II CR 462/62
WyrokIzba Cywilna1963-10-04
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy pracodawca ponosi odpowiedzialność za wypadek przy pracy spowodowany niewypałem, jeśli pracownik dozoru wiedział o jego istnieniu, ale nie podjął odpowiednich działań w celu jego likwidacji, a pracownicy zostali dopuszczeni do pracy w niebezpiecznych warunkach?Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że pracodawca ponosi odpowiedzialność za wypadek przy pracy, nawet jeśli wybuchł nieznany niewypał, a nie ten, który został wcześniej wykryty. Kluczowe jest to, że pracownik dozoru (sztygar) wiedział o istnieniu niewypału, ale nie podjął odpowiednich działań w celu jego likwidacji, a mimo to dopuścił górników do pracy w niebezpiecznych warunkach. Pracodawca nie może zwalniać się z odpowiedzialności, twierdząc, że przyczyną były wady zapalników, zwłaszcza gdy dowiedział się o problemach z ich działaniem.Stan faktyczny
Podczas prac przy pogłębianiu szybu kopalnianego doszło do wybuchu niewypału, w wyniku którego pracownicy odnieśli ciężkie obrażenia. Wcześniej, podczas prac strzałowych, stwierdzono istnienie niewypału, jednak sztygar zmianowy, wiedząc o tym, nie podjął działań w celu jego likwidacji, a jedynie zalecił górnikom ostrożność i zezwolił na pracę w pobliżu miejsca zagrożenia. Powód, jeden z poszkodowanych górników, dochodził odszkodowania i zadośćuczynienia od pracodawcy, twierdząc, że wypadek nastąpił wskutek naruszenia przepisów bezpieczeństwa pracy.Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy oddalił rewizję strony pozwanej jako nieuzasadnioną.Pełny tekst orzeczenia
Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia K. Marowski (sprawozdawca). Sędziowie: H. Graban, W. Glabisz.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa Stanisława N. przeciwko Zakładom Przemysłowym "R" w K. o 45.604 zł, na skutek rewizji pozwanych od wyroku Sądu Wojewódzkiego we Wrocławiu z dnia 20 listopada 1961 r.,oddalił rewizję.Uzasadnienie faktycznePowód uległ w dniu 7 marca 1958 r. wypadkowi podczas pracy w kopalni strony pozwanej. Okoliczności samego wypadku są niesporne. W szczególności w kopalni "R" prowadzono prace przy pogłębieniu szybu nr 1. W dniu 5 marca rozpoczęto roboty strzałowe, założono otwory strzałowe ładunkami uzbrojonymi w zapalniki czasowe połączone szeregowo i przystąpiono do odpalania. Zmiana druga odpaliła w tym dniu tylko część ładunków, a trzecia zmiana resztę, oceniając, że wszystkie ładunki odpaliły. Następnie przystąpiono do obudowy, przy której pracowały wszystkie zmiany w dniu 6 marca 1958 r.Po wykonaniu obudowy pierwsza zmiana przystąpiła w dniu 7 marca do usuwania urobku. Przy pracy tej jeden z górników spostrzegł druty, zameldował o tym sztygarowi, który stwierdził, że druty te pochodzą z niewypalonego ładunku, ustalił położenie tego niewypału, a ponieważ czas pracy tej zmiany już się kończył - nie zarządził likwidacji niewypału, lecz zawiadomił kierownika oddziału o pozostawionym niewypale. Kierownik oddziału zawiadomił sztygara P. z II zmiany o pozostawionym niewypale. Sztygar P. zjechał w kuble do szybu jako pierwszy, lecz wrócił stamtąd na wyższy poziom i zawiadamiając brygadę, że niewypału nie znalazł, zalecił górnikom ostrożność. Górnicy nie mogli jednak zejść na miejsce pracy, gdyż w szybie był nadmiar wody, więc dopiero po odpompowaniu tejże powód z górnikiem R. i młodszym górnikiem W. zjechali na miejsce