Rw 325/65
PostanowienieIzba Cywilna1965-05-20
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy czyn polegający na trzykrotnym strzeleniu do pokrzywdzonej, które skutkowało ciężkimi obrażeniami ciała, powinien być kwalifikowany z art. 225 § 1 k.k. (usiłowanie zabójstwa) czy z art. 225 § 2 k.k. (usiłowanie zabójstwa w stanie silnego wzruszenia), a także czy wymierzona kara jest współmierna?Ratio decidendi
Sąd Najwyższy zmienił kwalifikację prawną czynu z art. 225 § 1 k.k. na art. 225 § 2 k.k., uznając, że oskarżony działał w stanie silnego wzruszenia, co wynikało z opinii biegłych psychiatrów i analizy okoliczności zdarzenia. Pomimo zmiany kwalifikacji na łagodniejszą, Sąd Najwyższy utrzymał karę więzienia, uznając ją za współmierną do wagi czynu, biorąc pod uwagę niskie pobudki działania oskarżonego (zemsta, urażona ambicja) oraz fakt usiłowania zabójstwa osoby bliskiej.Stan faktyczny
Oskarżony Roman Andrzej K. trzykrotnie strzelił z pistoletu do Iwony H., powodując u niej ciężkie obrażenia ciała. Oskarżony twierdził, że działał w stanie silnego wzruszenia spowodowanego nietaktownym zachowaniem pokrzywdzonej, a jego celem było jedynie postrzelenie jej w pośladki. Po zdarzeniu oskarżony sam postrzelił się. Wojskowy Sąd Garnizonowy w Olsztynie skazał go z art. 225 § 1 k.k. na karę 5 lat więzienia z degradacją. Oskarżony wniósł skargę rewizyjną, zarzucając błędną kwalifikację prawną czynu i zbyt surową karę.Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy zmienił zaskarżony wyrok w zakresie kwalifikacji prawnej czynu z art. 225 § 1 k.k. na art. 225 § 2 k.k. i z tą zmianą utrzymał wyrok w mocy.Pełny tekst orzeczenia
Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia płk Z. Wizelberg (sprawozdawca).Sędziowie: płk A. Porzecki, mjr E. Mieszkowski.Prokurator: ppłk S. Marzyński.SentencjaSąd Najwyższy rozpoznał na posiedzeniu niejawnym, na skutek skargi rewizyjnej oskarżonego, wniesionej od wyroku Wojskowego Sądu Garnizonowego w Olsztynie z dnia 25 marca 1965 r., sprawę Romana Andrzeja K., skazanego z art. 24 § 1 k.k.W.P. w związku z art. 225 § 1 k.k. na karę 5 lat więzienia z degradacją za to, że w dniu 14 września 1964 r. w N., z zamiarem pozbawienia życia Iwony H., strzelił do niej trzykrotnie z pistoletu służbowego wz. 33, lecz zamierzonego celu nie osiągnął, gdyż szczęśliwym zbiegiem okoliczności pokrzywdzona doznała jedynie ciężkich obrażeń ciała w postaci uszkodzenia narządów jamy brzusznej, lewego uda i prawej dłoni.Oskarżony zarzuca w skardze rewizyjnej, że Sąd I instancji niesłusznie zakwalifikował jego czyn z art. 225 § 1 zamiast z art. 225 § 2 k.k., tj. jako przestępstwo popełnione w stanie silnego wzruszenia, a ponadto że wymierzył mu karę niewspółmiernie surową, nie biorąc wcale pod uwagę, że oskarżony ma za sobą 14-letnią nienaganną służbę, nie był sądownie karany, sarn siebie ciężko postrzelił po zajściu z pokrzywdzoną, ma na utrzymaniu dwoje nieletnich dzieci. W uzasadnieniu skargi rewizyjnej oskarżony podnosi, że silne wzruszenie spowodowało nietaktowne postępowanie pokrzywdzonej Iwony H., fakt, że pokrzywdzona wyśmiała oskarżonego i poniżyła go w oczach jego podwładnych oraz zachowała