II CR 995/57

PostanowienieIzba Cywilna1958-11-21

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy pracownik, który doznał wypadku podczas korzystania z maszyny zakładowej poza godzinami pracy, w celu wykonania prywatnego zlecenia, może dochodzić odszkodowania od pracodawcy na podstawie przepisów dotyczących ochrony życia i zdrowia pracowników, mimo że wypadek nie nastąpił w ścisłym rozumieniu zatrudnienia?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że pracownik może dochodzić odszkodowania na podstawie art. 24 dekretu o powszechnym zaopatrzeniu emerytalnym pracowników i ich rodzin, nawet jeśli wypadek nie nastąpił w ścisłym rozumieniu zatrudnienia, o ile istnieje związek przyczynowy między szkodą a naruszeniem przez zakład obowiązków dotyczących ochrony życia i zdrowia. Pracodawca ponosi odpowiedzialność za stan maszyn, z których pracownicy korzystają za jego zgodą, nawet poza godzinami pracy i w celach prywatnych, jeśli narusza przepisy BHP.
Stan faktyczny
Powód, pracownik fabryki, uległ wypadkowi przy pracy na gryzarce, która nie spełniała przepisów BHP. Wypadek miał miejsce po godzinach pracy, gdy powód, za zgodą przełożonego, wykonywał prywatne zlecenie dla innego pracownika, używając maszyn zakładowych. Sąd Wojewódzki oddalił powództwo, uznając, że wypadek nie był wypadkiem w zatrudnieniu i że powód nie udowodnił winy pracodawcy. Sąd Najwyższy uchylił ten wyrok, wskazując na odpowiedzialność pracodawcy z tytułu naruszenia przepisów BHP.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę Sądowi Wojewódzkiemu w Zielonej Górze do ponownego rozpoznania w innym składzie.

Pełny tekst orzeczenia

SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa Stefana W. przeciwko Przedsiębiorstwu Państwowemu Sulęcińska Fabryka Sprzętu Rolniczego w S. o odszkodowanie na skutek rewizji powoda od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Zielonej Górze - Ośrodek w Gorzowie Wlkp. z dnia 6 czerwca 1957 r. sygn. akt. III C. 88/56 uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę Sądowi Wojewódzkiemu w Zielonej Górze do ponownego rozpoznania w innym składzie.Uzasadnienie faktycznePowód twierdził, że od r. 1948 jest pracownikiem pozwanej Fabryki Sprzętu Rolniczego i w dniu 22 lutego 1954 r. podczas pracy uległ wypadkowi. Pracował wówczas przy obróbce szprych do wózka posługując się gryzarką, która z winy pozwanej nie odpowiadała przepisom o bezpieczeństwie pracy.Wskutek wypadku doznał uszkodzenia lewej ręki, chorował przez dłuższy czas i stał się częściowo niezdolny do pracy. W związku z tym żąda odszkodowania na razie w łącznej kwocie 30.131 złotych.Pozwana wniosła o oddalenie powództwa i oświadczyła, że wypadek zdarzył się wprawdzie na terenie zakładu pracy, jednakże nie przy wykonywaniu powierzonych powodowi przez pozwaną czynności, tj. funkcji brakarza, lecz przy pracy nie mającej nic wspólnego z obowiązkami powoda, jako pracownika pozwanej. Powód w dniu 22 lutego 1954 r. po południu poza godzinami służbowymi wykonywał na zlecenie i na rzecz pracownika pozwanej M. odpłatnie szprychy do wózka. Gryzarką posługiwał się nieostrożnie i wypadkowi uległ z własnej wyłącznie winy. Poza tym pozwana zarzuciła, że wniosek powoda o przyznanie renty inwalidzkiej z tytułu ubezpieczenia społecznego został oddalony oraz kwestionowała zasadność i wysokość poszczególnych pozycji odszkodowawczych.Sąd Wojewódzki oddalił powództwo w całości, ustalając następujący stan faktyczny.Powód przez pierwszych pięć lat pracy u pozwanej zatrudniony był w stolarni w charakterze stolarza. Od 1 grudnia 1953 