II PR 192/69

WyrokIzba Cywilna1970-03-25

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy sąd powinien zasięgnąć opinii biegłego w celu ustalenia przyczyn wypadku drogowego, w którym doszło do zniszczenia specjalistycznego sprzętu, a w konsekwencji prawidłowo ocenić odpowiedzialność pracownika za wyrządzoną szkodę?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uchylił wyrok Sądu Wojewódzkiego, uznając, że materiał dowodowy nie dawał wystarczających podstaw do ustalenia przyczyn wypadku. Brak opinii biegłego w zakresie specjalistycznego prowadzenia pojazdów uniemożliwił prawidłową ocenę stopnia przyczynienia się pozwanego do szkody i jego odpowiedzialności. Sąd podkreślił, że skazanie w postępowaniu karno-administracyjnym nie ma wiążącej mocy w postępowaniu cywilnym w zakresie ustaleń faktycznych.
Stan faktyczny
Przedsiębiorstwo Robót Elektrycznych pozwało kierowcę o odszkodowanie za zniszczenie podnośnika montażowego, twierdząc, że kierowca jechał z nadmierną prędkością. Pozwany zaprzeczył, wskazując na awarię urządzenia sterowniczego. Sąd Wojewódzki zasądził część odszkodowania, uznając częściową winę pozwanego i przyczynienie się pracodawcy do szkody poprzez brak odpowiedniego instruktażu. Sąd Najwyższy uchylił wyrok, wskazując na brak wystarczających dowodów co do przyczyn wypadku.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok w części oddalającej powództwo i przekazał sprawę Sądowi Wojewódzkiemu we Wrocławiu do ponownego rozpoznania.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia M. Wilewski. Sędziowie: W. Formański (sprawozdawca), W. Glabisz.SentencjaSąd Najwyższy po rozpoznaniu sprawy z powództwa Przedsiębiorstwa Robót Elektrycznych "Elektromontaż" w W. przeciwko Wacławowi S. o odszkodowanie, na skutek rewizji powodowego Przedsiębiorstwa od wyroku Sądu Wojewódzkiego we Wrocławiu z dnia 12.XII.1968 r.,uchylił zaskarżony wyrok w części oddalającej powództwo i sprawę w tym zakresie przekazał Sądowi Wojewódzkiemu we Wrocławiu do ponownego rozpoznania.Uzasadnienie faktycznePowodowe Przedsiębiorstwo domagało się zasądzenia od pozwanego 140.217,50 zł tytułem odszkodowania za zniszczony podnośnik montażowy. Według twierdzeń strony powodowej pozwany, będąc zatrudniony w charakterze kierowcy, doprowadził w dniu 10 kwietnia 1967 r. do zniszczenia podnośnika montażowego umieszczonego na samochodzie marki "Star 25", ponieważ jadąc z nadmierną szybkością spowodował przewrócenie się pojazdu do przydrożnego rowu, w wyniku czego urządzenie podnośnikowe uległo całkowitemu zniszczeniu, i wyrządził przez to szkodę w wysokości kwoty dochodzonej pozwem.Pozwany zarzucił, że do wywrotki pojazdu doszło w wyniku awarii urządzenia sterowniczego, zaprzeczając zarazem, by prowadził pojazd z nadmierną szybkością.Sąd Wojewódzki zaskarżonym wyrokiem zasądził od pozwanego 4.000 zł, oddalił zaś powództwo w pozostałej części i zniósł między stronami koszty procesu.Sąd na podstawie protokołu awaryjnego ustalił, że podnośnik montażowy w chwili wypadku - po uwzględnieniu stopnia zużycia - przedstawiał wartość 211.543 zł. Ponieważ jednak podwozie pojazdu przedstawiające w chwili wypadku wartość 68.075,50 zł zostało przez Przedsiębiorstwo przyjęte do eksploatacji, a ze złomu uzyskano 3.250 zł, przeto szkoda wynosi ostatecznie 140.217,50 zł.W świetle opinii Polskiego Związku Motorowego PZMOT z dnia 17.IV.1967 r. mechanizm kierowniczy nie wykazał takich uszkodzeń, które mogłyby być przyczyną powstania wypadku i przewrócenia się pojazdu.Według oceny biegłego G., po dokonaniu oględzin mechanizmu sterowniczego nie stwierdzono w nim śladów wskazujących na to, by on był przyczyną wypadku. Jakiekolwiek uszkodzenie powodujące zacięcie się mechanizmu sterowniczego musiałoby znaleźć odbicie w jego częściach w postaci zatarcia, zarysowań czy pęknięć. Podnośnik umieszczony był na podwoziu zwykłego samochodu ciężarówek marki "Star". Umieszczenie na tym podwoziu podnośnika stwarzało niebezpieczeństwo przechyłu i utraty równowagi, gdyż środek ciężkości przeniósł się na znacznie większą wysokość. To zobowiązywało kierowcę