II CR 810/61
WyrokIzba Cywilna1962-04-04
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy pracodawca ponosi odpowiedzialność za wypadek pracownika, który nastąpił w wyniku naruszenia przepisów o bezpieczeństwie pracy, w tym zatrudnienia osoby poniżej 18 roku życia przy pracach wzbronionych, nawet jeśli wypadek nastąpił tuż po osiągnięciu przez pracownika pełnoletności?Ratio decidendi
Pracodawca ponosi odpowiedzialność za wypadek pracownika, który nastąpił w wyniku naruszenia przepisów o bezpieczeństwie pracy, w tym zatrudnienia osoby poniżej 18 roku życia przy pracach wzbronionych. Nawet jeśli wypadek nastąpił tuż po osiągnięciu przez pracownika pełnoletności, istnieje związek przyczynowy między naruszeniem przepisów o ochronie pracy młodocianych a wypadkiem, ponieważ pracownik mógł nie nabyć niezbędnych nawyków ostrożności. Pracodawca odpowiada również za inne uchybienia w zakresie bezpieczeństwa pracy, takie jak tolerowanie praktyki wskakiwania do pociągu w biegu czy dopuszczanie do pracy w nieodpowiednim obuwiu.Stan faktyczny
Powód Zdzisław C. doznał wypadku przy pracy, w wyniku którego utracił obie nogi. W chwili wypadku miał 18 lat i 4 dni. Pracował jako manewrowy, mimo że przy pracach manewrowych nie można zatrudniać osób poniżej 18 roku życia. Wypadek nastąpił w wyniku poślizgnięcia się podczas wskakiwania do pociągu jadącego z prędkością 15 km/godz., co było praktyką tolerowaną przez pracodawcę. Sąd Wojewódzki uznał, że wypadek nastąpił z winy pracodawcy, ale również z przyczynienia się powoda. Zasądził odszkodowanie i rentę.Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy oddalił rewizję pozwanej, utrzymując w mocy wyrok Sądu Wojewódzkiego zasądzający odszkodowanie i rentę na rzecz powoda.Pełny tekst orzeczenia
SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa Zdzisława C. przeciwko Dyrekcji Okręgowej Kolei Państwowych we Wrocławiu o odszkodowanie i rentę na skutek rewizji pozwanej od wyroku Sądu Wojewódzkiego we Wrocławiu z dnia 13 lutego 1961 r. rewizję oddalił.Uzasadnienie faktyczneWedług ustaleń Sądu Wojewódzkiego powód, urodzony 31 stycznia 1935 r., był zatrudniony w pozwanej Dyrekcji Okręgowej Kolei Państwowych od 28 stycznia 1952 r. w charakterze palacza centralnego ogrzewania, w kwietniu 1952 r. został przydzielony do pracy manewrowej, po około miesięcznej praktyce zdał egzamin z wynikiem dostatecznym i zaczął pracować jako manewrowy.W dniu 4 lutego 1953 r. w chwili wyciągania na górkę rozrzędową składu pociągu złożonego z 17 wagonów powód znajdował się wraz z innymi manewrowymi w schronie dla manewrowych, oczekując na karty rozrzędowe.W chwili, gdy skład pociągu przejeżdżał obok schroniska, ustawiacz C. zrzucił z pociągu karty rozrzędowe dla manewrowych. C. zawołał równocześnie do powoda Zdzichu na hamulec.C. ustawiacz był przełożonym powoda w służbie. Polecenia ustawiacza winny być wykonywane przez manewrowych. Powód rozdzielił szybko karty rozrzędowe i usiłował wskoczyć na stopnie trzeciego wagonu od końca. Lewą ręką chwycił się za lewy uchwyt, szarpnęło nim jednak i zanim zdołał wciągnąć się wyżej, opadły go siły, ręka zsunęła się z uchwytu, a nogi powoda poślizgnęły się i dostały się pod koła waganów.Pociąg jechał z szybkością 15 km/godz. na górkę rozrzędową. Powód przed wypadkiem otrzymał buty służbowe na skórze.W oparciu o opinię biegłego i zeznania świadków Sąd Wojewódzki przyjął, że wypadek nastąpił z winy strony pozwanej z przyczyn następujących:Każdy manewr powinien mieć opracowany plan pracy, z którym drużyna manewrowa powinna być zaznajomiona przez ustawiacza. Manewrowym powinny