczynę wypadku.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy oddalił rewizję pozwanego od wyroku Sądu Wojewódzkiego.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia J. Krzyżanowski (sprawozdawca). Sędziowie: F. Szczepański, J. Knap.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa Jana C. przeciwko Zakładom Transportowym Budownictwa w W. o odszkodowanie, na skutek rewizji pozwanego od wyroku Sądu Wojewódzkiego dla m. st. Warszawy z dnia 22 stycznia 1965 r.,oddalił rewizję.Uzasadnienie faktyczneZ dochodzonego roszczenia odszkodowawczego z tytułu wypadku przy pracy, któremu powód uległ w dniu 26.VI.1958 r., Sąd Wojewódzki zasądził od Zakładów Transportowych Budownictwa w W. na rzecz Jana C. 96.000 zł z 8% od 1.XI.1963 r. oraz rentę uzupełniającą po 1.100 zł miesięcznie od 1.XI.1963 r.W uzasadnieniu Sąd Wojewódzki przytoczył, że pozwane Zakłady zatrudniały kilku kontrolerów drogowych (jednym z nich był powód), którzy byli uprawnieni do zatrzymywania i kontrolowania samochodów ciężarowych pozwanego. W zasadzie kontrolerzy wyjeżdżali w teren po dwóch na motocyklach. Powód nie umiał jeździć na motocyklu i korzystał ze środków komunikacji miejscowej. Praca kontrolerów była ciężka: kierowcy samochodów niechętnie poddawali się kontroli, były wypadki ucieczki samochodów, kierowcy odgrażali się pod adresem kontrolerów.W dniu 26 czerwca 1958 r. powód sam przeprowadzał kontrolę na Wale "M". Wypadek nastąpił około godz. 12 podczas zatrzymywania samochodu ciężarowego, jadącego z ładunkiem długich belek drewnianych z P. do W. kierowanego przez pracownika pozwanych Zakładów Zygmunta W.Przesłuchany w charakterze świadka Z.W. twierdził, że powód, stojąc z boku szosy, zatrzymywał go nie znakiem "Stop", lecz ręką, że początkowo świadek zwolnił szybkość, ale ponieważ nie znał powoda, nie uznał za potrzebne zatrzymać się, dodał gazu i pojechał dalej, zatrzymał się zaś dopiero na krzyki i znaki stojących na przystanku ludzi.Sąd Wojewódzki nie dał wiary zeznaniom św. W., że powód zatrzymywał go ręką, a nie znakiem "Stop" oraz że nie rozpoznał on w powodzie kontrolera drogowego. Powód musiał mieć ze sobą i posługiwał się znakiem "Stop", bo przed wypadkiem zatrzymał i skontrolował kilka samochodów. Usiłował też skontrolować wóz W., gdy ten jechał z W. do P.; do kontroli wówczas nie doszło, bo W. skręcił w boczną drogę. Niewiarygodne jest też zdaniem Sądu, że kierowca nie rozpoznał powoda jako kontrolera, skoro kilka tygodni przedtem miał z nim zatarg, a tego samego dnia przed wypadkiem uciekł od kontroli.Zdaniem Sądu Wojewódzkiego W. widział dany przez powoda znak "Stop" i rozpoznał w zatrzymywającym kontrolera i dlatego w pierwszym odruchu zaczął zwalniać szybkość z zamiarem zatrzymania się, ale powodowany chęcią uniknięcia kontroli zmienił zamiar, dodał gazu i w tym momencie nastąpił wypadek, w wyniku którego powód upadł na jezdnię. Analizując zeznania św. Sz., J. i powoda, Sąd Wojewódzki uznał za prawdopodobne i możliwe, że powód - widząc, iż na dany przez niego znak samochód zwalnia i zjeżdża na bok szosy, oraz spodziewając się, że on zaraz stanie - chwycił za burtę. Chwycenie się za burtę w takiej sytuacji nie było niebezpieczne i nie groziło wypadkiem. Gdyby samochód stanął, to by do wypadku nie doszło, powód zaś upadł dlatego, że kierowca zamiast zatrzymać się dodał gazu i zwiększył szybkość. Nie jest wykluczone, że w związku z tym