r. objął funkcję brakarza i był nim w okresie wypadku. Pracownik pozwanej M. zatrudniony w malarni zwrócił się przed dniem 22 lutego 1954 r. do zastępcy dyrektora pozwanej Fabryki Alfonsa N. o zezwolenie na wykonanie z własnych materiałów M., ale przy użyciu narzędzi pozwanej, wózka ręcznego dla własnej potrzeby. Zezwolenie takie uzyskał, gdyż było zwyczajem w pozwanej Fabryce udzielanie takich zezwoleń, zwyczajem potwierdzonym później w układzie zbiorowym. Sam wózka nie umiał sporządzić, zwrócił się o pomoc do powoda, który zgodził się wózek zrobić, bez zapłaty ze względu na wzajemnie świadczone sobie pomoce. Wyręczenie się inną osobą leżało w ramach zezwolenia. Jakie konkretnie maszyny i narzędzia pozwanej mogą być użyte, nie powiedziano w zezwoleniu. W wypadku zlecenia M. powód w dniu 22 lutego 1954 r. po godzinach normalnej pracy, około godziny 16, w hali maszyn pozwanej, przy temperaturze takiej, że sztywniały ręce z zimna, przecinał na gryzarce drąg akacjowy na szprychy i gdy schwycił lewą ręką część obrabianego przedmiotu nastąpiło szarpnięcie do tyłu, co spowodowało uszkodzenie lewej ręki przez obracającą się tarczę piły gryzarki.Według dalszych ustaleń Sądu Wojewódzkiego gryzarka nie odpowiadała w chwili wypadku przepisom o bezpieczeństwie i higienie pracy, w szczególności przepisowi § 33 rozporządzenia z 7 lutego 1952 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy na niektórych obrabiarkach do drewna (Dz. U. z 1952 r. Nr 10, poz. 62), gdyż nie miała odpowiedniej osłony zabezpieczającej. Dopiero po wypadku założono pierścień nad tarczą piły, co chroni rękę przed skaleczeniem. Powód znał tę gryzarkę, pracował na niej poprzednio przez 5 lat. Do przecięcia drąga nadawała się lepiej inna maszyna, tak zwana taśmówka, aniżeli gryzarka. Powodowi odmówiono w postępowaniu ubezpieczeniowym renty inwalidzkiej, uznając, że nie jest inwalidą.Sąd Wojewódzki uznał powództwo za bezzasadne, wychodząc z następujących założeń.1) Powództwo nie może opierać się na przepisie art. 24 dekretu z dnia 25 czerwca 1954 r. o powszechnym zaopatrzeniu emerytalnym pracowników i ich rodzin, skoro powodowi w związku z wypadkiem opisanym w pozwie, nie przyznano renty inwalidzkiej.2) Powód nie może również dochodzić roszczeń z powołaniem się na zezwolenie przez pozwaną M. użycia narzędzi i maszyn pozwanej do wykonania wózka. Zezwolenie to, zdaniem Sądu Wojewódzkiego, doprowadziło wprawdzie do powstania umowy użyczenia, jednakowoż tylko między pozwaną a M., a nie między powodem a pozwaną. Odpowiedzialność zatem ex contractu między stronami nie wchodzi w rachubę.3) Jedyną podstawą prawną, na której mógł się oprzeć powód, jest przepis art. 134 k.z. Z przesłanek wymaganych do odpowiedzialności z tego przepisu powód wykazał szkodę, związek przyczynowy między wypadkiem a stanem maszyny, nie udowodnił jednak winy subiektywnej. O rozmyślności w ogóle nie może być mowy. Nie zachodzi również niedbalstwo pozwanej. W hali maszyn było zimno i palce sztywniały, co powinien był uwzględnić M. i powód. Zezwolenie na użycie maszyn nie przewidywało wykonania części do wózka właśnie na gryzarce, inna maszyna (taśmówka) lepiej się do tego nadawała, a powód nawet nie twierdził, by taśmówka była niezabezpieczona. Gryzarka nie miała ukrytej wady i powód gryzarkę znał, nie miał obowiązku użyć jej do przecięcia drewna, a powinien był wykorzystać do tego celu taśmówkę, maszynę bezpieczną.Powód w rewizji od powyższego wyroku zarzucił naruszenie prawa materialnego. Zdaniem skarżącego skoro Sąd Wojewódzki ustalił, że gryzarka nie odpowiadała przepisom o bezpieczeństwie pracy, a mimo to pozwana utrzymała ją w ruchu normalnym, a niezależnie od tego zezwalała na korzystanie z niej poza godzinami pracy przez pracowników dla ich osobistej korzyści, powinna odpowiadać za skutki wypadku, któremu uległ powód. Nieistotną jest rzeczą, że wypadek nastąpił poza pracą dla pozwanej i że zezwolenie bezpośrednio otrzymał M., a nie powód. Również możność wyboru między maszynami nie uchyla odpowiedzialności pozwanej, której wina w świetle materiału sprawy nie budzi wątpliwości.