I KR 44/68

WyrokIzba Karna1968-05-15

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy zachowanie maszynisty i pomocnika maszynisty, którzy zasnęli podczas prowadzenia pociągu, a w konsekwencji spowodowali katastrofę kolejową, można zakwalifikować jako przestępstwo z art. 215 § 1 k.k. (umyślne sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy), czy też jako przestępstwo z art. 215 § 2 k.k. (nieumyślne sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy)?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że nawet jeśli oskarżeni zasnęli i w chwili samego zaśnięcia nie przewidywali bezpośrednich skutków swojego działania, to ich wcześniejsze zachowanie, polegające na nieprzeciwdziałaniu ogarniającej ich senności, świadczy o tym, że przewidywali oni możliwość wystąpienia skutku przestępnego w postaci sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy i na ten skutek się godzili (działanie z zamiarem ewentualnym). Uśnięcie nie było nagłe i niespodziewane, lecz wynikało z zaniedbania obowiązku zachowania czujności. Dlatego też kwalifikacja prawna czynu jako przestępstwa z art. 215 § 1 k.k. jest prawidłowa.
Stan faktyczny
Oskarżeni, maszynista Jan P. i pomocnik maszynisty Stefan Z., podczas prowadzenia pociągu towarowego, zasnęli z powodu zmęczenia i nie obserwowali drogi przebiegu. W wyniku tego przejechali sygnał "stój" i najechanie na inny pociąg towarowy, co spowodowało zniszczenie lokomotywy, wagonów, sieci trakcyjnej i nawierzchni, powodując straty w wysokości prawie 2 milionów złotych. Oskarżeni zostali skazani za umyślne sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy (art. 215 § 1 k.k.).
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy utrzymał w mocy zaskarżony wyrok Sądu Wojewódzkiego w Łodzi, uznając rewizje oskarżonych za niezasadne.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia Z. Chełmicki.Sędziowie: S. Dąbrowski, L. Jax (sprawozdawca).Prokurator Prokuratury Generalnej: Z. Pera.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie Jana P. i Stefana Z., oskarżonych z art. 215 § 1 k.k., po rozpoznaniu rewizji założonych przez oskarżonych od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Łodzi z dnia 28 grudnia 1967 r., na podstawie art. 375 k.p.k.utrzymał w mocy zaskarżony wyrok (...).Uzasadnienie faktyczneSąd Wojewódzki w Łodzi wyrokiem z dnia 28 grudnia 1967 r. skazał oskarżonego Jana P. na karę 3 lat więzienia, a oskarżonego Stefana Z. na karę 2 lat więzienia - za przestępstwo z art. 215 § 1 k.k. popełnione w ten sposób, że dnia 11 września 1967 r. na stacji PKP w O. Jan P. jako maszynista, a Stefan Z. jako pomocnik maszynisty elektrowozu nr ET 21-361, prowadząc pociąg towarowy nr 54292, wbrew obowiązującym obu oskarżonych postanowieniom § 493 i 498 przepisów "PET", 11, 4 i 14 Instrukcji dla maszynistów oraz § 11 Instrukcji dla pomocników maszynisty, nie obserwowali drogi przebiegu, w wyniku czego przejechali semafor ustawiony na sygnał "stój", a następnie, kontynuując jazdę po torze nr 2 zajętym przez inny pociąg towarowy nr 54582 i nie reagując na podawane im przez nastaw-niczego stacji O. świetlne i akustyczne sygnały "stójʼ", spowodowali najechanie prowadzonego przez nich pociągu na tył wymienionego wyżej pociągu nr 54582, wskutek czego uległy zniszczeniu: elektrowóz nr ET 21-361, 24 wagony towarowe, przeszło 300 metrów sieci trakcyjnej i nawierzchni drogi, co naraziło Polskie Koleje Państwowe na łączną stratę w wysokości 1.926.455 zł.Wyrok ten zaskarżyli obrońcy obu oskarżonych.I. Rewizja oskarżonego Jana P. wnosi o uchylenie zaskarżonego wyroku, zakwalifikowanie czynu oskarżonego jako występku nieumyślnego z art. 215 § 2 k.k. i wymierzenie odpowiedniej kary w granicach sankcji zawartej w tym przepisie.Wywody rewizji sprowadzają się do zarzutu błędnej oceny okoliczności faktycznych przyjętych za podstawę wyroku - przez nierozważenie okoliczności, że oskarżony Jan P. przed przejechaniem semaforu zasnął wskutek zmęczenia, w związku z czym nie przewidywał następstw swego zachowania.II. Rewizje oskarżonego Stefana Z. wnoszą także o uchylenie zaskarżonego wyroku i uznanie tego oskarżonego za winnego popełnienia występku z art. 215 § 2 k.k. oraz o wymierzenie łagodnej kary.Wywody tych rewizji sprowadzają się także do zarzutu błędnej oceny okoliczności faktycznych przyjętych za podstawę wyroku, przejawiającej się w wysunięciu nietrafnego wniosku, że oskarżony przewidywał możliwość skutku przestępnego i na ten skutek się godził, skoro w czasie biegu pociągu, będąc pomocnikiem maszynisty, zasnął i z tego powodu nie obserwował drogi, doprowadzając w efekcie nieumyślnie do zderzenia ze stojącym na torze pociągiem.Sąd Najwyższy uznał rewizje oskarżonych za niezasadne z przyczyn następujących.Ustalenia faktyczne dokonane w niniejszej sprawie