VI SA/Wa 228/15

WyrokWSA w Warszawie2015-06-26

Skład orzekający: Ewa Frąckiewicz, Piotr Borowiecki, Jakub Linkowski

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy załadowca towaru ponosi odpowiedzialność administracyjną (karę pieniężną) za przejazd pojazdem nienormatywnym bez zezwolenia, jeśli miał wpływ lub godził się na powstanie naruszenia, mimo że nie jest profesjonalnym przewoźnikiem?
Ratio decidendi
Załadowca ponosi odpowiedzialność administracyjną za przejazd pojazdem nienormatywnym bez zezwolenia, jeśli okoliczności lub dowody wskazują, że miał wpływ lub godził się na powstanie naruszenia. Odpowiedzialność ta nie jest bezwzględna i wymaga wykazania wpływu lub zgody na naruszenie, jednakże brak podjęcia przez załadowcę działań w celu ustalenia, czy pojazd po załadunku nie stał się pojazdem nienormatywnym, może być uznany za wyraz godzenia się na naruszenie.
Stan faktyczny
Spółka E. Sp. z o.o. została ukarana karą pieniężną za przejazd pojazdem nienormatywnym bez zezwolenia, ponieważ stwierdzono przekroczenie dopuszczalnej masy całkowitej zespołu pojazdów. Spółka, jako załadowca, kwestionowała swoją odpowiedzialność, twierdząc, że nie jest przewoźnikiem i nie miała wpływu na naruszenie, a jej pracownicy nie posiadają specjalistycznej wiedzy w zakresie ładowności pojazdów i zezwoleń. Organy administracji uznały jednak, że spółka miała wpływ na naruszenie, ponieważ nie podjęła działań w celu sprawdzenia masy pojazdu po załadunku i nie posiadała procedur kontrolnych.
Rozstrzygnięcie
Oddalono skargę.

Pełny tekst orzeczenia

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w składzie następującym: Przewodniczący Sędzia WSA Ewa Frąckiewicz Sędziowie Sędzia WSA Piotr Borowiecki (spr.) Sędzia WSA Jakub Linkowski Protokolant ref. staż. Piotr Niewiński po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 26 czerwca 2015 r. sprawy ze skargi E. Sp. z o.o. z siedzibą w B. na decyzję Głównego Inspektora Transportu Drogowego z dnia [...] listopada 2014 r. nr [...] w przedmiocie kary pieniężnej za przejazd pojazdem nienormatywnym bez zezwolenia kategorii V oddala skargę Zaskarżoną decyzją z dnia [...] listopada 2014 r., nr [...], Główny Inspektor Transportu Drogowego - działając na podstawie przepisów art. 138 § 1 pkt 1 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. - Kodeks postępowania administracyjnego (tekst jednolity Dz. U. z 2013, poz. 267 - dalej: "k.p.a.") oraz art. 64 ust. 1 i ust. 2, art. 140aa ust. 1 i ust. 3 pkt 2, art. 140ab ust. 1 pkt 2 i ust. 2 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym (tekst jednolity Dz. U. z 2012 r., poz. 1137 ze zm. - dalej także: "P.r.d."), a także art. 41 ustawy z dnia 21 marca 1985 r. o drogach publicznych (tekst jednolity Dz. U. z 2013 r., poz. 260 ze zm. - dalej także: "u.d.p.") i § 3 rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 31 grudnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia (tekst jednolity Dz. U. z 2013 r., poz. 951), po rozpatrzeniu odwołania spółki E. sp. z o.o. z siedzibą w B. (dalej także: "skarżąca spółka" lub "strona skarżąca") od decyzji [...] Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego z dnia [...] sierpnia 2014 r., nr [...] o nałożeniu kary pieniężnej w wysokości 5.000 (pięć tysięcy) złotych za przejazd pojazdem nienormatywnym bez zezwolenia - utrzymał w mocy w/w decyzję organu pierwszej instancji z dnia [...] sierpnia 2014 r. Do wydania zaskarżonej decyzji doszło w następującym stanie faktycznym i prawnym: Podstawę faktyczną rozstrzygnięcia organów Inspekcji Transportu Drogowego obu instancji stanowiło przekroczenie dopuszczalnej masy całkowitej zespołu pojazdów ujawnione w toku kontroli drogowej przeprowadzonej w dniu [...] kwietnia 2014 r. na drodze krajowej nr [...], w miejscowości S., i utrwalonej protokołem kontroli nr [...] z dnia [...] kwietnia 2014 r. Z protokołu tego wynika, że zatrzymany do kontroli dwuosiowy pojazd marki [...] o nr rej. [...] wraz z trzyosiową naczepą o nr rej. [...] kierowany był w owym dniu przez M. N., który wykonywał międzynarodowy zarobkowy przewóz drogowy rzeczy (4 sztuki ścian betonowych) w imieniu przedsiębiorcy T. W toku przeprowadzonych czynności stwierdzono, że wyznaczona rzeczywista masa całkowita pojazdu, po odjęciu maksymalnego błędu pomiarowego dla każdej z osi, wyniosła 42,5 t, przy dopuszczalnej wartości 40,00 t. Z uwagi na powyższe, stwierdzono przekroczenie dopuszczalnej masy całkowitej pojazdu o 2,5 t. Z protokołu kontroli oraz załączonych do niego dokumentów wynika jednocześnie, iż w trakcie prowadzonej kontroli, przed przystąpieniem do ważenia, kierowca pojazdu został pouczony o zasadach dotyczących ważenia, okazano mu świadectwo legalizacji przyrządów pomiarowych (wag) oraz protokół pomiaru pochyłości terenu na stanowisku do ważenia pojazdów. Ważenia dokonano przenośnymi wagami do pomiarów statycznych typu SAW 10C/II o numerach 856089 i 856094, posiadającymi legalizację Urzędu Miar. Zgodnie z okazanym do kontroli dokumentem przewozowym - WZ "wydanie zewnętrzne" nr [...] z dnia [...] kwietnia 2014 r. stwierdzono, iż załadowcą wspomnianego ładunku była skarżąca spółka E. sp. z o.o. W związku z powyższym, [...] Wojewódzki Inspektor Transportu Drogowego pismem z dnia 15 maja 2014 r. wszczął postępowanie administracyjne wobec skarżącej spółki, jako załadowcy towaru, informując ją o przysługujących jej prawach oraz wzywając stronę skarżącą do przedstawienia ewentualnych okoliczności świadczących o braku podstaw do zastosowania przepisu art. 140aa ust. 3 ustawy - Prawo o ruchu drogowym. Pismem z dnia 22 maja 2014 r. skarżąca spółka, ustosunkowując się do zawiadomienia o wszczęciu postępowania administracyjnego - wyjaśniła, że nie jest przewoźnikiem i nie wykonywała opisywanego w zawiadomieniu transportu. Strona skarżąca wskazała, że zajmuje się produkcją elementów betonowych, a nie ich przewozem. Skarżąca spółka podniosła ponadto, że transport wspomnianych elementów zleca wyspecjalizowanym podmiotom zajmującym się świadczeniem takich usług, podpisując z tymi podmiotami stosowne umowy na wykonywanie transportu. Strona skarżąca poinformowała jednocześnie, iż po załadowaniu towaru przewoźnik rozpoczął wykonywanie swojej umowy, tj. przewóz elementów do umówionego celu. W konsekwencji, skarżąca spółka stwierdziła, że niezrozumiałe dla niej jest obarczanie jej odpowiedzialnością, pomimo, że nie ma ona wpływu na stwierdzone w toku kontroli naruszenia. Ponadto, strona skarżąca uznała, że nie jest jej obowiązkiem dowodzenie w zakresie przesłanek odpowiedzialności, albowiem ciężar dowodu w tym zakresie ciąży na organie prowadzącym postępowania. Strona zauważyła jednocześnie, iż w podobnym stanie faktycznym była w przeszłości karana decyzjami organów Inspekcji Transportu Drogowego, lecz decyzje te były uchylane przez sądy administracyjne, na dowód czego załączyła stosowne wyroki zarówno Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, jak i Naczelnego Sądu Administracyjnego. Ponadto, w przesłanym do organu pierwszej instancji piśmie z dnia 29 maja 2014 r. strona skarżąca złożyła dodatkowe wyjaśnienia, wskazując, że nie posiada własnych środków transportu i w związku z tym zleca usługi transportowe zewnętrznym profesjonalnym przewoźnikom dysponującym właściwymi pojazdami mechanicznymi. Strona skarżąca podniosła, że w chwili zlecania przewozu przewoźnik otrzymuje szczegółową informację dotyczącą przewożonych elementów oraz miejsca załadunku oraz rozładunku. Strona wskazała, że czynności załadunku i rozładunku dokonywane są przez pracowników spółki - suwnicowych, którzy z przyczyn oczywistych nie posiadają wiedzy specjalistycznej dotyczącej ładowności pojazdów, czy też posiadanych przez przewoźników dodatkowych zezwoleń. Strona skarżąca stwierdziła, że trudno wymagać od tego typu pracowników, aby byli oni upoważnieni do odmowy załadunku lub też zweryfikowania szczegółowych uprawnień przewoźnika. W opisywanej sytuacji, zdaniem skarżącej, pracownik spółki nie mógł na pierwszy rzut oka ocenić, że załadowny pojazd nie jest przystosowany do przewozu elementów. Zdaniem strony skarżącej, nie można wobec tego uznać, że spółka miała wpływ, czy wręcz godziła się na powstanie naruszenia. W konsekwencji, strona skarżąca uznała więc, że odpowiedzialność z tego tytułu ponosi wyłącznie przewoźnik, gdyż osoby działające przy załadunku ani nie miały wpływu, ani nie godziły się na powstanie naruszenia, gdyż nie posiadały specjalistycznej wiedzy w tym zakresie. W wyniku analizy zgromadzonej dokumentacji, [...] Wojewódzki Inspektor Transportu Drogowego - działając na podstawie art. 64 oraz art. 140aa ust. 1 i ust. 3 pkt 2 w zw. z art. 140ab ust. 1 pkt 2 i ust. 2 