II GSK 830/16

WyrokNaczelny Sąd Administracyjny2017-12-13

Skład orzekający: Mirosław Trzecki, Maria Jagielska, Tomasz Smoleń

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy przedsiębiorca wykonujący transport drogowy ponosi obiektywną odpowiedzialność za naruszenia przepisów dotyczących czasu pracy kierowcy, nawet jeśli naruszenie wynika z działania kierowcy, a przedsiębiorca twierdzi, że nie miał na to wpływu i nie mógł przewidzieć takich zdarzeń?
Ratio decidendi
Przedsiębiorca wykonujący transport drogowy ponosi obiektywną odpowiedzialność za naruszenia przepisów, w tym za działania zatrudnionych przez siebie kierowców. Przesłanki z art. 92c ust. 1 ustawy o transporcie drogowym, zwalniające z odpowiedzialności, mają charakter wyjątkowy i wymagają wykazania, że przedsiębiorca nie miał wpływu na powstanie naruszenia, a naruszenie nastąpiło wskutek zdarzeń i okoliczności, których nie mógł przewidzieć. Sam fakt, że winę ponosi kierowca, nie zwalnia przedsiębiorcy z odpowiedzialności, a jego obowiązkiem jest zapewnienie odpowiedniego nadzoru i organizacji pracy, aby zapobiegać naruszeniom.
Stan faktyczny
W trakcie kontroli drogowej stwierdzono, że kierowca pojazdu należącego do A. Spółki z o.o. w Z. wyjął bezpiecznik z tachografu, co spowodowało brak rejestracji jego aktywności, prędkości pojazdu i przebytej drogi podczas załadunku. Małopolski Wojewódzki Inspektor Transportu Drogowego nałożył na spółkę karę pieniężną. Główny Inspektor Transportu Drogowego utrzymał decyzję w mocy, uznając, że spółka nie wykazała okoliczności egzoneracyjnych. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę spółki, podzielając stanowisko organów. Spółka wniosła skargę kasacyjną, zarzucając naruszenie prawa materialnego i procesowego.
Rozstrzygnięcie
Oddalono skargę kasacyjną.

Pełny tekst orzeczenia

Naczelny Sąd Administracyjny w składzie: Przewodniczący Sędzia NSA Mirosław Trzecki (spr.) Sędzia NSA Maria Jagielska Sędzia del. WSA Tomasz Smoleń Protokolant Anna Ważbińska-Dudzińska po rozpoznaniu w dniu 13 grudnia 2017 r. na rozprawie w Izbie Gospodarczej skargi kasacyjnej A. Spółki z o.o. w Z. od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 10 listopada 2015 r. sygn. akt VIII SA/Wa 272/15 w sprawie ze skargi A. Spółki z o.o. w Z. na decyzję Głównego Inspektora Transportu Drogowego z dnia [...] lutego 2015 r. nr [...] w przedmiocie kary pieniężnej za naruszenie przepisów o transporcie drogowym 1. oddala skargę kasacyjną; 2. zasądza od A. Spółki z o.o. w Z. na rzecz Głównego Inspektora Transportu Drogowego 900 (dziewięćset) złotych tytułem kosztów postępowania kasacyjnego. Wyrokiem z 10 listopada 2015 r., sygn. akt VIII SA/Wa 272/15, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę A. Spółki z o.o. w Z. na decyzję Głównego Inspektora Transportu Drogowego z [...[ lutego 2015 r. w przedmiocie kary pieniężnej za naruszenie przepisów o transporcie drogowym. Sąd I instancji orzekał w następującym stanie sprawy: W dniu [...] kwietnia 2014 r. na autostradzie [...] przeprowadzono kontrolę drogową pojazdu marki SCANIA o nr rej. [...]. Kontrolowanym zespołem pojazdów kierował S. M., wykonując przewóz drogowy rzeczy w imieniu A. Spółki z o.o. w Z. (dalej: skarżąca, spółka). Decyzją z [...] czerwca 2014 r. Małopolski Wojewódzki Inspektor Transportu Drogowego nałożył na spółkę karę pieniężną w wysokości 5.000 zł za naruszenie lp. 6.2.1. załącznika nr 3 do ustawy z dnia 6 września 2011 r. o transporcie drogowym (Dz. U. z 2013 r., poz. 1414 ze zm.; dalej: u.t.d.), tj. za nierejestrowanie za pomocą urządzenia rejestrującego lub cyfrowego urządzenia rejestrującego na wykresówce lub karcie kierowcy wskazań w zakresie prędkości pojazdu, aktywności kierowcy i przebytej drogi. Decyzją z [...] lutego 2015 r. Główny Inspektor Transportu Drogowego (dalej GITD) utrzymał w mocy powyższą decyzję. Organ wskazał, że podczas przeprowadzonej kontroli drogowej ustalono, że kierowca nie rejestrował swojej aktywności na karcie kierowcy oraz na urządzeniu rejestrującym (tachografie) zamontowanym w pojeździe [...] kwietnia 2014 r. Przesłuchany w charakterze świadka kierowca S. M. zeznał, że [...] kwietnia 2014 