V K 473/62

WyrokIzba Cywilna1963-05-30

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy dyrektor przedsiębiorstwa i główny księgowy, którzy nie zaprowadzili ewidencji ilościowo-wartościowej, mimo że jej brak ułatwiał popełnianie nadużyć przez podległego pracownika, ponoszą odpowiedzialność karną za nie dopełnienie obowiązków, jeśli sami nie brali bezpośredniego udziału w zagarnięciu mienia?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że dyrektor przedsiębiorstwa, który wiedział o niedoskonałości systemu kontroli zakupu warchlaków i nie podjął działań w celu jego poprawy, a sam skorzystał z tej możliwości do zagarnięcia mienia, ponosi odpowiedzialność za zagarnięcie mienia. Nie można ustalić, czy dyrektor wiedział dokładnie o niemożliwości wykrycia nadużyć z powodu braku ewidencji ilościowo-wartościowej, ale miał obowiązek zwrócić uwagę Centralnego Zarządu na możliwość nadużyć. Główny księgowy, który nie miał możliwości zorientowania się w nadużyciach podległego pracownika i przyjmował kompletne dokumenty, nie ponosi odpowiedzialności za nie dopełnienie obowiązków, jeśli nie miał sygnałów o stratach.
Stan faktyczny
Leon S. (dyrektor) i Dymitr G. (główny księgowy) zostali oskarżeni o umożliwienie Bolesławowi G. zagarnięcia milionowych kwot z Przedsiębiorstwa Obrotu Zwierzętami Hodowlanymi poprzez niezapewnienie odpowiedniej kontroli i ewidencji. Leon S. miał również sam zagarnąć część środków na podstawie fikcyjnych protokołów. Sąd Wojewódzki uniewinnił obu od zarzutu nie dopełnienia obowiązków, skazując Leona S. za zagarnięcie mienia. Rewizja nadzwyczajna zarzuciła obrazę przepisów prawa procesowego i materialnego.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy pozostawił rewizję nadzwyczajną Prokuratora Generalnego PRL bez uwzględnienia, utrzymując w mocy wyrok Sądu Wojewódzkiego.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia T. Rek.Sędziowie: M. Paluch, S. Kotowski (sprawozdawca).Prokurator: M. Tuszyńska.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie Leona S. i Dymitra G. oskarżonych z art. 286 § 1 k.k., po rozpoznaniu założonej przez Prokuratora Generalnego PRL rewizji nadzwyczajnej od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Katowicach z dnia 24 stycznia 1962 r., na podstawie art. 394-396, 400 § 1 k.p.k.rewizję nadzwyczajną pozostawił bez uwzględnienia (...).Aktem oskarżenia sporządzonym przez Prokuraturę Wojewódzką w Katowicach zostali m. in. oskarżeni:1) Leon S.:a) z art. 1 § 3 lit. a dekretu z dnia 4 marca 1953 r. (Dz. U. Nr 17, poz. 68) o to, że jesienią 1956 r. w B., działając wspólnie i w porozumieniu z Teofilem G., przy czym Leon S. jako dyrektor Przedsiębiorstwa Obrotu Zwierzętami Hodowlanymi w B., na podstawie fikcyjnych protokołów zakupu warchlaków zagarnęli na szkodę tegoż Przedsiębiorstwa kwotę 66.168 zł, z czego Leon S. zatrzymał dla siebie - 36.000 zł, a Teofil G. - 10.000 zł,b) z art. 286 § 1 k.k. o to, że od 1955 r. do kwietnia 1960 r. w B., jako dyrektor Przedsiębiorstwa Obrotu Zwierzętami Hodowlanymi w B., nie dopełnił ciążącego na nim obowiązku zorganizowania kontroli w zakresie prawidłowego rozliczania dokonywanych przez st. inspektora Bolesława G. obrotów warchlakami, w następstwie czego umożliwił Bolesławowi G. dokonywanie transakcji zakupu i sprzedaży warchlaków, z pominięciem elementarnych zasad księgowości, oraz zagarnięcie przez tegoż Bolesława G. kwoty 2.662.551,56 zł na szkodę POZH;2) Dymitr G. z art. 286 § 1 k.k. o to, że w tymże czasie i miejscu jako główny księgowy Przedsiębiorstwa Obrotu Zwierzętami Hodowlanymi w B., wbrew obowiązującym przepisom, nie zorganizował kontroli dokonywanych przez st. inspektora Bolesława G. obrotów warchlakami, przyjmował od niego niekompletną dokumentację