P.r.d., a także art. 104 § 1 k.p.a. - wydał decyzję z dnia [...] sierpnia 2014 r., nr [...], na mocy której nałożył na skarżącą spółkę karę pieniężną w wysokości 5.000 (pięć tysięcy) złotych za przejazd pojazdem nienormatywnym bez zezwolenia. W uzasadnieniu wydanej decyzji organ pierwszej instancji, przyjmując, że skarżąca spółka, jako załadowca towaru, ponosi odpowiedzialność za stwierdzone w dniu kontroli naruszenie (przekroczenie dopuszczalnej masy całkowitej pojazdu), podniósł, że strona skarżąca, jako profesjonalny wytwórca elementów sprężonych, powinna dołożyć maksimum staranności, aby nie dopuścić do wyjazdu na drogę publiczną pojazdu przekraczającego dopuszczalne normy. Organ uznał, że w przedmiotowej sytuacji skarżąca spółka miała pełną świadomość owego naruszenia, czego dowodem jest wystawiony dokument przewozowy, z którego w sposób niebudzący wątpliwości wynika, jaki ładunek i o jakim tonażu, będzie załadowany na kontrolowany pojazd. Organ uznał, że fakt, iż skarżąca spółka zajmuje się wyłącznie wytwarzaniem elementów betonowych, nie zwalnia jej - w przypadku wykonywania czynności technicznych w postaci załadunku - ze znajomości podstawowych powszechnie obowiązujących przepisów, m.in. zawartych w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 31 grudnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz ich niezbędnego wyposażenia. Organ zauważył jednocześnie, że strona skarżąca, powołując się w wyjaśnieniach na pracowników spółki - suwnicowych, jasno wskazała, iż nie posiadają oni zarówno odpowiedniej wiedzy specjalistycznej dotyczącej ładowności pojazdów, jak i wiadomości na temat posiadanych przez przewoźników dodatkowych zezwoleń. Ponadto, organ pierwszej instancji, powołując się na zeznania świadka M. M. (vide: Protokół z przesłuchania świadka z dnia [...] lipca 2014 r. - k. 94-98 akt administracyjnych), będącego odpowiedzialnym za załadunek kontrolowanego pojazdu - wskazał, że do podstawowych czynności osoby dokonującej załadunku powinno należeć ustalenie, jaką maksymalną ładowność posiada pojazd, którego załadunku dokonuje. Tymczasem, jak zauważył organ, świadek M. M. w toku przesłuchania oświadczył, że nie ustalił maksymalnej dopuszczalnej ładowności kontrolowanego zespołu pojazdów, gdyż nie leży to w jego zakresie obowiązków. Ponadto, jak podniósł organ, świadek ów zeznał dodatkowo, iż po załadowaniu kontrolowanego pojazdu nie był on ważony przed wyjazdem na drogę publiczną, gdyż na terenie zakładu nie ma takiej wagi. Jednocześnie, z zeznań świadka wynikało, że w kontrolowanym przedsiębiorstwie nie istnieje żadna procedura dotycząca prawidłowości załadunku towaru na pojazd. Świadek oświadczył ponadto w toku przesłuchania, że w spółce nie istnieje również żaden system kontroli, który odbywałby się po procesie załadunku pojazdu, w celu sprawdzenia, czy pojazd został załadowany zgodnie z obowiązującymi przepisami. Mając na względzie powyższe zeznania świadka, Wojewódzki Inspektor Transportu Drogowego uznał, że z owych zeznań wynika, iż w skarżącej spółce brak było właściwego nadzoru nad procesem ładunkowym, a także przeszkolenia pracowników dokonywujących operacji ładunkowych. W ocenie organu pierwszej instancji, nie tylko przewoźnik, który porusza się po drogach publicznych, zobowiązany jest do przestrzegania przepisów określających dopuszczalną masę całkowitą w trakcie wykonywania przejazdu po drogach publicznych. Organ uznał bowiem, że również załadowca, który wydaje ładunek do przewozu, powinien zwrócić uwagę, czy dany pojazd, po załadunku, nie będzie powodował przekroczenia dopuszczalnych norm. Zdaniem Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego, to przede wszystkim załadowca odgrywa decydująca rolę w procesie załadunkowym, choćby z uwagi na pełną wiedzę na temat wyprodukowanych przez siebie przedmiotów, w tym przypadku wiedzę na temat tonażu elementów betonowych. W tym miejscu organ zauważył, że w toku wspomnianego wyżej przesłuchania świadek M. M. potwierdził, że każda ze ścian betonowych jest oznaczona numerem porządkowym, a także znajduje się na niej oznaczenie dotyczące długości oraz wagi danego elementu. W tej sytuacji, organ uznał więc, że w przedmiotowej sprawie w sposób niebudzący wątpliwości można było wyznaczyć całkowity tonaż ładunku. Organ pierwszej instancji stwierdził, że rola załadowcy nie kończy się tylko na umożliwieniu przewoźnikowi wjazdu oraz wyjazdu na swój teren, albowiem jest on również odpowiedzialny za dokonanie załadunku, który nie będzie powodował naruszenia norm w zakresie dopuszczalnych parametrów pojazdu. Mając na względzie dokonane powyżej ustalenia, Wojewódzki Inspektor Transportu Drogowego uznał, że w przedmiotowej sprawie załadowca miał więc bezpośredni wpływ na przekroczenie dopuszczalnych norm kontrolowanego zespołu pojazdów, ładując towar o łącznej masie 26,92 t zgodnie z okazanym przez kierowcę dokumentem WZ - "wydanie zewnętrzne" nr [...] z dnia [...] kwietnia 2014r. W ocenie organu pierwszej instancji, dowód ten jednoznacznie wskazuje, że strona skarżąca, wypuszczając na drogę publiczną taki zespół pojazdów, godziła się na powstanie naruszeń przepisów dotyczących dopuszczalnych parametrów pojazdu. Organ podkreślił jednocześnie, że w przypadku załadowania towaru, którego masa powoduje przekroczenie dmc pojazdu lub przekracza maksymalną dopuszczalną ładowność pojazdu, załadowca powinien zażądać od przewoźnika odpowiedniego zezwolenia, a także zbadać, czy załadowany pojazd spełnia warunki określone w tym zezwoleniu. Organ zauważył jednak, że w przedmiotowej sprawie świadek M. M. potwierdził w złożonych w postępowaniu zeznaniach, że nie sprawdził, czy kierowca posiada stosowne zezwolenie na przejazd pojazdu nienormatywnego, gdyż nie należy to do jego obowiązków oraz kompetencji. Reasumując, organ pierwszej instancji stwierdził w uzasadnieniu wydanej decyzji, iż strona skarżąca miała wiedzę, że przedmiotowy pojazd był nienormatywny. W ocenie organu, stanowi to jednoznaczny dowód, iż skarżąca spółka, jako załadowca, miała wpływ oraz godziła się na powstanie stwierdzonego w toku kontroli naruszenia, a w związku z powyższym mogła zapobiec poruszaniu się pojazdu nienormatywnego po drodze publicznej. Wojewódzki Inspektor Transportu Drogowego zwrócił uwagę, że wedle obowiązujących zasad i regulacji prawnych, przedsiębiorca, jako profesjonalista, zobowiązany jest do znajomości przepisów i stosowania się do nich, albowiem odpowiada on za naruszenia powstałe w wyniku prowadzenia przez niego działalności gospodarczej. Zdaniem organu pierwszej instancji, niewystarczająca kontrola przedsiębiorcy w egzekwowaniu wywiązywania się z obowiązków przez pracowników żadną miarą nie może stanowić przesłanki do uznania, że zaszły wyjątkowe zdarzenia i okoliczności nie dające się przewidzieć, na które podmiot wykonujący przewóz nie miał wpływu. Wojewódzki Inspektor Transportu Drogowego, powołując się na brzemiennie przepisu art. 140aa ust. 4 P.r.d. - stwierdził, że może on mieć zastosowanie jedynie wówczas, gdy zarówno okoliczności sprawy, jak i dowody wskazują, że podmiot dochował należytej staranności w realizacji czynności związanych z załadunkiem, oraz nie miał wpływu na powstanie danego naruszenia. Zdaniem organu pierwszej instancji, w analizowanej sprawie strona skarżąca nie przedstawiła wystarczających dowodów na to, że dochowała należytej staranności w wykonywaniu czynności załadunkowych, a - jak wykazano w toku postępowania administracyjnego - bezsprzecznie miała ona wpływ na stwierdzone podczas kontroli naruszenie. Organ pierwszej instancji zauważył ponadto, że w trakcie kontroli ustalono jednoznacznie, iż przewożony ładunek składał się z czterech elementów, a więc ładunek występował jako ładunek podzielny. Tymczasem, okazane podczas kontroli zezwolenie kategorii V nr [...] (nr blankietu [...]) na przejazd pojazdu nienormatywnego było przeznaczone do wykonywania transportu ładunku występującego jako ładunek niepodzielny. W konsekwencji, organ uznał, że zaszły podstawy do nałożenia kary pieniężnej w wysokości 5.000 złotych, przewidzianej w art. 140ab ust. 1 pkt 2 P.r.d. za brak zezwolenia kategorii III-VI. Pismem z dnia 28 sierpnia 2014 r. skarżąca spółka, reprezentowana przez radcę prawnego wniosła odwołanie od powyższej decyzji organu I instancji. Wnosząc o uchylenie spornej decyzji i umorzenie postępowania, strona skarżąca zarzuciła: naruszenie przepisów postępowania mających wpływa na rozstrzygnięcie sprawy, tj. art. 7 k.p.a., art. 77 § 1 k.p.a. i art. 107 § 3 k.p.a. - poprzez niepełne przeprowadzenie postępowania dowodowego, w szczególności w zakresie odpowiedzialności załadowcy, a w konsekwencji naruszenie zasady prawdy materialnej; naruszenie