pracy. Niewypał znaleźli i postanowili, omijając to miejsce, przystąpić do pracy nad wydrążeniem rowka i oczyszczeniem dna szybu z urobku. Pracę przy drążeniu rowka rozpoczął górnik R. przy pomocy młotka i najprawdopodobniej uderzeniem młotka spowodował wybuch niewypału, o którego istnieniu brygada nie wiedziała.W następstwie wybuchu wszyscy trzej górnicy, a między nimi powód, odnieśli ciężkie uszkodzenia ciała. Powód twierdził, że w związku z tym wypadkiem stał się całkowicie niezdolny do pracy i orzeczeniem Komisji Lekarskiej został zaliczony do II grupy inwalidów. Zdaniem powoda wypadek nastąpił wskutek naruszenia przez stronę pozwaną przepisów dotyczących bezpieczeństwa pracy, ponieważ strona pozwana nie zastosowała właściwej metody pracy, która ograniczałaby do minimum niebezpieczeństwo. W związku z tym powód wnosił o zasądzenie na jego rzecz od strony pozwanej renty uzupełniającej w kwocie po 1.717 zł miesięcznie oraz kwoty 25.000 zł tytułem zadośćuczynienia, wszystko to z odsetkami i kosztami procesu.Strona pozwana wniosła o oddalenie powództwa. Twierdziła przy tym, że w niczym nie naruszyła przepisów o bezpieczeństwie pracy. Wypadek, zdaniem strony pozwanej, był następstwem niewypału, którego nie dało się stwierdzić. Dochodzenia wykazały, że przyczyną wypadku były wady w konstrukcji czy produkcji zapalników. Jednakże zapalniki te strona pozwana nabywała w Wytwórni Chemicznej w B. i nie miała możliwości nabywać ich gdzie indziej; nie może więc ponosić winy za wypadek.Sąd Wojewódzki zasądził od strony pozwanej na rzecz powoda rentę miesięczną w kwocie 1.514 zł oraz kwotę 15.000 zł tytułem zadośćuczynienia za cierpienia fizyczne i krzywdę moralną.Sąd Wojewódzki, opierając się na opinii biegłego, przyjął, że wypadek nastąpił wskutek tego, iż sztygar zmianowy P., wiedząc o niewypale, nie zlikwidował go zgodnie z obowiązującymi przepisami i dopuścił do dalszej pracy w szybie bez zlikwidowania niewypału; ponadto nie wykonał swego obowiązku zbadania dna szybu. W ten sposób naruszone zastały przepisy § 47 ust. 1 i 4 Działu VII Cz. II i § 382 Działu II górniczych przepisów bezpiecznego prowadzenia kopalń. Natomiast wbrew opinii biegłego Sąd Wojewódzki nie przyjął, by powód sam przyczynił się do wypadku przez przystąpienie do dalszej roboty przed zlikwidowaniem niewypału, o którym również wiedział. Zdaniem Sądu Wojewódzkiego organizacja pracy należała nie do powoda, lecz do pracowników dozoru strony pozwanej.Sąd Wojewódzki obliczył wysokość renty przez odliczenie przyznanej powodowi z ubezpieczenia renty inwalidzkiej w kwocie 2.395 zł od przeciętnie osiąganych poprzednio zarobków w kwocie 3.909 zł. Jako zadośćuczynienie za krzywdę moralną i cierpienia fizyczne przyznał Sąd Wojewódzki kwotę 15.000 zł, uwzględniając doznane przez powoda obrażenia i jego trwałe kalectwo oraz okoliczność, że otrzymał on już kwotę 40.000 zł z PZU, a kwotę 5.000 zł od strony pozwanej w związku z wypadkiem.Strona pozwana w swej rewizji wnosi o zmianę zaskarżonego wyroku i oddalenie powództwa w całości oraz przyznanie stronie pozwanej kosztów procesu za obie instancje bądź też o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy Sądowi Wojewódzkiemu do ponownego rozpoznania. W uzasadnieniu rewizji skarżący wywodzi, że już poprzednio (w odpowiedzi na pozew) zarzucił, iż przyczyną wypadku były wady w zapalnikach, które nie zawsze działały, przy czym skarżący nie zawinił w wyborze dostawcy, gdyż