do bardzo ostrożnej jazdy, przy czym o istniejących utrudnieniach powinien on być uprzedzony.Następnie Sąd Wojewódzki ustalił, że pozwany posiadał prawo jazdy III kategorii od roku 1953, w powodowym Przedsiębiorstwie zaś był zatrudniony od roku 1960, obsługując samochody ciężarowe, a zwłaszcza samochód marki "gaz 63", posiadający wmontowane urządzenie wiertnicze. W dniu 10.IV.1967 r. po raz pierwszy zlecono pozwanemu przejazd samochodem z podnośnikiem, nie udzielając mu ani porad, ani wskazówek.Na podstawie akt sprawy karno-administracyjnej nr 263/67 Kolegium Karno-Administracyjnego przy Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Ś. ustalono, że pozwany został uznany przez to Kolegium za winnego tego, iż jadąc z nadmierną szybkością doprowadził do wypadku drogowego, w którym uległ zniszczeniu podnośnik wmontowany na podjeździe.W świetle zeznań świadków Mariana D. i Eugeniusza B. Sąd uznał za ustalone, że trasa drogi była pagórkowata, wobec czego nie można było rozwijać znacznej szybkości, i że pozwany prowadził samochód z szybkością niższą niż 60 km na godzinę, gdyż świadkowie przy wyprzedzaniu go rozwijali szybkość dochodzącą do 60 km.Sąd Wojewódzki uznał w konkluzji pozwanego za odpowiedzialnego za szkody, ponieważ, jako kierowca, miał on obowiązek używania pojazdu w taki sposób, by nie narazić go na uszkodzenie czy zniszczenie. Zniszczenie pojazdu w czasie jego normalnej eksploatacji domniemywa - zdaniem Sądu Wojewódzkiego - winę pozwanego (art. 471 k.c.), potwierdzoną nawet skazaniem w toku postępowania karnego, wiążącym Sąd w postępowaniu cywilnym z mocy art. 11 k.p.c. Biorąc jednak pod uwagę okoliczności, w jakich do wypadku doszło, a w szczególności to, że pozwanemu, przyzwyczajonemu do obsługi samochodów o nikłym stopniu trudności, zlecono po raz pierwszy prowadzenie samochodu o znacznym stopniu trudności i bez odpowiedniego instruktażu, Sąd Wojewódzki uznał, że strona powodowa przyczyniła się w znacznym stopniu do powstania szkody. Uwzględniając zatem ten nieznaczny stopień zawinienia pozwanego, Sąd uznał, że dwumiesięczne jego pobory stanowić będą stosowne odszkodowanie, tym bardziej że ustalenia kolegium karno-administracyjnego budzą poważne wątpliwości.W rewizji, opartej na zarzutach sprzeczności istotnych ustaleń Sądu z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego i naruszenia prawa materialnego przez niewłaściwe zastosowanie art. 471, 361 i 362 k.c. oraz niezastosowania art. 415 k.c., a także art. 18 ustawy z dnia 27.XI.1961 r. o bezpieczeństwie i porządku na drogach publicznych i § 70 rozp. Min. Komunikacji i Spraw Wewnętrznych z dnia 1.X.1962 r. w sprawie ruchu na drogach publicznych, powodowe Przedsiębiorstwo wniosło o zmianę wyroku i zasądzenie od pozwanego jeszcze kwoty 136.217,50 zł oraz kosztów procesu za obie instancje.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje.Wywody rewizji sprowadzają się głównie do zarzutu niewyjaśnienia wszystkich okoliczności faktycznych istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy. Temu zarzutowi nie można odmówić słuszności.Zebrany w sprawie materiał dowodowy nie daje przede wszystkim dostatecznie przekonywającej podstawy do stwierdzenia, co było przyczyną wypadku, a od ustalenia tej okoliczności uzależniona jest możność dokonania prawidłowej oceny, w jakim stopniu pozwany przyczynił się do wypadku i w jakim stopniu powinien odpowiadać za powstałą dla powodowego Przedsiębiorstwa szkodę wskutek wypadku.Zagadnienie wymaga niewątpliwie wiadomości specjalnych, mianowicie przez zasięgnięcie opinii biegłego bądź biegłych. Z takiego koniecznego w sprawie dowodu Sąd Wojewódzki dotychczas nie skorzystał. Nie była nim w szczególności wypowiedź technika samochodowego Lucjana G., przesłuchanego zresztą w charakterze świadka, który brał udział z ramienia Polskiego Związku Motorowego w badaniu stanu technicznego pojazdu i poszczególnych części mechanizmu po wypadku pod kątem przydatności do dalszej eksploatacji. Zapytany przez Sąd Wojewódzki na okoliczność przyczyn wypadku, świadek ten wysunął pewne sugestie co do takich