przepisów prawa materialnego - przez błędną wykładnię art. 140aa ustawy - Prawo o ruchu drogowym, polegającą na przyjęciu, że wyłącznie odpowiedzialnym za przejazd po drogach publicznych pojazdów nienormatywnych niezgodnie z warunkami zezwolenia jest załadowca; naruszenie zasady domniemania niewinności i błędnego wyprowadzenia z art. 140aa P.r.d. założenia winy i umyślności załadowcy, który ma obowiązek udowodnienia swojej niewinności, a w konsekwencji naruszenie zasady inkwizycyjności postępowania i przerzucenia wyłącznie na stronę postępowania administracyjnego obowiązku przedstawienia dowodów; 4) nałożenie na stronę postępowania, która nie jest podmiotem wykonującym profesjonalne usługi przewozu ładunków nienormatywnych, obowiązków niewynikających z powszechnie obowiązujących przepisów w zakresie: a) kontrolowania i niedopuszczenia do wyjazdu na drogę publiczną pojazdu przekraczającego dopuszczalne normy; b) ustalenia przez załadowcę, jaką maksymalną ładowność posiada pojazd, którego załadunku dokonuje; - w sytuacji, gdy jako podmiot prywatny nie ma takich uprawnień kontrolnych; 5) naruszenie polegające na niewykazaniu winy załadowcy. W uzasadnieniu odwołania strona skarżąca zarzuciła, iż biorąc pod uwagę okoliczności faktyczne sprawy, trudno zgodzić się z oceną organu wydającego sporną decyzję, że to skarżąca spółka miała decydujący wpływ na stwierdzone w toku kontroli drogowej naruszenia. Powołując się na przepis art. 140aa ust. 1 pkt 2 P.r.d., strona skarżąca stwierdziła, że nałożenie kary na nadawcę, załadowcę lub spedytora ładunku jest możliwością jedynie dodatkową, gdy organ wykaże, opierając się na jednoznacznych dowodach, że załadowca (nadawca lub spedytor) miał wpływ lub godził się na powstanie naruszenia obowiązków lub warunków przewozu drogowego, czego - zdaniem skarżącej spółki - organ nie wykazał w niniejszej sprawie. Strona uznała, że załadowca, w przeciwieństwie do przewoźnika, odpowiada na zasadzie winy, a nie ryzyka. Ponadto, strona skarżąca podniosła, iż do obowiązków przewoźnika należy takie załadowanie towaru, aby pojazd nie przekraczał określonych prawem parametrów i nie stwarzał w związku z tym zagrożenia na drodze. Zdaniem skarżącej, przed rozpoczęciem przejazdu przewoźnik lub jego pełnomocnik powinien zbadać, czy załadunek został przeprowadzony prawidłowo. W szczególności - jak uznała strona skarżąca - przewoźnik, biorąc zwłaszcza pod uwagę właściwości danego pojazdu, winien zbadać go w taki sposób, aby nie przekraczał on dopuszczalnych norm. Strona skarżąca stwierdziła, że to w interesie przewoźnika leży takie przygotowanie ładunku do przewozu, aby był on odpowiednio rozłożony i zabezpieczony tak, aby ruch pojazdu nie powodował jego przesunięć. W tej sytuacji, strona skarżąca uznała, iż zarzucanie jej, iż miała wpływ lub godziła się na powstanie naruszenia obowiązków lub warunków przewozu drogowego - jest nieuprawnione. Skarżąca spółka uznała, że w gestii załadowcy leżą tylko czynności techniczne załadunku. Skarżąca spółka uznała, że - wbrew stanowisku wyrażonym w uzasadnieniu spornej decyzji - nie ma powszechnie obowiązujących przepisów prawa, które w tym stanie faktycznym nakładałby na stronę skarżącą, jako załadowcę, lub jej pracowników obowiązków takich, jak: - kontrola uprawnień i zezwoleń przewoźnika, - ustalenie maksymalnej ładowności pojazdu, - zważenie pojazdu wykonującego przewóz, czy też - niedopuszczenie do wyjazdu na drogę publiczną pojazdu przekraczającego dopuszczalne normy. Skarżąca spółka stwierdziła, że jako prywatna osoba prawna, nie ma uprawnień kontrolnych. W jej ocenie, od tego są określone organy Państwa, a nie producent płyt betonowych, zawierający umowę przewozu. Według strony skarżącej, ustawa - Prawo o ruchu drogowym owszem nakłada różne obowiązki na uczestników ruch drogowego, niemniej - jak stwierdziła skarżąca - brak jest normy prawnej, która zobowiązywałaby załadowcę do wykonania czynności, które nałożył na stronę organ pierwszej instancji, uzasadniając sporną decyzję z dnia [...] sierpnia 2014 r. Zdaniem skarżącej spółki, suwnicowy dokonujący załadunku nie ma możliwości weryfikacji uprawnień przewoźnika do przewozu określonego załadunku. Nie jest on też specjalistą, jak sugeruje organ, w zakresie prawa. Ponadto, zdaniem skarżącej spółki, trudno jest również uznać, że rozporządzenie w sprawie warunków technicznych pojazdów i zakresu ich wyposażenia jest powszechnie znanym przepisem prawa, szczególnie przez suwnicowego wykonującego czynności załadunku. Strona skarżąca zarzuciła również, że organ pierwszej instancji nie podjął wyczerpujących czynności wyjaśniających w powyższym zakresie, a w szczególności, nie ustalił, czy osoby dokonujące załadunku wiedziały lub mogły wiedzieć o tym, że przygotowany przez przewoźnika pojazd nie ma technicznych możliwości przewozu ładunku, a także, czy osoba załadowująca wiedziała lub mogła wiedzieć, że przewoźnik nie posiada odpowiedniego zezwolenia na przewóz ładunku. W ocenie strony skarżącej, ogólnikowe stwierdzenia organu zawarte w uzasadnieniu spornej decyzji, w których organ przyjął, że skarżąca musiała wiedzieć o fakcie ponadnormatywnego załadunku, nie są poparte żadnymi dowodami, co - w świetle przepisów art. 77 § 1 k.p.a. oraz art. 107 § 3 k.p.a. – świadczy o braku spełnienia kryterium prawdy materialnej oraz kryterium rzetelnego postępowania dowodowego. Strona skarżąca zauważyła ponadto, że podobny stan faktyczny, jeszcze w okresie obowiązywania art. 13g ust. 1 ustawy o drogach publicznych, był przedmiotem postępowania administracyjnego i sądowoadministracyjnego, którego stroną była skarżąca spółka. Strona wskazała, że wspomniane postępowanie zakończyło się wydaniem przez Naczelny Sąd Administracyjny wyroków z dnia 13 sierpnia 2013 r. w sprawach sygn. akt II GSK 629/12 i II GSK 630/12. W orzeczeniach tych, jak zauważyła strona skarżąca, Naczelny Sąd Administracyjny, oddalając skargi kasacyjne Głównego Inspektora Transportu Drogowego od rozstrzygnięć Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie uchylających wcześniejsze decyzje tego organu wydane w sprawie nałożenia na spółkę, jako załadowcę, kar pieniężnych za wykonywanie transportu ładunków nienormatywnych - uznał, że organy administracji nie wskazały przepisów nakładających na załadowcę jakieś konkretne obowiązki, dające mu jednocześnie uprawnienia wobec innych podmiotów, a także stwierdził, że "samo przeładowanie pojazdu znajdującego się poza drogą publiczną jeszcze samo w sobie nie stanowi naruszenia obowiązków lub warunków przewozu drogowego". W wyniku rozpoznania odwołania strony skarżącej Główny Inspektor Transportu Drogowego, działając na podstawie przepisów art. 138 § 1 pkt 1 k.p.a., a także art. 64 ust. 1 i ust. 2, art. 140aa ust. 1 i ust. 3 pkt 2, art. 140ab ust. 1 pkt 2 i ust. 2 P.r.ad. oraz art. 41 u.d.p. i § 3 rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 31 grudnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia - utrzymał w mocy w/w decyzję [...] Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego z dnia [...] sierpnia 2014 r., nr [...], nakładającą na skarżącą spółkę karę pieniężną w wysokości 5.000 złotych za przejazd pojazdem nienormatywnym bez zezwolenia. Ustosunkowując się do zarzutu strony skarżącej dotyczącego błędnej wykładni przepisu art. 140aa P.r.d. - polegającej na rzekomym przyjęciu przez organ pierwszej instancji, że wyłącznie odpowiedzialnym za przejazd po drogach publicznych pojazdów nienormatywnych niezgodnie z warunkami zezwolenia jest załadowca, Główny Inspektor Transportu Drogowego zauważył w uzasadnieniu decyzji, że zgodnie z art. 140aa ust.3 pkt 2 P.r.d., ustawodawca uznał, iż nie tylko przewoźnicy poruszający się po drogach publicznych powinni być zainteresowani, aby ich pojazdy nie przekraczały dopuszczalnych nacisków osi i dopuszczalnej masy całkowitej. Organ odwoławczy wskazał bowiem, że w procesie załadunku uczestniczą nie tylko sami kierowcy pojazdów, lecz - co istotne - decydującą rolę w tych czynnościach, które wszak nie są obojętne dla kwestii wykonywania transportu drogowego, odgrywają zwykle właśnie załadowcy wydający ładunek do przewozu. Zdaniem organu odwoławczego, nie sposób zatem przyjąć, iż tylko jeden z elementów łańcucha załadowca (sprzedawca) - przewoźnik - odbiorca ładunku ma być odpowiedzialny za powstałe w wyniku określonej transakcji handlowej naruszenie norm dotyczących dopuszczalnych parametrów pojazdu poruszającego się po drogach publicznych. Wszak to nie przewoźnik, zdaniem organu, ustala warunki transakcji (tj. ile i jaki rodzaj towaru ma być sprzedany/kupiony), gdyż o tym decydują przecież strony transakcji. Główny Inspektor Transportu Drogowego wskazać