być uprzednio rozdane karty rozrządowe, określające, jakie wagony, ile i na jaki tor oraz w jakiej kolejności zostaną stoczone z górki rozrzędowej, przydzielające tory do obsługi poszczególnym torowym, wskazujące sposób hamowania itp. Wbrew temu drużyna w dniu wypadku nie została dokładnie zaznajomiona z planem pracy, karty rozrządowe zostały zrzucone w ostatniej chwili ze składu pociągu udającego się już na górkę rozrządową.Przepisy bezpieczeństwa dla pracowników kolejowych zakazują wskakiwania i zeskakiwania ze stopni wagonów w czasie szybkiego biegu pociągu. Za szybki bieg uważa się bieg powyżej 5 km/godz.Powyższy zakaz nie był w praktyce przestrzegany. Ogólnie praktykowano, że manewrowi wskakiwali do pociągów jadących z różną szybkością, zależnie od indywidualnych możliwości. Strona pozwana ten stan rzeczy tolerowała i nie reagowała nań.Powód zrozumiał polecenie ustawiacza Zdzichu, na hamulec jako polecenie wskoczenia do pociągu i zajęcia miejsca w budce hamulcowej. Gdyby nawet dać wiarę zeznaniom ustawiacza, że wydając powyższe polecenie miał na myśli, aby powód udał się pieszo na górkę rozrzędową i tam usiadł przy hamulcu, to wobec utartej praktyce wskakiwania do pociągu należy dać wiarę powodowi, że tak właśnie mógł zrozumieć polecenie swego przełożonego.Według obowiązujących przepisów manewrowi powinni pracować w obuwiu skórzanym. Stawianie się powoda w butach gumowych powinno było spowodować niedopuszczenie go do służby. Tolerowanie pracy w butach gumowych stanowi niedopatrzenie ze strony pracodawcy. Okoliczność powyższa zaważyła w pewnym stopniu na zaistnieniu wypadku. W dniu tym była odwilż, teren był śliski i nogi powoda poślizgnęły się.Małoletni przed ukończeniem lat 18 nie mogą być zatrudnieni na jakimkolwiek stanowisku związanym z manewrowaniem. Zatrudnienie powoda o charakterze manewrowego przed ukończeniem 18 lat stanowiło naruszenie obowiązujących przepisów. Powód był pracownikiem b. młodym, odznaczającym się odwagą, ale również lekkomyślnością, cechującą często ludzi w tym wieku.Z tych wszystkich przyczyn Sąd Wojewódzki uznał, że strona pozwana naruszyła swe obowiązki polegające na zapewnieniu pracownikom bezpiecznych warunków pracy i w zasadzie za wypadek odpowiada.Powód jednak w pewnym stopniu przyczynił się do wypadku. Stawił się do służby w butach gumowych i wskakiwał do pociągu jadącego z szybkością 15 km/godz., choć zdawał egzamin na manewrowego i znał przepisy zakazujące wskakiwania do pociągu w czasie jego szybkiego biegu. Mimo więc otrzymanego polecenia i istniejącej praktyki nie powinien był ryzykować skoku do wagonu.W następstwie wypadku powód utracił obie nogi. W okresie leczenia powód poniósł szkodę w kwocie 1957 zł, stanowiącą różnicę między pełnym zarobkiem, który byłby osiągnął, gdyby nie wypadek, a otrzymanym zasiłkiem chorobowym. Przy zastosowaniu art. 158 k.z. Sąd zasądził na rzecz powoda z tego tytułu kwotę 1200 zł.Przed wypadkiem zarobki powoda wynosiły ok. 800 zł miesięcznie, po wypadku powód otrzymał rentę inwalidzką początkowo po 400 zł, a następnie (od 1958 r.) po 852 zł. Po odbytym leczeniu powód wrócił do pracy u strony pozwanej i zarabiał początkowo tak samo jak przed wypadkiem, następnie jego zarobki wzrosły. Obecnie powód pracuje jako kancelista i zarabia ok. 1100 zł miesięcznie.W okresie gdy powód wrócił do pracy, jego zarobki łącznie z rentą po 400 zł nie były niższe od tych, jakie osiągnąłby, gdyby nie uległ wypadkowi, przy uwzględnieniu nawet pewnej podwyżki płac. Sąd biorąc jednak pod uwagę, że w pierwszym okresie powód musiał przystosować się do nowych warunków życia bez obu