się wyzywająco w obecności koleżanek w chwili, gdy oskarżony podszedł do niej, chcąc wyjaśnić niektóre sprawy. Wówczas to oskarżony, będąc silnie wzruszony, chwycił za pistolet, który miał przypadkowo przy sobie, i strzelił do Iwony H. trzykrotnie, celując jednak wyraźnie w dolną część ciała pokrzywdzonej. Po zranieniu pokrzywdzonej oskarżony, działając nadal w stanie silnego wzruszenia, strzelił do siebie.W dalszej części wywodów oskarżony analizuje zeznania poszczególnych świadków, zarzuca że świadek B. był przesłuchany dopiero na rozprawie, a nie w śledztwie, oraz że z zeznań świadków B., Z., F., Stanisławy C. i Teresy R. wynika, iż oskarżony wcale nie zamierzał zabić Iwony H., ale chciał ją tylko postrzelić w pośladki. Zeznania pokrzywdzonej Iwony H. oskarżony określa jako niewiarygodne i kłamliwe podnosząc, że należało dać wiarę sprzecznym z tymi zeznaniami wyjaśnieniom oskarżonego złożonym na rozprawie. Oskarżony podkreśla, że nigdy nie był zazdrosny o Iwonę H., strzelał zaś do niej tylko z powodu obrażenia przez pokrzywdzoną jego godności osobistej.Dalej oskarżony zarzuca, że prokuratura prowadziła śledztwo nieobiektywnie, nie przesłuchała w toku śledztwa świadka B., nie poleciła zbadać pokrzywdzonej Iwony H. przez lekarza ginekologa dla potwierdzenia prawdziwości obrony oskarżonego, że Iwona H. zaszła w ciążę z oskarżonym. Te i inne uchybienia prokuratury spowodowały, że akt oskarżenia zawiera niesłuszną kwalifikację czynu oskarżonego z art. 225 § 1 k.k. i że cały akt oskarżenia oparto na zeznaniach Iwony H. Oskarżony zarzuca ponadto, że także Sąd I instancji nie prowadził sprawy obiektywnie, że przewodniczący rozprawy krzykiem zmuszał świadków B. i Ł. do potwierdzenia swoich zeznań ze śledztwa, że przewodniczący kilkakrotnie krzyczał także na oskarżonego, aby go zdenerwować, że przewodniczący naprowadzał świadka F., który jest pisarzem w Wojskowym Sądzie Garnizonowym w N., jak ma zeznawać. W zaskarżonym wyroku - jak twierdzi oskarżony - Sąd I instancji zamieścił zeznania świadków, którzy nie figurują w protokole rozprawy, a mianowicie umieszczono w wyroku, że świadek C. zeznała, iż Iwona H. po pierwszym strzale "pochyliła się i prawe upadła", gdy tymczasem świadek C. zeznała, że Iwona H. po pierwszym strzale tylko się poruszyła; również w wyroku podano, że Iwona H. miała stosunki z F., który był młodszy o 11 lat od oskarżonego, a tymczasem Iwona H., na której zeznaniach Sąd I instancji się oparł, nie mówiła na rozprawie, o ile lat świadek F. był młodszy od oskarżonego.Sąd Najwyższy, w związku ze skargą rewizyjną oskarżonego, postanowił zmienić wyrok Wojskowego Sądu Garnizonowego w Olsztynie z dnia 25 marca 1965 r. w sprawie Romana Andrzeja K. przez poprawienie kwalifikacji prawnej jego czynu z art. 225 § 1 k.k. na art. 225 § 2 k.k. i przez przyjęcie art. 225 § 2 k.k. za podstawę wymiaru kary i z tą zmianą powyższy wyrok pozostawić w mocy.Uzasadnienie faktyczneSąd Najwyższy wyraził następujący pogląd:1. Przede wszystkim należy rozważyć kwestię zarzutów stawianych przez oskarżonego pod adresem organów Wojskowej Prokuratury Garnizonowej w Olsztynie oraz pod adresem przewodniczącego rozprawy w Sądzie I