r. na parkingu przed B. około godz. [...] wyjął bezpiecznik od tachografu, po czym dokonał m.in. wjazdu na teren zakładu, załadunku oleju opałowego i wyjazdu. Wskutek dokonanej ingerencji na karcie kierowcy i tachografie nierejestrowane zostały żadne aktywności. Po zakończeniu dokonanych czynności włożył bezpiecznik i rozpoczął odpoczynek. GITD, mając na względzie całokształt zgromadzonego materiału dowodowego, stwierdził, że organ I instancji dokonał prawidłowej oceny stanu faktycznego i słusznie nałożył karę pieniężną w wysokości 5.000 złotych za stwierdzone naruszenie. W ocenie organu w sprawie nie zaistniały okoliczności egzoneracyjne uzasadniające zastosowanie art. 92c u.t.d., bowiem nawet zakładając, że rzeczywiście skarżąca nie miała możliwości reakcji na bieżąco na działanie kierowcy za pomocą GPS, to nie znaczy, że może ona być zwolniona z odpowiedzialności za naruszenia. GITD podniósł, że jest rzeczą oczywistą, że kierowca samodzielnie prowadzi pojazd bez obecności w kabinie pracodawcy. Teza, że w takich okolicznościach wykonujący przewóz przedsiębiorca nie odpowiada za jego działania prowadziłaby do sytuacji, w której w ogóle uniemożliwione byłoby nałożenie na niego kary pieniężnej za większość naruszeń wymienionych w załączniku nr 3 do u.t.d. Nadto organ odwoławczy podkreślił, że jak wynika ze złożonych pod groźbą odpowiedzialności karnej za ich fałszywe składanie zeznań kierowcy S. M., pracownicy skarżącej wiedzieli o różnicach pomiędzy danymi z zainstalowanego w pojeździe systemu GPS a danymi znajdującymi się na karcie kierowcy i w tachografie. A zatem można uznać, w ocenie GITD, że istniała realna możliwość reakcji na niezgodne z prawem działanie kierowcy. WSA w Warszawie oddalił skargę spółki na powyższą decyzję. Zdaniem WSA bezspornym jest fakt popełnienia naruszenia, o którym mowa w lp. 6.2.1. załącznika nr 3 do u.t.d. W sposób przekonujący, poparty dowodami w postaci okazanych podczas kontroli dokumentów, analizy danych cyfrowych z karty kierowcy, protokołu kontroli, organy wykazały bowiem, że nie została zarejestrowania aktywność kierowcy, prędkość pojazdu oraz przebyta droga [...] kwietnia 2014 r., kiedy to kierowca dokonywał załadunku pojazdu na terenie B.. Przesłuchany w charakterze świadka kierowca S. M. zeznał bowiem, że w dniu [...] kwietnia 2014 r. na parkingu przed B. około godz. [...] wyjął bezpiecznik od tachografu, po czym dokonał m.in. wjazdu na teren zakładu, załadunku oleju opałowego i wyjazdu. Wskutek dokonanej ingerencji na karcie kierowcy i tachografie nie rejestrowały się żadne aktywności. Po zakończeniu dokonanych czynności włożył bezpiecznik i rozpoczął odpoczynek. Kierowca, wyjmując bezpiecznik tachografu, spowodował brak prawidłowej rejestracji swojej aktywności. Sąd podzielił stanowisko organów, że skarżąca nie wykazała okoliczności, o których mowa w art. 92c ust. 1 u.t.d., uwalniających ją od odpowiedzialności za ww. naruszenie. WSA stwierdził, że aby uwolnić się od odpowiedzialności na mocy art. 92c ust. 1 u.t.d. podmiot musi wykazać, że nie miał wpływu na powstanie naruszenia, a naruszenie nastąpiło wskutek zdarzeń i okoliczności, których podmiot nie mógł przewidzieć (obie przesłanki spełnione muszą być kumulatywnie). Tylko wówczas postępowania w sprawie nałożenia kary nie wszczyna się, a wszczęte umarza. Zdaniem Sądu I instancji organy dokonały pełnej i wnikliwej oceny przesłanek, o których mowa w art. 92c ust. 1 u.t.d. i trafnie oceniły, że skarżąca nie przedstawiła obiektywnych, nieprzewidywalnych czy nadzwyczajnych okoliczności, o których mowa w tym przepisie. Wszystkie sformułowane przez nią argumenty sprowadzają się do przeniesienia odpowiedzialności za stwierdzone naruszenia wyłącznie na kierowcę wykonującego przewóz. Tym samym słusznie uznały organy, że spółka nie wykazała istnienia przesłanek, o których mowa w art. 92c ust. 1 pkt 1 u.t.d. Nie obejmują one bowiem ryzyka osobowego pracodawcy. Jego rzeczą jest bowiem taki dobór kadr i taki nad nimi nadzór, aby kierowcy naruszeń nie dokonywali. W ocenie WSA dokonano prawidłowej oceny materiału dowodowego, klasyfikacji naruszenia, a kara pieniężna za stwierdzone naruszenie została