nóg, że wzrosły jego wydatki, że musiał się lepiej odżywiać celem odzyskania sił fizycznych i uzyskania lepszego samopoczucia, uznał za słuszne zasądzić na rzecz powoda rentę czasową (od 5 sierpnia 1953 r. do 1 lutego 1955 r.), którą przy zastosowaniu art. 158 k.z. określił na kwotę po 150 zł miesięcznie.Natomiast żądanie renty za dalszy czas Sąd Wojewódzki oddalił. Po upływie dwóch lat od wypadku powód częściowo odzyskał siły i wrócił do pewnej równowagi psychicznej. Jego zarobki jako kancelisty uległy pewnej podwyżce i łącznie z rentą nie były niższe od tych, jakie mógłby osiągnąć, gdyby nie uległ wypadkowi, nawet przy najbardziej sprzyjających warunkach. Sytuacja powoda uległa dalszej poprawie po podwyższeniu renty do kwoty 852 zł. Jego łączne dochody wynoszą ok. 2000 zł. Na takie zarobki powód mógłby liczyć tylko wyjątkowo, gdyby uzupełnił swe wykształcenie i zdołał osiągnąć stanowisko dyżurnego ruchu. Zasądzenie przeto jakiejkolwiek dalszej renty wyrównawczej byłoby nieuzasadnione.Żądanie nawiązki za cierpienia fizyczne i krzywdę moralną jest, co do zasady słuszne. Co do jej wysokości Sąd wziął pod uwagę wielkie cierpienia powoda, nieodwracalne i straszne skutki wypadku, uciążliwe i wyjątkowo dotkliwe kalectwo, młody wiek powoda, zmniejszenie się jego szans życiowych i konieczność zrezygnowania z wielu przyjemności, z drugiej zaś strony Sąd miał na uwadze wytyczne Sądu Najwyższego, stale wskazujące, że nawiązki powinny być umiarkowane. Reasumując, Sąd uznał ze odpowiednie zadośćuczynienie w wyjątkowo ciężkich warunkach powoda kwotę 50 000 zł, która przy uwzględnieniu przyczynienia się powoda ulega zmniejszeniu do kwoty 30 000 zł.W rezultacie przeto Sąd Wojewódzki zasądził na rzecz powoda kwotę 31 200 zł (30 000 zł + - 1200 zł) oraz rentę po 150 zł miesięcznie płatną w czasie od 5 sierpnia 1953 r. do 1 lutego 1955 r. W pozostałej części powództwo zostało oddalone.W rewizji od (powyższego wyroku strona pozwana wnosi o jego zmianę i oddalenie powództwa w całości, względnie o jego uchylenie i przekazanie sprawy Sądowi I instancji do ponownego rozpoznania, przy czym opiera rewizję na podstawach przewidzianych w art. 371 § 1p. 1, 3 i 4 k.p.c.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy rozważył, co następuje.Skarżąca zarzuca, że Sąd Wojewódzki z naruszeniem art. 336 § 2 k.p.c. nie wskazał podstawy prawnej wyroku. Zdaniem skarżącej podstawą jej odpowiedzialności za wypadek mógłby być tylko przepis art. 196 ustawy z dnia 28 marca 1933 r. o ubezpieczeniu społecznym (Dz. U. z 1933 r. Nr 51, poz. 396) a zaskarżony wyrok zapadł z obrazą powyższego przepisu.Zarzuty powyższe są nietrafne.Przede wszystkim błędny jest pogląd, że w sprawie ze względu na datę wypadku ma zastosowanie przepis art. 196 ustawy o ubezpieczeniu społecznym. Według bowiem wyraźnego brzmienia art. 106 dekretu z dnia 25 czerwca 1954 r. o powszechnym zaopatrzeniu emerytalnym pracowników i ich rodzin (Dz. U. z 1958 r. Nr 23, poz. 97), którym to dekretem uchylony został art. 196 ustawy o ubezpieczeniu społecznym, o tym, czy w sprawie stosuje się nowe, czy dawne przepisy, decyduje nie data wypadku, będącego podstawą roszczenia odszkodowawczego, lecz data zgłoszenia roszczenia do sądu. Ponieważ powód wytoczył pozew w 1958 r., tj. już pod rządem dekretu z dnia 25 czerwca 1954 r., przeto zasadność jego roszczenia podlega ocenie według przepisów tegoż dekretu.Rewizja słusznie wprawdzie podnosi, że Sąd orzekający nie przytoczył przepisu prawnego, na którym oparł odpowiedzialność strony pozwanej, jednakże nieprzytoczenie przepisu prawa nie może stanowić samo przez się