rozliczeń i akceptował wystawione na tej podstawie faktury, przez co umożliwił Bolesławowi G. popełnienie nadużyć na szkodę POZH na kwotę 2.662.551,56 zł.Tym samym aktem oskarżenia objęto ponadto czterech innych oskarżonych.Po rozpoznaniu sprawy w trybie doraźnym w okresie od 5 września 1961 r. do dnia 24 stycznia 1962 r. Sąd Wojewódzki w Katowicach wyrokiem z dnia 24 stycznia 1962 r.:1) uniewinnił oskarżonego Leona S. od zarzutu popełnienia przestępstwa z art. 286 § 1 k.k.;2) skazał oskarżonego Leona S. z art. 1 § 3 lit. a dekretu z dnia 4 marca 1963 r. (Dz. U. Nr 17, poz. 68) - za to, że w 1956 r. w B., działając wspólnie z Bolesławem G. i Teofilem G. jako dyrektor POZH w B., na podstawie fikcyjnych protokołów zakupu warchlaków zagarnął na szkodę tegoż Przedsiębiorstwa kwotę około 80.000 zł - na karę 3 lat więzienia, 20.000 zł grzywny z zamianą w razie nieściągalności na więzienie z przyjęciem za równoważnik 1 dnia więzienia kwoty 75 zł oraz z zaliczeniem na poczet kary więzienia okresu tymczasowego aresztowania od dnia 16 listopada 1960 r. do dnia wyroku, a ponadto na karę dodatkową utraty praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na okres 3 lat;3) uniewinnił oskarżonego Dymitra G. od zarzutu popełnienia przestępstwa z art. 286 § 1 k.k.Od tego (prawomocnego) wyroku rewizję nadzwyczajną na niekorzyść oskarżonych Leona S. i Dymitra G. założył Prokurator Generalny PRL w dniu 20 lipca 1962 r., wnosząc o uchylenie zaskarżonego wyroku w części dotyczącej uniewinnienia oskarżonych Leona S. i Dymitra G. oraz o przekazanie w tym zakresie sprawy Sądowi Wojewódzkiemu w Katowicach do ponownego rozpoznania w trybie zwykłym.Rewizja nadzwyczajna zarzuca zaskarżonemu wyrokowi: obrazę przepisów prawa procesowego, w szczególności art. 8 i 320 k.p.k., polegającą na niesłusznym pominięciu lub niedostatecznym rozważeniu przez Sąd ujawnionych w toku przewodu sądowego opinii biegłych i zeznań niektórych świadków, które wyraźnie wskazywały na to, że Leon S. jako dyrektor, a Dymitr G. jako główny księgowy Przedsiębiorstwa Obrotu Zwierzętami Hodowlanymi w B. nie dopełnili ciążących na nich podstawowych obowiązków, przez co umożliwili popełnianie przez st. inspektora tegoż Przedsiębiorstwa, współoskarżonego Bolesława G, milionowych nadużyć.Uzasadnienie faktyczneSąd Najwyższy wyraził następujący pogląd prawny: Sąd I instancji, jak to wynika z uzasadnienia zaskarżonego wyroku, stanął na stanowisku, że ani oskarżony Leon S. jako dyrektor, ani oskarżony Dymitr G. jako główny księgowy nie orientowali się w konieczności założenia i prowadzenia ewidencji ilościowo-wartościowej, która mogłaby utrudnić przestępczą działalność oskarżonego Bolesława G. Dokumenty bowiem składane przez oskarżonego Bolesława G. były fałszowane w tak doskonały sposób, że nosiły wszelkie cechy dokumentów autentycznych, i przy prowadzonej w POZH w B. ewidencji tylko wartościowej nadużycia Bolesława G. były prawie nie do wykrycia. Rewizja stoi na stanowisku, że zaprowadzenie ewidencji ilościowo-wartościowej było obowiązkiem oskarżonych oraz że oskarżony Leon S. wiedział, iż nieprowadzenie tej ewidencji ułatwia dokonywanie przestępnych machinacji przez Bolesława G.Najpierw więc należy rozważyć, czy oskarżeni mieli obowiązek prowadzenia ewidencji ilościowo-wartościowej. Sąd I instancji zajął stanowisko, że wielokrotne kontrole księgowości Przedsiębiorstwa, przeprowadzane przez rewidentów Centralnego Zarządu, nie uważały nieprowadzenia tej ewidencji za jakiekolwiek uchybienie. Jest to ustalenie zgodne z materiałem dowodowym. Według biegłych oskarżony Dymitr G. miał obowiązek zaprowadzenia ewidencji ilościowo-wartościowej, na podstawie zarządzenia Ministra Finansów z dnia 8 kwietnia 1953 r., a nie na podstawie