instancji, ocenić ich zasadność oraz ewentualny wpływ na zaskarżony wyrok.Oskarżony nie podaje powodów, dla których prowadzący śledztwo z ramienia Wojskowej Prokuratury Garnizonowej w Olsztynie, a następnie przewodniczący rozprawy mieliby być nieobiektywni w sprawie oskarżonego, i nic też nie wskazuje na to, żeby powody takie istniały. Fakt, że świadek F., z którym Iwona H. utrzymywała stosunki, jest zatrudniony jako pisarz w Wojskowym Sądzie Garnizonowym w Olsztynie, nie może jeszcze stanowić podstawy do wątpliwości co do bezstronności przewodniczącego rozprawy. Nie stanowiło to podstawy do wyłączenia przewodniczącego rozprawy, a na początku rozprawy w dniu 11 marca 1965 r. oskarżony oświadczył: "Zarzutów co do składu sądu, osoby oskarżyciela i protokolanta - nie mam".Jeśli chodzi o wymienione w skardze rewizyjnej uchybienia ze strony organów Wojskowej Prokuratury Garnizonowej w Olsztynie, to - o ile nawet uchybienia takie były (np. nieprzesłuchanie świadka B.) - zostały one w późniejszym postępowaniu naprawione. A już pełna ich konwalidacja nastąpiła na rozprawie sądowej, gdzie uwzględniono wszystkie wnioski dowodowe i przeprowadzono wszelkie możliwe dowody oraz wyjaśniono całkowicie sprawę oskarżonego.Twierdzenie oskarżonego zawarte w skardze rewizyjnej, że w razie przesłuchania świadka B. w śledztwie nie doszłoby do sporządzenia w sprawie oskarżonego aktu oskarżenia z kwalifikacją jego czynu z art. 225 § 1 k.k., w związku z czym sytuacja oskarżonego na rozprawie byłaby łatwiejsza - nie ma znaczenia, gdyż według zasad kodeksu wojskowego postępowania karnego sądy nie są związane kwalifikacją prawną zawartą w akcie oskarżenia. Na rozprawie rozpatrywany jest sam czyn oskarżonego, któremu sąd nadaje w wyroku taką kwalifikację prawną, jaka wynika z całokształtu okoliczności ujawnionych na rozprawie, a nie jaka wynika z konkluzji aktu oskarżenia.Twierdzenia oskarżonego, że przewodniczący rozprawy krzyczał na oskarżonego, żeby go zdenerwować, oraz że za pomocą krzyków uzyskał potwierdzenie przez świadków B. i Ł. ich zeznań ze śledztwa - są gołosłowne. Oskarżony miał na rozprawie obrońcę z wyboru. Ani oskarżony, ani jego obrońca nie wnosił na rozprawie o zaprotokołowanie rzekomo niewłaściwego zachowania się przewodniczącego w stosunku do oskarżonego oraz w stosunku do świadków B. i Ł. Ani oskarżony, ani jego obrońca nie wnosili o wyłączenie z tego powodu przewodniczącego rozprawy. Wszystko to wskazuje, że zarzuty oskarżanego pod adresem przewodniczącego rozprawy są nie tylko gołosłowne, ale i bezpodstawne.Jeśli chodzi o zarzuty oskarżonego, że w zaskarżonym wyroku w części dotyczącej zeznań świadka Stanisławy C. i świadka F. zamieszczono więcej niż ci świadkowie zeznali - to zarzuty te są również całkowicie bezpodstawne. Świadek Stanisława C. wcale nie zeznała na rozprawie, że Iwona H. "po pierwszym strzale poruszyła się" - jak to twierdzi oskarżony w skardze rewizyjnej - ale zeznała, że Iwona H. po pierwszym strzale "tak jakby przekoziołkowała" i "obsunęła się". Zeznania Stanisławy C. łącznie z zeznaniami Teresy R. i Iwony H. całkowicie uprawniały Sąd I instancji do zamieszczenia w wyroku ustalenia, że Iwona