wymierzona zasadnie i zgodnie z przepisami prawa. Podjęto w ramach postępowania wszelkie kroki niezbędne do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego i na podstawie całego zebranego materiału dowodowego wydano prawidłowe rozstrzygnięcie. W konsekwencji zarzuty naruszenia przepisów proceduralnych (tj. art. 7, 8, 77 § 1 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. – Kodeks postępowania administracyjnego (Dz. U. z 2017 r., poz. 1257; dalej k.p.a.) Sąd uznał za efekt braku akceptacji stanowiska zajętego przez organ, a nie za rzeczywiste uchybienia proceduralne mające wpływ na podjęte rozstrzygnięcie. Skargę kasacyjną od powyższego wyroku złożyła skarżąca, wnosząc o jego uchylenie i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania WSA w Warszawie, a także o zasądzenie kosztów postępowania kasacyjnego. Zarzuciła naruszenie: I. prawa materialnego (art. 174 pkt 1 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sadami administracyjnymi; Dz. U. z 2017, poz. 1369 ze zm.; dalej p.p.s.a.), tj.: art. 93 ust. 3 w zw. z art. 92c ust. 1 u.t.d. poprzez ich niezastosowanie, podczas gdy ziściły się wszystkie przesłanki do ich zastosowania, a Sąd I instancji, jak i organy inspekcji transportu drogowego, całkowicie pominęły podnoszone fakty i okoliczności, które w jednoznaczny sposób potwierdzały, że spółka nie miała żadnego wpływu na powstanie naruszenia; art. 92a ust. 1, ust. 6 i ust. 7 u.t.d. poprzez jego zastosowanie, mimo iż nie było ku temu podstaw; II. naruszenie przepisów postępowania, które to uchybienia miały istotny wpływ na wynik sprawy (art. 174 pkt 2 p.p.s.a.), tj.: 1) art. 145 § 1 pkt 1 lit. c) p.p.s.a. oraz art. 141 § 4 p.p.s.a. przez odmowę ich zastosowania, wskutek niedostrzeżenia przez Sąd I instancji, iż organy administracji naruszyły przepisy postępowania, tj. następujące przepisy: a) art. 8 k.p.a. w zw. z art. 2 Konstytucji RP poprzez przeprowadzenie przedmiotowego postępowania w sposób niepogłębiający zaufania do organów Państwa i w sposób pomijający konstytucyjne zasady demokratycznego państwa prawnego; b) art. 77 §1 k.p.a. poprzez jego niewłaściwe zastosowanie, tj. brak rozpatrzenia całego materiału dowodowego w sprawie; art. 145 § 1 pkt 1 lit. a) p.p.s.a. przez odmowę jego zastosowania, wskutek niedostrzeżenia przez Sąd, iż organy obu instancji naruszyły przepis prawa materialnego, tj. przepis art. 92c ust. 1 u.t.d. poprzez jego niezastosowanie, w sytuacji gdy winien on znaleźć zastosowanie, albowiem skarżący nie miał żadnego nawet hipotetycznego wpływu na powstanie naruszenia; art. 151 p.p.s.a. przez jego zastosowanie, co z kolei było wynikiem całkowicie błędnego przyjęcia, iż zaskarżone decyzje nie zostały wydane z naruszeniem przepisów postępowania oraz przepisów prawa materialnego, w stopniu mogącym mieć wpływ na wynik sprawy – w sytuacji gdy z ww. względów jest dokładnie odwrotnie, albowiem mamy do czynienia z naruszeniem całego szeregu przepisów prawa, a w konsekwencji zasadne jest stanowisko, iż Sąd I instancji winien był skargę uwzględnić. W uzasadnieniu przedstawiono argumenty na poparcie zarzutów. Naczelny Sąd Administracyjny zważył, co następuje: Skarga kasacyjna nie zasługuje na uwzględnienie. Zgodnie z treścią art. 183 § 1 p.p.s.a., Naczelny Sąd Administracyjny rozpoznaje sprawę w granicach skargi kasacyjnej, biorąc jednak z urzędu pod rozwagę nieważność postępowania. W rozpoznawanej sprawie nie występują przesłanki nieważności postępowania sądowoadministracyjnego enumeratywnie wyliczone w art. 183 § 2 p.p.s.a. Z tego względu Naczelny Sąd Administracyjny przy rozpoznaniu sprawy związany był granicami skargi kasacyjnej, wyznaczonymi wskazanymi w niej podstawami, którymi – zgodnie z art. 174 pkt 1 i 2 p.p.s.a. – może być naruszenie prawa materialnego przez błędną jego wykładnię lub niewłaściwe zastosowanie lub naruszenie przepisów postępowania, jeżeli uchybienie to mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy. Związanie podstawami skargi kasacyjnej polega na tym, że wskazanie w skardze kasacyjnej naruszenia konkretnego przepisu prawa materialnego lub procesowego określa zakres kontroli Naczelnego Sądu Administracyjnego. NSA