Rw 888/62

PostanowienieIzba Cywilna1962-09-13

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy żołnierz, który w stanie nietrzeźwości wywołał bójkę z osobami cywilnymi, używając niebezpiecznych narzędzi, może być skazany za przestępstwo z art. 241 k.k., jeśli nie użył tych narzędzi do zadawania uderzeń lub obrony?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że samo posiadanie niebezpiecznego narzędzia w trakcie bójki, bez jego użycia do zadawania uderzeń lub obrony, nie stanowi podstawy do skazania za przestępstwo z art. 241 k.k. W przypadku Jana B., który trzymał kamień, ale nikogo nim nie uderzył ani nie usiłował uderzyć, Sąd Najwyższy zmienił kwalifikację prawną czynu z art. 241 k.k. na art. 154 k.k., uznając, że jego zachowanie wyczerpuje znamiona innego przestępstwa.
Stan faktyczny
Dwóch żołnierzy, Antoni B. i Jan B., w stanie nietrzeźwości wywołało bójkę z grupą cywilów. Antoni B. użył scyzoryka, raniąc jednego z cywilów, a Jan B. trzymał kamień, ale nie uderzył nim nikogo. Sąd Okręgu Wojskowego skazał ich za przestępstwo z art. 241 k.k. Obrońcy wnieśli rewizje, kwestionując dowody i kwalifikację prawną.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy utrzymał w mocy wyrok wobec Antoniego B., a wobec Jana B. zmienił kwalifikację prawną czynu z art. 241 k.k. na art. 154 k.k.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia płk W. Sieracki.Sędziowie: płk W. Winawer (sprawozdawca), mjr H. Kostrzewa.Prokurator: mjr S. Wojtczak.SentencjaWyrokiem Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego z dnia 30 lipca 1962 r. Antoni B. i Jan B. skazani zostali za przestępstwo z art. 241 k.k. na kary: Antoni B. - 9 miesięcy więzienia, a Jan B. - 6 miesięcy więzienia za to, że w dniu 2 czerwca 1962 r. w N., będąc w stanie nietrzeźwym, wywołali bójkę z osobami cywilnymi, a używając zarazem niebezpiecznych narzędzi: Antoni B. scyzoryka, a Jan B. kamienia, brali udział w pobiciu Wiesława S. i Longina D., przy czym tego ostatniego Antoni B. zranił scyzorykiem w głowę w okolicy potylicy.Obrońcy obu skazanych w założonych skargach rewizyjnych wnosili o uchylenie wyroku i umorzenie postępowania z braku dostatecznych dowodów winy bądź też o przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.Sąd Najwyższy nie uwzględnił skarg rewizyjnych obrońców, przy czym co do skazanego Antoniego B. wyrok pozostawił w mocy, a co do skazanego Jana B. zmienił kwalifikację prawną czynu z art. 241 k.k. na art. 154 k.k.W.P.W zaskarżonym wyroku Sąd I instancji ustalił następujący stan faktyczny sprawy:"Oskarżeni Antoni B. i Jan B. zasadniczą służbę wojskową odbywają w jednostce wojskowej w N. W dniu 2 czerwca 1962 r. oskarżeni, po otrzymaniu przepustek, wyszli z koszar, a następnie udali się na teren miasta. Razem z oskarżonymi poszedł również Zygmunt S., który w tym dniu wyjeżdżał na urlop. Około godziny 16 oskarżeni w towarzystwie Zygmunta S. weszli do kawiarni "Stylowa" w N. i tam wypili razem butelkę wina. Po wypiciu wina oskarżony Antoni B. wyszedł z kawiarni, a oskarżony Jan B. razem z Zygmuntem S. wypili jeszcze jedną butelkę wina. Kiedy wrócił oskarżony Antoni B., wszyscy razem wyszli z kawiarni, po czym Zygmunt S. udał się na dworzec kolejowy, oskarżeni zaś, będąc w stanie nietrzeźwym, chodzili po terenie miasta. Około godziny 21 oskarżeni powracali do koszar. W pobliżu jednostki wojskowej jeden z oskarżonych zaczepił Mieczysława S., który szedł chodnikiem w towarzystwie kolegów: Longina D., Lecha W., Zenona K., Zbigniewa Z. i Wiesława S. Podkreślić