H., "trafiona pociskiem, upadła, a przynajmniej obsunęła się do pozycji półleżącej". Miał również Sąd I instancji pełną podstawę do ustalenia, że świadek F. był o 11 lat młodszy od oskarżonego, jakkolwiek F. o tym nie zeznawał. Ten stosunek wieku oskarżonego i F. wynika bowiem z danych personalnych obu tych osób, zebranych na rozprawie sądowej i zamieszczonych w protokole.Reasumując należy stwierdzić, że zarzuty oskarżonego pod adresem sądu są gołosłowne i bezpodstawne, a rzekome uchybienia organów prokuratury - jeśliby nawet miały miejsce (chodzi o nieprzesłuchanie świadka B., niezbadanie Iwony H. przez lekarza ginekologa i zastosowanie błędnej kwalifikacji prawnej) - zostały w każdym razie w pełni naprawione na rozprawie i żadnego wpływu na wyrok nie miały.2. Z kolei należy rozpatrzyć kwestię trafności ustaleń faktycznych poczynionych w zaskarżonym wyroku.Przede wszystkim trzeba stwierdzić, że ustalenia te uwzględniają zeznania wszystkich świadków przesłuchanych na rozprawie, a nie tylko zeznania pokrzywdzonej Iwony H., jak to twierdzi oskarżony w skardze rewizyjnej, przy czym wnioski, do jakich doszedł Sąd I instancji, są wynikiem szczegółowej, wszechstronnej i bardzo wnikliwej analizy pracowicie zebranego materiału dowodowego.Zasadniczym zarzutem podniesionym przez oskarżonego w skardze rewizyjnej (aczkolwiek wyraźnie nie sformułowanym) jest to, że Sąd I instancji niesłusznie przypisał oskarżonemu zamiar zabicia Iwony H. zamiast zamiaru postrzelenia tylko wymienionej i spowodowania u niej uszkodzeń ciała bliżej nie określonych.Zarzut ten był już przez oskarżonego podnoszony w jego wniosku dowodowym przed rozpoczęciem rozprawy, a potem w wyjaśnieniach oskarżonego na rozprawie. Sąd I instancji zarzut ten wszechstronnie rozważył w zaskarżonym wyroku i przekonywająco umotywował, dlaczego uznał, iż zamiarem oskarżonego było zabicie, a nie tylko zranienie Iwony H.Można całkowicie abstrahować od tego, czy oskarżony, wychodząc na spotkanie z Iwoną H., umyślnie zabrał ze sobą pistolet (tak jak to uczynił Sąd I instancji w wyroku), czy też przypadkowo tylko miał wówczas ze sobą broń - jak to twierdzi oskarżony, powołując się na zeznania świadka H. i innych. Okoliczność ta jednak nie ma wcale tego znaczenia, jakie chce jej nadać oskarżony.Już choćby tylko to, że oskarżony strzelał do Iwony H. aż trzykrotnie, przy czym dwukrotnie strzelił do pokrzywdzonej w czasie, gdy leżała już ona na ziemi, dostatecznie świadczy o tym, iż zamiarem oskarżonego było nie postrzelenie Iwony H., lecz zastrzelenie jej. Dodatkowym dowodem, że taki właśnie zamiar miał oskarżony, są wyjaśnienia tegoż oskarżonego złożone w śledztwie a cytowane w zaskarżonym wyroku, z których wynika, że oskarżony wcale nie celował w pośladki Iwony H., jak twierdzi w swojej obronie, lecz strzelał bezładnie pod wpływem zdenerwowania w kierunku Iwony H., nie zwracając przy tym uwagi, w jaką cześć ciała strzela i ile razy. Te wyjaśnienia oskarżonego złożone w śledztwie Sąd I instancji słusznie ocenił jako wiarogodne w przeciwieństwie do odmiennych wyjaśnień oskarżonego złożonych na rozprawie. Stanowisko to Sąd I instancji przekonywająco uzasadnił.Są to mianowicie