IV KR 238/68

WyrokIzba Karna1969-02-26

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy zasada in dubio mitius powinna być realizowana poprzez wybór łagodniejszej możliwości rozstrzygnięcia, gdy sąd stoi wobec dwojakiej lub wielorakiej, umotywowanej i niemożliwej do wykluczenia opcji rozstrzygnięcia sprawy?
Ratio decidendi
Zasada in dubio mitius powinna być realizowana w ten sposób, że w sytuacji, gdy sąd stoi wobec dwojakiej lub wielorakiej możliwości rozstrzygnięcia sprawy, z których każda jest umotywowana i nie da się jej wykluczyć, należy wybrać tę możliwość, która jest łagodniejsza dla oskarżonego. Sąd Najwyższy uznał, że w analizowanej sprawie istniały dwie równorzędne dowodowo i możliwe do przyjęcia koncepcje, co uzasadniało zastosowanie tej zasady.
Stan faktyczny
Oskarżony Jan N. został oskarżony o spowodowanie śmierci Jana C. Sąd Wojewódzki uznał go winnym spowodowania uszkodzenia ciała, a nie zbrodni zabójstwa. Rewizje wniosły prokurator, powódka cywilna i obrońca oskarżonego. Prokurator i powódka domagali się uznania oskarżonego za winnego zbrodni zabójstwa, podczas gdy obrońca wnosił o zmianę kwalifikacji prawnej czynu na łagodniejszy lub złagodzenie kary. Sąd Najwyższy rozpoznał rewizje.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że oskarżonego Jana N. skazał na karę 1 roku więzienia, zaliczając na jej poczet okres tymczasowego aresztowania. W pozostałych zaskarżonych częściach wyrok utrzymał w mocy.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia L. Chmielewski.Sędziowie: M. Szczepański, T. Krokosz (sprawozdawca).Prokurator Prokuratury Generalnej: T. Miernik.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie Jana N., oskarżonego z art. 225 § 1 k.k., po rozpoznaniu rewizji założonej przez prokuratora, powódkę cywilną i oskarżonego od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Krakowie z dnia 12 lipca 1968 r., na podstawie art. 375, 384 pkt 2 k.p.k.1. zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że oskarżonego Jana N. za przypisany mu czyn przestępny z art. 23 § 1 k.k. w związku z art. 237 § 1 k.k. skazał na karę 1 roku więzienia, zaliczając na jej poczet okres tymczasowego aresztowania od dnia 24 marca 1967 r. do dnia 19 września 1967 r.;2. w pozostałych zaskarżonych częściach tenże wyrok utrzymał w mocy (...).Uzasadnienie faktyczneSąd Wojewódzki w Krakowie po rozpoznaniu sprawy Jana N., oskarżonego o to, że w dniu 21 marca 1967 r. w S., będąc pod wpływem alkoholu, w zamiarze pozbawienia życia Jana C. ugodził go sztachetą a następnie kołkiem w głowę, w wyniku czego Jan C. doznał złamań kości podstawy czaszki połączonych z wylewem krwawym śródczaszkowym i stłuczeniem mózgu, które to obrażenia, połączone z powstałym następnie obrzękiem mózgu, spowodowały śmierć tegoż Jana C. w dniu 23 marca 1967 r. w szpitalu w D., tj. o czyn przewidziany w art. 225 § 1 k.k., wyrokiem z dnia 12 lipca 1968 r. uznał tegoż Jana N. za winnego, że w czasie i miejscu jak wyżej, w zamiarze spowodowania uszkodzenia ciała, uderzył Jana C. sztachetą w głowę oraz kijem w plecy, jednakże zamierzonego celu nie osiągnął przez co dopuścił się przestępstwa z art. 23 § 1 k.k. w związku z art. 237 § 1 k.k., i za to z mocy powołanych przepisów skazał go na karę 2 lat więzienia, pozostawiając zarazem powództwo cywilne Genowefy C. (matki Jana C.) bez rozpoznania.Od tego wyroku założyli rewizję prokurator, pełnomocnik powódki cywilnej i obrońca oskarżonego.1. Rewizja prokuratora sprowadza się do zarzutu błędnej oceny okoliczności faktycznych, przyjętych za podstawę wyroku, przez uznanie, że Jan C. (denat) doznał urazu lewej strony głowy podczas jednego z trzech upadków na nawierzchnię drogi, co - zdaniem rewidującego - pozostaje w sprzeczności z zebranym w sprawie materiałem i co z kolei wpłynęło na