innych dostawców nie miał do wyboru. Opinia biegłego co do przyczyn wypadku jest nieprawidłowa i zawiera w sobie sprzeczności. Przyczyną wypadku był nie ten niewypał, który stwierdziła poprzednia zmiana, lecz inny, o którym nie było wiadomo. Między niezlikwidowaniem stwierdzonego niewypału a wypadkiem nie istnieje więc związek przyczynowy. Tak samo, przypisując winę sztygarowi P. polegającą na tym, że nie badał on dna szybu, popada biegły w sprzeczność z własnym stwierdzeniem, że sztygar P. po skontrolowaniu dna szybu wydał polecenie górnikom, by pracowali w pozostałej części szybu nie ruszając miejsca, gdzie miał się znajdować odkryty przez poprzednią zmianę niewypał. Skarżący wywodzi dalej, że gdyby nawet przyjąć naruszenie przez nią przepisów bezpieczeństwa, to jednak biegły stwierdził również winę powoda, który, jako górnik przodowy, kierował pracą w szybie, wobec czego nie może on żądać odszkodowania; w każdym razie kwota 45.000 zł, którą otrzymał, stanowi dla niego dostateczne odszkodowanie.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy uznał rewizję strony pozwanej za nieuzasadnioną.Chybiony jest przede wszystkim zarzut strony skarżącej, że wyłączną przyczyną nieszczęśliwego wypadku jest wada zapalników, za co - skarżąca Kopalnia - rzekomo nie może odpowiadać. Wada ta nie była skarżącej kopalni nie znana. Jeżeliby nawet Kopalnia nie wiedziała o tym wcześniej, to w każdym razie dowiedziała się o tym już 5 marca 1958 r., kiedy właśnie w krytycznym szybiku odpaliła tylko nieznaczna część podpalonych ładunków. Możliwość niewypałów jest zresztą przewidziana w przepisach bezpiecznej pracy w kopalni, zalecaną więc w nich ostrożność należało tym pilniej stosować.Wywody skarżącej co do braku związku przyczynowego między zaniechaniem zastosowania przepisów postępowania w wypadku wykrycia niewypału a wypadkiem są tylko pozornie słuszne. Istotnie, wybuchł nie ten niewypał, który został wykryty przez poprzednią zmianę, lecz inny, o którym nie wiedziano. Sąd Wojewódzki nie popełnił tu jednak omyłki i ustalił poprawnie stan faktyczny, że wybuchł nieznany niewypał. Z przebiegu ustnego przesłuchania biegłego wynika, że Sąd Wojewódzki zwrócił uwagę na tę okoliczność, na co biegły oświadczył, że sztygar P. w każdym razie powinien był być na miejscu. To oświadczenie, choć lakoniczne, trafnie ujmuje, na czym polega naruszenie przez Kopalnię przepisów bezpieczeństwa. Po zakończeniu prac strzałowych na trzeciej zmianie dnia 5 marca wszyscy (górnicy i sztygar zmianowy) doszli do przekonania, że wszystkie naboje odpaliły, i wobec tego przystąpiono do dalszych prac przyjmując, że niewypałów nie ma, co się później okazało nieprawdą. Okazało się to w szczególności na pierwszej zmianie dnia 7 marca 1958 r., kiedy jeden z górników odkrył niewypał i zameldował o tym sztygarowi zmianowemu. Od tej chwili wiadomo już było, że wniosek poprzedni był błędny, że zatem należało szczególnie dokładnie stosować przepisy dotyczące sytuacji, gdy było wiadomo, że są niewypały. Nie było żadnej podstawy do pewności, że istnieje tylko jeden niewypał.W tej sytuacji nie wolno było podejmować żadnych prac przed zlikwidowaniem niewypału. Sztygar zmianowy nie miał prawa wysyłać górników do pracy, i to bez dania im konkretnych wskazówek, co mają robić, a tylko z ogólnikowym ostrzeżeniem, że mają uważać. Sztygar, jeżeli polecił zejść górnikom, to powinien był zejść z nimi i na miejscu czuwać oraz