uprawniony jest bowiem jedynie do zbadania, czy podniesione w skardze kasacyjnej zarzuty polegające na naruszeniu konkretnych przepisów prawa materialnego lub procesowego rzeczywiście zaistniały. Zakres kontroli wyznacza zatem sam autor skargi kasacyjnej, wskazując, które normy zostały naruszone. Wywołane skargą kasacyjną postępowanie przed Naczelnym Sądem Administracyjnym podlega więc zasadzie dyspozycyjności i nie polega na ponownym rozpoznaniu sprawy w jej całokształcie, lecz ogranicza się do rozpatrzenia poszczególnych zarzutów przedstawionych w skardze kasacyjnej w ramach wskazanych podstaw kasacyjnych. Istotą tego postępowania jest bowiem weryfikacja zgodności z prawem orzeczenia wojewódzkiego sądu administracyjnego oraz postępowania, które doprowadziło do jego wydania. Należy zauważyć, że w rozpoznawanej sprawie skargę kasacyjną oparto na obu podstawach kasacyjnych wymienionych w art. 174 p.p.s.a. W takiej sytuacji, gdy w skardze kasacyjnej zarzuca się zarówno naruszenie przepisów prawa materialnego, jak i przepisów postępowania, to w pierwszej kolejności należy rozpoznać ten drugi z zarzutów, ponieważ dopiero po przesądzeniu, że stan faktyczny przyjęty przez sąd w zaskarżonym wyroku jest prawidłowy albo nie został dostatecznie podważony, można przejść do skontrolowania procesu subsumcji danego stanu faktycznego pod zastosowany przez sąd pierwszej instancji przepis prawa materialnego (por. wyrok NSA z 9 marca 2005 r., FSK 618/04, ONSAiWSA 2005, nr 6, poz. 120; zob. szerzej J. P. Tarno, Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Komentarz, Warszawa 2010, s. 419). Przechodząc do oceny zarzutów dotyczących naruszenia przez Sąd I instancji przepisów postępowania za nieuzasadniony NSA uznał zarzut naruszenia art. 141 § 4 p.p.s.a. Przepis ten określa niezbędne elementy, jakie powinno zawierać uzasadnienie wyroku, a mianowicie: zwięzłe przedstawienie stanu sprawy, zarzutów podniesionych w skardze, stanowisk pozostałych stron, podstawę prawną rozstrzygnięcia oraz jej wyjaśnienie, a jeżeli w wyniku uwzględnienia skargi sprawa ma być ponownie rozpatrzona przez organ administracji, uzasadnienie powinno ponadto zawierać wskazania co do dalszego postępowania. Wadliwość uzasadnienia wyroku może stanowić przedmiot skutecznego zarzutu kasacyjnego z art. 141 § 4 p.p.s.a. zasadniczo w sytuacji, gdy nie zawiera stanowiska odnośnie stanu faktycznego przyjętego jako podstawa zaskarżonego rozstrzygnięcia, jak również gdy sporządzone jest w sposób uniemożliwiający instancyjną kontrolę zaskarżonego wyroku. Konfrontując treść art. 141 § 4 p.p.s.a. oraz wskazany kierunek wykładni tego przepisu i konsekwencje jego obowiązywania z treścią uzasadniania zaskarżonego wyroku Sądu I instancji, Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, że uzasadnienie to spełnia określone przywołanym przepisem warunki uznania go za prawidłowe. WSA przedstawił bowiem stanowiska stron postępowania, a także wyraził swoją ocenę odnośnie do przyjętych w sprawie ustaleń faktycznych, jak i zastosowanej przez organ administracji podstawy prawnej rozstrzygnięcia o odmowie stwierdzenia nieważności zezwolenia w części. Stanowisko Sądu I instancji przedstawione w uzasadnieniu zaskarżonego orzeczenia poddaje się kontroli instancyjnej. Podnoszona w zarzucie wskazanym w pkt II.1 a i b petitum skargi kasacyjnej okoliczność niedostrzeżenia przez Sąd I instancji, że organy naruszyły przepisy art. 8 k.p.a. w związku z art. 2 Konstytucji oraz art. 77 § 1 k.p.a. nie stanowi naruszenia art. 141 § 4 p.p.s.a. Podkreślić należy, że zarzucane przez skarżącą kasacyjnie spółkę przyjęcie wadliwego stanu faktycznego nie może być traktowane jako naruszenie art. 141 § 4 p.p.s.a., w sytuacji gdy uzasadnienie zaskarżonego wyroku zawiera wszystkie wymienione przez ustawodawcę elementy a przeprowadzenie kontroli instancyjnej orzeczenia jest w pełni możliwe. Kwestionowanie poprawności przyjętych przez Sąd ustaleń faktycznych powinno nastąpić poprzez zgłoszenie odpowiednich zarzutów dotyczących naruszenia przepisów postępowania. Inaczej mówiąc, nawet błędne stanowisko Sądu we wskazanym zakresie nie narusza art. 141 § 4 