uznanie Jana N., oskarżonego o zbrodnię z art. 225 § 1 k.k., za winnego przypisanego mu zaskarżonym wyrokiem przestępstwa. W konkluzji prokurator wnosił o uchylenie wyroku, uznanie oskarżonego za winnego zarzucanej mu zbrodni z art. 225 § 1 k.k. i wymierzenie mu odpowiedniej kary pozbawienia wolności.2. Rewizja pełnomocnika powódki cywilnej też jest oparta na zarzucie błędnej oceny okoliczności faktycznych, wynikających przede wszystkim z opinii biegłych lekarzy Romualda W. i docenta dra Jana K., z których to okoliczności Sąd Wojewódzki nie wysnuł trafnych wniosków co do winy oskarżonego, aczkolwiek całokształt zebranego materiału - według rewidującego - przemawiał za przyjęciem koncepcji, że w zamiarze oskarżonego leżało zadanie Janowi C. ciężkiego uszkodzenia ciała (użycie sztachety i znaczna siła uderzenia) i że ten zamiar i zrealizował, a skutkiem tego była śmierć Jana C.W konkluzji rewidujący wnosił o uchylenie wyroku, o uznanie oskarżonego za winnego przestępstwa z art. 230 § 2 k.k. i o zasądzenie od niego na rzecz powódki kwoty 1.170 zł z kosztami prowadzenia sprawy za obie instancje.3. Podstawę rewizji obrońcy oskarżonego stanowią zarzuty:a)obrazy przepisów prawa materialnego przez skazanie oskarżonego za czyn z art. 237 § 1 k.k., aczkolwiek - zdaniem rewidującego - z nie kwestionowanych przez niego ustaleń faktycznych wynika, że w następstwie działania oskarżonego nie stwierdzono u Jana C. (denata) żadnych obrażeń ciała, które by pozostawiły jakieś ślady zewnętrzne, i dlatego należało przypisać oskarżonemu przestępstwo z art. 239 § 1 k.k.,b)rażącej niewspółmierności (surowości) kary w stosunku do przypisanego oskarżonemu czynu - przy braku podstaw do jej orzekania w najwyższej granicy zagrożenia z art. 237 § 1 k.k.W konkluzji rewidujący wnosił o uchylenie wyroku i skazanie oskarżonego za czyn zakwalifikowany z art. 239 § 1 k.k., ewentualnie zaś o zmianę wyroku przez złagodzenie kary do granic nie przekraczających okresu tymczasowego aresztowania.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:I. Rewizja prokuratora nie jest zasadna.Ponieważ zawarty w rewizji zarzut błędnej oceny okoliczności faktycznych wyrażony jest w twierdzeniu, że dokonane przez Sąd Wojewódzki ustalenia faktyczne co do przyczyn "urazu lewej strony głowy" Jana C., w następstwie czego poniósł on śmierć, pozostają w sprzeczności z ujawnionym materiałem sprawy, przeto kontrola instancyjna powinna zmierzać do sprawdzenia, czy:1)ustalenia Sądu Wojewódzkiego opierają się na całokształcie zebranego materiału dowodowego;2)rozumowania i wnioski tegoż Sądu są logiczne i nie wykazują wewnętrznej sprzeczności, jak również czy Sąd, mając do wyboru lepszą postać materiału dowodowego, nie oparł się na jego gorszej postaci.Ściślej zatem określając, chodzi tu o to, czy Sąd Wojewódzki nie poczynił ustaleń dowolnych, wychodząc już poza ramy swobodnej oceny sędziowskiej (art. 9 k.p.k.).W związku z wysuniętymi kwestiami należało zająć następujące stanowisko.Ad 1). Z wyrażonych w przepisach art. 9, 320 i 339 k.p.k. zasad procesowych wynika, że sąd wyrokujący obowiązany jest oprzeć swoje orzeczenie na przekonaniu wysnutym ze swobodnej oceny całokształtu ujawnionych okoliczności, wszechstronnie i bezstronnie rozważonych, z jednakowym uwzględnieniem okoliczności przemawiających za oskarżonym i przeciwko niemu. Chodzi więc o to, czy w sprawie niniejszej Sąd Wojewódzki przy rozważaniu kwestii winy pominął spośród okoliczności ujawnionych w toku przewodu sądowego jakieś momenty istotne dla ustalenia winy i jej rodzaju.W tej materii odpowiedź jest klarowna i jednoznaczna. Z należytego bowiem odczytania treści uzasadnienia zaskarżonego wyroku wynika w sposób wyraźny, że żadna okoliczność mogąca mieć znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy nie uszła