ustalonego centralnie sposobu ewidencjonowania tranzytowych transakcji POZH w B.W tym stanie rzeczy konieczną rzeczą jest rozważenie, czy oskarżeni zdawali sobie sprawę z obowiązku zaprowadzenia ewidencji ilościowo-wartościowej. Z cytowanego zarządzenia wynika, że obowiązek ewidencji ilościowo-wartościowej odnosi się do przedmiotów przechodzących przez magazyn przedsiębiorstwa (§ 2 cyt. zarządzenia). Dalej w § 7 mowa jest o ewidencji przedmiotów przyjętych do magazynów. Jest rzeczą zupełnie pewną i wynikającą niezbicie z materiałów dowodowych w sprawie niniejszej, że Przedsiębiorstwo nie miało żadnych magazynów, a transakcje jego miały charakter transakcji tranzytowych. Wobec więc braku magazynów Centralny Zarząd nie wymagał ani nie nakazywał zaprowadzenia ewidencji ilościowo-wartościowej, uznając ewidencję prowadzoną przez POZH w B. za wystarczającą i całkowicie prawidłową. Dopiero ujawnienie faktów nadużyć dokonanych przez Bolesława G. oraz ujawnienie okoliczności, że brak ewidencji ilościowo-wartościowej mógł utrudnić ich wykrycie, doprowadziły do wydania przez Centralny Zarząd zarządzenia co do zaprowadzenia ewidencji ilościowo-wartościowej.Zeznania świadków K., R., L. i S. potwierdzają jedynie opinię biegłych, że wprowadzenie ewidencji ilościowo-wartościowej, która by wykazywała "los" każdego warchlaka, tj. u kogo został on zakupiony, ile ważył przy zakupie, kto go nabył, ile ważył przy sprzedaży, za ile go nabyto, za ile sprzedano i czy ubytek na wadze nie był wyższy niż normatywny lub kiedy i gdzie warchlak zakupiony padł oraz ile dostano zań odszkodowania - utrudniałoby znacznie nadużycia Bolesława G. Zeznania te nie pozwalają jednak na ustalenie, czy oskarżeni mieli obowiązek wprowadzenia takiej ewidencji.Tak więc nie można ustalić, czy na oskarżonych ciążył obowiązek jej zaprowadzenia, skoro Centralny Zarząd POZH tego nie żądał i uważał jej nieprowadzenie za rzecz zupełnie normalną, nie wymagając jej zaprowadzenia ani nie zarzucając jej braku.Pozostaje jednak do rozważenia druga istotna okoliczność, a mianowicie, czy oskarżeni zdawali sobie sprawą z tego, że przyjęty przez POZH system ewidencji sprzyjał popełnianiu nadużyć przez Teofila G. i Bolesława G. lub że przynajmniej utrudniał kontrolę wykrycia tych nadużyć.Przyjąć bowiem należy, że kierownicy i główni księgowi przedsiębiorstw terenowych, którzy z tytułu zajmowanych stanowisk są odpowiedzialni za ochronę powierzonego im mienia społecznego w szczególnym stopniu, powinni nie tylko dbać o ewidencjonowanie tego mienia w sposób zgodny z przepisami ustalonymi przez Centralny Zarząd, lecz również - w razie stwierdzenia, że sposób ten jest niewystarczający do ochrony tego mienia - postarać się o zmianę tego sposobu lub przyjąć dodatkowo taki system kontroli, który by uniemożliwił nadużycia. Jednakże ten dodatkowy system kontroli mają oni obowiązek wprowadzić wówczas, gdy przekonali się, że dotychczasowy system ewidencji i kontroli ustalony lub uważany przez Centralny Zarząd za prawidłowy, jest niewystarczający - w warunkach danego przedsiębiorstwa - do ochrony mienia społecznego.Co do oskarżonego Dymitra G. Sąd I instancji słusznie ustalił, że do momentu wszczęcia postępowania karnego nie miał on żadnej możliwości zorientowania się w nadużyciach Bolesława G., bardziej od niego doświadczonego księgowego, który fałszował dowody księgowe w sposób uznany przez biegłych za doskonały i znakomicie pasujący do przyjętego w POZH systemu kontroli i rozliczeń. Nie można więc uznać, żeby na oskarżonym Dymitrze G. ciążył obowiązek zaprowadzenia ewidencji ilościowo-wartościowej nie wymaganej przez Centralny Zarząd, skoro nie miał on żadnego sygnału, iż brak tej kontroli groził Przedsiębiorstwu stratami. Nie można również uznać, żeby