p.p.s.a. Uzasadnienie zawiera wszystkie elementy konstrukcyjne przewidziane w ww. przepisie. To natomiast, że skarżąca kasacyjnie spółka nie zgadza się z rozstrzygnięciem Sądu I instancji, nie może stanowić o naruszeniu art. 141 § 4 p.p.s.a. (por. wyrok NSA z dnia 20 maja 2014 r., sygn. akt II FSK 1503/12, publ. na stronie orzeczenia.nsa.gov.pl). Sąd I instancji odniósł się do wszystkich okoliczności stanowiących fakty prawotwórcze, a więc do takich, z którymi w świetle przepisów obowiązującego prawa związane są określone skutki prawne, co znalazło pełne odzwierciedlenie w uzasadnieniu wyroku. Nie można uznać za trafny zarzut oparty na podstawie kasacyjnej z art. 174 pkt 2 p.p.s.a., a dotyczący naruszenia przez Sąd I instancji art. 151 p.p.s.a. w zakresie sformułowanym w pkt II.3 petitum skargi kasacyjnej. Przede wszystkim należy zauważyć, że naruszenie art. 151 p.p.s.a. mogłoby nastąpić w sytuacji, gdyby sąd oddalił skargę pomimo stwierdzenia uchybień skutkujących podjęciem przez sąd określonych rozstrzygnięć. W niniejszej sprawie taka sytuacja nie zachodzi, gdyż Sąd I instancji uznał, że zaskarżona decyzja nie narusza prawa materialnego i procesowego. Jak podkreślił Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 13 stycznia 2011 r. (sygn. akt II GSK 1387/10, zbiór LEX nr 952790) przepis art. 151 p.p.s.a. nie może stanowić samodzielnej podstawy kasacyjnej. Jest to przepis ogólny (blankietowy) i ta jego właściwość sprawia, że na stronę skarżącą, chcącą powołać się na zarzut naruszenia tej regulacji nałożona została powinność powiązania go z zarzutem naruszenia konkretnych przepisów, którym uchybił Sąd I instancji w toku rozpatrywania sprawy. Autor skargi kasacyjnej ani w petitum, ani w uzasadnieniu skargi – wskazując na naruszenie art. 151 p.p.s.a. – nie powiązał tej normy prawnej z innymi przepisami, w szczególności w tym wypadku z przepisami procesowymi. Głównym przedmiotem sporu w rozpoznawanej sprawie jest odpowiedzialność skarżącej kasacyjnie spółki jako przedsiębiorcy za zaniechania lub działania zatrudnionego przez niego kierowcy. Same zaś okoliczności faktyczne stanowiące podstawę stwierdzonych naruszeń – w świetle przeprowadzonego postępowania dowodowego, w szczególności protokołu kontroli drogowej, wyjaśnień kierowcy, nie budzą wątpliwości. Za bezsporne należy uznać bowiem, że w dniu [...] kwietnia 2014 r. S. M., wykonując przewóz drogowy jako kierowca zatrudniony w przedsiębiorstwie transportowy należącym do skarżącej kasacyjnie spółki pojazdem samochodowym zaopatrzonym w cyfrowe urządzenie rejestrowe, wyjął bezpiecznik od tachografu i wpłynął w ten sposób na niewłaściwe funkcjonowanie urządzenia rejestrującego. Następnie wjechał na teren B. i dokonał załadunku oleju opałowego, po czym wyjechał. Wskutek dokonanej ingerencji na karcie kierowcy i tachografie nie była rejestrowana żadna aktywność kierowcy, co doprowadziło w konsekwencji do zafałszowania zapisu tachografu cyfrowego. Przepis art. 92a ust. 1 u.t.d. stanowiący podstawę wymierzenia skarżącej kary pieniężnej ustanawia odpowiedzialność administracyjną, a nie karnoadministracyjną, podmiotów wykonujących transport drogowy, a odpowiedzialność ta ma charakter obiektywny (wyrok NSA z dnia 10 kwietnia 2013 r., sygn. akt II GSK 2460/11, LEX nr 1337143). Znajduje ona zastosowanie do podmiotu wykonującego transport drogowy w przypadku wystąpienia zakazanego ustawą skutku i to niezależnie od tego, kto prowadził pojazd samochodowy. Powoduje to, że ocena stosunku sprawcy do czynu nie mieści się w reżimie odpowiedzialności obiektywnej. Jej istotę stanowi "wymuszenie" na przedsiębiorcach przestrzegania przepisów służących bezpieczeństwu powszechnemu – zapewnieniu wykonywania transportu w sposób gwarantujący bezpieczeństwo na drogach, ochronę życia i zdrowia ludzkiego. Z tego punktu widzenia system sankcji przewidzianych przez przepisy ustawy o transporcie drogowym stanowi przejaw interwencjonizmu państwowego w sferę, która została uznana przez ustawodawcę za szczególnie istotną. Należy wskazać, że nałożona zaskarżoną decyzją sankcja administracyjna ma przede wszystkim znaczenie prewencyjne. Istotą kary administracyjnej jest