uwagi Sądu Wojewódzkiego.Skoro zatem z kolejnych fragmentów uzasadnienia wynika, że przebieg całego zajścia został przez Sąd odtworzony w pełnej zgodności z materiałem sprawy, to brak jest jakichkolwiek podstaw do kwestionowania prawidłowości postępowania Sądu w poruszonym dotąd zakresie.Ad 2). Więcej uwagi należy poświęcić zagadnieniom związanym z drugą kwestią - w poszczególnych jej członach.Jeśli chodzi o zagadnienie prawidłowości rozumowania i wnioskowania, to roztrząsania Sądu Wojewódzkiego słusznie skupiają się przede wszystkim wokół depozycji jednego bezpośredniego świadka zajścia Władysława L. oraz opinii biegłych: lekarza Romualda W. z jednej strony i docenta dr Jana K. z drugiej - oczywiście w powiązaniu tych opinii z dalszymi dowodami, jak np. zeznaniami lekarzy W. i T., protokołem oględzin i sekcji zwłok denata Jana C., historią choroby tegoż Jana C., protokołem oględzin dowodów rzeczowych i innymi dowodami wymienionymi w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku.a)Przede wszystkim trzeba nawiązać do zeznań świadka Władysława L., na podstawie których Sąd Wojewódzki przyjął, że oskarżony uderzył Jana C. jeden raz sztachetą w głowę i jeden raz kołkiem w plecy.Przy takich ustaleniach Sąd Wojewódzki dał wyraz pozytywnej ocenie zeznań jedynego świadka zajścia - Władysława L. Trudno by może kwestionować prawidłowość ustaleń także w tej części, że uderzenie sztachetą nastąpiło w głowę i że oskarżony użył również kołka (czemu sam oskarżony przeczy), ale - w odpowiedzi na stosowne wywody rewizji prokuratora - nie da się przecież ukryć wrażenia, iż całkowite rozliczenie się z pewnymi wątpliwościami, jakie mimo wszystko rodzą się w związku z treścią zeznań tego świadka, mogłoby nastąpić jedynie przy zastosowaniu zasady in dubio pro reo.Dostrzegł to Sąd Wojewódzki, skoro przy trafnym stwierdzeniu, że oskarżony Jan C. (denat) i Władysław L. (świadek) wracali do domu w stanie nietrzeźwym, będąc pod silnym wpływem spożytego alkoholu, słusznie nadmienił, iż "nie można (...) oceny, zarówno zeznań świadka Władysława L., jak i wyjaśnień oskarżonego, dokonywać bez brania tej okoliczności pod uwagę, zwłaszcza że świadek Władysław L., którego Jan C. wziął na rower, jest jedynym bezpośrednim świadkiem przebiegu drogi powrotnej ze sklepu w P." Ponadto w dalszej części uzasadnienia Sąd Wojewódzki podkreślił, że początkowo świadek Władysław L. podawał, iż Jan C. po uderzeniu go przez oskarżonego sztachetą zbiegł do domu oraz "że Władysław L., przedstawiając wówczas przebieg wypadków, gdy nikt jeszcze nie przypuszczał nawet następstw tychże, opisywał je zgodnie z wyjaśnieniami oskarżonego, złożonymi na rozprawie (zeznania W., B., M.)".Niezależnie od stanu nietrzeźwości świadka Władysława L. pokreślenia wymaga również fakt, że zajście miało miejsce podczas ciemnej nocy i dlatego nie sposób odciąć się całkowicie od pewnych wątpliwości co do tego, czy świadek ten miał możność tak szczegółowego postrzegania, w jaką część ciała oskarżony uderzył Jana C. (lewa strona głowy czy w ogóle w głowę) oraz w jaki sposób Jan C. w każdym z trzech wypadków upadł na bitą nawierzchnię drogi.Z zeznań świadka Władysława L. wynika, że był on (podobnie jak oskarżony) zaszokowany wiadomością o śmierci Jana C. Studiując uważnie treść poszczególnych zeznań tego świadka, nietrudno ulec wrażeniu, że wprawdzie nie tendencyjnie, ale w każdym razie podświadomie unika on w swych wypowiedziach wszystkiego, co mogłoby ewentualnie w całym jego zachowaniu się tempore criminis wskazywać na jakikolwiek związek ze śmiercią Jana C. ".Sąd Wojewódzki słusznie jednak nie odrzucił dowodu z zeznań Władysława L. według kryterium testis unus testis nullus, depozycje bowiem tego świadka co do samego przebiegu zdarzenia (bez pewnych szczegółów) są zbieżne z wyjaśnieniami