ponadto, iż art. 140aa ust.3 pkt 2 P.r.d., będący podstawą do nałożenia kary pieniężnej na załadowcę, jako przesłanki warunkowej odpowiedzialność załadowcy za przekroczenia dopuszczalnych parametrów pojazdu wskazuje jedynie jego wpływ lub zgodę na powstanie naruszeń. W ocenie organu odwoławczego, materiał dowodowy jednoznacznie wskazuje, iż skarżąca spółka, jako załadowca towaru, miała wpływ oraz godziła się na powstanie naruszenia obowiązków lub warunków przewozu drogowego. Organ odwoławczy zauważył, że podczas kontroli kierowca M. N. zeznał, iż: "(...) Podczas załadunku wg zlecenia, które miał w ręce magazynier, załadowano 4 elementy. Po załadunku zamocowałem te elementy i wyjechałem, nie liczyłem mas i ciężarów. Wiedziałem, że mam zezwolenie, więc tym bardziej czułem się spokojny o przewóz zgodny z przepisami. Nikt z firmy załadowcy nie prosił mnie o okazanie dowodów rejestracyjnych, nikt mnie nie pytał o masę własną zespołu pojazdu, nie widziałem też tam żadnej wagi, żeby załadowca ustalił sobie tarę pojazdów. Nikt też u załadowcy nie pytał mnie o zezwolenie i nie prosił o jego okazanie". W tej sytuacji, organ odwoławczy uznał, że załadowca umożliwił wyjazd nienormatywnego pojazdu na drogę publiczną. Zdaniem organu odwoławczego, okoliczność ta jednoznacznie dowodzi, że strona skarżąca miała wpływ, w dodatku znaczący, na powstanie naruszeń przepisów dotyczących dopuszczalnych parametrów pojazdu, wypuszczając na drogę pojazd nienormatywny. Tym samym, jak uznał organ, w ten sposób załadowca pośrednio miał swój wkład w pogorszenie nie tylko stanu technicznego dróg, ale też przyczynił się do pogorszenia bezpieczeństwa ruchu drogowego. Ustosunkowując się do argumentów skarżącej spółki, w ramach których podniosła ona, iż - wbrew stanowisku organu pierwszej instancji - nie jest ona podmiotem, który w świetle powszechnie obowiązujących przepisów byłby uprawniony do kontrolowania i niedopuszczenia do wyjazdu na drogę publiczną pojazdu przekraczającego dopuszczalne normy, a także do ustalenia przez załadowcę maksymalnej ładowności pojazdu, Główny Inspektor Transportu Drogowego podkreślił, że jakkolwiek podmiot będący załadowcą nie ma możliwości ani uprawnień dotyczących wyboru i kontroli środka transportu, którym załadunek jest przewożony poza terenem przedsiębiorstwa, to jednocześnie uznał, że bezsprzecznym jest, iż załadowca powinien zwrócić uwagę, czy pojazd po załadunku nie będzie powodował przekroczenia dopuszczalnych norm. Organ odwoławczy zauważył, że dopuszczalna masa całkowita pojazdu wynika z przepisów rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 31 grudnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia. Ponadto, organ wskazał, iż to właśnie załadowca, wziąwszy pod uwagę przepisy cyt. rozporządzenia, powinien zbadać dopuszczalną masę całkowitą i naciski na poszczególne osie pojazdu, na który dokonano załadunku. Główny Inspektor Transportu Drogowego podniósł w tym miejscu, że przez wpływ należy rozumieć bezpośredni i realny związek przyczynowy pomiędzy stwierdzonym naruszeniem, a zachowaniem podmiotu wykonującego załadunek. Zdaniem organu odwoławczego, załadowanie przez załadowcę zbyt dużej ilości towaru było warunkiem koniecznym, ale i wystarczającym do powstania naruszenia. Ponadto, organ odwoławczy zauważył, iż załadowca powinien zawsze upewnić się, czy podmiot wykonujący przejazd posiada zezwolenie, a ponadto sprawdzić, czy pojazd po załadunku będzie mógł poruszać się po drogach publicznych na podstawie okazanego zezwolenia. Organ odwoławczy, uzasadniając swoje stanowisko przytoczył fragmenty uzasadnień wyroków Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 8 lutego 2012 r., sygn. akt II GSK 1503/10 oraz z dnia 19 kwietnia 2012 r., sygn. akt II GSK 329/11, w których to orzeczeniach NSA stwierdził m.in., iż niewątpliwie godzeniem się na naruszenie obowiązków lub warunków przewozu przez załadowcę jest sytuacja, gdy nie podął on żadnych działań celem ustalenia, czy pojazd po załadunku nie stał się pojazdem nienormatywnym. Natomiast, jak wskazał NSA, z wpływem na naruszenie mamy do czynienia wówczas, gdy załadowca w taki sposób rozmieszcza ładunek, że powoduje to przekroczenie dopuszczalnych nacisków osi pojazdu. W konsekwencji, jak zauważył organ odwoławczy, NSA przyjął w owych orzeczeniach, że brak zważenia całego pojazdu po załadunku oraz brak udokumentowania podjęcia próby wglądu do dokumentów pojazdu, wypełnia hipotezę wówczas obowiązującego przepisu art. 13g ust. 1b pkt 2 u.d.p. Organ odwoławczy uznał, że w obecnym stanie prawnym parametry pojazdu wynikające z cyt. rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 31 grudnia 2002 r. obowiązują na wszystkich kategoriach dróg. Tym samym, organ stwierdził, że dopuszczając do przekroczenia tych parametrów, załadowca powoduje nienormatywność pojazdu na każdej drodze. Zdaniem organu, załadowca godząc się na przekroczenie dopuszczalnej masy całkowitej pojazdu, miał pełną świadomość, iż wypuszcza na drogę pojazd nienormatywny. Ponadto, organ zwrócił uwagę, iż pojazd załadowany w ten sposób jest nienormatywny na drogach wszystkich kategorii. Powołując się na brzmienie przepisu art. 61 P.r.d., który wyraźnie precyzuje, w jaki sposób należy dokonywać załadunku, organ odwoławczy stwierdził, że przepis ten nie wskazuje wprawdzie podmiotu odpowiedzialnego za prawidłowe rozmieszczenie ładunku, jednakże – w ocenie organu - taki obowiązek jest nakładany na załadowcę, na podstawie art. 140aa ust.3 pkt 2 P.r.d. w związku z załącznikiem do tej ustawy. W konsekwencji, Główny Inspektor Transportu Drogowego uznał więc, że ustawowe zalecenia odnośnie umieszczania ładunku na pojeździe niewątpliwie dotyczą załadowcy, który wszak za odpowiedni załadunek odpowiada, stosownie do ww. przepisów cyt. ustawy. Powołując się dodatkowo na stanowisko wyrażone w wyroku WSA w Warszawie z dnia 13 lipca 2011 r., sygn. akt VI SA/Wa 1013/11, organ odwoławczy stwierdził, że "(...) Skoro zatem ustawodawca w powołanym przepisie wprowadził możliwość nałożenia kary pieniężnej za przejazd pojazdu nienormatywnego bez zezwolenia na załadowcę, to uznać należy, iż jego obowiązki nie kończą się na umożliwieniu przewoźnikom wjazdu i wyjazdu na jego teren w celu załadunku towaru i rzeczą załadowcy jest podjęcie działań mających na celu przeciwdziałanie nieprawidłowościom skutkującym naruszeniem powołanego przepisu tj. w tym przypadku załadunkiem towaru w sposób powodujący przekroczenie dopuszczalnych nacisków na osie i dopuszczalnej masy całkowitej pojazdu. Załadowca powinien zatem tak zorganizować pracę i relację z kontrahentami, by zapewnić przestrzeganie przepisów prawa także w powyższym zakresie. Twierdzenia strony, iż nie ma możliwości kontroli załadunku w powyższym zakresie nie są uzasadnione i nie mogą stanowić uzasadnienia do przyjęcia, iż przesłanki odpowiedzialności, o których mowa w art. 13g ust. 1b pkt 2 powołanej ustawy nie zostały spełnione". W konsekwencji, Główny Inspektor Transportu Drogowego uznał, że w interesie tych podmiotów (w tym również załadowcy) jest poznanie stosownych regulacji z zakresu szeroko pojętego prawa transportowego i prawa o ruchu drogowym oraz zapewnienie takiej organizacji załadunku, by do naruszeń tych norm nie dochodziło. Według organu odwoławczego, załadowca winien zatem tak skonstruować relacje prawne ze swymi kontrahentami i odbierającymi ładunki przewoźnikami, by normy te były przestrzegane. Organ odwoławczy uznał wprawdzie, że oczywistym jest, iż z punktu widzenia szeroko pojętych przepisów transportowych, przewoźnik jest odpowiedzialny za ich przestrzeganie, w tym również za dostosowanie się do obowiązujących norm dotyczących nacisków osi i dopuszczalnej masy całkowitej. Niemniej, organ wskazał jednocześnie, że wolą ustawodawcy było to, aby odpowiedzialność ta mogła być dodatkowo rozciągnięta na inny podmiot, który przyczynił się do powstania stwierdzonych w trakcie kontroli drogowej naruszeń. Tym podmiotem, zdaniem organu, jest właśnie skarżąca spółka, jako załadowca, który dopuścił do wyjazdu na drogę publiczną pojazdu przekraczającego dopuszczalne normy. Ustosunkowując się z kolei do podniesionego w odwołaniu zarzutu wydania spornej decyzji z naruszeniem przepisów art. 7, art. 77 § 1 i art. 107 § 3 k.p.a. - poprzez niepełne przeprowadzenie postępowania dowodowego, w szczególności w zakresie odpowiedzialności załadowcy, a w konsekwencji naruszenia przez organ pierwszej instancji zasady prawdy materialnej, Główny Inspektor Transportu Drogowego uznał, że w przedmiotowej sprawie organ pierwszej instancji nie naruszył wspomnianych przepisów, albowiem wypełnił on wszelkie obowiązki z nich wynikające, gromadząc w aktach sprawy