przymuszenie do respektowania nakazów i zakazów. Wskazać należy, że za działalność przedsiębiorstwa wykonującego transport drogowy zawsze ponosi odpowiedzialność to przedsiębiorstwo, na nim spoczywa ciężar odpowiedzialności za ewentualne skutki działań osób, którymi w wykonywaniu działalności gospodarczej się posługuje (wyrok NSA z 6 lipca 2011 r., sygn. akt II GSK 716/10). Dlatego też, co do zasady, bez znaczenia są okoliczności, w jakich doszło do powstania naruszeń u przedsiębiorcy. Powyższy przepis ustanawia domniemanie odpowiedzialności przedsiębiorcy. Ustawodawca umożliwił przedsiębiorcy obalenie tego domniemania w sytuacji spełnienia przesłanek z art. 92c ust. 1 u.t.d. – jako stanowiących wyjątek od generalnej zasady odpowiedzialności podmiotu wykonującego przewóz. Odnosząc się do zarzutów skargi kasacyjnej dotyczących naruszenia art. 92c ust. 1 pkt 1 u.t.d., NSA wskazał, że w myśl tego przepisu nie wszczyna się postępowania w sprawie nałożenia kary pieniężnej, o której mowa w art. 92a ust. 1 pkt 1 u.t.d., na podmiot wykonujący przewóz drogowy lub inne czynności związane z tym przewozem, a postępowanie wszczęte w tej sprawie umarza się, jeżeli okoliczności sprawy i dowody wskazują, że podmiot wykonujący przewozy lub inne czynności związane z przewozem nie miał wpływu na powstanie naruszenia, a naruszenie nastąpiło wskutek zdarzeń i okoliczności, których podmiot nie mógł przewidzieć. Treść tego uregulowania nie pozostawia wątpliwości, że za stwierdzone naruszenia odpowiada podmiot wykonujący przewozy, chyba że okoliczności sprawy i dowody wskazują, że podmiot ten nie miał wpływu na powstanie naruszenia, a naruszenie nastąpiło wskutek zdarzeń i okoliczności, których wykonujący przewozy nie mógł przewidzieć. Wymieniony przepis ma charakter wyjątkowy i podlega interpretacji ścieśniającej. Należy zauważyć, że kwestie związane z okolicznościami wyłączającymi możliwość nałożenia kary administracyjnej art. 92c u.t.d. były już przedmiotem licznych orzeczeń sądów administracyjnych, w tym – Naczelnego Sądu Administracyjnego. W świetle tego orzecznictwa nie ulega wątpliwości, że okolicznościami, o których mowa w przywołanych przepisach mogą być wyłącznie sytuacje ponadprzeciętne, odbiegające od standardowych stanów faktycznych. Odpowiedzialność podmiotu prowadzącego działalność transportową jest bowiem w normujących tę sferę przepisach ujęta w sposób rygorystyczny, mający na uwadze dążenie do zapewnienia bezpieczeństwa ruchu drogowego. Powszechnie przyjmuje się, że przepis art. 92c ust. 1 pkt 1 u.t.d. odnosi się, jak już wskazano wyżej, jedynie do wyjątkowych sytuacji i to takich, w których doświadczony i profesjonalny podmiot wykonujący przewóz drogowy przy zachowaniu najwyższej staranności i przezorności nie był w stanie przewidzieć. Sprawą przedsiębiorcy (przewoźnika) jest zawarcie takich umów i takich rozwiązań, które będą dyscyplinować osoby wykonujące na jego rzecz usługi kierowania pojazdem. Akceptacja poglądu przeciwnego prowadziłaby do trudnych do zaaprobowania skutków, tj. przerzucenia odpowiedzialności za prowadzenie działalności gospodarczej, w jej najbardziej ryzykownym wymiarze, z przedsiębiorcy na jego kierowców (por. wyrok NSA z 17 listopada 2010 r. sygn. akt II GSK 967/09 opubl. LEX 746376 oraz powołany tam wyrok TK z 31 marca 2008 r. w sprawie SK 75/06 opubl. OTK-A 2008/2/30). W wyroku z dnia 13 stycznia 2015 r., sygn. akt II GSK 2098/13, Naczelny Sąd Administracyjny podkreślił, że art. 92c ust. 1 u.t.d. – jako wyjątek od zasady odpowiedzialności przedsiębiorcy także za działania swoich kierowców – nie tylko odnosi się do wyjątkowych sytuacji, w których doświadczony i profesjonalny podmiot wykonujący przewóz drogowy, przy zachowaniu najwyższej staranności i przezorności, nie był w stanie przewidzieć, ale i dotyczy okoliczności, istnienia których organ – bez wskazania strony – nie zna. Sprawą przedsiębiorcy (przewoźnika) jest natomiast wprowadzenie takich organizacyjnych rozwiązań, które będą dyscyplinować osoby wykonujące na jego rzecz usługi kierowania pojazdem i eliminować naruszenia. Przedsiębiorca ma możliwość reagowania na działania osób, którymi posługuje się przy