przyczyn, lecz ostateczny w tym względzie wniosek skonkretyzował w ten sposób, że nie znając sytuacji, w jakiej doszło do wypadku, szerokości szosy, stanu jej nawierzchni i przybliżonej szybkości pojazdu, nie może wskutek tego ustalić, co było przyczyną wypadku.W komisji sporządzającej tzw. protokół awaryjny z ramienia Przedsiębiorstwa nie brali udziału rzeczoznawcy (por. pkt 6 podpisów tego protokołu, nie wypełniony, a zatytułowany: "Rzeczoznawcy"), a w pkt 4d tego protokołu, zatytułowanym: "Osoby, które zawiniły bezpośrednio lub pośrednio w powstaniu względnie pogłębianiu się awarii", zaznaczono, że dochodzenie, prowadzone przez MO w Ś., jest w toku. Z kolei znów Komenda Powiatowa MO w Ś., zawiadamiając powodowe Przedsiębiorstwo pismem z dnia 26.VI.1967 r. o sporządzeniu do Kolegium przy Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Ś. wniosku o ukaranie pozwanego, stwierdza jednocześnie, że dochodzenia w tej sprawie nie prowadzono.Rzeczoznawcy PZMOT, których zadaniem było ustalenie uszkodzeń po wypadku, na skutek otrzymanego dodatkowego zlecenia poddali badaniu mechanizm kierowniczy i po jego rozmontowaniu stwierdzili, że poszczególne jego części pracują sprawnie i nic nie wskazuje na to, by mógł on zaciąć się gwałtownie w czasie jazdy.Skazanie w postępowaniu karno-administracyjnym - wbrew odmiennemu poglądowi zaskarżonego wyroku - nie ma w zakresie poczynionych ustaleń znaczenia wiążącego w rozumieniu art. 11 k.p.c. dla postępowania cywilnego, przepis ten bowiem nadaje taką moc jedynie ustaleniom w postępowaniu karnym prawomocnego wyroku skazującego co do popełnienia przestępstwa i jako przepis szczególny, stanowiący wyłom w ogólnej zasadzie swobodnej oceny dowodów przez sąd powszechny i odstępstwo od zasady bezpośredniości, obowiązujących przed tym sądem, podlega jak najściślejszej wykładni.W tym stanie rzeczy Sąd Wojewódzki, nie zasięgnąwszy opinii znawcy z zakresu prowadzenia pojazdów o specjalnej konstrukcji, pozbawił się możności należytego wyjaśnienia przyczyny wypadku, w następstwie czego powstała dla powodowego Przedsiębiorstwa znaczna szkoda. Gdyby bowiem zostało ustalone, w sposób nie budzący wątpliwości, że przyczyną wypadku była nieprawidłowa jazda pozwanego, np. wskutek przekroczenia przewidzianej § 70 ust. 1 obowiązującego wówczas rozporządzenia Ministrów Komunikacji i Spraw Wewnętrznych z dnia 1.X.1962 r. w sprawie ruchu na drogach publicznych (Dz. U. Nr 53, poz. 295) największej, dopuszczalnej szybkości pojazdu samochodowego o konstrukcji specjalnej, czyli 40 km na godzinę poza obszarami zabudowanymi (jeżeli pozwany prowadził tego rodzaju pojazd, wyjaśnienie czego będzie również rzeczą biegłego) - to wówczas byłoby uzasadnione obciążenie pozwanego odpowiedzialnością za szkodę w stopniu wyższym, niż to przyjął Sąd Wojewódzki, nawet przy wzięciu pod uwagę zachodzących okoliczności, częściowo wpływających na zmniejszenie odszkodowania (np. brak odpowiedniego instruktażu, ryzyko szkód obciążające przedsiębiorstwo w następstwie korzystania z mechanicznych środków komunikacji). Trzeba też dodać, że wbrew wątpliwościom podniesionym przez skarżące Przedsiębiorstwo, nawet przy przyjęciu deliktowej odpowiedzialności pracownika istnieje możliwość miarkowania odszkodowania stosownie do wskazań zawartych w uchwale składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 13.V.1965 r. (III PO 40/64). W myśl tej uchwały w stosunkach pracy zakres obowiązku naprawienia szkody nieumyślnie wyrządzonej przez pracownika przy wykonywaniu powierzonej mu pracy może być - stosownie do okoliczności, zwłaszcza zaś ze względu na stopień zawinienia, stan majątkowy i rodzinny pracownika - ograniczony zgodnie z ukształtowaną w tych stosunkach zasadą ograniczonej odpowiedzialności pracownika (art. XII § 3 przep. wprow. k.c.).Z tych przyczyn wyrok w zaskarżonej części podlega uchyleniu (art. 388 § 1 k.p.c.).

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 471 KCart. 11 KPCart. 471art. 415 KCart. 18art. 388 § 1 KPC§ 70§ 70 ust. 1§ 3§ 1

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 19.07.2026.