dowody, które są konieczne do prawidłowego rozstrzygnięcia sprawy oraz dopuszczając, jako dowód, wszystko, co mogło przyczynić się do jej wyjaśnienia, a nie było sprzeczne z prawem. Ponadto, organ odwoławczy uznał, że sporna decyzja organu pierwszej instancji zawiera niezbędne elementy określone w art. 107 k.p.a. Jednocześnie, Główny Inspektor Transportu Drogowego, powołując się na stosowne przepisy ustawy - Prawo o ruchu drogowym, uznał, że w przedmiotowej sprawie nie zachodzi możliwość uwolnienia się przez skarżącą spółkę od odpowiedzialności, gdyż brak wpływu na powstanie naruszenia musi realnie zaistnieć i nie wystarczy tylko zakwestionować swojej odpowiedzialności. Według organu, dopracowanie się sprawnego systemu załadunku pojazdów, w którym powinien uczestniczyć zarówno załadowca, jak i podmiot wykonujący przejazd, tak by nieprzekraczane były normy wymagane przepisami o drogach publicznych, leży niewątpliwie w interesie obu tych podmiotów, gdyż normy w zakresie dopuszczalnych parametrów pojazdu mają bowiem charakter bezwzględnie obowiązujący, a fakt ich naruszenia skutkuje koniecznością nałożenia kary pieniężnej. Konkludując, organ odwoławczy uznał, że wskazane w zebranym materiale dowodowym okoliczności popełnienia zarzucanego naruszenia, tj. wykonywania przejazdu po drogach publicznych pojazdem nienormatywnym bez zezwolenia, było okolicznością, na którą strona skarżąca miała wpływ, albowiem nie dochowała należytej staranności w realizacji czynności załadunkowych związanych z kontrolowanym przejazdem. Pismem z dnia 19 grudnia 2014 r. skarżąca spółka, reprezentowana przez radcę prawnego - działając za pośrednictwem organu odwoławczego - wniosła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie skargę na w/w decyzję Głównego Inspektora Transportu Drogowego z dnia [...] listopada 2014 r. Wnosząc o uchylenie spornych decyzji organów obu instancji oraz o zasądzenie kosztów postępowania sądowego, w tym kosztów zastępstwa procesowego, skarżąca spółka zarzuciła: 1) naruszenie przepisów postępowania, mogących mieć istotny wpływ na wynik sprawy, tj. art. 7 k.p.a., art. 77 § 1 k.p.a. i art. 107 § 3 k.p.a. - poprzez niepełne przeprowadzenie postępowania dowodowego, a w konsekwencji naruszenie zasady prawdy materialnej; 2) naruszenie przepisów prawa materialnego, tj. art. 140aa ust 3 pkt 2 ustawy - Prawo o ruchu drogowym - poprzez błędne uznanie, iż na skarżącej spółce, która nie jest podmiotem wykonującym profesjonalne usługi przewozu ładunków nienormatywnych, ciążą obowiązki w zakresie kontrolowania i niedopuszczenia do wyjazdu na drogę publiczną pojazdu przekraczającego dopuszczalne normy, a także ustalenia przez załadowcę, jaką maksymalną ładowność posiada pojazd, którego załadunku skarżąca dokonuje. W uzasadnieniu skargi strona skarżąca, podnosząc zarzut naruszenia przez organy obu instancji przepisów art. 7 k.p.a., art. 77 § 1 k.p.a. i art. 107 § 3 k.p.a. - stwierdziła, że suwnicowy dokonujący załadunku nie ma możliwości weryfikacji uprawnień przewoźnika do przewozu określonego załadunku. Według strony, nie jest on specjalistą w zakresie prawa, a trudno uznać, że rozporządzenie w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia jest powszechnie znanym przepisem prawa, szczególnie przez suwnicowego wykonującego czynności załadunku. Skarżąca zarzuciła, że organy nie ustaliły, czy osoby dokonujące załadunku wiedziały lub mogły wiedzieć o tym, że przygotowany przez przewoźnika pojazd nie ma technicznych możliwości przewozu ładunku, a także nie zbadały, czy osoba załadowująca wiedziała lub mogła wiedzieć, że przewoźnik nie posiada odpowiedniego zezwolenia na przewóz ładunku. Strona skarżąca podniosła ponadto, że trudno przypisywać jej jednocześnie obowiązki, które nie wynikają z przepisów prawa, a w dodatku przerzucać na nią odpowiedzialność za naruszenie dozwolonego obciążenia przez przewoźnika. Uzasadniając z kolei zarzut naruszenia art. 140 aa ust 3 pkt 2 P.r.d., strona skarżąca uznała, że organy błędnie przyjęły, iż na skarżącej spółce ciążyły obowiązki w zakresie kontrolowania masy pojazdu i niedopuszczenia do jego wyjazdu na drogę publiczną w przypadku, gdy przekroczone zostały dopuszczalne normy. Błąd polegał również na przypisaniu stronie skarżącej, jako załadowcy, obowiązku ustalenia, jaką maksymalną ładowność posiada pojazd, którego załadunku skarżąca dokonuje. Strona skarżąca uznała, że z samego faktu załadunku nie można jednak bezpośrednio wywieść, że załadowca godzi się na naruszenie norm w zakresie przewozu ładunków. Powołując się na stanowisko wyrażone przez Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 13 sierpnia 2013 r., sygn. akt II GSK 629/12, skarżąca spółka stwierdziła, że "samo przeładowanie pojazdu znajdującego się poza drogą publiczną jeszcze samo w sobie nie stanowi naruszenia obowiązków lub warunków przewozu drogowego". Strona skarżąca zarzuciła ponadto, że Główny Inspektor Transportu Drogowego przyjął niezgodnie ze stanem faktycznym, iż skarżąca spółka profesjonalnie zajmowała się wykonywaniem załadunków, wywodząc następnie, iż należy wymagać od niej zachowania należytej staranności. Strona podniosła, że - wbrew sugestiom organu - zajmuje się produkcją prefabrykatów, nie zaś ich załadunkiem, czy też przewozem. Skarżąca wskazała jednocześnie, że w celu dochowania należytej staranności, zleciła wykonanie przewozu przedsiębiorcy zajmującemu się profesjonalnym przewozem ładunków. Skarżąca stwierdziła, że jako podmiot prywatny nie posiada uprawnień kontrolnych, a także nie sposób uznać, iż obowiązywał ją wzorzec podwyższonej staranności, na który powołuje się w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji Główny Inspektor Transportu Drogowego. W ocenie skarżącej spółki, z faktu bycia przedsiębiorcą nie można bezrefleksyjnie implikować wymogu podwyższonej staranności w zakresie każdego rodzaju działania. Według strony skarżącej, podwyższonej staranności można od niej wymagać jedynie w zakresie produkcji prefabrykatów, nie zaś w zakresie załadunku oraz usług transportowych. W konsekwencji, skarżąca spółka uznała, że błędne zastosowanie powyższego przepisu art. 140 aa ust 3 pkt 2 P.r.d. miało bezpośredni wpływ na wynik postępowania, bowiem skutkowało nałożeniem decyzji o wymierzeniu kary, pomimo, że istniała podstawa do umorzenia postępowania na podstawie art. 140aa ust. 4 pkt 1 lit. a i b P.r.d. W odpowiedzi na skargę Główny Inspektor Transportu Drogowego wniósł o jej oddalenie, podtrzymując swoje dotychczasowe stanowisko wyrażone w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji. Na rozprawie przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie w dniu 26 czerwca 2015 r., pełnomocnik skarżącej spółki, podtrzymując zarzuty skargi oraz dotychczasowe stanowisko wyrażone w jej uzasadnieniu, wniósł o uchylenie obu spornych decyzji organów Inspekcji Transportu Drogowego. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zważył, co następuje: Zgodnie z art. 1 § 1 i 2 ustawy z dnia 25 lipca 2002 r. - Prawo o ustroju sądów administracyjnych (tekst jednolity Dz. U. z 2014 r., poz. 1647), sądy administracyjne sprawują wymiar sprawiedliwości przez kontrolę działalności administracji publicznej, przy czym kontrola ta sprawowana jest pod względem zgodności z prawem, jeżeli ustawy nie stanowią inaczej. W świetle powołanych przepisów cyt. ustawy, Wojewódzki Sąd Administracyjny w zakresie swojej właściwości ocenia zaskarżoną decyzję administracyjną z punktu widzenia jej zgodności z prawem materialnym i przepisami postępowania administracyjnego, według stanu faktycznego i prawnego obowiązującego w dacie wydania tej decyzji. Ponadto, co wymaga podkreślenia, Sąd rozstrzyga w granicach danej sprawy, nie będąc jednak związany zarzutami i wnioskami skargi oraz powołaną podstawą prawną (vide: art. 134 § 1 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi - tekst jednolity Dz. U. z 2012 r., poz. 270 ze zm. - dalej także: "p.p.s.a."). W świetle powyższego, należy stwierdzić, że analizowana pod tym kątem skarga spółki E. sp. z o.o. z siedzibą w B. nie zasługuje na uwzględnienie, albowiem Główny Inspektor Transportu Drogowego, wydając zaskarżoną decyzję z dnia [...] listopada 2014 r., nr [...], utrzymującą w mocy decyzję [...] Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego z dnia [...] sierpnia 2014 r., nr [...], nakładającą na skarżącą spółkę karę pieniężną w wysokości 5.000 złotych za przejazd pojazdem nienormatywnym bez zezwolenia - nie naruszył obowiązujących przepisów prawa. Zdaniem Sądu, organy Inspekcji Transportu Drogowego obu instancji, wydając sporne decyzje administracyjne, nie dopuściły się naruszenia zarówno przepisów postępowania administracyjnego, w tym w szczególności powołanych przez stronę skarżącą przepisów art. 7 k.p.a., art. 77 § 1 k.p.a., a także art. 107 § 3 k.p.a., jak również przepisów prawa materialnego, w tym w szczególności art. 64 ust. 1 i ust. 2, art. 140aa ust. 1 i ust. 3 pkt 2 oraz art. 140ab ust. 1 pkt 2 i ust. 2 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym. W działaniu organów administracji publicznej, wydających wskazane powyżej decyzje, Sąd nie dopatrzył się nieprawidłowości, zarówno, gdy idzie o ustalenie stanu faktycznego sprawy, jak i o zastosowanie do jego oceny przepisów prawa materialnego. Ponadto, Sąd uznał, że w uzasadnieniu obu spornych rozstrzygnięć organów Inspekcji Transportu Drogowego wyjaśnione zostały w sposób dostatecznie jasny motywy ich podjęcia, zaś przytoczona w tym zakresie argumentacja jest wyczerpująca i w pełni odnosząca się do stanowiska strony skarżącej. Na wstępie należy wyraźnie stwierdzić, że w ocenie składu Sądu orzekającego w niniejszej sprawie, nie ulega jakiejkolwiek wątpliwości, na co zresztą słusznie zwracała uwagę strona skarżąca, iż odpowiedzialność podmiotów wymienionych w przepisie art. 140aa ust. 3 pkt 2 ustawy - Prawo o ruchu drogowym ma miejsce tylko wówczas, gdy w wyniku rzetelnie przeprowadzonej procedury, wykazany zostanie nie tylko fakt przekroczenia dopuszczalnej wielkości parametru kontrolowanego pojazdu (zespołu pojazdów), lecz również wpływ lub godzenie się załadowcy, spedytora lub nadawcy na owo naruszenie, przy czym naruszenie to powstało w wyniku działania lub zaniechania wymienionych podmiotów, co musi wynikać jednoznacznie z ustalonych okoliczności faktycznych danej sprawy. Zgodnie bowiem z wymienionym przepisem art. 140aa ust. 3 pkt 2 P.r.d., karę pieniężną, o której mowa w ust. 1, nakłada się na podmiot wykonujący inne czynności związane z przewozem drogowym, a w szczególności na organizatora transportu, nadawcę, odbiorcę, załadowcę lub spedytora, jeżeli okoliczności lub dowody wskazują, że podmiot ten miał wpływ lub godził się na powstanie naruszenia określonego w ust. 1. W tej sytuacji, oczywistym jest, że odpowiedzialność załadowcy ma odmienny charakter, niż odpowiedzialność podmiotu wykonującego przewóz. Możliwość nałożenia kary pieniężnej na podmioty wymienione w art. 140aa ust. 3 pkt 2 P.r.d. powstaje wyłącznie wtedy, gdy okoliczności sprawy i dowody wykazują ich wpływ lub zgodę na powstanie naruszenia. Z przytoczonej regulacji wynika więc w sposób klarowny, że w przypadku podmiotów określonych w art. 140aa ust. 3 pkt 2 P.r.d. ich odpowiedzialność nie ma charakteru bezwzględnego, a zatem samo stwierdzenie wystąpienia naruszenia nie jest wystarczającą podstawą do nałożenia kary pieniężnej na tych uczestników transportu drogowego. W związku z powyższym, należy podkreślić, iż właściwy organ Inspekcji Transportu Drogowego musi wykazać, że okoliczności sprawy i dowody wskazują na wpływ lub zgodę nadawcy, załadowcy lub spedytora ładunku na powstanie naruszenia obowiązków lub warunków przewozu. To wykazanie wpływu lub zgody na naruszenie obowiązków lub warunków przewozu musi być jednoznaczne, niepozostawiające wątpliwości z tego względu, że podmioty wykonujące inne czynności związane z przewozem drogowym, w przeciwieństwie od samego przewoźnika, nie ponoszą odpowiedzialności z tytułu stwierdzenia samego faktu nienormatywności kontrolowanego pojazdu. Przechodząc do oceny merytorycznej niniejszej sprawy, należy wskazać, że definicja pojazdu nienormatywnego, zawarta w art. 2 ust. 35a ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym stanowi, że pojazd nienormatywny to pojazd lub zespół pojazdów, którego naciski osi wraz z ładunkiem lub bez ładunku są większe od dopuszczalnych, przewidzianych dla danej drogi w przepisach ustawy o drogach publicznych, lub którego wymiary lub rzeczywista masa całkowita wraz z ładunkiem lub bez niego są większe od dopuszczalnych, przewidzianych w przepisach ustawy - Prawo o ruchu drogowym. W myśl art. 61 ust. 1 P.r.d., ładunek nie może powodować przekroczenia dopuszczalnej masy całkowitej lub dopuszczalnej ładowności pojazdu. Z kolei, jak stanowi przepis art. 64 ust. 1 P.r.d., ruch pojazdu nienormatywnego jest dozwolony pod warunkiem: uzyskania zezwolenia na przejazd pojazdu nienormatywnego odpowiedniej kategorii, wydawanego, w drodze decyzji administracyjnej, przez właściwy organ (pkt 1), a także przestrzegania warunków przejazdu określonych w zezwoleniu, o którym mowa w pkt 1 (pkt 2). Jak stanowi przepis art. 64 ust. 2 P.r.d., zabrania się przewozu pojazdem nienormatywnym ładunków innych niż ładunek niepodzielny, z wyłączeniem pojazdów nienormatywnych uprawnionych do poruszania się na podstawie zezwoleń kategorii I lub kategorii II. Zgodnie z przepisem art. 140aa ust. 1 P.r.d., za przejazd po drogach publicznych pojazdów nienormatywnych bez zezwolenia, o którym mowa w art. 64 ust. 1 pkt 1, lub niezgodnie z warunkami określonymi dla tego zezwolenia, nakłada się karę pieniężną, w drodze decyzji administracyjnej. W świetle przepisu art. 140aa ust. 3 P.r.d., karę pieniężną, o której mowa w ust. 1, nakłada się na: podmiot wykonujący przejazd (pkt 1), a także podmiot wykonujący inne czynności związane z przewozem drogowym, a w szczególności na organizatora transportu, nadawcę, odbiorcę, załadowcę lub spedytora, jeżeli okoliczności lub dowody wskazują, że podmiot ten miał wpływ lub godził się na powstanie naruszenia określonego w ust. 1 (pkt 2). Mając na względzie wskazane powyżej normy prawne wyrażone w cytowanych przepisach ustawy - Prawo o ruchu drogowym, Sąd wyraźnie zobowiązany jest podkreślić, że dla oceny prawidłowości nałożenia na skarżącą spółkę kary pieniężnej niezbędna jest odpowiedź na pytanie, czy zgromadzony materiał dowodowy dawał organom Inspekcji Transportu Drogowego podstawę dla stwierdzenia, że - po pierwsze - możliwe jest uznanie strony skarżącej za załadowcę, a - po drugie, że miała ona wpływ na powstanie stwierdzone w toku kontroli drogowej naruszenia. Na wstępie należy podnieść, że nie jest kwestionowana wysokość nałożonej kary, a zasada odpowiedzialności skarżącej spółki, albowiem skarżąca spółka w istocie nie kwestionuje ustaleń faktycznych dokonanych przez organ pierwszej instancji w zakresie samego stwierdzenia przekroczenia dopuszczalnej masy całkowitej zespołu pojazdów, które ustalono w trakcie kontroli drogowej przeprowadzonej w dniu [...] kwietnia 2014 r. Otóż, skarżąca spółka E. sp. z o.o. z siedzibą w B. w toku postępowania kwestionowała swoją odpowiedzialność za przekroczenie DMC kontrolowanego w dniu [...] kwietnia 2014 r. zespołu pojazdów należącego do przewoźnika, twierdząc, że fakt ten nie wynika w sposób jednoznaczny z okoliczności sprawy i zgromadzonych w toku postępowania dowodów. Ponadto, strona skarżąca podnosiła, że nie miała wpływu na stwierdzone naruszenie, a także - wbrew zarzutom organów - nie godziła się na powstanie owego naruszenia. Zarzucając błąd w ustaleniach faktycznych, strona wskazywała ponadto, że trudno przypisywać jej jednocześnie obowiązki, które nie wynikają z przepisów prawa, a w dodatku przerzucać na nią odpowiedzialność za naruszenie dozwolonego obciążenia przez przewoźnika. Uzasadniając z kolei zarzut naruszenia art. 140aa ust 3 pkt 2 P.r.d., strona skarżąca uznała, że organy obu instancji błędnie przyjęły, iż na skarżącej spółce ciążyły obowiązki w zakresie kontrolowania masy pojazdu i niedopuszczenia do jego wyjazdu na drogę publiczną w przypadku, gdy przekroczone zostały dopuszczalne normy. Zdaniem skarżącej, błąd polegał również na przypisaniu skarżącej spółce, jako załadowcy, obowiązku ustalenia, jaką maksymalną ładowność posiada pojazd, którego załadunku skarżąca dokonuje. Strona skarżąca uznała także, iż z samego faktu załadunku nie można bezpośrednio wywieść, że załadowca godzi się na naruszenie norm w zakresie przewozu ładunków. Niewątpliwym w sprawie jest fakt, że doszło do przekroczenia dopuszczalnej masy całkowitej kontrolowanego zespołu pojazdów (vide: Protokół kontroli z dnia [...] kwietnia 2014 r. - w aktach administracyjnych). Ponadto, nie ulega wątpliwości, iż załadowcą towaru przewożonego przez zespół pojazdów zatrzymany do wspomnianej wyżej kontroli była skarżąca spółka. Skoro, jak wynika z powołanego wyżej przepisu art. 140 ust. 3 pkt 2 P.r.d., przesłanką odpowiedzialności skarżącej spółki, jako załadowcy, za przejazd po drodze publicznej kontrolowanego w dniu [...] kwietnia 2014 r. pojazdu nienormatywnego bez zezwolenia, jest jednoznaczne wykazanie przez organy Inspekcji Transportu Drogowego, że podmiot ten miał wpływ lub godził się na powstanie naruszenia obowiązków lub warunków przewozu drogowego, wskazać trzeba, że w niniejszej