dawać wskazówki, co robić, a czego nie należy robić. Jeżeli natomiast sztygar sam nie wiedział, co robić (jak by to wynikało z jego późniejszych zeznań), to powinien był zażądać instrukcji od kierownictwa Kopalni. Biegły mówiąc, iż sztygar w każdym razie powinien był być na miejscu, to właśnie miał na myśli, że w tak niebezpiecznej sytuacji ktoś doświadczony powinien był pokierować pracą górników, zmierzającą do bezpiecznego zlikwidowania niewypałów.Dlatego też należy uznać za nieuzasadniony także dalszy zarzut skarżącej, że powód, jako górnik przodowy, również przyczynił się do wypadku, dopuszczając do podjęcia pracy przed zlikwidowaniem niewypału. Ale to przecież sztygar posłał na dół brygadę do pracy, nie dając zarazem wskazówek co do likwidacji niewypału, posłał ją więc chyba w celu kontynuowania zaczętej pracy mimo istnienia niewypału, a to właśnie było sprzeczne z obowiązującymi przepisami.Nie można tu też pominąć, że kierownictwo Kopalni, mimo że poinformowano kierownika oddziału o istnieniu tak niebezpiecznej sytuacji, nie zainteresowało się tą sprawą, pozostawiając rozwiązanie zagadnienia sztygarowi zmianowemu i górnikom. A przecież wypadek nie był zwyczajny, ponieważ chodziło o szczególnie niebezpieczną pracę pogłębiania szybu, gdzie odszukanie i zlikwidowanie niewypałów było tym trudniejsze i niebezpieczniejsze, że trzeba ich było szukać pod gruzem i wodą.Także co do wysokości zasądzonego odszkodowania należało uznać zarzuty skarżącej za nieuzasadnione. Sąd Wojewódzki zasądził jedynie kwotę 15.000 zł tytułem zadośćuczynienia, co łącznie z wypłaconą już przez Kopalnię kwotą 5.000 zł daje sumę 20.000 zł. Nie jest to kwota wygórowana, nawet przy uwzględnieniu, że powód otrzymał w związku z wypadkiem z PZU kwotę 40.000 zł, ponieważ ta ostatnia nie ulega potrąceniu. Należało jedynie uwzględnić otrzymanie tej kwoty w ramach art. 158 § 1 k.z., co Sąd Wojewódzki uczynił, a więc nie naruszył przepisów art. 165 i 158 § 1 k.z.Z tych powodów rewizję, jako nieuzasadnioną, należało w myśl art. 383 k.p.c. oddalić.
Powiązane orzeczenia
- II PR 281/65 1965-08-20Czy pracownik, który uległ wypadkowi przy pracy, może domagać się od pracodawcy zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, jeśli pracodawca naruszył przepisy bezpieczeństwa pracy, a pracownik sam przyczynił się do powstania sz…
- I PR 344/64 1964-12-10Czy pracodawca ponosi odpowiedzialność za wypadek pracownika spowodowany zatruciem gazami spalinowymi, jeśli pracownik zginął w szatni zakładu pracy, a wadliwe odprowadzanie spalin wynikało z zaniedbań w zakresie BHP, na…
- II PR 507/64 1964-09-18Czy naruszenie przepisów o technicznej eksploatacji Kopalni, skutkujące wypadkiem przy pracy, uzasadnia odpowiedzialność pozwanej za skutki wypadku, które mogą wyniknąć w przyszłości, nawet jeśli szkoda pozostaje w związ…
- 4 CR 78/61 1961-10-18Czy pracodawca ponosi odpowiedzialność za wypadek pracownika, który nastąpił w wyniku położenia się na osłonie szyn w stanie zamroczenia, jeśli nie ustalono zaniedbań pracodawcy w zakresie nadzoru lub przyczynienia się p…
- I CR 524/58 1958-08-09Czy pracodawca ponosi odpowiedzialność za wypadek przy pracy, jeśli pracownik przyczynił się do niego własnym zaniedbaniem, ale pracodawca nie sprawował należytego nadzoru nad wykonywaniem pracy?
Powołane przepisy
art. 158 § 1art. 165art. 383 KPC§ 47 ust. 1§ 382§ 1
Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 17.07.2026.