skutecznej podstawy rewizyjnej, skoro w świetle uzasadnienia wyroku nie budzi wątpliwości, że Sąd zastosował właściwe przepisy prawa. W szczególności z treści tegoż uzasadnienia wynika, że Sąd Wojewódzki przypisał stronie pozwanej szereg uchybień w dziedzinie bezpieczeństwa pracy (zatrudnienie małoletniego przy pracy wzbronionej, tolerowanie praktyki wskakiwania do pociągu w biegu, dopuszczanie manewrowych do pracy w butach gumowych, nienależyte zorganizowanie pracy drużyny manewrowej), a więc miał na uwadze odpowiedzialność zakładu pracy opartą na przepisie art. 24 dekretu z dnia 25 czerwca 1954 r.Nie są również uzasadnione zarzuty, którymi skarżąca stara się podważyć ustalenia Sądu w przedmiocie naruszenia przepisów o ochronie życia i zdrowia pracowników.Zarzuty rewizji, iż Sąd sprzecznie z materiałem dowodowym ustalił, iż powód nie miał 18 lat w dacie wypadku, trafiają w próżnię. Z treści uzasadnienia wynika bowiem, że Sąd przyjął, iż powód urodził się 31 stycznia 1935 r., a wypadek zdarzył się 4 lutego 1953 r., a zatem w dacie wypadku powód miał 18 lat i 4 dni. Zarzucając stronie pozwanej, że zatrudniła powoda przy pracach wzbronionych małoletnim, Sąd Wojewódzki miał na uwadze, że powód zaczął pracować jako manewrowy w kwietniu 1952 r., a więc w czasie, gdy był małoletni.Skarżąca, nie negując, że istnieje zakaz zatrudniania pracowników przy pracy manewrowej przed ukończeniem przez nich lat 18, nie dopatruje się jednak związku przyczynowego między naruszaniem tego zakazu a szkodą powoda, skoro w dacie wypadku miał on już 18 lat. Poglądu tego w okolicznościach sprawy niniejszej podzielić nie można. Gdyby wypadek zdarzył się po upływie znacznego czasu od dojścia pracownika do pełnoletniości, zgodzić należałoby się ze stanowiskiem rewizji, że pracownik ten nie mógłby skutecznie powoływać się na naruszenie w przeszłości zakazu zatrudnienia go przy pracach wzbronionych młodocianym, skoro między tym naruszeniem a wypadkiem brak byłoby normalnego związku przyczynowego.Gdy jednak - jak w sprawie niniejszej - małoletniego pracownika zatrudniono przy pracach wzbronionych, a wypadek zdarzył się tuż po dojściu do pełnoletniości, można przyjąć istnienie związku przyczynowego między naruszeniem przepisów o szczególnej ochronie pracy pracowników młodocianych a wypadkiem. Małoletni bowiem, który rozpoczął pracę niebezpieczną dla życia i zdrowia (i dlatego właśnie zakazaną) w wieku nieodpowiednim, z reguły nie nabywa niezbędnych nawyków ostrożności, z których potrzeby nie zdaje sobie należycie sprawy, przy czym ten stan rzeczy nie da się usunąć automatycznie przez samo dojście pracownika do pełnoletniości i rzutuje jeszcze przez pewien czas na metody pracy pracownika już pełnoletniego.W danej sprawie - jak już wspomniano - powód miał w dacie wypadku 18 lat i 4 dni. Zasadnie przeto Sąd Wojewódzki mógł przyjąć, że skoro powoda zatrudniono przy niebezpiecznej i zabronionej pracy manewrowego w wieku 17 i pół lat, nauczył się on pracować z odwagą, ale i z lekkomyślnością właściwą dla tego wieku. Ta zaś okoliczność pozostawała w związku przyczynowym z wypadkiem i obciąża stronę pozwaną.W dalszej części rewizji trafnie zarzuca się -Sądowi Wojewódzkiemu nieustosunkowanie się do zarzutu przedawnienia z art. 283 k.z. zgłoszonego przez stronę pozwaną. Choć w uzasadnieniu wyroku Sąd wspomniał o zgłoszonym zarzucie przedawnienia, pozostawił go bez odpowiedzi.Sąd Najwyższy uznał jednak, że zarzut powyższy nie może prowadzić do uchylenia zaskarżonego wyroku. Niezależnie od kwestii, że w sprawie zachodzą takie uchybienia przepisom bhp., w których można