powód został uderzony w skroń jakąś wystającą częścią samochodu. Z opinii bowiem biegłego lekarza wynika, że powód został uderzony w skroń (wskazuje na to pozostała po wypadku blizna).Przytoczone ustalenia wskazują wyraźnie na istnienie związku przyczynowego między zachowaniem się kierowcy W. a doznanym przez powoda urazem. Wina kierowcy polega nie tylko na tym, że się nie zatrzymał na dany znak "Stop", lecz także na tym, że zwalniając a następnie zwiększając szybkość, stworzył niebezpieczną sytuację, która stała się bezpośrednią przyczyną wypadku. Wobec tego że wina pracownika jest równoznaczna z naruszeniem przez zakład pracy jego obowiązków wynikających z przepisów o ochronie życia i zdrowia pracowników, uzasadniona jest z mocy art. 24 dekretu z 25.VI.1954 r. o p.z.e. odpowiedzialność zakładów za poniesioną przez powoda szkodę.Wysokość renty i zadośćuczynienia (30.000 zł) Sąd Wojewódzki wyliczył, mając na uwadze zarobki powoda przed wypadkiem, przyznaną mu rentę specjalną dla szczególnie zasłużonych oraz zwiększone w związku z doznanym uszczerbkiem zdrowia potrzeby powoda, który według opinii biegłego lekarza jest w wyniku doznanych obrażeń całkowicie niezdolny do pracy i wymaga stałej opieki.Uzasadnienie prawneRozpoznając rewizję pozwanego od tego wyroku, Sąd Najwyższy zważył, co następuje.Bezzasadny jest zarzut skarżącego niewskazania przez Sąd Wojewódzki podstawy prawnej rozstrzygnięcia. Jak wykazano wyżej, Sąd Wojewódzki oparł odpowiedzialność pozwanego na art. 24 (w wyroku błędnie powołano art. 25) dekretu z dnia 25 czerwca 1954 r. o powszechnym zaopatrzeniu emerytalnym pracowników i ich rodzin i stanowisko swe w tym zakresie należycie uzasadnił.Należy uznać za trafny pogląd zaskarżonego wyroku, że przesłanką odpowiedzialności zakładu pracy z mocy powołanego przepisu prawa może być zawinione przez pracownika tego zakładu stworzenie niebezpiecznej sytuacji, która się stała bezpośrednią przyczyną wypadku innego pracownika tego zakładu.Postępowanie sprzeczne z obowiązkami danej osoby, które w konsekwencji prowadzi do zagrożenia bezpieczeństwa życia i zdrowia innej osoby, z reguły narusza ogólne zasady bezpieczeństwa. Jeżeli naruszenia tych zasad dopuszcza się pracownik zakładu pracy i w wyniku takiego zawinionego działania nastąpi szkoda na zdrowiu innego pracownika tego zakładu, uzasadniona jest odpowiedzialność wobec poszkodowanego pracownika zatrudniającego go zakładu. W myśl bowiem art. 24 dekretu z 25.VI.1954 r. zakład pracy odpowiada (odmiennie aniżeli regulował to art. 196 ustawy z 1933 r. o ub. społ.) za wypadki nie tylko wtedy, gdy zachodzi wina po stronie pracodawcy lub jego zastępcy, lecz również wtedy, gdy którykolwiek z jego pracowników przez naruszenie ogólnych zasad bezpieczeństwa ponosi winę za chorobę, niezdolność do pracy lub śmierć innego pracownika.Fakt umorzenia dochodzenia przeciwko kierowcy pozwanych Zakładów nie przesądzał zagadnienia jego winy i nie wyłączał samodzielnej oceny przez Sąd Wojewódzki zachowania się kierowcy T.W. z punktu widzenia jego obowiązków w zakresie ogólnych zasad bezpieczeństwa.Wbrew przy tym odmiennym wywodom skarżącego, które w istocie stanowi niedopuszczalną polemikę z dokonaną w granicach art. 233 § 1 k.p.c. oceną materiału dowodowego, Sąd Wojewódzki prawidłowo ustalił, że kierowca T.W., mając obowiązek zatrzymywania się na żądanie powoda, którego znał i którego sygnały widział, zwolnił