oskarżonego.b)Omawianie zeznań świadka Władysława L. nie jest celem samym w sobie, lecz ma służyć jako jedna z podstaw do dalszych i zasadniczych tutaj rozważań na temat wartości dowodowej opinii biegłego docenta dra Jana K. Prokurator bowiem kwestionuje słuszność oparcia wyroku na tej opinii i prezentuje pogląd, że właściwa analiza odpowiedniego fragmentu zajścia "pozwala wyłączyć możliwość uderzenia głową o twardą powierzchnię przez Jana C." Tymczasem zaś trzeba stwierdzić, że zagadnienie to przedstawia się inaczej.Tak więc owa "możliwość" wynika przede wszystkim wprost z zeznań świadka Władysława L. Za taką możliwością, poza opinią biegłego docenta Jana K., przemawiają wszystkie wersje opinii biegłego lekarza Romualda W., jak również częściowo opinia biegłego z zakresu znajomości drewna.Prawdą jest, że biegły Romuald W. daje pewną przewagę okolicznościom przemawiającym za przyjęciem, iż doznany przez Jana C. uraz głowy pochodzi raczej od uderzenia czynnego, ale znaczenie owych okoliczności dezawuuje zarówno biegły dr Jan K., jak i częściowo sam biegły Romuald W. (o czym niżej).Rewidujący, kwestionując trafność końcowych wniosków opinii biegłego dra Jana K., twierdzi: "Sugestie swoje co do prawdopodobieństwa powstania obrażeń Jana C. od upadku i uderzenia głową o twardą nawierzchnię docent dr Jan K. oparł na morfologicznym charakterze obrażeń, nie analizując szczegółowo przebiegu całego zajścia. Natomiast lekarz Romuald W., biorący udział w całej rozprawie sądowej, w opinii swej dokładnie analizował okoliczności zajścia."W związku z tym wypada zauważyć, że zasadnicze znaczenie będzie tutaj mieć nie kwestia, który z biegłych przeanalizował więcej okoliczności zajścia, lecz to, którego z tych biegłych opinia znajduje pewniejsze oparcie w okolicznościach sprawy.Jeśli więc chodzi o biegłego lekarza Romualda W., to w jego kolejnych orzeczeniach można dostrzec pewne rozbieżności w formułowaniu wniosków, przy czym w końcowej opinii są one znacznie zbliżone do poglądu wyrażonego przez biegłego docenta Jana K. Można się też nie godzić ze stanowiskiem rewidującego co do wnikliwej analizy materiału sprawy dokonanej przez biegłego Romualda W. już choćby z tego powodu, że przy wydawaniu pierwszych wersji swej opinii uwzględnił on wagę sztachety dziesięciokrotnie większą od faktycznej, a to świadczy o tym, że biegły ten dowodu rzeczowego w postaci sztachety nie oglądał. W nawiązaniu zaś do poruszonego momentu nie jest dla sprawy obojętne, że biegły Romuald W. raz wypowiada zdanie, że gdyby wiedział "o ciężarze autentycznym" owej sztachety, to "inaczej ująłby opinię", bo to miało wpływ na jej treść, a znowu w innym miejscu twierdzi, że ciężar narzędzia w konkretnym wypadku nie ma najistotniejszego znaczenia, istotna jest bowiem siła uderzenia i szybkość zadania ciosu.Natomiast opinia biegłego Jana K. jest od początku do końca konsekwentna. Biegły ten, powołując się na wyniki sekcji zwłok i związane z samym zdarzeniem momenty, daje wyraźną przewagę okolicznościom, które przemawiają za przyjęciem, że uraz głowy, jakiego doznał Jan C. i w konsekwencji czego nastąpił jego zgon, jest następstwem uderzenia biernego o nawierzchnią (drogi) i właśnie to stanowisko - na tle wszystkich możliwych niuansów zdarzenia - rozważa i należycie wyjaśnia.Znamienne jest przy tym stwierdzenie tegoż biegłego, że takie mocne uderzenie sztachetą, które miałoby spowodować tak poważne obrażenia czaszki, musiałoby pozostawić jakieś ślady zewnętrzne, których jednak - jak to znowu wynika z zeznań lekarzy W. i T. oraz z opinii lekarza Romualda W. - nie stwierdzono zupełnie.Nie bez znaczenia dla końcowej oceny opinii biegłego docenta Jana K. jest dalsze, następujące jego stwierdzenie: "Gdyby nie było upadku z roweru czy w ogóle upadku, to nie można by było wyłączyć