dopatrzeć się elementów występku, co prowadziłoby do zastosowania art. 283 § 4 k.z., Sąd Najwyższy uznał, że w okolicznościach sprawy zarzut przedawnienia nie mógłby być uwzględniony ze względu na art. 3 p.o.p.c. Powoda, pracownika w dacie wypadku zaledwie 18 letniego, spotkała wyjątkowo ciężka krzywda w postaci utraty obu nóg. Uchybienia strony poznanej, które doprowadziły do wypadku, są poważne. Powód wiarygodnie wyjaśnił, że późne wytoczenie powództwa było rezultatem nieznajomości prawa, że jednak ubiegał się już wcześniej u strony pozwanej o przyznanie mu stosownego odszkodowania. W tych warunkach Sąd Najwyższy doszedł do przekonania, że pozbawienie powoda należnego mu odszkodowania sprzeczne byłoby z zasadami współżycia społecznego.Strona skarżąca podnosi wreszcie zarzut naruszenia art. 161 § 2 k.z. przez bezpodstawne zasądzenie renty oraz art. 165 § 1 k.z. przez przyznanie zadośćuczynienia w nadmiernej wysokości. Oba zarzuty są nietrafne. Okoliczność, że powód przesłuchiwany jako strona oświadczył, że z renty wyrównawczej rezygnuje z uwagi na podwyższoną rentę administracyjną, nie miała wpływu na rozstrzygnięcie sprawy. Oświadczenie powyższe nie było równoznaczne z cofnięciem pozwu, zwłaszcza że jego treść wskazywałaby na rezygnację z renty za czas od daty uzyskania podwyżki renty inwalidzkiej (za który to czas Sąd renty nie zasądził), a nadto dla skutecznego cofnięcia pozwu niezbędna byłaby zgoda sądu (art. 209 § 3 k.p.c.), która nie została udzielona. Samo zaś przyznanie niewielkiej renty na stosunkowo krótki czas celem zaspokojenia zwiększonych wówczas potrzeb powoda było uzasadnione przepisem art. 161 § 2 k.z., który przewiduje obowiązek sprawcy szkody do wypłacania poszkodowanemu stosownej renty nie tylko w razie utraty zarobków, lecz także w razie zwiększenia się potrzeb poszkodowanego.O ile chodzi o zadośćuczynienie za cierpienia fizyczne i krzywdę moralną, Sąd Najwyższy biorąc pod uwagę motywy przytoczone przez Sąd Wojewódzki, uznał, że zadośćuczynienie to w okolicznościach sprawy nie jest nadmierne i nie narusza art. 165 § 1 k.z.Z tych przyczyn i,z mocy art. 383 k.p.c. Sąd Najwyższy rewizję oddalił.
Powiązane orzeczenia
- 1 CR 974/60 1961-12-12Czy pracodawca ponosi odpowiedzialność za wypadek przy pracy, jeśli do wypadku doszło z powodu stosowania przez pracownika prymitywnych metod pracy, mimo istnienia możliwości zastosowania bezpieczniejszych narzędzi?
- I PR 286/63 1962-08-02Czy pracodawca ponosi odpowiedzialność za wypadek przy pracy, jeśli pracownik nie został przeszkolony w zakresie BHP, maszyny były niesprawne technicznie, a pracodawca tolerował praktykę wykonywania czynności w ruchu?
- C 254/51 1951-12-31Czy pracodawca ponosi odpowiedzialność za śmierć pracownika młodocianego, zatrudnionego przy pracach szczególnie niebezpiecznych, pomimo braku bezpośredniego dowodu na wadliwość sprzętu, jeśli zaniedbania w organizacji p…
- C 320/51 1951-12-31Czy pracodawca ponosi odpowiedzialność za wypadek przy pracy, jeśli stosowane przez niego metody transportu towarów (przetaczanie wagonów) nie zapewniają maksymalnego bezpieczeństwa pracownikom, mimo że pracownik mógł wy…
- IV CR 211/59 1960-01-25Czy pracodawca ponosi odpowiedzialność za wypadek przy pracy młodocianego pracownika, który obsługiwał sieczkarnię, mimo braku formalnego zakazu takiej pracy w momencie wypadku, ale w świetle późniejszych przepisów i ogó…
Powołane przepisy
art. 158art. 371 § 1art. 336 § 2 KPCart. 196art. 106art. 24art. 283art. 283 § 4art. 3art. 161 § 2art. 165 § 1art. 209 § 3 KPC
Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 16.07.2026.