sprawie Sąd zobowiązany był zatem wyjaśnić, czy postępowanie poprzedzające nałożenie kary pieniężnej zostało przeprowadzone w sposób prawidłowy oraz czy organy prawidłowo zastosowały przesłanki odpowiedzialności załadowcy. W ocenie Sądu, postępowanie administracyjne zostało przeprowadzone przez organy administracji publicznej obu instancji zgodnie z zasadami określonymi w k.p.a. Kontrola drogowa, w toku której dokonano w dniu [...] kwietnia 2014 r. ważenia pojazdu, została przeprowadzona w sposób prawidłowy, miejsce ważenia legitymowało się dokumentem potwierdzającym spełnienie wszelkich warunków koniecznych do wykonywania pomiarów nacisków oraz masy pojazdów, wagi miały ważne świadectwo legalizacji, zaś kierowca zatrzymanego pojazdu został również poinformowany o sposobie przeprowadzenia pomiarów oraz przysługujących mu uprawnieniach. Po dokonaniu pomiarów sporządzono protokół kontroli, który kierowca podpisał bez wnoszenia uwag zarówno co do treści protokołu, jaki i samej procedury ważenia pojazdu. Nałożona kara wynika z naruszenia wskazanego pod odpowiednimi pozycjami w załączniku do ustawy - Prawo o ruchu drogowym. Przechodząc do oceny zawartych w skardze zarzutów, podkreślić należy, że w ocenie składu Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie orzekającego w niniejszej sprawie, niewątpliwie godzeniem się na naruszenie obowiązków lub warunków przewozu przez załadowcę jest sytuacja, gdy nie podjął on żadnych działań w celu ustalenia, czy pojazd po załadunku nie stał się pojazdem nienormatywnym (tak również: Naczelny Sąd Administracyjny m.in. /w:/ wyrok z dnia 29 kwietnia 2015 r., sygn. akt II GSK 436/14). Przenosząc te rozważania na grunt rozpoznawanej sprawy, zauważyć trzeba, iż sama strona skarżąca wyraźnie wskazała w toku postępowania, że czynności załadunku dokonywane są przez pracowników spółki - suwnicowych, którzy z przyczyn oczywistych nie posiadają wiedzy specjalistycznej dotyczącej ładowności pojazdów, czy też posiadanych przez przewoźników dodatkowych zezwoleń. Co więcej, strona skarżąca stwierdziła jednocześnie, że trudno wymagać od tego typu pracowników, aby byli oni upoważnieni do odmowy załadunku lub też zweryfikowania szczegółowych uprawnień przewoźnika. W opisywanej sytuacji, zdaniem skarżącej, pracownik spółki nie mógł na pierwszy rzut oka ocenić, że załadowny pojazd nie jest przystosowany do przewozu elementów. Z kolei z zeznań świadka M. M. (vide: Protokół z przesłuchania świadka z dnia [...] lipca 2014 r. - k. 94-98 akt administracyjnych), będącego odpowiedzialnym za załadunek kontrolowanego zespołu pojazdów wynika, że - jak wskazał ten świadek - nie ustalił on maksymalnej dopuszczalnej ładowności kontrolowanego zespołu pojazdów, gdyż nie leży to w jego zakresie obowiązków. Ponadto, jak zeznał świadek, po załadowaniu kontrolowanego pojazdu nie był on ważony przed wyjazdem na drogę publiczną, gdyż na terenie zakładu należącego do skarżącej spółki nie ma takiej wagi. Jednocześnie, z zeznań wspomnianego świadka wynikało, że w kontrolowanym przedsiębiorstwie nie istnieje żadna procedura dotycząca prawidłowości załadunku towaru na pojazd. Świadek oświadczył ponadto w toku przesłuchania, że w spółce nie istnieje również żaden system kontroli, który odbywałby się po procesie załadunku pojazdu, w celu sprawdzenia, czy pojazd został załadowany zgodnie z obowiązującymi przepisami. Mając na względzie powyższe zeznania świadka, przyjąć należy, iż Wojewódzki Inspektor Transportu Drogowego zasadnie stwierdził w uzasadnieniu spornej decyzji z dnia [...] sierpnia 2014 r., że z owych zeznań wynika, iż w skarżącej spółce brak było właściwego nadzoru nad procesem ładunkowym, a także odpowiedniego przeszkolenia pracowników dokonywujących operacji ładunkowych w zakresie obowiązku przestrzegania stosownych norm transportowych. Zdaniem Sądu, zeznania zarówno wskazanego powyżej pracownika strony skarżącej, jak i zeznania odebrane w toku kontroli od kierowcy jednoznacznie wskazują na wpływ organizacji pracy w przedsiębiorstwie skarżącej, tj. tolerowania załadunku o takim tonażu, które może spowodować przekroczenie dopuszczalnych norm, bez jednoczesnego sprawdzenia, czy pojazd po załadunku nie stał się nienormatywny. Jeżeli załadowca pozwala na taką praktykę, to jednocześnie zarówno wpływa, jak i godzi się na powstanie naruszenia przepisów prawa. Z ustalonego stanu faktycznego nie wynika, aby skarżąca spółka podjęła jakiekolwiek działania mające na celu zapobieżenie przekroczeniu dopuszczalnej masy całkowitej pojazdu. Zdaniem Sądu, strona skarżąca, dokonując załadunku, powinna brać pod uwagę normy dopuszczalnych parametrów pojazdu i w tym zakresie tak powinna zorganizować swoją działalność, by uzyskać rezultat w postaci zachowania dopuszczalnej masy pojazdów (por. m.in. wyrok NSA z dnia 13 sierpnia 2013 r., sygn. akt II GSK 628/12). Ponadto, należy wskazać, iż Wojewódzki Sąd Administracyjny orzekający w rozpoznawanej sprawie nie podziela argumentacji skarżącej, że nie miała wpływu i nie godziła się na powstanie naruszenia, bowiem do przewoźnika (i jego kierowcy) należało zarówno sprawdzenie prawidłowości załadunku, jak i wybór odpowiedniego pojazdu, którym przewoźnik zdecydował się dokonać przewozu towaru. Niedopuszczalnym jest przyjęcie zasadności argumentacji, która w istocie sprowadza się do przerzucenia na przewoźnika (i jego kierowcę) odpowiedzialności za ewentualne przekroczenie dopuszczalnych norm załadunku (podobnie: wyrok NSA z dnia 6 marca 2013 r., sygn. akt II GSK 2319/11). W istocie, przyjęcie takiego rozumowania prowadziłoby do niemożności zastosowania wobec załadowcy sankcji z art. 140aa ust. 1 i ust. 3 pkt 2 P.r.d. Tymczasem, skoro ustawodawca w powołanym przepisie wprowadził możliwość nałożenia kary pieniężnej za przejazd pojazdu nienormatywnego bez zezwolenia na załadowcę, to uznać należy, iż jego obowiązki nie kończą się na umożliwieniu przewoźnikowi wjazdu i wyjazdu na jego teren w celu załadunku towaru. Wprawdzie załadowca oczywiście nie ma wpływu na wybór drogi przez kierowcę, jednak przekroczenie DMC bez podjęcia próby sprawdzenia wagi pojazdu po załadunku może być uznana za wyraz godzenia się na powstałe naruszenie (tak również NSA m.in. /w:/ wyrok z dnia 20 marca 2014 r., sygn. akt II GSK 729/13). W konsekwencji, Wojewódzki Sąd Administracyjny w warszawie orzekający w rozpoznawanej sprawie podziela stanowisko organów Inspekcji Transportu Drogowego obu instancji, że skarżąca spółka miała wpływ na powstanie naruszenia w postaci przekroczenia dopuszczalnej masy całkowitej zespołu pojazdów kontrolowanego w dniu [...] kwietnia 2014 r. Obowiązkiem załadowcy jest bowiem podjęcie działań mających na celu przeciwdziałanie nieprawidłowościom skutkującym załadunkiem towaru w sposób powodujący przekroczenie dopuszczalnej masy całkowitej pojazdu. Załadowca powinien zatem tak zorganizować pracę oraz dołożyć należytej staranności, by zapewnić przestrzeganie przepisów prawa w powyższym zakresie. W odróżnieniu od przewoźnika, który ponosi odpowiedzialność na zasadzie ryzyka za przejazd pojazdów nienormatywnych bez zezwolenia, załadowca, nadawca, czy też spedytor ładunku odpowiada na zasadzie winy. Skoro zarzuty skargi wniesionej do Sądu nie podważyły skutecznie ustaleń stanu faktycznego sprawy, to za nieusprawiedliwiony należało uznać również zarzut naruszenia prawa materialnego sformułowany w pkt 2 petitum skargi, tj. art. 140aa P.r.d. Wbrew twierdzeniom skarżącej w prawidłowo ustalonym stanie faktycznym sprawy organ pierwszej instancji właściwie zastosował ww. przepis, co słusznie zaakceptował Główny Inspektor Transportu Drogowego, wydając zaskarżoną decyzję z dnia [...] listopada 2014 r. W tym stanie rzeczy, Sąd uznał, że materiał dowodowy jednoznacznie wskazuje, iż skarżąca spółka, jako załadowca towaru, miała wpływ oraz godziła się na powstanie naruszenia obowiązków lub warunków przewozu drogowego. W konsekwencji, [...] Wojewódzki Inspektor Transportu Drogowego, jako właściwy w sprawie organ pierwszej instancji, miał pełne prawo wszcząć postępowanie również wobec podmiotu, który pełnił rolę załadowcy i nałożyć na skarżącą spółkę karę w oparciu o przepisy art. 140aa ust. 1 i ust. 3 pkt 2 w zw. z art. 140ab ust. 1 pkt 2 i ust. 2 ustawy - Prawo o ruchu drogowym. Sąd uznał, że niezasadna jest argumentacja strony skarżącej, iż wskutek zawarcia szeregu umów cywilnoprawnych z podmiotami zewnętrznymi (przewoźnikami) możliwe jest uwolnienie się przez nią od odpowiedzialności administracyjnej (publicznoprawnej) w zakresie objętym dyspozycją przepisu 140aa ust. 3 pkt 2 P.r.d. Według Sądu, próba wykazania konstrukcji funkcjonowania skarżącej spółki na płaszczyźnie wyłącznie produkcji