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Wypadek ustalony w zaskarżonym wyroku nie jest wypadkiem w zatrudnieniu w rozumieniu przepisu art. 36 dekretu o powszechnym zaopatrzeniu emerytalnym pracowników i ich rodzin. Brak znamion wypadku w zatrudnieniu, aczkolwiek ma pewne znaczenie w świetle przepisów art. 34 i nast. cyt. dekretu dla renty inwalidzkiej (co do okresu zatrudnienia i wysokości renty), nie pozbawia sam przez się pracownika w ogóle uprawnienia do renty inwalidzkiej. Choć inwalidztwo nie powstało wskutek zatrudnienia, renta może być przyznana (art. 38, 39 ust. 2 cyt. dekretu). Wedle treści akt sprawy sądy ubezpieczeń społecznych odmówiły powodowi renty inwalidzkiej nie dlatego, iż wypadek nie nastąpił w zatrudnieniu, lecz z tej przyczyny, że powód nie jest inwalidą w rozumieniu dekretu. Gdyby sądy ubezpieczeń uznały, że powód jest takim inwalidą, byłby rentę otrzymał. W związku z tym nie można podzielić poglądu Sądu Wojewódzkiego, dopatrującego się w samym fakcie odmowy renty inwalidzkiej niedopuszczalności uwzględnienia powództwa w oparciu o przepisy art. 24 dekretu o powszechnym zaopatrzeniu emerytalnym.Nietrafny jest również zdaniem Sądu Najwyższego pogląd, że przepis art. 24 cyt. dekretu nie ma w niniejszej sprawie zastosowania, gdyż wypadek, któremu uległ powód, nie jest wypadkiem w zatrudnieniu w rozumieniu art. 36 tegoż dekretu. Sformułowanie omawianego przepisu, jego założenia i cel, nie pozwalają na zwężenie zasięgu art. 24 dekretu tylko do takich wypadków. Według brzmienia przepisu pracownik zakładu pracy może dochodzić odszkodowania z tytułu choroby, niezdolności do pracy, jeśli zachodzi związek przyczynowy między tą szkodą, a naruszeniem przez ten zakład obowiązków wynikających z przepisów dotyczących ochrony życia i zdrowia pracowników. Treść tej umowy nie zawiera wzmianki ograniczającej stosowanie przepisu do wypadków w zatrudnieniu w ścisłym tego słowa znaczeniu. Z reguły tego rodzaju szkody, jakie wymienia art. 24, zdarzają się pracownikom w związku z zatrudnieniem w rozumieniu art. 36 dekretu. Mogą jednak zdarzać się i przy innej działalności pracownika na terenie jego zakładu pracy (czego przykładem jest wypadek ustalony w zaskarżonym wyroku) i podpadają pod art. 24, chyba że leżą poza granicami wzajemnych praw i obowiązków wypływających ze stosunku pracy.Wyłączenie dla tych wypadków stosowania art. 24 dekretu oznaczałoby z jednej strony szerszą niejednokrotnie odpowiedzialność uspołecznionego zakładu pracy wobec swego pracownika, który uległ wypadkowi nie w zatrudnieniu w ścisłym znaczeniu (możliwość ewentualnego stosowania art. 152 k.z.), a z drugiej strony stawiałoby pracowników, którzy ulegli wypadkowi w zatrudnieniu (art. 36) często w gorszym położeniu prawnym od innych pracowników tego samego zakładu pracy, którzy doznali wypadku w zakładzie pracy, ale nie w zatrudnieniu. Taka wykładnia naruszałaby zasady współżycia i w poważnej mierze przekreślała cel szczególnego unormowania zawartego w przepisie art. 24 dekretu.Powyższa wykładnia