okoliczności, które w zupełności wystarczają do uznania zamiaru oskarżonego zabicia Iwony H. przez strzelanie do niej trzykrotnie z pistoletu z bliskiej odległości za udowodniony. Fakt, że pokrzywdzona nie poniosła śmierci, a tylko ciężkie uszkodzenie ciała, stanowi przypadek nie mający nic wspólnego z zamiarem oskarżonego, który strzelając do niej, chciał ją zabić.3. Kwestię poczytalności oskarżonego w chwili popełnienia przestępstwa (nie objętą zarzutami skargi rewizyjnej) Sąd I instancji trafnie rozstrzygnął na podstawie przekonywającej opinii biegłych psychiatrów dra Feliksa K. i dra Ireny P. Skoro reakcja oskarżonego na niekorzystny dla niego splot okoliczności życiowych (porzucenie go przez dotychczasową kochankę Iwonę H. dla mężczyzny znacznie od oskarżonego młodszego oraz brak widoków na możliwość zmuszenia Iwony H. do powrotu) była reakcją opartą na przesłankach wyłącznie psychologicznych, a nie reakcją patologiczną - to nie może być mowy o tym, żeby oskarżony w czasie popełnienia przestępstwa był niepoczytalny. Stwierdzone przez biegłych cechy psychopatyczne osobowości oskarżonego, przejawiające się przede wszystkim w przesadnym nieadekwatnym reagowaniu na niekorzystne okoliczności życiowe, nie umożliwiały oskarżonemu - jak stwierdzili biegli - zrozumienia znaczenia czynu lub pokierowania swoim postępowaniem.4. Kolejnym zagadnieniem jest zagadnienie kwalifikacji prawnej zastosowanej w zaskarżonym wyroku, przy czyim zagadnienie to wiąże się także z opinią biegłych-psychiatrów.Według tej opinii oskarżony, zamierzając zabić Iwonę H. i strzelając do niej w tym zamiarze trzykrotnie z pistoletu, działał w afekcie fizjologicznym, psychologicznie umotywowanym pod wpływem zazdrości o Iwonę H. i przesadnego reagowania na to, że nie miał możliwości zatrzymania Iwony H. przy sobie jako swej kochanki, próby zaś takiego zatrzymania zakończyły się niepowodzeniem.Według wyjaśnień oskarżonego oraz według twierdzeń zawartych w skardze rewizyjnej pobudką działania oskarżonego była nie zazdrość o Iwonę H., jak twierdzili biegli, ale zaspokojenie urażonej ambicji, odpłata za to, że Iwona H. poniżyła i ośmieszyła oskarżonego w oczach jego podwładnych, a zwłaszcza w oczach świadka Z.Według ustaleń zawartych w zaskarżonym wyroku "motywem działania oskarżonego była złość na pokrzywdzoną za to, że nie chciała podporządkować się jego zamiarom dyktowanym wyłącznie przesadną ambicją i - wiążąc się z innym mężczyzną - zlekceważyła go. Za to właśnie pragnął wywrzeć na niej zemstę".Sądowi Najwyższemu wydaje się, że żadna z tych wersji dotyczących pobudek działania oskarżonego nie wyłącza drugiej. U podstaw działania oskarżonego mogły istnieć i zazdrość, i urażona ambicja, i chęć zemsty. Ścisłe rozgraniczenie tych pobudek, czego domaga się oskarżony w swojej skardze rewizyjnej, wydaje się w ogóle niemożliwe, a poza tym jest ono zbędne dla rozstrzygnięcia niniejszej sprawy. Nie sposób bowiem określić, która z tych pobudek (zazdrość, reakcja na urażoną ambicję czy chęć zemsty) przedstawia czyn oskarżonego w świetle dla niego korzystniejszym. Wydaje się, że żadnej istotnej dla interesów oskarżonego różnicy tutaj nie ma.Natomiast faktem