wykonywaniu transportu drogowego m.in. przez bieżącą kontrolę dokumentacji obrazującej czas pracy kierowcy i stosowanie w przypadku stwierdzenia naruszeń właściwych środków dyscyplinujących (por. także wyroki NSA: z dnia 15 października 2015 r., sygn. akt II GSK 1990/14, z 12 marca 2015 r., sygn. akt II GSK 262/14, z 14 kwietnia 2016 r., sygn. akt II GSK 2527/14 , opubl. w bazie Lex). Sam zaś fakt, że winę za naruszenia ponosi kierowca nie stanowi przesłanki zwalniającej przedsiębiorcę od odpowiedzialności (por. wyrok NSA z dnia 25 września 2014 r., sygn. akt II GSK 1027/13). Stanowisko Naczelnego Sądu Administracyjnego zawarte w powyższych wyrokach oraz przywołanym w nich orzecznictwie Sąd w składzie orzekającym w rozpoznawanej sprawie w całości podziela. Podsumowując, NSA stwierdził, że wykładnia przepisu art.92c ust. 1 pkt 1 u.t.d. dokonana przez Sąd I instancji jest prawidłowa, zgodna ze wskazanym wyżej orzecznictwem Naczelnego Sądu Administracyjnego, według którego – co trzeba jeszcze raz podkreślić – przepis ten dotyczy okoliczności wyjątkowych i nadzwyczajnych oraz niezależnych od przedsiębiorcy. Sam fakt, że skarżący kasacyjnie z taką wykładnią przepisu nie zgadza się, nie może stanowić uzasadnionego powodu do uchylenia zaskarżonego wyroku. Z bezspornych okoliczności sprawy, a w szczególności z dokumentu urzędowego, jakim jest prawidłowo sporządzony protokół kontroli, wynikało, że przewóz drogowy wykonywany był pojazdem wyposażonym w cyfrowe urządzenie rejestrujące, które na skutek wyjęcia przez kierowcę bezpiecznika, nie wskazywało aktywności kierowcy, prędkości pojazdu i przebytej drogi. Protokół ten podpisany przez osoby uczestniczące w kontroli, to jest inspektorów i kierowcę, stanowi dowód tego, co zostało w nim stwierdzone (por. wyroki NSA z 7 grudnia 2010 r. sygn. akt II GSK 1062/09, i z dnia 16 kwietnia 2015 r. sygn. akt II GSK 440/14 publ. na stronie orzeczenia.nsa.gov.pl). Powyższe okoliczności wskazują, że zasadnie Sąd I instancji zaakceptował stanowisko organów, że brak było podstaw do uznania, że ww. okolicznościach sprawy zachodzą podstawy do zwolnienia przedsiębiorcy z odpowiedzialności za stwierdzone naruszenia przepisów u.t.d. określone w art. 92c ust. 1 pkt 1 u.t.d. Dodać należy, że to na skarżącej kasacyjnie spółce spoczywał ciężar wykazania, że dołożyła należytej staranności organizując przewóz i nie miała wpływu na naruszenie prawa przez kierowcę, przy czym brak takiego wpływu musiałby istnieć realnie. Nie ulega wątpliwości, że to na skarżącej Spółce ciążył obowiązek ustalenia, czy zatrudnieni przez nią kierowcy dopuszczają się naruszeń i to ją obciążają negatywne konsekwencje zaniedbań, zaniechań lub działań świadomych, konsekwencją których jest poniesienie odpowiedzialności finansowej. Wpływ przedsiębiorcy na pracę zatrudnionych przezeń kierowców polega przede wszystkim na doborze kadry w taki sposób, aby do naruszeń nie dochodziło. Wskazane w art. 92c ust. 1 pkt 1 u.t.d. przesłanki egzoneracyjne odnoszą się do okoliczności o charakterze obiektywnym, a więc takich, których przy najdalej idących staraniach przedsiębiorca nie mógł i nie był w stanie przewidzieć. Nie można więc skutecznie powoływać się na treść tego przepisu w sytuacji, gdy to pracownik przedsiębiorcy, działający w ramach powierzonych mu zadań, dopuszcza się działań, za które ustawa przewiduje nałożenie kary. W świetle powyższego podnoszone przez skarżącego kasacyjnie argumenty dotyczące szkolenia i instruktażu wewnątrzzakładowego w dziedzinie obsługi i działania tachografów cyfrowych nie są wystarczające do tego, by uwolnić się od odpowiedzialności za stwierdzone naruszenia na zasadzie art. 92c ust. 1 pkt 1 ustawy. To skarżąca kasacyjnie spółka jako przewoźnik organizuje pracę kierowców i sprawuje nad nimi nadzór. Ponosi ona również ryzyko związane z zatrudnieniem kierowców, którymi się posługuje prowadząc przedsiębiorstwo transportowe oraz posiada instrumenty prawne i faktyczne, aby zapewnić należyte wykonywanie obowiązków przez kierowców, przeciwdziałając naruszeniom prawa. Skarżąca kasacyjnie nie wykazała wystąpienia okoliczności ujętych przepisem art. 92c ust. 1 