należy, że oskarżeni leżeli wówczas na ziemi i jeden z nich schwycił Wiesława S. za nogę. Po chwili Wiesław S. wyrwał się i poszedł z kolegami w kierunku wejścia do koszar jednostki. Wówczas oskarżeni udali się za nimi, przy czym po wyprzedzeniu ich oskarżony Antoni B. zatrzymał wyżej wymienionych i zapytał, dokąd idą. Wiesław S. oświadczył wówczas oskarżonym, że to nie powinno ich obchodzić, i z Longinem D. szedł dalej. Podczas sprzeczki doszło do bójki, którą wywołał oskarżony Jan B., a następnie do bicia przez oskarżonych osób cywilnych. Oskarżony Jan B. pierwszy uderzył w twarz ręką Wiesława S., po czym wziął kamień do ręki by nim kogoś uderzyć. W tym też czasie oskarżony Antoni B. - ponieważ osobnicy cywilni - młodzi chłopcy na widok kamienia w ręku oskarżonego Jana B. zaczęli w różnych kierunkach uciekać - pobiegł za Longinem D., a kiedy ten potknął się, a następnie po upadku podnosił z ziemi, uderzył go ostrzem scyzoryka w głowę w okolicy potylicy. Longin D. w związku z tym uderzeniem doznał rany długości około 15 cm i zaczął krwawić. Ponieważ Longin D. począł krzyczeć, że został ugodzony nożem, i wzywał pomocy, oskarżeni opuścili miejsce zajścia i udali się do koszar, przy czym oskarżony Jan B. - odchodząc - zabrał rower Zenona K. Poszkodowany Longin D. wraz z kolegami poszedł za nimi do koszar. Podkreślić należy, że oskarżony Jan B. jeszcze po przybyciu do koszar miał kamień w ręku i dążył w dalszym ciągu do bójki, jednakże dalszemu zajściu przeszkodził wartownik Józef K. Poszkodowany Longin D. .został przewieziony karetką pogotowia z jednostki do szpitala i tam przebywał na leczeniu przez 7 dni".Uzasadnienie faktyczneSąd Najwyższy wyraził następujący pogląd prawny: W sprawie niniejszej, tak jak w większości spraw dotyczących bójek czy pobicia, występują dwie grupy oskarżonych i świadków, które bronią przeciwstawnych interesów obu stron. Sąd I instancji dał wiarę zeznaniom świadków obciążających oskarżonych, natomiast nie uwierzył ich własnym wyjaśnieniom, przy czym stanowisko to należycie uzasadnił. Obrońcy uważają, że należało zastosować wręcz przeciwną ocenę dowodów, nie przytoczyli jednak argumentów, które by wykazały wadliwość w rozumowaniu i wnioskach Sądu I instancji. Niewątpliwie sytuacja, w której dwie osoby zaczepiają sześć osób, zdarza się rzadko. Sąd jednak wyjaśnił ten fakt stanem nietrzeźwości obu oskarżonych. Wbrew twierdzeniu obrony Sąd bynajmniej nie ustalił, by oskarżeni działali w stanie "upojenia", lecz przyjął jedynie stan nietrzeźwości, do czego miał pełne podstawy. Okoliczność, że niektórzy świadkowie bezpośrednio po zajściu nie zauważyli, iż oskarżeni są nietrzeźwi, niczego nie dowodzi, skoro przemawiają za tym zeznania innych świadków, a wśród nich świadka Zenona K., który nie jest zainteresowany w sprawie.Właśnie stanem nietrzeźwości oskarżonych należy wyjaśnić irracjonalną na pozór zaczepkę większej liczebnie grupy ludzi. Irracjonalna zresztą jest też wersja obrony, że napastnikami byli Wiesław S., Zenon K., Longin D. i inni, gdyż zajście miało miejsce tuż w pobliżu koszar, skąd oskarżeni, będąc napadnięci, mogliby zawsze otrzymać pomoc. Ponieważ jednak Wiesław S. i pozostali pokrzywdzeni byli trzeźwi, nie do przyjęcia jest przypisywanie im irracjonalnych posunięć. O tym zresztą, że pokrzywdzeni nie byli napastnikami, świadczy to, że pierwszy przybiegł do bramy jednostki Longin D., a dopiero za nim przybiegli Antoni B. i Jan B. Gdyby Longin D. należał do napastników, na pewno nie szukałby pomocy na terenie jednostki. To samo dotyczy