możliwości, że obrażenia powstały od uderzenia dowodową sztachetą. Nie można wyłączyć ani jednej, ani drugiej możliwości (...) i w tej konkluzji jesteśmy zgodni z doktorem Romualdem W."Z przedstawionych okoliczności oraz z ich powiązania z treścią uzasadnienia zaskarżonego wyroku widać, że Sąd Wojewódzki prawidłowo ocenił materiał dowodowy i trafnie zakwalifikował: czyn oskarżonego, nie znajdując podstaw do ustalenia związku przyczynowego między działaniem oskarżonego a zejściem śmiertelnym Jana C.Przy rozstrzygnięciu sprawy Sąd Wojewódzki nie bez racji nawiązał do poglądu prawnego wyrażonego w tezie orzeczenia składu 7 sędziów Sądu Najwyższego z dnia 31 marca 1964 r., RNw 10/64 (OSNKW zesz. 7-8 z 1964 r., poz. 104), że "w myśl zasady in dubio pro reo "wersja nawet mniej prawdopodobna musi być przyjęta, jeśli wersji tej nie da się wyłączyć". W związku z tym trzeba nadmienić, że w sprawie niniejszej nie zachodzi potrzeba pójścia aż tak daleko (na korzyść oskarżonego), albowiem przy zachowaniu nawet dużej ostrożności mamy tutaj dwie równorzędne dowodowe i możliwe do przyjęcia koncepcje. Stąd też nowa teza bardziej adekwatna do konkretnej sytuacji powinna stwierdzać, że wynikająca z gwarancji procesowych dyrektywa in dubio mitius powinna być realizowana w ten sposób, iż w wypadku gdy sąd stoi wobec dwojakiej czy w ogóle wielorakiej możliwości rozstrzygnięcia sprawy, z których każda w świetle innych kryteriów jest również umotywowana i nie da się jej wyłączyć, należy wybrać tę możliwość, która jest łagodniejsza dla oskarżonego.Tak więc w świetle przedstawionych rozważań, jak również wyrażonego wyżej poglądu prawnego niepodobna podzielić zarzutów rewizji prokuratora.II. Nie jest również zasadna rewizja pełnomocnika powódki cywilnej.Zarzut błędnej oceny okoliczności faktycznych, jak widać z wywodów rewizji, opiera się na założeniu, że oskarżony działał z zamiarem zadania Janowi C. ciężkiego uszkodzenia ciała, na co wskazuje uderzenie go z tak dużą siłą, że sztacheta złamała się w dwóch miejscach, a więc na trzy części. To twierdzenie jest całkowicie dowolne, gdyż nie tylko nie znajduje żadnego oparcia, ale jest wręcz sprzeczne z ujawnionym materiałem dowodowym.Jeśli zaś chodzi o kwestie dotyczące oceny opinii biegłych lekarza Romualda W. oraz docenta Jana K., to w tym zakresie należy odesłać do odpowiednich fragmentów rozważań przeprowadzonych przy omawianiu rewizji prokuratora.Wreszcie pozostawienie powództwa cywilnego bez rozpoznania jest słuszne z przyczyn podanych w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku.III. Rewizja obrońcy oskarżonego jest zasadna jedynie co do zarzutu rażącej surowości kary. Istotnie, Sąd Wojewódzki wymierzając karę w najwyższej granicy zagrożenia z art. 237 § 1 k.k., był zapewne jeszcze pod wpływem postawionego oskarżonemu zarzutu z art. 225 § 1 k.k. Przytoczone w tym zakresie (tj. co do wymiaru kary) okoliczności przemawiają jedynie za orzeczeniem kary w średnich granicach z art. 237 § 1 k.k., co też Sąd Najwyższy uznał za słuszne, zaliczając zarazem okres tymczasowego aresztowania od dnia 24 marca 1967 r., tj. od daty faktycznego zatrzymania oskarżonego.Jeśli zaś chodzi o zarzut obrazy przepisów prawa materialnego, to jest on bezzasadny. Stanowisko Sądu Wojewódzkiego w tym względzie jest w pełni przekonywające i należycie uzasadnione. Nie ma tu potrzeby bardziej szczegółowych roztrząsań na ten temat, skoro w motywach zaskarżonego wyroku zawarta jest wystarczająca odpowiedź na wspomniany zarzut rewizji.Z przedstawionych powodów Sąd Najwyższy orzekł jak w sentencji wyroku.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 225 § 1 KKart. 375art. 23 § 1 KKart. 237 § 1 KKart. 230 § 2 KKart. 239 § 1 KKart. 9 KPKart. 9§ 1§ 2

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 18.07.2026.