u.t.d. – nadzwyczajnych, niespodziewanych, które miałyby bezpośredni wpływ na powstanie stwierdzonych naruszeń, a których doświadczony i profesjonalny podmiot, organizując przewóz drogowy, przy zachowaniu najwyższej staranności i przezorności nie byłby w stanie przewidzieć. Bez wątpienia w zdecydowanej większości przypadków kierowca samodzielnie prowadzi pojazd na drodze, gdzie trudno jest o osobisty nadzór pracodawcy. Jednakże okoliczności tej nie można kwalifikować w kategoriach "braku wpływu" czy "okoliczności, których podmiot wykonujący przewóz nie mógł przewidzieć", bowiem, zgodnie z przepisem art. 11 umowy AETR, która miała zastosowanie do przewozu objętego kontrolą, obowiązkiem pracodawcy jest przeprowadzanie kontroli i organizowanie pracy kierowców w taki sposób, aby nie dochodziło do naruszeń. Celem sankcji określonych w u.t.d. jest wymuszenie na podmiocie wykonującym przewóz drogowy takich działań organizacyjnych, które zagwarantują bezpieczeństwo innych użytkowników dróg (poprzez właściwy dobór kierowców i ułożenie planu ich pracy). Podmiot wykonujący transport drogowy jako pracodawca ponosi ryzyko osobowe, to znaczy obciążony jest skutkami niewłaściwego doboru pracowników do danego zadania i zmuszony jest ponosić straty wynikłe wskutek ich działań. To on zobowiązany jest do przeprowadzania bieżących kontroli, czy kierowcy przestrzegają przepisów i powinien w taki sposób organizować i nadzorować ich pracę, aby jednocześnie umożliwić sobie wypełnianie ciążących na nim obowiązków. Strona skarżąca nie wykazała, że zgodnie ze starannością właściwą dla profesjonalnego podmiotu podjęła takie działania, które zapobiegłyby tego rodzaju sytuacjom (w niniejszej sprawie wyjęcia bezpiecznika z tachografu ) w praktyce. Jest rzeczą aktualnie powszechnie wiadomą możliwość zakłócania przez kierowców zapisów tachografów poprzez np. wyjmowanie z nich bezpieczników, czy też zamontowanie magnesu. Wynika to z m.in. z wielości spraw tego rodzaju toczących się przed Naczelnym Sądem Administracyjnym i sądami administracyjnymi. Zadaniem przedsiębiorców w takiej sytuacji jest wprowadzenie takich rozważań, które to zjawisko skutecznie eliminują z uwagi na rodzaj niebezpieczeństw, jakie za sobą niesie. Nie zmienia w tym wypadku oceny nawet zastosowanie wobec kierowcy po ujawnieniu zdarzenia kary np. nagany czy też wypowiedzenia umowy o pracę. Niewątpliwie system kar faktycznie w takich okolicznościach stosowany w przedsiębiorstwie powinien być taki, aby wymuszał na kierowcach przestrzegania zakazu używania urządzeń zakłócających wskazania tachografu. Bez zastosowania realnego, bieżącego nadzoru nad wykonywaniem przewozów, w sytuacji gdy zdarzały się już podobne zdarzenia, w ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego, nie sposób wykazać, że podmiot wykonujący przewozy nie miał wpływu na powstanie naruszenia, a naruszenie nastąpiło wskutek zdarzeń i okoliczności, których podmiot nie mógł przewidzieć. Wyjęcia przez kierowcę bezpiecznika z tachografu nie można uznać za okoliczność, której podmiot wykonujący transport (w niniejszej sprawie skarżąca Spółka) nie mógł przewidzieć, na którą nie miał wpływu, a samo naruszenie, tj. wyjęcie bezpiecznika z tachografu, za zdarzenie, którego nie mógł przewidzieć przy zachowaniu należytej staranności, jaką w skarżąca kasacyjnie spółka powinna się wykazać przy zawodowym świadczeniu usług transportowych w oparciu o u.t.d. Stąd też zarzuty określone w pkt I.1 a i b petitum skargi kasacyjnej nie zasługują na uwzględnienie. Mając na uwadze wskazane wyżej okoliczności, Naczelny Sąd Administracyjny, skargę kasacyjną, jako pozbawioną uzasadnionych podstaw, na podstawie art. 184 p.p.s.a., oddalił. O kosztach postępowania kasacyjnego orzeczono na podstawie art. 204 pkt 1 p.p.s.a. w związku z 14 ust. 1 pkt 2 lit. c w zw. z ust. 1 pkt 1 lit. a i § 2 pkt 3 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (Dz. U. poz. 1804). NSA, zasądzając na rzecz organu 900 zł, uwzględnił stawiennictwo pełnomocnika organu, niewystępującego na wcześniejszym etapie postępowania, na rozprawie przed Sądem II instancji.

Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 22.07.2026. · Źródło