nie oznacza jednak, że kwestia, czy pracownik zakładu uległ w nim wypadkowi w zatrudnieniu (art. 36), czy w innych podobnych okolicznościach, pozbawiona jest istotnego znaczenia. Rozróżnienie to niewątpliwie należy przeprowadzić, ale jego znaczenie nie leży w płaszczyźnie stosowania w ogóle lub niestosowania art. 24 dekretu, lecz w innej dziedzinie, a mianowicie w zakresie obowiązków zakładu pracy co do przestrzegania przepisów o ochronie życia i zdrowia pracowników oraz w zakresie stosowania przepisu art. 158 § 2 k.z. Troska o życie i zdrowie pracowników w sytuacjach nie podpadających pod art. 36 dekretu, ale leżących w ramach stosunku pracy, zależnie od okoliczności nie musi być taka sama, jak w wypadku w zatrudnieniu. Nie zawsze należy wymagać od pracodawcy, aby uczynił to wszystko, co normalnie obowiązany jest przedsięwziąć dla zapobieżenia wypadkom w zatrudnieniu. Jeżeli zaś chodzi o pracownika, ocena jego zachowania się z punktu widzenia przepisu art. 158 § 2 k.z. może wypaść odmiennie w wypadkach zatrudnienia, nie w ścisłym znaczeniu.W świetle powyższych rozważań wypadek objęty pozwem podlega ocenie z punktu widzenia art. 24 dekretu, a uwzględnienie powództwa, o ile chodzi o zasadę, zależy od tego, czy w towarzyszących wypadkowi okolicznościach przypisać można pozwanej naruszenie obowiązków wynikających z przepisów o ochronie życia i zdrowia. Ustalony w zaskarżonym wyroku stan faktyczny nie nasuwa co do tej kwestii wątpliwości. Powód w ramach swego uprawnienia wypływającego niewątpliwie ze stosunku pracy wykonywał pracę w hali pozwanej przy gryzarce, której stan nie odpowiadał obowiązującym przepisom pod względem bezpieczeństwa. Maszyna znajdująca się w takim stanie powinna była być wyłączona z produkcji do czasu należytego zabezpieczenia. Wypadkowi mógł ulec każdy pracownik posługujący się tą maszyną. Jest bez znaczenia okoliczność, że wypadek zdarzył się poza tokiem normalnej pracy, skoro użycie tej maszyny poza tym tokiem nie zostało przez pozwaną fabrykę zakazane powodowi lub uniemożliwione, lecz przeciwnie, jak wynika z ustaleń wyroku, udzielano pracownikom zezwolenia na korzystanie z parku maszyn poza godzinami służbowymi dla ich prywatnej potrzeby. Jeśli tak było, troska o należyty stan maszyn obciążała pozwaną i względem takiego pracownika, który za zezwoleniem korzystał z maszyny dla własnej potrzeby lub potrzeby innego pracownika pozwanej w godzinach pozasłużbowych. Wypadek powoda nastąpił zatem z powodu naruszenia przez pozwaną przepisów o ochronie życia i zdrowia swoich pracowników, których powinna była przestrzegać z mocy łączącego strony stosunku pracy.Oddalenia powództwa nie uzasadniają również te ustalenia Sądu Wojewódzkiego, w których jest mowa o niskiej temperaturze w hali maszyn, o lepszym nadawaniu się innej maszyny do przecięcia, a nie gryzarki, o braku wady ukrytej i o tym, że powód dobrze maszynę znał, gdyż pracował na niej przez kilka lat. Wszystkie te okoliczności są wprawdzie istotne, ale nie uchylają winy pozwanej. Sąd powinien był je rozważyć z punktu widzenia przepisu art. 158 § 2 k.z., a nie art. 134 k.z., jak to błędnie uczynił.W tym stanie zaskarżony wyrok nie da się utrzymać w mocy. Nie jest też możliwa jego zmiana i rozstrzygnięcie co do istoty sprawy. Zachodzi konieczność uchylenia wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania, (art. 384 k.p.c.).

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 24art. 134art. 36art. 34art. 38art. 152art. 158 § 2art. 384 KPC§ 33§ 2

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 22.07.2026.