prefabrykatów, prezentowana przez stronę zarówno na etapie postępowania administracyjnego, jak i sądowego, w ramach której skarżąca spółka, wskutek zawarcia umów cywilnoprawnych z firmami zewnętrznymi (profesjonalnymi przewoźnikami), ma rzekomo prawo "czuć się" zabezpieczoną i wolną od jakiejkolwiek odpowiedzialności - nie znajduje prawnego uzasadnienia na gruncie powszechnie obowiązujących przepisów ustawy - Prawo o ruchu drogowym. Sąd nie podziela prezentowanego w skardze stanowiska, iż o wyłączeniu odpowiedzialności administracyjnoprawnej (publicznoprawnej) skarżącej spółki decydować miałoby to, iż nie zajmuje się ona profesjonalnie przewozem i załadunkiem pojazdów. Otóż, w ocenie Sądu, w drodze umów cywilnoprawnych zawieranych między skarżącą spółką, jako zamawiającym, a przewoźnikiem nie można wyłączyć odpowiedzialności administracyjno-prawnej strony skarżącej, jako załadowcy, ukształtowanej m.in. przez przepis art. 140aa ust. 3 pkt 2 P.r.d., dającego formalną podstawę wszczęcia postępowania administracyjnego także wobec podmiotu wykonującego inne czynności związane z przewozem. W istocie przyjęcie takiego rozumowania prowadziłoby do niemożności zastosowania wobec załadowcy, nadawcy lub spedytora sankcji określonej w powołanym wyżej przepisie P.r.d. Skoro ustawodawca w powołanym przepisie wprowadził możliwość nałożenia kary pieniężnej za przejazd pojazdu nienormatywnego bez zezwolenia na załadowcę lub nadawcę, to uznać należy, iż jego (a więc załadowcy/nadawcy) rzeczą jest podjęcie działań mających na celu przeciwdziałanie nieprawidłowościom skutkującym naruszeniem powołanego przepisu, tj. w tym przypadku załadunkiem towaru w sposób powodujący przekroczenie dopuszczalnej masy całkowitej pojazdu. Zdaniem Sądu, profil prowadzonego przez spółkę przedsiębiorstwa (na który skarżąca powołuje się w skardze, jako na przesłankę wyłączającą jej odpowiedzialność) nie ma znaczenia, skoro podejmuje się ona czynności objętych dyspozycją powyższych przepisów ustawy - Prawo o ruchu drogowym. W swej skardze skarżąca opiera swój wywód na próbie wykazania wyłączenia odpowiedzialności za delikt administracyjny wskutek unormowań umownych, nie dostrzegając, że nie mogą one znosić odpowiedzialności załadowcy ukształtowanej przez przepisy szeroko rozumianego publicznego prawa transportowego. Jeżeli w konsekwencji słusznie organ pierwszej instancji przyjął, iż skarżąca spółka była na gruncie niniejszej sprawy załadowcą, to tym samym okoliczność, iż wykonując w swoim imieniu czynności załadunkowe bez podjęcia jakiejkolwiek próby zważenia pojazdów (o czym świadczą znajdujące się w aktach administracyjnych dowody w postaci zeznań pracownika spółki oraz kierowcy, a także oświadczenia samej strony skarżącej), przesądza, że miała świadomość lub godziła się na powstanie naruszeń. Umożliwienie zatem przez stronę skarżącą (jej pracowników), jako załadowcę, wyjazdu takiego pojazdu na drogę publiczną stanowi spełnienie przesłanek koniecznych do przyjęcia jej odpowiedzialności za przejazd tym nienormatywnym pojazdem w sytuacji, kiedy wykonujący transport drogowy nie miał zezwolenia na przejazd takim pojazdem. Kierowca, co wynika z protokołu, takim zezwoleniem nie dysponował, natomiast skarżąca spółka nie przedstawiła dowodu przeczącego ustaleniom organu, iż wykonywany był przejazd pojazdu nienormatywnego bez zezwolenia. W konsekwencji uprawniony jest wniosek organów obu instancji, iż strona skarżąca miała wpływ na powstanie naruszenia w postaci przekroczenia dopuszczalnej masy całkowitej pojazdu. Zdaniem Sądu, na etapie postępowania administracyjnego została dostatecznie wyjaśniona kwestia organizacji pracy w przedsiębiorstwie strony skarżącej. Skarżąca była załadowcą, co zostało w sposób jednoznaczny ustalone i poparte zgromadzonym materiałem dowodowym. W zaistniałej sytuacji, wbrew stanowisku skarżącej, organy obu instancji prawidłowo ustaliły fakt wpływu organizacji pracy w przedsiębiorstwie załadowcy (tj. tolerowanie załadunku o takim tonażu, który musi spowodować przekroczenie dopuszczalnych norm, bez jednoczesnego sprawdzenia, czy pojazd jest normatywny po załadunku) na stwierdzone w sprawie naruszenia. Nałożona na skarżącą spółkę sankcja pieniężna ma charakter prewencyjny, a jej celem jest wymuszenie właściwej organizacji pracy w przedsiębiorstwie skarżącej tak, aby pojazdy nienormatywne nie wyjeżdżały z jej siedziby na drogi publiczne. Nie sposób również przyjąć, jak bezpodstawnie sugeruje nie tylko strona skarżąca, ale również wielu innych skarżących załadowców w podobnych sprawach toczących się przed tut. Sądem, że sporne przepisy ustawy - Prawo o ruchu drogowym rzekomo nie nakładają na załadowcę obowiązku powstrzymania przewoźnika przed wjazdem na drogę publiczną pojazdem, którego dopuszczalna masa całkowita przekracza normy. Zdaniem Sądu, wbrew sugestiom, jakoby załadowcy musieli w takim przypadku zmuszać kierowców załadowywanych pojazdów do zachowań niezgodnych z prawem, zauważyć trzeba, że wystarczy, aby podmiot dokonujący załadunku towaru na pojazd, kierując się jedynie stosownymi normami ustawowymi, a także wiedzą i zwykłymi zasadami logiki, w sposób kulturalny i spójny z dobrymi obyczajami kupieckimi (handlowymi) - najzwyczajniej w świecie nie pozwolił na wyjazd z terenu swojego przedsiębiorstwa pojazdu, którego wyniki ważenia (łączna waga pojazdu i towaru) świadczy o przekroczeniu stosownych norm dotyczących dopuszczalnej masy całkowitej pojazdu. Takie zachowanie przedsiębiorcy, mające przecież wyraźną podstawę prawną w P.r.d., nie może być zakwalifikowane, jako bezpodstawne zmuszanie osoby trzeciej do pewnych zachowań, a jedynie - jako normalne działanie zmierzające do respektowania powszechnie obowiązujących norm prawnych. W ocenie Sądu, organy zasadnie przyjęły więc, że zgromadzony w sprawie materiał dowodowy wskazuje, że skarżąca spółka godziła się, a nawet miała wpływ na powstanie naruszenia. Skarżąca, jako profesjonalny podmiot prowadzący działalność gospodarczą wiążącą się w oczywisty sposób z czynnościami załadunkowymi, powinna mieć wiedzę o obowiązujących przepisach prawnych dotyczących m. in. dopuszczalnych parametrów wagowych pojazdu. Nie podejmując jakichkolwiek działań w celu ustalenia, czy pojazd po załadunku nie stał się pojazdem nienormatywnym, strona skarżąca ewidentnie godziła się na wykonanie przejazdu z naruszeniem prawa, a w ten sposób miała pośrednio wkład w pogorszenie nie tylko stanu technicznego dróg, ale także przyczyniła się do zmniejszenia bezpieczeństwa ruchu drogowego. Ustosunkowując się do zarzutów skarżącej spółki, podkreślić wypada ponadto, że organy Inspekcji Transportu Drogowego obu instancji nie twierdziły, iż przepisy ustawy - Prawo o ruchu drogowym nakładają bezwzględny obowiązek wdrażania procedur kontroli przewoźników, lecz zwróciły jedynie uwagę, że wprowadzenie przez ustawodawcę sankcji wobec nadawców, załadowców i spedytorów wskazuje, że podmioty te obowiązane są do przestrzegania przepisów zarówno ustawy - Prawo o ruchu drogowym, jak i ustawy o drogach publicznych, zaś w ich dobrze rozumianym interesie leży poznanie tych regulacji prawnych i zapewnienie takiej organizacji załadunku, by do naruszeń norm nie dochodziło. W tej sytuacji uznać więc trzeba, że załadowca powinien tak skonstruować swoje relacje z kontrahentami, w tym również z przewoźnikami, by nie dochodziło do naruszeń w zakresie dopuszczalnych parametrów pojazdów przewożących wydawany przez niego towar. Zdaniem Sądu, organy obu instancji wyczerpująco wyjaśniły wszystkie istotne okoliczności faktyczne związane z niniejszą sprawą oraz przeprowadziły dowody służące ustaleniu stanu faktycznego zgodnie z zasadami prawdy obiektywnej (art. 7 i art. 77 § 1 k.p.a.). W ocenie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, organy administracji, rozstrzygając sprawę, oparły się na materiale prawidłowo zebranym w toku kontroli, dokonując jego wszechstronnej oceny. Ponadto należy uznać, iż stanowisko wyrażone w obu spornych decyzjach, organy uzasadniły w sposób wymagany przez normę prawną określoną w przepisie art. 107 § 3 k.p.a. Ustalona we wskazany sposób sytuacja faktyczna i jej implikacje prawne uzasadniały nałożenie na skarżącą spółkę kary za przejazd pojazdem nienormatywnym bez wymaganego zezwolenia. Również wysokość owej kary została ustalona w sposób prawidłowy, na podstawie właściwych przepisów ustawy - Prawo o ruchu drogowym. Mając na względzie powyższe, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, działając na podstawie przepisu art. 151 ustawy - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi - orzekł, jak w sentencji wyroku.

Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 28.07.2026. · Źródło