jest, że nagromadzenie i napięcie tych przeżyć osobistych było w chwili działania oskarżonego bardzo znaczne i spotęgowane cechami psychopatycznymi osobowości oskarżonego.Nie można się zgodzić ze stanowiskiem Sądu I instancji, że "emocje, jakimi powodował się oskarżony - ze względu na ich charakter i przyczyny - nie mogą uzasadniać usprawiedliwionego niekiedy stanu silnego wzruszenia", i że wobec tego nie można uznać, iż oskarżony usiłował zabić Iwonę H. pod wpływem silnego wzruszenia (art. 225 § 2 k.k.).Stanowisko to nie znajduje żadnego uzasadnienia w brzmieniu art. 225 § 2 k.k., który to przepis nie daje podstawy do rozgraniczenia pobudek, jakie doprowadziły sprawcę do stanu silnego wzruszenia, na pobudki usprawiedliwiające ten stan w odczuciu społecznym i na pobudki niskie nie stanowiące takiego usprawiedliwienia. Proponowane w piśmiennictwie prawniczym takie właśnie rozgraniczenie pobudek może być traktowane jedynie jako postulat de lege ferenda, a nie jako interpretacja przepisu art. 225 § 2 k.k. de lege lata. Wszelkie bowiem rozgraniczanie pobudek doprowadzających sprawcę do stanu silnego wzruszenia, gdy tymczasem art. 225 § 2 k.k. takiego rozgraniczenia nie wprowadza, stanowiłoby interpretację ścieśniającą art. 225 § 2 k.k. w sensie niekorzystnym dla sprawcy, a więc stanowiłoby pozaustawowe zaostrzenie odpowiedzialności sprawcy zabójstwa, do czego nie jest uprawnione ani orzecznictwo sądowe, ani tym bardziej literatura prawnicza.Podział pobudek na szlachetne i niskie może natomiast mieć znaczenie przy wymiarze kary za przestępstwo z art. 225 § 2 k.k., podobnie jak przy każdym innym przestępstwie.W sprawie oskarżonego biegli psychiatrzy ustalili, że w chwili dokonania przestępstwa reakcja oskarżonego na zespół okoliczności życiowych dla niego niekorzystnych była reakcją przesadną, typową dla osobnika o cechach psychopatycznych, że początkowo w reakcji tej były zachowane proporcje w stosunku do przeżyć, jakich oskarżony doznawał, a dopiero brak widoków na możliwość zatrzymania Iwony H. jako swojej kochanki spowodował zachwianie proporcji i natężenie reakcji, co doprowadziło do próby zabójstwa i samobójstwa.Z opinii tej wyraźnie wynika, że oskarżony Roman Andrzej K., osobnik o psychopatycznych cechach osobowości, działał w czasie usiłowania zabójstwa w stanie silnego wzruszenia, tj. w afekcie fizjologicznym, że emocje w postaci zazdrości o Iwonę H. i chęci wywarcia zemsty na niej z powodu zlekceważenia oskarżonego i urażenia jego ambicji były wyraźnie dominujące i w decydujący sposób, utrudniając kontrolującą funkcję rozumu, zaważyły na popełnieniu przestępstwa.Czyn oskarżonego należało zatem zakwalifikować jako przestępstwo z art. 24 § 1 k.k.W.P. w związku z art. 225 § 2 k.k. i w tym też kierunku zaskarżony wyrok należy skorygować.5. Mimo konieczności zmiany kwalifikacji prawnej czynu oskarżonego na łagodniejszą Sąd Najwyższy nie widzi podstaw do złagodzenia wymierzonej oskarżonemu kary.Kategoria pobudek, jakimi kierował się sprawca przy przestępstwie z art. 225 § 2 k.k., jest - lege non distinguente - obojętna dla kwalifikacji prawnej czynu sprawcy z tegoż art. 225 § 2 k.k.Jednakże dla wymiaru kary w