oskarżony Dymitr G. nie wypełnił innych ciążących na nim obowiązków głównego księgowego, albowiem jeżeli dowody składane przez Bolesława G. miały wszystkie cechy dokumentów oryginalnych i były kompletne, to nie ma podstaw do przyjęcia, iż jego obowiązkiem było wdrożenie sui generis śledztwa w celu sprawdzenia autentyczności dokumentów. Również słusznie Sąd I instancji, na podstawie zeznań świadka S. na rozprawie, ustalił, że w wypadkach, gdy Bolesław G. składał niekompletną dokumentację, oskarżony Dymitr G. żądał od Bolesława G. uzupełnienia i że zawsze uzupełnienie to było przez Bolesława G. wykonywane. W tych warunkach brak jest także podstaw do kwestionowania ustaleń Sądu I instancji co do zarzutu przyjmowania od G. niepełnej dokumentacji, jak również co do zarzutu niezaprowadzenia ewidencji ilościowo-wartościowej.Jeśli chodzi o oskarżonego Leona S., to trzeba przyznać, że rewizja zajmuje słuszne stanowisko, iż wiedział on o tym, że przyjęty sposób kontroli zakupu warchlaków umożliwia nadużycia. Oskarżony Leon S. bowiem, działając wspólnie z Bolesławem G. i Teofilem G., zagarnął na podstawie fikcyjnych protokołów zakupu warchlaków kwotę około 80.000 zł. Nie można ustalić, czy oskarżony Leon S., nie znając się na księgowości, wiedział dokładnie, że było to możliwe lub też niemożliwe do wykrycia właśnie z powodu braku ewidencji ilościowo-wartościowej. Można jednak ustalić, że oskarżony Leon S. wiedział z pewnością, iż system kontroli stosowany w Przedsiębiorstwie za wiedzą i zgodą Centralnego Zarządu nie jest dobry. Miał on więc obowiązek jeśli nie wydania stosownych zarządzeń, co przekraczało jego wiedzę, to przynajmniej zwrócenia uwagi Centralnego Zarządu na możliwość nadużyć. Obowiązku tego oskarżony Leon S. nie dokonał, jak to słusznie stwierdza rewizja nadzwyczajna. Niedopełnienie jednak tego obowiązku miało na celu umożliwienie oskarżonemu Leonowi S. zagarnięcia mienia, nad którym sprawował pieczę, albowiem oskarżony Leon S. dowiedziawszy się, że istnieje możliwość zagarnięcia mienia społecznego z powodu jakiegoś braku w kontroli zakupu warchlaków, sam skorzystał z tej sposobności w celu "bezpiecznego" zagarnięcia wspólnie z innymi kwoty około 80.000 zł.Działanie polegające na niedopełnieniu obowiązku zorganizowania właściwej kontroli obrotu towarami przez osobę, która, będąc zobowiązana do jej zorganizowania, korzysta z niedoskonałości kontroli i zagarnia mienie społeczne - łączy się z zagarnięciem mienia. W tym wypadku nie zachodzi odrębna odpowiedzialność za niedopełnienie obowiązku z art. 286 k.k., gdyż celem sprawcy było zagarnięcie mienia w sposób możliwie gwarantujący bezkarność wskutek niedostatecznej kontroli. Tak więc oskarżony Leon S., dowiedziawszy się o niedoskonałości systemu ochrony mienia społecznego w Przedsiębiorstwie, którego był dyrektorem, wykorzystując tę okoliczność w celu zagarnięcia mienia społecznego, popełnił jedno przestępstwo zagarnięcia mienia społecznego. Niedopełnienie zaś obowiązku właściwego zorganizowania kontroli było jedynie środkiem do osiągnięcia celu w postaci zagarnięcia mienia społecznego.Dalsze milczenie oskarżonego Leona S. o wiadomej mu niedoskonałości systemu kontroli, o którym nie wiedział ani oskarżony Dymitr G., ani kontrolerzy z Centralnego Zarządu, było już tylko działaniem w celu ukrycia przestępstwa dokonanego przez niego, albowiem zmiana systemu kontroli narażałaby oskarżonego S. na ujawnienie popełnionego przestępstwa. Z powyższych przyczyn Sąd Najwyższy uznał zarzuty rewizji nadzwyczajnej za niesłuszne i orzekł jak w sentencji.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 286 § 1 KKart. 394art. 1 § 3art. 8art. 286 KK§ 1§ 3§ 2§ 7

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 18.07.2026.