początkowo bieg samochodu, lecz w momencie dojeżdżania do powoda - zamiast zatrzymać się zupełnie - dodał gazu i zwiększył szybkość.Tego rodzaju postępowanie T.W., sprzeczne nie tylko z jego obowiązkami wobec kontrolera drogowego, lecz i z ogólnymi zasadami bezpieczeństwa, jakie powinien był zachować wobec stojącego na jezdni powoda, zasadnie zostało ocenione przez Sąd Wojewódzki jako wysoce naganne i naruszające zasady bezpieczeństwa. Skoro zawinione przez kierowcę zachowanie się na trasie wprowadziło w błąd powoda, który mógł przypuszczać, że samochód zaraz się zatrzyma, to trafnie Sąd Wojewódzki uznał, że zbliżenie się do samochodu i chwycenie za burtę - w innych okolicznościach mogące świadczyć o nieostrożności - nie uzasadnia przypisania powodowi przyczynienia się do wypadku w stopniu powodującym zmniejszenie odszkodowania, gdyż bezpośrednią przyczyną wypadku było niespodziewane zwiększenie szybkości biegu pojazdu przez T.W.W tych warunkach nie mógł odnieść skutku zarzut naruszenia przepisów prawa materialnego (art. 24 dekretu z 25.VI.1954 r.).Chybiony jest zarzut nierozważenia zeznań św. J., S. i J., skoro na podstawie zeznań wyłącznie tych świadków Sąd Wojewódzki przyjął, że w momencie dojazdu samochodu powód zbliżył się doń, a nawet prawdopodobnie chwycił za burtę.Bezzasadnie również kwestionuje skarżący - jako rzekomo wynikające wyłącznie z zeznań powoda - ustalenia Sądu, że kierowca W. znał powoda jako kontrolera drogowego i że powód zatrzymywał tego kierowcę znakiem "Stop" (lizakiem). Niezależnie bowiem od zeznań powoda, który okoliczności te potwierdził i wyjaśnił nadto, że widząc zatrzymujący się samochód, schował znak "Stop" do kieszeni, co może tłumaczyć późniejsze odnalezienie go w ubraniu powoda - kwestionowane ustalenia znajdują oparcie w zeznaniu powoływanego w rewizji św. S., który dwukrotnie stwierdził, że kierowca W. bezpośrednio po wypadku mówił mu, iż znał powoda jako kontrolera, oraz że obecna przy wypadku kobieta mówiła o zatrzymywaniu samochodu W. przez powoda przy pomocy "lizaka". Nadmienić należy, że św. S. przesłuchany w postępowaniu cywilnym potwierdził w całości swe oświadczenia złożone w dochodzeniu.Wreszcie nie mogły być uwzględnione zgłoszone na rozprawie rewizyjnej zarzuty dotyczące wysokości zasądzonej powodowi renty uzupełniającej. Według nie kwestionowanych przez skarżącego ustaleń Sądu Wojewódzkiego, powód - gdyby nie uległ wypadkowi - po uzyskaniu renty dla szczególnie zasłużonych z tytułu zasług rewolucyjnych, będąc całkowicie zdrów, mógłby zarobić dzięki pracy w niepełnym wymiarze godzin do 500 zł miesięcznie. Ponieważ na skutek wypadku stał się on nie tylko niezdolny w 100% do wykonywania jakiejkolwiek pracy, lecz nadto zwiększyły się jego potrzeby, gdyż powstała konieczność sprawowania nad nim opieki przez osobę trzecią (koszt tej opieki Sąd określił na 600 zł miesięcznie), przeto Sąd Wojewódzki prawidłowo i bez naruszenia art. 161 § 2 k.z. określił szkodę powoda, podlegającą wyrównaniu, na kwotę 1.100 zł miesięcznie.Skoro zarzuty skarżącego okazały się nieuzasadnione, brak zaś jest podstaw, które należy brać z urzędu pod rozwagę, to Sąd Najwyższy - stosownie do art. 387 k.p.c. - orzekł jak w sentencji.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 24art. 25art. 196art. 233 § 1 KPCart. 161 § 2art. 387 KPC§ 1§ 2

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 19.07.2026.