ramach sankcji karnej przewidzianej w art. 225 § 2 k.k. (od 6 miesięcy do 10 lat więzienia) wcale nie jest obojętne, czy sprawca działał ze szlachetnych pobudek (np. w celu zaoszczędzenia cierpień nieuleczalnie choremu), czy też z niskich pobudek (np. z chęci zysku czy chęci wywarcia zemsty).Skoro oskarżony Roman Andrzej K. sam przyznaje, że strzelając do Iwony H., chciał jej dać nauczkę za to, że go poniżyła i ośmieszyła, i skoro Sąd I instancji, słusznie idąc za wyjaśnieniami oskarżonego, ustalił, że motywem działania oskarżonego była "złość na pokrzywdzoną" i chęć wywarcia na niej zemsty - to są to oczywiście pobudki niskie, zwłaszcza jeśli się je zestawi z faktem, że oskarżony przez dość długi czas współżył z Iwoną H., wobec czego była ona w stosunku do niego osobą bliską. Usiłowanie zabójstwa osoby bliskiej w celu wywarcia na niej zemsty nie zasługuje na łagodne traktowanie.Wymierzenie oskarżonemu kary w wysokości połowy ustawowego zagrożenia z art. 225 § 2 k.k. uwzględnia w dostatecznej mierze wszystkie istotne okoliczności łagodzące wymienione w skardze rewizyjnej (postrzelenie się samego oskarżonego po 3 strzałach do pokrzywdzonej w obawie przed biegnącymi w jego kierunku przechodniami - długoletnia nienaganna służba wojskowa - obowiązki alimentacyjne wobec 2 dzieci). Waga czynu oskarżonego usiłującego odebrać życie Iwonie H., kobiecie, która jest matką małego dziecka - za to tylko, że nie chciała ona współżyć z oskarżonym - jest tego rodzaju, że wymienione wyżej niewątpliwie istotne okoliczności łagodzące nie mogą wpłynąć na uznanie kary wymierzonej w zaskarżonym wyroku za niewspółmiernie surową. Także cechy psychopatyczne osobowości oskarżonego w tego rodzaju przestępstwach nie mogą mieć bardziej istotnego znaczenia jako okoliczność łagodząca.
Powiązane orzeczenia
- III K 852/61 1962-03-19Czy popełnienie zbrodni z art. 225 § 1 k.k. pod wpływem silnego wzruszenia, uzasadniającego kwalifikację z art. 225 § 2 k.k., może być jednocześnie traktowane jako okoliczność obciążająca przy wymiarze kary?
- II KR 155/65 1965-08-27Czy zachowanie oskarżonego, polegające na zabójstwie żony i upozorowaniu samobójstwa, kwalifikuje się jako czyn popełniony pod wpływem silnego wzruszenia w rozumieniu art. 225 § 2 k.k., a jeśli nie, to czy wymierzona kar…
- III K 646/56 1956-11-20Czy czyn oskarżonego, polegający na uderzeniu nożem swojej byłej żony, powinien być kwalifikowany z art. 23 § 1 k.k. w zw. z art. 225 § 1 k.k. (usiłowanie zabójstwa) czy z art. 23 § 1 k.k. w zw. z art. 225 § 2 k.k. (usił…
- II K 158/64 1964-08-18Czy czyn oskarżonego, polegający na zabójstwie Józefy G. w wyniku konfliktu sąsiedzkiego, powinien być kwalifikowany z art. 225 § 1 k.k. zamiast z art. 225 § 2 k.k. i czy orzeczona kara dożywotniego więzienia jest rażąco…
- IV K 77/56 1956-03-28Czy działanie oskarżonej w stanie podniecenia i wzruszenia, ale nie w stopniu decydującym o popełnionej zbrodni, może uzasadniać zastosowanie kwalifikacji prawnej zabójstwa pod wpływem silnego wzruszenia (art. 225 § 2 k.…
Powołane przepisy
art. 24 § 1 KKart. 225 § 1 KKart. 225 § 1art. 225 § 2 KK§ 1§ 2
Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 17.07.2026.