zresztą i innych pokrzywdzonych, którzy będąc napastnikami na pewno nie zgłosiliby się do jednostki wojskowej. Okoliczność, że Jan B. przyprowadził rower należący do Zenona K., bynajmniej nie świadczy na korzyść oskarżonego, lecz właśnie wskazuje na to, że pokrzywdzeni byli w odwrocie, a nie w ataku. Jeśli chodzi o oskarżonych, to ich powrót do jednostki mógł być uzasadniony przypuszczeniem, że w ich macierzystej jednostce wojskowej dadzą im wiarę iż zostali oni napadnięci, nie uwierzą natomiast osobom postronnym. Zresztą i w tej kwestii postępowanie oskarżonych mogło być wynikiem stanu nietrzeźwości.W tych warunkach Sąd I instancji miał dostateczne podstawy do tego, żeby dać wiarę zeznaniom świadków należących do grupy pokrzywdzonych, zwłaszcza że zeznania tych świadków były ze sobą całkowicie zgodne i od początku jednakowe oraz konsekwentne.Zarzut obrońcy Jana B., że nie mamy tu do czynienia z bójką, mógłby być o tyle słuszny, że w bójce - niezależnie od tego, kto jest jej inicjatorem - występują co najmniej dwie grupy uczestników zajmujących postawę agresywną. Jeżeli natomiast spośród dwóch osób jedna z nich zajmuje stale postawę wyłącznie obronną, to mamy do czynienia nie z bójką, lecz z pobiciem. W sprawie niniejszej brak dostatecznych dowodów, by w którymkolwiek momencie zajścia można było przypisać pokrzywdzonym postawę agresywną. Jeżeli Sąd I instancji pomimo to uznał, że miała miejsce bójka, a nie pobicie, to zapewne liczył się z tym, że nie można wyłączyć tego, by niektórzy z pokrzywdzonych nie przekroczyli granic obrony. Jeżeli nawet ta ostrożność Sądu nie była dostatecznie uzasadniona, to chyba nie należy korygować jej w sposób, który na pewno sytuacji oskarżonych nie poprawi. Okoliczność, że Jan B. zaatakował Wiesława S., a Antoni B. - pokrzywdzonego Longina D., nie wyłącza możliwości uznania ich czynu za bójkę czy pobicie, skoro działali wspólnie.Nie wydaje się natomiast słuszna kwalifikacja czynu Jana B. z art. 241 k.k. Sąd w wyroku uznał, że Jan B. używał w bójce niebezpiecznego narzędzia, tj. kamienia. W toku rozprawy ustalono, że Jan B. sprowokował zajście, uderzając ręką Wiesława S. w twarz, a następnie podniósł kamień, który zatrzymał w ręku do końca zajścia. Nie ma natomiast żadnych dowodów na to, by kamieniem tym kogokolwiek uderzył czy usiłował uderzyć. Udział w bójce polega bądź tylko na zadawaniu razów, bądź na zadawaniu razów i na obronie przed razami. Jeżeli art. 241 k.k. mówi o używaniu w bójce niebezpiecznego narzędzia, to niewątpliwie chodzi o jego użycie do czynności wyczerpujących pojecie udziału w bójce, tj. do zadawania uderzeń lub do obrony przed uderzeniami. Jeżeli natomiast osoba biorąca udział w bójce trzyma wprawdzie w ręku niebezpieczne narzędzie, lecz nie zadaje nim ciosów ani też za pomocą tego narzędzia nie broni się przed ciosami, to nie można mówić o używaniu niebezpiecznego narzędzia w bójce.Oskarżony Jan B. podniósł i trzymał kamień, lecz nikogo nim nie uderzył i uderzyć nie usiłował. Dlatego też czyn jego nie stanowi przestępstwa określonego w art. 241 k.k. Czyn Jana B. wyczerpuje natomiast znamiona przestępstwa określonego w art. 154 k.k.W.P. Oskarżony bowiem, będąc w stanie nietrzeźwym zachowywał się nieprzyzwoicie na ulicy miasta, zaczepił grupę młodych chłopców i sprowokował zajście, uderzając ręką w twarz Wiesława S. Czyn jego ma cechy chuligańskie i dyskredytuje go jako żołnierza.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 241 KKart. 154 KK

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 18.07.2026.