przez Sąd Wojewódzki nie budzą żadnej wątpliwości i nie są też kwestionowane w rewizjach oskarżonych. Z ustaleń tych wynika, że oskarżeni - wbrew swym podstawowym obowiązkom - nie obserwowali drogi przebiegu pociągu dlatego, że prowadząc pociąg elektryczny, przez pewien czas obaj zasnęli. To właśnie było przyczyną, że nie tylko sprowadzili niebezpieczeństwo katastrofy w komunikacji, lecz także spowodowali katastrofę, i to o stosunkowo dużych rozmiarach.Nie można - rzecz jasna - odmówić pewnej słuszności tym twierdzeniom zawartym w rewizjach obu oskarżonych, że skoro oskarżeni zasnęli, to utracili na pewien okres świadomość i dlatego nie można przyjmować, że w tym momencie przewidywali skutki swego działania, a tym bardziej, że godzili się na dopuszczenie do katastrofy. Argumenty te oparte są jednak na błędnym utożsamianiu pojęcia katastrofy z pojęciem niebezpieczeństwa katastrofy, o którym jest mowa w art. 215 § 1 k.k. Niewątpliwie bowiem żaden z oskarżonych nie godził się na to, że dojdzie do katastrofy, która nieuchronnie zagrażałaby ich życiu. Istnieją jednak podstawy do przyjęcia, że oskarżeni przewidywali "możliwość skutku przestępnego" (art. 14 § 1 k.k.), i to w postaci sprowadzenia "niebezpieczeństwa katastrofy" (art. 215 § 1 k.k.), i na to się godzili, licząc przy tym oczywiście na to, że do samej katastrofy nie dojdzie.Za sprzeczne bowiem z doświadczeniem należy uznać to, żeby oskarżeni zasnęli nagle (tj. niespodziewanie), i to równocześnie. Zaśnięcie było bowiem niewątpliwie skutkiem niezachowania obowiązującej ich czujności i nieprzeciwdziałania ogarniającej ich senności. Zanim doszło do samego zaśnięcia i związanej z tym utraty świadomości, oskarżeni musieli zdawać sobie sprawę z tego, że ogarnia ich senność i że wskutek tego ulega stopniowemu stępieniu ich zdolność obserwowania drogi przebiegu pociągu.Należy przy tym podkreślić, że obaj oskarżeni są doświadczonymi pracownikami kolejowymi, gdyż służbę maszynisty bądź pomocnika maszynisty na PKP pełnili od szeregu lat (oskarżony Jan P. od r. 1955, a Stefan Z. od r. 1949). Musieli więc oni niejednokrotnie znajdować się w podobnych sytuacjach, a w konsekwencji - zdawać sobie sprawę, że nieprzeciwdziałanie zawczasu ogarniającej ich senności łatwo może spowodować zaśnięcie załogi elektrowozu.Za okoliczność bez istotnego znaczenia dla winy oskarżonych należy przy tym uznać to, że - jak podnoszą rewizje - oskarżony Jan P. był szczególnie senny ze względu na złe warunki wypoczynku w domu i przepracowaną ponadnormatywną liczbę godzin w ciągu ostatniego roku, a oskarżonego Stefana Z. łatwiej ogarniała senność z powodu złego stanu zdrowia. Jeżeli bowiem oskarżeni nie czuli się dostatecznie sprawni do wykonywania odpowiedzialnej funkcji przy prowadzeniu pociągu, to powinni byli bądź w ogóle nie podejmować pracy w danym dniu, bądź też wszelkimi możliwymi środkami (aż do chwilowego zatrzymania pociągu włącznie) przeciwdziałać ogarniającemu ich zmęczeniu i senności. Brak ze strony oskarżonych we właściwym czasie reakcji na stan senności oraz dopuszczenie do tego, że obaj zasnęli i zaprzestali reagować na wszelkie sygnały, stanowi właśnie podstawę do przyjęcia, iż oskarżeni godzili się na możliwość skutku przestępnego w postaci stworzenia sytuacji, w której bezpośrednio groziło niebezpieczeństwo katastrofy. Dlatego też należy uznać za słuszne przyjęcie przez Sąd pierwszej instancji, że w czynie oskarżonych mieszczą się znamiona przestępstwa z art. 215 § 1 k.k., popełnionego z tzw. zamiarem ewentualnym.Należy dodać, że materiał dowodowy zebrany w toku przewodu sądowego nie daje żadnych podstaw do przyjęcia, iż zaśnięcie oskarżonych było następstwem działania czynników od nich niezależnych lub też takich, których wpływu nie mogli przewidzieć (np. zatrucie gazami lub spalinami). Wysunięcie zaś w rewizji przez jednego z obrońców oskarżonego Stefana Z. przypuszczenia, że niemożliwa do opanowania senność mogła być spowodowana np. cukrzycą, musi być uznane za dowolną hipotezę, nie mającą oparcia w materiale dowodowym, skoro nie wynika to z badań oskarżonego przez lekarza więziennego, wobec którego oskarżony ten uskarżał się m.in. na bezsenność.W tym stanie rzeczy oraz biorąc pod uwagę, iż wymierzone oskarżonym kary nie mogą być uznane za rażąco surowe choćby ze względu na to, że oskarżeni czynem swym spowodowali bardzo wysoką szkodę w mieniu społecznym (prawie 2 miliony złotych) i że jedynie szczęśliwemu zbiegowi okoliczności należy zawdzięczać, iż spowodowana przez nich poważna katastrofa nie pociągnęła za sobą ofiar w ludziach - Sąd Najwyższy utrzymał zaskarżony wyrok w mocy.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 215 § 1 KKart. 375 KPKart. 215 § 2 KKart. 14 § 1 KK§ 1§ 493§ 11§ 2

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 13.07.2026.